Gość: fifilinda
IP: *.ztpnet.pl
07.02.08, 08:45
Właśnie jestem po egzaminie praktycznym na kat. B. Trafiłam na dość
nieprzyjemnego egzaminatora. Kiedy jechałam po mieście ulicą
jednokierunkową po prawej stronie stał samochód, więc ja dałam lewy
kierunek i go omijam a egzaminator do mnie, że to wyglądało tak,
jakbym chciała skręcić w lewo. Powiedział to tonem dość
pretensjonalnym. Myślałam, że już mam po egzaminie (nie wiem nawet
czy za to od razu oblewają). Kazał mi skręcić w lewo (myślę sobie
zaraz będzie kazał mi się przesiąść), ale jedziemy dalej. Gdy
wróciliśmy do WORD-a powiedział, że sygnalizowanie manewrów musi być
jednoznaczne, jazda dobra, dość dynamiczna to zaliczam. To wszystko.
ALe widziałam, że na karcie egzaminacyjnej zaznaczył w punkcie 3
podpunkt b) i teraz nie wiem czy zdałam czy nie. Nie dał mi też
żadnej kartki. A przyznam szczerze, że byłam już tak zestresowana i
po tym zajściu jeździłam cały czas w przekonaniu, że nawet jak
dojadę do WORD-a, to i tak już nie zdałam. Czy ta sytuacja
traktowana jest jako 1 błąd czy mógł mnie za to oblać?