Gość: ja
IP: *.toya.net.pl
25.11.06, 19:20
Dziś miałam drugie podejście do egzaminu. Egzaminator stawia samochód w
kopercie, standardowo światełka, płyny, przygotowanie do jazdy a potem
ruszamy. No i się zaczyna, sprzęgło chodzi zupełnie inaczej niż w samochodzie
na którym się uczyłam, no i trochę szarpnęło a potem zgasło, druga próba i to
samo no i dziękuję za egzamin. Poprosiłam egzaminatora czy mimo to tak dla
wprawy mogę sobie łuk zrobić, pozwolił. Za trzecim razem jak ruszyłam to znów
szarpnęło ale już mniej i jakoś pojechałam, na końcu łuku już mniej więcej
wyczułam jak chodzi sprzęgło, łuk zrobiłam bezbłędnie, potem jeszcze górkę
zaliczyłam. Śmieszne jest to, że na kursie nigdy mi nie gasł, łagodnie ruszam
nie mam z tym problemu.
Czy w też macie problem z wyczuciem nowego samochodu?
A wystarczyłyby dwie minuty jazdy próbnej przed egzaminem, chociażby
samodzielne dojechanie na placyk.