Gość: Gangu
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
18.04.07, 07:45
Witam wszystkich i przede wszystkim Linzy dla której to jest obiecana relacja
z egzaminu.
Egzamin miałem łączony: teoria + praktyka, wszystko nowe - nowy przepis o
światłach, nowe pytania testowe, w końcu w nowym ośrodku na koszykarskiej :)
Ośrodek w końcu stał się przyjemny, już nie jest tak ciasno są fajne
poczekalnie na egzamin zarówno teoretyczny jak i praktyczny. Teoria była z b.
miłym egzaminatorem który nawet podpowiedział zachowanie na łuku czyli żeby
koniecznie włączyć światła. Trochę pożartował i rozpoczął się egzamin.
Egzamin tak jak na każdym kompie, klikamy A,B,C i potem kończymy. Oczywiście
mi się powiodło - 0 błędów.
Potem egzamin praktyczny - rozpoczęło sie od obsługi - bardzo prosta sprawa,
wymieniał co mam pokazywać więc pokazywałem, potem silnik i pierwsze
zaskoczenie zanim zacząłem cokolwiek sprawdzać kazał mi uruchomić silnik
(pamiętać by sobie wyluzować bo autko miałem na biegu). Stał nade mną i kazał
włączać światła i mówić które włączam - więc mówię pozycyjne, mijania, długie
(tu mi się mrugnęło bo w złą stronę sobie wajchą ruszyłęm) więc powiedział
żebyn włączył je na stałe po czym kazał wyłączyć wszystkie światła i włączyć
wszystkie światła z tyłu pojazdu - więc włączyłem mijania (w celu włączenia
tylnego przeciwmgielnego), tylnie przeciwmgielne, awaryjne, cofania i jak
tylko powiedziałem że włączam cofania to on od razu do mnie zebym wyszedł i
sprawdził czy działa, więc tu znając ten haczyk powiedziałem mu że nie mogę
ponieważ silnik jest uruchomiony, auto na biegu więc muszę mieć wciśnięte
sprzęgło. Kazał wyłączyć cofania i mówi żebym kontynuował włączanie świateł
więc mu mówię że stopu i że go proszę o sprawdzenie czy działają.. on
powiedział żebym wyszedł z auta i on wciśnie a ja sam sprawdzę i pyta się
mnie ile świateł stopu widzę więc mówię że 3 i było ok. Potem wysiadł i
pokazywał mi światła i kazała mówić jakie to są, zaczął od tyłu i pokazywał
prawy kierunkowskaz więc mu mówię prawy kierunkowskaz a ona do mnie: co to
jest? więc się szybko poprawiłem awaryjne no bo faktycznie w tym momencie
były uruchomione światła awaryjne a nie kierunek, druga plama to była z
mijania z tyłu, pokazuje mi światła a ja mając włączoen mijania mówię mu
mijania on na mnie popatrzył więc dodałem "są z przodu a tutaj są światła
pozycyjne". Potem to samo z przodu ale już był git - koniec obsługi.
Łuk - oni wjeżdzają na łuk od tyłu koperty więc odsunął mi ten pachołek i
wjechał po czym przesunął go na z powrotem ale już nie do końca na środek
tego pola. Więc przygotowanie do jazdy, zagłówki itp (można powiedzieć że
prawie na to nie zwracał uwagi, patrzył w drugą stronę) i jak mu powiedziałem
że jestem gotowy to jazda do przodu. Bezproblemowa więc mówi do tyłu no i
robię tak jak zawsze a tutaj patrzę w lustereczko i myślę kurna zawadzę, ale
zacząłem bardzo pomalutku jadąc kombinować, odbijam w lewo potem w prawo i
widzę chyba dalej się nie zmieszczę a nie widziałem gdzie jest linia więc się
zatrzymałem i poprosiłem o drugą próbę. Druga próba już bez problemu.
Ruszanie pod górę to pikuś więc nie ma się czym przejmować jedyny problem dla
niektórych może stanowić fakt że auta egzaminacyjnie nie mają obrotomierza,
moje nie miało.
Jazda - pierwszy łuk zaraz po wyjeździe z ośrodka dałem kierunek lewy za cało
zostalem zjechany że jest to łuk i nie daje się kierunkowskazu.. na
koszykarskiej pojechałem w prawo aż do ronda (dwupoziomowe skrzyżowanie) za
rondem 308 dywizjonu, niestety za wcześnie mi się włączyło migacz i
usłyszałem że on nie chce jechać do MPO a potem mi się włączyło trochę za
późno (słuszna uwaga egzaminatora) i usłyszałem że popełniłem pierwszye
dopuszczalny błąd tam w prawo aż do ronda czyżyńskiego i na rondzie
czyżynskim w lewo aż do ronda kocmyrzowskiego na którym w prawo.. potem na
pierwszych światłach w prawo i tam pod koniec uliczki obok marketu miałem
parkowanie prostopadłe przodem - Egzaminator otworzył drzwi kazał mi otworzyć
i wyjechać poczym powiedział parkowanie zaliczone... potem pojechałem zgodnie
z nakazem jazdy w prawo i usłyszałem komendę na skrzyżowaniu w prawo i
przejeżdzałem koło takiego dużego wjazdu do osiedla (dla mnie to było
skrzyżownie) więc się go pytam tutaj w prawo a ona dom nie z wrzaskiem że nie
wiem co to jest skrzyżowanie, że nie czytałem kodeksu drogowego itd więc
ciśnienie mi wzrosło ale pojechałem dalej i na rondzie czyżynskim skręciłem w
prawo, potem na kocmyrzowskim zawracanie i z powrotem na rondzie czyżyńskim
już prosto.. po czym znów komenda na skrzyżowaniu w prawo więc ominąłem to
pierwsze skrzyżowanie żeby znów nie miał jakiś ale że nie wiem co to jest
skrzyżowanie i skręciłem dopiero na światłach (obok marketu naprzeciwko
stacji lotos) i tam miałem zawracanie z wykorzystaniem biegu wstecznego, sam
miałem zdecydować gdzie więc widząc przecznicę przejechałem ją, kierunek
prawy i wycofałem sobie w nią i potem już kierunek lewy i już było po
zawracaniu. Potem zgodnie z nakazem w prwao, na rondzie 308 dywizjonu prosto,
i w okolicach dąbia (za pętlą tramwajową 7) dostałem komendę że za wiaduktem
mam zawrócić na przełączce i potem na skrzyżowaniu w prawo więc od razu
jeszcze przed światłami wcisnąłem sie na lewy pas i przełączkę ładnie
objechałem (pamiętać że ją objeżdzamy i dopiero potem zmieniamy pas bo jest
tam linia ciągła) i już w sumie myślałem że jadę na koszykarską ale za mostem
na płk.dąbka miałem skręcić w prawo i potem znów w prawo i tam dostałem
kolejne upomnienie że za wcześnie włączyłem kierunkowskaz bo on nie chce
jechać do przedsiebiorstwa tylko na skrzyżowaniu w prawo.. po skręceniu
dostałem polecenie zawrócenie bez wykorzystania biegu wstecznego a że jest
tam takie większe rozwidlenie/placek więc spokojnie się wyrobiłem. Potem
miałem z powrotem w lewo i znów w prawo i potem od razu na tym ostatnim
skrzyżowaniu w lewo. No i tam mi stanęła L a ja za nia tylko że ta "L"
strasznie wolno się zbierała, więc jak tylko ruszyła uciekłem ze skrzyżowania
na pełnym gazie na co egzaminator powiedział mi "że w ostaniej chwili
zdążyłem bo by musiał wpisać mi wynik negatywny" no i potem już na
koszykarską na placyk. I mówi proszę zaparkować prostopadle do krawężnika
więc sie go pytam czy blisko pojazdu nr 18 (ja jechałem 22) czy gdziekolwiek
a on... a skąd pan wyjeżdzał oczywiście że blisko pojazdu 18.. trochę się nie
wyrobiłem i stanąłem po skosie wiec od razu wsteczny wyprostowałem a on do
mnie.. niechże Pan dojedzie do tego krawężnika. dosłownie brakowało chyba z 5
cm ;) dojechałem kazał mi wyłączyć wszystkie odbiornik a silnik kazał
zostawić uruchomiony (pamiętać wrzucić na luz i zaciągnąć ręczny). No i
zaczęły się pytania:
- Czytał Pan kodeks drogowy?
- czytałem
- to co Pan nie wie co to jest skrzyżowanie... jak tak można..
Wziął kodeks i mówi:
- ja tu będę panu wypełniał ocenę z egzaminu a pan bierze kodeks i czyta na
głos definicję skrzyżowania
Więc wziąłem i czytam ;) skończyłem czytać a on... i co teraz Pan rozumie?
- tak rozumiem
- to niech Pan o tym pamięta... Wynik Pozytywny :)
więc ja happy na maksa pytam się go czy coś mam podpisywać coś jeszcze robić
a on:
- Tak - oddać mi kodeks i zasuwać do domu ;)
więc grzecznie dowidzenia i już mnie nie ma:)
Co do prędkości.. jechałem zgodnie ze znakami czyli jak było 70 i warunki
czyli nie było ruchu na to pozwalały jechałem 65-68, jak było 50 - 45-48...
Co do zagadywania egzaminatora - próbowałem nawiązać rozmowę ale
bezskutecznie.. i jazda polegała na tym że tylko były jego komendy a ja je w
milczeniu wykonywałem ;)
Co do wykonywania komend - to po prostu od razu za skrzyżowaniem przejchanym
dostawałem komendę np na skrzyżowaniu w prawo bez względu czy do kolejnego
skrzyżowania było 100 metrów czy 1 km.. i stąd był problem że w pewnym
momentach nei wiedZiałem czy mam skręcić na to czy na następne ;)
To chyba tyle.. jak ktoś ma jakiś p