Gość: doświadczenie mówi
IP: 82.210.187.*
11.02.07, 21:45
Niemal zawsze nieuki po oblanym egzaminie praktycznym zwalają winę na
egzaminatora. Wedle zamieszczanych tutaj twierdzeń, WORDy są istną wylęgarnią
podłych, nieczułych typów dybiących na doskonale przygotowanych kursantów,
aby ich uwalać oczywiście bez żadnego powodu.
Porażce zawsze winien jest egzaminator ewentualnie jakiś bliżej
nieokreślony 'stres', zapewne też wywołany samą obecnością egzaminatora-
wampira czychającego na moment dogodnego uwalenia leszcza/leszczyny.
A prawda jest zupełnie inna.
Prawdą tą są gasnące przy ruszaniu samochody, niemiłosiernie wleczące się z
prędkością 30km/h opelki, włączanie kierunkowskazu w momencie wykonywania
manewru i parę innych błędów, wynikających li tylko z nieuctwa kursanta. Ot,
choćby wjeżdżanie na tory tramwajowe bez należytego rozejrzenia się.
Ileż to razy pisały nieuki różnorakie, jak to egzaminator przez cały czas
tylko czekał na popełniony błąd, aż w końcu udało się i bach - egzamin oblany.
Tego właśnie wymagać należy od instruktorów! Aby zwartym frontem blokowali
możliwość prowadzenia samochodu przez osoby popełniające błędy czyli
stanowiące zagrożenie dla innych.
Jeśli egzaminator oblał, znaczy że kursant błąd popełnił i nie ma tutaj
dyskusji! Egzamin się oblewa na skutek popełnionego błędu, dwóch mniejszych
błędów i nie ma tutaj co mięknąć od głupich tłumaczeń o dybaniu na czyjś
błąd. Jeśli błąd został popełniony, wina jest KURSANTA, to nie podlega
dyskusji. Nie ma żadnego tłumaczenia, że nie poszło, bo się uwziął na coś tam.
Stąd też uważam za stosowne wprowadzenie daleko idących obostrzeń w
kształceniu, egzaminowaniu i PJ powinno być wydawane na okres próbny, np. rok-
dwa. Na tym dokumencie powinna się znajdować liczbowa informacja o
ilości 'podejść' do egzaminu, zaś trzecie oblanie powinno skutkować
skierowaniem na film instruktarzowy o najczęściej popełnianych błędach,
albowiem poczynania kursantów potrafią przyprawić o siwiznę, szczególnie gdy
sprawca zamieszania za nic nie widzi u siebie winy a wszystkie niepowodzenia
zwala na egaminatora (uwziął się) lub na jakiś zupełnie nienamacalny 'stres',
co dopada człowieka i nie pozwala zdać. Stres jest najczęściej pochodną
nieuctwa i ukrytej świadomości swojego słabiactwa. Należycie przygotowana
osoba nie ma się czego bać, zda na 100%! Wystarczy nie popełnić błędu!
Ale wracając do rzeczy: na próbnym prawie jazdy powinna być informacja o
ośrodku, gdzie dana osoba zdała, albowiem np. w Warszawie rzeszcze nieuków
masowo jeżdżą zdawać do jakiś Łomż czy innych Ostrołęk ale codzienna jazda po
uzyskaniu prawka odbywa się już tu, w Wawie i efekty tego niestety widać i w
kieszeni czuć.
Należy koniecznie wprowadzić system przywoławczo-dyscyplinujący wobec osób
permanentnie oblewających egzamin (oczywiście zawsze z winy egzaminatora) jak
np. podwyższenie opłat czy skierowanie na film instruktażowy zakończony
krótkim DODATKOWYM testem.
Czas skończyć z toleryzmem dla najnormalniejszego nieuctwa i projektowaniu
jego następstw na osoby trzecie, w tym wypadku egzaminatorów.
Albo ktoś jest przygotowany do bycia kierowcą, albo niech ustąpi miejsca
innym i pomyśli o zakupie wrotek lub hulajnogi. Żadnej pobłażliwości być nie
może!