Wasza pierwsza jazda bez instruktora :))

08.09.07, 18:05
Jak wspominacie Wasza pierwsza jazde po odebraniu prawa jazdy? Jak sie
czuliscie, gdzie pojechaliscie, jak sie jechalo bez instruktora u boku itd :)
Czas na wspomnienia! :))))))))))
    • Gość: Kaska Re: Wasza pierwsza jazda bez instruktora :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.07, 18:18
      Pojechalam po prawko z osoba ktora juz je miala a stamtad odjechałam
      juz ja. Jezdze codziennie, aby nabyc wprawy. W ogole sie nie boje,
      jezdze szybko(jak na początkujacego) ale jezdze ostroznie i
      bezpiecznie.
      • Gość: Driverka Re: Wasza pierwsza jazda bez instruktora :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.07, 23:33
        Ja tez na poczatku jezdze powoli, nie ma sensu sie spieszyc. Jak sie komus
        spieszy to niech wyprzedza :-)
    • Gość: Justi Re: Wasza pierwsza jazda bez instruktora :)) IP: *.82.174.89.cable.satra.pl 09.09.07, 00:06
      Moja pierwsza jazda po odebraniu prawka odbyła się w towarzystwie mojej mamy.
      Jej obecność bardzo mi pomogła. Okazała się bardzo dobrą instruktorką: cierpliwa
      i opanowana jak nigdy. Przejechałam się po osiedlu, później pojechałam po
      zakupy. Z początku najbardziej stresowałam się, co to będzie jak na światłach
      zgaśnie mi samochód..jaki to wstyd. Przecież muszę dynamicznie jeździć bez
      ociągania. Problemy sprawiało mi również parkowanie, jak było mało miejsca i
      mijanie w wąskiej ulicy pod moim domem. Po pierwszej jeździe prawa noga mi
      zdrętwiała( tak samo zresztą jak na egzaminie hehe).
      Najwięcej problemów jednak sprawiło mi jednak samo namówienie rodziców, by dali
      mi się przejechać w końcu samochodem. Zajęło mi to trochę czasu.. Najpierw mama
      pożyczała mi matiza(służbowego!). Po jakimś czasie, gdy już w miarę poczułam się
      pewnie zaczęłam jeździć większym samochodem Toyotą Camry.
      Dla początkującego kierowcy stresujące jest jeżdżenie w korkach(zresztą dla kogo
      nie?). Masakra. Jak można to omijać, chociaż w dużym mieście to prawie
      niemożliwe. Dlatego na początek wybierałam się tylko po południami, wieczorami,
      i tam gdzie ruch jest zdecydowanie mniejszy.
      Dla mnie najgorsze jednak było zderzenie sie z ogromnym brakiem kultury
      kierowców na naszych drogach. Porażający jest to, co widzę praktycznie
      codziennie na drogach. Większość kierowców jeździ tak jakby widziała tylko
      samochody przed sobą a przecież to ludzie prowadzą auta. Mało kto potrafi okazać
      choć odrobinę kultury drugiemu człowiekowi.
      • Gość: df Re: Wasza pierwsza jazda bez instruktora :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.07, 23:48
        moja pierwsza jazda była okropna, zaraz po odebraniu prawka wykiprowałam tate na
        miejsce pasażera, trochę nie chciał się zgodzić, ale po prostu wparowałam za
        kierownicę i tyle
        później tego żałowałam, bo tato ciągle tylko komentował
        jak nie "wolniej i hamuj" to "szybciej, ruszaj, no już!"
        byłam zła jak nigdy, po powrocie do domu, wzięłam auto żeby przejechać się z
        kolezanką
        jak wyjeżdżałam z parkingu serducho naparzało mi gorzej niż na egzaminie :D
        ale dało radę i oprócz tego jeździ mi sie bardzo dobrze,
        ale zazwyczaj jak jadę z kimś lub chcę się popisać na stówę mi coś nie wyjdzie,
        a jak jeżdżę sama wszystko jest picuś glancuś :/
        • Gość: Driverka Re: Wasza pierwsza jazda bez instruktora :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.07, 23:32
          Typowa reakcja bardziej doswiadczonego kierowcy - mowi co masz robic, tak jak
          gdybys nie miala o tym zupenie pojecia :) Ja mam to samo ;-) wkurzajace :>
          • watashi79 Re: Wasza pierwsza jazda bez instruktora :)) 12.09.07, 12:50
            Gość portalu: Driverka napisał(a):

            > Typowa reakcja bardziej doswiadczonego kierowcy - mowi co masz robic, tak jak
            > gdybys nie miala o tym zupenie pojecia :) Ja mam to samo ;-) wkurzajace :>

            ja pierwszy raz jechałem z tatą. zawsze odruchowo hamował nogą ;) był zawodowym
            kierowcą, więc trochę mi podpowiadał rzeczy, o których na kursie niekoniecznie
            wspominają. poza tym był spokojny (raz się tylko zaparł o pulpit jak hamowałem,
            ale potem pełne opanowanie ;))

            ze 2 tygodnie temu musiałem się ewakuować przed L-ką, która stwierdziła, że jak
            jadąc metr przede mną po lewej wrzuci kierunek, to znaczy że może natychmiast
            wjechać mi przed maskę ;]

            podobnie przed jakimś gościem, który na ciągłej, bez kierunku postanowił mi się
            władować na pas. w ciągu swojego bardzo krótkiego stażu jako kierowcy
            stwierdzam, że kierunkowskazy (a właściwie ich brak) to zmora.
            • Gość: iwonka Re: Wasza pierwsza jazda bez instruktora :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.07, 09:51
              Ja pierwszy raz bez instruktora jechałam służbowym samochodem, nie
              miałam jeszcze prawa jazdy bo byłam dopiero w połowie kursu ale mój
              kierownik stwierdził że nic złego nie może mi się stać i że dobrze
              będzie jak sobie troche więcej pojerzdże tym bardziej że samochód
              którym jechałam to była panda czyli tak samo jak na kursie. Na
              początku troche się bałam że jestem zdana tylko na siebie i że w
              razie co nie będzie mi komu nacisnąć na hamulec ale w sumie szło mi
              całkiem nieźle, za to mój kierownik był przerażony, stwierdził
              (zresztą nie on pierwszy), że jeżdże zbyt szybko. I tak w trakcie
              kursu bardzo często nabierałam w prawy jeżdżąc służbowym
              samochodem.
              Kiedy już zdałam egzamin przesiadłam się do opla vectry i dosyć
              szybko przyzwyczaiłam sie do tego autka. Co prawda był troche
              większy i przez to miałam początkowo problemy z parkowaniem czy
              zawracaniem w ciasnych uliczkach ale myśle że z czasem nabieram
              wprawy i jeździ mi się coraz lepiej.
      • Gość: mala Re: Wasza pierwsza jazda bez instruktora :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.07, 23:36
        Tak zwykle bywa ze jak zrobisz prawo jazdy to inni sie boja Ci zaufac, bo nie
        wiedza ile swiezy kierowca potrafi. Ja mam tak samo.. ale mysle ze to kwestia
        czasu :). P.S. Podobal mi sie Twoj cytat ze "zdretwiala noga" :-D mnie dopadla
        podobna sytuacja - tyle ze ze zdretwialymi rekoma, bo jechalam samochodem bez
        wspomagania kierownicy - ekstremal ;-)) hehe
        • Gość: Justi Re: Wasza pierwsza jazda bez instruktora :)) IP: *.82.174.89.cable.satra.pl 12.09.07, 20:21
          Zawracanie bez wspomagania -czad:D mogą zrobić się zakwasy na
          kobiecych(nieumięśnionych) ramionach..
          • Gość: slonko Re: Wasza pierwsza jazda bez instruktora :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.07, 18:51
            Moja pierwsza jazda bez instruktora odbyła sie w dość ekstremalnych
            warunkach - grudnień, śnieg itp. Było stresujaco - tym bardziej, ze
            mój brat nie chciał uwierzyć ze dam sobie rade i jechał tuż za mną
            (na szczescie swoim samochodem).
            Ale stres to był gdy mój instruktor (wtedy juz "były") poprosił mnie
            o pomoc i zawoziłam kursantów na egzamin :) Ale mieli miny jak sie
            dowiedzieli, że dwa tygodnie wczesnie odebrałam prawko :)
    • lilivampire Re: Wasza pierwsza jazda bez instruktora :)) 13.09.07, 20:58
      było super, chociaż bałam się, chcę więcej!!
      • Gość: Jolka Re: Wasza pierwsza jazda bez instruktora :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.07, 08:41
        Ja wczoraj wyjechałam, prawka co prawda nie odebrałam, ale uczyłam sie swojego
        autka - Cinquecento to nie Punto ;] Na początek sztuka wyjechania swojego
        podwórka - wąska brama i to pod dosyć stromą górkę> Hahah jak się ma do tego
        ruszanie pod górkę "na ręcznym" przy Cinqueneto- nijak. Na początek zamiast
        ruszyć pod górkę, w połowie zjechałam w dół, dobrze że byłam z koleżanką
        kierowcą z nią nie było stresu tylko kupa śmiechu. Mocne dodanie gazu
        pomogło.Kilka prób i brama opanowana, ale zimą chyba zrwezygnuję z parkowania na
        podwórku.
        Potem wyjechałyśmy na osiedlowe nieruchliwe uliczki i ogródki trochę się wczoraj
        poduczyłam jazdy mniej komfortowym samochodem.

        Zawracanie bez wspomagania - łatwizna według mnie.

        No ale prawdziwy egzamin jak odbiorę prawko...
        • Gość: Iska Re: Wasza pierwsza jazda bez instruktora :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.07, 21:15
          Ja wczoraj odebralam prawko a dzisiaj jechalam pierwszy
          raz...chlopak mial odwiezc mnie do domu i dal mi auto na osiedlu
          mialam jechac tylko kawalek ale...:)pomimo jego protestow wyjechalam
          na ulice i odwiozlam sie sama:) On chyba mial wiekszego stracha ode
          mnie,co chwile slyszalam "hamuj"uwazaj"jedz" caly sie trzasl
          hahah.Nie powiem ze sie nie denerwowalam ale jakos dobrze mi sie
          jechalo.Prawdziwa jazda dopiero sie zacznie jak juz bede jezdzic
          swoim autkiem zupelnie sama...hm wtedy napewno zatesknie za swoim
          instruktorem:)
    • smigolka Re: Wasza pierwsza jazda bez instruktora :)) 16.09.07, 02:22
      ja odebrałam prawko 14.09 o godzinie 15.30 tego samego dnia pół
      godziny jeżdziłam po bocznej uliczce i bałam się wyjchać dalej. O
      23-ciej razem z mężem wyjechałam na ulice mego miasta żeby się
      zapoznać z autkiem , było super , jeżdziłam do 2-giej w nocy.
      Owszem były wpadki ale ogólnie "radocha " Na drugi dzień wyjazd o
      14 trasa z Bródna na Grochów , z Grochowa na Bródno i jeszcze raz ,
      potem do marketu i panika na parkingu ... Na szczęście mam wsparcie
      w mężu i to dodaje mi sił i wiary w siebie w to że każdy dzień to
      nowe doświadczenie i kolejny mały kroczek w doskonaleniu swoich
      umiejętności.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja