Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy...

    • watashi79 Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 01.07.07, 21:28
      queen-of-angels napisała:

      > Wątek raczej dla tych, którzy bój o prawko mają już szcześliwie za sobą i
      > ciagle na tym Forum siedzą (no właśnie, ciekawam ile takich osób jest)...ale
      > nie tylko dla nich :)

      też mam już za sobą (zdałem 29.05), a dzisiaj miałem pierwszą samotną jazdę :P
      krótką, ale i tak się trochę zestresowałem. w każdym razie przez ostatni tydzień
      wyjeździłem z ojcem prawie drugi kurs (kurs na prawko) i wprawdzie jeszcze robię
      błędy, ale nie było to nic, to stwarzałoby niebezpieczeństwo, więc idzie ku dobremu.

      ad meritum. ja tam wychodzę z założenia, że zawsze można się czegoś
      nowego/ciekawego/pomocnego dowiedzieć. poza tym tutaj są osoby które są (powinny
      być) na bieżąco z wszelkimi zmianami :)
    • evula Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 02.07.07, 19:53
      No fajnie jest poczytac to forum, a potem wsiąść we własny samochód i jechać:-)
    • Gość: Annie Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.chello.pl 11.07.07, 10:11
      fajny wątek! rzeczywiście mam już prawko od roku, a wciąż tu zaglądam! istotnie,
      cała ta "zabawa" w naukę jazdy stanowi sprawdzian dla nas samych. Borykamy się z
      własnymi słabościami, tracimy wiarę w siebie jak nam coś nie wychodzi, wpadamy w
      euforię jak się uda i gdy odbieramy ten dokument! Bardzo miło wspominam naukę!
      Poznałam kilka osób, z którymi do tej pory utrzymuję kontakt. Z panem
      instruktorem machamy sobie na drodze, albo migamy światełkami! Właściwie to nikt
      w rodzinie nie chciał, żebym robiła prawo jazdy. Zawsze byli chętni do
      podwożenia, jednak ja zrobiłam to dla siebie! Pamiętam jak mój instruktor
      zabronił mi wchodzić na to forum. Chodziło o to, że próbowałam stosować metody
      podpowiedziane przez innych. Prawda jest taka, że należy czuć auto i reagować
      stosownie do tego jak ono się zachowuje. Miał rację! Przydało mi się już
      wielokrotnie to, że go posłuchałam. Jednak na forum wchodziłam bo czułam tu
      jedność z ludźmi, którzy mają wątpliwości takie jak ja. Jeżdżę codziennie po
      dużym mieście, mam swoje małe autko. I nie Macie, moi Drodzy pojęcia ile razy
      przydały mi się rady instruktora. Dlatego wchodząc na to forum i czytając
      pamiętajcie proszę, że nic tak nie pomaga jak mądry instruktor i zbieranie
      własnych doświadczeń! Trzymam kciuki za tych którzy będą dopiero zdawali!
      Gratuluję tym, którym się udało! Łączą nas wspólne doświadczenia, choć jesteśmy
      rozsypani po całym kraju! Pozdrawiam wszystkich! Dziękuję za ten wątek queen of
      angels! Wszystkiego najlepszego!
      • queen-of-angels Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 12.07.07, 16:32
        Gość portalu: Annie napisał(a):
        > Pozdrawiam wszystkich! Dziękuję za ten wątek queen of
        > angels! Wszystkiego najlepszego!

        :) Tak sentymentalnie zajrzałam na to Forum i, ku mej wielkiej radości, widzę
        swój zeszłoroczny wątek. Dzięki za wszystkie dotychczasowe wpisy !

        Pozdrawiam również i życzę szerokiej drogi.

        PS. Wpis podbijający wątek, jako że rozpoczęliśmy kolejny sezon ogórkowy ;)
    • eurofan74 Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 11.07.07, 11:08
      Egzamin na prawo jazdy w Polsce to temat już mityczny, związany z tyloma
      opowieściami, legendami, plotkami itd., i oczywiście emocjami. I wyjątkowy,
      ponieważ tak naprawdę w jakimś stopniu powtarza się go za każdym razem, gdy
      wyruszamy samochodem w samodzielną jazdę. Tu zasada 3 x Z (Zakuj, Zdaj,
      Zapomnij) nie obowiązuje, bo tę wiedzę i umiejętności trzeba utrwalać, jeżeli
      chcemy potem cieszyć się długo zdrowiem i życiem ... To różni go np. od matury
      czy egzaminu wstępnego na studia. Te, jednorazowe, szybko się zapomina.

      Egzaminu na PJ trudno zapomnieć również dlatego, że zawsze trzeba pamiętać o
      ryzyku jego powtórki. Może pamięć o związanych z nim trudach i nerwach (jak w
      moim przypadku) motywuje do bardziej ostrożnej jazdy?

