Dodaj do ulubionych

A co myślicie o daniu łapówki???

25.01.08, 11:56
Czy ktoś był na tyle zdeterminowany, że dał łapówkę? Albo poprostu dosyć miał już nerwów związanych z egzaminem? Czy jest to w ogóle możliwe? I komu się daje się w takim przypadku pieniądze? Napiszcie co o tym myślicie. Jestem bardzo ciekawa.
Obserwuj wątek
      • Gość: Ania Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.08, 14:10
        Moim zdaniem danie łapówke obecnie graniczy z cudem, musiałabyś mieć
        naprawdę duże znajomości. Poza tym po co masz dawać łapówke, zeby
        zabić się (lub co gorsza kogoś) na pierwszym lepszym skrzyżowaniu?
        Jeśli nie zdajesz egzaminu to najczęściej oznacza, że nie jeździsz
        wystarczająco dobrze i sprawiasz zagrożenie na drodze. Lepiej zdać,
        nawet za 10-tym razem, ale samodzielnie :)
        • Gość: Jacek R. Stary ZWM Do Ani. Piszesz żeby zdawaćpo 10 razy?????? IP: *.tktelekom.pl 09.02.08, 18:22
          Do Ani.

          To wytłumacz wszystkim ,dlaczego jest taki problem ze zdaniem podstawowego prawa
          jazdy w Polsce???

          Dlaczego w Polsce zdaje się po 10 razy, a gdy los rzuci takiego kursanta np. do
          USA , to zdaje tam za 1-wszym, maxymalnie 2 razem!!!!!!

          Czyżby Polacy tu w Polsce byli tacy TĘPI, a w USA są tylko mądrzy???

          Odpowiem Ci na przykładzie ośrodka WORD z południowej polski.

          Bo systemem zdawania egazminu na prawko, w Polsce rządzi zorganizowana
          przestępczość!!! Tak. Tak!!!

          W WORD-ach pracują ludzie ze starych służb, młodzi emeryci z SB, aktualnej
          Policji itd.......

          Dlatego w Polsce jest taki syf!!!
          • Gość: jacek226315 Re: Do Ani. Piszesz żeby zdawaćpo 10 razy?????? IP: *.proxy.aol.com 10.02.08, 03:25
            JacekR.Stary ZWM napisal:
            >Czyzby Polacy tu w Polsce byli tacy TEPI,a w USA sa tylko madrzy????
            Wiesz dlaczego,bo w USA kazdy wlasciwie ma prawo jazdy,zdobycie
            dokumentu trwa 1 godzine, i na 100 moze jeden obleje.Jest tez druga
            strona medalu,ze w Polsce chyba 1 na 1000Amerykanow zdalby egzamin
            w ogole.Wez tez pod uwage ,ze Amerykanie to jedni z najgorszych
            kierowcow, 2 na 10 uzywa kierunkowskazow,z prawego pasa skreca w
            lewo i na odwrot.Maja tylko inna kulture jazdy,przepuszcza nie
            wymuszaja pierwszenstw/no chyba ze to spaniole za kierownica/.A
            najgorsi to staruszkowie lub staruszki ponad osiemdziesiecioletnie,
            ledwo toto idzie o kulach lub lasce ale wsiada do samochodu i jedzie
            pod prad, lub 10km/h
          • Gość: instruktor Re: Do Ani. Piszesz żeby zdawaćpo 10 razy?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.08, 15:32
            .głupi jesteś mały człowieczku, pisząc takie bzdury dajesz
            dowód...uczyłem wiele osób i dużo zdaje za pierwszym razem-ale
            do "jazdy" trzeba mieć trochę "drygu". I słuchać tego-co mówi
            instruktor a nie myśleć :"jak tu sobie załatwić prawo jazdy"- ci co
            załatwili-na ogół już nie jeżdżą a rocznie około 5000 /pięć
            tysięcy/ofiar w Polsce mówi samo za siebie. w USA- to średnio
            uzdolniony szympans by zdał;a w Polsce nawet mu auta nie wypożyczą
            bo ichniejsze prawo jazdy nadaje się do jazdy automatem i nie wiedzą
            po co w aucie sprzęgło..
          • Gość: ciekawe Re: Do Ani. Piszesz żeby zdawaćpo 10 razy?????? IP: 213.134.181.* 11.02.08, 19:57
            ja zdałam za pierwszym - i zostałam pochwalona za jazdę - chyba właśnie o to chodzi, by dać z siebie wszystko, a nie iść "na farta" - a większość idzie nie mając pojęcia o jeździe...

            nie da się zdać? wśród moich znajomych, dobrze radzący sobie za kierownicą też zdali, jak obserwowałam swoja grupę egzaminacyjną w oczekiwaniu na swoją kolej to widziałam jakie ewidentne błędy robią i co może to wina egzaminatora

            takie tłumaczenie jest żałosne, jak ktoś nie potrafi jeździć to niech nie wsiada do auta

            bo tłumaczenie się stresem jest śmieszne - za kółkiem masz być zawsze w formie i masz przezwyciężać stres - bo jakby wyglądała twoja jazda w trudnych stresowych warunkach (np. poślizg)? - trzeba zimną krew zachować - jak nie umiesz to się nie nadajesz

            i to nie jest tak, że ci co zdali za pierwszym drugim czy trzecim razem mieli fuksa - widocznie popełniali tak rażące błędy, że dla ich (i innych) bezpieczeństwa nie dano im (do chwili aż się postarają opanować i zlikwidować popełnianie błędu) pozwolenia na jazdę autem, jedni są zbyt podatni na stres (tak! to jest przeszkoda do prowadzenia auta nie wyobrażam sobie spotkać takiego zestresowanego kierowcy na drodze - jeszcze mnie zabije...) inni popełniają błędy techniczne mimo iż np. są odpowiedzialni i na pewno nie przyszłoby im do głowy się ściagać

            a matoły, które powodują wypadki - prawdopodobnie zdały bo świetnie opanowali jazdę, lecz zabrakło im wyobraźni, a z wyobraźni niestety sie nie testuje kandydatów i może być tak że taki jeden z drugim małolatem zdadzą a później śmigaja na ręcznym jakimś subaru jak w tym internetowym filmku...
            • Gość: ciekawe Re: Do Ani. Piszesz żeby zdawaćpo 10 razy?????? IP: 213.134.181.* 11.02.08, 20:04
              i to nie jest tak, że ci co zdali za pierwszym drugim czy trzecim razem mieli fuksa

              ci co nie zdają po raz n-ty widocznie popełniali tak rażące błędy, że dla ich (i innych) bezpieczeństwa nie dano im (do chwili aż się postarają opanować i zlikwidować popełnianie błędu) pozwolenia na jazdę autem, jedni są zbyt podatni na stres (tak! to jest przeszkoda do prowadzenia auta nie wyobrażam sobie spotkać takiego zestresowanego kierowcy na drodze - jeszcze mnie zabije...) inni popełniają błędy techniczne mimo iż np. są odpowiedzialni i na pewno nie przyszłoby im do głowy się ściagać; dodam, że nie jestem zbyt pewna siebie(bo się zaraz czepi ktoś że skoro zdała za pierwszym to myśli, że wszystkie rozumy pozjadała...NIE), zdaję sobie sprawę ze swoich umiejętności ale nigdy przenigdy nie można dawać się ponosić emocjom w czasie jazdy - bo to jest umyślne powodowanie niebezpieczeństwa"
              • Gość: Mycha Re: Do Ani. Piszesz żeby zdawaćpo 10 razy?????? IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.03.08, 11:07
                Ciekawe to co ciekawe piszesz... I nijak ma się to do rzeczywistości - moim
                zdaniem. Najgorsze są cwaniaki, co zdają za pierwszym razem bo uważają, że już
                są genialnymi kierowcami i wszystkie rozumy pozjadali.

