Gość: zapytek;)
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
24.08.06, 12:29
Ostatnio wziąłem sobie kilka dodatkowych jazd przed egzaminem we Wrocku.
Zmieniłem szkołę, bo jazdy w nowej dodatkowa godzina jest o 5 zł. tańsza.
Nowy instruktor "uczy" inaczej niż poprzedni, a nie jestem przekonany,że ma
rację. Proszę kompetentnych o komentarz. Oto kilka przykładów:
1. wjeżdzam z podporzadkowanej na główną w prawo, nie ma pasów, ale jakaś
babcia wolniutko przechodzi przez jezdnię, więc czekam, stoję na
podporzadkowanej, choć lewa wolna. A instruktor mówi, że trzeba było jechac,
bo przecież teraz będze trzeba poczekac i przepuścić nadjeżdżające z lewej
auta, a babcię trzeba było OBJECHAĆ, bo już prawie była przy chodniku.
2. Jadę na skrzyżowamniu równorzędnym w lewo, gdzie na środku jest mała
czerwona wysepka i słupek (spod Psychologii UWr., J.W.Dawida w Gajową w
lewo), chciałem ją objechać a instruktor mówi,że przed nią mam skręcać.
Zdębiałem, bo poprzedni mnie piłował,że tak nie wolno! A ten,że jak nie ma
aut (skrzyżowanie było czyste) to wolno, Ja pytam:- na egzaminie też? on: -
też.
3. kilka razy poprawił mnie w takiej sytuacji. Skręcam ( obojetnie lewo czy
prawo) w jezdnię dwukierunkową o czterech nie wyznaczonych pasach ruchu.
prawy jest obstawiony zaparkowanymi autami, tuz za skrzyzowaniem albo
kilkanaście metrów za nim. Zajmuje więc od razu po manewrze skręcania lewy
pas,żeby nie musiec zaraz tego robić, a instruktor,że to źle i należy zając
prawy i zaraz zmienić na lewy. Poprzedni instruktor uczył,żeby nie wykonywac
niepotrzebnych manewrów, a w takiej sytuacji, jak jadą za mną auta, to ja
zjadę i będę musiał ich przepuszczać, a wjezdzając w jakiś sposób może
utrudniać jazdę innym. No i który ma rację?