Gość: maciekZ
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.05.08, 12:34
Za mną trzecie,udane :) podejście do praktycznego.Jestem
szczęśliwy,zdałem na Powstańców.Ale nie o tym.Też wściekałem się gdy
nie zdałem albo gdy słyszałem od znajomych jakie numery robią
egzaminatorzy,szkoda gadać.Ale gdy wziąłem dodatkowe jazdy przed
drugim podejściem trochę pogadałem z moim instruktorem.Okazało
się ,że kiedyś był egzaminatorem.Nie był upierdliwy,dawał
szanse,ludzie u niego raczej zdawali.Kiedyś miał na egzaminie
dziewczynę która podchodziła któryś już raz z kolei.Nie szło jej,ale
pomyślał,że to nerwy i dziewczynie zaliczył.Potem o tym fakcie
przypomnieli mu rodzice dziewczyny,przyszli do niego z
awanturą,dlaczego ją puścił...Rozbiła się niedługo po odebraniu
prawka,wymusiła pierwszeństwo,zderzenie z tramwajem,śmierć na
miejscu...Dla egzaminatora trauma na całe życie.Nie komentuję.Chcę
po prostu żebyście pomyśleli też o egzaminie w taki sposób-że to
odpowiedzialność.pozdrawiam.