Gość: galadriel
IP: *.chello.pl
27.02.08, 08:06
ZDAŁAM,ZDAŁAM,ZDAŁAM...Niesamowite uczucie.Wczoraj o 18.15 byłam najszczęśliwszą kursantką w Katowicach.Zaczęłam łuk w słońcu,a do WORD-u wracałam już po ciemku.Egzaminator był fantastyczny,cały czas się usmiechał.Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam,bo zdawałam już 3 razy.Zawsze spotykałam się tylko z nerwami i wrzaskami.Życze wszystkim takiego egzaminatora.NIECH NIKT NIGDY SIĘ NIE PODDAJE-BO KIEDYŚ NADEJDZIE TEN DZIEŃ...w którym człowiek staje się najszczęsliwszy na świecie...