Dodaj do ulubionych

"podpucha" na egzaminie

01.12.06, 08:27
Wczoraj miałam drugie podejście, niestety oblane. Plac poszedł mi dobrze,
jazda po mieście generalnie też. Niestety wpadłam pod koniec egzaminu...
Egzaminator powiedział: "bedziemy skręcać w lewo", no i skręciłam, a potem
przypomniałąm sobie, że o wiele wcześniej widziałam znak "zakazu skrętu w
lewo". Gdyby egzamnator powiedział mi, ze będziemy skręcać w lewo przed
znakiem "zakaz skrętu w lewo", to na pewno bym nie skręciła. A on wydał
komendę po minięciu tego naku, gdy już zapomniałam o jego istnieniu... No i
niestety zapomniałam o tym, ze polecenia mogą być mylące i że trzeba być
czujnym. Czy ktoś też wpdał tak głupio jak ja na egzaminie?
Obserwuj wątek
    • Gość: eliza48 Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.acn.waw.pl 01.12.06, 08:43
      To nie było mylące polecenie. Nie powiedział, że tu na tym skrzyzowaniu
      skręcamy tylko "bedziemy skręcać w lewo" a to oznacza, że zgodnie ze znakami na
      pierwszym możliwym. Obserwacja znaków to podstawa poruszania się na drodze. Czy
      ten znak był kilometr wczesniej, że o nim zapomiałaś?
      • swistak336 Egzamin na prawko = nowy podatek. 01.12.06, 17:37
        Zabawa słowna "będziemy skręcać w lewo" zamiast "proszę skręcić w lewo" pozwala ominąc PRAWNY (wynika z rozporządzenia) zakaz zadawania mylących poleceń.
        Tym niemniej sens czynności jest prosty - doprowadzenie do tego, by egzaminowany oblał i musiał zapłacić za ponowny egzamin.

        Założeniem nowego egzaminu jest maksymalne wydłużenie okresu uzyskiwania prawa jazdy w celu pobrania jak najwyższej kwoty z opłat za egzamin.

        Wyszkolenie kierowców się nie liczy. Dwumiesięczne oczekiwanie na każdorazowe podejście powoduje, że kurs się błyskawicznie dezaktualizuje.
        Forma egzaminu przymusza natomiast nie do nauczania jazdy samochodem, tylko do nauczenia kursanta, za co oblewa egzaminator.
          • Gość: katten Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 00:13
            zdałam za drugim razem, i tak sobie myślę,że gubią was po prostu nerwy.
            Wystarczy jechać,zwracać uwagę na znaki drogowe, nie dać się podpuścić
            podpowiedziom typu" jedziemy 90 km/h"(jeśli znak wskazuje ograniczenie prędkości
            do 60/h)(i całej reszty tych podpowiedzi egzaminatorów), no, siądź za kółkiem i
            czuj się tak, jakbyś miał swą ukochaną osobę zawieźć tam, gdzie ona chce
            dojechać. Pamiętaj,że3 to ty prowadzisz!!!! To pomaga!!!
              • Gość: gościu Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.jmdi.pl 02.12.06, 11:52
                ja tam uważam ze dobrze, ze egzaminatorzy wprowadzają mylne pojęcia i
                zwiększają poziom stresu - wyobraź sobie ze masz juz prawko i wieziesz czwórkę
                pasażerów, z których jedna to teściowa która zrzędzi, drugi to współmałżonek,
                który mędzi, trzecie to twoje dziecko które sie drze i czwarte tez dziecko,
                które rzyga - musisz zachować zimną krew i nie spowodować wypadku - dlatego
                odrobina stresu i mydlenia oczu nie jest zła - jest to zbliżenie do realnych
                warunków jazdy. Ja tam zdałem za pierwszym razem, nie dałem zadnej łapówki i
                juz - po prostu dobrze przejechałem co trzeba i tyle. Od tamtej pory (12 lat)
                nie miałem zadnego wypadku - dlatego wydaje mi sie, ze warto podejść nawet
                kilka razy, ale miec potem całe błotniki niż zdać od razu a potem kogoś
                przejechać.
                  • Gość: Quide Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.retsat1.com.pl 03.12.06, 10:11
                    > Uczyc sie masz na kursie nie na egzaminie.

                    Oczywiscie. Dlatego ja zaplacilem za kurs jakies 150 zl wiecej niz srtednio
                    kosztowal (dwa i pol roku temu) zeby sie faktycznie porzadnie nauczyc (polecona
                    mi szkola tyle sobie liczyla za kurs, widac nie bez racji bo ludzie chodzili i
                    placili. Pozniej jeszcze doszlo do tego ok 200 za dodatkowe jazdy (bo nie
                    posiadalem wtedy samochodu, ani nikt z moich bliskich cobym mogl sobie
                    nieleganie samemu pocwiczyc). A na koniec byl egzamin zdany za pierwszym razem.
                    Bez lapowek i kombinacji. A jak ktos chce oszczedzac na kursie to musi sie
                    liczyc ze na egzaminie doplaci.
                  • Gość: KBL Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:16
                    No nie wiem...

                    Ja przed egzaminem na prawko "B" jeździłem ok roku na skuterze (50ccm).
                    I co? Po przejechaniu 200metrów egzaminator zapytał: "Oooooo to Pan to chyba
                    sporo wcześniej jeździł?"
                    I mimo że na samym egzaminie niemal wymusiłem pierwszeństwo na jednym aucie, to
                    po powrocie do ośrodka egzaminator stwierdził: "Pan sobie poradzi na drodze".
                    Wiec nie mówcie proszę że egzaminatorzy to tylko kombinują jak uwalić. A widząc
                    jak jeżdżą osoby zaraz po kursie, to mi ręce opadają. ZERO orientacji na drodze
                    i popełnianie podstawowych błędów.
                    A to już wina systemu nauczania, co już jest inną bajką.

                    Pozdrawiam,
                    KBL
                • valhala Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. 03.12.06, 19:07
                  Gość portalu: gościu napisał(a):

                  > ja tam uważam ze dobrze, ze egzaminatorzy wprowadzają mylne pojęcia i
                  > zwiększają poziom stresu - wyobraź sobie ze masz juz prawko i wieziesz czwórkę
                  > pasażerów, z których jedna to teściowa która zrzędzi, drugi to współmałżonek,
                  > który mędzi, trzecie to twoje dziecko które sie drze i czwarte tez dziecko,
                  > które rzyga - musisz zachować zimną krew i nie spowodować wypadku - dlatego
                  > odrobina stresu i mydlenia oczu nie jest zła - jest to zbliżenie do realnych
                  > warunków jazdy. Ja tam zdałem za pierwszym razem, nie dałem zadnej łapówki i
                  > juz - po prostu dobrze przejechałem co trzeba i tyle. Od tamtej pory (12 lat)
                  > nie miałem zadnego wypadku - dlatego wydaje mi sie, ze warto podejść nawet
                  > kilka razy, ale miec potem całe błotniki niż zdać od razu a potem kogoś
                  > przejechać.

                  12 lat też bym zdał za pierwszym razem, buha ha ha.
                  Wiem jak wtedy wyglądał egzamin. Teraz codzienie jade z kumplami do pracy i z powrotem itd wszyscy łamią przepisy.
                  • Gość: ala Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: 82.139.11.* 04.12.06, 11:05
                    No nie wiem, czy zdałbyś - je zdawałam dokładnie w 1993 i z grupy 10 osób zdały
                    tylko 2, egzamin wcale nie był łatwiejszy - jazda po mieście była owszem
                    krótsza, ale na placu manewrowym musiałeś wykonać wszystkie manewry: zwracanie
                    na 3, wjazd do garażu przodem, tyłem, parkowanie bokiem (przodem, tyłem) i
                    inne pierdoły - i tu ludzie padali, jak muchy. Na mieście był kolejny odsiew. I
                    nie było szans, żeby zakwestionować wynik egzaminu.
                  • Gość: bti Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 15:31
                    Bez przesady
                    Zdawałam 11 lat temu i na kilkanaście osób, które przystępowały wtedy do
                    egzaminu plac manewrowy przejechały dwie osoby a ostatecznie egzamin zdała
                    jedna. Wcale nie było łatwiej - moi znajomi przystępowali do egzaminu 3-5 razy,
                    jeździli zdawać do sąsiedniego, mniejszego miasta. Wydaje mi się, ze plac
                    manewrowy od tego czasu wręcz został ułatwiony - stopniowo zmniejszała sie
                    liczba manewrów do wykonania na egzaminie.
                    Zdawałam w Łodzi gdzie legendą była egzaminatorka chodząca z linijką po placu
                    manewrowym i odmierzająca odległość np. od słupków, linii zatrzymania.
                    Egzamin wyglądał wtedy inaczej, ale na pewno nie był jakoś specjalnie łatwiejszy.
            • Gość: Wikitor Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.mimuw.edu.pl 04.12.06, 10:13
              heh. teraz w wawie na odlewniczej okres oczekiwania na egzamin to przynajmniej
              dwa miesiace :/ ja mam to szczescie, ze w ostatnia srode wreszcie (za 4ym razem)
              zdalem :> a teraz jeszcze 3 tygodnie czekania na dokumencik i bede mogl zaczac
              prawdziwa nauke ;) bo az do egzaminu czlowiek ma szanse nabyc jedynie mozliwosc
              fizycznej obslugi samochodu. prawdziwa umiejetnosc prowadzenia samochodu polega
              jednak na czyms innym ;P
        • pontus_euxinus Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. 01.12.06, 18:45
          swistak336 napisał:

          > Zabawa słowna "będziemy skręcać w lewo" zamiast "proszę skręcić w lewo"
          pozwala
          > ominąc PRAWNY (wynika z rozporządzenia) zakaz zadawania mylących poleceń.

          a moze po prostu wystarczy DOBRZE jezdzic?
          najgorsze co moze byc, to syt. w ktorej wydaje sie kursantowi, ze dobrze jezdzi.

          Obserwacja znakow, sygnalizatorow, okolica przejscia dla pieszych to jedne z
          podstawowych umiejetnosci...

          wiecej pokory wobec siebie!
              • Gość: Quide Re: do pontus_euxinus IP: *.retsat1.com.pl 03.12.06, 10:13
                > zanim moze przystapic do egzaminu?

                jesli nic sie nie zmienilo to obowiazkowe 30 + tyle ile uwaza za potrzebne zeby
                sobie dokupic jesli po tych 30 nie czuje sie pewnie za kierownica (a jesli
                skreca w zakaz skretu to chyba sie tak nie czuje). I nie gadajcie ze egzaminator
                nie moze podpuszczac, tylko sami zacznijcie myslec.
          • swistak336 Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. 01.12.06, 19:20
            Uważasz, że istnieje osoba, która "dobrze jeździ" po 30 godzinach za kierownicą?
            Nawet po 200 godzinach za kółkiem nie jest się jeszcze dobrym, ani nawet przyzwoitym kierowcą.

            Oczywiście, można powiedzieć - każdy, kto dostaje prawo jazdy powinien "dobrze jeździć". Prawda jest jednak taka, że umiejętności jazdy samochodem każdy kierowca uczy się dopiero PO zdaniu egzaminu i otrzymaniu prawa jazdy. Tak było, będzie i chyba być musi.

            To co się obecnie robi w systemie egzaminowania nie sprawia, że kursant "dobrze jeździ", tylko sprawia, że "dużo płaci".
            • pontus_euxinus Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. 01.12.06, 22:13
              swistak336 napisał:

              > Uważasz, że istnieje osoba, która "dobrze jeździ" po 30 godzinach za
              kierownicą?

              Tak. wiele osob.

              > Nawet po 200 godzinach za kółkiem nie jest się jeszcze dobrym, ani nawet
              przyzwoitym kierowcą.

              zalezy co rozumiesz przez pojecie dobry kierowca.
              JA rozumiem, ze jest to kierowca, ktory jezdzi zgodnie z przepisami, jest
              rozwazny, kulturalny, nie daje sie sprowokowac do glupich zachowan. Uwaza ze
              nie jest sam na drodze. Bezpieczenstwo innych uzytkownikow, jego psazerow jest
              dla niego najwaznejszym elementem sztuki jazdy samochodem.
              • Gość: anton Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.chello.pl 02.12.06, 19:40
                > > Uważasz, że istnieje osoba, która "dobrze jeździ" po 30 godzinach za
                > kierownicą?
                >
                > Tak. wiele osob.

                Eee tam :) W 30 godzin trwania kursu nie da się stworzyć (a co dopiero opanować) nawet połowy tzw. sytuacji drogowych, podczas których kierowca tak naprawdę się uczy być kierowcą :)

                > zalezy co rozumiesz przez pojecie dobry kierowca.
                > JA rozumiem, ze jest to kierowca, ktory jezdzi zgodnie z przepisami, jest
                > rozwazny, kulturalny, nie daje sie sprowokowac do glupich zachowan. Uwaza ze
                > nie jest sam na drodze. Bezpieczenstwo innych uzytkownikow, jego psazerow
                > jest dla niego najwaznejszym elementem sztuki jazdy samochodem.

                Otóż to. Jednak do tego wszystkiego niezbędne jest DOŚWIADCZENIE. A ciężko o doświadczonego kierowcę po 30 godzinach jazdy na kursie. I dlatego kierowcy uczą się najczęściej już na drodze po zdanym egzaminie :)
                • Gość: Sss Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 00:55
                  Hehe śmiać mi sie chce z takich leszczy, wiadomo że kurs nie zrobi z Ciebie
                  wytrawnego kierowcy, ale ma dać odp. na pytanie czy się nadajesz i czy masz
                  predyspozycje. Jeśli nie opanowałeś czegoś w stopniu zadawalającym to zdajesz
                  ponownie,proste...A jak piszesz, że 30 Ci nie starczy to bul za 60 albo 90,nikt
                  nie zabrania:) A wogóle trzeba mieć nerwy ze stali,być opanowanym i mieć jakieś
                  pojęcie o prowadzeniu samochodu, tu wszystko zależy od Ciebie, popełnisz błąd-
                  przegrywasz. Dobrze,że tylko nie zdanie egzaminu...Zresztą nie rozumiem tych
                  żali,co niby egzaminator ma być kochany, bardzo tolerancyjny i oczywiście dawać
                  prawko biednym zdającym mimo że popełniają błędy? Ludzie przywyknijcie do
                  pewnych reguł którymi rządzi się życie, bo im wcześniej je zrozumiecie tym
                  lepiej dla was. I na koniec jest coś takiego jak świadomość, że drugi
                  użytkownik ruchu zna przepisy i ich przestrzaga, niestety w rzeczywistości jest
                  z tym różnie...co tylko świadczy o tym że mimo tych "rygorystycznych" w waszym
                  mniemaniu zasad zdają osoby które nie powinny,więc ja optowałbym raczej za
                  zaostrzeniem egzaminów.

                  MOże pociesze co niektórych, ae ten egzamin i tak jest o niebo łatwiejszy od
                  tego poprzedniego gdzie mnóstwo osób leciało na placu.Macie możliwość wykazania
                  się umiejętnościami i wiedzą na ulicy czyli tak jakby w naturalnym środowisku w
                  którym poruszają się kierowcy- zamiast docenić to jeszcze narzekacie:)
              • bimota Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. 02.12.06, 20:16
                Ty pewnie zostales mistrzem kierownicy w godzinke... ;) Nie wiem... moze techniki mzna by sie nauczyc w 30 godzin, ale ekstremalnej jazdy na torze a nie wlekac sie po ulicy 40 km/h... Ale to tylko techniki... bo doswiadczenie zdobywa sie z czasem i tu jednak bardziej bym sie sklanial ku tym 200 godzinom... Jesli ktos jedzie "kulturalnie", zgodnie z przepisami, rozwaznie, ale jest zawalidroga to nie uwazam go za dobrego kierowce...
                • Gość: tomcio Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.nat.student.pw.edu.pl 02.12.06, 23:21
                  Dlaczego osoby przestrzegające ograniczenia prędkości uwazasz za złych
                  kierowców? Może w trakcie jazdy powinienes sprobowac ocenic swoja droge
                  hamowania. Kazdy powinien jechac z taka predkoscia, jaka zapewni mu czas na
                  reakcje w przypadku nieprzewidzianej sytuacji na drodze, nie utrudni ruchu
                  innym i bedzie <= od predkosci dopuszczalnej na danym odcinku drogi. Jesli
                  chcesz sobie pojezdzic szybko, moze powinienes sprobowac swoich sil na torze.
                  • Gość: Quide Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.retsat1.com.pl 03.12.06, 10:19
                    > Dlaczego osoby przestrzegające ograniczenia prędkości uwazasz za złych
                    > kierowców?

                    Oo wlasnie, to jest jakas paranoja w Polsce (nie wiem jak poza). Ja rozumiem ze
                    czesto sa znaki poustawiane na wyrost i ze ludzie jezdza szybciej niz dozwolne,
                    ba, sam tak czasem robie. Ale paranoja jest dla mnie jak jade sobie zgodnie z
                    ograniczeniem 50 km/h a tu za mna nadjezdza gosciu BMW, satrzymuje sie prawie na
                    moim zderzaku i zaczyna trabic i wymachiwac rekami. Wyprzedzic nie moze, bo ma
                    podwojna ciagla (chociaz jak moze jechac 2 razy szybciej niz dozwolone to czemu
                    nie). Poprostu przewalone z takimi ludzmi
                  • bimota Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. 03.12.06, 12:03
                    A czy ja cos mowilem o dozwolonej predkosci ?? Mialem na mysli np wleczenie sie lewym pasem, utrzym,ywanie 100m odstepu od poprzedniego auta, przyspieszanie w tempie slimaka na swiatlach i.t.p Dlugo by wymieniac... Sil na torze probuje, ale motocyklem bo autem moga tylko licencionowani...
                • arius5 I o co sie klocicie ? 03.12.06, 18:02
                  Czlowiek potrzebuje tyle godzin jazdy ile potrzebuje.
                  Ja sam robilem prawko za granica i zdalem egzamin po 12 godzinach jazdy, ale
                  pewnie za kolkiem poczulem sie po 3 latach.
                  Nie bylo zadnych wymogow co do ilosci godzin, po prostu instruktor decydowal,
                  czy juz sie nadajesz na egzamin.
                  Z tym ze tzeba bylo zrobic 1 godzine jazdy noca, 1 na autostradzie a reszta w
                  centrum miasta.
                  Moze to zabawne, ale po kupnie samochodu nie mialem problemow z jazda po miescie
                  w godzinie szczytu, a za to balem sie jazdy poza miastem i wyprzedzania.
              • Gość: Arek Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.unreg.tvk.wroc.pl 03.12.06, 23:43
                Bzdury opowiadasz...chociaż, jeśli rodzice kursanta mają auto i oswajają go z nim od dziecka, to owszem jest łatwiej...nie mniej...nikt po 30 godzinach nie nauczy się jeździć (mówię o tych którzy nie jeździli autem)...jeśli ktoś uważa że jest inaczej, to świadczy że ma tylko mylne wyobrażenie o swoich umiejętnościach....
                (po studiach informatycznych, także nikt nie jest "wielkim programistą"...może w swoim mniemaniu jest....ale po paru latach zauważa jaki był śmieszny i ile "umiał" po studiach....tak samo z prawkiem)
                • Gość: Eugeniusz Do Arek IP: *.icpnet.pl 04.12.06, 00:06
                  Oj obrazasz :) Wezm pod uwage ze niektorzi dzien i noc pisza oprogramowanie z pasja. I siedza godzinami dziennie a nie pare godzin na miesiac (tyle co wynosi program na studiach). Z takich sa Programisci nie przecze ze nie umieja wszystkiego ale juz moga tworzyc swuj soft, nie gorzej od starych wyjadaczy. :)

                  Pozdrawiam Pasjonat
                  • Gość: Arek Re: Do Arek IP: *.devs.futuro.pl 04.12.06, 08:41
                    No tak, są pasjonaci...ale chodzi mi o to, że nieważne ile umiesz na początku,
                    za kilka lat będziesz umiał więcej i będziesz zdawał sobie sprawę że parę lat
                    temu umiałeś dużo mniej niż obecnie...chodzi mi o samo nabieranie doświadczenia...
                    Tak samo z prawkiem.

