Dodaj do ulubionych

Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy??

17.01.08, 00:05
tak sie zastanawiam....za którym nieudanym podejściem człowiek powinien sobie
dać spokój z prawkiem????
Obserwuj wątek
        • tetlian Trochę poczekać 28.01.08, 13:02
          Najlepiej po 10 nieudanych próbach dać sobie spokój. Za 15-20 lat samochody będą
          potrafiły same dojechać do celu, dzięki rozwojowi sztucznej inteligenci.
          Kierowcy już nigdy nie będą potrzebni. Zatem jeśli masz w sobie trochę
          cierpliwości to doczekasz to tych czasów.
      • Gość: error jak nie umiesz jeździć to od razu IP: *.torun.mm.pl 26.01.08, 23:14
        jak umiesz jeździć to w końcu zdasz, a jak nie to NIGDY NIE POWINNI DAĆ CI
        PRAWKA. takie moje zdanie. za dużo zagrożenia na drodze przez przypadki co zdają
        po 10 razy na siłę, a testy i egzaminy są zbyt łagodne. ja sam nigdy nie będę
        miał prawa jazdy bo sam wiem, że się nie nadaję, a za bardzo cenię swoje życie,
        żeby się dodatkowo narażać
        • wmraf Re: jak nie umiesz jeździć to od razu 27.01.08, 10:37
          Wypadków nie powodują Ci, którzy zdają po kilkanaście razy. Nie w tym tkwi problem.

          Wypadki powodują Ci, którzy nie przestrzegają przepisów - przekraczają prędkość,
          nie zachowują ostrożności, prowadzą po alkoholu. I nawet najtrudniejsze egzaminy
          na świecie nie uniemożliwią dostępu takim ludziom do posiadania prawa jazdy.
        • pan_rotametr Re: jak nie umiesz jeździć to od razu 27.01.08, 12:54
          Więc właśnie. Jak ktoś nie umie jeździć, to powinien od razu się do tego przed
          sobą przyznać, tak jak Ty czy ja. I nie chodzi tu nawet o panowanie nad samym
          samochodem, bo np. ja świetnie sobie radzę z wieloma innymi pojazdami, od łodzi
          żaglowych po skutery śnieżne, ale o odpowiednią konstrukcję psychiczną
          pozwalającą bezpiecznie uczestniczyć w ruchu, szczególnie w mieście.
          Niebezpieczny nie jest jeden samochód, niebezpieczna jest duża ilość samochodów,
          pieszych, rowerzystów i tak dalej.
          Wg mnie sam "plac manewrowy" można powtarzać tyle razy, ile będzie trzeba. W
          końcu wyczujesz samochód. Ale jeśli nie radzisz sobie z jazdą po mieście - daj
          sobie spokój od razu.
        • Gość: Raso Re: jak nie umiesz jeździć to od razu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.08, 12:07
          I dobrze ze nie robisz bo gadasz takie glupoty ze sie sluchac nie chce. Moja
          dziewczyna nie zdala 3 razy a sam jej dalem auto bo chcialem zobaczyc jak jezdzi
          i bez prawka po wroclawiu. Zadnych problemow, zagrozenia dla innych . A to wina
          tych jelopow egzaminatorow bo oni z tego zyja 100zl za kazdy ezamin. Dlaczego w
          innych krajach prawko zdaje sie bardzo latwo a wypadkow jest mniej . Bo i tak
          wiadomo ze praktyka czyni mistrzem. Sam jechalem z osoba co zdala za 1 razem i
          po 2km jej ojciek kazal jej sie zatrzymac i wysiasc bo prawie 2 wypadki
          mielismy. Poprostu toze tyle razy sie zdaje to kasa dla egzaminatorow . Nic
          innego . !!!!!!!!!
      • Gość: Vincent Śmiechu warte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 19:06
        10???

        jeśli nie potrafisz zdać za 5. razem (wliczając dodatkowe jazdy w międzyczasie), to jak dla mnie świadczy to tylko o jednym: nie nadajesz się i tyle!
        Rozumiem ze za pierwszym, ew. drugim razem, egzaminator moze byc złośliwy, ale 3. egzamin powinien być juz zdany!

        Nie potrafie zrozumieć ludzi, którzy tyle razy podchodzą do egzaminów, szkoda kasy i bezpieczeństwa użytkowników dróg.
      • Gość: kahi Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.08, 15:16
        NIGDY - ja 6 lat temu zaraz po 18 - stych urodzinach zapisałam się
        na prawko, po 3 nie zdanych egzaminach zrezygnowałam ( robiąć
        największą głupote) ale w zeszłym roku w pażdzierniku zapisałam się
        ponownie, dojrzałam, zmądrzałam i o dziwo zdałam za pierwszym razem -
        tak więc nie wolno się poddawać trzeba uwierzyć w siebie, trzymam
        kciuki za wszystkich zdających POWODZENIA
            • bowl1 Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? 27.01.08, 00:27
              Bedac ostatnio w Warszawie jadac tramwajem nr 4 bylem mimowolnym
              sluchaczm relacji z zdawanego egzaminu na prawo jazdy. Opowiadala
              mloda dziewczyna lat chyba 21, swoim kolezankom. Zdala za 4 razem. Z
              jej relacji wynikalo, ze egzaminator wieksza uwage skupial na jej
              wiadomosci o silniku, gdzie sie znajduje starter, alternator,jak
              przy podniesionej masce poznac, czy samochod ma ABS itd. Nastepnie
              najwazniejsza sprawa to kolejnossc zapiecia pasa, sprawdzenia
              lusterka ( jesli wsiadles do samochodu i sprawdziles, ze lusterko
              daje ci dobra widocznosc, ale jego nie dotkneles udajac ustawienie,
              to masz oblany egzamin na 100%.)Jest to jedno z wiekszych skandali.
              Kierowca moze wiedziec wszystko o samochodzie, ale jesli cos nawali
              to potrzebny jest komputer do stwierdzenia co walnelo. Nie ma juz
              mechanikow, ktorzy diagnozowali usterki na sluch, nie ma takich
              samochodow. Czasy Warszaw i Syren minely. Liczy sie technika
              jazdy,podzielnosc uwagi.
              Od 20 lat jezdze limuzyna po Manhattanie, twierdze, ze ci
              egzaminatorzy i ich kursanci dopiero po 3 miesiacach jazdy na tymze
              Manhattanie, stali by sie KIEROWCAMI.
            • bowl1 Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? 27.01.08, 00:27
              Bedac ostatnio w Warszawie jadac tramwajem nr 4 bylem mimowolnym
              sluchaczm relacji z zdawanego egzaminu na prawo jazdy. Opowiadala
              mloda dziewczyna lat chyba 21, swoim kolezankom. Zdala za 4 razem. Z
              jej relacji wynikalo, ze egzaminator wieksza uwage skupial na jej
              wiadomosci o silniku, gdzie sie znajduje starter, alternator,jak
              przy podniesionej masce poznac, czy samochod ma ABS itd. Nastepnie
              najwazniejsza sprawa to kolejnossc zapiecia pasa, sprawdzenia
              lusterka ( jesli wsiadles do samochodu i sprawdziles, ze lusterko
              daje ci dobra widocznosc, ale jego nie dotkneles udajac ustawienie,
              to masz oblany egzamin na 100%.)Jest to jedno z wiekszych skandali.
              Kierowca moze wiedziec wszystko o samochodzie, ale jesli cos nawali
              to potrzebny jest komputer do stwierdzenia co walnelo. Nie ma juz
              mechanikow, ktorzy diagnozowali usterki na sluch, nie ma takich
              samochodow. Czasy Warszaw i Syren minely. Liczy sie technika
              jazdy,podzielnosc uwagi.
              Od 20 lat jezdze limuzyna po Manhattanie, twierdze, ze ci
              egzaminatorzy i ich kursanci dopiero po 3 miesiacach jazdy na tymze
              Manhattanie, stali by sie KIEROWCAMI.
      • yennyfer11 Re: IMO już po trzeciej nieudanej próbie. 17.01.08, 16:25
        niby nie wszyscy...ale to bardzo ułatwia życie...np. podczas gdy muszę swoje
        odczekać na przystanku autobusowym/tramwajowym załatwiłabym milion różnych rzeczy
        ...poza tym latka lecą-na uczelni-książki coraz cięższe trzeba
        wypożyczać...ostatnio chodziłam z 4 kg 'cegłą'-niby to niewiele ale jak się z
        nią tak od 8 rano do 16 pochodzi to plecy wieczorem wysiadają...
        ...ale z tym prawkiem to już jakoś tak powoli tracę nadzieje, że kiedyś zdam...:(
      • brixton.guns Re: IMO już po trzeciej nieudanej próbie. 17.01.08, 20:41
        ej, bez przesasdy! ja zdałam za czwartym: za pierwszym byłam zielona ze strachu i poległam na łuku (trzęsąca się noga zjechała ze sprzęgła i wyladowałam dalekooooo poza łukiem), kolejne dwa były satysfakcjonujące, ale za każdym razem popełniłam błąd, za który należało mi się oblanie (konfrontacja z tramwajem:)), i chwała egzaminatorowi - sytuacje były nietypowe, a ja mogłam się w nihc wypróbować, mając głos rozsądku na siedzeniu pasażera, gdybym to samo zrobiła, jadąc z plastikiem własnym samochodem, byłyby ofiary w ludziach. za czwartym ogarnęłam wszystko i zdałąm z uściskiem ręki za elegancję jazdy pana egzaminatora - nie uważam się za szczególną drogową sierotkę, a raczej za ofiarę pouczających zbiegów okoliczności:).
        Yennyfer - ja po pierwszej porażce byłam tak zła i pognębiona, że chciałam dożywotnio przesiąść się na rower, przy kolejnych raczej wściekła na siebie i swój brak wybraźni, jednak po każdym niezdanym egzaminie kierowałam się prosto do okienka na Odlewniczej, zanim zwątpienie ogranęlo mnie na dobre, potarzając pod nosem - "prędzej zdam, niż odpuszczę". Jeśli nie panikujesz za kólkiem, nie tracisz glowy i zdolności logicznego myśłenia, a tylko coś Ci nie wychodzi - próbuj. Może te lekcje za 122 zł są Ci (jak mnie) potrzebne)
        • Gość: gogg Re: IMO już po trzeciej nieudanej próbie. IP: *.chello.pl 28.01.08, 08:50
          Coś jest na rzeczy:) Podobnie jak autorka, samemu jeszcze nie mam prawka. Zdawałem 6 razy, z czego 5 oblałem na łuku. Czemu oblewam najprostszy manewr? Pewnie dlatego, że, choć egz jest co 3 miesiące, zawsze okazuje się, że łuk ćwiczyłem co najwyżej godzinę przed egzaminem:)

          Raz, gdy nie wyjechałem poza linię, tylko jechałem nieplynnie, egzaminator pozwolił mi jechać na miasto, choć miałem już oczywiście niezdany egzamin. Co się okazało? Powiedział, że spokojnie by mnie przepuścił.
          Pytanie do krytykantów: Mam sobie odpuścić?

          ps. uważam, że ci, co zdają za n-tym razem jeżdżą dobrze. a dlaczego? bo wiecej godzin spędzili z instruktorem, więcej im w głowach zostało:)
          • 1elke Re: IMO już po trzeciej nieudanej próbie. 03.05.08, 14:56
            Zgadzam się z tobą całkowicie ja będe zdawać 7 raz w rzeszowie i nie poddam się
            bo wiem że umiem jeżdzić a oblewają za byle co.tez największy problem mam z
            placem ale myslę że sprawcą jest stres który jest największy na początku
            egzaminu.pozdrawiam i życze powodzenia.
      • brixton.guns Re: IMO już po trzeciej nieudanej próbie. 17.01.08, 20:41
        ej, bez przesasdy! ja zdałam za czwartym: za pierwszym byłam zielona ze strachu i poległam na łuku (trzęsąca się noga zjechała ze sprzęgła i wyladowałam dalekooooo poza łukiem), kolejne dwa były satysfakcjonujące, ale za każdym razem popełniłam błąd, za który należało mi się oblanie (konfrontacja z tramwajem:)), i chwała egzaminatorowi - sytuacje były nietypowe, a ja mogłam się w nihc wypróbować, mając głos rozsądku na siedzeniu pasażera, gdybym to samo zrobiła, jadąc z plastikiem własnym samochodem, byłyby ofiary w ludziach. za czwartym ogarnęłam wszystko i zdałąm z uściskiem ręki za elegancę jazdy pana egzaminatora - nie uważam się za szczególną drogową sierotkę, a raczej za ofiarę pouczających zbiegów okoliczności:).
        Yennyfer - ja po pierwszej porażce byłam tak zła i pognębiona, że chciałam dożywotnio przesiąść się na rower, przy kolejnych raczej wściekła na siebie i swój brak wybraźni, jednak po każdym niezdanym egzaminie kierowałam się prosto do okienka na Odlewniczej, zanim zwątpienie ogranęlo mnie na dobre, potarzając pod nosem - "prędzej zdam, niż odpuszczę". Jeśli nie panikujesz za kólkiem, nie tracisz glowy i zdolności logicznego myśłenia, a tylko coś Ci nie wychodzi - próbuj. Może te lekcje za 122 zł są Ci (jak mnie) potrzebne)
      • brixton.guns Re: IMO już po trzeciej nieudanej próbie. 17.01.08, 20:41
        ej, bez przesasdy! ja zdałam za czwartym: za pierwszym byłam zielona ze strachu i poległam na łuku (trzęsąca się noga zjechała ze sprzęgła i wyladowałam dalekooooo poza łukiem), kolejne dwa były satysfakcjonujące, ale za każdym razem popełniłam błąd, za który należało mi się oblanie (konfrontacja z tramwajem:)), i chwała egzaminatorowi - sytuacje były nietypowe, a ja mogłam się w nihc wypróbować, mając głos rozsądku na siedzeniu pasażera, gdybym to samo zrobiła, jadąc z plastikiem własnym samochodem, byłyby ofiary w ludziach. za czwartym ogarnęłam wszystko i zdałąm z uściskiem ręki za elegancję jazdy pana egzaminatora - nie uważam się za szczególną drogową sierotkę, a raczej za ofiarę pouczających zbiegów okoliczności:).
        Yennyfer - ja po pierwszej porażce byłam tak zła i pognębiona, że chciałam dożywotnio przesiąść się na rower, przy kolejnych raczej wściekła na siebie i swój brak wybraźni, jednak po każdym niezdanym egzaminie kierowałam się prosto do okienka na Odlewniczej, zanim zwątpienie ogranęlo mnie na dobre, potarzając pod nosem - "prędzej zdam, niż odpuszczę". Jeśli nie panikujesz za kólkiem, nie tracisz glowy i zdolności logicznego myśłenia, a tylko coś Ci nie wychodzi - próbuj. Może te lekcje za 122 zł są Ci (jak mnie) potrzebne)
            • Gość: Kamila Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 20.01.08, 18:24
              Za pierwszym podobno wymusiłam pierwszeństwo (mam spore
              wątpliwości), na drugim po pokonaniu kilkunastu skrzyżowań i rond ze
              światłami lub bez, stanęłam na złym pasie do skrętu (moja wina!!!!)
              i potem już nie mogłam skręcić. Jeżdżąc sama pewnie nałożyłabym
              kilka km, ale dojechałamym. I to pewnie nie ja pierwsza bym tego
              doświadczyła... Czy już mam zakończyć starania???? I najważniejsze:
              co zrobię na kolejnym egzaminie???? Za co obleję???? Przyznam, że
              boję się nie tyle samego egzaminu, co tego, że będę zdawać i zdawać
              i zdawać... I po raz kolejny usłyszę, że dobrze jeżdżę, tylko
              egzaminu nie zdam;-(((((.
              Ale co? Idę na ten koleny raz. Niestety, za dwa miesiące!!!
              • carton Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? 21.01.08, 08:00
                Gość portalu: Kamila napisał(a):

                ...na drugim po pokonaniu kilkunastu skrzyżowań i rond ze
                > światłami lub bez, stanęłam na złym pasie do skrętu (moja
                wina!!!!)
                > i potem już nie mogłam skręcić.

                Jeżeli miałaś skręcić ale zajęłaś zły pas, z którego potem jednak
                pojechałaś tak, jak nakazywały przepisy, to moim zdaniem nie było
                powodu do ulania. Co innego, gdybyś na każdym skrzyżowaniu się tak
                gubiła, ale z tego co napisałaś wynika, że był to przypadek
                jednostkowy.
                • Gość: Kamila Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? IP: 212.182.107.* 21.01.08, 10:22
                  Podobno już mieliśmy wracać, tak po fakcie powiedział egzaminator.
                  Byliśmyśmy jeszcze daleko od WORDU, po prostu dłuuugggo mnie woził.
                  Było jeszcze kilka rond...
                  Wina jest moja, nie mam wątpliwości, bo po tym błędzie opadłam z sił
                  i uleciały całe emocje. Chyba byłam wykończona już długością stresu.
                  Nazwijmy to, że nie chiało mi się już pomyśleć "szybciutko" co
                  zrobić. Poddałam się.
                  A teraz po czasie żałuję, że nie pokonałam tego skrzyżowania, co jak
                  teraz mi się wydaje, było bardzo łatwe. I dlatego tak się boję
                  następnego podejścia... Co też znowu wywinę?????
          • Gość: jan Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 23:31
            yennefer co ty wygadujesz?? 4 razy to malo, nie ma sie czym
            przejmowac, tylko zdawac, moj kumpel zdal za 4 a jezdzi bardzo
            dobrze. Uwazam ze sama struktura egzaminu jest tak stresujaca i to
            jest głowny czynnik naszych niepowodzen ale nie ma co sie poddawać,
            ja robilem spokojnie zdalem za 2 ale ogolnie robienie prawka zajelo
            mi 2 lata heheheh, najpierw kurs zrobilem, potem przerwa dopiero po
            jakims czasie egzamin,, ktorego nie zdalem z własnej winy byłem
            kompletnie nie przygotowany po takiej przerwie. Nastepnie znow
            czekalem ponad pol roku i musialem zdawac teorie ponownie, zdalem,
            praktyke mialem w tym samym dniu, tez zdalem. Wszystko zalezy od
            podejscia, ale mysle, ze najwazniejsze to opanowac nerwy to
            podstawa!!!! jak z tym sobie poradzisz to wszystko bedzie ok.
            Powodzenia!!!!
      • iga.77 Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? 26.01.08, 13:33
        ale wy jestescie dziwni! naprawde widzicie w tym egzaminach sens?
        naprawde wydaje wam sie , ze nie zdajecie, bo sie nie nadajecie na
        kierowce???? przeciez te egzaminy nie maja nic wspolnego z
        rzeczywistoscia na drogach!!!!!!wiekszosc zawodowych kierowcow by go
        nie zdala za pierwszym razem, bo tu chodzi o KASE!!!!!oczywiscie, sa
        tacy co zdaja za pierwszym, bo przeciez jakos statystyki trzeba
        wyrownac, wiec wybieraja takich na chybil-trafil.....Powiedzcie mi,
        dlaczego poprawne i bezpieczne kierowanie pojazdem testuja proszac o
        wlaczenie swiatel (mnostwo ludzi oblewa na swiatlach i tym podobnych
        bzudrach!); szkoda, ze nie kaza wlaczac radia! przeciez to jakis
        absurd! i tak w kazdym samochodzie wyglada to troche inaczej, poza
        tym kupujac samochod, dostajesz instrukcje, wiec jak mozna oblewac
        na obsludze!!!!!(a znam sporo osob, ktore oblaly egzamin z jazdy
        zanim wsiadly do samochodu.....!). Ja zdawalam egzanim w Anglii i
        zdalam za pierwszym razem. W Polsce poddalam sie po dwoch
        podejsciach. Nie wierze w ten chory system.
    • Gość: marlo76_76 poległem zanim IP: *.gprs.plus.pl 21.01.08, 13:09
      zdawałem dzisiaj w ostrołęce katEC roz..y zaczep sam opadał nie dałem rady
      zapiąć przyczepy cała zabawa zakończyła się ponownym zapisaniem na egzamin
      bagatela 197zł Egzaminator spoko starszy pan bardzo miły ja nie narzekam mimo to
      że nikt ze zdających nie wyjechał na miasto Naszczęscie krutkie terminy następny
      egz już na początku lutego
            • Gość: Mariussz ???? IP: 212.182.107.* 25.01.08, 10:24
              Przywilej, który może mieć każdy;-))) I wystarczy na ulicach
              popatrzeć jak potem jeździ:-)))).
              Skąd masz te "złotawe myśli"????????
              Bycie instruktorem to dopiero przywilej!!!! I też, jak wielu z nas
              doświadczyło, może nim być każdy.
              • Gość: Instruktor Re: ???? IP: 195.164.254.* 25.01.08, 11:30
                Skąd mam te złote myśli? Ta akurat sama się nasuwa po paru latach bycia
                instruktorem. Co do bycia instruktorem, to zgadzam się z Tobą, że może nim być
                każdy (no prawie, jeżeli spełnia formalne wymagania). I to jest żenujące, że
                ktoś kto czasami sam nie umie jeździć, uczy jeździć! Ale dopóki zawód
                instruktora będzie dobrym sposobem na walkę z bezrobociem (wiele osób zostaje
                instruktorami, bo nie mają pracy, a przecież "świetnie" jeżdżą, więc mogą kogoś
                wiele nauczyć), dopóty będzie to taki sposób nauczania! Zresztą przepisy o
                egzaminowaniu również nie są najszczęśliwsze i zmuszają właścicieli szkół i
                instruktorów do takiego postępowania. Ambitny instruktor - właściciel szkoły
                szybko zbankrutuje, jeżeli zacznie realizować zajęcia zgodnie z planem zajęć, a
                nie zgodnie z egzaminem. Pisać by można wiele, ale tyle chyba powinno wystarczyć.
                Wracając do wątku "Kiedy zrezygnować", to muszę przyznać, że denerwuje mnie
                takie podejście do sprawy. Co to jest, kurs języka, że jak Ci słabo idzie to
                rezygnujesz, a jak jesteś twardy/a to idziesz w zaparte i się uczysz? Rożnica
                jest tylko taka, że jak się nie nauczysz rozmawiać, to sobie nie pogadasz za
                granicą, a jak się nie nauczysz dobrze jeździć, to najwyżej zabijesz siebie lub
                kogoś. Gdyby tylko siebie, to pal sześć! Niektórzy twierdzą, że prawo jazdy to
                licencja na zabijanie! I mają w tym trochę racji. Czy słyszeliście kiedyś, aby
                ktoś kto spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym, a w czasie wypadku był
                trzeźwy, poszedł do więzienia? W większości przypadków dostaje wyrok w
                zawieszeniu i po sprawie. Niestety też po człowieku! Ktoś stracił bliską osobę
                (matkę, ojca, brata, siostrę itd. itd). Tego nikt już nie analizuje. Totalna
                ludzka znieczulica. A ile razy podczas jazd tłumaczę; jedziesz za szybko, uważaj
                na znaki, jazda to nie zabawa! I co? Ponad 5 tyś. ofiar rocznie w Polsce! Bo
                każdy jest THE BEST! Znów się rozpisałem i odbiegam od tematu. Wracając do
                wątku, to albo czujesz że chcesz i będziesz jeździć, albo nie! To nie jest
                decyzja typu: kupię tą bluzkę lub nie! Nic na siłę. Miałem kiedyś kursantkę,
                która usilnie chciała mieć prawo jazdy, ale to było całkowite nieporozumienie.
                Próbowała parę razy i za każdym razem klapa. A ona mi mówi, że ona potrzebuje
                prawo jazdy, bo będzie jeździła tylko z dzieckiem do lasu, to tylko jakieś 2
                kilometry. Nigdzie więcej nie będzie jeździła! Zapytałem więc, czy chce prawo
                jazdy na trasę z punktu A do B? W końcu zdecydowałem się, żeby jej powiedzieć
                żeby sobie odpuściła. Chodziła obrażona przez kilka miesięcy. Oczywiście
                zrezygnowała z kursu w naszej szkole i próbowała sił w innej, na nasze
                (wszystkich) szczęście bezskutecznie. Do dziś nie ma prawa jazdy. I tu rodzi się
                pytanie: czy ona kiedykolwiek myślała o bezpieczeństwie swojej 3 letniej córki?
                Bo o jej własnym bezpieczeństwie nie wspomnę! Zapewne nie! Trzeba umieć sobie
                powiedzieć: Nie, ja się do tego nie nadaję! Ja, jak nie potrafię czegoś robić,
                to się do tego nie biorę! Ileż to razy słyszałem, że jestem na kursie, bo mi
                mama kazała! O zgrozo!
                Puenta jest taka, że nie ważna jest ilość niezdanych egzaminów, bo można mieć
                faktycznie pecha na egzaminach lub trafiać na złych egzaminatorów (znam
                osobiście takich). Ważna jest chęć do jakiegoś działania oraz ocena własnych
                umiejętności, a jeżeli nie własna, to osoby postronnej (w przypadku braku
                samokrytyki).
                Dlatego pozwolę sobie powtórzyć się: prawo jazdy to przywilej, a nie obowiązek!
                Pozdrawiam!
                • klapouczek Re: 25.01.08, 16:27
                  no i ma pan rację stuprocentową.
                  Naprawdę 3 razy oblać -może być normą-pod warunkiem, że zrobiło się liche (bezpieczne) błędy.
                  Ale faktycznie jest tak, że wielokroć (2 razy) słyszałem jak ktoś mówi: "jazda samochodem? robię prawo jazdy? świetnie mi idzie.." typowym przykładem tego świetnego "chodzenia" jest jazda na zielonej strzałce -głowa w lewo -bo nuż coś jedzie... nie jedzie to gazu, a że tam piesi chodza przed Tobą to już mały bolek.
                  I na to bym zwrócił uwagę, a nie na szkolenie ludzi na kurierów poczotwych, bo jak sam zdawałem kurs to miałem obcykane najwieksze absurdy, gdzie na rondzie ile pasów na skręt w lewo (w którym kierunku) żeby koniecznie się potem na prawym znaleźć, kojarzyłem nawet zmiany fazy świateł na poszczególnych skrzyżowaniach ;P
                  co teraz wiem było bezsensowne, ale pomagało zdać.
                  Potem wyrobiłem sobie tylko jedno przekonanie: stłuczka (mała), krzywe parkowanie, jakieś tam pogubienie się, gdy na skrzyżowaniu układ linii nie jest kilka razy przemalowywany -to się może każdemu zdarzyć (mi jeszcze nie ;), ale najważniejsze jest bezpieczeństwo -a wbrew pozorom zabić człowieka jest naprawdę łatwo.
                  • Gość: Kamila Re: IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 25.01.08, 18:04
                    Mi akurat i instruktorzy i egzaminatorzy po oblanych egzanimach
                    (dwóch) mówili, że dobrze jeżdżę;-((((. Cóż z tego? Na razie nie
                    zdałam. I przyznam, że bardzo się boję kolejnego egzaminu i
                    sytuacji, że znów usłyszę, że owszem, dobrze jechałam i zdam, ale
                    następnym (którym????) razem.
                    Przed drugim egzaminem pytałam istruktora, co mam zrobić, jeśli nie
                    zdam. Oczekiwałam ewentualnej odpowiedzi, abym dała sobie spokój,
                    ale nie, od razu powiedział, że mam się zapisać na kolejny egzamin.
                    Co więcej, również gdzy kupowałam kolejne lekcje usłyszałam od pani
                    sekretarki, że moi instruktorzy mnie chwalili. Ale prawka nie mam;-
                    (((. Stąd mój lęk: czy ja w ogóle zdam?
                    Do tego teraz czekając znowu dwa miesiace na kolejne podejście siłą
                    rzeczy nie jeżdżę, nie mogę kupić aż tyle jazd. Planuję pojeździć
                    przed samym egzaminem. I zgadnijcie: czy nie jeżdżąc doskonalę swą
                    jazdę czy nie? Poważnie obawiam się, że jak po ok. 1,5 miesiąca
                    znowu zacznę treningi, znów będzie lęk i przyzwyczajanie się od
                    nowa.
                    Na razie nie kupiłam auta, bo jeśli znów nie zdam??? Jeśli nie zdam
                    nigdy???? Boję się, że jeśli w końcu zdam, to zanim kupię auto znów
                    minie trochę czasu i lęk powróci. Myślę, że aby umieć jeździć tak
                    naprawdę, trzeba jeździć!!!! A ja na razie tylko czekam na kolejne
                    egzaminy:-(((.
                • Gość: Wojtas Re: ???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.08, 12:57
                  Jest tak, że kurs przygotowuje tylko do zdania egzaminu i poniekąd do
                  prawidłowego poruszania się po mieście, dlatego nie jest w stanie nauczyć
                  kierowców do bezpiecznej jazdy i zmniejszenia liczby ofiar wypadków, bo te są
                  głownie poza obszarem zabudowanym, gdzie się nie jeździ podczas kursu. W mieście
                  może dojść jedynie do stłuczki lub niegroźnego wypadku (poza wyjątkami i
                  potraceniami pieszych).
                • Gość: mysz Re: ???? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.01.08, 00:33
                  chcialabym aby tak bylo jak piszesz, ze prawo jazdy "to nie
                  obowiazek".
                  Nie mam samochodu i nie chce miec, ale pracowac musze.
                  Szukajac pracy kilka razy odpadlam, bo inni mieli prawko a ja nie,
                  wiec mieli wiecej punktow.
                  Zrobilam prawo jazdy w Czechach i pomoglo.
                  Wiec nie mow, ze mozna nie miec.Mozna nie miec samochodu, ale nie
                  prawa jazdy.
                  • sowaa5 Re: ???? 03.02.08, 23:15
                    Gość portalu: mysz napisał(a):

                    > chcialabym aby tak bylo jak piszesz, ze prawo jazdy "to nie
                    > obowiazek".
                    > Nie mam samochodu i nie chce miec, ale pracowac musze.
                    > Szukajac pracy kilka razy odpadlam, bo inni mieli prawko a ja nie,
                    > wiec mieli wiecej punktow.
                    > Zrobilam prawo jazdy w Czechach i pomoglo


                    dokladnie..
                    > Wiec nie mow, ze mozna nie miec.Mozna nie miec samochodu, ale nie
                    > prawa jazdy.
            • sowaa5 Re: pyt odnosnie teorii 03.02.08, 23:08
              Gość portalu: Instruktor napisał(a):

              > Prawo jazdy to przywilej, a nie obowiązek!


              taa tylko bez tego przywileju nie da sie funkcjonowac w dzisiejszym
              swiecie:P...np nie idzie dostac dobrej pracy bez prawka..
      • Gość: jacek226315 Re: prawko w usa IP: *.nwrknj.east.verizon.net 25.01.08, 18:57
        kolo napisal(a):
        W Stanach egzamin trwa okolo 20minut i polega na jezdzie wokolo
        bloku.
        Moj trwal 5 slownie piec minut i ploegal,na przejechaniu okolo
        100m.na pustym placu przy zburzonym starym stadionie.Ale to nie
        dowodzi ,ze tak powinno byc,dlatego amerykanie to jedni z
        najgorszych kierowcow,jeden na dziesieciu uzywa kierunkowskazow,z
        prawego pasa skrecaja w lewo,z lewego w prawo,no i te stare babcie i
        dziadkowie po 80-tce,nie doslyszy takie nie dowidzi a efekt taki ,ze
        wjezdzaja na autostrade pod prad./Jechal kiedys 84letni autostrada
        okolo 40mil w odwrotnym kierunku ,az zrobil z mojej sasiadki
        inwalidke przykuta do krzesla do konca zycia. No ale tu sie liczy
        biznes,jakby tak wszyscy swietnie jezdzili to z czego insurance by
        zyl jak i dom pogrzebowy
        • Gość: jacek226315 Re: prawko w usa IP: *.nwrknj.east.verizon.net 25.01.08, 19:11
          Jeszcze jedno .Przedwczoraj znajoma moja miala ciezki wypadek,
          siedziala obok kierwocy,/meza/ jadac maz dostal ataku
          padaczki,rabnal w slup zabil sie na miejscu ona nieprzytomna w
          szpitalu.Watpie aby w Polsce chory na epilepsje w ogole mogl by
          marzyl o prawie jazdy.W Stanach kazdemu dadza,czlowiek sie nie
          liczy, najwazniejszy biznes
          • Gość: prztyk Co ty z tym biznesem IP: *.zoominternet.net 26.01.08, 02:15
            Widz polega na tym ze w USA bez samochodu jestes niczym bo nigdzie
            sie nie dostaniesz w obliczu prawie zupelnego braku komunikacji
            masowej i czestego braku chodnikow dla pieszych. Dlatego brak
            prawa jazdy jest okrutna rzecza. Chyba dlatego daja prawie
            kazdemu. Nie kazdego pewnie byloby stac na drozsze kursy tak jak w
            Niemczech gdzie prawko jest bardzo drogie. Faktem jest ze
            Amerykanie nie sa najlepszymi kierowcami. Niemcy chyba sa
            najlepsi. Ale to bujda ze w USA przedkladaja biznes domow
            pogrzebowych czy ubezpieczen ponad bezpieczenstwo. Dowodzi to tego
            ze nie masz dobrego wyczucia Ameryki. Kazdy kraj jest inne, i
            kultura inna.
            • Gość: jacek226315 Re: Co ty z tym biznesem IP: *.proxy.aol.com 26.01.08, 15:06
              gosc portalu prztyk napisala):
              > Ale to bujda ze w USA przedkladaja biznes domow pogrzebowych czy
              ubezpieczen ponad bezpieczenstwo.Ty nie poznal bys ironii nawet jak
              by Cie w glowe rabnela.Wyczucie Ameryki,daj Boze Tobie
              takie.Czlowieku tu czlowiek sie nie liczy, tylko pieniadz./zobacz
              O.J.Simson-kazdy iny byl by skazany ,on sie wybronil forsa,a i tak
              wszyscy wiedza ,ze winny/ Czy w Polsce ,czy w innym kraju ktokolwiek
              chory na epilepsje mial by rawo jazdy.Poprzednio napisalem ,ze pare
              dnie temu znajoma stracila meza bo dostal ataku padaczki prowadzac
              samochod. Moja sasiadka jest przykuta do wozka bo potracil ja
              staruszek 84 letnie na autostradzie bo jechal pod prad.Zeby bylo
              dowcipniej yl to juz jego czwarty wypadek i nie zabrano mu prawa
              jazdy,i malo tego po tym mia jeszcze jeden w ktorym w koncu sie sam
              zabil.Corka w saszie sie tlumaczyla,ze nie miala serca zabrac
              tatusiowi kluczykow od samochodu,to potem miala serce sprzedac swoja
              farme by poszkodowanej wyplacic odszkodowanie.A malo to takich
              widokow,idzie taki staruszek czy staruszka ledwo podpierajac sie
              laska,ale wsiada do samochodu i jedzie potem 5mil na godz.,bez
              kierunkowskazow.Albo te malolaty ,z komurkami.Kiedys widzialem babke
              prowadzaca kolanami bo w jednym reu komurka w drugim kubek z
              kawa.To,ze w USA bez samochodu sie nie obejdziesz to inna sprawa,ale
              taki 80latek to jaki biznes ma ,czy do pracy mu sie spieszy,w tym
              wieku wszystko moze sie zdarzyc w kazdej chwili,zaraz uslsze,ze moze
              sie zdarzyc i idacemu,zgoda ale pieszy nie narazi innych, a kierowca
              ma jeszcze innych zmotoryzowanych wokol.Takze nie tlumacz m ,to
              chyba Ty masz male poczucie zycia,a czy to jest w Ameryce czy na
              Antarktydzie to co to a do rzeczy.Nastepny milosnik Ameryki
          • iga.77 Re: prawko w usa 26.01.08, 13:36
            w polsce nawet slepy moze dostac prawo jazdy. Ja dalam 200 zl za
            badanie wzroku to pan doktor pomachal mi tylko dlonia pred oczami i
            spytal czy go widze. Zenada! moja kumpela nosi mocne okulary a
            pozwolenie ma na jazde bez i to dozywotnie!!!!o takie choroby jak
            epilepsja nawet nie pytaja! a biznes robia na ezgaminach oblewajac
            pozadnie jezdzacych ludzi!!!!!
      • Gość: kaczoland atakuje Re: prawko w USA... IP: *.dhcp.embarqhsd.net 27.01.08, 15:55
        Potwierdzam - egzamin w USA jest bardzo prosty i szybki... Dodam tylko, iz w USA
        prawo jazdy sluzy tez zwykle jako podstawowy dokument zaswiadczajacy o
        tozsamosci (nie ma tu bowiem zadnych dowodow osobistych). Po drugie - w
        wiekszosci miejsc w USA (poza kilkoma najwiekszymi miastami) cos takiego jak
        "komunikacja miejska" nie istnieje, lub istnieje w bardzo mocno ograniczonym
        zakresie!
    • brusss Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? 26.01.08, 04:18
      Pierwsze podejście - totalna klapa, stopa mi się trzęsła na pedałach, niby
      wymusiłem pierwszeństwo :P itp.
      Powód oblania: NERWY

      Drugie podejście - nie zapiąłem pasów, mimo, że to już był mój nawyk po wejściu
      do samochodu.
      Powód oblania: NERWY

      Trzecie podejście - ślisko było i nie podjechałem pod wzniesienie na placu
      Powód: zabrakło trochę umiejętności.

      Czwarte podejście - szło mi dobrze, dopóki nie okazało się, że instruktor nie
      nauczył mnie używać sprzęgła. Dwa razy zgasł mi silnik, zacząłem się denerwować
      i potem już samo poszło.
      Powód: NERWY

      Piąte - nie zawróciłem na placu. Sam nie wiem jak to się stało, bo egzaminator
      musiał się upewnić czy samochód był sprawny, bo moja technika jazdy była bez
      zarzutu.
      Powód: nieznany.

      Wtedy stwierdziłem, że to pier***e, zdam to zdam, nie to nie. Nikomu nie
      powiedziałem, kiedy idę. Ani razu do samochodu nie wsiadłem. Po prostu poszedłem
      na następny egzamin wyluzowany, miałem to już wszystko gdzieś i zdałem tak, że
      mucha nie siada...

      Klucz do wszystkiego to umieć się opanować. Jak nie będziesz spokojna to nigdy
      Ci się nie uda i nie masz co próbować...
        • Gość: marcin Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.08, 15:09
          Zgadza się że ludzie przez stres nie zdają egzaminu. Jak czytałem
          Twoje posty to napewno radziłbym Ci się nie poddawać. Wkurza mnie
          jak co niektórzy piszą że jak któs nie zdaje egzaminów za 5 razem to
          żeby sobie dał spokój, po to są egzaminy że nawet jak się nie zdaje
          to żeby próbować. Nauczyć każdego można prowadzić samochód, tym
          bardziej młodych ludzi, energicznych i pełnych zapału. Nie raz widzę
          dziadków za kółkiem i jak oni potrafi jezdzic, to nie wierze ze
          jakas młoda dziewczyna tez sie nie nauczy. Tych wszystkich
          przemadrzałych co maja prawko majacych sie za bogów chcialbym
          posadzic w boingu 747 i niech leci. Jazdy człowiek sie uczy po
          egzaminie na prawo jazdy i po przeszkoleniu. Jedynie z czego
          czlowiek powinien zdawac sobie sprawe to to jakie sa jego
          umiejetnosci i do tego przystowac swoja jazde, bez zbednych
          wygłupow, bo na to nawet najlepsi kierowcy nie powinni sobie
          pozwalac. Nie bede sie chwalil za ktorym razem zdalem, ale to nie
          zdanie uczynilo mnie kierowca, tylko umiejetnosci jakie zdobywam w
          czasie jazdy, a nauka 30 godzina sluzy tylko do podstaw, reszte
          człowiek uczy sie sam. Poziom na dzisiejszych egzaminach jest bardzo
          wysoki, tak wiec jak ktos zda taki egzamin napewno musi umiec
          jezdzic!!! Nasi ojcowie, dziadkowie zdawali jezdzac z jednej wsi do
          drugiej i maja prawo miec prawko, tym bardziej mlodych ludzi powinno
          sie zachecac aby i oni mogli probowac swych sil na egzaminach! Nie
          popieram tylko kupowania prawka. Pozdrawiam wszystkich wytrwalych:)
          • Gość: marcin Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.08, 15:45
            Chciałbym dodać jeszcze iz w czasie pobytu w Niemczech bylem
            zadziwiony kultura niemieckich kierowców. Jezdzac z kolega po
            miescie nie było mowy o naginaniu przepisow, tam gdzie byl
            postawiony znak 50 km/h tam Niemiec nie jechal ani kilometr
            szybciej, tak samo Polacy zachowywali przepisy, gdyz kazdy sobie
            zdawal jakie drogie sa tam mandaty. Raz jechalismy do granicy, i
            trzymalismy sie za Niemcem który w miescie cały czas 50 km/h ale jak
            tylko pojawiła sie autostrada to tyle go widzielismy..... Nie musze
            wszystkim mowic jakimi samochodami Niemcy jezdza, ale mimo tych
            poteznych maszyn potrafia zachowywac kulture na drogach, na drogach
            o których w Polsce mozemy pomarzyc tylko kiedy takie beda...
            Naprawde nie dziwi mnie to dlaczego tak daleko jestesmy za
            Niemcami... Pragne aby kiedys i nasz kraj tak rozkwitl i aby nasza
            mentalnosc sie przemieniała...bo od tego trzeba by zaczac. Chciałbym
            aby nasi kierowcy pojezdzili po niemieckich drogach i nauczyli sie
            ze mozna spokojnie jezdzic, a jesli by nie potrafili sie nauczyc
            obserwujac innych kierowcow to niemiecka policja bardzo szybko
            przyciela by takim kierowcom skrzydelka. Ale ich kultura nie
            ogranicza sie jedynie do drogi, spacerujac na przykład po lesie,
            bardzo czysciutko zero smieci...a jak juz jakis znalazłem to były to
            wszystko polskie produkty, a najczesciej opakowania po papierosach.
            Głupie plastikowe butelki po napojach wszystko to odnosi sie do
            sklepów gdzie zwracana jest kaucja za butelki, czemu u nas nikt w
            Polsce nie moze na to wpasc? No ale cóz....;)
    • mary_an Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? 26.01.08, 09:48
      Moim zdaniem te kursy niczego nie ucza, ja sie tak naprawde naprawde nauczylam
      dobrze jezdzic dopiero dluuuugo po zrobieniu prawka.

      Moje podejscia:

      Podejscie nr. 1
      Oblalam, bo zrobilam blad na miescie. Dla mnie nie byl to wtedy blad - gosciu
      obok wrzuca kierunkowskaz, wiec wyszlam z zalozenia, ze skreca, ale wcale nie
      skrecil. Zajechalam mu droge i oblalam. Nieufnosci do innych kierowcow nauczylam
      sie dopiero jak mialam wlasny samochod


      Podejscie nr. 2
      Egzaminatorem byl przyjaciel wujka :))))))))


      Powiem tylko, ze nie uwazam, zeby byli ludzie, ktorzy nie maja talentu do
      jezdzenia. Sa tacy, ktorzy sie tym po prostu na poczatku za bardzo denerwuja.
      Ale wszystko to kwestia wprawy. Uwazam, ze systemy zagraniczne, gdzie czlowiek
      moze jeszcze przed prawkiem jezdzic do woli (tylko z osoba towarzyszaca, ktora
      ma prawo jazdy) jest super. Nie wiem, moze w Polsce tez tak juz mozna. Wtedy po
      prostu mozesz sobie przez 3-6 miesiecy normalnie jezdzic, poznac zasady
      obowiazujace na drodze, nawet te niepisane, nauczyc sie parkowac (ale nie wg.
      slupkow tylko rzeczywistych potrzeb). W Niemczech i USA na prawko zdaje kazdy,
      wie to chyba kwestia systemu.

      Moim zdaniem nie powinnas sie poddawac, tylko walczyc do skutku. Mala porada:
      moja znajoma nie mogla dlugo zdac w naszym miescie, wiec postanowila robic
      prawko u swojej babci w jakims miasteczku na drugim koncu Polski. Podobno to
      miasteczko to dwie ulice na krzyz, tam zdala od pierwszego razu, teraz juz ponad
      2 lata jezdzi swoim wlasnym autem i jest swietnym kierowca.
    • Gość: Wojtas Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.08, 12:49
      Zależy jaka jest przyczyna. Jeśli oblewasz jedynie przez stres lub jakiegoś
      pecha (np.:głupi egzaminator) to trzeba próbować do skutku, ale jak widzisz że
      jesteś słabym kierowcą to może lepiej dać sobie spokój.Ja zdałem za czwartym
      razem, ale pierwsze dwa podejścia to wina stresu, bo zgasł mi na wzniesieniu, a
      drugim razem wyjechałem poza łuk (obie rzeczy nie zdarzały mi się podczas kursu).
    • Gość: Des Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? IP: *.kwidzyn.mm.pl 26.01.08, 17:00
      Kiedy dać sobie spokój? Cóż, sądzę, że ilość oblanych egzaminów nie ma
      specjalnego znaczenia. Ważne jest to, jak zdający w ogóle czuje się za
      kierownicą. Jeżeli czuje, że lubi jeździć, a każde odpalenie samochodu nie jest
      koszmarnym stresem, to powinien do skutku. Ale jeżeli nie czuje się powołania do
      bycia kierowcą, to zdecydowanie trzeba dać sobie spokój. Czasami nawet i w
      połowie kursu. Są ludzie (i żaden to powód do wstydu), którzy nie mają
      predyspozycji do prowadzenia auta. Krótko mówiąc - jeśli prawko ma być zrobione
      na siłę, to lepiej sobie odpuścić. Dla dobra swojego i innych.
    • balbina31 Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? 26.01.08, 17:51
      Ja zdawałam na siłę, udało się za 4 zazem, ale założyłam sobie, ze
      próbuję 5 i więcej nie. To było 4 lata temu. Przez ten czas
      zauważyłam, że to co uczą na kursie to bzdury i wogóle nie odnoszą
      się do codziennej jazdy...doświadczenie zdobywałam grając na nerwach
      innym kierowcom. Na szczęście nikomu przez to nic się nie stało:)
      Ale tak sobie myślę, że jak ktos ledwo po odebraniu prawka szaleje
      samochodem i zachowuje się jakby od razu był co najmniej
      Hołowczycem, nie powinien go dostać. Może powinny być jakies testy
      psychologiczne dla przyszłych kierowców?Określanie drogowej
      inteligencji? Bo często jadąc za kimś zastanawiam się kto dał mu
      prawo jazdy???Najgorsi są mistrzowie prostej,przez wioski 220 na
      godzinę bo ładna droga a dalej na łukach 30 bo może zarzucić pięknym
      VW...Eh, albo wjeżdżanie pod prąd na rondo... Ogólnie rzecz biorąc
      albo się ma predyspozycje do jazdy albo nie. Tylko jak sie po kursie
      okaże, że nie to szkoda wydanej kasy...
      • pan_rotametr Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? 27.01.08, 13:06
        O, właśnie, właśnie o to chodzi: o predyspozycje psychiczne. Zresztą test jest
        prosty: przejechać się rowerem po mieście, po ulicach (oczywiście zgodnie z
        przepisami i zachowując dużą ostrożność). Jeśli podczas jazdy stwierdzisz, że
        ruch uliczny to koszmar, to daj sobie spokój z prawkiem.
      • emeryt21 Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? 27.01.08, 09:39
        Dla mnie to wszystko jest niezrozumiale.Przeciez na kurs idzie sie w
        celu nauczenia sie jazdy.Jesli nie zdaje sie egzaminu to znaczy,ze
        instruktor byl do niczego,nie potrafi uczyc.Czekam kiedy wreszcie
        ktos pozwie instruktora za niewykonanie zadania za ktore dostaje
        pieniadze.
        Nie to nie jest fantazja.Pirwsze prawo jazdy (motocyklowe) dostalem
        dokladnie 55 lat temu,samochodowe 48 lat temu i nie moge zrozumiec
        co w tym takiego trudnego.Dawno,dawno temu nie bylo testow
        komputerowych,bo nie bylo komputerow.Najwazniejsza sprawa byla
        umiejetnosc naprawy samochodu w drodze.Czy ktos ze wspolczesnych
        kierowcow wie czym zastapic cewke wysokiego napiecia w polu?
        Czy ktos jeszcze pamieta,ze dopuszczalna predkosc w miescie byla 40
        km/godz?
        Ja tego zupelnie nie rozumiem.Jak trudno opanowac tych kilka
        manewrow?Kodeks drogowy jest coraz to grubszy,komu to potrzebne?
        W Stanach podrecznik kierowcy liczy 40 stron,razem ze znakami
        drogowymi a jazdy ucza w gimnazjum (middle school).Tam 90% ludzi ma
        prawo jazdy a samochodow jest wiecej niz ludzi.Przemyslcie ten temat.
      • Gość: jan_dreptak Re: Kiedy dać sobie spokój z prawem jazdy?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 10:16
        mam prawo jazdy ABCE oczywiscie robione kolejno 20+ lat temu,
        niedawno mlody kolega z firmy poprosil zeby mu towarzyszyc w
        egzaminie na A, na Boga Ojca to nie egzamin tylko jakas wymyslna
        tortura, nie tylko mam prawo jazdy kilku kategorii ale na poruszam
        sie i motocyklem i samochodem i okazjonalnie ciezarowka, to by sie
        moglo wydawac, ze umiem prowadzic popjazd mechaniczny ale takiego
        egzaminu w zyciu bym nie zdal, przeciez tu nie chodzi o sprawdzenie
        umiejetnosci prowadzenia tylko pamieci kursanta do zapamietania
        partytury, tu lustereczko, tu dupeczko etc,
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka