dibbs1
05.06.06, 13:53
Testy oczywiscie 0 błedów. Pozniej czekanie ok.30 minut na egzaminatora. Dla
tych z Poznania powiem ze nazywal sie Koczorowski i jest niemilym gburem. Gosc
byl w porzadku wlasciwie na poczatku oprocz mowienia gdzie mam jechac nie
powiedzial doslownie NIC... wiec sie nei denerwowalem. Ale wkrotce zmienilem o
nim zdaniePlac idelanie zaliczylem. No to wyjechalem na miasto i po 10
minutach pada komenda prosze zaparkowac tutaj skosnie na parkingu. No to
parkuje. Wszystko ok. Migacz mialem przy parkowaniu. Przy wyjezdzaniu zdawalo
mi sie ze mialem tez no i jade dalej a on ze nie mialem migacza...i zebym
zrobil to jeszcze raz.... szczerze mowiac zwatpilem wtedy o jaki migacz mu
chodzilo bo tak jak pisalem zdawalo mi sie ze ten migacz przy wyjezdzaniu z
parkingu mialem ale myslalem wtedy ze moze faktycznie go zapomnialem i o to mu
chodzilo. Wiec robie to tak samo i on do mnie znowu jak skonczylem ze znowu
nie bylo migacza.... okazalo sie ze chodzilo mu o ten w lewo przy wlaczaniu
sie do ruchu.... szczerze w ogole o tym zapomnialem... ale mogl juz podarowac
sobie taka drobiazgowosc szczegolnie ze wyjechalem 40 minut(bezblednie!) do
konca i dopiero na placu w osrodku mowi do mnie ze mu bardzo przykro widzi ze
dobrze jezdze i poza tym migaczem bylo idelanie ale po prostu nie moze mnie
puscic... i dowidzenia. 112 zarobil niech sie cieszy. Nastepnym razem nie
zapomne zadnego migacza. Nastepny termin... i tu najgorsze... 3 lipca...
boooooze nie wytrzymam tego miesiaca. Nie jestem do konca pewien czy ten
migacz o ktorym zapomnialem musialem w ogoel wlaczac wedlug przpeisow bo
stalem juz prosto na swoim pasie i ruszalem... no ale N nie zmienie na P :(
Zycze powodzenia innym!