Czy jezdzicie cala godzine czy mniej...?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.07, 12:52
instruktor Wam zabiera nieco czasu na palenie fajki, badz tez gadanie z
kumplami,ostatnio sie zezloscilam bylam punkt 10 w samochodzie instruktor
wszedl 8 min po czasie, a przyjechalismy na miejsce 10,50 wiec gdzie
reszta...? prawie 18 min mi zabral, a jak tak bedzie dalej...?
    • Gość: iwonka Re: Czy jezdzicie cala godzine czy mniej...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.07, 13:30
      Ja zawsze jeździłam całą godzinkę, raz miałam taką sytuację że
      skończyliśmy 15 minut przed czasem ale wcześniej mój instruktor mnie
      o tym uprzedził i nawet zapytał czy się zgodzę, za to na drugi dzień
      jeździłam 15 minut dłużej. Nie moge narzekać, można powiedzieć że
      przejeździłam całe 30 godzin bez straty nawet jednej minuty. Mój
      instruktor nie pali, nie rozmawia z kumplami w trakcie pracy, nie
      załatwia swoch prywatnych spraw. Traktuje swoją pracę i swoich
      uczniów bardzo poważnie.
    • kika261 Re: Czy jezdzicie cala godzine czy mniej...? 17.09.07, 14:59
      ja na początku miałam gościa co wyjeżdzaliśmy 10 po a
      przyjeżdzaliśmy zawsze za 10.traciłam 20 min.wkurzałam sie strasznie
      bo za ten czas mogłam jeszcze pojeździć.później zmienilam gościa na
      młodszego i było o wiele lepiej.wyjeżdzaliśmy punktualnie a
      przyjeżdzaliśmy tak góra do 5 minut wcześnniej.bo przecież jemu tez
      przerwa sie należy.fajny był ten gość mile go wspominam:)także 30
      godzin to tylko w teori sie przejechało.a w praktyce jakby to
      przeliczył to szkoda gadać......:(
    • Gość: evelin Re: Czy jezdzicie cala godzine czy mniej...? IP: *.telpol.net.pl 17.09.07, 15:22
      ja zaczynałam o pelnej godziniea konczylam za 5-4 zeby instruktor
      omowil bledy, raz zazylo sie opoznienie wynikajace z tego ze szef go
      przyczymal (3 minuty), ze 3 razy kazal mi sie przygotowac do jazdy a
      on poszedl do toalety ale zanim ja bylam gotowa do jazdy to juz On
      byl spowrotem, raz tez musielismy jechac do sklepu z czesciami
      samochodowymi stracilismy tam 15 minut ale na pozniejszej jezdzie
      oddal mi to z nawiazka (30 minut)zaznaczam ze nie kosztem innego
      kursanta tylko akurat tego dnia jezdzilam jako ostatnia i
      jezdzilismy dluzej
    • linia.frontu Re: Czy jezdzicie cala godzine czy mniej...? 17.09.07, 16:58
      Gość portalu: lali napisał(a):

      > instruktor Wam zabiera nieco czasu na palenie fajki,

      W zasadzie to ja mu zabierałam czas na palenie, raz, czy dwa się
      przyłączył. Z "kumplami" przymusowo, jak się spotykaliśmy na
      placyku, albo kiedy trzeba było cośtam omówić. Kończyliśmy różnie,
      często równo, czasem ze dwie-trzy minuty wcześniej, perę razy się
      spóźniliśmy (korki), w zamian bywało, że te kilka minut wcześniej i
      przygotowywałam się do jazdy, a on w tym czasie omawiał sprawy z
      drugim instruktorem. Raz musieliśmy pojechać po eLkę, to mi wtedy
      obił + jakieś 30 minut na moją korzyść, a poza tym jechaliśmy po
      Pszczołę do serwisu i padał deszcz rzęsisty, a instruktor zrzędził,
      a potem się cieszył, że eLka chodzi, jak nówka i warto byłoby te
      kilkanaście minut poświęcić:))). Eh. Tylko na doszkalaniu troszkę
      przeginał przed jazdami, czasem już nie wiedziałam, co mam ze sobą
      zrobić w tym autku, ale wiem, że czasem musi ciś w biurze
      pozałatwiać, a nie ma przerwy między kursantem, a kursantem. On tak
      śmiesznie pali, tzn. kreuje się na wielkiego palacza nienałogowca
      (ale palacza), a się prawie w ogóle nie zaciąga i jest kochany. Raz,
      jak tak paliliśmy, bo powiedziałam, że już muszę, to było podczas
      parkowania... no dobra, koniec tych wynurzeń starszej, stetryczałej
      pani:).
    • Gość: c Re: Czy jezdzicie cala godzine czy mniej...? IP: 82.160.57.* 17.09.07, 17:30
      to Ty masz tylko po godzinie jazdy???? strasznie mało prawko to
      pewnie pół roku robisz.. ja mam po 2 godziny i jak tylko wsiąde
      patrze na zegarek i modle się , żeby instruktor poszedł do sklepu,
      żeby ktoś go zagadal itd itp, bo te 2 godziny ciagną mi się w
      nieskończonośc
      • Gość: Ingrid Re: Czy jezdzicie cala godzine czy mniej...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.07, 19:34
        Ja jezdzilam po 2 godz a zdarzalo sie nawet ze dluzej.
        • Gość: himml345 Re: Czy jezdzicie cala godzine czy mniej...? IP: 83.12.35.* 18.09.07, 19:22
          lali skąd ja to znam!!! Mój pierwszy instruktor robił mnie tak w chu... że
          szkoda gadać ruszałem spod ośrodka 3 po a przyjeżdżałem 55 lub 50 i jeszcze na
          mieście ZAŁATWIAŁ SOBIE SWOJE SPRAWY, myjnia, hot dogi, zapiekanki, bankomat po
          15 minut, papierosy w kiosku i udawał że nic złego się nie dzieje przepraszał a
          robił to samo nikomu go NIE POLECAM!!
          Po zmianie instruktora i ośrodka (starszy Pan 60 lat około były egzaminator)
          NIGDY nie oszukał mnie ani minuty. Więc proponuje ZMIENIĆ instruktora, bo jakby
          podliczyć wszystko co mi zabrał godzin ten poprzedni instruktor to wyjdzie z 10
          GODZIN i niestety taka jest prawda, że CO TRZECI INSTRUKTOR ROBI TAKIE WAŁY!!!!!
          • sloneczny_raj1 Re: Czy jezdzicie cala godzine czy mniej...? 21.09.07, 12:22
            To jak kiedyś wykupiłam sobie jazdy w innym ośrodku to instruktor
            taki był,że na placu wysiadał z auta palił fajkę i gadał z kumplami,
            a ja mogłam przewracać pionki, wjeżdzać w trawniki...zero reakcji.
            40 min. minęlo przyszedł do mnie, wsiadł do auta i pojechaliśmy pod
            ośrodek:/ POrażka:/

            A teraz nie mogę narzekać - ostatnio jeździłam nawet 1,5h... no bo
            ja jak wsiadam do auta to zapominam o Bożym świecie, mogłabym tak
            jeździć i jeździć... a instruktor chyba też zagapił się:)
    • naprawdetrzezwy Dokładnie tyle, za ile zapłaciłem. 21.09.07, 13:05
      MOże dlatego, że szanuję moje ciężko zarobione pieniądze.
    • Gość: ala Re: Czy jezdzicie cala godzine czy mniej...? IP: *.aster.pl 22.09.07, 16:48
      Ja zawsze umawiam sie na 2 godziny i zawsze jestem punktualnie,ale
      mój instruktor zwykle,a to czegoś zapomniał,a to telefon mu
      zadzwoni,a to kawe musi dopic itp itd,wiec wyjeżdżamy ok 5-7 min po
      czasie. Zwykle tez wczesniej kończymy, i to ok 10 minut. Oczywiście
      w trakcie tankowanie,albo gadanie przez tel conajmniej 3 razy na
      każdym spotkaniu,załatwianie jakichś drobnych spraw. Wkurza mnie
      to,ale nie moge go zmienić na innego,bo jest to firma jednoosobowa.
      Jak tak policzyć to ze 3 godziny w plecy jak nic. niech tylko
      spróbuje powiedzieć że nie zdałam wewnętrznego i że musze dokupic
      jazdy doszkalające....
      • Gość: mam juz prawko Re: Czy jezdzicie cala godzine czy mniej...? IP: *.171.19.2.crowley.pl 26.09.07, 16:54
        U mnie praktycznie zawsze bylo ok 5-7 min opoznienia, instruktor po kazdej
        jezdzi palil fajke i gadal sobie z kumplami, na szcescie wyjezdzilismy 60 min i
        nie robil mnie w hu..a za te male opoznienie nie jestem zla wkoncu tzra
        czasem"rozprostowac kosci"
    • Gość: Justi Re: Czy jezdzicie cala godzine czy mniej...? IP: *.82.174.89.cable.satra.pl 26.09.07, 19:44
      Mój instruktor był naprawdę uczciwy i porządny. Prawie nigdy nie spóźniał się.
      Jedynym wyjątkiem były korki, ale zawsze i tak proponował odrobienie tych
      spóźnionych minut na następnej jeździe. Zawsze uprzedzał, że będzie później te
      10 czy 15 minut. To ja zwykle biegiem pędziłam do centrum a i tak często byłam
      lekko spóźniona (,,kochana" komunikacja miejska)..on musiał czekać cierpliwie na
      mnie. Zawsze jeździłam dokładnie do tej godziny do której byłam umówiona.
      Później na jazdach doszkalających pare razy jeździłam nawet dłużej. Mogłam
      odwieźć się na moje osiedle, chociaż kończyć powinnam w centrum Gdańska, co
      dawało mi jakieś 20 minut jazdy więcej.
      Na placu nigdy nie czekałam zbyt długo. Raz jedynie na niego zatrąbiłam, żeby
      wracał już do mnie, bo jakoś tak się ociągał. Generalnie świetnie się z nim
      współpracowało. Był naprawdę profesjonalistą. Rzetelny i uczciwy facet.
      Jedynym minusem był fakt, że był ogromnie popularnym instruktorem (nie tylko
      mnie się tak dobrze z nim jeździło wiadomo:)), więc umawianie się na jazdy
      musiało odbywać się z minimum 1-2 tygodniowym wyprzedzeniem. Nie raz jak z nim
      jeździłam musiał odmawiać innym kursantom jazd doszkalających, bo po prostu już
      nie miał kiedy się z nimi umówić. Ja również musiałam nieźle kombinować. Jednak
      mnie zawsze dawał się namówić. Mówił, że jestem jego ulubienicą:)
      • Gość: Adam Re: Czy jezdzicie cala godzine czy mniej...? IP: 83.18.239.* 01.10.07, 21:12
        Tak czytam te posty i chcialem powiedzec ze nie mozemy byc tzw. aptekarzami.
        Wiadomo, ze pozostaje kwestia wypelnienia karty
        jazd oraz umowienie sie na nastepną jazdę, czy omowienie błedów co notabene tez
        zabiera z 5 minut. Oczywiscie jak instruktor zabiera ci z 20 min, zalatwia rozne
        sprawy prywatne to jest nie fair. Ale jak zacznie z 2 min pozniej i skonczy z 3
        min pozniej to nie róbmy z tego wielkiego halo. Pozdrawiam
        • aisa_7 Re: Czy jezdzicie cala godzine czy mniej...? 02.10.07, 04:04
          Na początku mojego kursu bywalo tak,ze przyjezdzalam kilka razy po 10 minut
          wcześniej.Potem nieraz bywało ,że wsiadałam do auta 5-7 minut
          wcześniej,ustawiałam sobie wszystko,sprawdzalam swiatla,co pod maską,zaraz
          przychodzil instruktor i gazu na miasto :) Wracalismy prawie punktualnie,a
          czasami nawet 1-3 po czasie.Mysle wiec ,ze nie stracilam w sumie w ogole czasu,a
          jesli juz to moze kilka minut,ale nie mam tego nikomu za zle,bo instruktor tez
          czlowiek ,a nie maszyna i musi skoczyć do ośrodka,chociazby po to ,zeby cos
          zjesc,napic sie,"odcedzić kartofelki" :) itp. Jazdy zawsze sa tak ,ze jesli
          jeden kursant konczy o godzinie 13 to nastepny zaczyna o 13 i w praktyce nie
          jest to do konca mozliwe.
          Moj instruktor nie pali,nie zalatwia swoich spraw,nigdy sie nie spoznia-no po
          prostu ideal :) Ok,raz czy dwa skoczylismy latem po wodę,upał,wiec wiadomo ja
          kto jest,ale wiadomo ,ze trzy minuty mnie nie zbawi,a i odpoczac moge chwile
          przy okazji :) Bardzo uczciwy i rzetelny z niego gość,bo raz musialam czekać na
          niego aż pół godziny (mimo,ze mialo byc trzy minuty ;) ) ,wrocil biegiem i od
          razu mnie przepraszał,doliczył mi pół godziny,odwiozlam sie pod blok punktualnie
          i jest ok :) Podsumowując : każdemu życze takiego instruktora na jakiego trafilam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja