linda6
19.01.07, 21:43
Ciekawa jestem jakie są wasze odczucia podczas jazdy autem po mieście już z
prawkiem w kieszeni, zwłaszcza kiedy na siedzeniu pasażera jedzie
"doświadczony" kierowca którego bulwersuje twoje wyuczone na kursie zachowanie
na drodze. W moim przypadku tym kierowcą jest mąż którego wręcz wnerwia:
1. Trzymanie się prawego krawężnika! Instuktor notorycznie zwracał mi uwagę
żebym nie jechała środkiem pasa, ale tuż przy krawężniku. Po przejechaniu 50
godzin jazdy tuż przy krawężniku dowiaduję się że brzegi jezdni są
niebezpieczne ze względu na: dziury (czasem ukryte w kałużach), wystające
studzienki (faktycznie zauważam że jest ich sporo), i zaparkowane na
poboczu/chodniku samochody. I kto ma rację?, zaczynam zmieniać przyzwyczajenia.
2. Zatrzymywanie się na warunkowym skręcie w prawo (zielona strzałka) jak
przed znakiem STOP. Nawet jeśli widzę że "droga wolna", nie wystarczy
zmiejszenie prędkości ale należy się zawsze zatrzymać wg intruktora. Jadąc
niedawno przez miasto zatrzymałam się i ... usłyszałam klakson z tyłu. Wg męża
stwarzam takim zachowaniem zagrożenie na drodze, jeśli nie ma potrzeby podobno
nie trzeba stawać. Faktycznie mam wrażenie że zatrzymuję się tylko ja:)
3. Przestrzeganie znaków ograniczajacych prędkość. Podczas kursu nie mogło (!)
mi zdarzyć przekroczenie prędkości nawet odrobinę, jeśli znak zabrania jazdy
ponad 50 km/h to nie mogę jechać 55 km/h, inaczej dostawałam reprymendę że
przepisy są po to żeby je przestrzegać. Wg męża jestem zawalidrogą:)
4. Jazda prawym pasem ruchu, jeżeli nie ma potrzeby (zmiana kierunku jazdy)
nie należy jechać środkowy (jeśli są trzy) czy lewy pas ruchu. Wg męża mogę
jechać zarówno środkowym jak prawym, chodzi o jazdę w mieście.
Ech, teoria i praktyka...
Też macie takie rozbieżne z praktyką wyuczone zachowania?