Gość: Łukasz
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.05.06, 12:32
Witam
Na wstepie tylko napisze, ze jestem swiezo po egzaminie na kat. C.
Tak sie zastanawiam po co te wszystkie zale wylewacie na forum. Mozecie miec
pretensje tylko do siebie z powodu niezdanego egzaminu. Jesli nie czujecie
sie na silach aby jezdzic to wezcie sobie jeszcze 20 albo 50 godzin jazd
doszkalajacych to moze uda sie zdac w koncu.
Jesli dotkniecie slupka to chyba jest to naturalne, ze egzamin nie moze byc
zakonczony z wynikiem pozytywnym i co tu dyskutowac. To tak jakby wjechac w
kogos w ruchu publicznym i dyskutowac, ze to jego wina bo krzywo zaparkowal.
Macie czuc samochod i umiec nim jezdzic. A jesli to jest dla kogos
niewykonalne po kursie to tak jak pisalem na poczatku 20 godzin jazd
dodatkowych.
W 98 roku robilem kat. B za pierwszym razem.
W 99 kat. A za pierwszym razem.
W zeszlym tygodniu kat. C za pierwszym razem.
O ile na A i B poszedlem od razu po kursie bo czulem, ze sobie radze to na
kat. C wzialem sobie 2 godziny dodatkowych jazd na samochodzie identycznym z
tym na egzaminie. Uczylem sie na bardzo starym samochodzie i na 100% bym nie
zdal poniewaz nie wiedzialbym np. jak wchodza biegi w StarManie.
Czekajac na swoja kolej aby wyjechac na miasto (okolo 2 godziny) naogladalem
sie i nasluchalem fajnych teorii od ludzi ktorzy wlasnie nie zdali. I za
kazdym razem przyznawalem racje egzaminatorowi. Jesli ktos myli jedynke ze
wstecznym to chyba jasna sprawa, ze nie moze zdac egzaminu. To samo jesli
panienka po wyjezdzie z osrodka na miasto od razu wjezdza w slupki na
chodniku to nie ma szans na dalsza jazde. To chyba byl najkrotszy egzamin
ktory widzialem. Nie wiem jak ona zdala manewry. Moze tak sie podniecila
zdanymi manewrami.
Wieczne pretensje do egzaminatorow. Dajcie spokoj i wymagajcie wiecej od
siebie. Egzaminatorzy ktorzy Was oblewaja tak naprawde ratuja Wam zycie.
Przemyslcie to prosze.