                Ja zdałam za 4tym i się tego nie wstydzę. I możesz sobie gadać co chcesz, ale
                było to podyktowane stresem. Powiesz, że nie chciałabyś takiego nerwowego
                kierowcy na drodze. Miałam jedną bardzo niebezpieczną sytuację na jeździe:
                wyjechał mi z jednokierunkowej pod prąd kierowca, ścinając skrzyżowanie tak, że
                gdyby nie szybka reakcja mogłoby być krucho... Zareagowałam jednocześnie z
                instruktorem, żadne z nas nie czuło, że to drugie wcisnęło wcześniej hamulec,
                więc musieliśmy zrobić to w tym samym czasie. Czy wykazałam się refleksem i
                opanowaniem w nerwowej sytuacji na drodze? Tak! Czy nie potrafiłam przenieść
                tego na egzamin? Tak. Chyba głównie dlatego, że człowiek sam sobie presję
                narzucił: bo leci kasa, bo urlop się kończy itd itp. Jako małolata nie miałam
                problemów z egzaminami żadnymi. Jednak niektóre rzeczy w życiu się zmieniają...
          • Gość: Robert Re: Do Ani. Piszesz żeby zdawaćpo 10 razy?????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.08, 01:06
            czy to usa czy polska czy niemcy. zadna różnica. potrafisz prowadzić samochód -
            zdajesz, nie potrafisz - płacisz za drugi egzamin i próbujesz. mój ojciec zdawał
            prawko w niemczech. uczył sie jeździć po wioskach a zdawał na frankfurcie i zdał
            za pierwszym. fakt ze było to 22 lata temu ale kurde zdać taki egzamin to
            wyczyn, a ja widze ze wszyscy płaczą nad naszymi teraźniejszymi egzaminami. nie
            chce wyjść tu na jakiegoś zarozumialca ale jak czytam o łapówkach i innych
            wymysłach zeby tylko zdać no to troche mnie mysli niektórych głęboko dziwią. ja
            zdałem niedawno bo 2 tyg temu za drugim razem. wiedziałem ze wreszcie mi sie uda
            no a udało sie w miare szybko ale przeciez egzamin da sie zdać i nie ma co
            mysleć o przekrętach. Pozdrawiam i zycze powodzenia na egzaminie.
    • xixx Re: A co myślicie o daniu łapówki??? 25.01.08, 14:33
      Teraz wszędzie są kamery, poza tym uwierz, za każdym kolejnym podejściem do
      egzaminu umiesz więcej. Jak się naprawdę nauczysz jeździsz to zdasz i nie
      zabijesz nikogo potem na drodze. To naprawdę nieodpowiedzialne płacić za
      egzamin, wyjedziesz potem z kupionym prawkiem i zabijesz kogoś. Bo tak Ci się
      spieszyło.
      Całe szczęście że już się nie da kupić prawka.
      • Gość: Kamila Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 04.02.08, 09:40
        Z tym "umieniem więcej" po dwóch miesiącach przerwy, to bym
        dyskutowała. Raczej nie dokupisz tylu jazd, aby jeździć przez ten
        czas dużo. Może 2-4 godziny przed samym egzaminem? Czy to zrównoważy
        to co zapomniałaś przez dwa miesiące?????
        No chyba, że u Ciebie na egzamin czeka się tyle, ile nakazuje prawo,
        czyli do miesiąca. Ja nie mam takiego szczęścia;-(.
        Mimo to o dawaniu łapówek absolutnie nie myślę.
        • Gość: ewe Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.chello.pl 04.02.08, 18:41
          jest mozliwosc zdania za łapowke, pomimo kamer itp,
          uwazam ze jesli egzaminator oblewa dobrego kierowce bo mu raz zgasł samochod a
          za drugim razem bo ruszyl z dwojki to jest debilizmem twierdzic (tak jak koledzy
          w wypowiedziach powyzej) ze zdawanie parokrotne nauczy wiecej..tylko nie wiem
          czego, a ludzie daja łapowki zeby nie czekac po 2 miesiace na kolejne terminy!
          mysle ze brakuje im juz sił i czasu!!
              • mis22 Byłem zmuszony dać łapówkę 07.02.08, 12:25
                Gdy chciałem zdać egzamin na prawo jazdy to zmuszono mnie do dania
                łapówki. Bez łapówki termin egzaminu odkładano w nieskończoność, a
                chciałem odebrać kupiony samochód i pojechać na wakacje. Gdy dałem
                sekretarce łapówkę, to następnego dnia miałem egzamin, który zdałem
                z małymi problemami spowodowanymi przez śnieg zasłający pasy
                namalowane na jezdni.
                      • Gość: jacek226315 Re: W lodówce tez widzisz zaścianek? IP: *.nwrknj.east.verizon.net 08.02.08, 03:34
                        ppo napisal:
                        > Wyjasnij mi ,w jaki sposob to zdanie pasuje do tematu?
                        Otoz wyjasniam szanownemu obywatelowi,otoz moj przedmowca dziwil sie
                        jak mozna kupic samochod przed wyrobieniem sobie prawa jazdy.Otoz
                        mozna, nie musze miec wcale prawa jazdy by byc wlascicielem
                        samochodu.Moge kupic sampchod nastepnie zatrudnic Ciebie jako
                        kierowce , a sam nie musze umiec prowadzic.A czy myslisz,ze te
                        wszystkie gwiazdy filmowe to same prowadza,a samochody przeciez sa
                        ich wlasnosci,.Wiec po co sie dziwic, ale Polacy sie wszystkiemu
                        dziwuja,bo zostali w zascianku.By the way ja tez najpierw kupilem
                        samochod a nastepnie poszedlem do MV ubiegac sie o dokument i
                        zabralo mnie to 1 godzine, i w dodatku bezplatnie.Panial>?
                        • Gość: sprawiedliwy Re: W lodówce tez widzisz zaścianek? IP: 80.68.236.* 08.02.08, 09:30
                          Gość portalu: jacek226315 napisał(a):

                          > ppo napisal:
                          > > Wyjasnij mi ,w jaki sposob to zdanie pasuje do tematu?
                          > Otoz wyjasniam szanownemu obywatelowi,otoz moj przedmowca dziwil
                          sie
                          > jak mozna kupic samochod przed wyrobieniem sobie prawa jazdy.Otoz
                          > mozna, nie musze miec wcale prawa jazdy by byc wlascicielem
                          > samochodu.Moge kupic sampchod nastepnie zatrudnic Ciebie jako
                          > kierowce , a sam nie musze umiec prowadzic.A czy myslisz,ze te
                          > wszystkie gwiazdy filmowe to same prowadza,a samochody przeciez sa
                          > ich wlasnosci,.Wiec po co sie dziwic, ale Polacy sie wszystkiemu
                          > dziwuja,bo zostali w zascianku.By the way ja tez najpierw kupilem
                          > samochod a nastepnie poszedlem do MV ubiegac sie o dokument i
                          > zabralo mnie to 1 godzine, i w dodatku bezplatnie.Panial>?

                          otóż wyjaśniam szanownemu emigrantowi (bo widocznie ma problemy ze
                          zrozumieniem języka ojców), że poprzednikowi nie chodziło o to że
                          kupno samochodu w Polsce jest niemożliwe bez prawa jazdy, bo jest i
                          zawsze było (mój ojciec kupił samochód w 1987 nie mając prawa jazdy
                          a jedynym posiadaczem takiego dokuemntu w domu byłem wtedy ja) tylko
                          o zasadność takiego zakupu. Czyli nie że nie można tylko po co, żeby
                          stał na parkingu, i tracił na wartości. Można te pieniądze
                          zainwestować i kupić sobie za parę miesięcy lepszy sanmochód albo
                          część z nich wydac na przyjemności a za parę miesięcy kupić taniej
                          paromiesięczny samochód.
                          • Gość: jacek226315 Re: W lodówce tez widzisz zaścianek? IP: *.nwrknj.east.verizon.net 08.02.08, 14:42
                            sprawiedliwy napisal(a):
                            >otoz wyjasniam szanownemu emigrantowi(bo widzocznie ma problemy
                            ze>zrozmieniem jezyka ojcow),ze poprzednikowi nie chodzilo o to ze
                            >kupno samochodu w Polsce jest niemozliwe bez prawa jazdy.......
                            O prosze to w Polsce juz nawet ludzie wiedza co inni maja na
                            mysli,sory ale mnie tez o to nie chodzilo ,dziwie sie tylko ze
                            poprzednik dziwil sie temu ,ze ktos kupuje najpierw samochod ,a
                            potem zdaje prawo jazdy.Poza tem bym byl bardzo wdzieczny gdyby
                            szanowny krajan wskazal mnie gdzie poprzednik jasno wyrazil o co mu
                            chodzi.A co do zasadnosci kupna samochodu by stal na parkingu i
                            tracl na wartosci to szanowny krajan widocznie malo w zyciu widzial,
                            pamietam mojego sasiada ktory trzymal samochod przed garazem by
                            imponowac sasiadom-to bylo w jeszcze jak mieszkalem w Warszawie,no
                            ale ten sasiad to swierzy nabytek w stolicy.W zwiazku z tym
                            przypomina mi sie kawal jak dwuch kolegow sie spotyka i jeden
                            drugiego sie pyta co to jest ma trzy nogi ,jest czarne sluzy do
                            grania i wisi na scianie, nie wiem odpowiada drugi ,jak to nie
                            wiesz, przeciez to fortepian,fortepian dziwi sie drugi, a co cie
                            obchodzi jak sobie miezkanie mebluje.
                            • Gość: Miś Samochód i prawo jazdy w 1978 roku IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 09.02.08, 09:17
                              Gość portalu: jacek226315 napisał(a):
                              > pamietam mojego sasiada ktory trzymal samochod przed garazem by
                              > imponowac sasiadom

                              W 1978 roku wpłacało się pieniądze i czekało na odbiór samochodu 4
                              lata. Aby zrobić prawo jazdy też trzeba było się zapisać w kolejkę
                              na kurs i czekać rok. Dlatego było problemem aby zsynchronizować aby
                              uzyskać prawo jazdy tuż przed odebraniem samochodu. Po co mi było
                              potrzebne prawo jazdy gdy ani ja ani nikt w rodzinie nie miał
                              samochodu?
                  • tymon99 Re: Byłem zmuszony dać łapówkę 09.02.08, 07:39
                    a dlaczego zakładasz, że idiota? może ktoś np. wykorzystuje okazję. albo pilnie
                    potrzebuje kosztów, żeby zapłacić mniejszą zaliczkę na podatek dochodowy. albo
                    chce zwiększyć w sobie motywację do zdania egzaminu.
              • Gość: ww Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.08, 22:12
                Jakbym był właścicielem wordu lub kimś od kogo zależy otrzymanie prawka ,,,,,,to
                bym utrudniał i zachęcał na legalne zdobycie pj, przecież to kasa dla szkól
                jazdy i calęj tej złodziejskiej machiny!

                System zdobywania pj powinno być takie jak za ukochanych komunistow, którzy nie
                ograniczali tej wolności do drogi , kto ma się zabić na drodze to się zabije, a
                kto się chce przejechać na podwójnym gazie, ten się przejedzie i żadne debilne
                przepisy tego nie zmienią !
                • Gość: sprawiedliwy Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.gprs.plus.pl 08.02.08, 08:57

                  Gość portalu: bzium napisał(a):

                  > Za to ruszaniena recznym to sie nalezalo oblanie, a tej pani to
                  moze ktorys raz
                  > juz zgasl samochod. Moze gasnac 2x.

                  Może ktoś mi poda przepis, gdzie jest napisane że kierowca może
                  zdławić silnik tyla a tyle razy i w ciągu jakiego czasu. Aha, i jaki
                  jest wymiar kary za to "wykroczenie". Bo chegoś tu nie rozumiem.
                  Egzaminator moze oblać kursanta WYŁĄCZNIE za popełnione przez niego
                  w trakcie egzaminu błędy mające znamiona WYKROCZENIA. A nie
                  słynne : "samochód można zaparkowac maks. 20 cm od krawężnika" (znam
                  takiego egzaminatora co z linijką ganiał), albo "parkowanie można
                  poprawić 2 razy". Proszę, niech ktoś mi poda takie przepisy!
                  • Gość: maniek Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.cust.tele2.pl 09.02.08, 17:47
                    no "sprawiedliwy" jestem ciekaw gdzie wyczytales ze egzaminator moze oblac tylko
                    za "przewinienia majace znamiona wykroczenia"... he dobry jestes. kazdy maly
                    blad t.j. zgasniecie silnika moze zdazyc sie raz, powtorzenie bledu daje dwie
                    N-ki na kwicie ktory dostajesz po wyjsciu z samochodu jak oblejesz i to
                    wystarczy! tak samo jak np. dwa razy nie spojrzysz na skrzyzowaniu na droge z
                    pierwszenstwem czy nic nie jedzie itp... nie ma co burzyc, jak egzaminator jest
                    normalny to wiadomo ze jakos bardzo nie bedzie sie czepial malych bledow nawet
                    jak sie powtorza ale jak bedzie sie czepial to nic nie zrobisz bo ma takie
                    prawo. no chyba ze masz lepszy pomysl?
                    • agusia_ok Re: A co myślicie o daniu łapówki??? 09.02.08, 22:57
                      a mozesz mi powiedzieć gdzie niby pisze ze moze ci samochód zgasnąc
                      tylko dwa razy?? hmmm bo mnie instruktor (który jest teraz
                      egzaminatorem w WORD) uczył ze nie ma określonej liczby
                      dopuszczalnych "zgaśnięć" auta, najwazniejsze jak sie potem
                      zachowasz, czy nie tamujesz w ten sposób ruchu itp. Wiadomo ze moze
                      ci auto gasnąć co 5 minut ale 2 to napewno za mało zeby oblać
                    • Gość: sprawiedliwy Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.gprs.plus.pl 11.02.08, 10:21
                      Gość portalu: maniek napisał(a):

                      > kazdy maly
                      > blad t.j. zgasniecie silnika moze zdazyc sie raz, powtorzenie
                      bledu daje dwie
                      > N-ki na kwicie ktory dostajesz po wyjsciu z samochodu jak oblejesz
                      i to
                      > wystarczy! tak samo jak np. dwa razy nie spojrzysz na skrzyzowaniu
                      na droge z
                      > pierwszenstwem czy nic nie jedzie itp... nie ma co burzyc, jak
                      egzaminator jest
                      > normalny to wiadomo ze jakos bardzo nie bedzie sie czepial malych
                      bledow nawet
                      > jak sie powtorza ale jak bedzie sie czepial to nic nie zrobisz bo
                      ma takie
                      > prawo.

                      Jakie ..rwa PRAWO?!. Prawo w naszym kraju to: Ustawa,
                      rozporządzenie, uchwała itp. O ile wiem to wg. konsytucji ani
                      jakiegolwiek innej ustawy Egzaminator nie jest ŻADNĄ jednostką
                      prawodawczą. Ma sie tak samo podporządkować prawu jak każdy inny
                      obywatel. Więc jeśli istneije przepis, który mówi, że "...jak np.
                      dwa razy nie spojrzysz na skrzyzowaniu na droge z pierwszenstwem czy
                      nic nie jedzie itp..." to mi go podaj, a jak nie to egzamin w tym
                      momencie jest zdany! i nie ma co dyskutować z DEBILEM (nie chodzi mi
                      o Ciebie tylko o takiego egzaminatorzynę), kótry sie uważa za
                      niewiadomo jakiego mądralę tylko sie odwołać do sądu.
                      Ludzie nie dawajcie się robić w wała! Jeśli takich spraw zaczną być
                      tysiące to może ktoś w końcu ruszy budyniem i albo uchwali stosowne
                      przepisy albo przestaną różne DEBILE oblewać ludzi za przysłowiowe
                      21 cm (bo miało być 20) odstępu kół od krawężnika.

                      > no chyba ze masz lepszy pomysl?
                      Mam - odwoła się do sądu - i tak czekasz 2 - 3 miesiące na ponowny
                      egzamin to co za różnica?


            • sandra00 to wszystko to porażka !!! 08.02.08, 13:42
              Ludzie kiedyś było 10 godzin jazd egzamin w nauce jazdy i juz miało
              sie prawko , teraz 30 godzin jazd które dają to samo co kiedys 10
              egzamin wewnetrzny , czekanie 2-3 miesiące na jazdy ( oczywiscie w
              miedzyczasie trzeba dokupic sobie godzinki ) a potem egzamin
              państwowy po 5 , 6 razy ! a jest bardzo dziwne że człowiek normalny
              czyli bez grupy inwalidzkiej z powodu uposledzenia ma problem żeby
              zdać prawko , a synuś ( rodzice na wysokich stanowiskach ) który ma
              problem z funkcjonowaniem w normalnym swiecie - uposledzony umysłowo
              śmiga sobie autkiem ! jak to jest możliwe , żeby takim ludziom dawać
              prawo jazdy !!!!Przecież oni stwarzają takie samo zagroźenie jak
              pijani kierowcy !!! a jak Wy uważacie !!!
              • xadam30 Re: to wszystko to porażka !!! 08.02.08, 18:01
                sandra00 napisała:

                >, a synuś ( rodzice na wysokich stanowiskach ) który ma
                > problem z funkcjonowaniem w normalnym swiecie - uposledzony
                umysłowo
                > śmiga sobie autkiem ! jak to jest możliwe , żeby takim ludziom
                dawać
                > prawo jazdy !!!!Przecież oni stwarzają takie samo zagroźenie jak
                > pijani kierowcy !!!

                Zgadzam się z Tobą.
                Nie łam się, bo u nich później będzie (oby nie) płacz i lament,
                i: "po co mu dawałaś pieniądze?!" itd.
            • Gość: Malwina Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: 91.176.36.* 10.02.08, 23:55
              A slyszales zeby egzaminator powiedzial: "pieknie pani zaparkowala,
              podrecznikowo, ale tutaj jest taki maly spadek i jest pani centymetr
              na linii. do widzenia"? (moj pierwszy egzamin) Albo zeby egzaminator
              siedzial z Toba w aucie i wciskal hamulec jak startujesz pod gorke?
              (moj drugi egzamin). Takich egzaminow mialam cztery. Potem
              pojechalam do Belgii i zdalam za pierwszym razem, w obcym jezyku.
              Jesli dzisiaj juz takie historie sie nie zdarzaja, to sie bardzo
              ciesze.
          • Gość: mac Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: 195.74.106.* 08.02.08, 10:57
            > jest mozliwosc zdania za łapowke, pomimo kamer itp,
            > uwazam ze jesli egzaminator oblewa dobrego kierowce bo mu raz zgasł samochod a
            > za drugim razem bo ruszyl z dwojki to jest debilizmem twierdzic

            dobremu kierowcy nie gasnie samochod i nie rusza on z dwojki. NAWET, A MOZE ZWLASZCZA, NA EGZAMINIE.

            jedyne kilka sytuacji w zyciu kiedy zgasl mi samochod to te w ktorych jechalem nie swoim samochodem, z innym silnikiem, i w zamysleniu dalem tyle gazu ile wystarcza w moim przy ruszaniu...

            ruszanie z dwojki na egzminie? debilizmem jest twierdzenie ze ktos kto nie potrafi sie przez pol godziny skoncentrowac tak zeby wiedziec jaki bieg ma wrzucony jest DOBRYM kierowca.

            mac
            • Gość: sprawiedliwy Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: 80.68.236.* 08.02.08, 15:18
              Gość portalu: mac napisał(a):

              > dobremu kierowcy nie gasnie samochod i nie rusza on z dwojki.
              NAWET, A MOZE ZWL
              > ASZCZA, NA EGZAMINIE.
              >
              > jedyne kilka sytuacji w zyciu kiedy zgasl mi samochod to te w
              ktorych jechalem
              > nie swoim samochodem, z innym silnikiem, i w zamysleniu dalem tyle
              gazu ile wys
              > tarcza w moim przy ruszaniu...
              >

              I nie chceli Cię do F1?! Dziwne, naprawdę dziwne bo nawet Felipe
              Massie zgasł na starcie, a zdaje się że nie był jedyny w historii F1.
            • Gość: Weronika Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.08, 07:50
              Gość: mac 08.02.08, 10:57 Odpowiedz > jest mozliwosc zdania za
              łapowke, pomimo kamer itp,
              > uwazam ze jesli egzaminator oblewa dobrego kierowce bo mu raz
              zgasł samochod a
              > za drugim razem bo ruszyl z dwojki to jest debilizmem twierdzic

              dobremu kierowcy nie gasnie samochod i nie rusza on z dwojki. NAWET,
              A MOZE ZWLASZCZA, NA EGZAMINIE.

              jedyne kilka sytuacji w zyciu kiedy zgasl mi samochod to te w
              ktorych jechalem nie swoim samochodem, z innym silnikiem, i w
              zamysleniu dalem tyle gazu ile wystarcza w moim przy ruszaniu...

              ruszanie z dwojki na egzminie? debilizmem jest twierdzenie ze ktos
              kto nie potrafi sie przez pol godziny skoncentrowac tak zeby
              wiedziec jaki bieg ma wrzucony jest DOBRYM kierowca.

              mac


              Przeczytaj uwaznie co napisales :

              jedyne kilka sytuacji w zyciu kiedy zgasl mi samochod to te w
              ktorych jechalem nie swoim samochodem, z innym silnikiem, i w
              zamysleniu dalem tyle gazu ile wystarcza w moim przy ruszaniu...

              A teraz pomysl: na jakich autach sie zdaje?? Nie na tych co sie uczy
              tylko na WORD-owskich, ktore nie zawsze nawet s atej samej marki na
              ktorej sie uczyles.

              Ja na I egzaminie zdawalam jako pierwsza na zimnym silniku (pozna
              jesienia) i nieznanym aucie. Zgasl przy ruszaniu do luku, wiesz jak
              zaliczylam luk? Na wyjacym na caly WORD sprzegle, bo balam sie aby
              nie zgasl drugi raz (oblany egzamin) i to bylo prawidlowo (3 takich
              jak ja i sprzglo do wymiany)
              Na wyjezdzie do miasta zgasl mi na niskich obrotach 2 razy, ruszalam
              pozniej na wyjacym sprzegle

              Nie zdalam, z mojej winy, bylam tak zestresowana tym gasnieciem
              auta, ze juz nie skupiala sie wogole na jezdzie.

              Drugim razem, tez nie zdalam (40 min.). Po przejechaniu tej samej
              trasy z instruktorem, powiedzial ze i tak dlugo udalo mi sie
              pociagnac ten egzamin, ze ewidentnie chcial mnei ulac.
              Acha, tylko instruktor odwiodl mnei od zaskarzenia wyniku - nie
              zdalabym juz napewno tak szybko


              Zdalam za 3 razem, trafil mi sie normalny egzaminator, po miescie
              jezdzilam godzine i zrobilam jeden blad - zeszlam na zbyt niski bieg
              w duzym ruchu. :)
      • Gość: ja Re: A nie prościej ci będzie zabić kogoś bez oszu IP: *.n4u.airbites.pl 07.02.08, 12:40
        Akurat 2 dni temu słyszałam rozmowe w autobusie o dziewczynie, która
        dała łapówkę (600zł - tylko tyle to kosztuje?)i drugiej, która chce
        zdawac do skutku (zapłaciła ponad 2 tys. do tej pory za kurs i
        dodatkowe lekcje). Pierwsza jeździ swobodnie samochodem, druga się
        męczy na egzaminach i płaci za kolejne lekcje.

        Mnie takie sytuacje denerwują- gdyby nie ci co dają łapówki, ci co
        chcą być uczciwi mieliby lepiej. Jak egzaminator wie,że nie dostanie
        łapówki, to oceniałby jazdę inaczej. Znam sytuacje, kiedy
        egzaminator "oblewał" osoby, które dobrze jeździly.

        A co do kamer- łapówkę mozna dać na wiele dni przed egzaminem.
        Słyszałam też o absurdalnej sytuacji, kiedy rodzice "załatwili"
        egzamin dziecku bez jego wiedzy. Gdyby dziecko sie dowiedziało o tym-
        nie poszłoby na egzamin.
        • Gość: scin Re: A nie prościej ci będzie zabić kogoś bez oszu IP: 195.116.246.* 07.02.08, 15:29
          Droga ja...

          Dawanie łapówki kilka dni przed egzaminem to dość ciekawa opcja...Bo
          nie wiem czy wiesz, ze egzaminator sam nie wie kogo i kiedy będzie
          egzaminował...Każdy egzaminator w województwie ma kilka WORDów i
          codziennie jest w innym. Przyjeżdza rano do WORDu i dopiero dostaje
          listę z danymi egzaminowanych. Jak sobie wyobrażasz dawanie łapówki
          w tej sytuacji?
          Zamieszanie w ten proceder 5 egzaminatorów i proszenie, żeby Edek
          Zdziśkowi dał 600zl od Eli Bąk...No proszę Cię...

          Mnie prawo jazdy kosztowało 3 tysiące złotych :) Za 1500zł dokupiłam
          jazdy (ponad 4 miesiące czekania na egzaminy, zdane za 2 razem) .
          Teraz jeżdząc własnym samochodem po całym regionie (Śląsk) doceniam
          te dodatkowe godziny.
          Dawanie łapówki to bardzo głupi pomysł i dość ryzykowany.
      • aneczka.krk Re: A nie prościej ci będzie zabić kogoś bez oszu 11.02.08, 15:26
        wy zaraz o zabijaniu...
        ja mam egzamin za 3 tyg. i zajebiscie sie boje ze nie zdam bo w
        krakowie dość ze dlugo sie czeka to jeszcze egzaminatorzy oblewaja
        za byle gó..!! mnóstwo moich znajomych zdawalo badz zdaje na prawo
        jazdy i tylko jedna osoba zdala za pierwszym razem a dlaczgo bo
        miala znajomości a reszta oblewala. kumpel zdał za 3 razem i za
        kazdym razem miał tego samego egzaminatora powiedził mu na koniec ze
        jak by nie miał markowych ciuchów i grubego srebrnego łancucha na
        szyi to zdałby za pierwszym razem. Ja wiem ze umiem jeździć bo
        kazdy mi to mówi mój instruktor stwierdził ze mósze miec szczescie i
        trafic na "normalnego" egzaminatora zeby zdac za pierwszym razem. Ja
        chetnie dalabym łapowke ale boje sie ze mnie na tym przyłapia
      • olgiertonline Re: A co myślicie o daniu łapówki??? 07.02.08, 13:29
        Po pierwsze podstawowym czynnikiem który powoduje że się nie zdaje
        jest STRES a nie brak umiejętności! Po drugie jeśli chodzi o
        tych "zabójców na drogach" to wydaje mi się że chodzi tu o ludzi
        nieodpowiedzialnych którzy generalnie zdobyli prawko legalnie lecz
        na drodze przecenili swoje umiejętności! "no bo jak ja zdałem
        egzamin o własnych siłach to naprawdę muszę być w tym dobry" i po
        jakimś miesiącu samodzielnej jazdy zaczyna pouczać już innych
        użytkowników drogi! PRAWDZIWY EXPERT!!! Po trzecie uwarzam że taki
        kurs jest niewystarczający do tego rzeby otrzymać prawo jazdy.
        Poniewarz nie uczy on przyszłych kierowców prawidłowego zachowania
        się na drodze w różnych warunkach. (chodzi mi o jazdę po śliżkiej
        nawieżchni, na trasie w nocy, o odpowiednim zachowaniu się w razie
        sytuacji awaryjnej, wyjściu z poślizgu itd.) Po takim kursie
        otrzymujemy podstawowe umiejętności, które jak uwarzam są
        niewystarczające, a nabranie tych wyżej wymienionych umiejętności
        zajmuje zwykle minimum 3-4 lata praktyki.
        W związku z tym to że otrzymałeś prawko legalnie wcale nie znaczy że
        jesteś dobrym kierowcą, a nie potencjalnym zabójcą! Wszystko zależy
        od własnego rozsądku.
        I na koniec jeżeli chodzi o łapówki, mój kolega też miał problemy ze
        zdaniem egzaminu, nie będę już tutaj się rozpisywał jak i dlaczego
        niezdał (chłopak jeżdzi naprawdę dobrze), ale znalazł w internecie
        informację o sposobie uzyskania prawka na Ukrainie. Wyniosło go to
        jakieś 1400$ i po miesiącu otrzymał gotowe LEGALNE prawko, wymienił
        je na polskie i od połowy roku jeździ własnym samochodem.

      • Gość: kierownica Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.08, 15:29
        Ja zdałam prawko niedawno. Podchodziłam 4 razy. Najbardziej denerwujące było
        czekanie na kolejne egzaminy.. po półtora miesiąca. Ale czego to jest wynikiem?
        Małej ilości egzaminatorów. A czemu jest ich mało? Bo są np zawieszeni za branie
        łapówek, albo taki jeden został oskarżony przez dziewczyne, że ją molestował -
        na kamerach na to nie wyglądało, ale ona dalej się procesuje. Więc lepiej nie
        dawaj łapówki, bo przez Ciebie kolejne osoby będą na egzamin czekały jeszcze
        dłużej!
        Cała moja przygoda z prawem jazdy od początku kursu do zdania za 4 razem trwała
        ponad 10 miesięcy.. Nie jestem jakoś szczególnie odporna na stres, ale przez
        cały ten czas nawet się nie zastanawiałam nad łapówką. Nie mam zastrzeżeń do
        egzaminów.. oblano mnie za faktyczne błędy - nikt mi nie robił złośliwości ani
        się na mnie nie uwziął. To są mity, rozpowszechniane przez zgorzkniałych
        niedoszłych kierowców. Niektórzy widocznie naprawdę nie nadają się kierowców. I
        może trzeba to sobie wziąć do serca. Bo jeśli boisz się egzaminu.. to pomyśl jak
        będziesz się bać jak wsiadziesz do samochodu sam i nikt obok już nie będzie miał
        hamulca 'w razie czego'.
        Poniekąd dzięki tym długim terminom można sobie bez problemu wykupić np jazdy
        dwa dni i dzien przed egzaminem. Wtedy jak się tak 'rozjeździ', to trzeciego
        dnia idzie łatwiej.
        W każdym razie powodzenia wszystkim kursantom!
          • Gość: polecam Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: 62.206.18.* 07.02.08, 16:06
            Jesli dobrze jezdzisz na szkoleniu, a nie zdajesz przez drobiazgi to czemu nie dac lapowki. Egzaminatorzy nadal biora, wszedzie.Najczesciej placu trzeba sie wykuc,a trase po miescie daja ci najprostsza. Latwiej zdac jest w mniejszych miejscowosciach, maja tam inne podejscie do egzaminowanego.
            Wiekszosc madrali na forum mysli ze legalnie zdane prawko to wieksze bezpieczenstwo. Moze czuja sie bezpiecznie, gdy maja swiadomosc ze umiesz wykonac luk na placu manewrowym?!
            • Gość: uklak Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.subscribers.sferia.net 07.02.08, 23:09
              Moze czuja sie bezpiecznie, gdy maja swiadomosc ze umiesz wykonac
              luk na
              > placu manewrowym?!

              Za moich czasów największy odsiew był na manewrach. Ludzie brali
              dodatkowe godziny kręcąc do bólu łuki koperty i parkowanie
              prostopadłe. Po wielogodzinnym treningu nawet małpa by śpewająco
              zrobiła manwery i to z zamkniętymi oczami. Co z tego jak na
              normalnym parkingu już po egzaminie słupków nie było tylko inne
              samochody. Cały przepis brania lwewgo słupka na wysokości prawego
              lusterka w momencie pojawienia się trzeciego słupka nad tylnym
              nadkolem w 2/3 tylnej szyby (ale tylko w maluchu) brał w łeb i
              trzeba było jechać tam gdzie jest wystarczająco dużo miejsca aby bez
              stresu zaparkować. A może lepiej było by poternować w tym czasie
              jazdę po mieście?
              • Gość: Mycha Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.03.08, 14:03
                Ja oblewałam właśnie na tym nieszczęsnym łuku. Miałam problem z płynną jazdą do
                tyłu. Jak jechałam płynnie to wyjeżdżałam na linię. Potrzebowałam chwili na
                zatrzymanie się, rozejrzenie i dokładne obadanie sytuacji. Wręcz ułamek sekundy,
                ale nie - musiała być płynna.
                Powiedzcie mi kiedy mi jest potrzebna płynna jazda tyłem?? Bo nie rozumiem...
                Przecież do tyłu jeździ się przy jakimś manewrze i nikt nie powiedział, ze nie
                można na chwilkę się zatrzymać, żeby obejrzeć we wszystkich lusterkach i szybach
                czy w coś się nie wjeżdża. Dla mnie to największy kretynizm egzaminu.
                Cieszy mnie, że kiedyś poddałam się i zrobiłam sobie przerwę (jak usłyszałam, ze
                placu ma nie być). Wprawdzie nieszczęsny łuk pozostał, ale inne manewry robi się
                już między żywymi samochodami, a nie pachołkami i dzięki temu później nie boi
                się człowiek parkować, a nie jak jeszcze kilka lat temu uczyli zdawać egzamin, a
                nie jeździć. Większość czasu na placu szlifowało się pachołki, zamiast porządnie
                nauczyć się poruszać po mieście.
                Mój instruktor nigdy nawet nie chciał słuchać naszych rozważań z koleżanka na
                temat łapówki. I w sumie cieszę się, że zdałam sama. Wprawdzie kosztowało mnie
                to więcej i pieniędzy i nerwów, ale mam satysfakcję. Jedną rzecz jednak mój
                instruktor powiedział mądrą: "Dopóki WORDy będą finansowane z pieniędzy za
                egzamin, a egzaminatorzy będą zarabiali takie małe pieniądze: nie będzie nigdy
                porządku i bezstresowego zdawania."
                Egzaminatorzy mają podwójny zysk z oblewania nas: po pierwsze w końcu z tego
                żyje WORD dla którego pracują, a po drugie, zawsze mogą puścić jak ktoś im
                podniesie ciut pensję na lewo...
                Wiem, że teraz nie jest łatwo dać ani wziąć, ale podobno jest to możliwe.
                Podobno, gdyż sama nawet nie wiedziałam od czego zacząć chcąc się tematem
                zainteresować.
                Z drugiej strony tak sobie myślę... Może to nie głupie, że tak ludzi oblewają?
                Nawet tych co umieją jeździć? Sama zdawałam kilka razy i... jak pomyślę, że
                teraz miałabym stracić prawko i jeszcze raz przechodzić całą ta procedurę, to mi
                sie włos na głowie jeży... A ten kto szanuje swoje prawo jazdy, będzie się
                bardziej starał jeździć zgodnie z przepisami...
        • Gość: Eqonix Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.toya.net.pl 08.02.08, 12:52
          Zgadzam się z tobą w 100% ja zdawałem 3 razy przez 5 miesięcy. Wszystkie błędy
          popełniłem w stresie ale z własnej winy( wjechałem na żółtym na skrzyżownie
          chociaz mogłem się zatrzymać oraz nie pościłem pieszego na pasach). Nigdy nikt
          mi złego słowa nie powiedział nie stresował nie przeszkadzał. Spotkałem się
          nawet z ciepłym słowem a za pierwszym razem egzaminator podczas zamiany miejsc z
          dala od kamer za samochodem opierniczył mnie, za błąd bo był już gotów wracać
          35min już jeździłem. A za trzecim zdanym razem nie włączyłem kierunku podczas
          omijania stojacego samochodu na 200m przed WORDem spytał się mnie tylko dlaczego
          nie właczyłem ja odpowiedziałem że z radości że zdałem się zapomniało i .... mam
          prawo jazdy
    • Gość: mati Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.as.kn.pl 07.02.08, 18:24
      sama zdałam egzamin całkiem niedawno, bo w listopadzie. zdałam w dużym mieście,
      za pierwszym razem. nie myślałam o tym, żeby komukolwiek płacić za prawko.
      wykupiłam dodatkowe godziny przed egzaminem, na który czekałam miesiąc. sporo
      daje dobry instruktor. moja koleżanka trafiła na nieciekawego i dopiero jak
      zmieniła go zdała. uważam, że jak się jeździ przyzwoicie to się zda i nie ma tu
      nic do rzeczy plac.
    • Gość: Piotr Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.compower.pl 07.02.08, 22:26
      Narzekacie na trudny egzamin, że jazda po łuku bez sensu, że "miasto" jakieś
      takie do przesady zakręcone, że błędy dyskusyjne... Każdy, kto kiedykolwiek
      zdawał egzamin na prawo jazdy miał taki swój "ulubiony" element. Spójrzcie na to
      w ten sposób. Zdajecie, może i za 6 razem, jeździcie 2, 3, 10 lat. I z każdym
      rokiem coraz mniej z tego rozumiecie: jak ja mogłem (mogłam) oblać tyle razy
      egzamin na takiej głupocie? Przecież na co dzień wykonujesz te same lub inne
      czynności automatycznie. Pikuś.

      I dopiero wtedy zauważasz, o co w tym egzaminie chodzi. Z perspektywy lat i
      doświadczenia widzisz, że jeśli nie potrafisz wykonać tak trywialnego manewru
      jak jazda po łuku albo parkowanie to znaczy, że umiesz naprawdę niewiele. Albo
      nie umiesz nic.

      B zdałem za drugim razem, C za pierwszym, E do C w ostatni poniedziałek za 4
      razem. Teraz czekam na egzaminy na kategorię D, nie wiem jak będzie. Rozumiem,
      że każdy oblany egzamin to stres, wydane pieniądze itp. Wiem, ile kosztują
      dodatkowe jazdy. Ale mimo tego uważam, że warto być uczciwym. Przede wszystkim
      wobec samego siebie. Frajda po uczciwie zdanym egzaminie jest tego warta.
      • Gość: Celestyn Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.icpnet.pl 08.02.08, 08:58
        Prawdziwa nauka jazdy zaczyna się tak naprawdę PO egzaminie gdy SAM wsiadasz do
        SWOJEGO samochodu i już nie ma osoby obok która naciśnie na hamulec.

        Dwa razy zdawałem na starych zasadach - pierwszy raz podpadłem z przyczyn
        niemerytorycznych (podpadłem) i w efekcie oblałem, za drugim był świetny
        egzaminator ale popełniłem dwa błędy na placu. Trzeci egzamin zdawałem już rok
        później, na tydzień przed nim wziąłem 10 jazd, egzaminator był konkretny ale
        sprawiedliwy - i zdałem. A jazdy egzaminacyjnej na mieście idealnej nie miałem -
        drobne kuchy wpadły.

        A po pół roku i 3000km nadal zdarzają się drobne błędy które są nauką ale
        jednoczesnie podstawy które wyrobiłem na kursie procentują i zamieniły się w nawyki.
        • Gość: ogrodnik A skąd was wzięli ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.08, 21:07
          jeden już 3 000 km machnął, drugi jeździ 2 lata, trzeci uważa, że
          jak się nie pisze o ortografii, to nie warto stosować jej zasad, ale
          wszystkich przebił ten, który uważa, iż dobremu kierowcy samochód
          może zgasnąć i rusza on z dwójki!
          mam prawo jazdy 37 lat, cały czas go intensywnie używam, nie
          prowadziłem dotychczas chyba jedynie promu kosmicznego, na ogół wiem
          czego spodziewać się za zakrętem oznaczonym znakiem ostrzegawczym
          A-1 i potrafię z dużą skutecznością rozpoznać orła szos, który przy
          dojeździe do wierzchołka stromego wzniesienia utknął w korku tuż
          przede mną, a nie opanował jeszcze płynnego ruszania z hamulca
          pomocniczego!
          azaliż i ja popełniam niekiedy błędy! i dobrym kierowcą jedynie
          bywam!
          egzaminator jest nienajgorzej opłacanym urzędnikiem państwowym,
          który musiałby upaść na głowę, by za 600, a nawet 1500zł ryzykować
          utratę uprawnień.
          kurs na egzaminatorów tani nie jest, a rozpoczyna się od normalnego
          egzaminu na prawo jazdy, który każdy kandydat na egzaminatora zdać
          musi, mimo ze legitymuje się prawem jazdy i minimum 6-cioletnim
          stażem kierowcy. potem trzeba się intesywnie dużo i dokładnie uczyć,
          a na końcu czeka takiego bardzo selektywny egzamin (skuteczność
          zdawania w skali kraju kształtuje się na poziomie ca 7%).
          niestety, w czasie kursu przyszli egzaminatorzy mają również
          zajęcia z psychologii, na których się uczą rozpoznawać osoby z
          zawyżoną samooceną!
    • Gość: Bromberg Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.08, 21:29
      Słyszałem o przypadku, że pewien młodzik przed ruszeniem w trasę egzaminacyjną
      przed sobą na pulpicie w samochodzie położył kopertę z wkładką w postaci fotki
      jego lubej- ot tak, na szczęście. Po egzaminie po dojechanie z powrotem do WORDu
      egzaminator bez słowa wziął tą kopertę nieświadomy jej zawartości, następnie
      oznajmił, że kursant egzamin zaliczył. No comments:)))
    • Gość: new Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.02.08, 23:14
      Jestem instruktorem nauki jazdy. Najczęściej douczam osoby, które
      nie zdały egzaminu i ... strach mnie ogarnia, gdy widzę jak mało
      przyszłych kursantów zapoznało się z kodeksem drogowym. Wiedza
      często ogranicza się do zrobienia lub wkucia testów.
      Zamiast zastanawia się nad daniem łapówki proponuję spędzic czas na
      czytaniu przepisów. Ludzie powinni też umiec interpretowac znaki
      drogowe. Często cieszę się gdy kursant po oblanym egzaminie na
      lekcji kolejnej potrafi je dostrzec... Do nauki a nie spekulacji !!!
      Nie wierzcie też w te historyjki. Jeśli kursant zna przepisy i
      trochę jeździł powinien zdac, chyba że popełnił błąd - na własne
      życzenie, przez nerwy i roztargnienie.
      • Gość: jacek226315 Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.proxy.aol.com 10.02.08, 15:34
        ktos napisal(a):
        >Ty lepiej wylacz komputer i sie ucz!!!.A nie chcesz dawaxc lapwki!
        Ps>Ciekawe czy to czyta policja?(Wiesz chba,ze moga cie namierzyc
        poprzez twoj id.komutera?)HAHAHA! Niech cie zamkna!!!!
        A gdzie autorka postu stwierza ,ze chce dac lapowke,pyta sie tylko
        co o tym sadza inni,idac Twoim torem rozumowania, to tu moznaby
        znalesc pare innych osob co lapowke dawali lub maja zamiar ale nie
        autorka.Ludzie nauczce sie myslec i czytac dokladnie
      • Gość: gosc Re: Myślę, że to przestępstwo. Nie powinnaś o tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.08, 18:34
        Nie mądrz się koleś, bo prawo jazdy to nie dyplom w fizyce kwantowej - każdy
        człowiek powinien mieć prawo do prowadzenia pojazdów i prawo to powinno być
        łatwo osiągalne.

        W Polsce zrobienie teraz prawa jazdy to przeważnie okres ok. roku i mnóstwo
        czasu i pieniędzy straconych na egzaminy i dodatkowe kursy. Egzaminator ma prawo
        oblać za najmniejszą pierdółkę i nikt nie jest w stanie podważyć jego całkowicie
        subiektywnej decyzji. Podejrzewam, że WORDY utrzymują się wyłącznie z opłat za
        egzamin (nie mam co do tego całkowitej pewości)? Jeśli tak, to to jest przyczyna
        tego, że obecny system można o kant dupy rozbić.
        • Gość: asterix Re: Myślę, że to przestępstwo. Nie powinnaś o tak IP: *.adsl.inetia.pl 11.02.08, 18:57
          Re: Myślę, że to przestępstwo. Nie powinnaś o takIP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
          Gość: gosc 10.02.08, 18:34 Odpowiedz

          Nie mądrz się koleś, bo prawo jazdy to nie dyplom w fizyce kwantowej - każdy
          człowiek powinien mieć prawo do prowadzenia pojazdów i prawo to powinno być
          łatwo osiągalne.

          tyle że dyplomem nikogo nie zabijesz...
          Polacy są narodem niezdyscyplinowanym z natury i "bezwzględność" zasad na
          egzaminie nie powinna być mniejsza.
          Można się odwoływać od decyzji egzaminatora, róbcie to jak nie miał racji, chyba
          że miał...
    • Gość: Sylwia Re: A co myślicie o daniu łapówki??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.08, 17:22
      Sama zdawałam na prawo jazdy. Nie jestem za oszustwem, a tym bardziej za
      dawaniem komukolwiek w łapę. Bo co wygodniej i łatwiej? Nie chce się pouczyć i
      samemu zdać? Tego się nie robi. Ja i nie daję i nie biorę. Nie wyobrażam sobie
      stawiać na szali za kółkiem własnego zdrowia i życia oraz moich bliskich, ale i
      tych, którzy podczas mojej jazdy są również użytkownikami drogi.
      Wystarczy popatrzeć jakich mamy kierowców: nie znają się na znakach drogowych, a
      kultura osobista pozostawia dużo do życzenia.
      Jeżdżę samochodem, a oczy mam za dwoje. Za siebie i za drugiego kierowcę w
      drugim samochodzie. Bo nie wiem co mu za chwilę do łba strzeli.
      Jeśli chodzi o egzamin
      Z 10 osób przystępujących danego dnia do egzaminu, tylko ja zdałam.
      Wiem jak wygląda egzamin. Nie ma on też nic wspólnego z późniejszym poruszaniem
      się po drogach.
      Na egzaminie każdy z elementów możesz powtarzać dwukrotnie. Jeśli raz Ci nie
      wyjdzie, bo nerwy i stres, to masz druga szansę poprawić to.
      Poza tym cała reszta, albo i wszystko, zależy od samego Egzaminatora. Jak ma zły
      humor, głodny, deszcz pada, a on musi stać i patrzeć/oceniać mają również wpływ.
      U jednego coś przejdzie, przymknie oko. Inny Cię obleje.

      Poza tym, wiem jak prawo jazdy załatwiali moi znajomi:
      znajomości z egzaminatorami i ośrodkiem egzaminacyjnym mają przede wszystkim
      instruktorzy, którzy są w stałym kontakcie.
      Płaci się kasę instruktorowi swojemu, a on resztę załatwia: łatwo dowie się
      kiedy dany egzaminator będzie w danym ośrodku egzaminował i wystarczy, że
      swojego kursanta wpisze właśnie na ten dzień na egzamin. Ot cała filozofia.
      Niczego nie załatwia się z egzaminatorem osobiście. I kursant i egzaminator w
      trakcie jest "czysty".