09.09 Odlewnicza.....

06.09.06, 19:34
w sobotę po raz piąty podchodzę do egzaminu praktycznego. Wszystkim zdającym
życzę powodzenia. Napiszę jak mi poszło. Trzymajcie kciuki !
    • Gość: madaj177 Re: 09.09 Odlewnicza..... IP: *.chello.pl 06.09.06, 21:49
      Trzymam kciuki! Będzie dobrze... w tym dniu to ja tam obleję :):) :)
    • maggnolia Re: 09.09 Odlewnicza..... 07.09.06, 10:26
      do KOra23
      napisałam do ciebie na maila gazetowego - mogłabys odpisac?
      ew. poproszę o kontakt do Ciebie pozdr
      i powodzenia zycze na egz :)
      • kora23 Re: 09.09 Odlewnicza..... 07.09.06, 20:52
        cześć Maggnolia!, sorry, ale dopiero teraz odpisałam na Twojego maila,
        Pozdrawiam
      • kora23 maggnolia, napisz ... 14.09.06, 19:12
        jak Ci poszło na egzaminie!
    • Gość: madaj177 Re: 09.09 Odlewnicza..... zdałam!! IP: *.chello.pl 09.09.06, 20:05
      Dziś zdałam za pierwszym razem na Odlewniczej! Bardzo się cieszę, choć nie jestem zachwycona swoim egzaminem... No cóz... łuk! Tak mi drżała noga, że nie mogłam jechać. Niech to! Naprawdę myślałam, ze to nie moja częśc ciała! Pan kazał mi powtarzac, bo się zatrzymywałam :) Obciach jak nie wiem co!
      Ale za drugim razem juz było lepiej. Górka jako tako, choć mocno ja przegazowałam :)
      Jak juz wyjechałam na miasto to odetchnęłam, bo wolę jeździć na ulicy niż na placu.
      O dziwo nie miałam ronda, ale nie martwię się tym zbytnio :) Od razu miałam parkowanie równoległe tyłem. Pan miał tak ustawiony fotel, że nic nie widziałam, tym bardziej, że samochód za którym parkowałam był ustawiony do mnie przodem i ten przód mi się chował. No i jeszcze pan egzaminator zasłaniał. Udało mi się pieknie i perfekcyjnie, czym sie troszke poprawiłam za ten łuk :)
      Póxniej to już było miło, zawracanie i koniec manewrów na mieście.
      Raz mi dwoch kolesi rozmawiało przez ulicę ze sobą i jeden nie mógł się zdecydować, czy przejśc do drugiego, czy nie... stawiał nogę na krawężniku i cofał się... Pan na mnie nakrzyczał, że gdyby wszedł na pasy to bym go zabiła... ech... ale nei wszedł :)
      Po tej sytuacji miąłam same przejścia dla pieszych na trasie, albo mi sie juz tak wydaje, bo bardzo uważałam, żeby nie dac juz panu powodu do narzekania:)
      Ogólnie jeździło mi się bardzo dobrze. Pan był bardzo miły staral się mnie odstresować i naprawde nie był czepialski, nie zawiózł mnie na żaden "czarny punkt" w okolicy.
      Z tego wszystkiego jak juz wracałam do wORDU, pomyliłam wjazdy :) :):) ale pan się usmiechnął i powiedział: "Nie tędy, tędy! Nastepny wjazd!"
      Ogolnie Pan był świetny i serdecznie go pozdrawiam. Nazywał się Mikulski- chyba Włodzimierz.
      Wszystkim życze tak szybko zdanego egzaminu!
      • kora23 oblałam.....:( 10.09.06, 08:37
        gratuluję!!!, ja niestety, nie miałam tyle szczęścia co Ty. Egzamin miałam o
        14, egzaminator nazywał się pan Piotrowski, bardzo miły, zdziwiło mnie bardzo
        na łuku, że sam mi wrzucił wsteczny,ustawił samochód w miejscu skąd powinnam
        ruszać, to samo z lusterkami. Łuk poszedł mi dobrze, ale odrobinkę auto mi
        wystawało z przodu, więc kazał powtórzyć, noga też mi tak latała, bałam się
        powtórki, ale poszło mi super. Górka też bardzo dobrze. Przy wyjeździe na
        miasto kazał mi skręcić w lewo, niepotrzebnie jak stwierdził, zatrzymałam się
        przed przejazdem tramwajowym (nadgorliwość niepopłaca), później to już były
        Jego polecenia, żadnej rozmowy, nic. Po kilku minutach jeżdżenia, miałam
        skręcić w lewo, zatrzymałam się przed linią zatrzymania, ustąpiłam
        pierwszeństwo samochodom jadącym z prawej, ruszyłam i nagle nie wiem skąd,
        wyskoczył mi z lewej pieszy. Zanim ja wcisnęłam hamulec, On zrobił to pierwszy,
        a dalej to już był dojazd na przystanek, tam przesiadka, po drodze nadal nic
        się nie odezwał. Miałam już taką nadzieję, że tym razem się uda, auto było ok,
        ani razu mi nie zgasł, co zdarzało się poprzednio, jechało mi się fajnie, był
        mały ruch, wszystko dobrze robiłam, a tu nagle to mi się przytrafiło. Trudno, w
        poniedziałek jadę zapisać się na teorię, bo niestety muszę powtarzać i znowu
        czekanie na kolejny, 6- ty egzamin. Sporo czasu spędziłam w Ośrodku, bardzo
        dużo ludzi oblewało, ze dwie, może trzy osoby zdały. U mojego egzaminatora
        zdała jedna osoba, widziałam to w Jego notatkach, na kilkanaście chyba osób,
        przy jednej miał tylko znak P, ale ja nie byłam jeszcze ostatnia zdająca.
        Pozdrawiam serdecznie
        • Gość: X Re: oblałam.....:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.06, 10:55
          Hmmm.
          To chiiiba musiałaś skręcić w prawo.
          Po prawej są tory tramwajowe , a w lewo jest przejazd kolejowy-niestrzeżowny-
          bez zapór który zresztą od wielu lat nie funkcjonuje, ale znak jest i należy
          przejechać tam zgodnie z przepisami.

          Co do torów tramwajowych, to wieeeeele osób robi tam ten sam błąd.
          Przed torami jest tylko znak "Uwaga Tramwaj" i nie ma znaku "STOP".
          Czyli zatrzymanie nie jest konieczne o ile nie jedzie tramwaj.

          Co do pieszych, to już jest loteria.
          Nigdy nie wiadomo czy jakiś cwaniaczek na siłę nie przebiegnie tuż przed
          samochodem i dlatego jest stare powiedzenie, że kierowca, to musi mieć oczy
          nawet w d***ie .
          Inna sprawa która jest zgubna dla wielu osób Egzaminowanych, to to, że nie wiem
          po co się spieszycie ???
          Przecież Egzamin nie zalicza się po kilometrach przejechanych, a po konkretnym
          czasie i wykonaniu kilku manewrów !
          Na przejściach dla pieszych na prawdę trzeba się dobrze rozglądać.....
          Okolice Odlewniczej są raczej "pustkowiem" i dlatego wielu kierowców zostaje
          zaskoczonych przez pieszego który nagle pojawi się na drodze/przejściu.

          Swoją drogą , to Ministerstwo odpowiedzialne za wydawanie różnych dziwnych
          paragrafów drogowych powinno wprowadzić "Pozwolenie Na Chodzenie" po ulicy :-)
          Dlaczego ? Ponieważ wielu pieszych nie chce zrozumieć tego, że pieszy wcale nie
          ma pierwszeństwa wkraczając na jezdnię (nawet na przejściu) o ile nie pali się
          dla niego zielone światło.
          Pieszy ma pierwszeństwo dopiero wtedy gdy już jest na jezdni(na przejściu) i
          wszedł tam zgodnie z zasadami ruchu drogowego .Tzn.po upewnieniu się , że nie
          stworzy zagrożenia na drodze.
          Wejście na jezdnie bez upewnienia się czy można jest traktowane
          jako "WTARGNIĘCIE NA DROGĘ" i podlega pod mandacik.
          Tyle , że mało takich mandacików się wypisuje i dlatego piesi(niektórzy)
          uważają się za "święte KROWY".
          • Gość: gostek Re: oblałam.....:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.06, 11:12
            a ty nie jestes pieszym?
            Cagle sie mowi o pieszych, ale kazdy z nas jest pieszym :)
            Pozdrawiam
          • kora23 Re: oblałam.....:( 10.09.06, 12:44
            racja, skręcałam przy wyjeździe z ośrodka w prawo...., a drugie, piszesz po co
            isę spieszymy- uważałam przed przejściem dla pieszych, po prostu nagle z lewej
            facet mi wyskoczył, wiem, że powinnam mieć szybszy refleks i oczy dookoła, ale
            Egzaminator był szybszy. Nie wiem czy On myślał, że ja tego faceta nie widzę,
            powiedział tylko, że mogłam przejechać przed samochodem to wtedy ten pieszy nie
            zdążył by mi wejść. Tak później pomyślałam, że jakbym przejechała przed
            samochodem który jechał z prawej, też by mnie oblał...
        • Gość: madaj177 Re: oblałam.....:( IP: *.chello.pl 10.09.06, 13:47
          ojej... Kora23 przykro mi, że nie udało Ci się... Nie poddawaj się! Na pewno następnym razem pójdzie Ci lepiej!!!
          Co do pieszych, to już opisywałam swój egzamin w jakimś inym wątku, ale przytoczę, że u mnie też była sytuacja z pieszymi...
          Dwóch gości rozmawaiło ze soba po przeciwnych stronach ulicy.Raz jeden stawiał nogę na krawężniku, to się cofał. Jak podjeżdzałam był daleko i nagle podszedł do krawędzi jezdni. Musiałam ostro hamować! Egzaminatro podniósł głos, że powinam być bardziej zdecydowana, bo jakby ten gośc wszedł na jezdnię to bym go zabiła!!! Na szczęście nie wszedł i na szczęście ja byłam szybsza od egzaminatora :)Póxniej juz bardzo uwazałam, zeby nie przyczepił się do żadnego przejścia i żadnego pieszego. Udało się!
          Wstyd mi tylko okropnie za łuk :( Naprawdę czułam się tak jakby miała obca nogę, która latała mi jak zwariowana i nie mogłam jej opanować... musiałam powtarzać... ech...
          już teraz to nie jest ważne!
          POWODZENIA NASTĘPNYM RAZEM!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja