Gość: asik
IP: 78.8.79.*
15.04.08, 12:24
Mialam dzisiaj drugie podejście do egzaminu praktycznego. Pierwszym
razem oblalam na mieście (zostałam słusznie oblana bo wymusiłam
pierszeństwo). Dzisiaj natomiast nie wyjechalam nawet na miasto bo
oblalam łuk. A najgorsze jest to, że robilam ten łuk wcześniej bez
najmniejszego problemu.
Rozpłakalam się jak dziecko po egzaminie mimo, że mam 30 na karku.
Nie ma jak to skwasić na czymś tak dobrze opanowanym. I jeszcze
zamiast się zatrzymać, żeby mieć szansę powtórki, to skosiłam
lusterkiem pacholek do końca. Ehh...