Ruszenie pod górkę, ale na mieście

IP: *.crowley.pl 25.07.06, 12:53
Mam pytanie. Czy podczas jazdy egzaminacyjnej, kiedy już wyjedziemy na miasto
i sytuacja na drodze zmusza nas do ruszania na lekkim wzniesieniu, to trzeba
ruszać z hamulca nożnego czy mozna z ręcznego. Mam z tym problem. Jeśli
ruszam pod leciutkie wzniesienie, to jakoś ze sprzęgła mi ciągnie, ale jak
jest to wzniesienie większe (ale nie tak strome jak górka na placu), to łapię
stresa i mi gaśnie, bo za szybko przerzucam nogę z hamulca na gaz. Nie wiem
czy wynika to z tego, że samochód na którym jeżdżę ma silnnik 1.0 czy po
prostu źle coś robię. Tak czy inaczej na egzaminie pomyślałem, że
bezpieczniej będzie pojechać z ręcznego, tylko czy można w ten sposób jeśli
nie jest to górka czy stromuy podjazd?
    • Gość: katrine Re: Ruszenie pod górkę, ale na mieście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.06, 13:24
      oczywiscie w sytuacji kiedy dluzej stoisz np. na swiatłach czy w korku a auto
      ci leci do tyłu to nie widze przeciwskazan by zaciagnac reczny... bo przeciez
      po co masz caly czas trzymac ten hamulec noga ci zdretwieje...:)pozatym trzeba
      dbac o auto nawet jezeli to eleczka:)nie wolno przesadzac... no a tak swoja
      droga to postaraj sie opanowac to ruszanie na lekkich wzniesieniach no bo wg
      mnie to jest ławiejsze niz ruszanie z recznego po co sobie zycie utrudniac...
      powoli puszczaj sprzeglo powoli dodawaj gaz i powinno byc ok...chodz sa
      przeciez przypadki kiedy to podczas ruszania na egzaminie egzaminator naciska
      hamulec ... zeby tylko dana osoba oblala... wiec obserwuj tez noge
      egzaminarora :)pozdr :)
    • robert.poznan Re: Ruszenie pod górkę, ale na mieście 25.07.06, 13:28
      a pewnie że można tak jechać, ja cały egzamin tak przejechałem,gdy tylko
      czułem,że zaczyna mi się staczać - szybko ręczny,tak po prostu wygodniej (i mój
      instruktor tak mi polecał,ale nie dociekałem czemu :) ).Poza tym jakoś łatwiej
      mi się rusza z ręcznego (delikatnie wciskasz gaz i popuszczasz sprzęgło,gdy
      czujesz, że auto wyrywa się do przodu,wtedy opuszczasz ręczny i jedziesz. No i
      masz pewność że Ci się nie stoczy-niektórzy tak blisko się ustawiają nawet za
      L-ką że sam się dziwię, że się nie boją :)) a pamiętaj,że egzamiator jak
      zobaczy,że Ci się stacza auto np. na światłach - da Ci po hamulcach i masz po
      egzaminie :( ale z drugiej strony - nie ma co przesadzać, gdy stoisz w korku i
      widzisz,że auto nie cofa się - daj sobie spokój z hamulcem :)
      • oscaros Re: Ruszenie pod górkę, ale na mieście 25.07.06, 13:45
        Jasne. Lepiej nie zaciągać ręcznego gdy np. nierównośc jezdni cofa samochód;)))
        Chodziło o sytuację na światłach kiedy ma jedynkę wrzuconą nogę na sprzęgle i
        na hamulcu nożnym. Popuszcza sprzęgło, samochód lekko drży, więc nogę z hamulca
        i na gaz. Tak powinno być, ale chyba silnik 1.0 nie ciągnie stąd mu gaśnie.
        Lepiej na ręcznym i radzić sobie tak samo jak na górce na placu;)
      • yunnan Re: Ruszenie pod górkę, ale na mieście 25.07.06, 13:46
        felixon...postaraj się opanować ten element...jest po prostu bardzo
        przydatny...czy to z pomocą hamulca nożnego czy recznego...nie ważne...byle
        skutecznie...