      Oczywiście, jak już ma się prawko, inaczej patrzy się na dyskusje na tym forum -
      z większym dystansem, może czasami z uśmiechem ... Łatwo teraz doradzać innym,
      uspokajać, pocieszać. Forum to cenna platforma wymiany informacji praktycznych,
      opinii o OSK, WORD-ach, instruktorach itp.
      Jak czytam jednak kolejne wątki to mam wątpliwości, czy niektórzy nie powinni
      jednak zadawać niektórych pytań instruktorom, zwłaszcza tych dotyczących
      techniki jazdy.
      • Gość: Luzaczka Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 11:15
        Nie wymadrzaj sie tak :P Powinni,czy nie powinni zadawac pytan!A od czego sa ci
        zakichani instruktorzy!?Z doswiadczenia wiem,ze kazdy uczy po swojemu,ale dlugo
        by o tym pisac...w kazdym razie instruktor powinnien wytlumaczyc,nauczyc,bo od
        tego jest!!!A jak nie nauczy jakiegos manewru,bo uwaza,ze to niepotrzebne,bo
        nie jest ten manewr wykonywany na egzaminie,albo nie nauczy,bo...brakuje czasu
        to oznacza,ze jest marnym instruktorem,ktory tylko wydoil z nas grube pieniadze
        za wozenie swoich czterech liter!!!
        • linia.frontu Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 11.07.07, 12:00
          Gość portalu: Luzaczka napisał(a):

          > w kazdym razie instruktor powinnien wytlumaczyc,nauczyc,bo od tego jest!!!A
          > jak nie nauczy jakiegos manewru,bo uwaza,ze to niepotrzebne,bo nie jest ten
          > manewr wykonywany na egzaminie,albo nie nauczy,

          Zgadzam się z Tobą zupełnie.

          > bo...brakuje czasu to oznacza,ze jest marnym instruktorem,ktory tylko wydoil
          > z nas grube pieniadze za wozenie swoich czterech liter!!!

          W związku z tym pozdrawiam posiadacza najbardziej apetycznych czterech liter w
          Warszawie. Reszta mojego instruktora jest profesjonalna i kompetentna.
        • eurofan74 Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 11.07.07, 14:07
          Źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi własnie o to, że pytania z techniki jazdy
          najpierw należy zadać instruktorowi, który wątpliwości moze i powinien wyjaśnić
          w praktyce, a dopiero potem na forum.
          • Gość: Luzaczka Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 14:35
            Przepraszam-nie chcialam byc niegrzeczna.Oczywiscie masz racje,ale wezmy pod
            uwage,ze instruktor nie wyjasni,nie wytlumaczy,wiec niektorzy doszukuja sie
            odpowiedzi na forum.Jak pisalam w innym watku-jeden probowal mi wmowic,ze te
            rodzaje zawracania sa rozne,a inni mowili,ze to samo-krecka mozna dostac,bo
            instruktorzy ucza po swojemu tzn.kazdy inaczej i walcza o kase czyli,zeby miec
            najwiecej kursantow,a czasem wlasnie kosztem kursantow,co niestety jest
            smutne...
            • eurofan74 Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. 11.07.07, 16:24
              Też masz rację - niektórzy instruktorzy nie powinni nimi być. Dopiero z tego
              forum dowiedziałem się, jacy niektórzy potrafią być beznadziejni. Więc - dobrze
              jest się wesprzeć radami od innych, ale przede wszystkim jednak samemu oceniać
              swoje umiejętności, poziom instruktora - i w razie wątpliwości go zmienić.
              Elementy jazdy trudno jest dobrze opisywać, łatwiej pokazać.
              Z kolei niektóre posty na tym forum mogą wprowadzić w błąd - ktoś nie wie, coś
              mu się wydaje, coś słyszał. W tym sensie uważam, ze nie należy tylko polegać na
              forum
              • Gość: Luzaczka Re: Sentyment do tej całej zabawy z prawem jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 16:48
                Co do tego,ze ktos cos slyszal to powiem Ci,ze ja przy tankowaniu uslyszalam od
                instruktora,ze to jest na egzaminie!Rozumiem,ze w eLce z OSK brakuje paliwa,no
                to stacja i przy okazji ucze sie tankowac.Ale nie wierze w to co mi
                powiedzial,a bylo tak-kaze mi zatankowac np.za 20 zl,zadrzala mi reka i
                wyskoczylo wiecej o pare groszy,a on mowi:"No i co?Na egzaminie zaplaci pani z
                wlasnej kasy!!!"a ja:"Jak to na egzaminie?To na egzaminie jest tankowanie?"a
                on,ze moze sie zdarzyc i jak przekrocze limit place z wlasnych pieniedzy!Wedlug
                mnie to straszenie kursantow jakimis bzdurami.Ogolnie to nie byl zly instruktor-
                duzo mnie nauczyl-ale glownie teretycznie wyszkolil mnie tzn.wiem na co zwrocic
                uwage na drodze-to ok,ale dal ciala z tym zawracaniem o czym pisalam w innym
                watku-bo zawracanie robie juz z kims innym-znaczy z innym instruktorem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja