4 raz na drodze i katastrofalna jazda

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.07, 19:04
Wyjechałem poraz czawrty na drodze. Tym razem miałem 2 godziny jazdy. Czekam
na instruktora aż w końcu przyjeżdża samochodem ale tym razem innym - nie
Chevroletem a Fiatem. Wiedziałem, ze dzisiaj nie będzie tak łatwo, ale nie
sądziłem że skończy się tak źle. Kompletnie nie czułem tego samochodu,
pomyliłem licznik kilometrów z obrotomierzem i przez 15 minut jeździłem
zupełnie nie świadomy, a jeździło się katastrofalnie - silnik gasł wiele
wiele razy choć instruktor upominał ciągle co należy robić. Na poprzednich
jazdach zgasł może po 2-3 razy, ale dzisiaj to po prostu pobiłem chyba
wszelkie rekordy. Po godzinie katorgi FIatem przesiadłem siędo mojego
ukochanego Chevroleta. Na początku rozwaliłbym samochód o bramę, próbując
wyjechać z parkingu, nie właczyłęm świateł jak zwykle (dzisiaj 2 raz już),
pojechaliśmy na plac poćwiczyć łuk, wszystko było ok, wyjeżdżamy z placu,
wystarczyło, że instruktor odwrócił na chwilę uwagę a ja zbyt mocno skręciłem
kierownicą i z prędkością 30 khm/h wjechałem na krawężnik.......

instruktor mówi, że chyba złapaliśmy gumę, wysiadł z samochodu i mówi, że z
tylnym kołem coś nie tak, uchodzi powietrze, dostaję okrzan, że chyba
potrzebuję okularów, że nie widzę....., mówi potem żę koło może jest
nienapompowane a może guma, mówi żebym jechał dalej, ja przerażony jadę dalej
w miedzyczasie jadę dalej słysząc jeszcze kilka ciężkich niestety słusznych
uwag, że sięnie rozglądam w lusterka itp.

W końcu dojeżdżamy. Mam zadzwonić co do dalszych godzin jazdy.

Chyba nie jestem materiałem na kierowcę. Zastanawiam sięczy to ciągnąć dalej.
Cały się trzęsę ze strachu, nie wiem co z kołem, nie wiem czy będę w stanie
dalej jeździć nie myśląc o tej wpadce.
    • linia.frontu Re: 4 raz na drodze i katastrofalna jazda 28.04.07, 20:05
      O qrde, aż mi się serce kraja, jak sobie pomyślę... Ale to nie do końca tak,
      jesteś na czwartej godzinie, nie miałeś wcześniej kontaktu z samochodem, a
      pierwszym problemem, jaki się pojawia jest brak umiejętności opanowania
      samochodu. Na początku, jak zmieniałam bieg, to zwalniałam do 10 na godzinę i
      patrzyłam na bieg, a instruktor na drogę i czułam, że przy 30 robi mi delikatny
      slalomik. Każda taka przesiadka wybija z tego, co zdążyłeś względnie opanować,
      jasne, że to nie wina autka, ale na 4 godzinie nie masz opanowanej podzielności
      uwagi. Moim zdaniem nawalił instruktor, ponieważ, zwłaszcza na pierwszych
      jazdach powinien mieć oczy dookoła głowy, wiadomo, że wszystkiego nie
      przewidzi, ale nie powinien demonizować tej sprawy, miał prawo się zdenerwować,
      ale też chyba trochę przesadził, bo efekty są właśnie takie, że teraz wsiadanie
      do samochodu bedzie dla Ciebie traumą i jeśli od początku bedziesz przekonany,
      że kierowcy z Ciebie nie będzie, to nie wiem, jak on zamierza zrobić z Ciebie
      tegoż kierowcę. Wpadki zdarzają się nawet wieloletnim kierowcom, a co dopiero
      czterogodzinnym! A OSK powinno być przygotowane na takie sytuacje, moja Corsa,
      co prawda nie przeze mnie, ale zaliczyła kilka wpadek. Natomiast mój znajomy
      też ostatnio zaliczył stłuczkę z kursantem za kółkiem i strasznie się z tym
      gryzł, no ale - zdarza się, nie zawsze da się mieć wszystko pod kontrolą. Mój
      Instruktor na wszelkie obawy typu: "o Boże, jak ja w coś wjadę", odpowiadał, że
      Corsa będzie miała nowe cośtam i łagodził te lęki i może dlatego jeszcze w nic
      nie wjechałam, a zaliczyłam krawężnik na rondzie i kilka nieciekawych sytuacji,
      z których wybrnął Instruktor. Teraz nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem,
      tylko trzeba wyciągnąć wnioski: na szczęście był to krawężnik, a nie inny
      uczestnik ruchu, a Ty na pewno będziesz teraz 10 razy ostrożniejszy i bardziej
      uważny, co być może pozwoli Ci o wiele szybciej opanować auto, a i instruktor
      nie będzie odwracał nawet na chwilę uwagi. Może zadzwoń do niego i zapytaj, czy
      wiedzą już, co z autkiem? Jeżeli nie jesteś w stanie jeździć teraz z tym
      instruktorem, to może zmień na innego? Roztrzęsienie minie, za kilka dni to już
      nie będzie takie przerażające:)
    • bandria Re: 4 raz na drodze i katastrofalna jazda 28.04.07, 20:53
      Nie przejmuj się tak bardzo. To przecież dopiero Twoja 4 godzina. Masz prawo do
      błędów, a instruktor jest w obok po to, żeby te błędy niwelować - zwłaszcza na
      początku. I zamiast Cię ochrzaniać, powinien zwrócić uwagę i powiedzieć co było
      nie tak i na co powinieneś baczniej zwracać uwagę.
      Na pocieszenie ja zaczęłam się martwić jak głupie błędy zaczęłam robić po 20
      godzinie i przed egzaminem. To był powód do zmartwień.
      Więc na pewno będzie dobrze.
    • no-comments Re: 4 raz na drodze i katastrofalna jazda 28.04.07, 21:41
      Gość portalu: kristoverus napisał(a):

      >
      > Chyba nie jestem materiałem na kierowcę. Zastanawiam sięczy to ciągnąć dalej.
      > Cały się trzęsę ze strachu, nie wiem co z kołem, nie wiem czy będę w stanie
      > dalej jeździć nie myśląc o tej wpadce.

      Słuchaj powiem tak - nawet nie próbuj zastanawiać się, cze ciągnąc to dalej czy
      nie bo odpowiedź jest jedna- tak. Wpadki się zdarzają i od tego jest eLka na
      dachu, żeby inni kierowccy wiedzieli, że możesz na drodze cos wykombinować i od
      tego jest instruktor ze swoim hamulcem w fotelu obok, żeby wszelkim wpadkom
      zapobiegać. nie zawsze instruktor jest w stanie wszystkiemu przeciwdziałać ale
      generalnie od tego jest i wina moim zdaniem spada bardziej na niego niż na
      Ciebie. Nie mial się moim zdaniem prawa wkurzyć choć go rozumiem bo to on w
      jakiś tam sposób odpowie przed kierownikiem OSK (no pewnie co najwyżej się
      będzie musiał tłumaczyć - w końcu wszyscy wiedzą, że wpadki się zdarzają - od
      tego jest kurs, żeby te wpadki zaliczać na kursie a nie potem). Jego emocje
      rozumiem ale wyżywanie się w tym mmencie na kursancie (który właśnie w takim
      momencie potrzebuje oprócz KONSTRUKTYWNEJ krytyki również trochę wsparcia
      psychicznego) jest moim zdaniem w złym guście. Powiem ci ze swojej strony, że
      mnie zaliczanie krawężników zdarza sie nagminnie i zawsze kiedy zmieniam auto
      (pomimo, że ukończyłam już kurs i wyjeździląm XY dodatkowych jazd). Są też tacy
      instruktorzy, którzy uważają, że do 20 jazdy kursant nie powinien zmieniać auta
      bo może to źle wpływac na jego naukę - być może również na Twoim przykłądzie
      jest w tym pewna słuszność. Nie przejmuj się wpadką, jeżeli będziesz się czul
      przed tym instruktorem źle - możesz go zmienić i zrób to, żeby jak najszybciej
      zapomnieć (a propos mnie się w eLce zdarzyło, że mi inny samochod na tyle usiadł
      i gryzłąm sie tym potwornie ale instruktor złego słowa nie powiedział - są
      przyzwyczajeni). Zmien instruktora (no chyba, że jest bardzo dobry ale obawiam
      się, że stres Cię będzie teraz blokował przez co możesz popełniać błędy a potem
      to już tylko chwila do stwierdzenia, że się nie nadajesz- nadajesz się i masz
      przed sobą dużo godzin żeby się uczyć).
      Wiesz znam ludzi, którzy przeżyli wypadki samochodowe i to jako kierowcy i to
      jako pasażerowie, a jednak wsiadają do auta i dalej jadą, prowadzą bo takie jest
      życie - wszystkiego się przewidzieć nie da, wszystkiemu zapobiec też nie. Grunt
      to wyciągnąć wnioski i ruszać w drogę dalej bogatszym o nowe doświadczenie.
      Pozdrawiam i mam nadzieję, że napiszesz nam tu, że się nie poddajesz i jeździsz
      dalej!!
      • linia.frontu Re: 4 raz na drodze i katastrofalna jazda 28.04.07, 21:52
        no-comments napisała:

        > jeżeli będziesz się czul przed tym instruktorem źle - możesz go zmienić i
        zrób to, żeby jak najszybciej zapomnieć

        No_Comments, przepraszam, że sobie tak beztrosko wyrywam z kontekstu, ale taką
        ochotę miałam:).
        • no-comments Re: 4 raz na drodze i katastrofalna jazda 28.04.07, 23:28
          linia.frontu napisała:

          > no-comments napisała:
          >
          > > jeżeli będziesz się czul przed tym instruktorem źle - możesz go zmienić i
          >
          > zrób to, żeby jak najszybciej zapomnieć
          >
          > No_Comments, przepraszam, że sobie tak beztrosko wyrywam z kontekstu, ale taką
          > ochotę miałam:).
          >
          Ach Linio Frontu aluzję rozumiem i mężnie na bary przyjmuje deliaktną acz
          niewypowiedianą sugestię i kajam się jak mogę a następnie zamykam co by nie
          stanowić przykładu negatywnego i nie odbierać moim słowom mocy przekonywania;)

          Kristovers - no widzisz !! Nie było się czym stresować. Dobrze wiedzieć, że
          rozeszlo się po kościach, a instruktor swojądrogą będzie od tej pory 3 razy
          uważniejszy co Wam tylko na zdrowie wyjdzie:)
    • smaile Re: 4 raz na drodze i katastrofalna jazda 28.04.07, 21:56
      Kristoverus dziewczyny mają rację, nie powinieneś się aż tak strasznnie
      przejmować. Stało się, chwila Twojej nieuwagi, niedoświadczenie, stres związany
      ze zmianą samochodu itd... Jesteś dopiero na samym początku szkolenia i
      instruktor powinien zwracać baczną uwagę na Ciebie. Praca instruktora włąsnie
      na tym polega, aby uczył, pilnował i odpowiadał za bezpieczeństwo Twoje, swoje
      i innych uczestników drogi. Oczywiście jak się kursant strasznie postara, to
      instruktor nie przewidzi co ten kombinuje i może zareagować dość emocjonalnie,
      ale dobry instruktor ma intuicję i wie na co stać młodych kierowców, zna triki
      magiczne na placyku z pachołkami, wie jak kursanci zabieraja się za ronda
      itd...
      Głowa do góry! Na kolejnych lekcjach skup się, jedź wolno, słuchaj instruktora
      i uwierz w siebie! Początki są zawsze trudne, ale później się je miło
      wspomina ;-D
      Pozdrawiam.
    • watashi79 Re: 4 raz na drodze i katastrofalna jazda 28.04.07, 22:45
      Gość portalu: kristoverus napisał(a):

      > Wyjechałem poraz czawrty na drodze.
      [...]

      1. to Twoje początki; w czasie kursu zawsze nadchodzi kryzys, kiedy nie widać
      efektów. trzeba ten okres po prostu przetrwać. miałem tak samo.
      2. rolą instruktora jest obserwowanie sytuacji na drodze, a nie
      • Gość: Kristoverus Re: 4 raz na drodze i katastrofalna jazda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.07, 23:04
        dzięki za słowa otuchy, dzwoniłem, na szczęście w kole tylko trochę powietrza
        uszło, nic nie pękło, nic nie popsułem, nawet nie trzeba było wymieniać
        koła :). Instruktora zmieniać nie zamierzam, bo jest podobno jednym z
        najlepszych. Jakoś przeżyję :)

        Dzisiaj miałem słaby dzień, mój instruktor jest "chodzącym spokojem". Nie
        dziwię się, że się mógł trochę zdenerwowac, jak co chwilę robiłem błędy.
        Obserwował mnie non stop rzez 2 godziny jazdy, wystarczył moment :) Jakośpowoli
        się uspokajam myslę, żę jutro będzie jużw porządku.
        • linia.frontu Re: 4 raz na drodze i katastrofalna jazda 30.04.07, 23:27
          Gość portalu: Kristoverus napisał(a):

          > Dzisiaj miałem słaby dzień, mój instruktor jest "chodzącym spokojem". Nie
          > dziwię się, że się mógł trochę zdenerwowac, jak co chwilę robiłem błędy.

          Kristoverus, ja tam mam od... 60 godzin? A to Twoja _czwarta_ godzinka!!!
          Dowiaduję się, że robię postępy, po czym pół żartem - pół serio Chodzący Spokój
          stwierdza, że może udałabym się na egzamin do miasta, w którym nie ma rond,
          wysepek, a najlepiej skrzyżowań, ulic i samochodów, wtedy na pewno sobie
          poradzę, bo przecież robię postępy! Nie, no, ironizuję, ale w tych klimatach.
          Więc się w ogóle nie przejmuj, z każdą godziną będzie lepiej! Wiadomo, że na
          początku ciężko to załapać:).
    • Gość: tyszAnka Re: 4 raz na drodze i katastrofalna jazda IP: *.tsi.tychy.pl 30.04.07, 11:14
      spoko, mi na swojej przedostatniej jeździe gasł chyba z 5 razy, nie umiałam
      ruszać(?) itp, a zdałam:) i powiem Ci jeszcze coś - nie bądź przedzony do
      Fiata, bo jak będziesz miał egzamin na nim, to się niepotrzebnie zeschizujesz.
      faitem nie jeździ się źle:)
      • basia_11 Re: 4 raz na drodze i katastrofalna jazda 30.04.07, 11:19
        Gość portalu: tyszAnka napisał(a):

        > spoko, mi na swojej przedostatniej jeździe gasł chyba z 5 razy, nie umiałam
        > ruszać(?) itp, a zdałam:)

        No chyba aż tak źle nie jest, że nie umiesz/ nie umiałaś ruszać, bo jednak
        musiałaś ruszyć i jeździć te 40 minut:-)
        Gratuluję zdanego egzaminu!


        pozdrawiam
        Basia
    • Gość: czeremcha7 Re: 4 raz na drodze i katastrofalna jazda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.07, 13:33
      Moja czwarta jazda też była koszmarem. Do tego stopnia, ze chciałam już
      przerwać kurs i mąż musiał iść ze mną na następną jazdę(wstyd sie przyznać ale
      tak było). Ale kryzys minął. Teraz czuję się dosyć dobrze i pewnie za
      kierownicą chociaż pierwszy egzamin oblałam. Chyba wszyscy mają takie momenty
      załamania. Najważniejsze to nie poddawać się. Moja mama wpadła do rowu razem z
      instruktorem i nie zraziła sie mimo tego. Kurs skończyła.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja