Plac manewrowy jest bez sensu

IP: 88.156.161.* 24.06.08, 18:36
Ja zdawałam prawko już długi czas temu i wtedy to był koszmar.
Musiałam zdać dobrze wszystko. Dziś jest niewiele lepiej. Poza tym
że tych manewrów jest mniej. My Polacy szczycimy się tym, że
jesteśmy zdolni wykształceni ble ble ble. Ale jesteśmy
niepraktyczni. Kładziemy nacisk na plac manewrowy jakby to na nim
było najwięcej wypadków. Zamiast najpierw na egzaminie jechać na
miasto to nie najpierw jest plac. Człowiek tłucze wszystkie manewry
do perfekcji zda egzamin i co? Wsiada do swojego samochodu i uczy
się wszystkiego jakby od nowa. Bo każdy samochód trzeba wyczuć. Ja
się przesiadłam do Poloneza więc plac na nauce mi kompletnie nic nie
dał. To była strata czasu. A co gdy się nie zda egzaminu za I razem?
Potem jak wsiadłam samodzielnie to o mało rowerzysty nie
przetrąciłam bo wydawało mi się, że tyle miejsca wystarczy.
pamiętam, że najwięcej z instruktorem poświęciłam uwagi placowi i
sprawiał mi najwięcej problemu. I jak u nas ma nie być najwięcej
wypadków na świecie.
    • Gość: venom Re: Plac manewrowy jest bez sensu IP: *.adsl.inetia.pl 24.06.08, 19:40
      jazda po łuku i górka to za dużo ?? Plac ma sprawdzić podstawową umiejętność
      panowania nad pojazdem. Ja bym zamienił jedynie pachołki na atrapy samochodów,
      żeby plac nie był wirtualny a bardziej rzeczywisty.
    • Gość: Emilia Ten łuk to naprawdę podstawa!!!!! I nic trudnego. IP: 212.182.107.* 24.06.08, 20:39
      Jak czytam choćby tu na Forum ile problemów mają ludzie z pokonaniem
      prostego łuku, dla niektórych nawet wjazd przodem do koperty jest
      trudny, to widzę, że ten plac ma sens! Jak wyobrażasz sobie jazdę po
      mieście, pokonywanie zakrętów, parkowanie itp. jeśli pokonanie łuku
      jest aż takim problemem????
      A jeśli uważasz, że to takie łatwiutkie, to wcale nie musiałaś tego
      aż tyle trenować, po prostu umiałaś i już.
      • bolek-10 Re: Ten łuk to naprawdę podstawa!!!!! I nic trudn 25.06.08, 20:32
        niektorzy nie wiedza nawet w ktora strone kierownica krecic podczas jazdy do
        tylu a plac pozwala wyeliminowac osoby ktore nie potrafia opanowac samochodu w
        najprostszej sytruacji. zauwazylem ze ci co najwiecej narzekaja na egzaminy na
        prawko zazwyczaj okazuja sie najwiekszymi niedorajdami za kierownica
        • Gość: sylvinka do bolek-10.Czyżby?? IP: *.eranet.pl 25.06.08, 21:29
          bardzo ciekawa teoria.Nie rozumiem za bardzo na jakiej podstawie twierdzisz ze opanowanie placu=zadanie nawet dle debili.Plac nie dla wszystkich jest prosty i mysle ze za duzo cwaniakujesz,bo pewnie i tak musiales cwiczyc jak wszyscy zeby luk pieknie ci wyszedl.Dziwia mnie twoje spostrzezenia co do niedorajd za kierownica.Widzisz tak sie sklada ze na egz narzeka 99.9 % zdajacych.I nie tylko dlatego ze jest trudny.Bo plac przy miescie to pikus.Przynajmniej w moim miescie tak jest..Narzekaja wszyscy.Bo dlugie terminy,bo oblewaja za byle glupote,bo instruktorzy sa chamscy(nie wszyscy oczywiscie.Respect dla wyrozumialych panow egzaminatorow;) ) i w koncu bo kazdy ma nadzieje ze zda,luk na placu w osk robi idealnie niemal z zamknietymi oczami a tu na placu zżera ich stres i game over.Wiec mysle ze Twoja wypowiedz jest co najmniej nie na miejscu i bardzi krzywdzaca niektorych.Pzdr
          • Gość: Bożko Czyżby! IP: 212.182.107.* 25.06.08, 21:58
            Chyba grubo przesadzasz!!! Miasto przy placu to pikuś????
            Dziewczyno, zastanów sie co piszesz!
            Przejazd kilka metrów do przodu i potem po swoich śladach do tyłu to
            takie trudne? To jak sobie wyobrażasz jazdę po mieście, gdzie trzeba
            skręcać, hamować, utrzymać się w swoim torze, zaparkować i potem z
            tego parkowania wyjechać, gdzie ciągle się coś dzieje, bo są inni
            uczestnicy itd. Dla Ciebie te parę metrów po placu jest
            trudniejsze???
            Albo się nie zastanowiłaś, albo...
            Uważam, że bardzo dobrze, że najpierw trzeba zaliczyć ten plac,
            czyli te kilka metrów po łuku, eliminuje to już ludzi elementarnie
            nieprzygotowanych lub mających zerową odporność na stres. Opanowanie
            jednego i drugiego powinno być podstawą do jakiejkolwiek dalszej
            jazdy. I tak jest i słusznie. W końcu masz potem jeździć po ulicach
            i nie być zagrożeniem dla siebie i innych! Jak chcesz to robić,
            jesli strtes Cię zjada?
            A chamskie zachowanie egzminatorów? Odwołujcie się! Nie pozwólcie
            sobie na to! Miejcie godność, ale miejcie też te elementarne
            umiejętności, które wcale nie są trudne! Kiedyś na pewno też tak
            powiesz.
            • Gość: sylvinka Re: Czyżby! IP: *.eranet.pl 25.06.08, 22:06
              sorry mialo byc ze plac przy miescie to pikus..:)Oczywiscie zgadzam sie ze plac trzeba zaliczyc ale z drugiej str wiekszosc osob i tak uczy sie luku na pamiec lub tzw sposob a na miescie nie ma potem pacholkow i jakie sa skutki?kazdy niech sobie odpowie na to pytanie..
            • Gość: Barbara Re: Czyżby! IP: 88.156.161.* 28.06.08, 00:50
              Macie rację. Plac to podstawa ale nie bożyszcze. Mi po zdaniu
              przyszło jeździć polonezem. Ale posłuchałam taty, który twierdził,
              że jak opanuję poloneza to poradzę sobie z każdym samochodem. I to
              On bardzo duży wkład dał w moje umiejętności. Po zdaniu prawka
              jeszcze przez dwa lata nie jeździłam sama bo się nie czułam pewnie
              zawsze obok był tata. Czasem nawet myślałam, że nie nadaję się do
              samochodu. Dwa lata minęły i stwierdziłam, że jadę sama na miasto.
              Wyjechałam o 22.00 wieczorem gdy ruch już nie był tak wzmożony i od
              tamtej pory jeżdżę do dziś. Czasem zdażało mi się, że mój
              samochodzik odmawiał posłuszeństwa na środku drogi i nikt nie chciał
              mi się zatrzymać żeby pomóc. Wiecie co wtedy robić? Najlepiej pchać
              samemu od razu się ktoś znajdzie do pomocy. Aha i przekonałam się że
              po prostej drodze jestem w stanie przepchać poloneza sama.
          • Gość: Bożko Czyżby! IP: 212.182.107.* 25.06.08, 22:03
            I jeszcze jedno: to określenie, że placyk ma Ci "pięknie wyjść".
            Placyk nie ma Ci "wyjść" (lub nie) masz go przejechać! Ściślej masz
            przejechać po łuku. Co to za określenie "placyk ma wyjść"? Skończ z
            takim sformułowaniem, a i do jazdy podejdziesz inaczej. Bo co, rondo
            też ma Ci wyjść? I zatrzymanie na światłach? I przepuszczenie
            pieszych?
            A jak nie wyjdzie???
        • Gość: 333 Re: Ten łuk to naprawdę podstawa!!!!! I nic trudn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.08, 21:53
          bolek 10 jestem z tobą masz rację a niektórych prawa boliiiiii a
          najczęściej obrażają się za prawdę dziewczyny sama jestem kobietą i
          nie narzekałam że prawko ciężko zdać że plac ciężko zaliczyć oj
          pewnie zaraz będzie krytyka.
          • nioma Re: Ten łuk to naprawdę podstawa!!!!! I nic trudn 25.06.08, 22:06
            przylaczam sie: tez nie narzekalam, nie uwazam zreszta zeby luk byl
            czyms trudnym. i z perspektywy widze, ze to potrzebna umiejetnosc:
            np na moim osiedlu sa straszne warunki do parkowania i bardzo czesto
            musze spore odleglosci pokonywac jadac tylem.
            nie mozna posiadac prawka i nie umiec parkowac, cofac albo ruszac
            pod gorke. to sa elementarne rzeczy i uwazam, ze dobrze ze od nich
            zaczyna sie egzamin, dzieki temu egzaminator od razu wie, czego moze
            sie spodziewac po zdajacym i jest w stanie wyeliminowac od razu
            osobe ktora nie potrafi opanowac pojazdu i moze stworzyc realne
            zagrozenie
          • Gość: sylvinka Re: Ten łuk to naprawdę podstawa!!!!! I nic trudn IP: *.eranet.pl 25.06.08, 22:10
            to moze napisz kiedy zdawalas,w jakim miescie i za ktorym razem zdalas
            • Gość: ????? Re: Ten łuk to naprawdę podstawa!!!!! I nic trudn IP: 212.182.107.* 25.06.08, 22:17
              A co to ma do rzeczy?????
              • Gość: sylvinka Re: Ten łuk to naprawdę podstawa!!!!! I nic trudn IP: *.eranet.pl 25.06.08, 22:27
                do ??? - widzisz wbrew pozorom to ma duzo do rzeczy.no napisz..
                • Gość: ????? Re: Ten łuk to naprawdę podstawa!!!!! IP: 212.182.107.* 25.06.08, 22:36
                  Wbrew pozorom uważam, że to nie ma nic do rzeczy. Dyskutujemy o
                  łuku. Ktos zaliczy go za pierwszym, ktoś inny za kolejnym,
                  najważniejsze, aby go umieć. Bez tego nie ma dalszej jazdy!
                  Zdałem za pierwszym. Ale naprawdę nie o to tu chodzi.
                  • Gość: sylvinka do ???Re: Ten łuk to naprawdę podstawa!!!!! IP: *.eranet.pl 25.06.08, 23:29
                    tak tez myslalam.i to ma wiele do rzeczy.chyba nie zauwazylas ze dyskusja sie potoczyla w innym kierunku.cofnij sie do wypowiedzi bolka i zrozumesz do czego daze i o co mi chodzi(generalnie o to,ze nie wiesz jak to jest czekac 2 mies na nastepny egz,zostac uwaloną za byle glupote lub po prostu po raz kolejny znow to samo przechodzic).wiec nie dziw sie,ze ludzie biadolą.to nie jest kwestia tego ze zle jezdza.ale ty nie wiesz jak to jest,bo tobie sie udalo zdac od razu...
                    • Gość: ????? Ten łuk to naprawdę podstawa!!!!! IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 26.06.08, 10:24
                      To, że ludzie biadolą na długie oczekiwanie, jest całkowicie
                      zrozumiałe! Mają rację!
                      To, że niektórzy egzaminatorzy czepiają się głupot i oblewają za
                      nic, też jest złe. Ale poczytaj choćby to Forum. To nie dzieje się
                      często! Najczęściej ludzie sami przyznają, że oblano ich słusznie.
                      Sam widziałem czekając na zapis i potem na egzamin, że wiele osób po
                      prostu wjechało w pachłek lub linię i sprawa była prosta. Może to
                      brak umiejętności, może nerwy? Ale i jedno i drugie trzeba opanować
                      przed jazdą czy to na egzaminie czy potem w samodzielnej jeździe
                      choćby w stopniu wystarczającym na odpowiednie działanie i możliwość
                      myślenia na drodze!

                      A watek jest... wróć i poczytaj... o łuku, o tym, czy jest on
                      potrzebny na egzaminie. Nie o tym, że się długo czeka czy coś
                      podobnego. O tym akurat wcale nie ma co dyskutować, bo to sprawy
                      oczywiste.
                      A co do łuku, to ponownie napiszę, że jest on na egzaminie
                      potrzebny, bo to rzecz najelementarniejsza z elementarnych. Prosta i
                      od razu odsiewająca nieprzygotowanych lub zestresowanych w stopniu
                      uniemożliwiającym dalszą jazdę. W końcu egzaminator i uczestnicy
                      ruchu na drodze chcą żyć, a nie zginąć od razu po wyjechaniu
                      egzaminowanego na ulicę;-).
                      • Gość: sylvinka Re: Ten łuk to naprawdę podstawa!!!!! IP: *.eranet.pl 26.06.08, 15:15
                        Wątek o luku jest watkiem głównym.natomiast ktos tam zaczal watek poboczny o tym,ze tylko kretyni narzekaja...Wiec skomentowalam.I tyle...a co do reszty to plac jest potrzebny ale nie ma jasno ustalonych regul.Tzn niektorzy egzaminatorzy przymykaja oko na to,ze sie najedzie na linie a niektorzy za to oblewaja..
                        • Gość: ????? Re: Ten łuk to naprawdę podstawa!!!!! IP: 212.182.107.* 26.06.08, 19:58
                          Na to jest prosty sposób: nie najeżdżać na linie! Ot i wszystko.
            • nioma Re: Ten łuk to naprawdę podstawa!!!!! I nic trudn 25.06.08, 22:19
              w warszawie, na radarowej,
              drugie podejscie,(za pierwszym razem nie opuscilam do konca
              recznego, byla to ewidentnie moja wina i zostalam jak b=najbardziej
              slusznei oblana) w lutym 2008. Jezdze sama od dnia odebrania prawka
              czyli 05/03 wlasnym samochodem i jezdzi mi sie doskonale.
    • Gość: Ela Re: Plac manewrowy jest bez sensu IP: *.ghnet.pl 28.06.08, 09:57
      Plac jest bez sensu i wiem to nie od dzis. Oblałam na placu bo
      miałam samochód z rozlatana skrzynia biegów i może dobrze ze na
      miasto tym gniotem nie wyjechałam.
      Zamiast tracic czas na placu wole jeździc po mieście i uczyc sie w
      warunkach rzeczywistych.
      • Gość: Bożko Re: Plac manewrowy jest bez sensu IP: 212.182.107.* 28.06.08, 10:33
        To chyba nie plac jest bez sensu, lecz auto, do którego kazano Ci
        wsiąść?:-). Sama zresztą piszesz, że dobrze, że nim nie wyjechałaś
        na miasto:-). Czy się odwołałaś?
        Jasne, że potem lepiej jest trenować manewry na mieście, ale ten
        początek chyba lepiej jest zrobić w bezpieczniejszych warunkach? Z
        pachołkami na placu manewrowym. A kto obleje, na miasto nie jedzie
        dla własnego i innych bezpieczństwa.
        Poczytaj ile trudności mają z tym ludzie. I dla mnie to właśnie jest
        dowód na niezbędność placu, a ściślej tego zbyt trudnego dla wielu,
        a przecież tak napawdę łatwego, łuku.
        • Gość: ela Re: Plac manewrowy jest bez sensu IP: *.ghnet.pl 28.06.08, 16:48
          Nie odwołałam sie bo nie wiedziałam czy ze wzgledu na stan samochodu
          mozna, poza tym powiedziano mi że wszystkie samochody maja aktualne
          przeglądy. Teraz czekam na drugi termin.
          A dobrze że nie wyjechałam tym gniotem bo mogłabym sobie albo komuś
          zrobic krzywde i to nie przez brak moich umiejętności ale przez mało
          sprawne auto.
      • Gość: sylvinka Re: Plac manewrowy jest bez sensu IP: *.eranet.pl 28.06.08, 11:50
        ja tez miałam koszmarne auto.kierownica chodziła tak lekko,ze wystarczylo lekko przekrecic a juz robila caly obrot.Jak oblalam to powiedzialam o tym egzaminatorowi.ale on odpowiedzial,ze to juz nie od niego zalezy jakie auto dostanie grupa:(
    • Gość: gość Re: Plac manewrowy jest bez sensu IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.08, 11:22
      Zgadzam się, że łuk jest bez sensu. W normalnej jeździe nie jedzie się nigdy
      według linii namalowanych na drodze, których nie widać w tylnej szybie (tak było
      w Grande Punto, na którym zdawałam egzamin). Normalnie jadąc do tyłu orientujemy
      się według brył innych samochodów, płotów, krzaków i innych obiektów, które
      widać dobrze w tylnej i bocznych szybach a także w lusterkach ustawionych do
      normalnej jazdy co powoduje, ze spokojnie jedziemy na wyczucie. Oczywiście można
      się w końcu nauczyć łuku na pamięć i zdać egzamin, ale jest to naprawdę strata
      cennego czasu na jazdach, który można by poświęcić na to co naprawdę jest ważne
      - doskonalenie jazdy w mieście i poza miastem.

      Aha, prawo jazdy zdałam za pierwszym razem i łuk, wykuty na pamięć, przejechałam
      perfekcyjnie. Tylko teraz szkoda mi czasu zmarnowanego na opanowanie
      umiejętności przejechania określonego odcinka drogi w określonym typie
      samochodu, co pewnie nigdy więcej mi się nie przyda w życiu. Bo normalnie jeżdżę
      do tyłu na wyczucie. I jest to dużo łatwiejsze niż łuk na placu manewrowym.

      W ogóle wydaje mi się, że egzamin powinien sprawdzać przede wszystkim
      umiejętności jazdy w normalnym ruchu miejskim a także poza miastem bo brak
      umiejętności na drodze powoduje w razie wypadku dużo więcej strat niż brak
      umiejętności parkowania. Na egzaminie jedziemy zwykle z szybkością 50 km/h i
      taką jazdę przeciętny kursant ma opanowaną. Potem egzamin, prawko w kieszeni i
      zaczynamy jeździć przynajmniej dwa razy szybciej (poza miastem) i już nikt nie
      sprawdza, czy to potrafimy. A nie potrafimy i to jest smutne.
      • Gość: Bożko Plac manewrowy ma sens IP: 212.182.107.* 28.06.08, 14:50
        No cóż, z tego co sama osobiście piszesz, wyciągasz mylne wnioski:-).
        Oczywiście, że potem w życiu przy jeździe czy do przodu czy do tyłu,
        orientujemy się po tych wszystkich przedmiotach, które wymieniasz.
        Tylko, że jak je najedziesz, to sama wiesz... Są konsekwencje:-).
        A na placu masz orientować się po liniach i pachołkach, które w tym
        wypadku symbolizują właśnie inne auta, płoty itp. Tylko, że
        najechanie pachołka czy linii podczas nauki niczym nie skutkuje.
        Dlatego nauka na placu ma sens!
        Beznadziejność Twojej nauki (NAUKI, nie samego łuku, jako takiego)
        polegała na tym, że uczyłaś się "na sposób", na te nieszczęsne
        obroty kierownicą w którymś tam okienku przy którymś tam słupku.
        Pewnie to wina instruktora, że tak Cię uczył, ale cóż, nieważne z
        czyjej przyczyny, ale jest to złe!! Uczyłaś się źle i nawet tego nie
        dostrzegłaś, co więcej, nadal tkwisz w swoim błędnym myśleniu! Co z
        tego, że zdałaś "na sposób", skoro to Ci do niczego niepotrzebne?
        Nie powinnaś zdać, po prostu.
        Nauka jazdy po łuku ma na celu spowodowanie, aby auto było Ci
        posłuszne, a nie o to by ćwiczyć Twą pamięć: ile, gdzie i kiedy.
        Słyszałaś o tym, że są osiedla które zakazują wjazdów eLek? Bo
        właścicie aut nie życzą sobie, aby ich pojazdów używać jak worków
        treningowych. Do tego masz pacholki na placu! I po to właśnie jest
        ten łuk, tyle, że Ty na nim ćwiczyłaś nie umiejętość kierowania
        autem, a pamięć.
    • permanentne_7_niebo Re: Plac manewrowy jest bez sensu 28.06.08, 11:52
      Gość portalu: Barbara napisał(a):

      > Musiałam zdać dobrze wszystko.

      No to rzeczywiście jakiś absurd!

      Zwłaszcza, że potem wyjeżdżamy na miasto sami - i sami musimy umieć
      zrobić wszystko bezbłędnie. Żeby kogoś nie zabić.

      > Kładziemy nacisk na plac manewrowy jakby to na nim było najwięcej
      wypadków.

      Kładziemy nacisk na plac - idę za poprzednikami - ponieważ daje on
      możliwość weryfikacji sprawy podstawowej: opanowania auta,
      koniecznego przed wyjechaniem na miasto. Dlatego uważam plac za
      zasadny. Zaznaczam, że dwa razy oblałam egzamin na łuku (uczonym na
      sposób).
      Nie piszę tego ad hoc.

      Kwestią dla mnie sporną jest metoda, jaką uczymy się zaliczać plac:
      Jeśli znamy zasadę wyczuwania samochodu, orientujemy się w jakiej
      pozycji auto znajduje się w chwili obecnej, tak, jakbyśmy widzieli
      je z góry i wiemy, jak odległośc widziana w lusterkach odbiega od
      rzeczywistej - mamy możliwość wyczucia każdego auta, większego i
      mniejszego. Wówczas godziny spędzone na manewrowaniu między
      pachołkami nie są stracone. Ucząc się łuku na sposób (metoda
      praktykowana niestety przez większość instruktorów), faktycznie
      tracimy czas - sposób na Corsę nie zadziała na Polonezie i
      przyswajamy od nowa - tym razem wyczucie sposobu na Poloneza. I nie
      jest niezawodny.

      Z miejsca odrzucam argument, że nie każdego da się nauczyć wyczucia
      auta. Każdego - kto nadaje się do jazdy.
      Mie się dało - musiałam tylko trafić na instruktora, któremu CHCIAŁO
      SIĘ MNIE UCZYĆ. Jeśli on by tego nie dokonał - zrezygnowałabym z
      robienia prawa jazdy, nie wyobrażam sobie kierowcy, ktory porusza
      się po drogach, a nie ma wyczucia własnego samochodu. Oczywiście -
      to przychodzi z czasem, co też należy brać pod uwagę.
      • Gość: Barbara Re: Plac manewrowy jest bez sensu IP: 88.156.161.* 28.06.08, 21:49
        W polonezach jest przy parkowaniu przynajmniej dobra widoczność.
        Dziś jeżdżę już innym samochodem ale jak jest na mieście ciasno to
        koperty dalej nie wjadę. Wybieram wtedy inne miejsca do parkowania.
        Za to dość dobrze idzie mi jazda tyłem i parkowanie też. Zawsze mnie
        dziwiło, że ludzie pod blokiem zawracali żeby wyjechać przodem. A to
        też wbrew pozorom nie jest takie proste. Żeby wyjechać z osiedla, na
        którym mieszkam muszę skręcić w dość ruchliwą ulicę w lewo. Patrzę
        na te wszystkie samochody i dostaję oczopląsu. A w miejscu tym jest
        też dużo stłuczek, których wolę unikać więc czasem poprostu skręcam
        w prawo i zawracam.
Pełna wersja