        i nie słuchaj takich "podpowiedzi jakie daje katrine "(...)podczas ruszania na
        egzaminie egzaminator naciska hamulec ... zeby tylko dana osoba oblala... wiec
        obserwuj tez noge egzaminarora "
        no w zasadzie noga każdej osoby mijanej na ulicy może byc podejrzana...może
        będzie nam chciała ja podstawić? spisek? może katrine powinnaś obserwować
        jakieś oznaki swojej obsesyjnej podejrzliwości? a może zamiast obserwować nogę
        egzaminatora lepiej obserwowaś sytuację na drodze...

        troszke mnie poniosło ale krew mnie zalewa kiedy słyszę podobne bzdety...

        szerokiej drogi felixton ...nie tylko na egzaminie
        • Gość: katrine Re: Ruszenie pod górkę, ale na mieście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.06, 14:12
          tutaj sie mylisz ja akurat nie jestem jakas podejrzliwa.. i nie obserwuje nog
          niczyich napisałam to na koniec i to z lekka IRONIA (stad usmieszek) ale
          dobra ....(bo słyszałam o takich przypadkach...)chodz nikomu oczywiscie tego
          nie zycze.. no a o tym ze nalezy droge obserwowac wcale nie musisz mi
          mówic...wobraz sobie ze jak jade to nie patrze ani na swoje nogi ani na
          egzaminatora no ale zawsze mozna sie przyczepic co.... ja nie wiem co wy
          chcecie ze mnie na sile jakas kretynke zrobic czy co?
          • yunnan Re: Ruszenie pod górkę, ale na mieście 25.07.06, 14:56
            Cieszę się że jak piszesz była to ironia...choć ja tego tak nie odczytałem...
            I doprawdy nikt nie chce robić idiotki ani z Ciebie ani z nikogo na forum...tym
            samym nie róbmy idiotów z egzaminatorów, instruktorów i "innch sprawców
            niezdanego egzaminu"...
            Jest jakaś chęć udowonienia, że klęska wynika zawsze z winy "siły trzeciej".
            Marszałek województwa małopolskiego zasłynął takim stwierdzeniem, że w trakcie
            egzaminu państwowego egzaminator przytrzymywał mu hamulec po to by nie zdał
            i "było to ewidentne działanie korupcyjne" [mniej więcej w tych słowach wyraził
            się ten człowiek jakiś rok temu w prasie zapytany przez dziennikarza jak
            wspomina swój egzamin]. To tak na marginesie. Nie dajmy się więc zwariować.

            pozdrawiam katrine hej
            • Gość: katrine Re: Ruszenie pod górkę, ale na mieście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.06, 15:16
              no wiec własnie.... ja tam tez tak uwazam... dodam jeszcze ze nigdy nie
              obarczam swoimi błedami innych... bez sensu by było gdybym za to ze nie udało
              mi sie przejechac po łuku mówiła ze instruktor jest zły i niepotrafi mnie
              nauczyc i ze chce go natychmiast zmienic... wiemy nie od dzis ze praktyka czyni
              mistrza i ze trzeba cwiczyc i ciwczyc i jeszcze raz cwiczyc...pozatym ja zanim
              zaczne kogos o cos oskarzac czy poprostu zwracac mu uwage zawsze zaczynam od
              siebie zastanawiam sie czy zrobilam wszystko co mi instruktor kazal i czy to
              przez przypadek nie z mojej winy mi nie wychodzi i powiem ze przewaznie wlansie
              dochodze do wniosku ze to przez moje roztargnienie np. skrecajac w lewo na
              skrzyzowaniu najechalam na ciagla linnie, no i co ja sie dziwie ze moj
              instruktor na mnie sie złości... tak samo jest z egzaminatorami wierze w to ze
              jezeli ktos pojedzie bezblednie to zaden egzaminator sie do niego nie
              przyczepi.... z tego wniosek ze nalezy dazyc do perfekcyjnej jazdy :)pzdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja