Zaostrzyć kryteria ! ! !

IP: 82.210.187.* 11.02.07, 21:45
Niemal zawsze nieuki po oblanym egzaminie praktycznym zwalają winę na
egzaminatora. Wedle zamieszczanych tutaj twierdzeń, WORDy są istną wylęgarnią
podłych, nieczułych typów dybiących na doskonale przygotowanych kursantów,
aby ich uwalać oczywiście bez żadnego powodu.
Porażce zawsze winien jest egzaminator ewentualnie jakiś bliżej
nieokreślony 'stres', zapewne też wywołany samą obecnością egzaminatora-
wampira czychającego na moment dogodnego uwalenia leszcza/leszczyny.

A prawda jest zupełnie inna.
Prawdą tą są gasnące przy ruszaniu samochody, niemiłosiernie wleczące się z
prędkością 30km/h opelki, włączanie kierunkowskazu w momencie wykonywania
manewru i parę innych błędów, wynikających li tylko z nieuctwa kursanta. Ot,
choćby wjeżdżanie na tory tramwajowe bez należytego rozejrzenia się.

Ileż to razy pisały nieuki różnorakie, jak to egzaminator przez cały czas
tylko czekał na popełniony błąd, aż w końcu udało się i bach - egzamin oblany.

Tego właśnie wymagać należy od instruktorów! Aby zwartym frontem blokowali
możliwość prowadzenia samochodu przez osoby popełniające błędy czyli
stanowiące zagrożenie dla innych.
Jeśli egzaminator oblał, znaczy że kursant błąd popełnił i nie ma tutaj
dyskusji! Egzamin się oblewa na skutek popełnionego błędu, dwóch mniejszych
błędów i nie ma tutaj co mięknąć od głupich tłumaczeń o dybaniu na czyjś
błąd. Jeśli błąd został popełniony, wina jest KURSANTA, to nie podlega
dyskusji. Nie ma żadnego tłumaczenia, że nie poszło, bo się uwziął na coś tam.

Stąd też uważam za stosowne wprowadzenie daleko idących obostrzeń w
kształceniu, egzaminowaniu i PJ powinno być wydawane na okres próbny, np. rok-
dwa. Na tym dokumencie powinna się znajdować liczbowa informacja o
ilości 'podejść' do egzaminu, zaś trzecie oblanie powinno skutkować
skierowaniem na film instruktarzowy o najczęściej popełnianych błędach,
albowiem poczynania kursantów potrafią przyprawić o siwiznę, szczególnie gdy
sprawca zamieszania za nic nie widzi u siebie winy a wszystkie niepowodzenia
zwala na egaminatora (uwziął się) lub na jakiś zupełnie nienamacalny 'stres',
co dopada człowieka i nie pozwala zdać. Stres jest najczęściej pochodną
nieuctwa i ukrytej świadomości swojego słabiactwa. Należycie przygotowana
osoba nie ma się czego bać, zda na 100%! Wystarczy nie popełnić błędu!

Ale wracając do rzeczy: na próbnym prawie jazdy powinna być informacja o
ośrodku, gdzie dana osoba zdała, albowiem np. w Warszawie rzeszcze nieuków
masowo jeżdżą zdawać do jakiś Łomż czy innych Ostrołęk ale codzienna jazda po
uzyskaniu prawka odbywa się już tu, w Wawie i efekty tego niestety widać i w
kieszeni czuć.

Należy koniecznie wprowadzić system przywoławczo-dyscyplinujący wobec osób
permanentnie oblewających egzamin (oczywiście zawsze z winy egzaminatora) jak
np. podwyższenie opłat czy skierowanie na film instruktażowy zakończony
krótkim DODATKOWYM testem.

Czas skończyć z toleryzmem dla najnormalniejszego nieuctwa i projektowaniu
jego następstw na osoby trzecie, w tym wypadku egzaminatorów.
Albo ktoś jest przygotowany do bycia kierowcą, albo niech ustąpi miejsca
innym i pomyśli o zakupie wrotek lub hulajnogi. Żadnej pobłażliwości być nie
może!
    • Gość: Lilka Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 22:04
      wow - a gdzieś Ty te mądrości wyczytał? ;-)
      prowokację i podpuszczanie czuję
    • Gość: ... Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! IP: 195.116.125.* 11.02.07, 22:20
      A może jakieś szczegóły zaostrzenia kryteriów szkolenia i zdawania egzaminów na
      prawo jazdy a nie tylko nic nie znaczące banialuki o nieuctwie i
      generalizowanie, że wszyscy egzaminowani zwalają winę za niezdanie na
      egzaminatora nie widząc włąsnej. I co po 3 niezdanych egzamianch film
      instruktażowy?? Wybacz ale to smieszne, to jak uczyć kursanta wychodzenia z
      poślizgu zimą przez pokazanie mu pokazów jazdy Hołowczyca na filmie - to ma
      Twoim zdaniem czegoś nauczyć? Może już prędzej pokazywać kursantowi nagranie z
      jego niezdanego egzaminu i pokazanie mu czarno na białym popełnione błędy. Może
      i kursanci często przesadzają w swoich opowieściach o chamstwie i wrednych
      zachowaniach egzaminatorów, ale niestety w każdej plotce jest ziarno prawdy i
      zawsze znajdą się nieuczciwi i swobodni w swych ocenach (również negatywnych i
      na niekorzyść egzaminowanego) egzaminatorzy, któzy będą podtrzymywać złą opinię
      o ludziach parających się tym zawodem. I tak jak zawsze byli i będą nieuczciwi
      egzaminatorzy, tak byli i będą beznadziejni instruktorzy, którzy nie potrafię
      nauczyć jeżdzić, tak byli i będą bezkrytyczni co do swojej jazdy kursanci.
      Pozdrawiam
      • Gość: kierowca Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! IP: *.acn.waw.pl 11.02.07, 22:29
        dobre, podoba mi się
    • Gość: analiza Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 22:31
      Argumentacja, aczkolwiek niepoprawna pod względem interpunkcyjnym:), została
      przeprowadzona rzetelnie i z poczuciem humoru, ironia jest najmocniejszą stroną
      postu. Pragnę skupić się na merytorycznym aspekcie zagadnienia, jako, że mam
      kilka zastrzeżeń:
      1. Nade wszystko do bezsasadnego obrażania Opelków:)
      2. Stres działa wprost proporcjonalnie do jakości wiedzy i doświadczenia
      kursanta, jednostka niedostatecznie przygotowana zazwyczaj nie dorasta do rangi
      wydarzenia, traktując je bez właściwego osobom rzetelnie przygotowanym do
      egzaminu zaangażowania i postępując zgodnie z maksymą: "raz kozie śmierć".
      • Gość: s -> Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! IP: *.aster.pl 11.02.07, 23:52
        Autor tego wątki dobrze mówi. Dać mu wódki!
    • Gość: dudka Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! IP: *.chello.pl 12.02.07, 08:50
      "Ale wracając do rzeczy: na próbnym prawie jazdy powinna być informacja o
      ośrodku, gdzie dana osoba zdała, albowiem np. w Warszawie rzeszcze nieuków
      masowo jeżdżą zdawać do jakiś Łomż czy innych Ostrołęk ale codzienna jazda po
      uzyskaniu prawka odbywa się już tu, w Wawie i efekty tego niestety widać i w
      kieszeni czuć."

      A co jeśli ktoś mieszka w którymś z tych miast ? Ma dla twojej przyjemności przyjechać na ezgamin do Warszawy ? bo tylko tutaj zdają "prawdziwi" kursanci ?
      Przyczyn złego przygotowania do samodzielnego poruszania się samochodem, trzeba szukać w instruktorach a nie w mieście w którym zdało się egzamin. Myślisz że te 40 minut spędzone w samochodzie na egaminie ma wpływ na to jakim będzie się kierowcą ?

      Moim zdaniem praktyka na kursie powinna trwać 50 godzin a egzamin stanowić bardziej formę sprawdzenia niż drogi przez mękę. Koszty byłyby pewnie takie same jak w tej chwili gdy egazmin zdaje się za którymś razem.

      • mala_rewolucja Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! 12.02.07, 09:50
        Ja zacznę od pytania do autora - Jak długo masz prawo jazdy? Chodzi mi o to
        kiedy zdawałeś egzamin na prawo jazdy?
    • Gość: Kinia Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 09:56
      Zgadzam się z Tobą. Śmieszy mnie fakt kiedy ktoś mówi że gzaminator bez powodu
      oblał. Dobry przykład: kiedy zdawałam 1 egzamin w grudniu byłam bardzo
      podekscytowana, ale niestety oblałam. Po prostu wymusiłam pierwszeństwo, co
      prawda nie było to zagrożone kolizją albo "otrąbieniem mnie", ale wymusiłam.
      Nie mówiłam, że to egzaminator oblał mnie bez przyczyny, ja wiem, że to był mój
      błąd. Nie można róniez zwalać winy na stres bo to całkiem odrębna sprawa wg
      mnie. Drugi raz zdawałam 29.01.07. Zdałam i tu jestam wdzięczna egzaminatorowi
      ponieważ auto zgasło mi na mieście 3 razy (na szczęście nie powodowałam przy
      tam zagrożenia)a on uznał mój egzamin i zaliczył. Powiedział że oprócz tego nie
      popełniłam żadnego błędu np. złamanie zakazu, wymuszenie pierwszeństwa itp.
      Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że inny egzaminator mógłby nie zaliczyć
      tego egzaminu i wiem również że byłby to mój błąd. Dla mnie dziwny jest fakt
      jak ktoś mówi, że egzaminator oblał go nie z jego winy. Weźcie się kursanci w
      garść i szlifujcie jazdę, bo takim gadaniem nie zdobędziecie dokumentu
      • Gość: mała Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 11:43
        Do autora za którym razem zdałeś/aś prawo jazdy?
        Bulwrsują mnie takie gatki że egzaminatorzy oblewają exam
        Ja miałam 4-y podejścia do exam ale dopiero po 4-ym egzaminie
        wiedziałam że jestem dobrze przygotowana.
        W pierwszych trzech egzaminach nie zdanych wiedzałam że sama popełniłam błędy i
        Nie miałam prawa nawet obeiniać egzaminatora. Dla mnie jest głupotą gadanie że
        egzaminator jest taki czy taki to nie dła niego się uczę tylko dla siebie
        i to ja mam umieć jeżdzić i z każym powinnam umieć jeździć.
        Wiedziałam że trzeba sie jeszcze do uczyć. Miałam 5 godz. doszkalających
        i właśnie na nich najwięcej się nauczyłam przedewszystkim nauczyłam się
        myśleć a przede wszystkim teorie łączyć z praktyką.
        nawet nie miałam prawa obwiniać egzaminatora że on mnie oblał
        tylko to było z mojej winy a za 4-ym razem co prawda egzaminator był
        bardzo poważny inaczej konkretny obserwował wszystko jak wykonywał
        wszelkiego typu manewry.
        Mam tą świadomość jak u takiego egzaminatora się zdaje (tzn. sztywniaka)
        i zdałm egzamin i na koniec egzaminu daje sam otuchy że wszystko jest wporządku
        to przynajmniej wie się że coś się umie
        ja mam takie odczucia. Wyjżdzają na ulice przypominam sobie słowa egzaminatora
        słowa otuchy nawet rady i jade spokojnie nie bjąc sie to mi poprostu pomaga.
    • Gość: teofil Urealnić kryteria ! ! ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:38
      Z tym lenistwem w uczeniu się to prawda - ten przednmiot niektórzy chcą
      traktować jak każdy inny w szkole - co jest oczywiście grube nieporozumienie.

      Propozycje, które zgłaszasz są bezsensowne - już są takie w projekcie ustawy -
      dające jeszcze większe pieniądze WORD-om.

      Jeśli chcecie służyć bezpieczeństwu na drogach to proszę:
      1. Obdarować każdego oblanego kursanta płytą CD z nagranym filmem jego jazdy i
      z dodatkowymi pomocami do nauki o których macie dobre zdanie.
      2. Skróćcie egzamin do 30 min - bo 40 min stresu bardzo dużo ludzi nie
      wytrzymuje.
      3. Skróćcie terminy oczekiwania do na egzamin do tygodnia - bo po
      półtoramiesięcznym oczekiwaniu po zaliczonym kursie kursant niewiele pamięta.
      4. Sprowadźcie zasady egzaminu na ziemię - obecnie jeżdżąc po drodze z
      wymaganiami egzaminacyjnymi można zginąć.
      5. Egzaminator powinien być więcej człowiekiem niż automatem - a do tego został
      sprowadzony przepisami i kamerami. Równie dobrze podstawą zaliczenia egzaminu
      mógłby być film z jazdy z instruktorem lub inną osobą.
      itd itp
      pozdr
      • Gość: kursantka Re: Urealnić kryteria ! ! ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 11:09
        Teofil-dobrze napisane!
    • instruktor15 Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! 12.02.07, 17:00
      A może skończyć te opowiadania o strasznych egzaminatorach?
      kursant podchodzi do egzaminu tak wystraszony (tymi opowieściami,że nie wie jak
      się nazywa. W innych (czyt.: cywilizowanych) krajach egzamin na prawo jazdy jest
      tylko sprawdzianem umiejętności prawidłowego zachowania się w ruchu drogowym.
      U nas jest to gorsze od matury. Trzeba przygotować kursanta do wymyślonych w
      ministerstwie "zasad zgodnych z techniką kierowania".
      Zmiany,które nam znowu ministerstwo szykuje sprowadzają się tylko do drenażu
      kieszeni(za szkolenie w przeciągu 7 m-cy trzeba płacić) i przygotowaniu
      jeżdżących "zawalidróg" (ograniczenie do 80km/h poz ter.zabudowanym).Możnaby
      jeszcze dużo napisać o bzdurnych przepisach ale myślę,że nie warto, bo życie
      sobie a nasze pragnienia też sobie.

      www.instruktor.osk.org.pl
      • mala_rewolucja Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! 12.02.07, 18:09
        do instruktora:

        Zgadzam się z Tobą. Uważam, że po kursie prawa jazdy "kierowca" jest słabo
        przygotowany. Nie mam tu na myśli przygotowania do egzaminu, ale do realnej
        jazdy po mieście. Przez cały kurs jeździ 50km/h bo tyle ma jechać na egzaminie.
        Jak dobrze pójdzie to kilka razy pojedzie 80km/h. Jeździ głównie po trasach
        egzaminacyjnych, które w przypadku Warszawy są na obrzeżach miasta. W centrum
        bywa sporadycznie... Po zdanym egzaminie wsiada w swój samochód i jedzie 50km/h,
        bo tego był uczony (oczywiście nie brakuje takich, którzy uważają się za króli
        szos i jada ile wlezie, bo uważają, że skoro mają dokument to umieją jeździć -
        bzdura!!!), a jasne jest, że prawie nikt nie jeździ po miesicie z taką
        prędkością. Nie ma pojęcia o wyprzedzaniu w trasie, bo nigdy tego nie robił.
        Przykłady można mnożyć.
        Ja zdałam za pierwszym razem, ale jestem świadoma swoich niedoskonałości. Wiem
        doskonale, że wielu rzeczy nauczy mnie życie. Mam tylko nadzieję, że nie kosztem
        czyjegoś zdrowia lub życia.
        • basia_11 Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! 12.02.07, 18:54
          mala_rewolucja napisała:

          Nie ma pojęcia o wyprzedzaniu w trasie, bo nigdy tego nie robił.
          > Przykłady można mnożyć.



          Dość często przewija się na forum to zagadnienie - temat jazdy na trasie a
          raczej jej brak.
          Zaczynam doceniać specyfikę mojego kursu, konieczność dojazdu do Szczecina ok.
          100 km drogą ekspresową, bo dzięki temu jazda z prędkością ok. 100 km/h nie jest
          mi obca, podobnie jak wyciskanie z Pandy momentami 120 km/h przy wyprzedzaniu na
          trasie samochodów, które kulają się wolniej od eLki, w tym dość stresujących TIRów.

          Ja oczywiście mam niedosyt jazdy po mieście i dlatego dokupię kilka godzin jak
          zbliży się termin egzaminu.