                    Po prostu nie lubię takich postaw że ktoś się uważa za nie wiadomo kogo po
                    ukończeniu jakiegoś kursu czy właśnie prawka..(sam kurs czy studia to tylko
                    papier że jakieś tam podstawy masz, a uczysz się dalej sam)
              • Gość: kaka Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: 82.139.11.* 07.12.06, 10:07
                heh dobre po 30 godzinach mozna juz DOBRZE jezdzic napewno...!Tylko często jest
                tak ze to instruktor mowi Ci co masz robic, kiedy mozesz wjechac na
                skrzyzowanie itp.A potem sam bez niczyjej pomocy wsiadziesz do
                samochodu...wyjedziesz na droge i okazuje sie ze nie wiesz co masz robic!Wydaje
                mi sie,ze dobry kierwoca to taki ktury posiada te wszystkie cechy:"jezdzi
                zgodnie z przepisami,nie daje sie sprowokowac do glupich zachowan,uwaza ze
                > nie jest sam na drodze itp itd ale posiada DOSWIADCZENIE i nie 30 godzinne!
                heh mozna najwiecej po tych 30 godzinach...zgadzam sie z swistak336
            • Gość: Hubertus Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.wirtualny.dzierzoniow.pl 02.12.06, 16:01
              aby dobrze jeździć trzeba jeździć - nie koniecznie samochodem - ja znaki
              poznałem mac lat 10 gdy było jeszcze coś takiego jak karta rowerowa (moze nadal
              jest) poruszałem sie po drogach i nigdy nie byłem zagrożeniem dla jadacych czy
              tez piszeszych - sygnalizowałęm moje zamiary, wykonywałem wszelkie manewry (no
              moze oprócz wyprzedzania aut - choć i to sie zdrzało bo mieszkam w górach i tu
              czesto ludki w górach jada 30 km/h na drodze gdzie normalny kierowca jedzie 70)
              poprostu obyłem sie z droga zasadami itp. zdajac egzamin poprstu wsiadłem i
              zdałem bo jezdania nie była dla mnie obca - wszak byłem jej uzytkownikiem juz
              ładne kilkanasice lat. a nie dziwie sie ze osoba która 1 raz wsiada do auta i
              poznaje zasady ruchu oblewa egzamin - poprostu za mały kontakt z pojazdem i
              zasadami ruchu powoduje ze jst zagrozeniem - jazda chodnikiem na działke to nie
              to samo co jazda po miescie w sobotnie popołudnie dla przyjemności i nauki
              • Gość: ja Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 10:04
                a co ma piernik do wiatraka? Jazda na roweze pozwolila by ci na lepsza jazde na
                skuterzy czy tez motorze, a nie samochodem. Samochod ma 4 kolka, jest wiekszy,
                ciezszy i wymaga wiecej precyzji, by wcisnąc w odpowiednim miejscu, czasie i z
                wyczuciem hamulec tak, aby wychamować przed przeszkodą, swiatlami, czy przed
                przejsciem dla pieszych! Tez mam karte rowerowa i wcale nie uwazam, ze jak bede
                jezdzil kilkanascie lat na rowerze, to pozniej wsiade do samochodu i bede bez
                problemowo prowadzil w kazdej sytuacji!

                Pozdro
            • Gość: bartek porządek IP: *.euronet.net.pl 21.01.07, 19:57
              Po prostu wszystko zależy od szczęścia i pieniędzy. Wymogi stawiane kursantom są
              w pełni realizowane w ośrodkach szkolenia kierowców.Pytanie tylko co daje
              kierowcą tak zwany egzamin państwowy ?Wojewódzkie ośrodki ruch nie są w stanie
              ocenić praktycznych umiejętności kierowcy.Ponieważ weryfikuję je tak zwana
              praktyka . Ocena ośrodka szkoleniowego powinna być brana pod uwagę.Wojewódzkie
              ośrodki ruchu są tak naprawdę nastawione na przynoszenie korzyści finansowych są
              reliktem przeszłości wyciągającym od ludzi pieniądze.Niema znaczenia dla nich
              ile osób zda ,liczy się po prostu zysk. Niestety żyjemy w kraju cudów .I nikt
              tak naprawdę nie myśl by to zmienić.
          • Gość: Petunia Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.21.pl 01.12.06, 20:05
            hmm ja np zdałam za drugim razem (zdawałam dwa lata temu) - i pierwszy raz
            oblałam dlatego, że auto mi zgasło przed skrzyzowaniem w oczkeiwnaiu na
            włączenie sie do ruchu - i co Ty na to ?? Jak widać, można jeździć dobrze
            (aczkowliek absolutnie tak nie myślałam, bo jestem samokrytyczna wobec siebie),
            ale także oblać, w końcu jak auto zgasnie to "poważna sprawa" dla osoby
            zdającej egzamin i zmuszonej poradzić sobie z rozklekotanym autem, które nawet
            na zasprzeglanie nie regauje :/ No ale na szczęście za drugim razem inny
            egzaminator docenił moją jazdę, a kiedy zgasło m iauto stwierdził tylko "Nie
            szkodzi - przy tak rozruszanych pojazdach, to zdarza się często !".

            Pozdrawiam i życzę mniej destrukcyjnej krytyki.
          • Gość: Gregor Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 22:24
            pontus_euxinus napisał:

            a moze po prostu wystarczy DOBRZE jezdzic?
            najgorsze co moze byc, to syt. w ktorej wydaje sie kursantowi, ze dobrze jezdzi.

            A co byś zrobił gdybyś objeździł całe miasto i usłyszał po dojechaniu na plac WORD słowa
            Egzaminator: "Jeżdzi Pan bardzo dobrze, rzekłbym nawet, że bardzo blisko moich ideałów kierowcy, ale niestety wynik egzaminu będzie negatywny"? Ja miałem ochotę mu w pysk sieknąć, ale nie można sobie robić minusów w WORD, bo się nigdy prawka nie zda. Czy to jest normalne????????
            • pontus_euxinus Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. 01.12.06, 22:30
              Gość portalu: Gregor napisał(a):

              > Egzaminator: "Jeżdzi Pan bardzo dobrze, rzekłbym nawet, że bardzo blisko
              moich ideałów kierowcy, ale niestety wynik egzaminu będzie negatywny"? Ja
              miałem ocho tę mu w pysk sieknąć, ale nie można sobie robić minusów w WORD, bo
              się nigdy prawka nie zda.
              Czy to jest normalne?

              Oczywiscie, ze nie!
              Czy dowiedziales, podyskutowales z egzaminatorem DLACZEGO nie osiagnales tego
              idealu? Wyciagnales wnioski?

              A jesli w twoim odczuciu wszystko bylo OK, dlaczego nie odwolales sie? To twoje
              PRAWO! Zawsze, mozesz tez skorzystac z nadzoru w czasie egzaminu. Dlaczego nie
              korzystacie z tego, co jest Wam prawnie przyzwolone?
                • pontus_euxinus Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. 02.12.06, 20:20
                  Gość portalu: cosmo_pl napisał(a):

                  > Słuchaj koleś tak cynicznego chama to ja już dawno nie widziałem! (...) polega
                  > na tym, że ja jestem początkującym politykiem, który może za parę lat będzie
                  > miał na coś wpływ w tym kraju i zapewniam Cię, że ułożenie WORD'ów (koniec z
                  > weneckimi szybami i włoskimi dywanami w gabinecie dyrektora) będzie moim 1
                  > politycznym sukcesem.

                  obys nie zostal politykiem z takim podejsciem... typowe polskie slownictwo.
                  Kocham takich politykow co to wcale nie sa lepsi od pseudo-kibicow.

                  niePozdrawiam.
              • Gość: Gregor Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 10:36
                pontus_euxinus napisał:> Oczywiscie, ze nie!

                > Czy dowiedziales, podyskutowales z egzaminatorem DLACZEGO nie osiagnales tego
                > idealu? Wyciagnales wnioski?

                Tak powiedział mi czemu. Na wąskiej drodze odsunąłem się o 1/4 szerokości samochodu od prawego krawężnika, a on powiedział że to była zmiana pasa ruchu bez sygnalizacji. Wnioski wyciągąłem takie że na następnym egzaminie będę sygnalizował każdy nawet najmniejszy ruch kierownicą, żeby się nie przyczepił.

                > A jesli w twoim odczuciu wszystko bylo OK, dlaczego nie odwolales sie? To twoje
                >
                > PRAWO! Zawsze, mozesz tez skorzystac z nadzoru w czasie egzaminu. Dlaczego nie
                > korzystacie z tego, co jest Wam prawnie przyzwolone?


                Miałem zamiar się odwołać, ale zadzwoniłem do mojego instruktora, a on powiedział że takie sprawy bardzo trudno wygrać i lepiej z nimi nie zadzierać, więc prawo do odwołania się jest niejako martwe, bo mało będzie takich odważnych osób, które podejmą ryzyko walki z WORDem, a jeszcze mniej tę walkę wygra, a jeśli przegra to dostanie (-) w papiery i się zakończy. A co do nadzoru, to uważam że to jest już w ogóle ryzyko. Taki obserwator nie może się odezwać, ani w jakikolwiek sposób mi pomagać. Musi być też trzeźwy w dniu egzaminu. Gdybym miał jeszcze ja odpowiadać za czyjąś trzeźwość i przez jego głupotę nie wsiąść nawet do samochodu, albo jeśli nie daj Boże przypadkowo się odezwie w czasie egzaminu (nawet odruchowo) to egzamin może być przerwany, nie chce ryzykować że nie zdam przez to że ktoś się odezwał. A tak generalnie to nie ma o czym dyskutować, faktem jest że WORD to oszuści i tyle, ale nic nie można z tym zrobić. Kumpela z klasy robiła prawko, sama powiedziała że jeździła fatalnie, była pewna że nie zda, ale na egzamin poszła w spódniczce, egzaminator w pewnym momencie położył jej rękę na kolanie, nie odezwała się iu zdała. Sąsiad zdawał 3 razy, wszystkie 3 trafił na tego samego egzaminatora. Powiedział, że za drugim razem jechał najlepiej, za trzecim jechał tak, że sam siebie by nie przepuścił. Zaraz po wyjeżdzie z WORDu trafił w korek i zatrzymał się środku przejazdu kolejowego. Jacyś piesi, wymuszonko. Mnóstwo błędów egzaminator mu powiedział: "Żebym Pana więcej nie widział, zdał Pan". I wiele osób zdaje takich, którzy jeżdżą bardzo słabo, a jeszcze więcej nie zdaje tych co jeżdżą bardzo dobrze jak na te 30 godzin. Znajomy, syn wysoko postawionego policjanta, zrobił kurs i egzamin w ciągu 2 tygodni, zdał za pierwszym razem. Jak to możliwe???
                • Gość: Jak to możliwe??? Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: 212.160.172.* 04.12.06, 10:22
                  > Znajomy, syn wysoko postawionego policjanta, zrobił kurs i egzamin w ciągu 2
                  tygodni, zdał za pierwszym razem. Jak to możliwe???

                  Ja znam przypadek zupełnie odwrotny:
                  chłopak, który około 15tu lat prowadził ciągnik w gospodarstwie ojca,
                  nazywany na wsi "mistrzem wielkiej kierownicy",
                  po zmianie przepisów, musiał zrobić prawo jazdy na ów ciągnik,
                  by móc legalnie przejechać te 100m po ulicy, między wyjazdem z domu,
                  a wjechaniem na polną drogę.
                  Po 18ym niezdanym egzaminie powiedział "pies was trącał"...
                  To było jakieś 10lat temu. Do tej pory nie ma prawa jazdy na ciągnik.

              • valhala Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. 03.12.06, 19:50
                Gość portalu: ja aga napisał(a):

                > a może po prostu przykładajcie się do egzaminu??

                Kobieto co ty mówisz. 30 godzin jazd, mój instruktor mówi, że prowdzę bardzo dobrze i mam zdac za 1 razem, chociaż ja jestem bardziej krytyczny i powiedziałbym przyzwoicie. Za 2 miesiące egzamin, na kursie disel 110 koni, rusza sam nawet na wzniesieniach, po prostu puszczasz hamulec roboczy i sprzęgło. Na egzaminie rozklekotany słaby benzyniak. 2 razy zgaśnie, dotkniesz krawęźnika przy zawracaniu na trzy, najedziesz milimetr na linie przy parkowaniu tyłem ( wymieniłem te bardziej banalne błędy) i masz skuche. To po prostu loteria.
                A uczysz się dopiero jak prowadzisz sama. Bez urazy ale trochę więcej pokory.
                • Gość: Quide Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.retsat1.com.pl 03.12.06, 22:58
                  Nie wiem jak gdzie indziej, ale w Lodzi nie jest tajemnica jakimi samochodami
                  WORD dysponuje i bez problemu mozna wybrac taka szkole jazdy gdzie ucza jezdzic
                  na takich samych autach. Jezeli w innych miastach tak sie nie da, to faktycznie
                  cos jest zle, ale jesli wiedzac jakie samochody ma WORD wybiera sie inne na
                  kursie to sie jest sobie samemu winnym (a w tlumaczenie ze w calym miescie nie
                  ma innej opcji bedzie mi ciezko uwierzyc)
                • Gość: Sss Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 01:13
                  Nie pisz bzdur. Samochody w ośrodkach gdzie zdaje się egzaminy są wymieniane co
                  pół roku na nowe, pozatym mają na bierząco robione przeglądy (nawet chyba
                  codziennie) gdzie są korygowane wszelkie mankamenty jeśli takowe się pojawiły,
                  tak by każdy mógł przystąpić do egzaminu na super sprawnym i sprawdzonym wozie,
                  a to że na dieslu jeździłaś to twoja sprawa, wiadomo na jakich autach sie
                  zdaje, mogłaś wybrać ośrodek który na takich furach szkoli.

                  Dla ciebie to loteria? No to gratuluje i życze żebyś jednak tego egzaminu nie
                  zdała, nie chciałbym żeby kiedyś przez twój głupi błąd jakaś osoba
                  ucierpiała...A pozatym po to istnieje możliwość powtórnego wykonania manewru,
                  żeby wykluczyć loterie. A krawężnika w zawracaniu na trzy z tego co mi wiadomo
                  dotknąć można, nie można na niego najechać. I do kogo mam mieć niby tą pokore?
                  Do osób które myślą, że wszystko im się należy i powinno im się to dać mimo że
                  robią błędy? Niedoczekanie...
                  • pontus_euxinus Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. 04.12.06, 21:50
                    Gość portalu: Sss napisał(a):

                    > Nie pisz bzdur. Samochody w ośrodkach gdzie zdaje się egzaminy są wymieniane
                    co pół roku na nowe, pozatym mają na bierząco robione przeglądy (nawet chyba
                    > codziennie)

                    a to ciekawe. na jakiej podstawie tak twierdzisz?
                    nie widzialem osrodka gdzie wymienianoby auta co pol roku i robiono przeglad
                    codziennie:)
              • Gość: cosmo_pl Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: 84.38.95.* 02.12.06, 13:02
                bueheheh, masz problemy ze schizofrenią, a do tego jesteś cyniczny w bardzo
                prostacki sposób. Wytłumacze Ci to na twój własny sposób, no jak to żaden
                kierowca nie jeździ więcej niż 50 po centrum Warszawy, przecież jest zakaz! <-
                (to jesteś ty) A że jest inaczej to wszyscy wiedzą i wiedzą również, że na
                palcach u jednej ręki można policzyć takich co tą prędkość zachowują (nawet
                kierowcy ZTM) jeżdzą szybciej <- (a to jest moja odpowiedź do tych bzdur,
                którymi nas tu zarzucasz). Co więcej zbyt wczesne wyłączenie kierunkowskaza to
                sprawa bardzo względna, jeden egzaminator powie, że jest ok, drugi że nie. Od
                kiedy oni ustalają reguły??!! Oni mają je tylko stosować, a właśnie 75%
                przypadków nie zdania jazdy na mieście kończy się w ten właśnie sposób, "że coś
                się komuś nie podoba".
                Rozwiązanie jest bardzo proste, 60 podstawowych pkt, które są jasno określonymi
                wymogami stawianymi wobec osoby ubiegającej się o prawo jazdy. 2/3pozytywnie
                zaliczonych czynności powoduje zaliczenie egzaminu bez dyskusyjne (można się
                umówić, że powyżej 21 pkt negatywnych się nie zdaje). Pkt. są za wszystko za
                przygotowanie do jazdy, za łuk, włączanie się do ruchu, prawidłowy dojazd do
                skrzyżowania itp. Egzamin przerywa się na takich samych zasadach jak teraz. Przy
                zapisie z kamer, którym teraz dysponujemy, zdawalność wzrasta o 50% z dnia na
                dzień. Do tego ograniczenie egzaminu do 15 min.
                • Gość: JacekS Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.server.ntli.net 03.12.06, 00:15
                  Mysle ze nie masz racji z ta schizofrenia.
                  To ze niewiele osob przestrzega prawa (nie tylko prawa drogowego) nie oznacza ze
                  ci co jezdza przepisowo sa chorzy.
                  Ja w kwietniu tego roku zdalem egzamin na prawo jazdy kat. C w WORD w
                  Tarnobrzegu. Przedemna kilka osob oblalo juz na placu, wiec naprawde nie bylo lekko.
                  Ja dzieki Bogu zdalem.
                  W czerwcu dostalem prace jako kierowca 12-to tonowej ciezarowki w Anglii. Staram
                  sie jezdzic przepisowo, moge chyba powiedziec ze jezdze przepisowo. Z tego co
                  zauwazylem to chyba tylko mnie sie to zdarza. Poza obszarem zabudowanym
                  obowiazuje tu 40 mil/h (okolo 65km/h) i ja tak jezdze. Mam tachograf i nie
                  zamierzam ryzykowac, bo i po co. Zdazam na czas i nie musze jechac szybciej 'dla
                  idei' i owczego pedu (a moze baraniego). Do tej pory zauwazylem tylko dwie
                  ciezarowki ktore jechaly zgodnie z prawnym ograniczeniem predkosci.
                  Ciekawe, prawda?
                  Jako chrzescijanin zastanawialem sie nad tym jak jezdzilby ciezarowka Jezus.
                  Jestem pewien ze przestrzegalby przepisow.
                  Czego sobie i Wam Kochani zycze.
                  Jacek
                  • Gość: Młody Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 02:00
                    Witam ja mam prawko 5 lat .Zdałem za 2 razem ale tez o mały włos niezdałbym po wjechaniu na plac (już po mieście ) egzaminator powiedział mi gdzie mam zaparkować auto ,pomyslałem jezeli jestem już na placu to poco uzywac kierunkowskazu całe szczęście że tylko tak pomyślałem (użyłem kierunku) i zadłem BYŁEM JEDYNĄ OSOBĄ NA 25 OSÓB ZDAJĄCYCH KTÓRA ZDAŁA
                  • tygru_mrau Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. 04.12.06, 01:37
                    Gość portalu: JacekS napisał(a):

                    > Mysle ze nie masz racji z ta schizofrenia.
                    > To ze niewiele osob przestrzega prawa (nie tylko prawa drogowego) nie oznacza z
                    > e
                    > ci co jezdza przepisowo sa chorzy.

                    JackuS, pozdrawiam Cię serdecznie, także za ostatnie zdania Twojego postu :)

                    Szerokiej drogi wszystkim!
              • Gość: ghost Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 21:05
                Piszesz... że egzaminator nie może posiadać OSK, a co prawo na to gdy
                właścicielem formalnym OSK jest jego żona, lub ktoś jego rodziny dalszej lub
                bliższej?
                hmm... poza tym czytam ten wątek i nasuwa mi się jedyny wniosek:
                Mamy wciąż chory system szkolenia kierowców, a WORDy to maszynka do zarabiania
                pieniędzy dzięki oblewaniu czasem słusznemu, a czasem nie egzaminowanych.
          • Gość: oth Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 12:45
            ja zdawalem egzamin 5 razy zdalem za 5 tym 1.5 roku temu
            w czasach kiedy trzeba bylo przejechac durny plac na ktorym byly 3 manewry a nie
            tylko luk
            a pozniej dopiero miasto
            4 razy uwaliłem egzamin na placu dopiero pozniej mnie puscili na miato i zdalem

            jaki z tego morał
            cieszcie sie ze nie jezdzicie po durnym placu gdzie podstawą do zmieszczenai sie
            miedzy pachołki jest wyuczona umiejetnosc "kręć kiedy przedni lewy pacholek
            znajdzie ci sie w 1/3 lusterka sic " tylko odrazu sa sprawdzane wasze umiejetnosci
            :];]

            zdravim !
        • edagr Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. 02.12.06, 17:22
          Kurs się dezaktualizuje czy tylko egzamin teoretyczny??
          Bo w prawie chyba jest że ma sie chyba pół roku po zdanym egzaminie teoretycznym
          na zdanie egzaminu praktycznego. A nie ma nic napisane że po kursie.
          Może ktoś wyjaśnić?
          Pozdrawiam
        • Gość: mario Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 14:10
          nie ulega watpliwosci ze wszystkie zmiany ktore mialy isc w kierunku
          antykorupcyjnym to czysta fikcja. teraz jest to korupcja w obliczu prawa. Kasa
          oto kierunek zmian w egzaminach na prawo jazdy! To jest skandal by po 30 h
          jazdy i manewrow czekalo sie na egzamin panstwowy 2,5 miesiaca!!!! jak myslicie
          dlaczegO? czyzby dlatego ze osrodki nie wyrabiaja sie z iloscia
          egzaminowanych?! nieee!!! to po to by napedzac koniunkture szkolom by klienci
          wykupowali kolejne, drogie godziny. Kiedys jak sie zaplacilo lapowke to
          przynajmniej byla pewnosc ze sie zda , teraz gnoje kaza nam placic ciezkie
          pieniadze po to by bezczelnie bawic sie z nami w kota i w myszke na egzaminie.
          A przeciez powinno wystarczyc ustawowe 30 h nauki jazdy.Po tym okresie czasu
          90% egazminowanych powinna byc przygotowana do egzaminu. Nawet jesli jest to
          konia z rzedem temu kto zda egzamin po 3 miesiacach bez jazdy. Kiedy
          sugerowalem by zglosic mnie juz po kilku godzinach "przejechanych" anie po 30
          dopiero by sktocic czas oczekiwania na panstwowy odpowiedziano mi ze nie wolno.
          pytam gdzie jest taki zapis ze nie wolno?! banda zlodziei triumfuje w obliczu
          prawa. Njagorsze to ze okrada nas Panstwo. Po czym wsiada taki adept do auta
          podczas egzaminu ze swiadomoscia ze i tak nie zda, no bo jakze ma zdac skoro
          ostatni raz siedzail za kolkiem 3 misiace temu?! ( tyle sie czeka w duzych
          miastach )
          • Gość: lpt Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.06, 17:56
            Zdałem za pierwszym (nowe zasady ) - najpierw A, a potem za 2 tygodnie B -
            żadnych łapówek, przekrętów, czy jazdy samochodem ojca na nielegalu.

            I jak czasem kończyłem jazdy to odwozili mnie kursanci na 40-50 godzinie, co
            gasili samochód przy startowaniu pod górkę ( notorycznie wykonywali ten błąd )
            bądź nie potrafili zrozumieć do czego służy sprzęgło i częstowali moje uszy
            rykiem silnika...
            I tak właśnie jeździ 80 % wszystkich ludzi co nie zdaje za pierwszym razem...
            A jeśli jakiś kursant co podchodzi do egzaminu nie przepuszcza pieszego bądź
            przypadkowo nie włącza kierunkowskazu ( z 30 razy ) to ma być kierowcą ?

            W krajach zachodu normą jest niemiłosierne trzaskanie ( przez policję ) mandatów
            za brak ustąpienia pierwszeństwa pieszemu.
            A jeśli ktoś się dziwi że nie włącza kierunkowskazu i nie zdaje - to życzę mu
            zdania następnego egzaminu, oraz w późniejszym czasie wypadku z motocyklistą (
            Ci ludzie prędzej są ranni ) za głupie nie włączenie migacza - no to za głupi
            migacz robi się więzienie w zawiasach.
            Powinni zwiększyć ilość godzin kursu do 40... na dobry początek, ponieważ nie
            wiem jak ktoś chce mieć prawo jazdy nie potrafią startować pod górkę @!? stres ?
            stres jest w wielu sytuacjach - trzeba kogoś zawieźć do szpitala, bądź śpieszymy
            się - no to jesteśmy usprawiedliwieni w gaszeniu samochodu, nie włączaniu
            migaczy i nie stosowaniu się do przepisów ruchu drogowego ?

            Pozdrawiam i czekam na dalszą dyskusję :)
        • Gość: forazedwo Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.fastres.net 03.12.06, 16:32
          > Założeniem nowego egzaminu jest maksymalne wydłużenie okresu uzyskiwania
          > prawa jazdy w celu pobrania jak najwyższej kwoty z opłat za egzamin.

          taaaaa oczywiscie - i nie chodzi o to zeby ktos kto nie mysli podczas jazdy (i
          to na egzaminie, gdzie wlasciwie powinien byc jeszcze szczegolnie
          zkoncentrowany) pamietal ze na jezdzie sie trzeba skupiac.
          a potem jak mu/jej dziecko powie tata/mama skrec tu, to co - po prostu skreci
          bez myslenie (np w jednokierunkowa pod prad)? o to chodzi ze kierowca musi byc
          skupiony i myslec, a nie sluchac jak ta owieczka - jesli robi to ostatnie - to
          jeszcze musi pocwiczyc i tyle...
          ps sam zdawalem 5 razy (juz parenascie lat temu) - i w sumie nie zaluje, choc
          wtedy bylem wsciekly (raz wlasnie b. podobna sytuacja jak powyzej + 3 x parking)
        • Gość: jaśque Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.06, 09:44
          Być może to zależy od WORDu, w którym zdajesz. Mój egzaminator wydawał polecenia
          wg. wzoru "na najbliższym skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną będziemy skręcać
          w lewo".

          Rodzajem "próby" był moment, kiedy nagle zaczął bawić się komórką, gdy
          dojeżdżaliśmy do skrzyżowania z nakazem skrętu najpierw w prawo, a potem w lewo.
          Wystarczyło nie spanikować, tylko patrzeć na znaki pionowe i poziome
          [egzaminator w tym czasie zajmował się tylko telefonem ;)].
        • poznaniak1979 Re: Egzamin na prawko = nowy podatek. 06.12.06, 09:36
          ale co ty opowiadasz. Skoro egzaminator mówi: "będziemy skręcać w lewo", a ty
          nawet nie zauważysz zakazu skrętu, to masz jeszcze inne znaki:
          -linia ciągła na jezdni w miejscu skrzyżowania z drogą krzyżującą (często
          stosowana na ruchliwych ulicach dla chcących skręcić w lewo),
          -znak zakazu wjazdu na przed ulicą, w którą chcesz skręcić.
          Więc choćbyś przegapił znak zakazu skrętu to i tak masz jeszcze drugi znak -
          ZAWSZE. I nawet jak włączysz kierunkowskaz, to nie jest błąd, bo tym tylko
          sygnalizujesz zamiar skrętu, zawsze możesz go wyłączyć :)

          Trzeba bardzo uważać, zwłaszcza na egzaminie na prawo jazdy :)
      • Gość: val Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.dub-3rk2.metro.digiweb.ie 02.12.06, 14:28
        ...heheh...
        Pewnie ja tez bym oblal, bo to nie zalezy tak bardzo od doświadczenia
        (przynajmniej w moim wypadku). Ja jak prowadze samochod to zwracam uwage na
        wszystkie znaki (a przynjamniej staram sie ;-)) ale nie jestem w stanie ich
        zapamietac, np: jak jade ich ce skrecic w prawo sprawdzam czy nie ma znakow
        zabraniajacych, jak przyspieszam to czy nie ma zakazu predkosci...
        Oczywiscie inaczej jest ze znakami informujacymi.
        Ale (tak mi sie wydaje) ze po pewnym czasie jazdy byc moze podswiadomie kazdy
        kierowca w jakis sposob sobie klasyfikuje znaki i odpowiednio je postrzega
        podczas jazdy.

        Mi sie zdaje ze mala kto zapamietuje wszystki znaki. Jezeli zamierzam jechac
        prosto to zazwyczaj nie przywiazuje wagi do zakazow skretu ... ;-)

        Nie wiem jak inni ...

        Pozdrawiam
        • zuzanka_b przedwczorajszy stres 01.12.06, 17:18
          zdalam prawko,za pierwszym z mozliwych razy,przedwczoraj. ale musze przyznac,ze
          w zyciu nie przezylam TYYLE! stresu! mi tez wydawal mylace polecenia,ale jakos
          dalam rade. gorke zrobilam za 2razem bo nogi mi sie trzesly jak galareta:P ale
          mi zaliczyl. potem wracalam 'z gorki' na luk,zeby innym przygotowac samochod i
          nie potrafilam wjechac miedzy slupki. tzn:) potrafilam ale tak sie balam,juz
          tak chcialam stamtad wyjsc,tak go znienawidzilam!!,ze probowalam skrecic
          mala 'osia' zamiast pojechac lukiem. chyba trafilam na dobry humor egz. ale i
          tak go n i e n a w i d z e !!

          jadac kilka metrow doslownie po zakrecie,zapomnialam o wylaczeniu kierunku i
          mowie do siebie po ciuchu wylaczajac: o Boze.
          a on(mily pan egz;)): NIE JESTEM BOGIEM!!! ;];]

          aha,i w mojej grupie bylo 6dziewczyn z czego 4 przepuscil a te dwie
          poszkodowane oblal: jednej to bylo 3 podejscie, drugiej drugie.

          brrrrrrrr
          • swistak336 Re: przedwczorajszy stres 01.12.06, 17:44
            Ciesz się, że jesteś kobietą. Zdawalność mężczyzn jest odwrotnie proporcjonalna do zdawalności kobiet. Z grupy 6 osób egzaminator przepuści najwyżej 2 (to wbrew pozorom będzie "dobry dzień", bo zazwyczaj jest 2/10).

            Założenie faktyczne jest proste: kobiety owszem, nie jeżdżą pewnie, płynnie, ale za to częściej trzymają samochód w garażu, a jak jeżdżą, to wolno i przy dobrej pogodzie. Więc owszem, powodują stłuczki, ale niewiele wypadków śmiertelnych.
            Poza tym, jak tu oblać ładną osiemnastkę:D:D

            Mężczyźni odwrotnie. Zazwyczaj prowadzą auto pewnie, więc skoro są mężczyznami, to wymaga się od nich więcej. Zwłaszcza, że egzaminator domniemywa, że mężczyźni piją więcej i odważniej dają łapówki.
            • Gość: omepcia Re: przedwczorajszy stres IP: *.chello.pl 01.12.06, 18:09
              Nie zgodze sie... To nie jest regula, ze faceci jezdza pewnie a kobiety tylko
              przy dobrej pogodzie. Stereotyp!! Wszystko zalezy od tego ile sie ma przejechane
              kilometrow. Ja po kursie i zdaniu egzaminu (za drugim podejsciem) jezdzilam jak
              oferma. Ale po roku, w ktorym mialam okazje jezdzic roznymi samochodami, roznych
              marek (w tym dostawczymi) moge powiedziec, ze jezdze juz calkiem pewnie.
              Spokojnie moge przesiasc sie z automatu na manualna skrzynie biegow i nie
              zapominam ktora noga co obsluguje. Tak, ze uwazam, ze prowadzenie to kwestia
              wprawy i praktyki.
              A ostatnio uslyszalam, ze prowadze lepiej niz moj tato:)
            • Gość: kgsz Re: przedwczorajszy stres IP: *.blich.krakow.pl 02.12.06, 15:59
              Nie zgodzę się.

              W mojej grupie było 5 osób w czym 3 kobiety.
              Na miasto wyjechały trzy osoby - my dwaj i jedna dziewczynka, która płaczem wymusiła (!!!!) zgodę na wyjazd z placu (po oblaniu któregos manewru).

              Dla mnie było to pierwsze (i ostatnie) podejście. Zdałem (jako jedyny w grupie) nie płacąc. Krakowski MORD.

              Pozdrowienia.
      • Gość: kobitka Re: "podpucha" na egzaminie IP: 62.69.212.* 01.12.06, 19:16
        podpucha na egzaminie? po pierwsze egzaminator to nie to sam co pasażer. Ja tez
        dzis poległam na tzw kopercie na miescie . oczywiscie zrobiłam ja za pierwszy
        razem , ale wyjechałam bez 'migacza " , drugi razem wjechałam jednym kołem na
        kraweznik - tez bład . jezdziłam juz ponad pól godziny jeszcze tylko powrót
        mnie czekał do osrodka . czego czepił to zbyt mała dynamika jazdy lub "potworna
        ostroznosc". ( to był mój 3 egzamin)Ale jesli chodzi o poprzedni egzamin
        to "koles" wyjechał z mojego pasa bez kierunkowskazu na lewy pas ten co
        zmieniałam . Nie widziałam go w bocznym lusterku bo był w martwym polu . w
        przednim jego widziałam,. a wepchał sie na "bezczelniaka". Zrobił to
        specjalnie .Ale nie wiedziałąm co zrobic nerwy pusciły i sie rozryczałam z
        tego powodu nie zdałąm egzaminu . Egzamitor powiedziała , ze nie przewiduje
        zagrozeń , ze powinna wiedziec , ze moze ktos wjechac na pas ,bez kierkuwskazów
        jak tez wymusic pierwszeństwo lub wbiec pod maske .Jesli zas chodzi o podpuch
        jest jeszcze jedna która sie spotyka .W tym samym miejscu jest podwójna ciągłą
        oraz zakaz zatrzymywania sie lub postoju i nie dotyczy to dostawy do sklepu .
        Ale własciwie co godzina jest dostawa sklepik spozywczy i co zrobic . Jesli
        podwójna ciagłe przekroczysz i ominiesz przeszkode to naruszasz podwójna
        ciagła , gdy zatrzymasz sie zakaz zatrzymywania badz postoju . ( niekiedy
        dotyczy to robót drogowych np oczyszczanie studzienek z lisci )Wiecie jakie
        jest wyjasnienie egzaminator miał pan /pani pecha , ze akurat teraz stoi
        transport lub tu sa prace . W Szczecinie niedawno remontowane rondo Giedrocia
        _ nawet treningi przez te rondo powodowało , ze nowe zanki znajdowały sie
        stawiane przez firme remontujaca, które przeczyły jeden drugiemu . Tam nawet
        wieletni kierowcy gubili sie nawet egzaminotorzy . Był moment , ze trzeba było
        jechac pod prąd .Az firma remontujaca została ukarana . Rondo nosi nazwe "
        poległych kursantów "We pążdziernik na tym rodzie nie zdoło ponad 80%
        przyszłych kierowców . Polacy przoduja w ustawieniach znaków oraz niesciaganiu
        po remontach szczególnie ograniczeń predkosci .
          • Gość: kisia Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 10:10
            Dobrze że cię oblali? Czyżby autorem tego postu był zdesperowany egzaminator?
            Nawet nie komentuje takiego podejścia do kwesti egzaminu, bo osoba
            wypowiadająca się w ten sposób nie jest warta żeby nawet z nią wchodzić w
            polemikę.totalne dno i niech się zastanowi zanim drugi raz napisze coś takiego

            Ja niedawno zdawałam egzamin na prawo jazdy i wiem że cała ta chora sytuacja
            zakrawa o kryminał na każdym kroku. Mój pan egzaminator nie przygotowany aby
            prowadzić kurs, a egzamin to najgorszy horor jaki przeszłam do tej pory w moim
            zyciu i nie chcę drugi raz tego przeżywać. Niech ktoś się zastanowi i w
            przyslości to zmieni. Maszynka do robienia pieniedzy powinna zniknąć


            • bimota Re: "podpucha" na egzaminie 03.12.06, 12:13
              Jak kts nie ma argumentwo to nie dziwota, ze sie nie wdaje w dyskusje tylko obraza... Podobnie jak ktos ryczy na egzaminie bo poprostu nie umie... Nie widzialem jeszcze by ktos dobrze przygotowany ryczal. Nie jestem egzaminatorem... moze i dobrze bo pewnie 99% bym oblewal... ;)
        • bimota Re: "podpucha" na egzaminie 02.12.06, 20:31
          A co do zakazu przekraczania linii ciaglej podczas omijania stojacego auta to nie wiem czy tego przepisy zabraniaja (jesli tak tym gorzej dla przepisow, ja omijam) ale napewno nie nakazuja wjechania w stojace auto bo jest zakaz zatrzymywania ! Oblewali cie bo poprostu nie umiesz jezdzic...
          • Gość: kobitka Re: "podpucha" na egzaminie IP: 62.69.212.* 03.12.06, 14:03
            Niestety tak , jesli jest podwójna ciagła obustronie nie przekralne , i nawet
            w przypadku omijanie przeszkody . Jesli jest pojedyńcza - wówczas tak mozna
            przekroczyc i ominac przeszkode . A jesli chodzi o jazde zdam osoby ,które
            swietnie jezdza i poprostu stres zjada taka osobe (niestety ), to równiez jest
            test na Wytrzymałosc psychiczna , a jazda egzaminacyjna moze trwac ponad 1,5
            godziny i tylko dwa błedu ( bez 16 zabronionych przekroczeń drogowych np.
            wymuszenia pierwszeństwa itd - wtedy natychmiastowo masz oblany egzamin).
            Równiez niektórzy sami wymuszaja na L pierwszeństwo wówczas jest podwójny
            stres .I równiez to powoduje , ze niestety nie zdaje sie .
          • Gość: Arek Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.unreg.tvk.wroc.pl 03.12.06, 23:59
            Hmmm...to w takim razie jak Tobie się udało zdać prawko i za którym(oby nie za pierwszym) skoro nie wiesz jak się w takiej sytuacji interpretuje przepisy? Heh...

            W takiej sytuacji jak opisana,przekroczenie podwójnej ciągłej jest możliwe (żeby nie tamować ruchu),ALE jest jednocześnie zagrożone mandatem. Tyle, że mandat płaci osoba która zaparkowała samochód uniemożliwiając innym wyprzedzanie bez przekraczania podwójnej ciągłej...ot i tyle...
            • Gość: bimota Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 00:57
              To bylo do mnie ? Bo juz sie zgubilem... Przeciez napisalem, ze ja w takich sytuacjach przekraczam ciagla... I nie wyprzedzanie tylko wymijanie... Mimo wszystko chetnie bym sie dowiedzial, ktory dokladnie przepis cos takiego dopuszcza. Prawko, oczywiscie zdalem za 1 razem (ale wtedy bylo o wiele latwiej :) ), niedawno robilek kat. A - tez za 1... I zdalbym nawet nie umiejac interpretowac tego przepisu....
            • zonkakrzysia1 zdałam 05.12.06, 15:54
              po 8 razach , 7 razy zdawałam w Siedlcach było strasznie mimo że pewnie czuje
              sie za kierownicą oblewali mnie . przeniosłam papiery do łomży. UDAłO SIE
              WSZYSTKIM POLECAM to miasto . na 10 zdających zdaje 7 a w siedlcach na 10 zdaje 2-3
      • Gość: zenek Re: I bardzo dobrze że tak robią IP: *.p.lodz.pl 01.12.06, 18:01
        bredzisz... po pierwsze pasażer to nie egzaminator, więc się tak nie denerwuje
        człowiek. po drugie na wszystkich kursach uczą żeby nie jeździć na pamięć, więc
        po cholerę zapamiętywać znak, a po trzecie zareagowała dziewczyna
        automatycznie, to się zdarza, a w czystość intencji egzaminatora jakoś nie chce
        mi się wierzyć.
        U mnie na egzaminie, ładnych parę lat temu, akcja była następująca. Na
        skrzyżowaniu widać było samochód jadący z mojej lewej. Miałem skręcić w prawo.
        Stanąłem na STOPie i widzę, że mam dość miejsca i czasu, no to dawaj skręcam. A
        egzaminator po hamulcu i "dziękuję, pan już skończył" no to grzecznie pytam
        dlaczego? a on mi na to, że najpierw jadę zbyt asekurancko (nieoświetlona ulica
        z kocimi łbami - dziur od pioruna i jakaś gromada pijanych wyrostków na brzegu
        jezdni) a potem szarżuję, no bo co by było gdyby tamten kierowca przyspieszył
        (rakieta pod tylnym siedzeniem, albo coś...). I tu mnie gościu zastrzelił
        rzucił tekst, że właściwie to mógł tego niezauważyć, gdyby... i tu znaczące
        zawieszenie głosu... No to mu powiedziałem, że prędzej obgryzę sobie paznokcie
        u nóg niż "odwrócę" jego uwagę. Dodam tylko, że mi się wypsknęło ciężkie słowo.
        Zdałem za drugim razem. Na szczęście u innego egzaminatora.
        • ducha_0 Re: I bardzo dobrze że tak robią 01.12.06, 21:24
          I trzeba było zgłosić odwołanie w przeciągu bodaj dwóch tygodni. Bo inaczej ktoś
          inny może polec tak, jak Ty-bo nie odwróci uwagi, a tego-typu egzaminatorów nie
          powinno się trzymać w poczuciu władzy.
          Ja niestety nie zdałam ze swojej winy, bo byłam bardzo dobrze przygotowana przez
          'mojego' instruktora, ale ponad pół godziny czekania na wejście do poczekalni i
          kolejne ponad 15 min. w poczekalni rozstroiło mi nerwy. A najgorsze było to, że
          egzaminatorem był 'ludzki człowiek'.
          I instruktor się obraził, bo mu poprzednio 10 osób zdało za pierwszy razem. :)
    • Gość: skdjagbd Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.aster.pl 01.12.06, 18:01
      moje pierwsze podejscie wygladalo tak: swietnie zaliczony plac (wszystko za
      pierwszym podejsciem) i czekam na wyjazd z placu na miasto - wlaczam sie do
      ruchu na przelotowa trase w tym miescie, byl piatek wiec natezenie spore. nie
      chcialem czekac w nieskonczonosc wiec dosyc dynamicznie ruszylem, egzaminator
      wcisnal chamulec w podloge twierdzac ze wymuszam pierwszenstwo, nadjezdzajaca
      ciezarowka byla ponad stom metrow dalej i pomimo ze rozkraczylismy sie na
      srodku to spokojnie wychamowala. oczywiscie przekonywanie ze zdazylbym nie
      pomoglo. nastepnym razem jezdzilem jak ostatnia pie.. 40 km/h
      przepuyszczajac wszystkich i oczywiscie zdalem, ale do dzis jestem przekonany
      ze koles chcial mnie uwalic dla zasady - tak aby czesc grupy musiala placic
      jeszcze raz. niestety na niektorych typow nie ma rady, pozdrawiam i zycze
      wytrwalosci
      • Gość: Monika Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 08:18
        mi po GODZINIE jazdy po mieście i zaliczeniu WSZYSTKICH możliwych i nie ( bo
        miałam parkowanie prostopadłe tyłem, poniewaz po egzaminie sie dowiedziałam ze
        tego parkowania nie powinno byc)wydał polecenie..."za tymi światłami prosze
        zawrócić" Nigdy wcześniej tam nie jeździłam z instruktorem, ponieważ tam
        podobno nie jeździli egzaminatorzy. Daleko od ośrodka ok 40 min drogi i bardzo
        natężony ruch. Spytałam więc ...za tymi? on odpowiedział niecierpliwie...tak za
        tymi. I skręciłam, niestety pod prąd. Następna ulica była ok 100m dalej. Takie
        dziwne skrzyżowanie, na ktorym ludzie ktorzy są tam pierwszy raz robią to samo
        co ja zrobiłam. Na szczęście za trzecim razem trafiłam na normalnego
        egzaminatora i go zaliczyłam bez problemu. Ale drugi zostanie na długo w mojej
        pamięci. Pozdrawiam.
    • Gość: fasolala Re: "podpucha" na egzaminie IP: 82.160.76.* 01.12.06, 18:21
      ja mam egzamin za 3 tygodnie. zobaczymy jak będzie.

      przypadek 2 koleżanek sprzed kilkunastu dni:
      1. jechała na skrzyżowanie ze światłami. na skrzyżowanie wjechała jak światło
      się zmieniało z zielonego na żłóte (czyli miałaby zbyt ostre hamowanie) a jak
      była na skrzyżowaniu, czerwone. "dziękuję, przesiadamy się"

      2. rondo. facet miał zamiar skecić w prawi więc ona miała drogę wolną. ale sie
      kolesiowi w ostatnim momencie zamiar zminił i postanowił nie skręcać.
      Wymuszenie. "dziękuję, pani skończyła"
      • Gość: bazyla a dajcie spokój dziewczynie IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 01.12.06, 18:36
        dajcie spokój, każdy wie jak jest na egz na prawo jazdy,masa stresu -
        niemożliwe jest to, żeby jakiś szczyl wsiadł do auta i super jeździł bo po
        prostu nie umie, później taki chojrak wsiada do auta i myśli, że niewiadomo co
        bo ma prawo jazdy, tymczasem uczył się jeździć boczkiem 40/h a w normalnym
        ruchu nie potrafi się poruszać i wali się wszędzie na chama 'no bo przecież ma
        prawo jazdy'. stuknie się z kimś to odwidzi mu się szaleństwo na drodze.
        szczyle, najgorsi są tacy, którzy myślą, że wszystkie rozumy zeżarli - nie
        tylko 'koty'
        szerokiej drogi :)
        • Gość: Adas0 Ja mam egzamin we wtorek:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 19:07
          Zobaczymy jak będzie. U mnie w mieście krąży legenda o jednej pani z WORD-u,
          która podobno wszystkich oblewa. Kilka dni temu kolega miał egzamin u tej
          właśnie pani. Zdał i jeszcze go pochwaliła, że w życiu nie miała tak dobrze
          przygotowanego do egzaminu:) Według mnie, to, że egzaminator kogoś obleje za
          jakąś bzdurę wynika z tego, że chciał to zrobić już wcześniej, kiedy zdający
          np. niepewnie jeździ, ma małą odporność na stres i popełnia masę małych błędów.
          Zresztą, mądrzejszy będę we wtorek;) teraz przydałoby się porobić jeszcze
          trochę testów:)

          Pozdrawiam, Adaś
          • Gość: ghh Re: Ja mam egzamin we wtorek:) IP: *.olsztyn.mm.pl 01.12.06, 19:20
            w ogóle to bez sensu takie gadanie, prawko trudno jest zdobyć i tyle ja nie
            powiem ile razy podchodziłam do egzaminu :-)) Moim zdaniem tylko testy oblać to
            kicha, bo praktyczny czy to na placu, czy też na mieście jest cięzki bo nie
            oszukujmy się kurs nie zrobi z nikogo kierowcy tylko jakis tam podstaw nauczy,
            bo ciężko nazwać kogoś kierowca kto przejeżdził kilka (dziesiąt) godzin na
            mieście, nigdy ni e jeżdził w trasie i w ogole. Pare tysięcy trzeba przejechać
            żeby czuś się dobrze. a egzamin zdany to albo stalowe nerwy, albo po prostu
            fuks bądz nie daj Boże łapówa co się często zdarza. Ja tez miałam taką sytuację
            ze egzaminator hamował mi na światłach i nie pozwalając ruszyć czekał na odzew z
            mojej strony a potem oblał za pierdę jakąś, a na zdanym egzaminie musiałam
            wymusić pierwszeństwo tylko zrobiłam to tak że zapytałam egzaminatora czy mam
            nadal czekać czy pozwala mi ruszyć kiedy coś będzie w bezpiecznej odległości -
            zdawałam w olsztynie w godz. szczytu i wyjeżdżałam z podporządkowanej. Teraz
            mimo licznych podejść oraz długiej przerwy miedzy dostaniem prawka jeżdze
            całkiem ok i to dzień w dzień po pare set km bo taka mam robotę. Także nie
            zrażać sie tylko twardo do przodu i do skutku...
            • osiajs87 Re: Ja mam egzamin we wtorek:) 01.12.06, 19:28
              Gadacie głupoty w większości :)
              Prawko zdałem za 2 podejściem a za 1 oblałem na górce :O (1 raz nie wyszło mi w
              życiu ale wyjechałem na miasto i egzaminator był w szoku, że górka mi nie
              wyszła bo zaliczyłbym egzamin)...
              Najważniejsze to się niestresować i jeżeli umiesz jeździć to zdasz :)
              Ja przed zaczęciem kursu nawet nie wsiadłem za kierownicę w życiu! Więc
              największą rolę odgrywają tu stalowe nerwy :D
              PZDR

              P. S. Powodzenia dla wszystkich mających mieć egzamin!
    • Gość: larwinia Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 20:42
      nie przejmuj sie, ja zdalam za 4 razem, ale to glownie przez stres. za 4 razem
      dwa dni przed egzaminem zaczelam pic herbatki uspokajajace i bylam kompletnie
      wyluzowana i pelna koncentracja, chociaz trafilam na najgorszego egzaminatora,
      strasznego buca. poszlo mi super i mialam wielka satysfakje jak na koniec z
      wielkim bolem wydusil: " no musze przyznac ze pani zdala i bardzo dobrze pani
      poszlo", hehehehe
    • Gość: eMi Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 21:00
      Ja zdawałam 3 razy :) i za każym razem oblewałam plac :) A miasto nie . Nie
      powiem miałam naprawde chamskich egazminatorow .Przy 3 podejsciu miałam do
      wynonania wszystkie mozlwe rzeczy prakowania , zawracania itp. Caly egzamin ma
      miescie trwal ponad 60 min mimo ze nie bylo korkow . Po prostu koles czekal
      zeby mnie oblac :) ale niestety nie mial sie juz do czego przyczepic. Prawko
      mam juz pare miesiecy. I jak narazie dostalam tylko jeden mandat za
      przekroczenie predkosci :) Ale coz , kto powiedzial ze tylko faceci moga byc
      piratami drogowymi :)
    • Gość: ___GANDZIA___ Re: "podpucha" na egzaminie IP: 82.177.97.* 01.12.06, 21:02
      Dziwne że nie udało się wam zdać za pierwszym razem test + jazda tak jak mi.
      Zrobiłem ekspresowo kurs w 2 tygodnie Na egzaminie dostałem spory op za to że
      palę papierocha na placu- a ja skończyłem normalnie fajkę, wsiadłem do auta i
      pojechałem 2 razy górkę i 2 razy kopertę potem na miasto. Próbował mnie tam
      zdenerwować chamując mi gwałtownie że niby na wąskiej drodze zastawionej z obu
      stron samochodami jadę zbyt blisko prawej strony, za drugim razem zachamował mi
      całkowicie auto. Odpaliłem i zapytałem ja prowadzę czy Pan? Pan odparł i kazał
      jechać dalej. Na skrzyżowaniu nie zdążyłem opuścić skrzyżowania na zielonym i
      zostałem troszkę wysunięty poza wysepkę za przejściem spytał się czy dobrze
      stoję - odparłem ze nie i na następnych zielonych pojechałem już pod word. Na
      miejscu mówi mi że nie zdałem - :o a ja na to dlaczego? proszę mi powiedzieć
      gdzie popełniłem błąd? cisza - ja - dlatego że zdaję pierwszy raz to musi mnie
      pan oblać żeby dostać premię? Egzaminator się wk..ił i mówi że żartował i że
      jak by to ode mnie usłyszał prywatnie to by mi skuł py.k. ja do niego: kiepski
      żart, z chęcią podejmę rękawicę zaraz teraz !!! - on na to że podziwia moje
      opanowanie za kółkiem ale denerwuje moje pyskowanie
      ja mówię - wiedziałem że Pan żartuje chciałem odpłącić tym samym ;)
      Życzę i radzę wszystkim jeździjcie na kursie jak najwięcej po mieście bez
      nerwów bez stresu starajcie się wyczuć samochód plac nie da tego co godziny
      szczytu i jak największa ilość skrętów w lewo pozwólcie sobie na trochę
      freestyl-u - nie pozwalajcie instruktorom na zakupki, myjnię, łażenie po
      kolegach czy gadki szmatki albo latanie po kochankach. Instruktor nie
      odpowiada - zmień go !!! Pozdrawiam mojego instruktora dzięki któremu jeżdzę
      już 3 lata bez żadnej kolizji i z jednym mandatem z fotoradaru po 2000 km/mies
      a jeżdżę dosyć szybko (jak dostałem mandat nie miałem cb radia ;] )
      od pierwszej jazdy na placu pokochałem prowadzenie auta a uczyłem się dosyć
      późno 25 lat - i wcześniej nie bardzo chciałem być tym za kółkiem.
      • skywalker2002 Zdałem za trzecim razem 01.12.06, 21:37
        U mnie 29 listopada minęło 5 lat od zdana egzaminu na prawko. A też zdawałem z
        przygodami i to dość licznymi. Pierwsze dwa egzaminy należy rozpatrywać łącznie.
        Jak wsiadłem do samochodu to egzaminator już na placu zapytał się dość
        „dyskretnie” czy mam coś dla niego. Oczywiście nie miałem i nie miałem zamiaru
        mieć. Na placu próbował się przyczepić do niemalże wszystkiego i każdy manewr
        musiałem robić po dwa razy. Na mieście w pewnym momencie zahamował twierdząc, że
        spowodowałem zagrożenie w ruchu.
        Kolejny egzamin, dwa tygodnie później (zdawałem na Lanosie i nie było zbyt wielu
        chętnych na ten samochód) u tego samego gościa. PECH. Koleś na mnie popatrzył i
        zapytał czy zmądrzałem przez ten czas. Plac i miasto to powtórka z rozrywki.
        Za trzecim razem jak wyjechałem na miasto jechał za mną mój ojciec. Najciekawsza
        była reakcja egzaminatora. Jadę na tym egzaminie i w pewnym momencie egzaminator
        się mnie pyta: W tamtym samochodzie za nami to jakiś pana znajomy??? Ja na to,
        że ojciec. Gość nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Musiałem się zapytać jak mam
        jechać na skrzyżowaniu bo z tego zaaferowania nie powiedział mi. Egzamin zdałem
        i przedwczoraj po cichu świętowałem piątą rocznicę tego wydarzenia.
      • Gość: Kamyk Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.softlab.gda.pl 01.12.06, 21:38
        wczoraj odebralam prawko a dzis samodzielnie wsiadalam do samochodu i pojechalam
        samiutka do centrum gd.- to dopiero byl egzamin;-) na egzaminie w PORD'dzie
        bardzo sie stresowalam ,ale udalo sie za 1st razem:) zycze wszystkim zeby
        zdawali rownie szybko i bezbolesnie! juz sie nie moge doczekac jak jutro znow
        bede jezdzic.... i to nie prawda,ze kobiety jezdza gorzej!:)
      • Gość: Emeryt Re: "podpucha" na egzaminie IP: 212.122.223.* 01.12.06, 21:52
        Z tego co pisza tu potencjalni i aktualni kierowcy widze,ze ten egzamin na
        prawo jazdy to kpina ze zdrowego rozsadku.Tak "wyszkoleni" kierowcy,szczegolnie
        ci ktorzy zapominaja w ciagu 2 sekund co widzieli przy drodze,to potencjalne
        niebezpieczenstwo na ulicach naszych miast.Zdawanie egzaminu w takim
        paralizujacym stresie nie prowadzi do niczego dobrego.Mlodzi ludzie nie umieja
        manewrowac na ciasnych polskich parkingach,nie umieja jezdzic prawa strona
        jezdni,wyprzedzaja za wszelka cene w nieustannym wyscigu.Wiekszosc,co najmniej
        90% kierowcow nie potrafi jechac 50 km/godz na pustej ulicy,zwroccie na
        uwage,to jest nagminne.
        Uwazam,ze mam prawa wyjatkowo krytycznie odnosic sie do umiejetnosci polskich
        kierowcow.Ja jestem kierowca od 53 lat,tak nie omylilem sie.Zdawalem na prawo
        jazdy w trzech krajach i w kazdym z nich jezdzilem wiele lat.Mlodszym
        wyjasniam,ze dawniej nie mozna bylo mieszkac w innym kraju i na stale
        poslugiwac sie prawem z poprzedniego kraju.Zreszta do dzisiaj obowiazuje to
        Stanach ( 60 dni na zdobycie miejscowego prawa).
        Krotko mowiac jezdze w Polsce majac oczy dookola glowy,Rodacy jestescie
        najniebezpieczniejszymi uzytkownikami drog jakich udalo mi sie spotkac w miare
        cywilizowanych krajach.Mlodzi,naprawde nie jestescie mistrzami kierownicy
        mimo,ze tak Wam sie wydaje.Badzcie ostrozni przez pierwsZych 10 lat za kolkiem.
        • pontus_euxinus Re: "podpucha" na egzaminie 01.12.06, 22:17
          Gość portalu: Emeryt napisał(a):

          > ci ktorzy zapominaja w ciagu 2 sekund co widzieli przy drodze,to potencjalne
          > niebezpieczenstwo na ulicach naszych miast.Zdawanie egzaminu w takim
          > paralizujacym stresie nie prowadzi do niczego dobrego.Mlodzi ludzie nie
          umieja
          > manewrowac na ciasnych polskich parkingach,nie umieja jezdzic prawa strona
          > jezdni,wyprzedzaja za wszelka cene w nieustannym wyscigu.Wiekszosc,co
          najmniej
          > 90% kierowcow nie potrafi jechac 50 km/godz na pustej ulicy,zwroccie na
          > uwage,to jest nagminne.

          Dziwne jest to, ze na kursach tak nie uczymi jezdzic. Na egzaminie tez tak nie
          jezdza.

          ach, zapomnialem. Czlowiek uczy sie PO uzyskaniu prawa jazdy...
        • Gość: CF Re: "podpucha" na egzaminie IP: 89.100.196.* 03.12.06, 12:17
          Nie wiem Emeryt gdzie mieszkales, ale ja jak wracam do kraju tol wreszcie moge
          sie wyluzowac za kierownica. Jezdze w Irlandii na ciezarowce (18 ton)i tak
          fatalnych kierowcow jak tutaj to jeszcze nie spotkalem. Migacze czy lusterka to
          takie smieszne gadzety ktore nie wiadomo to czego sluza. Prawo jazdy dostaje sie
          po zdaniu testu teoretycznego, L na szybe i w droge. Moze w Polsce kierowcy nie
          sa zbyt uprzejmi, ale sa przynajmniej przewidywalni.
    • Gość: adamp egzaminy w tym kraju sa za łatwe !! IP: 80.55.181.* 01.12.06, 21:41
      Wystarczy przejsc sie po parkingu przy poerwzsym lepszym hipermarkecie,
      zobaczcie i ocencie, ilu kierowcow dostalo prawa jazdy za łapowki, za piekne
      oczy. Zobaczcie jak parkuja swoje samochody, miedzy liniami wyznaczajacymi
      miejsca parkingowe, pod skosem itd. itp.
      EGZAMINY SA ZBYT PROSTE, wiec nie stekajcie, ze egzaminator specjalnie oblal
      kursantke bo skrecila w droge jednokierunkowa. Bo ja za takie cos
      wyeliminowalbym kandydtatke na dwa lata, by sobie przemyslala swoj idiotyzm.
      Dosc mordercow na drogach.