Dodaj do ulubionych

Znak B-36, nazewnictwo techniczne.

02.03.08, 20:53
Dwie sprawy:

1. B-36, znak zakazu "zakaz zatrzymywania się" - wygląda jak 4
kawałki niebieskiej pizzy na czerwonym talerzu.
Znak "zakaz zatrzymywania się" oznacza, że nie można się
zatrzymywać, prawda? A tym bardziej nie można pozwolić sobie na
postój pojazdu. Jeśli nie jest odwołany przez B-36, czyli taki sam
znak, z tabliczką T-25c (odwołanie zakazu wyrażonego znakiem -
strzałka w dół w białym prostokącie), albo B-35 (zakaz postoju, 2
połówki pizzy na czerwonym talerzu, który mówi, że można się
zatrzymać poniżej minuty, ale nie można powyżej, bo byłby postój) -
obowiązuje do najbliższego skrzyżowania.
Jeśli jest sam znak B-36, to nie można się zatrzymać, nawet na 3
sekundy, jeśli zatrzymanie to nie wynika w warunków ruchu drogowego.
Tak? Jeśli np. stoimy w korku, czy na światłach, znak nie obowiązuje
nas, ponieważ nasze zatrzymanie/nasz postój wynika z warunków ruchu.
Jeśli jednak chcemy np. skoczyć po fajki do kiosku, czy wysadzić
pasażera, a więc zatrzymać się wówczas, kiedy zatrzymanie nie wynika
z warunków ruchu, i zakładając, że będzie to zatrzymanie (mniej niż
60sek) - to i tak zatrzymać się nie mogę? Tak?
Xadam, Ty byłeś niedawno na kursie instruktorskim. Jak to jest???
Maciek, Pontus?

Druga sprawa, czy istnieje jakieś rozporządzenie, które określałoby
jednoznacznie, jak się nazywa miarka bagnetowa, jak się nazywa
zbiornik z płynem do spryskiwaczy etc?
Bo Panowie mi się nie mogą dogadać;/. Więc jak sobie sama gdzieś nie
sprawdzę, to będę miała mętik w głowie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Csyiu Re: Znak B-36, nazewnictwo techniczne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 21:19
      > 1. B-36, znak zakazu "zakaz zatrzymywania się" - wygląda jak 4
      > kawałki niebieskiej pizzy na czerwonym talerzu.
      > Znak "zakaz zatrzymywania się" oznacza, że nie można się
      > zatrzymywać, prawda? A tym bardziej nie można pozwolić sobie na
      > postój pojazdu. Jeśli nie jest odwołany przez B-36, czyli taki sam
      > znak, z tabliczką T-25c (odwołanie zakazu wyrażonego znakiem -
      > strzałka w dół w białym prostokącie), albo B-35 (zakaz postoju, 2
      > połówki pizzy na czerwonym talerzu, który mówi, że można się
      > zatrzymać poniżej minuty, ale nie można powyżej, bo byłby postój) -

      > obowiązuje do najbliższego skrzyżowania.
      > Jeśli jest sam znak B-36, to nie można się zatrzymać, nawet na 3
      > sekundy, jeśli zatrzymanie to nie wynika w warunków ruchu
      drogowego.
      > Tak? Jeśli np. stoimy w korku, czy na światłach, znak nie
      obowiązuje
      > nas, ponieważ nasze zatrzymanie/nasz postój wynika z warunków
      ruchu.
      > Jeśli jednak chcemy np. skoczyć po fajki do kiosku, czy wysadzić
      > pasażera, a więc zatrzymać się wówczas, kiedy zatrzymanie nie
      wynika
      > z warunków ruchu, i zakładając, że będzie to zatrzymanie (mniej
      niż
      > 60sek) - to i tak zatrzymać się nie mogę? Tak?
      > Xadam, Ty byłeś niedawno na kursie instruktorskim. Jak to jest???
      > Maciek, Pontus?

      Wszystko tu jest prawdą. Nie możesz sie zatrzymać nawet na poł
      sekundy jeśli tylko to nie wynika z warunków ruchu. Zakaz
      zatrzymania to zakaz zatrzymania - bezwzględny.


      > Druga sprawa, czy istnieje jakieś rozporządzenie, które
      określałoby
      > jednoznacznie, jak się nazywa miarka bagnetowa, jak się nazywa
      > zbiornik z płynem do spryskiwaczy etc?
      > Bo Panowie mi się nie mogą dogadać;/. Więc jak sobie sama gdzieś
      nie
      > sprawdzę, to będę miała mętik w głowie.

      Co do tego to nie mam nic fachowego:
      Wskażnik bagnetowy. Wskaźnik poziomu oleju w silniku.
      Zbiornik wyrównaczy płynu chłodzącego.
      Zbiornik płynu hamulcowego.
      Zbiornik płynu do spryskiwacza.
    • Gość: Maciek Re: Znak B-36, nazewnictwo techniczne. IP: *.chello.pl 02.03.08, 21:30
      ... Linijko, jesteś ekspertem!!! to co wyrecytowałaś to absolutny wyciąg z Prawa
      O ruchu Drogowym, jestem w szoku!!!Odnośnie zatrzymania lub postoju, absolutny
      strzał w cel, a bagnet od oleju ( tak go popularnie zwiemy ) nazywa się
      wskaźnikiem poziomu oleju. Zbiornik do płynu spryskiwania szyb właśnie tak się
      zowie.
      ... jestem do dyspozycji, jakiekolwiek pytanie!!!
      ... trzym się
      • egzek_byd Re: Znak B-36, nazewnictwo techniczne. 02.03.08, 21:41
        Już wszystko zostało powiedziane, B - 36 "zakaz zatrzymywania się" -
        zabrania zatrzymania pojazdu, czyli nie możesz unieruchomić pojazdu
        nawet na chwilę! oczywiście wyłaczone jest unieruchomienie pojazdu
        wynikającego z warunków ruchu drogowego np. czerwone światło itp,
        krótko mówiąc masz rację :) Co do zadania pierwszego, powiedz że
        jest to wskaźnik pomiaru poziomu oleju i będzie z pewnością dobrze,
        reszta to zbiorniki wyrównawcze odpowiednio do płynu hamulcowego,
        chłodzącego i płynu do spryskiwaczy szyb, pamietaj że musisz
        powiedzieć w jaki sposób się sprawdza, tzn. w przypadku oleju omówić
        ten nieszczęsny "bagnet" a przy płynach wspomnieć o min i max oraz o
        tym że poziom płynów powinien znajdowac się pomiędzy, a płyn do
        spryskiwaczy musisz sprawdzić czy jest, to wszystko.
        ps: kurcze "linia" jeszcze nie zdałaś tego prawka?
          • linia.frontu Re: Znak B-36, nazewnictwo techniczne. 03.03.08, 08:41
            Gość portalu: aaa napisał(a):

            > egzek_byd. Zbiornik płynu do spryskiwaczy na pewno nie jest
            > zbiornikiem wyrównawczym. Jest po prostu zbiornikiem.

            Moich dwóch Panów też tak mówi: zbiornik WYRÓWNAWCZY płynu
            CHŁODZACEGO, a reszta: sam zbiornik/zbiorniczek.
        • Gość: linia.frontu Re: Znak B-36, nazewnictwo techniczne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 08:39
          egzek_byd napisał:

          > Już wszystko zostało powiedziane, B - 36 "zakaz zatrzymywania
          się" - zabrania zatrzymania pojazdu, czyli nie możesz unieruchomić
          pojazdu nawet na chwilę! oczywiście wyłaczone jest unieruchomienie
          pojazdu wynikającego z warunków ruchu drogowego np. czerwone światło
          itp, krótko mówiąc masz rację :)

          Egzaminator, instruktor i kursant zgadzają się z moim głębokim
          przekonaniem.
          Odwozimy instruktora na Pragę i chcemy go wysadzić, w tym celu
          skręcamy i mamy przed sobą znak: B-36. Instruktor pyta:
          - Możemy się tam zatrzymać?
          - Nie! Zakaz zatrzymywania (i postoju) pojazdu!
          - Jak to nie? Oczywiście, że możemy, mamy 60 sekund.
          Zatrzymujemy się za znakiem od strony jego umieszczenia i wysadzamy
          pasażera.
          Wieczorem zagladam do 2 podręczników i testów. Nadal uważam, że nie
          mogę. Następnego dnia poruszam temat.
          - To przeczytaj jeszcze raz uważnie.
          - W obydwu podręcznikach jest powiedziane: "Zakaz zatrzymania"
          oznacza zakaz zatrzymania.
          - Ok, ale tam jest więcej. Jest coś takiego jak zatrzymanie
          wynikające i nie wynikające z warunków ruchu drogowego.
          (odnoszę wrażenie, że chce zmienić cel rozmowy i przyłapać mnie na
          braku wiedzy)
          - I jeśli stoję na czerwonym, wynika to z warunków ruchu i znak mnie
          nie obowiązuje. (No przecież nie przejadę na czerwonym bo jest znak,
          zwłaszca, że sygnalizacja ma pierwszeństwo przed znakami, albo nie
          wjadę nikomu w tyłek w razie postoju w korku, bo mam znak). Ale
          jeśli to nie wynika z warunków ruchu i np. chcę wysadzić pasażera,
          to nie mogę.
          - Mieliśmy to na kursie instruktorskim i egzaminator (...) sam
          mówił, że można np. wyskoczyć po fajki na 60sek, i on tak robi
          (gadka o odliczonej reszcie i braku kolejki, gadka o zatrzymaniu
          przez policję - mniej niż 60sek). Więc chyba egzaminator wiedział,
          co nam mówi. Ale masz rację - lepiej, jak się uczycie, że jest w
          ogole zakaz, żeby się wam nie myliło.

          No bez kitu. Facet jest instruktorem, kodeks ma w małym palcu,
          namiętnie pyta o przepisy, na pewno zna znaki, i jeszcze potwierdza
          to opinią egzaminatora. I na pewno nie chce mnie wprowadzić w błąd,
          bo przecież po coś mnie uczy.
          Ale jakim cudem mogę się zatrzymać, jeśli znak mówi, że nie mogę.
          Nawet się tak nazywa: zakaz zatrzymania. Cały czas mówimy o
          zatrzymaniu, nie o postoju pojazdu. Przecież jakbym to powiedziała
          na egzaminie, to bym uwaliła, a nie?
          To o co chodzi?


          Co do zadania pierwszego, powiedz że jest to wskaźnik pomiaru
          poziomu oleju i będzie z pewnością dobrze, reszta to zbiorniki
          wyrównawcze odpowiednio do płynu hamulcowego, chłodzącego i płynu do
          spryskiwaczy szyb, pamietaj że musisz powiedzieć w jaki sposób się
          sprawdza, tzn. w przypadku oleju omówić ten nieszczęsny "bagnet" a
          przy płynach wspomnieć o min i max oraz o tym że poziom płynów
          powinien znajdowac się pomiędzy, a płyn do spryskiwaczy musisz
          sprawdzić czy jest, to wszystko.

          A tu mam ból, bo tak:
          Mój Instruktor mówi, że miarka bagnetowa nazywa się miarka
          bagnetowa. Tak jest napisane w robionych przez Mojego Instruktora
          podstawowych czynnościach kontrolno obslugowych, oraz obsłudze
          mechanizmów sterowania pojazdem. Ja przeleciałam na tym 3 egzaminy
          mówiąc to w sposób wskazujący na wypowiadanie Prawdy Absolutnej. Mój
          Instruktor powtarzał: w żadnym wypadku "bagnet"! Masz uzywać
          słownictwa technicznego, wskażnik poziomu oleju silnikowego w
          silniku nazywa się miarka bagnetowa.
          Nowy Instruktor: jaka miarka! W żadnym wypadku tak nie mów, co to
          jest miarka bagnetowa! No X na pewno Cię tak nie uczył, nie mów mi,
          że Cię tak uczył. Wskażnik poziomu oleju, jak już musisz to powiedz
          bagnet, to nazwa potoczna i raczej Cię puszczą.

          No sorry. Po 70 godzinach można stracić autorytet, ale na pewno nie
          zyskuje się autorytetu przez 8 godzin. Mój Instruktor wiedział,
          czego mnie uczy.

          > ps: kurcze "linia" jeszcze nie zdałaś tego prawka?

          Po 12 lipca - moim 3 podejściu oblanym na łuku, dałam sobie spokój
          na 8 miesięcy.
          Wiele osób mówiło mi o zmianie instruktora, jednak Twoja opinia
          przypieczętowała moją decyzję. Miałam mu do zarzucenia jedynie
          manewry na sposób.
          Tak więc jeżdże z kimś innym.
          (uciekłaś wtedy moją stroną lewą,
          to jeszcze jest glupota, czy już zdrada?)

          Nowy instruktor:
          - nauczył mnie łuku na wyczucie!!!!!!!
          - nauczył mnie wychylać się przy cofaniu i operować jedną ręką,
          drugą trzymając za fotelem pasażera podczas cofania po prostej
          - wymaga znajomości przepisów i pyta o nie
          - zwraza uwagę na stres (ja przy Moim Instruktorze nie byłam
          zestresowana)
          - wyznaje zasadę: im trudniej na kursie, tym łatwiej na egzaminie
          - zwraca uwagę na czytanie znaków
          - przerabia dane sytuacje tak długo, aż wykonam je dobrze
          - pokazał mi "haczyki" egzaminacyjne, których nie znałam, trasy
          przerabia nieźle. Nie pokazał mi jednak kilku miejsc, np. pasu dla
          autobusów, który się nagle zaczyna, zmiany organizacji ruchu na Żabie
          - przerabiał dokładnie skrzyżowania równoległe i zasady
          pierwszeństwa przejazdu.
          - tlumaczy, dlaczego coś się dzieje, np. dlaczego nie włączamy
          kierunkowskazów na łuku, a nie, ze z instytucji
          - zwraca szczególną uwagę na nazewnictwo fachowe płynów
          eksploatacyjnych i mechanizmów sterowania pojazdem
          - pierwszy raz sama zmieniałam pasy ruchu
          - pierwszy raz wykorzystywałam wjazd z prawej strony przy zawracaniu
          z wykorzystaniem infrastruktury terenu- a nawet parkowałam tyłem, z
          dużą pomocą instruktora
          - nie kadzi mi, jeśli oboje widzimy, że idzie mi koszmarnie

          Ja:
          - idzie mi gorzej, niż z moim instruktorem. Nie potrafię utrzymać
          nawet toru jazdy i jechac środkiem pasa. jak na pierwszych godzinach.
          - jeśli zdam ten egzamin, to przez przypadek
          - i jest to mój ostatni egzamin na prawo jazdy.

          Zmykam do pracy;)
      • Gość: linia.frontu Re: Znak B-36, nazewnictwo techniczne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 07:26
        Gość portalu: Maciek napisał(a):

        > ... Linijko, jesteś ekspertem!!! to co wyrecytowałaś to absolutny
        wyciąg z Prawa O ruchu Drogowym, jestem w szoku!!!Odnośnie
        zatrzymania lub postoju, absolutny strzał w cel, a bagnet od oleju (
        tak go popularnie zwiemy ) nazywa się wskaźnikiem poziomu oleju.
        Zbiornik do płynu spryskiwania szyb właśnie tak się zowie.
        ... jestem do dyspozycji, jakiekolwiek pytanie!!!
        > ... trzym się

        Jeszcze nie powiedziałam, że znak obowiązuje od strony umieszczenia,
        chyba, a "uszczegółowiają" to inne znaki, jeśli jest sam, to nie
        można zatrzymywać się zarówno na jezdni, jak i na chodniku od znaku
        do najbliższego skrzyżowania. Oczywiście symbole biorę z tablicy ze
        znakami, nie pamiętam ich.Ale z resztą robię tak: siadam i zaczynam
        interpretować znak.

        Mój instruktor mówi, że mam ogromne braki w przepisach.
        Sęk w tym, że jestem ekspertem tylko na forum. Siadam i jestem w
        stanie Ci taką litanię wyrecytować, jadę z Mamą na miejscu pasażera,
        widzę przejazd kolejowy i recytuje wszystkie znaki, jakie się z nim
        wiążą, Mama odpowiada, że wie, ale nie umiałaby tak tego opisać.

        A wsiadam za kółko: i nie widzę. Zawracamy i jest sygnalizator
        kierunkowy ze strzałką w lewo - ja jeszcze pamiętam, jak wykładowca
        to podkreślał i rysowaliśmy sygnalizator - nie zawracam, nie mam
        możliwości. I ja to wiem, tylko patrzę na sygnalizator i nie widzę
        strzałki (fakt, że to było po paru godzinach jeżdżenia, tylko, że ja
        to po 10h powinnam tak samo widzieć). Instruktor pyta, czy na
        zakazie zawracania mogę skręcić w lewo - proste, siadam przed kompem
        i wiem, skręcić mogę, zawrócić nie, w podręczniku są takie rysunki z
        parkingiem i jest narysowane, że mogę na ten parking skręcić, w
        uliczkę za parkingiem też, ale jeśli mam zakaz skrętu w lewo - nie
        skręcę w uliczkę i nie zawrócę, bo znak mi tego zakazuje, mogę
        natomiast wjechać w parking przed skrzyzowaniem, bo znak zakaz
        skrętu w lewo zabrania mi skrętu na najbliższym skrzyżowaniu, ale
        mogę skręcić między znakiem, a skrzyżowaniem, a nawet zawrócić np. w
        celu wjechania na parking i znak mi nie zabrania tego zrobić.
        Instruktor pyta o zakaz zawracania, infrastruktura terenu nie daje
        możliwości skręcenia w lewo, a ja zaczynam kombinować i mówię źle.
        Albo widzę znak, że jest skrzyżowanie drogi z pierwszeństwem z drogą
        jednokierunkową, czyli nie mogę skręcić w tę drogę, ale muszę
        zachować ostrożność i liczyć się w tym, że ktoś będzie chciał z niej
        wyjechać, ale ustąpi mi pierwszeństwa, ponieważ jego droga jest
        podporządkowana, kreska jest cieńsza. Instruktor mówi: patrz na
        znaki, a ja widzę ten znak i ograniczenie do 30 i jestem w stanie
        wydukać tylko: wiem, co z tym zrobić, a zacholerę nie jestem w
        stanie nazwać tego, co widzę, opisać, czarna dziura. Albo najlepsze,
        widzę, że wjeżdżam na drogę jednokierunkową, widzę białą strzałkę w
        kwadracie i wiem, co widzę, a mówię... no zgadnij, nakaz jazdy
        prosto, aprzecież wiem, że to nie to i jeszcze ostetnio na
        Odlewniczej obśmiewałam się z kursanta, który tak powiedział.

        Tak samo: ja Lalkę czytałam 3 razy i mogę Ci cytować z pamięci
        urywki, typu: czlowiek jest jak ćma, na oślep rwie się do ognia,
        choć go boli... etc, na ustnym z HeLPa nie jestem w stanie wydukać
        nic, ja do tej pory nie wiem, jak zaliczam ustne i to nawet całkiem
        znośnie. Jakbym miała to samo napisać, to by mi kartek nie
        starczyło, mam powiedzieć - nie wiem.

        I instruktor ma prawo uważać, że nie znam przepisów, bo nie jestem w
        stanie jadąc, powiedzieć tego, co znaczą, i jestem przekonana, że
        jakby mi wpadł np. do pracy i rzucił: zakaz zawracania, to bym
        zdębiała i nie powiedziała nic.

        Ej, co jest??? :(
        • linia.frontu Re: Znak B-36, nazewnictwo techniczne. 03.03.08, 07:56
          Jak na eksperta to strasznie chaotycznie przekazuję swoją wiedzę.

          Zakaz zawracania oznacza:
          - brak możliwości zawracania na najbliższym skrzyżowaniu
          - brak możliwości zawracania na odcinku od znaku do skrzyżowania
          - mozliwośc skrętu w lewo na skrzyżowaniu
          - możliwość skrętu w lewo przed skrzyżowaniem, np w parking

          Zakaz skrętu w lewo oznacza:
          - brak możliwości skrętu w lewo na najbliższym skrzyżowaniu
          - brak możliwości zawrócenia na najbliższym skrzyżowaniu
          - mozliwość skrętu w lewo pomiędzy znakiem, a skrzyżowaniem, np. na
          parking
          - możliwość zawrócenia PRZED skrzyżowaniem.

          I wcale tak długo nad tym nie myślałam: wzięłam prysznic, zrobiłam
          kawe, spaliłam fajka ;D
          • Gość: egzek_byd Re: Znak B-36, nazewnictwo techniczne. IP: *.chello.pl 03.03.08, 19:11
            B-36 nie wiem, może ja nie potrafię logicznie przeczytać twojej
            relacji, ale szczerze mówiąc dobrze się ubawiłem interpretacją
            instruktora :) B -36 zakazuje zatrzymania w każdym przypadku bez
            względu na czas unieruchomienia pojazdu (oczywiście oprócz warunków
            ruchu drogowego), zakaz jest tak rygorystyczny, że nawet nie można
            sie zatrzymać w celu np. wysadzenia osoby niepełnosprawnej!! bez
            urazy, ale nie Ty tylko ktoś inny ma braki.
            • Gość: Maciek Re: Znak B-36, nazewnictwo techniczne. IP: *.chello.pl 03.03.08, 21:20
              ... kolega przedmówca ma rację, znak B-36 zakazuje zatrzymania zarówno na jezdni
              jak i chodniku, chyba,że inaczej stanowią warunki określające sposób
              zatrzymania. Żaden instruktor i żaden egzaminator nie ma prawa kazać się w takim
              miejscu zatrzymać nawet po gazetę!!! Na taką czynność pozwala znak B-35, zakaz
              postoju, który jeśli nie posiada dodatkowych uregulowań zezwala na zatrzymanie
              do 1-ej min.
              ... jeśli jakiś instruktor czy też egzaminator twierdzi inaczej to powinien
              zacząć pobierać nauki.
              ...pozdro
              • linia.frontu Re: Znak B-36, nazewnictwo techniczne. 03.03.08, 23:34
                Już sama nie wiem, może to był B-35. Ale jak jechaliśmy to ja
                zaczęłam gadkę tak: widzisz ten znak tu? (wskazuję na znak zakaz
                zatrzymania) To na pewno ten był wtedy na tamtym "parkingu"
                (parkingu...). Zresztą, kiedy powiedział: "no jak nie możesz", to
                specjalnie spojrzałam jeszcze raz i widziałam B-36!!! Jak będzie
                trzeba, to przejdę całą Pragę i znajdę to miejsce i będzie tam B-36!
                To ja już nie wiem, co jest grane...
      • linia.frontu Re: Znak B-36, nazewnictwo techniczne. 03.03.08, 23:30
        Gość portalu: Maciek napisał(a):

        > ... o Mamo, przecież to nie jest doktorat z Prawa O ruchu Dr...
        ym !! to tylko egzamin na prawo jazdy kat. B!!!! Linijko, odpocznij
        i wyluzuj.

        No co się ze mnie śmiejesz;). Podobno mam ogromne braki w
        przepisach, no - dobra, nie "ogromne", tylko "spore".
        Ty, niegłupi pomysł... symbole i znaki drogowe literatury
        poodwilżowej na przykładzie twórczości... ;)
        Ciężko by było:)

        Jak wracałam do domu, to w końcu doszłam, dlaczego ten instruktor
        uważa, że jestem zestresowana, a Mój uważał, że jestem za bardzo
        wyluzowana. Bo mój dawał mi poczucie bezpieczeństwa - ufałam mu i
        byłam go pewna, mogłam swobodnie jeździć. Jedyna zaleta braku
        dystansu, ale to nie tylko to, on tak już miał, że mu się ufało.
      • linia.frontu Re: Znak B-36, nazewnictwo techniczne. 04.03.08, 00:19
        Gość portalu: Maciek napisał(a):

        > ... o Mamo, przecież to nie jest doktorat z Prawa O ruchu Dr...
        ym !!! to tylko egzamin na prawo jazdy kat. B!!!! Linijko,
        odpocznij i wyluzuj.

        A, przypomniało mi się, że mój Instruktor też tak powiedział, że nie
        piszę doktoratu;).
        A, ja się go dziś specjalnie zapytałam o B-36 i o miarkę bagnetową
        - Instruktoooorze? Jak jest B-36, to nie mogę się zatrzymać nawet na
        sekundę?
        - A który?
        - Zakaz zatrzymania, taki czerwono-niebieski.
        - No wiem, jak wygląda. Nie, nie ma takiej możliwości.
        - A miarka bagnetowa nazywa się miarka begnetowa?
        - Tak.
        - I to jest nazewnictwo techniczne i tak powinnam powiedzieć na
        egzaminie?
        - Tak.

        Oczywiście nic mu nie powiedziałam, że była taka sytuacja. Jak
        będzie chciał, to sobie tu wejdzie i przeczyta:)
        Dobra, idę spać, jutro mam jazdy od 8:00. :/
        I muszę wstać... o... najpóźniej o 6, a niewyspany kierowca jest
        gorszy od pijanego kierowcy plepleple. A ja sobie wolę z wami
        pogadać o znakach.
        Pa! :*
    • linia.frontu Już po wszystkim. 04.03.08, 10:36
      Jeszcze tylko jutro egzamin.
      Jezu, jeszcze nigdy nie miałam tak, żeby myśleć: jeszcze tylko 1,5
      godziny, wytrzymasz. Ja z moim instruktorem nie robiłam takich
      błędów. A ten mnie już zaczął w.urwiać, z moim instruktorem
      omawialiśmy każdy szczegół płynów, eksploatacyjnych, a ten tylko o
      tej ustawie i o ustawie, no chyba jasne, że na egzaminie będę mówić
      o ty, o co mnie pytają, no chyba do cholery mój instruktor mi o tym
      mówił. Łuk mi nie wychodzi i nie mogę wyczuć swojego sposobu na tej
      Yarisce i muszę robić na wyczucie, żeby w ogóle wyjechać. Jestem
      niewyspana, zła i nie mam Cremony do kawy. Do pracy jeszcze pół
      godziny, skoczę. I wyć mi się chce, i niedobrze mi na samą myśl o
      prawku. Ja już mam dość. I tak źle i tak.
      A z moim instruktorem zaczęło być źle, jak postanowiłam go zmienić.
      A ten jest dobry, ale mnie wkurza, jak coś wiem, to ten mi i tak
      mówi, bo zakłada, że na pewno źle zrobię. Zdycham, chcę do domu... :(
      • Gość: Maciek Re: Już po wszystkim. IP: *.chello.pl 04.03.08, 22:20
        ... nic nie będę smucił, żeby Cię dziś nie wkurzać, ale powiem, że do kawy
        zamiast Cremony używam zwykłego zagęszczonego mleka ( skondensowanego ) jest o
        wiele lepsze w smaku!!!
        ... trzym się jutro, Linijko i proszę daj
        później jakiś znak, twój kibic.
        • linia.frontu Re: Już po wszystkim. 05.03.08, 10:33
          Gość portalu: Maciek napisał(a):

          > ... nic nie będę smucił, żeby Cię dziś nie wkurzać, ale powiem, że
          do kawy zamiast Cremony używam zwykłego zagęszczonego mleka
          (skondensowanego ) jest o wiele lepsze w smaku!!!

          To jest to smutne?
          Ja nie mam w pracy lodówki, to sam proszek pijam;)

          > ... trzym się jutro, Linijko i
          proszę daj później jakiś znak, twój kibic.

          Nie ma prawka:)
          Wpadnę do Ciebie pomykać, jak mi się zachce pojeździć.
            • linia.frontu Re: Już po wszystkim. 05.03.08, 22:10
              Gość portalu: Maciek napisał(a):

              > ... a jak Ci się naprawdę zachce pomykać to wpadaj, Linijko,
              powalczymy na drodze bez zbędnych pierdół i coś z tego będzie.

              Kusssssisz! Wiesz co, spróbuję złapać jakąś pracę i sobie zarobić na
              jeszcze jedno podejście, ulotki jakieś, żeby można było rano. Coś
              pomyślę.
                • linia.frontu Maciek, jeszcze chciałam Ci coś powiedzieć! 06.03.08, 08:24
                  Wiesz, że przy całej tej mojej koszmarnej jeździe, nie boję się już
                  rond?:) Kiedyś było: "łojezurooondo!;/", teraz - jakoś już nie.
                  Zdecydowanie mniej boję się też tramwaji, reakcja była analogiczna
                  do reakcji na ronda. Skrzyżowań równorzędnych się nie boję, choć nie
                  przepadam, bo instruktor mówi, że mam wcześniej obserwować, a ja
                  widzę rząd zaparkowanuch aut i nie wiem, czy coś jedzie. Boję się
                  tylko tego miejsca zaraz przy odlewniczej, jak przejeżdżasz przez
                  stare tory w jezdni, potem skręcasz w lewo i za jakiś czas w prawo i
                  tam jest droga jednokieruknowa ze skrzyżowaniem kolizyjnym - i tego
                  nie lubię. Trzeba zacząć zawracać z lewej krawędzi, potem, już
                  zakręcając, do prawej (bezkolizyjnie) i znów do prawej, a potem znak
                  stop i piesi - wiesz? To nie jest trudne, ale nie lubię.
                  • mdrive Re: Maciek, jeszcze chciałam Ci coś powiedzieć! 06.03.08, 21:44
                    ... to ja, Maciek. Zalogowałem się, wreszcie.
                    Linijko, za dużo rozważań, ja staram się uczyć jazdy podobnie jak ? np. tańca.
                    Nie myślę, że tańczę tylko tańczę. W czasie jazdy nie każę kursantom analizować
                    ( błąd ), każę im jechać, a reszta wychodzi w praniu, pomalutku. Sztuka polega
                    na ogarnięciu wszystkiego na raz, na początku to trudne a później już wcale nie.
                    ... tu nie trzeba czegoś lubić lub nie, trzeba po prostu jechać.
                    Jak to złapiemy to zacznie się układać jak film, książka lub poezja!!!

                    ... więc tańczmy sobie dalej, na drodze, to tylko taniec.
                    • linia.frontu Re: Maciek, jeszcze chciałam Ci coś powiedzieć! 06.03.08, 22:10
                      mdrive napisał:

                      > ... to ja, Maciek. Zalogowałem się, wreszcie.

                      Mmmmmmmmmmmmmmmdrive, chwytliwe;)

                      > Linijko, za dużo rozważań, ja staram się uczyć jazdy podobnie
                      jak ? np. tańca.

                      Szczęście ppolega na tym, całe szczęście, by z prostych rzeczy nie
                      tworzyć intelektualnych labiryntów, by z prostych rzeczy nie tworzyć
                      intelektualnych labiryntów, wystarczy przecież...

                      > Nie myślę, że tańczę tylko tańczę. W czasie jazdy nie każę
                      kursantom analizować ( błąd ), każę im jechać, a reszta wychodzi w
                      praniu, pomalutku. Sztuka polega na ogarnięciu wszystkiego na raz,
                      na początku to trudne a później już wcale nie.

                      Ale błąd w sztuce nauczania?
                      Dla mnie to trudne, bo ja się muszę przekierować. Jak jadę to
                      obserwuję i wtedy inaczej myślę, koncentruję się na tym, żeby
                      zaobserwować i zareagować. A jak mnie Instruktor w trakcie pyta o
                      analizę znaku, to muszę się przekierować na analizę w stronę
                      kontemplacji, a nie reakcji. Ja wiem, co ten znak znaczy i wiem, jak
                      zareagować, ale nie jestem w stanie tego opisać. A jak zaczynam z
                      opisem, to przestaję reagować. Tak samo inaczej myślę, pisząc na
                      papierze, a inaczej pisząc na kompie. I tak już mam.

                      > ... tu nie trzeba czegoś lubić lub nie, trzeba po prostu jechać.

                      No ale ja lubiiiiiłam! Kiedyś. :(
                      Nowy nie jest taki straszny. Dziś z nim gadałam, i chce ze mną
                      jeździć, a jazda ze mną to musi być dla biednego Nowego koszmar -
                      nie dość, że ćmulę fajki, czego on nie lubi (przed jazdą), to
                      jeszcze gdzieś tak w połowie zamykam się w sobie, mało nie wybuchnę,
                      przestaję odpowiadać i czekam, aż jazda się skończy. Jak wyjdę z
                      auta, to wszystko spoko, ale w pewnym momencie zaczyna mi wszystko
                      siadać, i jeszcze jeżdżę tak, że go nieźle wytelepie:).

                      > Jak to złapiemy to zacznie się układać jak film, książka lub
                      poezja!!!

                      Było tak. No, kiedyś jazda to była poezja, a ja wżerałam się w
                      jazdę, jak w książkę. Masz czasami tak, że ciągle Ci mało jakiejś
                      książki, że się w nią wżerasz, ale i tak Ci mało i najchętniej to
                      byś połknął, takie kompletne nienasycenie.

                      > ... więc tańczmy sobie dalej, na drodze, to tylko taniec.

                      ZNÓW SIĘ ZACZYNA MÓJ TANIEC NA LINIE... :)
                      • linia.frontu Re: Maciek, jeszcze chciałam Ci coś powiedzieć! 06.03.08, 22:17
                        linia.frontu napisała:

                        > > ... tu nie trzeba czegoś lubić lub nie, trzeba po prostu jechać.
                        >
                        > No ale ja lubiiiiiłam! Kiedyś. :(

                        Wiesz, to było takie uczucie, którego nigdy nie miałam. Wsiadałam i
                        czułam się na swoim miejscu, jakbym wróciła gdzieś z daleka.
                        Wiedziałam, po co tu jestem, i że tak ma właśnie być.
                      • mdrive Re: Maciek, jeszcze chciałam Ci coś powiedzieć! 06.03.08, 22:33
                        ...błąd w sztuce nauczania?, nie sądzę. Ja wiem,że to trudne, asle błędu tu nie
                        ma. Ja nie każę analizować znaku drogowego, o mamusiu, to jest w trakcie teorii,
                        ja każę go tylko zauważyć!!!, chyba to różnica.
                        Linijko, nie kontempluj znaków, Ty je tylko zauważ, to wszystko. Ja nie oczekuję
                        od nikogo, żeby recytował w czasie jazdy formuły itp, tam posługujemy się zmysłami.
                        ... czy mi ciągle czegoś brak, tak, ciągle mi czegoś brak. Nie mogę połknąć
                        książki, często, bo tak tępy jestem, że za pierwszym razem jej nie rozumiem,
                        próbuję drugi, może się uda. Łykam, łykam...
                        ...a na linie nigdy nie zatańczę, bo się cholercia bym bał.
                        • Gość: linia.frontu Re: Maciek, jeszcze chciałam Ci coś powiedzieć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.08, 23:08
                          mdrive napisał:

                          > ...błąd w sztuce nauczania?, nie sądzę. Ja wiem,że to trudne, asle
                          błędu tu nie ma.

                          No! Bo się już miałam obrazić w imieniu Nowego:)))
                          Ja myślę, że to wcale niegłupie i może gdybym zaczęła się tak uczyć
                          od początku... kto wie...


                          Ja nie każę analizować znaku drogowego, o mamusiu, to jest w trakcie
                          teorii,ja każę go tylko zauważyć!!!, chyba to różnica.
                          > Linijko, nie kontempluj znaków, Ty je tylko zauważ, to wszystko.
                          Ja nie oczekuję od nikogo, żeby recytował w czasie jazdy formuły
                          itp, tam posługujemy się zmysłami.

                          No ale Nowy tego wymaga! Moim też tak było, że ot, jechałam, i
                          miałam problemy z techniką, ale nie ze znakami:)


                          > ... czy mi ciągle czegoś brak, tak, ciągle mi czegoś brak. Nie
                          mogę połknąć książki, często, bo tak tępy jestem, że za pierwszym
                          razem jej nie rozumiem, próbuję drugi, może się uda. Łykam, łykam...

                          Ja się wżeram, wżeram, wżeram, zwłaszcza, jak chcę uciec od życia:)

                          > ...a na linie nigdy nie zatańczę, bo się cholercia bym bał.

                          :)))))))
                        • linia.frontu Re: Maciek, jeszcze chciałam Ci coś powiedzieć! 06.03.08, 23:23
                          mdrive napisał:

                          > ... odnośnie tego nowego, który nie jest straszny.
                          > dlaczego ma być straszny? Linijko, ja też nie jestem straszny,
                          zastanów się!
                          > .... spróbujmy może, incognito.
                          > ... maciek, twój kibic

                          Oj, no bo naopowiadałam, jak to okropnie na tych jazdach... no
                          okropnie!:) Ale tak w ogóle to on miły jest i chce ze mną jeździć i
                          naprawdę uczy:)
                          Ale obiecujesz, że nie jesteś straszny?:DDD
                          Cholera, trochę ciągniecie;/. Macie jakieś zniżki?:DDDD
                          Dla studentów!!!:D
                          Pogadaj z szefem, żeby zrobił zniżki dla studentów:DDD
                          Dla ludzi po 4 egzamine!!!! Wiem, już kiedyś dzwoniłam, dla swoich
                          kursantów macie szczególne względy, jak każdy szanujacy się zresztą
                          ośrodek. A w ogóle kiedyś napiszę na priva i Ci opowiem:D
                          • mdrive Re: Maciek, jeszcze chciałam Ci coś powiedzieć! 07.03.08, 21:00
                            ... straszny nie jestem, słowo! A co do tych zniżek to cienka sprawa. Godzinka
                            na Yarisie - 50 zł, pakiet 10 godz, płatny z górki - 450 zł, pakiet 30 godz z
                            górki - 1200 zł. Na większe zniżki nie ma co liczyć. Studenci dla szefa nie mogą
                            być argumentem ( z całym szacunkiem ) bo prawie wszyscy kursanci są nimi, co by
                            to było?
                            ... :)
                            • linia.frontu Re: Maciek, jeszcze chciałam Ci coś powiedzieć! 07.03.08, 21:35
                              mdrive napisał:

                              > ... straszny nie jestem, słowo! A co do tych zniżek to cienka
                              sprawa. Godzinka
                              > na Yarisie - 50 zł, pakiet 10 godz, płatny z górki - 450 zł,
                              pakiet 30 godz z
                              > górki - 1200 zł. Na większe zniżki nie ma co liczyć. Studenci dla
                              szefa nie mog
                              > ą
                              > być argumentem ( z całym szacunkiem ) bo prawie wszyscy kursanci
                              są nimi, co by
                              > to było?
                              > ... :)


                              Oj sorki Słońce, ale ja za znacznie mniejszą kasę zrobię cały kurs
                              jeszcze raz. Pakiety mogę rozkładać na nieoprocentowane raty, za
                              również mniejszą kasę; mogę płacić Instruktorowi bezpośrednio za
                              każdą godzinę. A Ty mi mówisz, że to są zniżki :D
                              I jeszcze wiem, do kogo warto iść, a do kogo niech ręka boska broni,
                              a szkolenie jest na dobrym poziomie.
                              Mam nadzieję, że chociaż przyzwoicie Panowie zarabiacie - nie
                              odpowiadaj:). To na Corsę są inne stawki, a na Yarka inne? A
                              instruktor jest przypisany do auta, czy mogę sobie zażyczyć: ten a
                              ten z polecenia, na tym to a na tym autku? A ile się czeka na jazdy
                              i ile w tygodniu można wyjeździć?
                              A tak swoją drogą... to Ty możesz tak na forum "z ramienia firmy",
                              że o wszystkim mówisz? Nikt Ci nie zabroni, ale nie wolałbyś być
                              prywatny i anonimowy?:)
                              • mdrive Re: Maciek, jeszcze chciałam Ci coś powiedzieć! 07.03.08, 22:10
                                ...Linijko, czy jak idziesz do sklepu po np. spodnie to prosisz o zniżki dla
                                studentów? Wiem,że jesteś zapracowana, ale nie dawno nawet w TV mówili, że ceny
                                poszły w górę bo Yarisy są drogie i koszty rosną, zwykła ekonomia. Oczywiście,
                                na corsę są inne stawki bo koszty są mniejsze, czysta ekonomia, nie denerwuj się
                                tak. Możesz sobie zażyczyć na corsie, wtedy będzie taniej, a co do przypisania
                                instruktora do auta to rzecz powszechnie oczywista!!! Jeśli ktoś sprzedaje np.
                                bułki w tym stoisku, to na życzenie klienta nie przejdzie przecież do innego
                                stoiska sprzedawać masło. Nasze zarobki, hm... za darmo nie pracuję!, chyba to
                                oczywiste, Matką Teresą nie jestem, a czy one są duże, popytaj Linijko, pewnie
                                się mocno zadziwisz. A nawet gdyby to co?, dlaczego w Polsce wszyscy wszystkim
                                zaglądają do portfela, ja pracuję klient płaci, nikt go nie zmusza.
                                Na jazdy można się zapisać od razu, a w tygodniu jeździsz ile chcesz i ile masz
                                kasy.
                                Ja na forum nie jestem z ramienia firmy, ja to ja. O wszystkim nie mówię, mówię
                                o tym co powszechnie wiadome ( na naszej stronce ). Dawno minęły te czasy gdy
                                każdy bał się własnego cienia, a ja należę do tych co na pewno go się nie
                                boją!!! Nie chcę być anonimowy, niech nim będzie Gall Anonim. W razie co, zbiorę
                                op... od szefa ( super gość ), na pewno bardzo nie pokrzyczy na mnie. A co do
                                instruktora koordynującego, jeśli dobrze rozumiem to prawidłowa nazwa to
                                "prowadzący", jeśli natomiast chodzi o koordynującego, ale egzaminatora to taki
                                co nadzoruje egzaminy w danym dniu i w danym ośrodku.
                                • mdrive Re: Maciek, jeszcze chciałam Ci coś powiedzieć! 07.03.08, 22:23
                                  ... i jeszcze jedno, na tym forum znalazłem się tylko przypadkiem, bo ktoś mi
                                  podpowiedział i pewnie szybko z niego bym zniknął gdybym nie wpadł na Ciebie.
                                  Nawet chciałem zniknąć, ale wróciłem szybko z pewnych względów. I uwierz mi, ja
                                  nie występuję z ramienia firmy, ja to ja !!!!
                                  • linia.frontu Re: Maciek, jeszcze chciałam Ci coś powiedzieć! 07.03.08, 22:56
                                    mdrive napisał:

                                    > ... i jeszcze jedno, na tym forum znalazłem się tylko przypadkiem,
                                    bo ktoś mi
                                    > podpowiedział i pewnie szybko z niego bym zniknął gdybym nie wpadł
                                    na Ciebie.
                                    > Nawet chciałem zniknąć, ale wróciłem szybko z pewnych względów. I
                                    uwierz mi, ja
                                    > nie występuję z ramienia firmy, ja to ja !!!!

                                    Ja też calkiem przypadkiem... a jestem ponad rok, dzień w dzień:D
                                    Ja wiem przecież, tylko po prostu ja bym chyba nie chciała mówić o
                                    swojej szkole. Nawet będąc kursantką nie chciałabym tu o tym mówić.
                                    Uważam, że ludzie nie są warci takiej szczerości, że gnoją te
                                    wszystkie prawy, które są dla Ciebie ważne i widzisz to nawet po
                                    wątkach dotyczących Twojej szkoły.
                                    I nie zniiiiiiiiiiiiiiiikaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ;(

                                    Ja znikam za to - ale spać tylko, wrócę jeszcze:)))
                                • linia.frontu Re: Maciek, jeszcze chciałam Ci coś powiedzieć! 07.03.08, 22:51
                                  mdrive napisał:

                                  Teraz to Ty się złościsz:)))

                                  > ...Linijko, czy jak idziesz do sklepu po np. spodnie to prosisz o
                                  zniżki dla studentów?

                                  Z tymi dla studentów, to był żart przecież:)
                                  W ogóle ze zniżkami, bo nie wierzę, że masz taką moc sprawczą, nie
                                  przesadzajmy, jesteś pracownikiem.

                                  Wiem, że jesteś zapracowana, ale nie dawno nawet w TV mówili, że
                                  ceny poszły w górę bo Yarisy są drogie i koszty rosną, zwykła
                                  ekonomia. Oczywiście, na corsę są inne stawki bo koszty są mniejsze,
                                  czysta ekonomia, nie denerwuj się tak. Możesz sobie zażyczyć na
                                  corsie, wtedy będzie taniej,

                                  W moim ośrodku to bez znaczenia, na czym jeżdżę, dlatego bardziej mi
                                  się opłaca, bo płacę tak samo. A z tym Nowym chyba zostanę, bo nie
                                  licząc niuansów, uczy dobrze, trochę żałuję, że nie pracował, jak
                                  zaczynałam kurs.

                                  a co do przypisania instruktora do auta to rzecz powszechnie
                                  oczywista!!! Jeśli ktoś sprzedaje np. bułki w tym stoisku, to na
                                  życzenie klienta nie przejdzie przecież do innego stoiska sprzedawać
                                  masło.

                                  I tu się zgadzam, ktoś za takie autko musi odpowiadać, chociaż ten
                                  przykład trochę nieadekwatny, bo Ośrodek szklenia traktuje się jak
                                  sklep spożywczy z kilkoma sprzedawcami - czego sobie nie zażyczysz,
                                  to podadzą:). Tak się traktuje powszechnie, ja wcale nie mówię, że
                                  mi się to podoba.

                                  Nasze zarobki, hm... za darmo nie pracuję!, chyba to oczywiste,
                                  Matką Teresą nie jestem, a czy one są duże, popytaj Linijko, pewnie
                                  się mocno zadziwisz.

                                  Wiesz, ja się naprawdę baaaaaardzo zdziwiłam, jak się dowiedziałam,
                                  jakie są stawki. Zupełnie inaczej to sobie wyobrażałam. Oczywiście w
                                  każdyym ośrodku inne.

                                  A nawet gdyby to co?, dlaczego w Polsce wszyscy wszystkim zaglądają
                                  do portfela, ja pracuję klient płaci, nikt go nie zmusza.

                                  A kto Ci zagląda do portfela? Mówiłam, nie odpowiadaj.
                                  Ale skoro już zacząłeś, to powiem - gdybyś przy jeździe
                                  doszkalającej za 50 zł zarabiał np. 10zł/h, uważałabym, że to nie w
                                  porządku i licząc przy tym paliwo, wszystkie przeglądy
                                  ubezpieczenie, serwis i przegląd co x tys km. 20zł/h - ok.
                                  Ale nie spowiadaj mi się, h. mi do tego, ile zarabiasz, to było
                                  raczej w stronę chcę dla ciebie dobrze, a nie chcę wiedzieć ile
                                  zarabiasz. I wkurzają mnie kursanci, którzy chcą wiedzieć takie
                                  rzeczy, mój instruktor opowiadał mi o kilku przypadkach, szkoda
                                  gadać.

                                  > Na jazdy można się zapisać od razu, a w tygodniu jeździsz ile
                                  chcesz i ile masz kasy.

                                  O, to ilu was tam jest?:)

                                  > Ja na forum nie jestem z ramienia firmy, ja to ja. O wszystkim nie
                                  mówię, mówię o tym co powszechnie wiadome ( na naszej stronce ).
                                  Dawno minęły te czasy gdy każdy bał się własnego cienia, a ja należę
                                  do tych co na pewno go się nie boją!!! Nie chcę być anonimowy, niech
                                  nim będzie Gall Anonim. W razie co, zbiorę op... od szefa ( super
                                  gość ), na pewno bardzo nie pokrzyczy na mnie.

                                  Ja się nie czepiam. Ja bym nie chciała tak, jakbym była
                                  instruktorem, po prostu. Ale dla Ciebie może być tak, że praca
                                  akurat tu jest integralną częścią Ciebie i ok.
                                  A to jak ja dzwoniłam na koma, to mogło być tak, że gadałam z
                                  instruktorem, a nie kierownikiem? Koma dostałam mailem.
                                  O te 5 godzin dzwoniłam po setkach ośrodków:)

                                  A co do instruktora koordynującego, jeśli dobrze rozumiem to
                                  prawidłowa nazwa to "prowadzący", jeśli natomiast chodzi o
                                  koordynującego, ale egzaminatora to taki co nadzoruje egzaminy w
                                  danym dniu i w danym ośrodku.

                                  Nie no bo takie coś jest u was na stronie odnośnie biura... nie
                                  zczaiłam, o co cho. Że instruktor coś koordynuje, tylko nie
                                  rozumiem, co:)


                                  Koniec o pracy, bo to drażliwy temat, ot co.
                                • linia.frontu Re: Maciek, jeszcze chciałam Ci coś powiedzieć! 07.03.08, 22:52
                                  mdrive napisał:

                                  > ... u nas też się płaci instruktorowi w aucie tylko wtedy właśnie
                                  tą najwyższą stawkę. Z tym tylko, że on sobie tych pieniążków do
                                  kieszeni nie bierze, ale oddaje do biura.

                                  Wiem przecież, i pewnie go tam jeszcze ostro maglują o każdą fakturę
                                  za 2 zł:)
                                  Już się tak nie wkurzaj, kończymy ten temat!
                            • Gość: linia.frontu Re: Maciek, jeszcze chciałam Ci coś powiedzieć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 16:19
                              Godzinka na Yarisie - 50 zł, pakiet 10 godz, płatny z górki - 450
                              zł, pakiet 30 godz z górki - 1200 zł.

                              DLA ZAINTERESOWANYCH OFERUJEMY SOLIDNE JAZDY DOSZKALAJĄCE.
                              KOSZTY SĄ UZALEŻNIONE OD RODZAJU I MARKI POJAZDU. Od 38-45pln.
                              Dostępne są również pakiety.



                              Godzinka na Yarisie - 50 zł
                              Od 38-45pln.


                              Jest różnica;/. Chciałam u wasd kurs zrobić cały od nowa i jeździć
                              tylko z Tobą.
      • mdrive Re: Oj no Maciuś.... :( 08.03.08, 20:08
        ... wczoraj nie zniknąłem, ale po całym dniu pracy odebrałem pocztę,
        pogawędziłem z ludźmi i mnie zmogło.
        Linijko, ja na prawdę taki jestem, że nie da się mnie tak łatwo wkurzyć, w ogóle
        się nie wkurzam, może kiedyś. Nie bierz do głowy!!!:)
        ... a tak poza tym to najlepszego w Dniu Kobiet, niech tradycji stanie się za
        dość.
        • linia.frontu Re: Oj no Maciuś.... :( 09.03.08, 10:59
          mdrive napisał:

          > ... wczoraj nie zniknąłem, ale po całym dniu pracy odebrałem
          pocztę, pogawędziłem z ludźmi i mnie zmogło.

          Też mam zaległości w korespondencji... Ale jeszcze większe na
          studiach, toteż się urwałam:). Za tydzień praca roczna, napiszę ją
          dziś, bez literatury krytycznej, potem się wciśnie, liczę na to, że
          prowadzący zaakceptuje temat. Zaczynam zabierać pracę do domu,
          kiepsko juz ze mną.

          > Linijko, ja na prawdę taki jestem, że nie da się mnie tak łatwo
          wkurzyć, w ogóle się nie wkurzam, może kiedyś. Nie bierz do
          głowy!!!:)

          Mój Instruktor już by się obraził:)))
          Ale ja go i tak lubię.

          > ... a tak poza tym to najlepszego w Dniu Kobiet, niech tradycji
          stanie się za dość.

          Dziękować:)))
    • linia.frontu Miernik poziomu oleju - najnowsza nowa nazwa ;/ 11.04.08, 22:34
      Wyczytana z najnowszego podręcznika, jaki trzymałam w łapinach swych.

      BAGNET POMIAROWY

      No ludzie, trzymajcie mnie. Wydawnictwo z Szydłowca (dla jednych
      bardziej znaczące, dla innych mniej).
      Jaki bagnet pomiarowy ja się pytam.
      Gdzie to ma ręce, a gdzie nogi?
      Znam 30 wersji, w którą mam wierzyć?




      Są egzaminatorzy, którzy się czepiają, jak się powie: jeździmy na
      światłach. Jeździ to się na kołach. Z WŁĄCZONYMI ŚWIATŁAMI.
      • mdrive Re: Miernik poziomu oleju - najnowsza nowa nazwa 12.04.08, 16:47
        ... :) :) :),
        bagnetem nazywamy rodzaj broni białej, mocowanej na lufie broni palnej w celu
        zadawania przeciwnikowi ran kłutych. Natomiast przyrząd, o którym mowa jest to
        wskaźnik poziomu oleju lub też miernik tego poziomu, ale ja wolę słowo wskaźnik
        bo miernik kojarzy mi się z bardziej skomplikowanym urządzeniem np. amperomierz
        lub woltomierz. A co do świateł to racja, jeździmy z włączonymi światłami (
        poprawna polszczyzna ).
        U mnie wszystko OK!
        ...pozdrowieńka.
        • linia.frontu Re: Miernik poziomu oleju - najnowsza nowa nazwa 12.04.08, 18:27
          mdrive napisał:

          > ... :) :) :),
          > bagnetem nazywamy rodzaj broni białej, mocowanej na lufie broni
          palnej w celu zadawania przeciwnikowi ran kłutych.

          Będę Cię cytować za każdym razem, kiedy ujrzę: >>bagnet<<! ;D

          Natomiast przyrząd, o którym mowa jest to wskaźnik poziomu oleju lub
          też miernik tego poziomu, ale ja wolę słowo wskaźnik bo miernik
          kojarzy mi się z bardziej skomplikowanym urządzeniem np. amperomierz
          > lub woltomierz.

          A dlaczego nie miarka bagnetowa??? Kurde, ja chcę, żeby to była
          miarka bagnetowa. Zresztą wiem z poważanych źródeł, że mogę
          spokojnie tak powiedzieć na egzaminie - i tak też uczynię.
          Nie mógłby ktoś napisać ustawy? Panie Ministrze, zamiast wymyślać
          coraz to nowsze przepisy, które nie poprawią jakości przeprowadzania
          egzaminów, jak i jakości przyszłych kierowców.
          Dlaczego to nie jest prawnie usankcjonowane?

          A co do świateł to racja, jeździmy z włączonymi światłami (poprawna
          polszczyzna ).

          A co z tendencją do ekonomiczności języka?
          To jest właśnie jej przejaw, w normie użytkowej, egzaminatorzy to
          puryści językowi;)

          > U mnie wszystko OK!

          Się rozpisał... no napisz coś! O Hłasce! ;D

          ...pozdrowieńka.

          :*
          • mdrive Re: Miernik poziomu oleju - najnowsza nowa nazwa 12.04.08, 20:41
            ... nie ma czegoś takiego jak miarka bagnetowa!!!!!!!!!!!!!!!!!!. LITOŚCI!!!
            Jeśli już używamy słowa miarka to można je zastosować do przyrządu posiadającego
            jakąś skalę lub podziałkę wyrażającą jakąś jednostkę metryczną. Wskaźnik poziomu
            oleju żadnej podziałki nie posiada więc nie jest ani metrówką ani miarką ani
            centymetrem krawieckim to tylko wskaźnik orientacyjny ( ale żem się napocił,
            żeby to wydumać ), ale ja nie użyłbym określenia miarka bagnetowa - nigdy w
            życiu!!!. A co do formy użytkowej ( ekonomicznej ) języka to wybrał bym " jazda
            ze światłami mijania " a nie " na światłach mijania ".
            ... A pisać o Hłasce? za cienki jestem, niestety, z resztą nie znałem gościa,
            ha, ha, ha, ( bez obrazy! ).
            ... Alem się rozpisał, takiej epistoły dawno nie spłodziłem.
            • mdrive Re: Miernik poziomu oleju - najnowsza nowa nazwa 12.04.08, 20:57
              ... przez tyle lat mojej pracy w branży, tyle co się nasłuchałem, widziałem ( na
              własne uszy i oczy ) to użycie słowa purysta w stosunku do egzaminatorów jest
              nieopisaną łaskawością i wyrozumiałością!!!
              ... Z puryzmem nie mają oni nic wspólnego, no chyba, że w bardzo zawężonym
              zawodowym zakresie.
            • linia.frontu Re: Miernik poziomu oleju - najnowsza nowa nazwa 12.04.08, 21:07
              mdrive napisał:

              > ... nie ma czegoś takiego jak miarka bagnetowa!!!!!!!!!!!!!!!!!!.
              LITOŚCI!!!

              JEST!!! Mój instruktor tak mówił!!! Przeszłam na tym 3 egzaminy!!!
              Anawet jeśli, to czasami to, w co wierzy, jest bardziej realne, niż rzeczywistość
              Chociaż w tej jednej sprawie chcę mu wierzyć.

              > Jeśli już używamy słowa miarka to można je zastosować do przyrządu
              posiadającego jakąś skalę lub podziałkę wyrażającą jakąś jednostkę
              metryczną. Wskaźnik poziomu oleju żadnej podziałki nie posiada więc
              nie jest ani metrówką ani miarką ani centymetrem krawieckim to tylko
              wskaźnik orientacyjny ( ale żem się napocił, żeby to wydumać ), ale
              ja nie użyłbym określenia miarka bagnetowa - nigdy w
              > życiu!!!.

              To dlaczego Mój Instruktor tak mówi? I dlaczego Największy
              Autorytet, który uczył wszystkich instruktorów z naszego ośrodka tak
              mówił? A on DZU cytował z pamięci!


              A co do formy użytkowej ( ekonomicznej ) języka to wybrał bym " jazda
              > ze światłami mijania " a nie " na światłach mijania ".

              Ne: norma użytkowa, tendencja: do ekonomiczności - efekt: forma >>na
              światłach<<; a ja bym wybrała: na światłach;)

              > ... A pisać o Hłasce? za cienki jestem, niestety, z resztą nie
              znałem gościa, ha, ha, ha, ( bez obrazy! ).

              Love Mareczek!!!
              Zobacz co znalazłam!!! Jezu, ale stare dzieje!
              naftowa-esz.wrzuta.pl/audio/AcKJgpi46h/
              > ... Alem się rozpisał, takiej epistoły dawno nie spłodziłem.

              :)))
              • linia.frontu Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 12.04.08, 21:20
                Skąd ja mam wiedzieć, czy mam wierzyć Jemu i naszym, Tobie,
                Egzekowi, Piotrkowi, czy komu, skoro każdy z was ma inną wersję. A
                ja juz raz mówiłam, że tych 80 godzin nie da się tak, ot pierdyknąć.
                On wie, co mówi. Będę bronić miarki bagnetowej do krwi ostatniej
                kropli z żył!;)
                Ciekawe, czy ona będzie broniła;)


                Ty też wpadnij! Kto w ogóle idzie?
                • mdrive Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 12.04.08, 21:29
                  ... broń tej miarki do ostatniej kropli krwi :(:(:(:(, jeśli On wie co mówi, ja
                  w to wątpię, że On wie co mówi. Zaufaj logice nazewnictwa. Wiem, że nie ma
                  czegoś takiego, ale miarką bagnetową nazwał bym wskaźnik, który pokazuje na jaką
                  głębokość zagłębił się bagnet w ciało wroga, ale broń, broń tego określenia jak
                  uważasz, bo On wie co mówi.
                  • mdrive Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 12.04.08, 21:49
                    ... i jeszcze jedno, miarka bagnetowa kojarzy mi się ze zwisem męskim ( krawat )
                    lub wsuwkami porannymi ( kapcie domowe ). Moimi wykładowcami na kursie
                    instruktorskim ( zamierzchłe dzieje ) byli nawet jeszcze teraz aktywni
                    egzaminatorzy i żaden z nich nigdy nie użył tak głupiego określenia!!!, ale jak
                    ten twój Bóg tak twierdzi to trudno. Nie będę polemizował.
                    • Gość: linia.frontu Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.08, 22:27
                      mdrive napisał:

                      > ... i jeszcze jedno, miarka bagnetowa kojarzy mi się ze zwisem
                      męskim ( krawat )

                      Znane znane;) A ja myślalam, że tylko mi miarka bagnetowa kojarzy
                      się z seksem ;D

                      >ale jak ten twój Bóg tak twierdzi to trudno. Nie będę polemizował.

                      To nie mój Bóg, to mój były Instruktor, czasy jego boskości minęły
                      dawno temu, a Autorytet upadł. Maciek, jak ja przyznam, że nawet
                      wskaźnika poziomu oleju nie potrafił fachowo nazwać, to przyznam tym
                      samym, że był naprawdę całkiem do tyłka, a przecież nie mogło tak
                      być, żeby tak całkiem. Ja temu facetowi wierzyłam przez 70 godzin -
                      i jakoś nie mogę uwierzyć, że mogłam być aż tak naiwna, że łykałam
                      każdy kit, który mi wcisnął, i że miarka też była kitem; zrozum moja
                      kobiecą dumę;). Wiesz jak mnie Nowy opierniczył za tą miarkę?
                      Myślałam, że się schowam pod fotel! I powiedział, że mój Instruktor
                      na pewno mnie tak nie uczył. A właśnie uczył.

                      No dobra. Wygrałeś. Wiem, że masz rację z tym "Bogiem", naprawdę
                      głęboko przemyślę tę miarkę.
                      • mdrive Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 13.04.08, 20:39
                        ...Nowy za miarkę Cię opierniczył, ja obśmiał bym się jak norka!!!
                        A co do twojej naiwności, Linijko, wyluzuj, skąd Wy możecie o takich rzeczach
                        wiedzieć? Przychodzicie na kurs i my Was tego uczymy, no poza małymi wyjątkami
                        jak widać.
                        A co do miarki bagnetowej, może, jak wysilę wyobraźnię to stwierdzę podobieństwo
                        do kształtów fallicznych, ale mi jakoś z seksem ta miarka się nie kojarzy
                        :):):):). A co tam, niech będzie.
                        • linia.frontu Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 13.04.08, 21:31
                          Padam, nóg nie czuję, rąk nie czuję, zaliczyłam 2 Hondy :DDD
                          Bosssko! ;D

                          mdrive napisał:

                          > ...Nowy za miarkę Cię opierniczył, ja obśmiał bym się jak norka!!!

                          Norki się obśmiewają?;)
                          Mi się oberwało i to ostro mi się oberwało: JAKA MIERKA BAGNETOWA. -
                          bez wykrzyknika, tonem, takim ał, co Ty p...lisz;)

                          > A co do twojej naiwności, Linijko, wyluzuj, skąd Wy możecie o
                          takich rzeczach wiedzieć? Przychodzicie na kurs i my Was tego
                          uczymy, no poza małymi wyjątkami jak widać.

                          Oj chyba nie lubisz "mojego" instruktora;).
                          To prawda, przychodzimy na kurs i myślimy, że Wy nas tego uczycie.
                          Że uczą nas tego przeszkoleni, fachowi ludzie.
                          Tylko, że ja to Maciuś powinnam była wiedzieć. Tak uważam.


                          Dziś zwątpiłam w mój ośrodek, ostatni zakichany mit upadł, wszędzie
                          jest Maciek tak samo, jak w tym opowiadaniu Hłaski.

                          Dowiedziałam się z reklamy, że jak wezmę jakiś proch na sraczkę, to
                          zdam prawko. Jak mnie wkurzają takie reklamy, dawno już mnie tak nic
                          nie wgięło, jak ta kretyńska reklama, którą ujrzałam przypadkiem -
                          dwie superprzygotowane laski srające po gaciach ze stresu i zdające
                          ad hoc z powodu procha.

                          > A co do miarki bagnetowej, może, jak wysilę wyobraźnię to
                          stwierdzę podobieństw o do kształtów fallicznych, ale mi jakoś z
                          seksem ta miarka się nie kojarzy :):):):). A co tam, niech będzie.

                          Ale mi się wszystko z seksem kojarzy: zwis męski - kojarzy mi się
                          z... no, a Tobie kojarzy się z miarką, więc w efekcie też z seksem ;D
                          • mdrive Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 13.04.08, 22:28
                            ...Mity często upadają jak szerzej oczy otwieramy, dlatego z mitologii to kiedyś
                            Parandowskiego czytałem i na tym koniec.
                            A twojego naprawdę nie lubię bo nie ma zielonego pojęcia za co się zabiera.
                            A reklamy, szczególnie te z głupimi laskami to mnie osłabiają!!!, posmaruje taka
                            dupę jakimś kremem i od razu ma 235% gładsze czoło, albo inną część ciałka.
                            Proszki na sraczkę, które mają wpływ na egzamin???? super!!!! jakie to może
                            zrobię interes.
                            A jeśli komuś wszystko kojarzy się z bzykankiem to jest szczęśliwym człowiekiem,
                            bo w mordeczkę, chyba jednak na tym seksiku to cały świat się kręci, od
                            Kleopatry ( jeszcze wcześniej ) do czasów dzisiejszych, wszystko kręci się koło
                            tyłków!!!
                            • linia.frontu Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 14.04.08, 07:36
                              mdrive napisał:

                              > ...Mity często upadają jak szerzej oczy otwieramy, dlatego z
                              mitologii to kiedyś Parandowskiego czytałem i na tym koniec.

                              Polecam Kubiaka, jest świetny, chociaż to straszna cegła;). Mity są
                              tak naprawdę WIARĄ - czy tych kolesi, których się nazywa
                              starożytnymi grekami i rzymianami, czy plemion, u nas tę rolę
                              spełnia zazwyczaj Bóg. I to są zasadniczo dwa różne rozumienia mitu;
                              bo my mówimy o micie w rozumieniu potocznym. Co nie zmienia faktu,
                              że upadł, a ja wcale nie chciałam tych oczu otwierać, bo nie bardzo
                              mam teraz JAK o tym myśleć. Co w tym wszystkim jest prawdą?
                              Kursanci?;)

                              > A twojego naprawdę nie lubię bo nie ma zielonego pojęcia za co się
                              zabiera.

                              :( Maciek, to wcale nie tak, Ty tak myślisz, bo ja tak nagadałam,
                              tak? Nie no, wie, ludzie zdają u niego, tylko, że po prostu nam nie
                              wyszło. Przeze mnie tak myślisz.

                              > A reklamy, szczególnie te z głupimi laskami to mnie osłabiają!!!,
                              posmaruje taka dupę jakimś kremem i od razu ma 235% gładsze czoło,
                              albo inną część ciałka. Proszki na sraczkę, które mają wpływ na
                              egzamin???? super!!!! jakie to moż> zrobię interes.

                              Nie pamiętam, sanax? I jeszcze jest ich 0,5h na 1h filmu, dlatego
                              rzadko oglądam TV, bo zazwyczaj film okazuje się równie głupi.

                              > A jeśli komuś wszystko kojarzy się z bzykankiem to jest
                              szczęśliwym człowiekiem, bo w mordeczkę, chyba jednak na tym seksiku
                              to cały świat się kręci, od Kleopatry ( jeszcze wcześniej ) do
                              czasów dzisiejszych, wszystko kręci się koło tyłków!!!

                              Czy ja wiem? U mnie wokół kasy, kasy, kasy, praca,praca,praca,praca,
                              zawalasz sobie rzecz naprawdę ważną (studia), żeby komuś pomóc,
                              olewasz swoje sprawy i nawet nie usłyszysz dzięki. Dla mnie ważne są
                              studia i wokół tego wszystko powinno się kręcić. A sex? Jeżdżenie na
                              motorze jest lepsze!!! ;D

                              Dojrzewam do tego, żeby napisać Ci coś na priv, jak dojrzeję, to dam
                              znać:)
                              • mdrive Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 14.04.08, 21:46
                                ... Kubiaka ?, oczywiście, mam go nawet w chatce. Ja dobrze rozumiem pojęcie
                                mitu, na prawdę. U nas nie tylko Bóg jest mitem, są nim politycy, PZPN i takie
                                różne inne pierdoły. Kasa ?, o k...wa, chyba też jest mitem!!!. Z tą TV to
                                trafiłaś w dziesiątkę!!! ja jej używam jako zamulacza do snu. Prawie w ogóle
                                tego gówna nie oglądam.
                                Linijko, nigdy nie licz, że Ci ktoś za coś podziękuje. My, naczelni, mimo
                                wzniosłych ideałów, jesteśmy najgorszym zwierzęciem na tym globie.
                                A co do bzykanka, to masz rację, jak zwykle. Ja, mimo że facet bardziej kocham
                                jeździć autem lub poczytać jakieś pierdoły ( pewnie to skrzywienia wieku prawie
                                starczego, bo jak facet mógłby coś takiego wybredzić ? )I masz rację, jeżdżenie
                                na motocyklu na pewno jest lepsze, choć mi nie dane to było nigdy :( :( :(
                                A o twoim to nie muszę gadać, no chyba, że Ty bardzo chcesz. Dla Ciebie wszystko.
                                • Gość: linia.frontu Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.08, 11:18
                                  mdrive napisał:

                                  > ... Kubiaka ?, oczywiście, mam go nawet w chatce. Ja dobrze
                                  rozumiem pojęcie mitu, na prawdę. U nas nie tylko Bóg jest mitem, są
                                  nim politycy, PZPN i takie różne inne pierdoły. Kasa ?, o k...wa,
                                  chyba też jest mitem!!!.

                                  Wiem, musiałam się spuśc.ć filologicznie, to mi poprawia humor:)
                                  A wszystko przez to, że wszyscy czekamy na dzień, który jeszcze nie
                                  nadszedł. I nie nadejdzie prędko. (8 dzień tygodnia: "może potem
                                  będzie dobrze..."). Może. Potem. A na razie trzeba być silnym i
                                  jakoś to ciągnąć. A TO DOPIERO ŚRODA, DO NIEDZIELI JESZCZE DALEKO.
                                  A w niedzielę otwarcie sezonu na Bemowie - będą motory! :)
                                  MOŻE NAWET ŁADNA POGODA BĘDZIE TEŻ.

                                  > Z tą TV to trafiłaś w dziesiątkę!!! ja jej używam jako zamulacza
                                  do snu. Prawie w ogóle tego gówna nie oglądam.

                                  Jak zdążę z pracy, to używamy jej z Mamą rytualnie do oglądania
                                  serialu, tylko po to, żeby: a. zjeść obiad; b.każdorazowo dojść do
                                  wniosku, że tacy faceci, jak ci w serialu nie istnieją, a połowa
                                  babskiej populacji ogląda ten serial wierząc, że może jednak są.
                                  Zazwyczaj jednak nie zdążam z pracy i nie ma rytuału.
                                  Przeczytaj Drotkiewicz, wczoraj wchłonęłam "dla mnie to samo" i to
                                  jest włsńie tak: matkę ma się tylko jedną - mówi obsługa stacji
                                  Statoil;)

                                  > Linijko, nigdy nie licz, że Ci ktoś za coś podziękuje. My,
                                  naczelni, mimo wzniosłych ideałów, jesteśmy najgorszym zwierzęciem
                                  na tym globie.

                                  Podziękował ktoś:) Kasą, a ja patrz chciałam usłyszeć: "dzięki". Nie
                                  usłyszałam "dzięki" ale mam na fajki, więc chyba się opłacało, więc
                                  chyba jestem szczęśliwa, więc chyba można zawsze na mnie liczyć.
                                  Można? Nie, nie można. W ogóle nie można. Nie sprawdzam się. Nie
                                  dostaję. Nie wystarczam. etc. Ale co tam. Może potem będzie dobrze,
                                  nie?;) Potem potem. A ja się teges, Maciuś, świetnie do biura
                                  nadaję, jakbyś szukał. Jak chcesz, to mogę stanowić de-dekorację.
                                  Albo (anty)reklamę firmy;). W każdym razie jestem szczęśliwa.

                                  > A co do bzykanka, to masz rację, jak zwykle. Ja, mimo że facet
                                  bardziej kocham jeździć autem lub poczytać jakieś pierdoły ( pewnie
                                  to skrzywienia wieku prawie starczego, bo jak facet mógłby coś
                                  takiego wybredzić ? )I masz rację, jeżdżenie na motocyklu na pewno
                                  jest lepsze, choć mi nie dane to było nigdy :( :( :(

                                  Jak Boga kocham, no nie, nie kocham, ale nawet Auto to jest nic w
                                  porównaniu z motorem! Zsiadasz z trzęsącymi się nogami i chcesz
                                  jeszcze, żadan facet Ci tego nie da. Znajdź mi faceta, który
                                  chciałby leżeć ze mną w łóżku czytając Bachtina, znajdź mi jednego,
                                  na resztę życia z terierem w pakiecie. Znajdź mi faceta, który
                                  będzie skłonny podzielić się mną w łóżku z Hłaską, Kubiakiem,
                                  Drotkiewicz, a tego tyle jeszcze, ech.

                                  > A o twoim to nie muszę gadać, no chyba, że Ty bardzo chcesz. Dla
                                  Ciebie wszystko.

                                  Wiesz, że go lubię;). Mimo, że mnie wkurza, mimo, że marudzi, mimo,
                                  że dokopał mi tyle razy, że mi się wszystkiego odechciewa, mimo
                                  wszystko, koooochaj mnieeee mimo wszystko turututu turu, to i tak go
                                  lubię i lubię o nim rozmawiać. Dziś mi na przykład pomógł. Nawet nie
                                  zdążyłam dobrze wypić kawy, a on już zdążył mi pomóc, taki wspaniały.


                                  • mdrive Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 16.04.08, 21:06
                                    ...niestety, moim biurem jest auto, a tam oprócz kursantki(ta), niestety dla
                                    sekretarki nie ma miejsca :( :( :(. Jak zostanę szefem "bisnesmenem" to będę
                                    pamiętał.
                                    Natomiast co do faceta, nie wymagaj od niego kiedy jest z Tobą w łóżku, żeby
                                    czytał kogokolwiek bo to nie idzie w parze z naszą naturą, jesteśmy cholernie
                                    zazdrośni. Ja w łóżku nie podzielę się moją lubą z nikim i nigdy, a poza nim
                                    zawsze mogę się podzielić, ale opiniami i spostrzeżeniami. łóżko jest azylem
                                    wolnym od przemyśleń. Albo w nim śpimy sami ( no wtedy można kochać bohaterów ),
                                    albo z kimś i wtedy kochamy tego kogoś!!!, żadnych kompromisów!!!
                                    8- y dzień tygodnia??? co to kurde jest??? - to jest właśnie mitologia.
                                    • Gość: linia.frontu Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.08, 21:55
                                      mdrive napisał:

                                      > ...niestety, moim biurem jest auto, a tam oprócz kursantki(ta),
                                      niestety dla sekretarki nie ma miejsca :( :( :(. Jak zostanę
                                      szefem "bisnesmenem" to będę pamiętał.

                                      Ależ Ty Maciuś mało elastyczny! Trzeba się rozwijać, nie można być
                                      zamkniętym na jedną dziedzinę, bo wtedy nigdy nie wygrasz, a to
                                      przecież wcale nie przeszkadza - będę kołem zapasowym! Mam
                                      odpowiednie kwalifikacje do bycia kołem zapasowym: rozległą wiedzę
                                      na temat maksymalnego zużycia bieżnika i jego rodzaju na każdej z
                                      osi, zaczerpniętą z pytania 475 w mowie i piśmie, jestem okrągła
                                      więc mam idealny kszałt na poziomie conajmniej B2! Jestem cierpliwa
                                      i mogę dlugo leżeć, a co najważniejsze: mam silną motywację do pracy
                                      i min. 2 lata na podobnym stanowisku! A jak nie chcesz koła
                                      zapasowego, to mogę być samoobsługującą się eLką na dach na
                                      bagażniku dachowym! Pomyśl - nie będziesz mnie musiał przyczepiać,
                                      odczepiać, zasłaniać - sama zejdę! Można mnie przechowywać w
                                      bagażniku! Szybko zdobywam nowe umiejętności i podchodzę z
                                      entuzjazmem do pracy i nauki, zależy mi na dświadczeniu zawodowym,
                                      co z pewnością będę mogła realizować na oferowanym przez Państwa
                                      stanowisku!
                                      A tak na poważnie - z pracą, jak z instruktorem: będę się na niej
                                      wyżywać i będę na nią narzekać, ale kocham ją i nie potrafię żyć bez
                                      swojej firmy:).

                                      > Natomiast co do faceta, nie wymagaj od niego kiedy jest z Tobą w
                                      łóżku, żeby czytał kogokolwiek bo to nie idzie w parze z naszą
                                      naturą, jesteśmy cholernie zazdrośni. Ja w łóżku nie podzielę się
                                      moją lubą z nikim i nigdy, a poza nim zawsze mogę się podzielić, ale
                                      opiniami i spostrzeżeniami.

                                      Nie musimy zaraz czytać w łózku tego Bachtina. Możemy gdzieś indziej
                                      poczytać. :(


                                      łóżko jest azylem wolnym od przemyśleń.

                                      A z tym się nie zgodzę. "azyl" i "wolny" - tak, zmyć z siebie cały
                                      ten syf dnia, te setki spraw do załatwienia i tą bieganinę, po to,
                                      żeby móc zacząć wreszcie normalnie myśleć.

                                      > Albo w nim śpimy sami ( no wtedy można kochać bohaterów ),
                                      > albo z kimś i wtedy kochamy tego kogoś!!!, żadnych kompromisów!!!

                                      To akurat prawda - jeśli śpię z kimś, nie potrafię się skoncentrować
                                      na czytaniu i wtedy zazwyczaj koncentruję się na tym kimś - do
                                      czytania w łózku potrzeba być samemu: ja i Marek i to oddzielny
                                      temat, to dla mnie trochę tak, jakbym była podzielona na 2 typów, w
                                      których jestem zaangażowana emocjonalnie, tylko w każdego inaczej.
                                      Czytanie to też celebracja, jak srks, to znaczy może tak być, nie
                                      znaczy, że musi.

                                      > 8- y dzień tygodnia??? co to kurde jest??? - to jest właśnie
                                      mitologia.

                                      Mareczek takie napisał, krótkie streszczenie: każdy z bohaterów na
                                      coś czeka i nikt się nie doczekuje. Całe ich życie polega na
                                      czekaniu na coś, co nie nadejdzie, ale to jest właśnie prawda o
                                      życiu i ich czasie.

                                      A ja nie chcę czekać. Ja dziś jeździłam na Hondzie. I sama ruszyłam!
                                      I nikt za mną nie siedział!!! Sama wszystko zrobiłam! ;D
                                      Co prawda trochę nie wyszło... co prawda trochę to mało
                                      powiedziane... :)...
                                      Ale ja nie chcę jak ten Grzegorz z Ósmego dnia.
                                      Lecę, muszę jeszcze Drotkiewicz raz dzisiaj!!! ;)
                                      • mdrive Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 18.04.08, 21:24
                                        ... elastyczny ?, oj, jestem elastyczny!!! 14 lat trenowania karate ( 1- szy
                                        dan, czarny pas )z certyfikatem jakby ktoś pytał. Otwarty jestem, Linijko, na
                                        wiele dziedzin, ale zgodnie z zasadami bushido, nie wierzysz, że wygrasz, nie
                                        podejmuj walki.
                                        A dlaczego mamy zawsze ulegać np. Mareczkowi, bo On tak napisał ?. Jasne, jak
                                        czekamy na jakąś mrzonkę to nasz biznes, ale kto każe mi czekać na coś
                                        niemożliwego??? Żeby nie cierpieć, warto określić sobie cele realne do
                                        spełnienia i wtedy nie ma problemu. Broń mnie dolo moja, żebym nigdy nie musiał
                                        czekać na coś co wiem, że nie nadejdzie. Dla mnie to utopia i p...ny
                                        masochizm!!! Zatem 8-y tydzień jest masochizmem. No, ale jak Marek tak napisał?,
                                        cierpcie, ale beze mnie.
                                        Marek, o ile pamiętam odszedł w 68-m, nie chyba w 69-ym, nie zna dzisiejszych
                                        realiów, bez obrazy Linijko!. Ja mam taki sposób na egzystencję, że nie szukam
                                        Bogów, wtedy lżej i łatwiej. Ach wy intelektualiści, ciężkie macie bytowanie!!!
                                        • linia.frontu Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 18.04.08, 22:23
                                          Ja mam taki sposób na egzystencję, że nie szukam Bogów, wtedy lżej i
                                          łatwiej.

                                          Maciek, ja też nie szukam Bogów i Marek nie jest moim Bogiem. I nie
                                          chodzi o to, że każe czekać i jak zwykle nic nie rozumiesz. I to nie
                                          jest forma uległości, na pierwszy rzyt oka widać, że nie czytałeś.
                                          Hłasko mówi moim językiem. Jak skwitowała kumpela: "Ku.wa, jedyny
                                          facet, który by mnie zrozumiał nie żyje" ;). Biorę do ręki jego
                                          książkę i wiem, że kytoś mógłby zrozumieć cokolwiek z prawdy o mnie
                                          i o moim życiu, i to Ci usiłuję przekazać, trochę jakiejś cholernej
                                          prawdy, której odzwierciedlenie znajduję w słowach Marka, nie zawsze
                                          tylko Marka zersztą. Ja nadaję na tych falach i tego mi nie dasz ani
                                          Ty, ani Mój Instruktor, ani zaden z was, bo tego w was nie ma, albo
                                          wy tego nie chcecie; dwa różne światy. Nie zna dzisiejszych realiów,
                                          ale zna mój sposób myślenia, a realia są tylko tłem do przekazania
                                          czegoś więcej. Może i masochizm, ale wolę zginąć na swój sposób, niż
                                          żyć i cieszyć się na wasz, i masz rację, jakbym była
                                          intelektualistką, to bym miała dopiero przesrane.
                                          14 czerwca 1969, Wiesbaden.
                                          I nie traktuj wszystkiego tak poważnie, połowa poprzedniego posta
                                          polegała na robieniu sobie jaj.
                                          • linia.frontu Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 18.04.08, 22:27
                                            Wątpię, czy ja sama potrafię ci kiedykolwiek o tym powiedzieć.
                                            Ludzie nie potrafią się porozumieć na ten temat. W jakich sprawach
                                            można się porozumieć z człowiekiem? Jeśli chodzi o pożyczenie 10 zł,
                                            butów czy wyżymaczki. I to już kres naszych możliwości. Ktoś kiedyś
                                            powiedział, że człowieka od człowieka dzieli ciemność, słyszeliśmy
                                            to kiedyś obydwoje.

                                            I powiedz mi, że Hłasko nie miał racji.
                                          • mdrive Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 20.04.08, 20:26
                                            ... o rany, ale mi się dostało!!!, słusznie, aż mnie uszy pieką. Co złego to nie
                                            ja. Chcę tylko wykazać, że można też podchodzić do życia bardziej luzacko ( może
                                            to obłuda, może nie ). Kurczę, nie umiem tak wyrażać myśli i uczuć jak Ty i może
                                            dlatego popełniam gafy, a może trochę inaczej myślę. Niczego zazwyczaj i nikogo
                                            nie krytykuję, szanuję różne sposoby patrzenia na ten świat, ale uważam, że
                                            muszę tak podchodzić do swojego istnienia, żeby było ono w miarę znośne. A to,
                                            że Cię troszkę zirytowałem, cóż, przykro mi.
                                            ... i niiiiigdy bym się nie domyślił, że połowa poprzedniego posta to jaja!!!,
                                            otworzyłaś mi oczy, dzięki.
                                            • Gość: linia.frontu Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 17:04
                                              mdrive napisał:

                                              > ... o rany, ale mi się dostało!!!, słusznie, aż mnie uszy pieką.
                                              Co złego to nie ja.

                                              Słusznie Ci się dostało.

                                              > Chcę tylko wykazać, że można też podchodzić do życia bardziej
                                              luzacko ( może to obłuda, może nie ).

                                              Ja tak nie umiem, nie wiesz, że u kobiet wszystko jest zawsze
                                              śmiertelnie poważnie i raz na całe życie?;)
                                              A przynajmniej ja tak mam i nie potrafię tego zmienić, zawsze się
                                              wszystkim przejmuję jakieś 10 razy za bardzo:)

                                              Kurczę, nie umiem tak wyrażać myśli i uczuć jak Ty i może dlatego
                                              popełniam gafy, a może trochę inaczej myślę. Niczego zazwyczaj i
                                              nikogo nie krytykuję, szanuję różne sposoby patrzenia na ten świat,
                                              ale uważam, że muszę tak podchodzić do swojego istnienia, żeby było
                                              ono w miarę znośne.

                                              I ja właśnie tak podchodzę - dzięki Markowi moje istnienie jest
                                              znośne. Fajnie, jeśli ktoś myśli tak, jak Ty.
                                              • mdrive Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 21.04.08, 20:42
                                                ... wyobraź sobie Linijko, że w sobotę mam spotkanie klasowe z klasą z
                                                podstawówki!!!! ( prehistoria ) to było wtedy jak na Ziemi żyły jeszcze
                                                dinozaury :):):). Ale będzie się działo!!! jestem trochę podekscytowany. Trochę
                                                też się boję. Ale co tam, pójdę i spojrzę prawdzie w oczy, taki jestem.
                                                • Gość: linia.frontu Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 21:14
                                                  mdrive napisał:

                                                  > ... wyobraź sobie Linijko, że w sobotę mam spotkanie klasowe z
                                                  klasą z podstawówki!!!! ( prehistoria ) to było wtedy jak na Ziemi
                                                  żyły jeszcze dinozaury :):):). Ale będzie się działo!!! jestem
                                                  trochę podekscytowany. Trochę też się boję. Ale co tam, pójdę i
                                                  spojrzę prawdzie w oczy, taki jestem.

                                                  Baardzo zabawne! Wcale nie jesteś taki stary:DDD, w wyobraź sobie,
                                                  że spotkałam kolesia, który miał z Tobą egzamin wewnętrzny, już nie
                                                  pamiętam, jak on się nazywał - i ja sobie zawsze wyobrażałam, że z
                                                  Ciebie taki miś jest, a podobno jesteś szczypły i wysoki i już
                                                  kompletnie nie umiem sobie Ciebie wyobrazić:)))
                                                  Ale to tak off topic. Pierwszą rzeczą jaką pomyślałam: a pewnie, że
                                                  idź! Spotkasz się z ludźmi, których od dawna nie widziałeś,
                                                  pogadacie, jak się komu ułożyło, a wstydzić się nie masz czego -
                                                  jesteś facetem na poziomie, oczytanym i robisz coś, co jest Twoją
                                                  pasją, tyle o Tobie wiem. Też bym poszła, i też mam z czym wyjść do
                                                  ludzi, bo też robię to, co kocham, studiuję na kierunku, który jest
                                                  moją największą pasją, i praca też jest związana z dziedziną dla
                                                  mnie ważną... tak sobie myślałam paląc fajka, że raz się żyje i że
                                                  szkoda by było nie iść, że ja bym poszła. Po czym przypomniało mi
                                                  się, że nie lubiłam podstawówki i z żadnym z tych ludzi nie
                                                  chciałabym mieć kontaktu. :D
                                                  A wiesz co ja robię? Ja jadę do Miasta Świętej Wieży, do mojej
                                                  dziołchy stąd, z forum i jestem przeszczęśliwa! Mój szef jest boski,
                                                  dał nam wolne 2.05 i będziemy miały z NC 3 dni tylko dla siebie,
                                                  będziemy walic wódkę i gadać o wszystkim, kurcze, ale ja się za nią
                                                  stęskniłam!!! Z nią też tak było, pojechałam na żywioł, upakowawszy
                                                  uprzednio flachę przeznaczoną dla instruktora, żeby ją obalić (za
                                                  jego zdrowie, życząc mu szerokiej drogi:))) ), widziałyśmy się
                                                  wcześniej raz, na piwie - jeden z fajniejszych wypadów! Bosssssko! :D
                                                  • mdrive Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 21.04.08, 21:25
                                                    ... jestem szczupły, ale temu co zdawał u mnie wewnętrzny to się cosik porąbało.
                                                    Bo jeśli 170 cm wzrostu to znaczy wysoki to super!!!! Zawsze byłem szczupły i
                                                    niski. Ja Tych z podstawówki lubiłem. A co do tych napojów wyskokowych to widzę,
                                                    że nareszcie na tym świecie jest ktoś kto nie rżnie głupa i mówi, że to lubi.
                                                    Łyknij Linijko, łyknij, a tą flaszkę dla instruktora rozpracujcie z koleżanką,
                                                    po co mu dawać, szkoda by było. Ja w weekend majowy jak zwykle pracuję, wszyscy
                                                    wtedy mają wolne i chcą jeździć. Z całego serca życzę super wypadu!!!!
                                                    ... maćko
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 21:49
                                                    mdrive napisał:

                                                    > ... jestem szczupły, ale temu co zdawał u mnie wewnętrzny to się
                                                    cosik porąbało. Bo jeśli 170 cm wzrostu to znaczy wysoki to
                                                    super!!!! Zawsze byłem szczupły i niski.

                                                    Spadówa, jesteś 6 cm wyższy!!! A jak jeszcze do tego chudszy, to już
                                                    w ogóle foch! :DDD
                                                    Ile Ty masz lat.... ? :D
                                                    Ciekawość mnie zżera, bo pewnie w wieku mojego Taty, a tak nam się
                                                    fajnie gada! Z Tatą też mi się świetnie gadało, ale tylko z nim:).

                                                    Ja Tych z podstawówki lubiłem.

                                                    Ja lubię tych ze studiów! :)))

                                                    A co do tych napojów wyskokowych to widzę, że nareszcie na tym
                                                    świecie jest ktoś kto nie rżnie głupa i mówi, że to lubi.

                                                    No ba, Tata zawsze mawiał, że od czasu do czasu należy w celach
                                                    terapeutycznych urżńąc się zdrowo i doznać katharsis :D

                                                    > Łyknij Linijko, łyknij, a tą flaszkę dla instruktora rozpracujcie
                                                    z koleżanką, po co mu dawać, szkoda by było.

                                                    Buahahahaha, biorę na sygnaturę!!! :DDDD
                                                    Właśnie, po co marnować! :DDD

                                                    Ja w weekend majowy jak zwykle pracuję, wszyscy wtedy mają wolne i
                                                    chcą jeździć.

                                                    Beznadzieja;/, A U NAS PEWNIE "CHŁOPAKI" WEZMĄ WOLNE!:D
                                                    Bo my jesteśmy porządni kursanci i my na weekend majowy wyjeżdżamy,
                                                    nie to co u was! ;p;p;p;p ;D

                                                    Z całego serca życzę super wypadu!!!!

                                                    Nie dziękuję, lepiej być przesądnym :D

                                                    > ... maćko

                                                    .... linio.fronto :D
                                                  • mdrive Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 21.04.08, 22:03
                                                    ... Ok ! nigdy nie obrażam niczyich mam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    A duchem to na prawdę młody jestem. I całe szczęście!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Ale czegoś tu nie rozumiem??? Jeśli to Twoja mama miała 14 jak ja miałem 7 to
                                                    teraz powinna mieć 56? Jeśli to prawda to niesamowite, supeeeeeeer!!!
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 21:10
                                                    mdrive napisał:

                                                    > ... niesamowite jest to, że jednak nie jestem najstarszy na tym
                                                    padole!!! A twojej mamie życzę jak najlepiej i pozdrawiam gorąco.

                                                    Osz Ty parszywcu! :D
                                                    Buahaha, są starsi, sama jestem ciekawa, ile lat ma najstarszy
                                                    instruktor u nas, ale chyba duuuuuużo;)! Twój rocznik, z którym się
                                                    spotykasz w sobotę, też ma tyle lat!
                                                    A Mamie przekażę, Mama jest the best! Najlepsze są jej akcje, jak ja
                                                    wchodzę i mówię np. "elo!" a Mama odpowiada: "elo!" :DD
                                                    A ostatnio gada z siostrą i mówi: "bo wiesz, bo _obczaiłam _ w P-nie
                                                    fajny butik" - no myślałam, że zeeeeejdę! :D
                                                    Dziś się obśmiewałyśmy z "naszego filmu" :)))
                                                  • mdrive Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 22.04.08, 21:22
                                                    ... wiesz Linijko, to prawdziwe szczęście, na prawdę. Moja Mama o imieniu takim
                                                    samym jak moja żonka ukochana jest już osobą starszą i po wylewie, ale jest to
                                                    osoba najukochańsza na świecie. Mimo to zawsze musi być w centrum, zawsze w
                                                    pogotowiu, zawsze na posterunku, prawdziwa Mama. Ostatnio powiedziała, żebym " z
                                                    komóry załapał brata ", ha, ha, ha. Jakie to ciepłe ( ??? )
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 21:30
                                                    No bo Matki są wypasione:) Zazdroszczę, bo ja w Twoim wieku już
                                                    pewnie Mmy mieć nie będę. Ja myślałam, że zejdę, jak wróciłam trochę
                                                    wcześniej z pracy i przyłapałam ja narobieniu specjalnie dla mnie
                                                    obiadu - już od paru tyg. próbuję jej to wyperswadować, kurde, i
                                                    nic! Za stara jestem! A człowiek się czuje taki dorosły i
                                                    niezależny, no. Wkurza mnie to, co innego, gdyby go robiła, bo sama
                                                    ma ochotę, a ja bym się załapała przy okazji, czuję się z tym podle.
                                                  • mdrive Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 23.04.08, 21:10
                                                    ...Linijko, nie odbieraj Mamie radości robienia obiadu, nawet kiedy tego nie
                                                    chcesz. To są właśnie chwile, w których powinniśmy przymknąć oko. Może to jest
                                                    czynność, która już pozostała jej do robienia z braku innych i z poczucia bycia
                                                    potrzebną. Ja wiem, może to być irytujące, ale tak zawsze było i będzie.
                                                    Strofując Matkę możemy wyrządzać jej krzywdę. A określenie, że Ty jesteś za
                                                    stara ( na cokolwiek ) zakrawa na śmieszność . Daj Jej tą radość i zjedz ten
                                                    obiad!!!! I nie czuj się z tego powodu podle bo ja jak idę do swoich rodziców to
                                                    MUSZĘ ciągle coś jeść, a to dla mnie jest na prawdę problemem bo ja bardzo mało
                                                    wkładam do środka. Szczupły, niski i palący ( nie wspominając o browarku,
                                                    którego wręcz kocham ).
                                                  • Gość: linia.frontu Mówiłam, że mnie wyloguje:))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.08, 14:05
                                                    mdrive napisał:

                                                    > ...Linijko, nie odbieraj Mamie radości robienia obiadu, nawet
                                                    kiedy tego nie chcesz. To są właśnie chwile, w których powinniśmy
                                                    przymknąć oko. Może to jest czynność, która już pozostała jej do
                                                    robienia z braku innych i z poczucia bycia potrzebną. Ja wiem, może
                                                    to być irytujące, ale tak zawsze było i będzie. Strofując Matkę
                                                    możemy wyrządzać jej krzywdę.

                                                    Heh, pewnie masz rację, Mama po prostu musi trzymać rękę na pulsie i
                                                    dbać o to, żeby dzieciątko nie łaziło głodne, zwłaszcza, że
                                                    dzieciątku zwisa i powiewa, jest głodne, to wyciąga z lodówki
                                                    cokolwiek i zjada, albo szamie syf z McDonalda za 3zł sztuka:D
                                                    Zamiast książkę poczytać i zająć się swoimi sprawami, bo zajęć ma
                                                    wbrew pozorom dużo, tylko właśnie chyba musi czuć, że dużo robi dla
                                                    rodziny, a że z rodziny, dla której można coś robić zostałam ja... :D

                                                    > A określenie, że Ty jesteś za stara ( na cokolwiek ) zakrawa na
                                                    śmieszność.

                                                    No proszę Cię, jeszcze niedawno obśmiewałam swojego 27-letniego
                                                    instruktora, że Mamusia mu robi kanapeczki do pracy, a jak
                                                    Instruktoruś nie zje, to ma ochrzan, i że jak się go kiedyś
                                                    zapytałam, kiedy oni sobie piorą ciuchy, gotują obiad i sprzątają,
                                                    jak pracują od rana do nocy, a on odpowiedział, że "chyba jeszcze
                                                    wszyscy jesteśmy młoddzi i robią to za nas matki" (27, 31, 30) - to
                                                    parsknąłam śmiechem, bo ja sobie od podstawówki sama takie sprawy
                                                    załatwiam (kiedyś rodzice nie mieli czasu, teraz Mama nie pracuje,
                                                    pracuję ja), i że w ogóle śmiech na sali, facet przed 30tką, a
                                                    zachowuje się jak nastolatek. I co? Nie jestem bardziej niezależna,
                                                    skoro Mamusie sterczy o godzinie 20:00 nad obiadkiem dla swojego
                                                    Dzieciątka. :D
                                                    Fakt, że na swoje sprawy zarabiam sama, sama płacę za studia, za
                                                    prawko, dokładam się na dom, no ale nie mniej jednak...


                                                    > Daj Jej tą radość i zjedz ten obiad!!!!

                                                    Szamię i jeszcze wychwalam pod niebiosa, jak wracam po całym dniu
                                                    przejechanym na fajkach i kawie rozpuszczalnej, tylko teraz już nie
                                                    ulegam pokusie zapchania się czymkolwiek, a wracam do domu i od
                                                    progu wrzeszczę, że coś ładnie pachnie:)))

                                                    I nie czuj się z tego powodu podle bo ja jak idę do swoich rodziców
                                                    to MUSZĘ ciągle coś jeść, a to dla mnie jest na prawdę problemem bo
                                                    ja bardzo mało wkładam do środka. Szczupły, niski i palący ( nie
                                                    wspominając o browarku, którego wręcz kocham ).

                                                    Buehehehe, wiesz co, Mamy już tak chyba mają :D
                                                    Ale też jest to polska tradycja, że trzeba koniecznie
                                                    czymś "ugościć" - u nas na święta zawsze tego gotowania, pieczenia,
                                                    a potem leży i nikt już na to wszystko patrzeć nie może; za każdym
                                                    razem Mamie mówię, że po cholerę tyle gotować, jak jesteśmy we dwie,
                                                    ale nieee, święta przecież. ;)
                                                    Jasna cholera, zaczęłam posta pisać koło 10, ale wyobraź sobie, że
                                                    miałam kontrolę wewnętrzną co do jakości mojej pracy.

                                                    ... i dlaczego teraz występujesz jako gość, a nie jako Linia
                                                    Frontu???
                                                    Kurczę, ta Linia Frontu tłustym drukiem to było coś!!!, takie
                                                    buntownicze i z podniesionym czołem.

                                                    Bo mi się nie chce logować:)))
                                                    A teraz mnie pewnie wyloguje, ale, żeby nie było, piszę to jako
                                                    osoba zalogowana, specjalnie dla Ciebie:)

                                                    I jedno jeszcze, w komputerach z racji na swój wiek jestem ciut
                                                    zacofany, czy nie można jakoś usunąć tych wcześniejszych postów,
                                                    żeby było trochę miejsca ????

                                                    Nie da się:) To jest opublikowane w internecie, możesz wystosować
                                                    apel do Admina, ale wtedy zablokuje nas na resztę życia:)))
                                                    Bo jak Admin usunie Cię więcej, niż 10 razy, to Cie blokuje na jakiś
                                                    czas, jakoś tak:)
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Mówiłam, że mnie wyloguje:))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.08, 22:08
                                                    Mnie też? :(

                                                    A ja jestem wściekła, bo dałam się wpakować w mamusiowanie
                                                    chrzestne, głupio było siostrze odmówić. I dziś się dopiero
                                                    dowiaduję o jakimś spotkaniu chrzestnych, no proste, urwij się z
                                                    pracy, bo przecież co za problem, szkoda, że mi nie powiedzieli
                                                    jutro na godzinę przed. Wkurza mnie takie traktowanie, nikt mnie
                                                    nigdy nie raczy poinformować, jakie ma plany, Linia zostanie w domu
                                                    na majówkę, bo przecież wszyscy wyjeżdżają, na 30 min przed
                                                    dowiaduję się, jak gdzieś wyjeżdżamy wcześniej, wkurza mnie, jak
                                                    ktoś organizuje mój czas poza moją wiedzą. A może ja też mam jakieś
                                                    plany. A już najbardziej wkurza mnie to, że dałam się wpakować w tą
                                                    cholerną katolicką hipokryzję, ja mam z tym tyle wspólnego, co Ty w
                                                    20-letnią cycatą blondyną, ale lubię grać fair i nie lubię ludziom
                                                    ściemniać, a od miesiąca pitolę jakimś klechom o mojej głębokiej
                                                    wierze, paranoja. Miło jest być wyróżnionym w ten sposób, ale
                                                    chrzestnym powinien być chyba człowiek wierzący, a nie antywierzący;
                                                    nie wiem, czy oni znowu próbują mnie tym nawrócić, czy jak. To jest
                                                    moim zdaniem nieuczciwe, co, mam papier o spowiedzi? Mam,
                                                    wyściemniany tak, że szkoda słów. Paranoja.
                                                  • mdrive Re: Mówiłam, że mnie wyloguje:))) 25.04.08, 20:48
                                                    ... Linijko, to poprzednie nie było do Ciebie.
                                                    A to mamusiowanie chrzestne, o mamusiu!!! Właśnie teraz powinnaś stanąć na LINII
                                                    FRONTU. ja bym odmówił z paru przyczyn. Po pierwsze o takich imprezach informuje
                                                    się i prosi o to co najmniej na miesiąc wstecz. A po drugie ( przynajmniej ja )
                                                    mam alergie na widok sutanny!!! Dlatego spowiadam się tylko i wyłącznie przed
                                                    sobą samym. Chrzestnym byłem tylko raz i to był ostatni raz.
                                                    Jutro mam to spotkanie klasowe, chyba się nawet cieszę, więc jutro ani pewnie w
                                                    niedzielę mnie tu nie będzie, zobaczymy. ( w niedzielę :):):):):) pewnie będę
                                                    parował ).
                                                    I jeszcze jedno, ja mam twardą zasadę, nikt i nigdy nie organizuje mojego czasu,
                                                    to nie hipokryzja. Przewidując ripostę odpowiem, tak nawet w mojej pracy, szef (
                                                    super facet ) nie wtrąca się w czas mojej pracy, sam sobie prowadzę grafik i
                                                    czas zajęć.
                                                  • linia.frontu Re: Mówiłam, że mnie wyloguje:))) 25.04.08, 21:23
                                                    mdrive napisał:

                                                    > ... Linijko, to poprzednie nie było do Ciebie.

                                                    Wieem:)

                                                    > A to mamusiowanie chrzestne, o mamusiu!!! Właśnie teraz powinnaś
                                                    stanąć na LINII FRONTU. ja bym odmówił z paru przyczyn. Po pierwsze
                                                    o takich imprezach informuje się i prosi o to co najmniej na miesiąc
                                                    wstecz.

                                                    O chrzcie byłam poinformowana:) I już się zgodzilam, chociaż uważam
                                                    to za absurd, no ale jeśli traktować to tak, że będę Małej
                                                    przekazywać jakieś wartości, to ok. I na wypadek, gdyby kiedyś cos
                                                    się stało, chrzestni opiekują się dzieciaczkiem. Więc takie duchowe
                                                    wsparcie spoko, ale z katolicyzmem nie mam nic wspólnego:). Tylko co
                                                    i raz wyskakują jakieś atrakcje, o których ja jestem informowana 5
                                                    minut przed i takie jest ogólne traktowanie mnie, bo jak rano
                                                    jedziemy, to ja też nigdy nie wiem, o której wychodzimy. Wczoraj
                                                    byłam wkurzona, ale juz mi przeszło, i cieszę się, że się urwałam z
                                                    pracy, bo dziś nie mogłam wysiedzieć, jak spojrzałam za okno, i
                                                    wszyscy mnie wkurzali:).

                                                    A po drugie ( przynajmniej ja ) mam alergie na widok sutanny!!!
                                                    Dlatego spowiadam się tylko i wyłącznie przed sobą samym. Chrzestnym
                                                    byłem tylko raz i to był ostatni raz.

                                                    Mój też chyba będzie ostatni. Ale doskonale wiedzą na co się piszą i
                                                    jeśli im to odpowiada, to dla mnie ok. Mi do kościoła daleko i chyba
                                                    nie liczą, że będę tam z Małą chodzić. Jestem raz w roku, na mszy za
                                                    Ojca. Na widok sutanny dostaję dreszczy. I zawsze mnie zbereźne
                                                    myśli nachodzą, bo ja nie wierze, że oni tak przez całe życie
                                                    nic:))), w głowie mi się to nie mieści.

                                                    > Jutro mam to spotkanie klasowe, chyba się nawet cieszę, więc jutro
                                                    ani pewnie w niedzielę mnie tu nie będzie, zobaczymy. ( w
                                                    niedzielę :):):):):) pewnie będę parował ).

                                                    Ja może wpadnę w niedzielę rano, jutro studia, ostatni zjazd (co
                                                    mnie wcale nie cieszy, szykują się wrześnie), w niedz. chrzest. A
                                                    potem tylko 3 dni i majówka... mam ochotę położyć się w czwartek
                                                    rano i leżeć tak bez ruchu do niedzieli wieczorem. Ale jadę do NC i
                                                    będziem balować :DDD

                                                    > I jeszcze jedno, ja mam twardą zasadę, nikt i nigdy nie organizuje
                                                    mojego czasu, to nie hipokryzja. Przewidując ripostę odpowiem, tak
                                                    nawet w mojej pracy, szef ( super facet ) nie wtrąca się w czas
                                                    mojej pracy, sam sobie prowadzę grafik i czas zajęć.

                                                    U "nas" chłopaki też tak mają. U mnie zdarza się to sporadycznie,
                                                    moja siostra jest akurat jedyną osoba, dla której rezygnuję z
                                                    egocentryzmu, bo jest dla mnie ważna. A tak uciekam jak mogę przed
                                                    organizacją mojego czasu, bo na dziś zaplanowałam naukę i d.pa,
                                                    wróciłam to matka jakieś zdjęcia znowu chciała wgrać (czy ona się
                                                    nigdy nie nauczy...) i skończyło się jak zwykle forum. Ale zmykam,
                                                    chcę sobie trochę poczytać HJP zdam w maju, albo wrześniu.
                                                  • mdrive Re: Mówiłam, że mnie wyloguje:))) 29.04.08, 21:00
                                                    ... spotkanie było na prawdę super !!!!!!!!!!!
                                                    Mała knajpa na Mokotowie, music z moich czasów i ocean browaru.
                                                    Niedziela była oooooooookropna!!!!. Było 17 osób, wszystkie "gęby" rozpoznałem
                                                    to może jeszcze z nami nie tak źle?
                                                    Ucz się Linijko, ucz, a jak wpadniesz to będzie miło.
                                                    ... pozdrawiam, już trzeźwy.
                                                  • linia.frontu Re: Mówiłam, że mnie wyloguje:))) 29.04.08, 21:26
                                                    mdrive napisał:

                                                    > ... spotkanie było na prawdę super !!!!!!!!!!!
                                                    > Mała knajpa na Mokotowie, music z moich czasów i ocean browaru.

                                                    No, nie no to bosko! A widzisz? Waryo było warto!
                                                    A my to kiedy na bro pogadać o Hłasce? Ja będę w Wawce w czwartek
                                                    (BN) i o 15:30 wolna, i w niedzielę (BUW) i o 15:00 wolna.

                                                    > Niedziela była oooooooookropna!!!!. Było 17 osób, wszystkie "gęby"
                                                    rozpoznałem to może jeszcze z nami nie tak źle?

                                                    Buahahahaha! A ja dopiero niedawno zaczęłam mieć takiego prawdziwego
                                                    kaca. No, nie za fajne:)
                                                    Nie zapomnę tego cholernego sylwka :D

                                                    > Ucz się Linijko, ucz, a jak wpadniesz to będzie miło.
                                                    > ... pozdrawiam, już trzeźwy.

                                                    Ja też pozdr i lecę (spać nie wkuwać - 11 egz przeprowadzonych w
                                                    ciągu 3 godzin, wymiatam, co? ;)
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Mówiłam, że mnie wyloguje:))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.08, 23:18
                                                    Jana cholera, dzisiaj się sprzedałam, Maciek, ale jestem na siebie
                                                    wściekłaaaa!:D Dziś instruktor, tak ten mój cholera, wysnuł
                                                    prawdopodobieństwo, że być może nasz kontaktr w wyniku okoliczności
                                                    zewnętrznych ulegnie zanikowi absolutnemu, a ja się - o głupia baba,
                                                    przejęłam i żeby tego było mało, to jeszcze dałam wyraz przejęciu, a
                                                    okazało się, że to kolejne banialuki. Ale instruktor ma satysfakcję.
                                                    I to mnie boli. Chociaż z drugiej strony to przecież go lubię. I
                                                    jakoś tak łyso by było bez niego. Zdążyłam go też obśmiać na piwie,
                                                    to znaczy miala być praca, a skończyło się to piwem. Jaka szkoda, że
                                                    nie mogę ci tego tutaj opowiedzieć. A teraz idę rozpocząc naukę od
                                                    Mareczka. Niech ktoś mnie jutro obudzi rano. Dobranoc:)
                                                  • mdrive Re: Mówiłam, że mnie wyloguje:))) 01.05.08, 20:04
                                                    ... mało z tego wszystkiego rozumiem, ale coś mi się widzi, że to kawał drania
                                                    lub sadysty. Jak by ktoś tak się nade mną znęcał to bym go olał
                                                    cieplutkim....... . A może Ty, Linijko lubisz takie traktowanie?, było by to
                                                    smutne!!! Dlaczego bez niego miało by być łyso??? Łyso to jest Urbanowi na
                                                    głowie. I staraj się przed nikim za bardzo nie odsłaniać swoich uczuć, jakie by
                                                    one nie były. Żyjemy w dżungli pełnej drapieżników.
                                                    Och, po takiej tyradzie to ja później trzy dni muszę odpoczywać.
                                                    Jeden pozytyw, który wychwyciłem to to obśmianie go przy piwie. To jest coś!!!
                                                  • Gość: systemcięwylogował Re: Mówiłam, że mnie wyloguje:))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.08, 10:23
                                                    mdrive napisał:

                                                    > ... mało z tego wszystkiego rozumiem, ale coś mi się widzi, że to
                                                    kawał drania lub sadysty. Jak by ktoś tak się nade mną znęcał to bym
                                                    go olał cieplutkim....... . A może Ty, Linijko lubisz takie
                                                    traktowanie?, było by to smutne!!!

                                                    Jaki sadysta? Buehehehehehe, żaden sadysta i nie znęca się nade mną,
                                                    co Ty za banialuki opowiadasz:))) Przeciwnie, mamy naprawdę niezły
                                                    kontakt, myślałam, że będzie dużo gorzej, a jest naprawdę dobrym
                                                    kumplem i jeżeli się komukolwiek zwierzam z moich poglądów, to
                                                    właśnie jemu, bo nasze poglądy są podobne i osiągamy na tej
                                                    płaszczyźnie porozumienie. A kontakt miał się rozpaść w wyniku
                                                    okoliczności zewnętrznych, jednak okoliczności zmieniły się i
                                                    kontakt się nie urwie; być może urwie się z mojej strony.
                                                    Nie jestem z typu kobiet Wuja Józefa. Czytałam wczoraj Sowę i
                                                    uważam, że Hłasko zatracił wszelkie pozory realizmu, bo takich
                                                    kobiet być nie może - kobiet, które godzą się na kochankę w domu,
                                                    pod pozorem, że "ta kobieta uratowała Wujowi Józefowi życie", na
                                                    liczne zdrady z pokojówkami i krawcowymi, że wierzą, iż Wuj działa w
                                                    konspiracji, podczas, gdy każdy "rozkaz bojowy" kończy się na
                                                    libacji w najbliższym barze i wierzą, że odkryło go gestapo i żąda
                                                    okupu, podczas gdy Wuj przegrał kasę w karty; wraca jak gdyby nigdy
                                                    nic, zagubiwszy się na dwa lata. Wątek jest wręcz satyryczny, warto
                                                    przeczytać, kilkadziesiąt pierwszych stron, ale mnie jednocześnie
                                                    irytuje pomysł istnienia tak głupich i naiwnych kobiet. Wydaje mi
                                                    się, że ktoś o tym prackę napisał, poszukam w necie. Ale wiem, że
                                                    istnieją takie kobiety, a tylko pojąć nie mogę. Jest to zresztą
                                                    wątek w paru procentach (tych niezmyślonych) - autobiograficzny i
                                                    Wuj ma wielu fanów, jako że Hłasko wykazał tu wiele humoru.

                                                    > Dlaczego bez niego miało by być łyso??? Łyso to jest Urbanowi na
                                                    głowie.

                                                    Pusto, czegoś by brakowało, to tak, jak do włosów się przyzwyczajasz.

                                                    > I staraj się przed nikim za bardzo nie odsłaniać swoich uczuć,
                                                    jakie by one nie były. Żyjemy w dżungli pełnej drapieżników.

                                                    W moim otoczeniu jest wystarczająco dużo świrów, kabli, parapetów i
                                                    tym podobnych rzeczy. Instruktor jest normalny i zawsze mu beczę w
                                                    mankiet, jak coś źle się dzieje. Nie raz ludzie mają takie akcje, że
                                                    mózg staje, a z instruktorem zawsze można świra obśmiać i wysnuć
                                                    psychologiczną analizę, że chyba żona nie daje, to trzeba się
                                                    s.puszczać na innych polach. W środowisku Instruktora też tak jest,
                                                    panowie instruktorzy mają wyraźny kompleks niższości, bo każdy musi
                                                    być naj naj, a najłatwiej być naj naj w stosunku do inego, jeśli się
                                                    powie, że ten drugi jest beee. I tylko jeden Instruktor - mój
                                                    obecny - jest ponad to, zawsze broni innych instruktorów i mówi, że
                                                    każdy z nich nauczy tak samo. I tylko jeden instruktor - mój obecny -
                                                    jest profesjonalistą.
                                                    Więc Instrukor jest kumplem, a emocje w jakimś stopniu zostawiam tu,
                                                    anonimowo, choć też nie czynię tego od początku do końca.

                                                    > Och, po takiej tyradzie to ja później trzy dni muszę odpoczywać.
                                                    > Jeden pozytyw, który wychwyciłem to to obśmianie go przy piwie. To
                                                    jest coś!!!

                                                    A tak, bo to było bardzo śmieszne! Mogę Ci na privie opowiedzieć,
                                                    ale tu nie będę. Albo Tobie teź nie opowiem. Ej, za 3 dni mnie
                                                    odwiedzisz?;/
                                                  • linia.frontu Re: Mówiłam, że mnie wyloguje:))) 03.05.08, 10:11
                                                    Aleś się rozpisał:)
                                                    Weeek, a przede mną jeszcze 2 wspaniałe dni. Telefony leżą w
                                                    szufladzie, do której ani mi się śni zaglądać. Zdążyłam uprać i
                                                    uprasować wszystkie ciuchy. Mogę sobie zrobić śniadanie. Piję kawę,
                                                    mogę zjeść jajko na miękko (będzie "light"), a mogę go nie zjeść.
                                                    Wstaję rano i mam cały dzień. Siedzę w notatkach z HJP, wczoraj
                                                    kilka godzin czytałam Sowę (w ramach magisterki i pod jej kątem), a
                                                    dziś poczytam może literaturę krytyczną dot. Grudzińskiego (ewent.
                                                    praca roczna). Poszłam na spacer. Spotkałam się z bratem i jego
                                                    dziewczyną, nigdy nie mamy na to czasu. I nie pojadę do bibliotek,
                                                    bo jeszcze nie muszę. Przerobię wszystkie egzaminy z HJP. Wypiję
                                                    jeszcze jedną kawę. I tak skończy się na Sowie.

                                                    mdrive napisał:

                                                    > ... tak, wujek Józiek to miał klawe życie.

                                                    A ja jeszcze nie dojrzałam do Wuja, odnoszę wrażenie, że to wątek
                                                    wyjątkowo komiczny jedynie dla facetów: bardzo pomysłowy Wuj
                                                    wyprowadza w pole głupie, kochające go ślepą miłością kobiety,
                                                    czyniąc to na sposób literacki, Wuj jest świetny, tylko tych bab nie
                                                    czaję, nie zachowują pozorów prawdopodobieństwa. Ale do Wuja się
                                                    dojrzewa, tak, jak do Drugiego zabicia, z którego się teraz
                                                    zarykuję:D.

                                                    > Niektórzy instruktorzy mają żony, które im wciąż dają,
                                                    niesłychane. I nie muszą się s....ać na innym polu.

                                                    No patrz, a niektórym wciąż dają, a Ci mimo wszystko mędzą
                                                    na "pokusy w pracy". A niektórym nie dają, albo oni leczą jakieś
                                                    inne kompleksy związane z małością swoją. Nie lubię tych jego
                                                    kolegów, przynajmniej nie wszystkich. On ich zresztą też nie lubi.
                                                    Przynajmniej nie wszystkich. Jednak patrzę na nich z perspektywy
                                                    kursanta, dla mnie jest tak, że jak facet jest dupkiem w życiu, to
                                                    uważam, że mnie niczego nie nauczy. Opinie są najróżniejsze. Ale ja
                                                    nie lubię buców. A może wszyscy faceci tak mają.

                                                    > I oczywiście wiem, że twój obecny jest profi.

                                                    love Novy! Novy jest świetny. Śmiałam się, że jest antykoncepcyjny,
                                                    ale za to go właśnie cholerni, cholernie cenię. I jest też uczciwy.
                                                  • mdrive Jajka po wiedeńsku 03.05.08, 20:52
                                                    ...2 lub 3 jajka ( w zależności od wielkości ), nawet do rymu :), delikatnie
                                                    wkładamy za pomocą łyżki do wrzącej wody ( wrzącej !!!! ).
                                                    Jeśli są duże, gotujemy delikatnie dokładnie 4,5 minuty !, jeśli małe, dokładnie
                                                    4 minuty!. Po tym czasie natychmiast zdejmujemy z ognia i na 10 sekund zalewamy
                                                    zimną wodą ( kilka sekund ). W trakcie gotowania w kubeczku szykujemy szczyptę
                                                    soli, pieprzu, ja dodaję bazylii i odrobinkę masła ( na czubku noża ). w
                                                    rękawicy kuchennej ostrożnie obieramy jajo, do połowy i za pomocą łyżeczki
                                                    wyłuskujemy je do kubka. I tak kolejno. Później dokładnie i energicznie
                                                    rozbełtujemy je w kubku i z orgastyczną rozkoszą pochłaniamy z pieczywkiem
                                                    czosnkowym lub same jako takie. Zapewniam niebiańskie przeżycia. Znam wiele
                                                    przepisów, również orientalnych np. słynna hinduska samosa. Może kiedyś zdradzę,
                                                    chociaż to nie dla Ciebie bo Ty nigdy nie masz czasu, a samosa wymaga wolnego
                                                    dnia w domu.
                                                    Ale jajko po wiedeńsku radzę spróbować, odłożyć te książki ukochane, choć na
                                                    chwilę i spróbować nieba. Żaden z nich, którzy je pisali na pewno takich
                                                    jajeczek nie gotował!!!, idę o zakład. Czy w jakim kolwiek dziele oprócz
                                                    epokowych wartości literackich, wplótł ktoś tak trywialny temat, a zarazem
                                                    niebiański temat jak "jaja po wiedeńsku"?, wątpię, na to ich nie było by stać!!!
                                                    I dlatego jestem bardziej szczęśliwy niż oni.
                                                  • linia.frontu Re: Jajka po wiedeńsku 05.05.08, 22:44
                                                    Zaczytałam się na dobre 2 dni i nie zdążyłam już sobie zrobić. A
                                                    poza tym nie mam bazylii. A jak się gotuje delikatnie, a jak
                                                    niedelikatnie? Ja obieram do połowy i wydłubuję ze skorupki. Jutro
                                                    wstanę to spróbuję tego jajka. Na razie boli mnie brzuch. A fu! Ja
                                                    nie rozbełtam! Z orgastyczną to ja z Mareczkiem w upojne wieczory,
                                                    różne, w zależności od lektury. Samo co? A znasz coś łatwiejszego? I
                                                    szybszego?
                                                    A Ty spróbuj herby z cynamonem, ja to ostatnio pasjami:)

                                                    Ktoś wplótł na pewno i to świetne opisy, ale nie pamiętam...a! Wiem!
                                                    London - w tej książce, co jest wyścig zaprzęgami psów i oni tak
                                                    jadą i są tacy cholernie głodni - tak? A i ta, jak jej tam,
                                                    Perepeczko - bardzo epokowe dzieło literackie.
                                                    Idę bo umieram.
                                                  • mdrive Re: Jajka po wiedeńsku 06.05.08, 21:08
                                                    ...delikatne gotowanie czegokolwiek polega na gotowaniu na małym ogniu!!!???.
                                                    Zamiast bazylii może być cokolwiek np. majeranek, oregano lub wyobraźnia :).
                                                    Herbatę piję tylko mocną i bez niczego i tylko jak muszę. Kawa i browar to moje
                                                    podstawowe napitki. A czy znam coś łatwiejszego?, oczywiście!!!, odkręć kurek
                                                    nad zlewem, nalej do szklanki 200 ml wody, zamieszaj i wypij, będzie light,
                                                    pożywne i szybko. Tak się odżywiaj a daleko zajedziesz. Życzę smacznego. Ten
                                                    przepis pochodzi z renomowanych restauracji. :):):)
                                                    Tak , Perepeczko to mój idol:(((
                                                    odpełzam bo umieram.
                                                  • linia.frontu Re: Jajka po wiedeńsku 06.05.08, 21:46
                                                    mdrive napisał:

                                                    > ...delikatne gotowanie czegokolwiek polega na gotowaniu na małym
                                                    ogniu!!!???.

                                                    No to trzeba było od razu po polskiemu:)

                                                    > Zamiast bazylii może być cokolwiek np. majeranek, oregano lub
                                                    wyobraźnia :).

                                                    Spróbuję z wyobraźnią, a jak nie wyjdzie, to chyba mam majeranek...
                                                    cynamon, pieprz, słodką paprykę, ziele angielskie...

                                                    > A czy znam coś łatwiejszego?, oczywiście!!!, odkręć kurek nad
                                                    zlewem, nalej do szklanki 200 ml wody, zamieszaj i wypij, będzie
                                                    light, pożywne i szybko. Tak się odżywiaj a daleko zajedziesz. Życzę
                                                    smacznego.

                                                    Łatwiejszego od samoczegoś, a nie od jajka:) Bez przesady, też umiem
                                                    sobie zrobić jedzenie i to całkiem niezłe:) Ale odżywiam się kawą:)
                                                    Dziś zjadłam: 1 kawę czarną, 2 kawy z automatu z podwójnym mlekiem,
                                                    2-4 kawy rozpuszczalne z cremoną, zupę pomidorową, pieguska, kawę
                                                    czarną z mlekiem zagęszczonym i teraz znów zjem kawę z zagęszczonym
                                                    i drugiego pieguska. Czyli będą: 3 kawy, 5 placebo, zupa pomidorowa,
                                                    dwa pieguski. Wiem, długo tak nie pociągnę... a ciągnę już... no ze
                                                    2 lata będzie. Oczywiście bywa, że zjadam więcej, a wypijam mniej
                                                    kawy.

                                                    > Herbatę piję tylko mocną i bez niczego i tylko jak muszę. Kawa i
                                                    browar to moje podstawowe napitki.

                                                    Kawa z cynamonem też jest spoko, ale ja kocham aromat samej kawy
                                                    (sypanej, rozpuszczalna jest na przetrwanie).

                                                    > Ten przepis pochodzi z renomowanych restauracji. :):):)

                                                    Dobra, dobra, jutro już na pewno wstanę i sobie rozbełtam, ale bez
                                                    majeranku... o, może są jeszcze zioła prowansalskie. No co ja
                                                    poradzę, że nigdy nie mogę wstać. Jak to rozbełtać, żeby estetycznie
                                                    wyglądało?

                                                    > Tak , Perepeczko to mój idol:(((

                                                    Nie wiem, jak się do tego odnieść:
                                                    1. naprawdę idol, minka nie jest wyrazem ironii: ":("
                                                    2. ironia: "miałam na myśli jego żonę:)"

                                                    > odpełzam bo umieram.

                                                    Ja dziś nie:). Ale zrezygnuję z tej kawy, wypiję herbę z cynamonem:))
                                                  • mdrive Re: Jajka po wiedeńsku 07.05.08, 21:03
                                                    ...jak czytam twój jadłospis to mnie z głodu skręca!!!- smutne to.
                                                    Rozbełtane jajko na miękko w kubeczku z dodatkiem ziół na prawdę wygląda apetycznie.
                                                    A co do Perepeczki to prawda, chodziło o jego żonę, z nutką ironii.
                                                    Najlepsze placebo jedzenia to stanąć przed szybą piekarni i popatrzeć na świeże
                                                    rogaliki.
                                                  • linia.frontu Re: Jajka po wiedeńsku 08.05.08, 10:03
                                                    mdrive napisał:

                                                    > ...jak czytam twój jadłospis to mnie z głodu skręca!!!- smutne to.

                                                    W pracy nie mam czasu, a potem jak wracam, to już mi się nawet nie
                                                    chce, jedyne o czym marzę to prysznic, łóżko i książka. A rano nie
                                                    mogę wstać na tyle wcześnie, żeby jeszcze robić śniadanie. Zjadam
                                                    więc cokolwiek.

                                                    > Rozbełtane jajko na miękko w kubeczku z dodatkiem ziół na prawdę
                                                    wygląda apetycznie.

                                                    Jutro już na pewno wstanę i sprawdzę to:)

                                                    > A co do Perepeczki to prawda, chodziło o jego żonę, z nutką ironii.

                                                    Tak, to też mój idol, zwłaszcza jeśli chodzi o rolę w popularnym
                                                    polskim serialu, na który i tak nigdy nie zdążam.

                                                    > Najlepsze placebo jedzenia to stanąć przed szybą piekarni i
                                                    popatrzeć na świeże rogaliki.

                                                    W mojej okolicy nie ma piekarni i dobrze - bo zaraz bym weszła i
                                                    kupiła. Rano jeżdżę z siostrą o najróżniejszych porach objawianych
                                                    mi na tyle późno, żebym nie zdążyła się ze wszystkim wyrobić, a jak
                                                    wychodzę z pracy, czynny jest jeden sklep po drodze do domu, w
                                                    którym kupuję fajki, a jak jestem bardzo głodna, to coś jeszcze i
                                                    wtedy to zjadam. Jak wracam do domu nie marnuję już czasu na
                                                    jedzenie.
                                                  • mdrive Re: Jajka po wiedeńsku 10.05.08, 20:59
                                                    ...jedzenie nie jest marnowaniem czasu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    jeśli już to inne czynności mogą nim być. Wobec siebie i natury jedzenie jest
                                                    jednym z podstawowych obowiązków!!!, dopiero później, utrzymawszy się przy życiu
                                                    marnym można poświęcić się innym "bzdurom", typu praca, lektura itp. Nie jedząc
                                                    odbieramy sobie życie, a tego nam nie wolno, nigdy. Tak mówię i tak jest, mimo,
                                                    że jestem ateistą. Jak nie będziesz jadła to za parę lat stracisz wzrok i nie
                                                    przeczytasz już Mareczka.
                                                  • Gość: linia.frontu Re: Jajka po wiedeńsku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.08, 22:08
                                                    No jem jem! Dziś zjazdłam frytki, kanapkę z pasztetem i z pomidorem!
                                                    I wypiłam tylko 2 kawy! Za to dużo piwa i ciężko mi się trafia w
                                                    klawisze. A teraz herbatę. Może znów zjem kanapkę z pomidorem, bo
                                                    lecę na pomidory i princessę ... czytając Mareczka, żeby nie tracić
                                                    czasu. A Ty gadasz, jak Tata!


                                                    A to znaczy,ze "słusznie prawisz":) Tata zawsze uważał jedzenie za
                                                    przyjemność. Idę, bo mnie chyba z deka wzięlo to piwo i nie chce mi
                                                    się wystukiwać własnych refleksji. :****
                                                  • linia.frontu Re: Maciuś, looknij na pocztę!!! ;D 16.05.08, 22:43
                                                    mdrive napisał:

                                                    > ...looknąłem na pocztę i zadziwienie moje granic nie ma!!! :):)

                                                    Stara dobra linia.frontu umie robić wrażenie, co? ;D
                                                    Odpisałam na Twojego priva;)
                                                    A zaraz zmykam czytać Pilcha, mam 5 Pilchów!
                                                    I 1 Tyrmanda i będę czytać.

                                                    Jak wrócę jutro z wykładów to wpadnę na forum... i na pocztę ;D
                                                  • mdrive Re: Maciuś, looknij na pocztę!!! ;D 17.05.08, 21:30
                                                    ... tak, wrażenie umiesz robić.
                                                    "Złego" kiedyś czytałem, a Pilch? to nie wiem bo jest dzisiejszy, nawet w
                                                    telewizji wczoraj był i kiedyś był drugi, pamiętnikarz ludowy.:)
                                                    Jak by coś to pisz na mój prywatny e-mail, nie na gazetę.
                                                    Dziś zrobiłem żonce jajko po wiedeńsku:):):), nawet dwa.
                                                  • linia.frontu Re: Maciuś, looknij na pocztę!!! ;D 17.05.08, 21:38
                                                    mdrive napisał:

                                                    > ... tak, wrażenie umiesz robić.

                                                    ... i nigdy bym wrażenia nie zrobiła, gdyby nie ten pomysł, bałam
                                                    się, że sie między nami pokicia ;)

                                                    > "Złego" kiedyś czytałem, a Pilch? to nie wiem bo jest dzisiejszy,
                                                    nawet w telewizji wczoraj był i kiedyś był drugi, pamiętnikarz
                                                    ludowy.:)

                                                    Pilch jest ciężkawy, czytam książkę z pogranicza opowiadań i esejów,
                                                    jedno wchodzi momentalnie, a przez drugie ryjesz pół dnia. Złego się
                                                    czyta łatwo, ale to początek, więc nie będę oceniać;)

                                                    > Jak by coś to pisz na mój prywatny e-mail, nie na gazetę.

                                                    Już odpisałam! Nie tylko robię wrażenie, ale jestem też szybka :D

                                                    > Dziś zrobiłem żonce jajko po wiedeńsku:):):), nawet dwa.

                                                    A ja zjadłam na miękko. Cholera nie mogę się przemóc, żeby
                                                    rozbełtać ;)
                                                  • mdrive Re: Wyścigi - motory - wpadnij jutro:)))) 23.04.08, 21:14
                                                    ... i dlaczego teraz występujesz jako gość, a nie jako Linia Frontu???
                                                    I jedno jeszcze, w komputerach z racji na swój wiek jestem ciut zacofany, czy
                                                    nie można jakoś usunąć tych wcześniejszych postów, żeby było trochę miejsca ????
                                                    Kurczę, ta Linia Frontu tłustym drukiem to było coś!!!, takie buntownicze i z
                                                    podniesionym czołem.