          pozdrawiam
          Basia
          • jankes775 Zaostrzyć, ale patyk i włożyć w d... 12.02.07, 21:05
            autorowi wątku. Czyś ty do reszty zgłupiał? Egzaminy już i tak są wyśrubowane
            do granic możliwości i stresogenne. Pamiętam jak ja zdawałem drugi raz na prawo
            jazdy (zabrali mi za punkty - prędkość). Mimo iż jestem kierowcą z ponad 10-
            letnim stażem, za pierwszym razem zgasł mi samochód. Różnym mądralom z góry
            wyjaśniam, że nie jestem niedzielnym kierowcą. Na co dzień jeżdżę często trzema
            samochodami (jeden mam na spółkę z bratem, ale pożyczam, też od ojca i matki).
            Otóż sprzęgło w egzaminacyjnym samochodzie było strasznie płyciutkie.
            Wystarczyło rozluźnić mięśnie stopy i już samochód dawał kangura. Jakim prawem
            daje się takie rozregulowane samochody na egzamin (zdawałem w Wawie na
            Odlewniczej). Następna sprawa, to osławione manewry (zdawałem jeszcze na
            placu). Normalnie pod hipermarketem to można się i 10 razy łamać jak coś nie
            pasuje, a tak ma się tylko dwie próby (wiem, że się teraz zmieniło, ale chyba
            na gorsze, bo egzaminator może wybierać "dziury" na parkingu wedle
            własnego "widzimisię"). Notabene widziałem jak mój brat musiał mierzyć stopami
            odległość od linii i wyszło, ze słownie 5 cm jest bliżej jednej - egzamin
            oblany. Jazda na mieście to jakaś abstrakcja. Jechanie wąziutkimi uliczkami z
            równorzędnymi skrzyżowaniami i niech tylko któryś samochód z pierwszeństwem cię
            przepuści, a ty to wykorzystasz - od razu oblanie. To jakaś paranoja. Egzamin
            powinien przede wszystkim kłaść nacisk na sprawdzenie, czy kandydat nie stwarza
            zagrożenia w ruchu drogowym, czy płynnie wykonuje manewry, czy potrafi
            dostosowywać się do zmiennej sytuacji na drodze i reagować odpowiednio na
            ewentualne zagrożenia. Nie jest przy tym ważne, że zahaczył krawędzią opony o
            ciągłą linię, czy pojechał szerszym łukiem przy skręcie w lewo.
            Podsumujmy więc:
            rozregulowany i nienajlepszej jakości samochód
            manewry o marginesie błędu sapera
            egzaminator czyhający tylko na najdrobniejsze potknięcia
            i z drugiej strony zestresowany kursant, który nie widzi przyjaciela w osobie
            egzaminatora, tylko wroga i egzekutora.
            Trzeba nie mieć sumienia, albo pracować w WORDZIE, by postulować takie bzdury
            jak autor wątku.
          • instruktor15 Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! 12.02.07, 21:17
            mala_rewolucja napisała: Zaczynam doceniać specyfikę mojego kursu, konieczność
            dojazdu do Szczecina ok.
            > 100 km drogą ekspresową, bo dzięki temu jazda z prędkością ok. 100 km/h nie jes
            > t
            > mi obca, podobnie jak wyciskanie z Pandy momentami 120 km/h przy wyprzedzaniu n
            > a
            > trasie samochodów, które kulają się wolniej od eLki, w tym dość stresujących TI
            > Rów.
            No i fajnie. Masz przynajmniej pojęcie o szybkiej jeździe. A wg nowych przepisów
            nie będziesz mogła przekroczyć 80km/h i kto będzie zawalidrogą? Wszystkie
            kaszlaki i co niektóre skutery będą Cię wyprzedzać z klaksonami.
            Do tego doprowadzą te nowe przepisy...
    • Gość: m Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! IP: *.chello.pl 12.02.07, 21:39
      W duzej mierze sie zgadzam. Jednak wszlkie zaostrzenia kryteriow wiaza sie z wieksza kasa zdla OSK i WORDow, koszty zdobycia uprawnien i tak juz sa horrendalnie wysokie. Lepiej by bylo gdyby egz odbywal sie "swoja" L-ka (bo np ja ruszam na granicy gasniecia i wiem, ze wiekszosc aut by mi zdechla, ale to sie dzielnie trzyma ;)) ze swoim instruktorem, ktory mic nie moze powiedziec i egzaminatorem w roli obserwatora ;) Taka jazda bylaby o wiele mniej stresujaca. Sam egz to lekka paranoja, bo manewry na placu to moim zdaniem troche dziwny wymysl, tak jak i ruszanie pod gorke, bo ruszanie na gorce sobie a ruszanie pod gorke na miescie sobie. Tworzy sie zbyt duzo sztucznych sytuacji. Mnie np denerwuje, ze wiekszosc czasu spedzam albo na placu, albo jezdzac po wielkich ulicach, skrzyzowaniach, rondach itp. na ktorych WSZYTSKO jest narysowane i sa totalnie idiotoodporne. I w takim terenie odbywa sie zdecydowana wiekszosc egz. Natomiast wyzwaniem okazuje sie przejechenie waska osiedlowa uliczka gzie sa pragi zwalniajace, nieprawidlowo zaparkowane samochody, nieoznaczone skrzyzowania i ludzie zupelnie nierespektujacy jakichkolwiek przepisow. Z drugiej strony manewry na placu sa konieczne, bo i tak wiele osob nie umie parkowac, nawet jesli egz zaliczylo. I badz tu czlowieku madry. Caly problem polega na tym, ze 30h to malo. I dla tych ktorzy jezdza dobrze (bo brak im praktyki, chociazby w roznych warunkach atmosferycznych) i dla tych, ktorzy poruszaja sie po drogach jak swiete krowy. Nie jest sztuka sie wyuczyc poruszania po konkretnych trasach (zwlaszcza wykupujac kolejne 20h) i w efekcie zdac egz. Tylko, ze po wyjechaniu na "normalna" droge, widziana po raz 1 zza kierownicy nie bardzo wiadomo co zrobic... Problem chyba jednak najbardziej tkwi w kandydatach na kierowcow-jednak chyba nie kazdy powinien siadac za kolkiem.
    • anchois_anszua Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! 13.02.07, 02:02
      i słusznie... nie wiem skąd przekonanie w społeczeństwie, że KAŻDY powinien
      miec prawo jazdy i poruszać się samochodem... niestety są tacy, którzy nie maja
      do tego minimum predyspozycji. Po prostu się nie nadają... a kiedy wreszcie im
      się uda i jakims cudem zdadzą... są realnym zagrożeniem na drogach.
      Postulowałbym aby wszystkim sprawcom wypadków zabierać prawko i jeszcze raz
      dokładnie egzaminować
      • Gość: :) Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.07, 08:24
        anchois od roku czasu piszesz ciągle to samo. Powtarzasz się. Wszyscy juz znaja
        tą wypowiedź na pamięć :)
        • Gość: olivek Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! IP: *.aster.pl 13.02.07, 10:40
          Ja nie znam, ale podoba mi się. Mądrze prawi, bardzo mądrze. Ty widzę za grosz
          nie masz poszanowania nie masz do życia ludzkiego i ochoczą wypuszczałbyś
          wszystkie siermięgi na ulicę.
          • Gość: teo Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.07, 11:15
            Droga publiczna jest dla wszystkich użytkowników, tych super sprawnych i tych
            mniej sprawnych - czy Ci się to podoba czy nie.
            Amen.
            • Gość: olivek Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! - i to znacznie IP: *.aster.pl 13.02.07, 11:26
              "..Super sprawnych i mniej sprawnych.." - bardzo to enigmatyczne i mało
              precyzyjne ! Czy w szkole mogą uczyć pedofile i kryminaliści ? Nie, chociaż
              teoretycznie każdy, kto ma uprawnienia może to robić. Nie każdy może posiadać
              broń, bo gdyby tak było byle idiota mógłby Cie zamordować. Tolerancja jest
              super, ale niestety do czasu. . .
              • basia_11 Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! - i to znacznie 13.02.07, 11:45
                Gość portalu: olivek napisał(a):

                > "..Super sprawnych i mniej sprawnych.." - bardzo to enigmatyczne i mało
                > precyzyjne ! Czy w szkole mogą uczyć pedofile i kryminaliści ? Nie, chociaż
                > teoretycznie każdy, kto ma uprawnienia może to robić. Nie każdy może posiadać
                > broń, bo gdyby tak było byle idiota mógłby Cie zamordować. Tolerancja jest
                > super, ale niestety do czasu. . .



                Sama prawda, tylko jak je zaostrzyć, żeby 'wypuszczać' dobrych kierowców a nie
                napędzać korupcję?
                Co innego, gdy ktoś zdający egzamin strzela takie głupoty, jak wymuszenie
                pierwszeństwa, wjazd pod kierunek, skręt tam gdzie zakaz a co innego wtedy, gdy
                ktoś na światła drogowe powie długie albo skorzysta z uprzejmości innego
                kierowcy i pojedzie, gdy ten daje mu pierwszeństwo.
                Może jakieś zmiany powinny dotyczyć osk a może należy bardziej karać tych,
                którzy łamią przepisy? Gdyby kara za wykroczenie drogowe wiązała się z mandatem
                nie np. 300 a 1500 zł albo i 3000 zł, to ilość przypadków łamania przepisów
                spadłaby drastycznie. Gdyby jadący po alkoholu dożywotnio tracił prawo jazdy, to
                też takich przypadków byłoby mniej bo sami by się poeliminowali.

                Mówiąc o bezpieczeństwie na drogach o prawie wszystko co złe oskarża się świeżo
                upieczonych kierowców ale czy naprawdę oni sa największym zagrożeniem?


                pozdrawiam
                Basia
                • Gość: olivek Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! - i to znacznie IP: *.aster.pl 13.02.07, 12:18
                  Jestem zwolennikiem systemu anglosaskiego. Tam prawo przedkłada nieuchronność
                  kary ponad surowość czy długość odbywanej kary. W naszej cudnej ojczyźnie,
                  gdzie niekonsekwencja jest wszechobecna, a wręcz, jest nieodłącznym elementem
                  polskiej mentalności, jedynym sposobem jest edukacja czy szkolenie młodych
                  kierowców. Jeżeli przejrzysz to forum, zauważysz, że wiele treści
                  poszczególnych postów ociera sie o kpinę bądź groteskę. Co my tu mamy ?
                  Indywidua, które przeczołgały się przez tę, jakże stresującą próbę,
                  niejednokrotnie z pomocą bądź przymrużeniem oka znienawidzonego egzaminatora.
                  Wydaje się, że jedynym powodem robienia kursu prawa jazdy jest kompulsywna i
                  obsesyjna potrzeba uzyskania prostokątnego kawałka plastiku. Nadrzędnym celem w
                  tym całym zamieszaniu powinny być umiejętności oraz wiedza teoretyczna i
                  praktyczna. Tymczasem. . . większość ma to serdecznie w doopie! a mentalność
                  uprawnia ich do prowadzenia taczek.
                  • basia_11 Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! - i to znacznie 13.02.07, 12:32
                    Gość portalu: olivek napisał(a):

                    Co my tu mamy ?
                    > Indywidua, które przeczołgały się przez tę, jakże stresującą próbę,
                    > niejednokrotnie z pomocą bądź przymrużeniem oka znienawidzonego egzaminatora.
                    > Wydaje się, że jedynym powodem robienia kursu prawa jazdy jest kompulsywna i
                    > obsesyjna potrzeba uzyskania prostokątnego kawałka plastiku. Nadrzędnym celem
                    w tym całym zamieszaniu powinny być umiejętności oraz wiedza teoretyczna i
                    > praktyczna. Tymczasem. . . większość ma to serdecznie w doopie! a mentalność
                    > uprawnia ich do prowadzenia taczek.


                    Kurcze... sama nie wiem, co czego uprawnia mnie moja mentalność...
                    W każdym razie nie robię prawa jazdy sla samego "mienia", ale dlatego, że
                    sytaucja życiowa mnie zmusza, wyprowadzam się za miasto i muszę być mobilna,
                    żeby dojechać do pracy czy dowieźć dzieci do/ze szkoły. Mąż może być chory,
                    gdzieś wyjechać i będę w kropce, dlatego wzięłam się za naukę, ale czy to
                    znaczy, że mam mentalność uprawniającą do obsługi taczek... nie wiem.

                    pozdrawiam
                    Basia
                    • Gość: olivek Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! - i to znacznie IP: *.aster.pl 13.02.07, 12:40
                      Ja nie piszę o wszystkich. Dlaczego więc bierzesz to tak personalnie. Przecież
                      to wcale Ciebie nie musi dotyczyć. Nie chcę zakazać ludziom robienia prawa
                      jazdy, a tylko namawiam do rozsądnej postawy.
                      • basia_11 Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! - i to znacznie 13.02.07, 12:45
                        Gość portalu: olivek napisał(a):

                        > Ja nie piszę o wszystkich. Dlaczego więc bierzesz to tak personalnie. Przecież
                        > to wcale Ciebie nie musi dotyczyć. Nie chcę zakazać ludziom robienia prawa
                        > jazdy, a tylko namawiam do rozsądnej postawy.


                        Alez ja nie biorę tego do siebie, tylko zastanawiam się nad sobą... jak ocenić,
                        czy ktoś ma predyspozycje do bycia kierowcą czy raczej powinien ograniczyć się
                        do roweru?
                        Czy jeżeli ktoś, tak jak ja, nie rwał się do robienia prawa jazdy a w pewnym
                        momencie życia bierze się za to nie tyle dlatego, że chce, co dlatego, że życie
                        zmusza to tak naprawdę się nie nadaje?
                        Taki mnie nastrój filozoficzny naszedł plus świadomość, jak wiele jeszcze muszę
                        się nauczyć, by bezpiecznie wozić swoje dzieci, ot i wszystko.

                        pozdrawiam
                        Basia
                        • Gość: natalia Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! - i to znacznie IP: 217.17.34.* 13.02.07, 12:53
                          Ciekawe kto tak bardzo chce zaostrzyć te kryteria tutaj, pewnie sam jest piratem
                          drogowym a właśnie tacy są najgorsi. Świeży kierowca zdecydowanie jest
                          ostrożniejszy a przede wszystkim nie przekracza prędkości a to jest główna
                          przyczyna wypadków drogowych.Zdany egzamin dopiero pozwala nauczyć się płynnie
                          jeździć w ruchu drogowym a nie nagminne oblewanie zdających za jakieś pierdoły
                          typu światła itp.
                          • Gość: olivek Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! - i to znacznie IP: *.aster.pl 13.02.07, 13:13
                            Śmiem twierdzić, że się mylisz i to baardzo ! Ostrożność na drodze tak, ale
                            często jest to pasywność, niefrasobliwość, dygocące i spocone ze strachu
                            dłonie - czy to dla Ciebie jest właśnie ostrożność ? Nie przesadzaj z tą
                            prędkością, tak mówią decydenci bądź laicy, którym to na rękę. Co z tego, że co
                            10 zdający nauczy się jak prawidłowo jeździć, skoro jako uczestnik ruch
                            poddawany jest torturom "rutyniarzy", zostaje więc zatrąbiony i zlinczowany. Po
                            pewnym czasie przystaje do tłumu ( człowiek to istota stadna)i żeby sie nie
                            odróżniać czy też wyróżniać przejmuję nawyki pospólstwa. życzę byś okazała sie
                            jednostką silną i wytrwałą, bo jazda samochodem to nie tylko sielanka.
                        • Gość: olivek Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! - i to znacznie IP: *.aster.pl 13.02.07, 12:59
                          Myślę, że to dobre podejście do sprawy, świadomość pewnych rzeczy i chęć do
                          dalszej pracy jest jak najbardziej wskazana. Do bezpieczeństwa Twojego i Twoich
                          dzieci dodałbym jeszcze bezpieczeństwo innych uczestników ruchu ( nie zapominaj
                          o pieszych ;))
                          Tak na marginesie, rowerem też trzeba potrafić jeździć. Co prawda trudniej
                          kogoś zabić, ale wystarczy się rozejrzeć się w sezonie letnim jak wielu
                          idiotów na dwóch kółkach. Koszt zakupu lampek do roweru to 15 PLN, o 15 PLN za
                          dużo. Gdyby rozdawali je za darmo i tak niewielu by się skusiło.
                          Podobnie rzecz się ma z jazdami doszkalającymi; za drogo, czasu nie mam, po co
                          mnie to itp.itd
                  • Gość: olivek Re: Zaostrzyć kryteria ! ! ! - i to znacznie IP: *.aster.pl 13.02.07, 12:36
                    W uzupełnieniu mego textu jak i ku przestrodze załączam twórczość
                    niejakiej "calineczki" z Łomży. Proszę:

                    "To był mój trzeci egzamin, pierwszy w Łomży. Naprawdę polecam Łomżę. Jest
                    mała, łatwo zapamiętać wszystkie "haczyki" drogowe, no i egzaminatorzy
                    pozwalają tam zdać:) Nie powiem, by sam egzamin był łatwy, a egzaminator miły
                    i uśmiechnięty, ale mimo tego, że trochę pokrzyczał na mnie, dał sobie
                    wytłumaczyć pewne rzeczy i zaliczył egzamin. Choć zdałam wczoraj, cały czas
                    nie mogę w to uwierzyć:))"

                    Nic dodać nic ująć, no i niewiadomo czy się śmiać czy płakać.
                    P.S Ciekawe czy jak dziewczę będzie chciało udać się w dłuższą trasę, to też
                    wpierw wyuczy się wszystkich haczyków na pamięć.

              • Gość: teo Wyeliminować z ruchu "ścigaczy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.07, 12:34
                Super sprawni bądź przekonani o tym kierowcy są głównymi sprawcami wszystkich
                wydarzeń na drodze. Jeśli spotyka się z drugim podobnie sprawnym to kończy się
                to śmiercią.
                Mniej sprawni wiedząc o swoich predyspozycjach i możliwościach nigdy nie
                ryzykują, jeżdżą zgodnie z przepisami, bezpiecznie.
                Zważają też na niechronionych blachą użytkowników dróg: pieszych, rowerzystów,
                woźniców, ciągników ...
                pozdr
                • Gość: bezimienna Re: Wyeliminować z ruchu "ścigaczy" IP: 195.116.125.* 13.02.07, 17:36
                  Gość portalu: teo napisał(a):

                  > Super sprawni bądź przekonani o tym kierowcy są głównymi sprawcami wszystkich
                  > wydarzeń na drodze. Jeśli spotyka się z drugim podobnie sprawnym to kończy się
                  > to śmiercią.
                  > Mniej sprawni wiedząc o swoich predyspozycjach i możliwościach nigdy nie
                  > ryzykują, jeżdżą zgodnie z przepisami, bezpiecznie.
                  > Zważają też na niechronionych blachą użytkowników dróg: pieszych, rowerzystów,
                  > woźniców, ciągników ...
                  > pozdr

                  TEo dobrze to ująłeś. Pod tym względem świeżo upieczeni kierowcy często
                  (niestety nie zawsze) są bardziej świadomi swoich niedociągnięć, nie jeżdzą na
                  pamięc jak Ci tzw rutyniarze, którzy np ignorują znaki o zmianie organizacji
                  ruchu i wymuszają pierszeńśtwo, które może się skończyć wypadkiem tylko dlatego,
                  że przecież "ja tu zawsze miałem pierszeństwo", młodzi kierowcy znają przepisy
                  ruchu drogowego znacznie lepiej od tych co nie zajrzeli od wielu lat (czyli od
                  zdania egzaminu na prawko) do żadnej ustawy.

                  Olivek wybacz ale kto Twoim zdaniem powinien decydować o tym, kto się nadaje do
                  prowadzenia auta a kto nie? Stworzysz specjalną komisję do orzekania, wyślesz
                  wszystkich kursantów na testy psychologiczne, psychomotoryczne itp?? Jestem
                  przekonana, że bylyby one tak łatwe do obejścia jak dziś jest proste zdobycie
                  zaświadczenia od lekarza o zdolności do prowadzenia auta bez limitu czasowego
                  posiadając bardzo dużą wadę wzroku. Zalecasz rozsądną postawę kursantów ale na
                  jakiej podstawie kursant ma oceniać, że powinien sobie dać spokój z robieniem
                  prawa jazdy? A co jeśli kursant ma instruktora, któremu nie zalezy na zrobieniu
                  z niego kierowcy a tylko na wyjezdzeniu obowiązkowych 30 h (i taki instruktor
                  nawet słowem nie wspomni, że kursant nie ma predyspozycji bo mu kursant z OSK
                  ucieknie co sie wiąże ze stratą pieniędzy przez OSK) albo kursant trafi na
                  instrukotra, który mówiąc krótko wypalił się w swoim zawodzie albo jest
                  bezndziejnym metodykiem i nie każdego potrafi nauczyć jeździć??
                  Wiesz mnie wcale nie dziwią wypowiedzi w rodzaju calineczki, którą
                  przytoczyłeś- to tylko dowód na to, jak chora sytuacją są warunki zdawania
                  dzisiejszych egzaminów- kursanci są zmuszenie do uczenia się na pamięć tras,
                  manewrów- bo wszyscy wiemy, że zdanie egzaminu czasem nie zależy tylko i
                  wyłącznie od naszych umiejętności, ale i od szczęścia, nastroju egzaminatora,
                  któremu nie spodoba się określenia miarki do mierzenia poziomu oleju bagnetem
                  albo nazwanie świateł drogowych długimi. Zdawanie egzaminu jest już obrośnięte
                  taką legendą (negatywną oczywiście), że trudno się nie dziwić, że kursanci po
                  prostu glupieją idąc na egzamin i robią błędy, których nie robiliby w normalnych
                  okolicznościach. Owszem, stres nie jest wytłumaczeniem bo jak słusznie
                  zauważyłeś jeżdzenie po naszych drogach wiąże się z wieloma stresowymi
                  sytuacjami, ale też i poziom stresu gdy już wsiądziemy do własnego auta nie jest
                  aż tak duży, albo nie jest taki sam, jak gdy wsiadamy do egzaminacyjnej eLki z
                  nieprzychylnym nam egzaminatorem.
                  Ja jestem za tym, żeby ZMIENIć zasady szkolenia kierowców, niekoniecznie
                  zaostrzyć. Myślę, że powinna zostać wprowadzona stała, jednolita stawka za kurs-
                  dla wszytkich OSK w Polsce- w ten sposób ośrodki musiałyby rywalizować jakością
                  kształcenia a nie tylko ceną jak teraz. Ilośc godzin praktycznych mogłaby
                  wynosić 50 h bo jak słusznie niektórzy zauważają 30 h to za mało (i nie
                  przyjmuje tłumaczenia, że niektórym wystarczy 30 h do nauki jazdy bo nie
                  wystarczy, moim zdaniem zawsze mozna się jeszcze czegoś nauyczyć- jak się jeździ
                  w malym mieście- można pojechać do dużego i tam spróbować swoich sił). 50 h to
                  minimum, zwłąszcza jeśli się trafia na instruktorów, którzy mają w zwyczaju
                  skracanie jazd i ku zdziwieniu kursanta na koniec kursu okazuje się, że np nie
                  starczylo czasu na nauczenie się parkowania (z obowiązkowych 30 poprzez
                  skracanie minut nagle robi się zaledwie 20 jazd). Ja idąc na kurds obiecałąm
                  sobie, że nie pójdę na egzamin dopóki nie będę w stanie stwierdzić, że potrafię
                  jeździć i nie czuje strachu przed jazdą samemu już bez dodatkowego hamulca, ale
                  tego się chyba nei da zrobić w 30 h, i szczerze boję się na drodze spotkać tych,
                  którzy twierdzą, że po 20 h jazd już się w eLce nudzili bo nauczyli się już
                  wszystkiego- bardzo łatwo jest jeździć po tych samych trasach, na tym samym
                  sztucznym łuku na placu, z kimś kto nie da nam zrobić głupoty i zawsze wyratuje
                  z trudnej sytuacji hamulcem albo skręceniem kierownicy.
                  A egzamin? jestem za złagodzeniem albo urealnieniem sytuacji egzaminu. Wielu
                  może zdać egzamin a nasze umiejętności (bez względu na trudność egzaminu)
                  zweryfikuje dopiero samodzielna jazda.
                  • Gość: :) Do Doswiadczenia mowi..... IP: *.betanet.pl 13.02.07, 17:40
                    widze ze potrafisz tylko chrzanic glupoty prowokatorze!!!
                  • Gość: olivek Re: Wyeliminować z ruchu "ścigaczy" IP: *.aster.pl 14.02.07, 00:32
                    Nie oczekuj, że udzielę Ci odpowiedzi co zrobić, żeby ową osławiona chorą
                    sytuacje zmienić. Wątpię, by jedynym, tudzież jednym z najistotniejszych
                    problemów byli tu egzaminatorzy. Prawda, kwieciem intelektu, przykładem
                    kultury osobistej czy obycia w świecie etc., ta grupa zawodowa raczej nie jest.
                    Nie uznaję racji, że sytuacja egzaminacyjna stawia kursanta w sytuacji
                    skrajnego wyczerpania nerwowego, psychicznego, intelektualnego i emocjonalnego;
                    zwanego dalej stresem. Stres jest nieodzownym elementem każdego egzaminu bez
                    wyjątku, każdego sprawdzianu własnych możliwości, słabości czy ułomności. Na
                    każdym kroku człowiek poddawany jest jakiemuś sprawdzianowi; czy w szkole każdy
                    nauczyciel jest milusiński, a na studiach, w pracy ? ?Jeżeli ktoś wysiada i nie
                    jest w stanie temu podołać, niech lepiej wysiądzie z samochodu i podziękuje
                    karierze kierowcy.
                    Jestem pod wrażeniem , wiele z Twoich postulatów i spostrzeżeń jest niezwykle
                    trafna, ale niestety, niektóre mało realistyczne. Nie zmusisz OSK do
                    ujednolicenia cen, wolny rynek tu obowiązuje i dyktuje warunki.
                    Badania psychologiczne czy psychomotoryczne, jak słuszne zauważyłaś można
                    sobie, za przeproszeniem, o Kant doopy potłuc. Tu potrzebna jest bardziej
                    radykalna zmiana – mentalności. Twierdzisz, że nowicjusz kierowca orientuje się
                    lepiej w przepisach kodeksu drogowego niż jakiś tam buc ze stażem 20 letnim, i
                    co z tego ! Znaczna część kursantów kieruje się postawą najbliższych np.
                    rodziców czy męża (najczęściej guru kierownicy), więc jeżeli oni nie mają
                    zielonego pojęcia o prowadzeniu samochodu, to skąd brać przykład. Taki
                    delikwent za dwa, trzy tyg. wymięknie i dołączy do stada. ( nie wymienię
                    gatunku)
                    Jakie błędy popełniają kursanci w trakcie egzaminu ? Karygodne. To nie tylko
                    wina lipnych instruktorów , ale w dużej mierze bezbrzeżnej miernocie i
                    beznadziei niektórych kursantów. Parę przykładów; 1. zielona strzałka i
                    obowiązek zatrzymania pojazdu – arcytrudne do zapamiętania i wykonania, po co
                    to robić skoro inni to mają w głębokim poszanowaniu; 2. Jazda po łuku –
                    książkę na temat głupot wyczytanych na forum można by napisać (przynajmniej
                    parę tomów), 3. Niezaliczenie jazdy pod górkę – przykro mi, chciałabyś, żeby
                    jakiś dureń rozwalił Ci samochód na wzniesieniu ?, 4. Rozgonienie pieszych na
                    przejściu – dziwisz się, że delikwent uwalony z powodu tejże drobnostki ?
                    Wystarczy, zamulam się jak myślę co jeszcze można zrobić, żeby nie zdać i
                    później poszlochać do poduszki. Czy to wszystko takie trudne i wymaga
                    wybitnych instruktorów. NIE.
                    Nie dziwi Cie postawa calineczki i jej klonów szukających raju dla swoich
                    braków. Mnie dziwi, bo to czysty brak ambicji. Nikt nie powiedział, że trzeba
                    zdać za pierwszym razem, można i za 20, ale lepiej za pierwszym i później
                    odtrąbić PARA SUKCES na forum – po czym zebrać laury od grona zestresowanych i
                    zgnębionych.
                    Na zakończenie jeszcze jedna ważna kwestia – WYOBRAŹNIA i KULTURA– niestety
                    ich się nie kupi na targu, je się nabywa, a to trawa i niestety jest poza
                    zasięgiem, mam nadzieję, że niewielu.
                    Powodzenia nie daj się zjeść na ulicy bucom, abeesom i innym sprawnie mentalnie
                    inaczej
                    • basia_11 Re: Wyeliminować z ruchu "ścigaczy" 14.02.07, 09:29
                      Gość portalu: olivek napisał(a):

                      Stres jest nieodzownym elementem każdego egzaminu bez
                      > wyjątku, każdego sprawdzianu własnych możliwości, słabości czy ułomności. Na
                      > każdym kroku człowiek poddawany jest jakiemuś sprawdzianowi; czy w szkole
                      każdy nauczyciel jest milusiński, a na studiach, w pracy ? ?Jeżeli ktoś wysiada
                      i nie jest w stanie temu podołać, niech lepiej wysiądzie z samochodu i podziękuje
                      > karierze kierowcy.

                      Nie wiem, czy można tak uogólnić... ja nie znoszę ustnej formy odpowiedzi, w
                      szkole, na studiach pisemne egzaminy zdawałam bez problemów a ustne kosztowały
                      mnie mnóstwo nerwów. Egzamin na prawo jazdy to odpowiednik ustnej formy
                      odpowiedzi i będę zdenerwowana bardzo, ale czy to znaczy, że mam sobie odpuścić?







                      Parę przykładów; 1. zielona strzałka i
                      > obowiązek zatrzymania pojazdu – arcytrudne do zapamiętania i wykonania, p
                      > o co
                      > to robić skoro inni to mają w głębokim poszanowaniu; 2. Jazda po łuku –
                      > książkę na temat głupot wyczytanych na forum można by napisać (przynajmniej
                      > parę tomów), 3. Niezaliczenie jazdy pod górkę – przykro mi, chciałabyś, ż
                      > eby
                      > jakiś dureń rozwalił Ci samochód na wzniesieniu ?, 4. Rozgonienie pieszych na
                      > przejściu – dziwisz się, że delikwent uwalony z powodu tejże drobnostki ?


                      Czyli jeżeli rozróżniam strzałkę warunkową od sygnalizatora S-3 i wiem, że przed
                      warunkową muszę się zatrzymać, z ręcznego ruszam do przodu a nie do tyłu, nie
                      rozjeżdżam pieszych to mam szansę być kierowcą? Na to liczę:-)

                      A tak przy okazji, tym którzy przygotowując się do egzaminu czytają podręczniki,
                      polecam tę książeczkę:
                      www.merlin.com.pl/frontend/towar/454535
                      wczoraj mi ją przysłano, bardzo przystępnie i logicznie różne rzeczy wyjaśnione,
                      np. osławiony łuk - żadnego tam skręcania kierownicy na ileś obrotów, tylko
                      obserwując co się dzieje z samochodem.


                      pozdrawiam
                      Basia
                      • Gość: xczx Olivek jestes zalosny IP: *.betanet.pl 14.02.07, 15:20
                        • Gość: olivek Re: Olivek jestes zalosny IP: *.aster.pl 15.02.07, 13:04
                          Mam wrażenie, że chciałbyś, aby ktoś sie nad tobą poużalał. Niestety ja
                          sierocińca nie prowadzę, a i do zawiadowania ofermami też mi się nie pali.
                          Wybacz więc, nie pomogę. .
                    • Gość: bezimienna Re: Wyeliminować z ruchu "ścigaczy" IP: 195.116.125.* 14.02.07, 19:22
                      Olivek, zgadzam się, że błędy które wymieniłeś są na egzaminie niedopuszczalne i
                      tu nie zamierzam się spierać. CZasem nawet współczuje egzaminatorom, którzy
                      muszą egzaminować całkowicie nieprzygotowanych kursantów (a to przecież nei
                      dziwne, jeśli kursant zapisuje się na egzamin po wyjeżdzeniu dopiero połowy
                      godzin z kursu, kolejnych nie dokupuje- bo wiadomo to kosztuje, czasem
                      instruktor się po prostu nie przyłożył do uczenia albo najzwyczajniej w świecie
                      nie potrafi dać kursantowi informacji o tym, jak sobie ten radzi i co powieniem
                      jeszcze poćwiczyć, albo kursant jest bezkrytyczny do swoich umiejętności,
                      tudzież idzie na egzamin z myślą, a nuż się uda), ale jeszcze bardziej
                      współczuje kursantom, którzy postawieni w dziwnej sytuacji polskiego egzaminu
                      sobie albo nie radzą (okey, stres jest do pokonania jeśli jesteś pewny swoich
                      umiejętności, po 5 egzaminach ktoś może juz nawet się zacząć do niego
                      przyzwyczajać) albo zostają oblani za głupstwo (choćby to nazwanie świateł
                      mijania krótkimi) przez co ich frustracja rośnie, a stres na kolejnym egzaminie
                      nie zmniejsza się.
                      Piszesz, że młodzi kierowcy szybko dostosowują sie do tłumu, ale chyba sam
                      rozumiesz, że zmienić naszą polską (albo jakąkolwiek) mentalność jest znacznie
                      trudniej niż wprowadzić ustawowo jednolite ceny za kursy dla OSK. Okey, można by
                      zacząć od nas- młodych kierowców- ale kto nas ma nauczyć tej porawnej
                      mentalności?? Instruktor w czasie 30 h podczas, ktorych musi naczuyć (od podstaw
                      często) prowadzenia auta, wykonywania manewrów, gdzie dobrych pare godzin spędza
                      się na samym placu wykonując łuk?? Powiedzmy sobie szczerze, instruktorzy często
                      uczą- nie jak prowadzić auto, ale jak zdać egzamin. Pół biedy, kiedy robią to,
                      bo tak chcą tego kursanci, gorzej, gdy sami instruktorzy nie widzą sensu
                      głębszego uczenia kursantów. I znów wracam do tego, że jednak wszystko zaczyna
                      się od OSK i instruktorów- to tu powinny być zmiany. Jak ja mam oczekiwać od
                      instruktora, że nauczy mnie wyobraźni na drodze skoro sam nei zapina pasów
                      bezpieczeńśtwa?? (i nie mówię tu o jeżdzie z kursantem, bo jak wiadomo ma wtedy
                      do tego pełne prawo, ale mówię o tym, gdy jedzie sam bez eLki na dachu). I jak
                      taka osoba ma mnie czegoś nauczyć poza wykonywaniem obowiązkowych
                      egzaminacyjnych manewrów??
                      Wiesz widzę małą nieścisłość w Twoim poście- z jednej strony oczekujesz, że
                      kursant, który czuje, że sobie nie radzi powinien zrezygnować z prawa jazdy-
                      czyli powinien mieć wyobraźnie na temat tego, jakim bedzie kierowcą. Z drugiej
                      strony piszesz, że wyobraźnia i kultura to coś, czego uczmy się bardzo długo
                      (więc jednak kursant kończąc kurs nie ma możliwości posiadania jeszcze tej
                      wyobraźni a propos jeżdzenia, więc jak ma decydować, czy nadaje się na kierowcę
                      czy nie). I jak słusznie już tu gdzieś Basia_11 bodajże zauwazyła, po czym ten
                      biedny kursant ma poznać, że się jednak na prawo jazdy nie nadaje?? CZy po 30 h
                      ma już na tyle rozwiniętą wyobraźnię, że jest w stanie stwerdzić, że na nic
                      więcej go ne stać? Jakimi kryteriami się kierować? Czy to, że nie wytrzymuje
                      stresu na swoim pierwszym egzaminie ma jużświadczyć o braku predyspozycji. Idc
                      Twoimi porówaniami do studiów i pracy- przypomnij sobie jak to było -pierwsze
                      egzaminy na studiach czlowiek przeżywał podwójnie, im starszy i bardziej
                      doświadczony tym stres stawał się mniejszy, a człowiek bardziej świadom reguł,
                      jakimi się to wszystko odbywa. Czy stres i mieumięjętność odpowiedzenia na
                      pytanie zadane na egzaminie na studiach na które znam odpowiedź powinna mi dać
                      do myślenia, że nei powinnam studiować? Wybacz, że trywializuje ale myślę sobie,
                      że po tych 30 h żaden kursant nie jest w stanie odpowiedziec sobie na pytanie,
                      czy będzie dobrym kierowcą, po prostu brak skali porównawczej, a egzamin
                      bynajmniej takiego porównania nie daje.
                      • Gość: xzxw bezimienna jestes zalosna IP: *.betanet.pl 15.02.07, 01:25
                        • Gość: Mgr inż. Drybek Re: bezimienna jestes zalosna IP: 217.149.242.* 15.02.07, 08:31
                          Żałośni są ci "miszczowie kerownicy", którzy specjalnie dołują tutaj kandydatów
                          na kierowców. Czyżby wychodziły z nich jakieś kompleksy typu - mam problemy ze
                          wzwodem, za to tutaj sobie poużywam na młodziakach? Bo inaczej tego się nie da
                          określić chyba, jak tylko chęcią podbudowania swojego słabiutkiego ego.
                          Myślicie, że należycie do "elyty szos", bo już macie prawo jazdy?
                          Zacietrzewiliście się jak ledwo opierzone koguciki na podwórku, a potem wszyscy
                          się dziwią skąd takie chamstwo na polskich drogach. A ja nie wierzę, mimo
                          waszych przechwałek, że już w kołysce potrafiliście płynnie zmieniać biegi i
                          obracać kółkiem. Troszkę pokory szoferaki od siedmiu boleści, jednemu wystarczy
                          20, drugiemu 30, trzeciej 60, a innej 100 godzin, ale i tak się nauczy jeździć
                          bezpiecznie, prędzej czy później. Chodzi tylko o to, by takie mendy za
                          kierownicą, jak wy, nie stawiali się na pozycji wszechmogącego eksperta. Ale
                          żeby to pojąć to chyba opary benzyny, diesla, czy gazu wyżarły już wam mózgi.
                          Pozdrawiam serdecznie wszystkich świeżaków z prawem jazdy, kandydatom - życzę
                          zdania za pierwszym razem, a rutyniarzom - no cóż, życzę poprawy życia
                          seksualnego, bo jak widać, jego brak rodzi frustrację.
                          • basia_11 Re: bezimienna jestes zalosna 15.02.07, 09:08
                            Gość portalu: Mgr inż. Drybek napisał(a):

                            > Żałośni są ci "miszczowie kerownicy", którzy specjalnie dołują tutaj kandydatów
                            >
                            > na kierowców.


                            Nie cytuję całej Twojej wypowiedzi, tylko pierwsze zdanie.
                            Całość mi się podoba i kto wie, czy w wielu przypadkach nie w tym własnie tkwi
                            sedno rzeczy...

                            Ten wątek i wiele innych wzywa to zaostrzenia kryteriów egzaminów, ale ja nadal
                            nie jestem przekonana, czy to się przełoży na bezpieczeństwo na ulicach.
                            Co z tego, że zgnębi się takich jak ja, że nauczymy się parkować z centymetrową
                            dokładnością, skoro i tak, po ulicach jeżdżą miliony wariatów drogowych?
                            Czy mój surowy egzamin spowoduje, że znajomy z pracy, facet z wielkim ego
                            przestanie notorycznie wymuszać pierwszeństwo wyjeżdżając hondą ze swojej posesji?
                            Porządne szkolenie jest ważne, bo dzięki niemu nowe pokolenia kierowców będą
                            stanowić mniejsze zagrożenie na drogach, ale należy też a może przede wszystkim
                            egzekwować przepisy od użytkowników dróg. Poza tym choćby najlepsze szkolenie
                            nie zmieni charakteru człowieka i jeden z drugim młodzieńcem jeździ przepisowo
                            na kursie i egzaminie, ale tylko czeka, kiedy dostanie prawo jazdy i dorwie się
                            do samochodu i wyciśnie z niego ile fabryka dała.
                            Jeżeli kary będą surowe i egzekwowane bez żadnego zmiłuj to kierowcy sami się
                            zastanowią, czy lepiej jechać zgodnie z przepisami czy zapłacić mandat wysokości
                            pensji.


                            pozdrawiam
                            Basia
                          • Gość: olivek Re: bezimienna jestes zalosna IP: *.aster.pl 15.02.07, 12:49
                            Uderz w stół a nożyce sie odezwą, który to już raz to przysłowie udowadnia
                            swoją moc ! Toż to klasyka retoryki – miernych biernych ale wiernych, szanowny
                            jegomościu, tylko czemu i jakiej sprawie? Rozumiem, że zabolało, szkoda tylko,
                            że nie dotarło . Wymagać znaczy gnoić ?, typowa postawa rodzicieli z lubością
                            wpatrujących się bezkrytycznie w swoje pociechy, jakże one cudne i mądre, wręcz
                            idealne. Jakim prawem jakiś nieuk egzaminator śmiał uwalić me złotko. Przecież
                            ona/on szybuje po ulicach niczym gwiazda WRC a Leszek Kuzaj, to przy nich mały
                            pikuś.
                            Zrozum chłopie, że my tu nikogo nie chcemy dołować, a tylko przypominamy o
                            pewnych kluczowych sprawach. Nie zachowuj się jak podstarzały tatuńcio, co to
                            gwiazdę pod strzechą chowa, tylko weź się do roboty. Przećwicz parę sztuczek,
                            pobaw się samochodem gdzieś na uboczu, może czegoś się nauczysz ( tego nie
                            gwarantuję, ale warto próbować).
                            Sex i samochody to temat stary jak świat. Z tego co piszesz wnioskuje, że
                            podświadomie o tym marzysz, tylko wyobraźni brak, a i finezja nie ta. Tu i tu
                            jest to niezbędne. Jazda samochodem to nie tylko operowanie pedałami i
                            kurczowe trzymanie kierownicy, tam polot i elegancja również odgrywa kolosalną
                            rolę. Jeżeli chciałbyś porozmawiać na tematu sexualne poszukaj innego forum, bo
                            tu możesz adeptów kierownicy tylko tym zdeprymować.
                            Anglicy powiadają: You’re born with a silver spoon In your mouth I mają
                            rację. O ile można się nauczyć się prowadzić samochód o tyle pewne
                            predyspozycje, wyczucie i odruchy w dużej mierz, albo się ma albo nie. Nic na
                            to nie poradzisz, nie każdego matka natura w nie wyposażony, więcej pokory
                            życzę. Nie przekreśla to automatycznie takich druhów bez odruchów i nie odbiera
                            prawa do prowadzenia samochodu, aczkolwiek z pewnymi zastrzeżeniami. Nie może
                            to być bezmyślne i zadufane w sobie ciele, nie może to być miernota
                            bezkrytycznie podchodząca do swoich ułomności i niedostatków. Na koniec, nie
                            bądź naiwny, ilość godzin i przejechanych kilometrów nie jest wprost
                            proporcjonalna do jakości jazdy i nijak ma się do klasy kierowcy. Przestań
                            utwierdzać domorosłych ludków, że tytaniczna wręcz praca zrobi z nich mistrzów –
                            to nie możliwe, ale solidnych kierowców tak – tylko przy spełnieniu kilku
                            wspomnianych przeze mnie założeń. Mistrzostwo niech zostawią innym. Tyle,
                            szanowny inżynierze od siedmiu boleści.

                            • Gość: Mgr inż. Drybek Re: bezimienna jestes zalosna IP: 217.149.242.* 15.02.07, 13:49
                              Równie dobrze mógłbym odpisać panu Oliwkowi (swoją drogą, strasznie
                              metroseksualny nick), że to do niego nie dotarła moja argumentacja. Niestety
                              umiejętność czytania ze zrozumieniem się kłania - gdzie ja napisałem, że
                              wymaganie to gnojenie? Zrozum chłopie, że ja apelowałem jedynie, żebyście dali
                              sobie na wstrzymanie z dopiekaniem młodym ludziom. Bo jak zauważyłem forum to
                              powoli przemienia się w towarzystwo dosrywania kursantom. A chyba nie taka była
                              koncepcja jego założenia. Po drugie - bardzo dziwię się, że tak z pasją bronisz
                              egzaminatorów, czyżbyś miał coś z nimi wspólnego? Sztuczek z samochodem nie
                              muszę ćwiczyć, bo bezpiecznie potrafię się nim przenieść z miejsca na miejsce
                              tam gdzie potrzebuję. O tym, że brak mi seksu i samochodu trafiłeś jak kulą w
                              płot, poza tym o seksie nie muszę rozmawiać na forach. A to, że się tak
                              wściekłeś na moją argumentację, oznacza, że trafiłem w czuły punkt i w jakiejś
                              mierze moja diagnoza była słuszna. Odruchów pomagających w bezpiecznym
                              poruszaniu się każdy się może nauczyć. Ciekawy jestem, jakbyś chodził na dwóch
                              nogach, gdyby w dzieciństwie rodzice zrezygnowali z pomagania Ci w tym,
                              orzekając, że po parokrotnym przewróceniu nie warto uczyć Cię dalej chodzić, że
                              wystarczy raczkowanie na czworakach.

                              A do tych którzy są zdołowani argumentacją różnych oliwków, anszuów,
                              doświadczeń i innych wampirów energetyczno-forumowych mam dobrą radę. Psy
                              szczekają, karawana jedzie dalej, a na końcu tej drogi jest oaza z wymarzonym
                              przez Was prawem jazdy. Nie udało się - dokupić jazdy, zacisnąć zęby i próbować
                              dalej! A "miszczowie kerownicy" niech dalej pędzą w swoich samochodach pewni,
                              że do nich należy cały świat, ufni w swoje umięjętności, w końcu wszyscy wiemy,
                              że wariatów nie wolno drażnić i we wszystkim się z nimi zgadzać.
                              • Gość: olivek Re: bezimienna jestes zalosna IP: *.aster.pl 15.02.07, 14:48
                                Z uporem mułły bagiennego wracasz ochoczo na obszary seksu, ja jednakże
                                społecznej poradni seksuologicznej nie prowadzę, więc jedyne co mogę zrobić to
                                wznieść się na wyżyny empatii i współczuć Ci i Tobie podobnym.
                                Znowu jakaś retro retoryka pt. leczą kompleksy, nie rozumieją przeczytanego
                                textu, wariaci i ich drażliwość, etc. Mógłbym wejść na podobną płaszczyznę i
                                skrobnąć parę podobnych niemających wiele wspólnego z rzeczywistością
                                argumentów. Zamiast strzelać kapiszonami w powietrze , z nadzieją – a nóż
                                trafi, wskaż fragment w którym się wściekłem inżynierze. Inaczej to co piszesz
                                to tylko sztuka dla sztuki. Co racja to racja; psy szczekają a karawana jedzie
                                dalej, spróbuj jednak zamienić się w psa z owego powiedzenia i zobacz sprawę z
                                innej perspektywy. Może wówczas przestaniesz się kręcić jak ten przysłowiowy
                                piesek wokół własnego ogona. Ciekawego użyłeś wyrazu – metro seksualny, otóż
                                to! Często mam wrażenie, że co poniektórzy kierowcy swoją postawą (a niekiedy
                                wyglądem) bardziej przypominają panie i ich mentalność. Przytulić się,
                                wypłakać, posmęcić na parszywy świat, proszę bardzo, tylko może niech dadzą
                                sobie spokój z jazdą samochodem.
                                Cieszę się niezmiernie, że trafiasz do celu i z powrotem w pielesze domowe.
                                Przykro mi, niektórzy zostaną na zawsze wyrobnikami tudzież solidnymi
                                rzemieślnikami, i z tego to powodu będą się wściekać na tych, którym fajerwerki
                                (we właściwym miejscu, o właściwej porze i z kulturą) z łatwością przychodzą.
                                Nie każdy może być artysta.
                                Konia z rzędem temu, kto udowodni, że odruchów można się nauczyć, chyba sam w
                                to nie wierzysz, chociaż mówią, że wiara ślepa i nigdy prawdy nie dojrzy.

                                Do tych, których nie miałem zamiaru zdołować; ludzie ambitni przykład biorą z
                                lepszych, miernota jest im obca. Życzę Wam cierpliwości i wytrwałości w
                                szlifowaniu szoferskich umiejętności i niech Was byle jakość nie zadowala.
                                • Gość: Mgr inż. Drybek Re: bezimienna jestes zalosna IP: 217.149.242.* 15.02.07, 15:08
                                  Po pierwsze - gdzie wracam na obszary seksu, po drugie - współczucia nie
                                  potrzebuję, bo z życia jestem zadowolony, po trzecie - argumenty użyte w
                                  odpisywaniu na moje posty wskazują na trafność moich twierdzeń, po czwarte -
                                  przez cały ton twoich wypowiedzi przebija jakaś nuworyszowska wyższość w
                                  stosunku do innych: JA jestem najzdolniejszy JA umiem wszystko a reszta to
                                  bydło i hołota niegodna czyścić mi felg. Może zaprzeczysz że tak nie jest? To
                                  tylko kilka cytatów z Twoich postów:

                                  Co my tu mamy ?
                                  Indywidua, które przeczołgały się przez tę, jakże stresującą próbę

                                  mentalność uprawnia ich do prowadzenia taczek

                                  Tyle, szanowny inżynierze od siedmiu boleści.

                                  • Gość: olivek Re: bezimienna jestes zalosna IP: *.aster.pl 15.02.07, 16:48
                                    Wyciąganie wniosków i unikanie uogólnień to bardzo trudna umiejętność.
                                    Wyciągnąłeś z kapelusz parę króliczków nie do pary albo wyrywnych z kontekst i
                                    snujesz jakieś przypuszczenia. Przejrzyj człowieku to co spłodziłeś i wtedy
                                    dawaj upust sowiej trosce o tych nielicznych – mam nadzieję orłów
                                    kierownicy. Daleki jestem od przypisywanego mi przez Ciebie JA. Nie mam
                                    dzisiaj zamiaru udowadniać, że nie jestem dwu – garbnym wielbłądem . Jak
                                    nawołujesz do dokładnego czytania, to wpierw sam dokładnie przeczytaj, a potem
                                    zadaj sobie trud, aby to zrozumieć. Nie wystarczy rzucić paru haseł w eter
                                    albo skrzętnie nie odnieść się do argumentów strony przeciwnej , sztuką jest
                                    podać swoje racje i umieć je obronić.
                                    Co do nuworyszowskiej wyższości, to ona właśnie grozi nowym kierowcom, tzn., w
                                    parę tygodni po zdanym egzaminie i przejściu okresu aklimatyzacyjnego (czytaj
                                    nabraniu chamstwa).
                                    Oto próbka twojego pisactwa, co my tu mamy ?:
                                    Czyżby wychodziły z nich jakieś kompleksy typu - mam problemy ze
                                    wzwodem, za to tutaj sobie poużywam na młodziakach? Bo inaczej tego się nie da
                                    określić chyba, jak tylko chęcią podbudowania swojego słabiutkiego ego.
                                    ".....swoją drogą, strasznie
                                    metroseksualny nick)....", i jak tu się do tego odnieść mistrzu polemiki??
                                    Po więcej sięgnij do wykopalisk swojej twórczości
                      • Gość: olivek Re: Wyeliminować z ruchu "ścigaczy" IP: *.aster.pl 15.02.07, 13:32
                        Nie można zabronić nikomu zrobienia prawa jazdy – poza przypadkami szczególnymi
                        i tymi którzy nie spełniają norm zaczynających się od psycho……, a po zdanym
                        egzaminie poruszania się po drodze. Pozwól, że doprecyzuję; pisząc o
                        wyobraźni miałem na myśli wyobraźnię rozpatrywaną w szerszym kontexcie,
                        ogólną. Są ludzie, u których rozwój percepcji został zaburzony albo poddany
                        tak silnej ingerencji, że zostało jej niewiele. Kursant nie jest od tego, aby
                        określać swoje predyspozycje czy umiejętności, a jeżeli już, to potrzeba tu
                        umiejętności samokrytycznej oceny. Błędy każdy popełniał, ale trzeba chcieć na
                        ich podstawie uczyć się i je eliminować.
                        Co do kultury i wyrozumiałości, to może powinienem był raczej napisać, że je
                        się nabywa, po trosze dziedziczy, to już kwestia szeroko pojętego wychowania.
                        Może uogólniam, ale dziadostwo zawsze będzie dziadostwem i żadne remedium tu
                        nie zadziała. Należy tylko mieć nadzieje i modlić się, żeby taki as wielu szkód
                        nie narobił. Odnosząc się do Twojej opinii o instruktorach, mógłbym
                        powiedzieć, że kiepskiej tańcownicy to i rąbek ….. Powiedzmy, że tego nie
                        napisałem. Problemy są od tego by je rozwiązywać a nie nurzać się w
                        dywagacjach o miernocie instruktorów. Jak wszędzie i tu zdarzają się cymbały,
                        tylko często jest to opinia subiektywna; nie wychodzi mi to muszę znaleźć kozła
                        ofiarnego – droga do nikąd.
                        • Gość: bezimienna Re: Wyeliminować z ruchu "ścigaczy" IP: 195.116.125.* 15.02.07, 18:02
                          Odnosząc się do Twojej opinii o instruktorach, mógłbym
                          > powiedzieć, że kiepskiej tańcownicy to i rąbek ….. Powiedzmy, że tego nie
                          >
                          > napisałem. Problemy są od tego by je rozwiązywać a nie nurzać się w
                          > dywagacjach o miernocie instruktorów.

                          I tu co by nie być zryźliwa mogłabym rzec, że może jakiś kompleks instruktora
                          nie pozwala Ci dojrzeć w sobie trochę winy za nieumiejętnośc nauczenia kursantów
                          poprawnego prowadzenia auta, ale powiedzmy, że też to sobie odpuszczę;)

                          W każdym razie masz słuszność... łatwiej jest narzekać na instruktorów i
                          egzaminatorów i szukać kozła ofiarnego niż po 10 niezdanych egzaminach
                          powiedzieć sobie, że nie ma to sensu i rzucić robienie prawka. Tak jak łatwo
                          jest powiedziec, że kursant nie ma predyspozycji i odpuścić sobie jego uczenie
                          gdy nie przynosi ono spodziewanych efektów. Tylko, że jest mały problem, wręcz
                          drobnostka- nauka jazdy samochodem to szczególna dziedzina- możesz naucyzć się
                          sam języka obcego (i jak ze wszystkim przy lepszych predyspozycjach- lepsze będa
                          efekty), mozesz próbowac się samodzielnie nauczyć matematyki, budowy Twojej
                          wiezy stereo...ale jazda samochodem jest dziedziną szczególną. nie kupisz dobrej
                          ksiązki ani płyty z nagranym głosem instruktorra, dzięki którym naucyzsz się
                          jeżdzic. Do tego potrzebny Ci instruktor i samochód (na sucho też się nie
                          naucyzsz). Co więcej za głupotę uważam uczenie się prowadzenia auta poprzez
                          jazdę kombajnem dziadka albo maluchem 125 P z ojcem. Oswajanie- tak, uczenie
                          się- nie. Od tego są i powinny być OSK i instruktorzy. Chyba problemem jest, że
                          w dzisiejszych czasach nikt nie docenia ich roli- tego, że uczą nas kieorwać
                          autem (dają podstawy już na całe życie), powinni nas uczyć zachowania kultury i
                          wyobraźni na drodze (i myślę, ze nawet przy błędnym wychowaniu wyniesionym z
                          domu przez kursanta- czasem jest szansa, żeby wyprowadzić go na ludzi jako
                          kierowcę- jeśli instruktor się postara, przyznaje, że czasem mogą to być lekcje
                          stracone), tymczasem zmuszeni dziwnymi kryteriami egzaminowania skupiają się na
                          rzeczach mniej instotnych, uczą nas warunkowego (a nie bezwarunkowego) jeżdzenia
                          po tych samych trasach. Dlatego właśnie jestem przeciwna zaostrzaniu kryteriów
                          egzaminowania- bo egzaminator jedzie z nami zaledwie przez 45 minut, a na jego
                          ocenę ma wpływ m.in. to w jakim stresie jest kursant dołowany opniami tych co
                          nie zdali i pogloskami o rozregulowanych sprzęgłach. W opozycji, w jakiej
                          znajduje się ta trójka- kursant, instruktor i egzaminator- nie powinniśmy
                          przeceniac roli egzaminatora (zaotrzaniem kryteriów) ale docenić rolę
                          instruktora. I tak jak instruktor nie nauczy na siłę teorii czy chęci do
                          prowadzenia auta kogoś kto na kurs przyszedł ze zwykłej mody ("bo w klasie
                          wszyscy już prawko mają"), tak kursant bez pomocy instruktora nie nauczy się
                          jeżdzić choćby nie wiem, jakie miał predyspozycje i jak bogatą wyobraźnię.
                          • Gość: oliwek Re: Wyeliminować z ruchu "ścigaczy" IP: *.aster.pl 16.02.07, 00:17
                            No niestety Bezimienna, mylisz się,instruktorem nie jestem, nie jestem również
                            egzaminatorem ; jak to sugerował inżynier D, ani żadnym lobbystą. Nie zamierzam
                            bronić instruktorów, ale mimo wszystko warto sobie wyjaśnić parę istotnych
                            kwestii. Po pierwsze, nie są oni odpowiedzialni ani za wychowanie ani za
                            nauczenie kursanta wyobraźni. Po drugie, jeżdżą trasami egzaminacyjnymi, bo
                            tego wymaga klient - kursant(tudzież sponsor), a konkretnie cel do którego
                            dąży. Szkoła jazdy to biznes jak wszystkie inne i obowiązują te same zasady;
                            tzn., opłaca się wtedy gdy jest zysk. Gdyby część szkół jazdy przycisnęła
                            kursantów natychmiast straciłyby sporą część klienteli (a tego nie chcą),
                            wówczas przejęliby ich OSK, które stawiają poprzeczkę znacznie niżej. Tutaj z
                            kolei kłania się prosta zasada ekonomiczna, im więcej firma produkuje tym
                            mniej płacimy za produkt, jeżeli natomiast mniej (produkuje), znacznie drożej.
                            Koszty utrzymania tzw. szkół elitarnych – o znacznie wyższym poziomie znacznie
                            przekracza ten od masówek. Niezależnie jak na to nie spojrzysz niewiele można
                            zrobić, zwierzyna płocha i delikatna, więc nie można jej odstraszać.
                            Co do oblewania na egzaminach za bzdety typu pomylenie świateł bądź błędne ich
                            nazwanie, przekroczenie ciągłej linii o 1 mm, "..zatrzymałam się na
                            równorzędnym, ale ten z prawej chciał mnie przepuścić .."itp. itd., to
                            podchodziłbym do tego z lekkim przymrużeniem oka. Owszem to może się zdarzyć,
                            ale nie stanowi pewnie więcej niż 2 do 3 %. Pozostałe procenty to konfabulacja,
                            tak z reguły reaguje człowiek obity psychicznie w potyczce z egzaminatorem. Do
                            tego dochodzi wstyd zażenowanie i pewnie cała masa innych czynników.
                            Poza tym jak zdam to facet który mnie egzaminował jest cacy, jak nie zdam, be.
                            Taka sytuacja może dotyczyć tego samego egzaminatora w stosunku do przynajmniej
                            dwu osób.
                            P.S trochę humoru: Kiedyś opowiadał mi pewien gość, że w latach 70siątych,
                            kiedy kursant przejechał obok znaku STOP bez zatrzymania, wysiadał z samochodu
                            z wiaderkiem i szorował znak (na błysk). Szczerze powiem, strasznie mnie
                            ubawiło i jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić w czasach obecnych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja