Prawo jazdy w powiecie? - artykuł z Rz

10.07.08, 13:41

www.rp.pl/artykul/160588.html
    • Gość: Gerwazy Egzamin może być w kazdym ośrodku szkoleniowym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.08, 21:24
      Nie ma potrzeby organizować egzaminy w powiecie, województwie -
      potrzeba jest aby egzaminy odbywały się w każdym osrodku
      szkoleniowym.
      Aktualnie ośrodki posiadaja do tego celu sale, komputery, programy
      egzaminacyjne, pojazdy przystosowane do nauki jazdy, place manewrowe.
      W czym problem?

      pozdr
      • Gość: wrc Re: Egzamin może być w kazdym ośrodku szkoleniowy IP: *.adsl.inetia.pl 10.07.08, 21:49
        w tym, że jakby ośrodek był z pipidowa dolnego trzeba by zdawać w pipidowie
        mając do dyspozycji dwie polne drogi
        • Gość: Gerwazy Re: Egzamin może być w kazdym ośrodku szkoleniowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.08, 12:06
          Gość portalu: wrc napisał(a):

          > w tym, że jakby ośrodek był z pipidowa dolnego trzeba by zdawać w
          > pipidowie mając do dyspozycji dwie polne drogi

          I jeśli te dwie polne się krzyżują to masz zachowanie na
          równorzędnym do sprawdzenia.
          Każdy będzie rozpoczynał jazdę swoim (innym niż egzaminacyjny)
          pojeździe w pobliżu swojego miejsca zamieszkania.
          Bardzo ważne jest zachowanie kierującego wobec pieszego z pipidowa,
          wobec rowerzystów, zaprzęgowych, jeźdźów, stad bydła z tamtąd też.
          Jeśli do tego dodamy stosowaną praktycznie różną organizację ruchu w
          każdym miasteczku znajdziemy sens egzaminowania w Pipidowie.

          Bez sensu są wymagania wyższej szkoły jazdy jeśli delikwent oczekuje
          między egzaminami pow.2 miesięcy, jeśli po zdaniu egzaminu czeka na
          prawko pow. 3 tyg, jeśli po otrzymanie prawka nie jeździ od razu
          samochodem.

          Te wszystkie extra szybko wyparują i zapomina się nawet o podstawach.
          Wtedy ten z województwa będzie zaskoczony krową na środku drogi albo
          wpadnie w poślizg na jej odchodach.

          A tak poważnie to egzaminator może egzaminować na raz dwie i trzy
          osoby i każde miasto wojewódzkie w pobliżu objechać.

          pozdr
      • permanentne_7_niebo Re: Egzamin może być w kazdym ośrodku szkoleniowy 10.07.08, 22:15
        Oczywiście byłoby to niesprawiedliwe. Chociaż co jest sprawiedliwe,
        nie należy czepiać się szczegółów.

        Intryguje mnie inna rzecz:

        "Czasem to wina samych zdających. Na dogodny termin można się
        zapisać jeszcze w trakcie kursu".

        Od kiedy można się zapisać na dogodny termin W TRAKCIE kursu? A ja
        głupia myślałam, że trzeba ukończyć szkolenie i uzyskać
        zaświadczenie o ukończeniu szkolenia. Zdaje się w Dzienniku Ustaw
        jest tak napisane.
        • lotka.z Re: Egzamin może być w kazdym ośrodku szkoleniowy 10.07.08, 23:19
          Nie myslalas glupio tylko taka prawda,ze nie mozna zapisac sie na
          egzamin bez ukonczenia kursu,chyba ze instruktor odda Ci papiery
          podpisane podczas trwania kursu :-)
          • przeciwcialo Re: Egzamin może być w kazdym ośrodku szkoleniowy 11.07.08, 12:14
            Sporo szkół tak robi. W połowie kursu sa zapisywani na egzamin i tuz
            po 30 godzinie na świezo stają do egzaminu.
            Inni musza odczekac 2 mce na egzamin i jeszcze w tym czasie
            dokupywac godzin aby nie wyjsć z wprawy o ile o wprawie po 30
            godzinach mozna mówic.
            • Gość: ktosia Re: Egzamin może być w kazdym ośrodku szkoleniowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.08, 19:19
              jeśli faktycznie szkoły tak robią to naruszają przepisy i narażają się na
              prokuratorskie konsekwencje
    • Gość: kalisz Re: Prawo jazdy w powiecie? - artykuł z Rz IP: *.tktelekom.pl 11.07.08, 22:06
      Czy ktokolwiek zauwazyl, do czego takie dzialania doprowadzilyby ? Przeciez kursant ma prawo wyboru gdzie bedzie zdawal. Duze miasta kompletnie opustoszeja, a caly ruch szkoloco - egzaminacyjny przeniesie sie do malych pipidowek gdzie bedzie stosunkowo latwo zdac. Nie bedzie jedengo kursanta po egzaminie, ktory bedzie potrafil poruszac sie w wiekszym miescie (no moze jakis niewielki procent, ktory bedzie potrafil) , a co za tym idzie bedziemy wypuszczac na drogi stada kierowcow z przygotowaniem do jazdy w miasteczkach. Brawo dla kolejnego idiotycznego pomyslu PISu. Pomysl jak cale nasze Panstwo.....droge zalatac, z nie naprawic, zamiast autostrad tona fotoradarow itd.....zenada.....
      • permanentne_7_niebo Re: Prawo jazdy w powiecie? - artykuł z Rz 12.07.08, 10:07
        Wtedy, logiczną rzeczy koleją, wprowadzą też rejonizację.

        Pipidówek - 100 osób w ciągu miesiąca
        Stolyca - 100 osób w ciągu 3 godzin
        • Gość: kalisz Re: Prawo jazdy w powiecie? - artykuł z Rz IP: *.tktelekom.pl 12.07.08, 12:42
          Rejonizacja to nie jest odpowiedz. Nie nauczysz kierowcy jazdy po duzym rondzie tlumaczac to na tablicy lub pokazujac film. Wszystko rozbija sie o praktyke i te marne 30h z czego czesc odpada na opanowanie samochodu to absolutne min. nawet dla "kumatych" kursantów aby troche liznac praktyki w duzym natezeniu ruchu na duzych skrzyzowaniach. Przeniesienie egzaminow do powiatow to bzdurny pomysl, ktorego konsekwencje szybko zobaczymy w statystykach stluczek i wypadkow. Nie tedy droga panowie z PISu.
          • Gość: odwołujący się Re: Prawo jazdy w powiecie? - artyku? z Rz IP: *.linux-tech.net 12.07.08, 13:10
            Właśnie bo książki i filmiki są tragicznie napisane.
            Same ustawy również trąca komunistyczna przeszłość , no cóż pisali je ludzie wychowani w Polskiej Republice Ludowej - chłopi.

            Doradziłem osobie szkołe jazdy oraz pomogłem w nauce i zdała za 1 podejściem (cud normalnie).
            A ja już chyba 10 razy zdaję i nadal nie mam prawka - absurd i pech.

            Pozdrawiam środkowym palcem chamskiego egzaminatora z ciechanowskiej wsi.W stolicy tego który się śmiał mi się prosto w twarz gdy oblałem.
            Normalność w kraju nie jest mocną stroną :) Wiem bo jeżdże po świecie
            • permanentne_7_niebo Re: Prawo jazdy w powiecie? - artyku? z Rz 12.07.08, 13:19
              Odwołujący:) Stęskniłam się za Twoją flustracją.
              A weź daj spokój. Nie daj się, gnojom. I wpadaj;)
          • permanentne_7_niebo Oba moje posty w tym wątku były ironią. 12.07.08, 13:17
            Nie czytajcie, proszę, moich postów dosłownie.

            Teraz bez ironii:

            W pełni się z Tobą zgadzam i dobrze, że dodałeś w tym wątku swoje
            spostrzeżenie o konsekwencjach takiej decyzji, ponieważ coś do niego
            wnosisz.


            1. Nie - nie można się zapisać w trakcie kursu na egzamin, zgodnie z
            DZ.U.2005.217.1834. - umożliwiający to Ośrodek Szkolenia powinien
            przejść gruntowną kontrolę, wraz z rozmową z kursantami, ponieważ
            łamie prawo, wypisując ludziom fałszywe dokumenty. Dziennik Ustaw
            stworzony został po to, żeby było chociaż trochę bardziej
            sprawiedliwie. Więc dlaczego jedni mają kończyć normalnie szkolenie,
            a potem czekać 2 miechy na egzamin, natomiast inni ostatnią godzinę
            kursu mają przed samym egzaminem. I nie piszcie mi proszę, że ci
            pierwsi to frajerzy. Szkoda mi tylko Bogu ducha winnych
            instruktorów, którzy po prostu chcę pracować.

            2. Oczywiście, że to kretynizm. Jedynym pomysłem, który został
            wymyślony, przeprowadzony i który nie był kretyński było otworzenie
            WORDa na Radarowej w Warszawie. Co wcale nie znaczy, że kolejki są
            mniejsze.
      • Gość: Kuba Re: Prawo jazdy tylko w powiecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.08, 14:09
        Gość portalu: kalisz napisał(a):
        > Duze miasta kompletnie opustoszeja, a
        > caly ruch szkoloco - egzaminacyjny przeniesie sie do malych
        pipidowek gdzie be
        > dzie stosunkowo latwo zdac. Nie bedzie jedengo kursanta po
        egzaminie, ktory
        > bedzie potrafil poruszac sie w wiekszym miescie (no moze jakis
        niewielki procent,ktory bedzie potrafil) ,
        > a co za tym idzie bedziemy wypuszczac na drogi stada
        > kierowcow z przygotowaniem do jazdy w miasteczkach.

        Kalisz a wiesz jak jest obecnie?

        Obecnie nie stanowi problemu dla zwykłego śmiertelnika jazda w
        dobrze urządzonej infrastrukturze drogowej.
        Oblewanie na egzaminie nie występuje w takich sytuacjach.

        Oblewanie następuje na peryferiach wielkich miast, tam gdzie diabeł
        powiedział dobranoc a sytuacje i ich wadliwe zorganizowanie potrafią
        zaskoczyć każdego kierowcę a co dopiero kursanta.

        Jak wadliwy jest ten system świadczy fakt, że te sytuacje są
        skwapliwie wykorzystywane przez egzaminatora do oblewania a NIC się
        nie robi celem ich usunięcia!

        Teraz, żeby kursant mógł mieć szansę zdania w wielkim mieście musi
        te błędy i niespodzianki poznać bo inaczej może zdawać egzamin n-
        razy.

        Czas najwyższy to zmienić i egzaminowanie skierować do powiatów z
        wykorzystaniem do egzaminowania również policjantów ruchu drogowego
        właściwej komendy.

        Wracajmy na ziemię.
        pozdr
        • Gość: wrc Re: Prawo jazdy tylko w powiecie IP: *.adsl.inetia.pl 12.07.08, 20:59
          ja ci powiem że oblewanie następuje i w centrach miast i na obrzeżach, w różnych
          sytuacjach. Wymuszenie pierwszeństwa, sygnalizacja świetlna itp. Im większe
          natężenie ruchu tym trudniej.
          Musi być odpowiednie natężenie ruchu, muszą być skrzyżowania z sygnalizacją
          świetlną, wyznaczone pasy ruchu, czy przejazd kolejowy, żeby pewne rzeczy
          stwierdzić.
          A policjanci egzaminują , może nie w mundurze ale egzaminują...
        • Gość: kalisz Re: Prawo jazdy tylko w powiecie IP: *.tktelekom.pl 12.07.08, 23:33
          Wiem Kuba jak jest obecnie i wiem rowniez, ze gro popelninanych bledow dotyczy jazdy w duzym natezeniu ruchu. Wiem rowniez, ze czesciowo wine za to ponosza pseudo szkoly, ktore do upadlego katuja jazde po osiedlach i peryferiach nie kladac nacisku na jazde w duzym natezeniu ruchu po trudnych krzyzowkach. Po co sie wysilac i ryzykowac uszkodzenie samochodu, a wierz mi, ze dosc latwo o to kiedy sie cwiczy z kursantem lewoskrety i zawracania kiedy ruch jest spory.
          Zgadzam sie z Toba w jednym, ze bez znajomosci dziwnych miejscowek i ich objezdzenia szanse na zdanie sa marne. Sa miejca gdzie bardzo latwo wpuscic kogos na mine i po egzaminie.
          Nie zgadzam sie natomiast z pogladem, ze przeniesienie do powiatow jest sluszne. Gdzie logika ? .....pomysl...zdaje kursant na B, zaraz potem robi C+E w powiecie i wsiada do ciezarowki z przyczepa........ pakuje sie do miasta o duzym natezeniu ruchu.....i zonk :) Troche odjechalem :) od B, ale chce wam uzmyslowic zagrozenie.
          Nie uwazam obnizenia wymagan (a egzaminy w powiatach dokladnie tym sa) za rozwiazanie. Tak wogole to co to da ? Przeciez kolejki spowodowane sa brakiem egzaminatorow....namnoza sie nagle w powiecie ? Rownie dobrze mozna otworzyc kolejny w wojewodzkim, przebudowac aby obsluzyl wieksza ilosc kandydatow lub zatrudnic dodatkowych....no ale skad ich wziac.
          Nastepnym problemem jest chora instrukcja egzaminowania..tzn niby w porzadku, ale nadinterpretacja egzaminatorow sytuacji drogowych na egzaminie to temat na ksiazke.
          Osobiscie w pierwszej kolejnosci zmienilbym to, ze WORDy egzaminuja na swoich samochodach. Egzaminy na samochodach podstawianych przez szkoly na ktorych kursant przechodzil szkolenie to raz. Odwolania od wyniku egzaminu rozpatrywane przez niezalezne komisje to dwa. Badanie psychotechniczne dla kandydatow na kierwocow to trzy. Odnawianie prawa jazdy co X lat (testy z przepisow ruchu drogowego z naciskiem na zmiany) to cztery ....itd, itd :)

          Jeszcze co do tego:
          > Kuba napisał:
          > Obecnie nie stanowi problemu dla zwykłego śmiertelnika jazda w
          > dobrze urządzonej infrastrukturze drogowej.
          > Oblewanie na egzaminie nie występuje w takich sytuacjach.

          Chyba zyjemy w roznych krajach..... dobrze zorganizowana infrastruktura drogowa dla mnie to. np: sygnalizatory S3 przy lewoskrecie, a nie S1 i masa ruchliwych skrzyzowan gdzie pojechanie w lewo graniczy z cudem...zjezdzaja 2 autka, a reszta "kwitnie". Dokladajac "kulture" na naszych drogach gdzie wszsycy na wariata jada na zoltym, a ten ostatni wpada na skrzyzowanie na czerwonym. Nawet pierwszy klient na lewoskrecie zjezdza kiedy poprzeczny ruch jest juz otwarty. Szlag mnie trafia kiedy to widze, a widze to bardzo czesto.....i do tego masa "mistrzow" kierownicy, ktorzy oblaliby najprostszy test z PORD...ehhhhh
          • permanentne_7_niebo Re: Prawo jazdy tylko w powiecie 13.07.08, 08:57
            Gość portalu: kalisz napisał(a):

            Egzaminy na samochodach podstawianych przez szkoly na ktorych
            kursant przechodzil szkolenie to raz.

            Założenie jest piękne. Tylko wyjaśnij mi CZYM chłopaki będą jeździć
            z kursantami, jak ci będą sobie zdawać egzaminy? I co z
            doszkalaniem? Doszkalającym też wypadałoby podarować auta na czas
            egzaminu. Ośrodki nie mają aż tyle aut.
          • Gość: Kuba Re: Prawo jazdy tylko w powiecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.08, 14:31
            Zgadzam się z Tobą,że dobra organizacja to sygnalizatory S-3,
            skanalizowane skrzyżowania sterowane wg natężenia ruchu pętlami
            indukcyjnymi, bezkolizyjne węzły komunikacyjne, podziemno-nadziemne
            przejścia dla pieszych - to wszystko chciałbym kursantom pokazywać w
            miastach egzaminowania ale tego tam nie ma.

            Czy kłopoty wszystkich kierujących a w szczególności kursantów na
            zagmatwanym skrzyzowaniu nie powinny powodować zmiany organizatora
            ruchu - czy jest to powód do oblewania kursanta?

            Czy po to mam jeździć do dużego miasta aby prezentować kursantom
            wszystkie przygotowane dla nich pułapki?

            Czy mam dalej ćwiczyć potencjalne wydarzenia na egzaminie w
            okolicach siedziby WORD-u.

            Czy nie lepiej ćwiczyć u siebie z możliwością jazdy do okolicznych
            większych miast z dojazdem do najbardziej typowych miejsc?

            Co stoi na przeszkodzie aby testy zdawać w powiecie?
            Co stoi na przeszkodzie aby zadania na placu manewrowym wykonać w
            powiecie?
            Co stoi na przeszkodzie aby w czas egzaminu pojechać do większego
            miasta?
            Jak się ma przesadnie przepisowe egzaminowanie do zasad praktycznej
            jazdy w ruchu drogowym?

            Przecież prawo jazdy i te 30 godz szkolenia to początek zdobywania
            wiedzy i umiejętności, które trzeba będzie całe życie doskonalić.
            pozdr
            • Gość: kalisz Re: Prawo jazdy tylko w powiecie IP: *.tktelekom.pl 13.07.08, 18:42
              >permanentne_7_niebo napisał(a): permanentne_7_niebo

              >Gość portalu: kalisz napisał(a):

              >Egzaminy na samochodach podstawianych przez szkoly na ktorych
              >kursant przechodzil szkolenie to raz.

              >Założenie jest piękne. Tylko wyjaśnij mi CZYM chłopaki będą jeździć
              >z kursantami, jak ci będą sobie zdawać egzaminy? I co z
              >doszkalaniem? Doszkalającym też wypadałoby podarować auta na czas
              >egzaminu. Ośrodki nie mają aż tyle aut.

              permanentne_7_niebo to nie moj pomysl. To rozwiazanie z innych krajow europejskich i wbrew pozorom latwiejsze do zrealizowania niz sie wydaje.
              Dla szkol (+) - dodatkowe platne godziny i wieksza zdawalnosc kursantow.
              Dla kursanta (+) - Jazda na tym samochodzie na ktorym kursant robil kurs pomaga poczatkujacemu kierowcy i to jest FAKT. Finansowo to samo co koszt egzaminu. Np. obecna oplata za egzamin pomniejszona o kwote 1h za udostepnienie samochodu egzaminatorowi.
              Dla WORD (+) - brak kosztow utrzymania samochodow.
              Czasowo dla OSK .... jak sie ma 1h do 30h kursu ? Jestem wiecej niz pewny, ze da sie ja wygospodarowac.
              Dodatkowo niezaprzeczalny (+), ze samochodziki musialyby byc w nienagannym stanie technicznym :)...niestety w wielu szkolach jest z tym problem i to nie zart.
              Szkoly umawiaja w danym dniu egzamin dla X kursantow.

              Do KUBY.
              Zeby niepotrzebnie nie rozbudowywac infrastruktury zgodzilbym sie z pomyslem przeniesienia egzaminow teoretyczny do powiatow. Jedna sala, 2 przeszkolone osoby i niekoniecznie z uprawnieniami egzaminatora. Do wydania wyniku z komputera nie potrzeba wielkiej filozofii. Problem tylko z tym, ze to nie przez egzaminy teoretyczne sa obecnie kolejki wiec przenoszenie tych egzaminow do powiatow nie mialoby wiekszego sensu.

              Masz racje, ze nic nie stoi na przeszkodzie zeby plac manewrowy zdawac w powiecie, ale....tutaj juz bylby potrzebny egzaminator i infrastruktura....a kto za to zaplaci ? oczywiscie kursanci. Po co ?

              Nadal obstaje przy swoim, ze egzaminy w duzych miastach. Pomysl z dojezdzaniem wg. mnie nie jest trafiony. Przeciez nic to nie zmienia poza tym, ze do kazdego egzaminu dojda 2h na dojazd w te i spowrotem do miejsca egzaminu.

              Co do tego za jakie sytuacje oblewani sa kursanci i jak sie ma do tego praktyczna jazda w duzym natezeniu ruchu pozostawie juz bez komentarza. Dodam tylko, ze problemem (miedzy innymi) sa tutaj rowniez egzaminatorzy, ktorzy nie posmakowali "chleba" instruktora :)

              Poza tym z tego co zrozumialem to calosc egzaminu mialaby byc przeniesiona do powiatu wiec nasze rozwazania i tak sa bez sensu.
              Po raz ktorys napisze, ze doprowadzi to do obnizenia poziomu wyszkolenia kierowcow i przeniesienie calego ruchu egzaminacyjno - szkoleniowego do malych miast powiatowych i tyle :)
              Temat zostanie w Polskim stylu zamieciony pod dywan ........ale, ale.......mam pomysl na to co mogloby byc w powiecie.....odnawianie co 5-10 lat prawa jazdy...taki maly egzamin teoretyczny dla leniwcow, ktorym nie chce sie zajrzec do PORD :))
              • permanentne_7_niebo Re: Prawo jazdy tylko w powiecie 13.07.08, 19:12
                Gość portalu: kalisz napisał(a):

                > >permanentne_7_niebo napisał(a): permanentne_7_niebo

                Szacunek za poczucie humoru:)


                > Dla szkol (+) - dodatkowe platne godziny i wieksza zdawalnosc
                kursantow.

                Jeżeli szkoła miałaby z tego kasę w ramach opłaty egzaminacyjnej
                zgoda. Możnaby zakupić autko przeznaczone do tego celu i
                wykorzystywane w wolnych godzinach. Ciężko byłoby to bowiem
                rozegrać, jeśli instruktor ma przypisanych kursantów i przypisane
                auto - które musi co chwila oddawać dla celów egzaminacyjnych. Nawet
                1-2 takie egzaminy dziennie to rozwalony dzień pracy - chyba, że
                instruktor miałby normalnie płacone za to, jak za doszkalanie.
                Zgarnia kursanta na 2h doszkalania: dojazd-egzamin-powrót.
                Niezaprzeczalnie zgadzam się z faktem, że nam, kursantom, byłoby
                łatwiej. Sama przez dłuższy czas umiałam jeździć TYLKO moją 818-
                tką:) I ja również ubolewałam nad tym, że nie ma takiej możliwości -
                aczkolwiek (piękne) założenie jest takie: nie robimy prawa na
                określoną markę, a tym bardziej na określone auto - a na samochody
                osobowe w ogóle, stąd może niegłupi pomysł zdawania na autach
                egzaminacyjnych.

                Pozdrawiam:)
                • Gość: kalisz Re: Prawo jazdy tylko w powiecie IP: *.tktelekom.pl 13.07.08, 19:42
                  Przepraszam permanentne_7_niebo...nie bylo to zamierzone :)

                  Zle do tego podchodzisz od strony logistycznej. 4 kursantow zapisanych na egzamin w dniu X. Instruktor jedzie ze wszystkimi do WORD i zdaja o okreslonej godzinie jeden po drugim. To tylko przyklad, ale do rozwiazania. Nikt tutaj nie mowi o jezdzie z 1 kursantem na egzamin. Pracuje jako instruktor i widze takie rozwiazanie. Przy kursie 20 osob to 5 niepelnych dniowek....nawet bylby czas, zeby po poludniu z nastepnym kursem zrobic plac manewrowy :) Przy 20x30h czyli 600h szkolenia te 30h na egzaminy (pewnie w teorii wiecej zakladajac, ze czesc nie zda) jest do przyjecia. Poza tym najwiekszy problem z tym dotyczylby szkol wlasciciel+samochod=szkola :) Od razu napisze, ze nie mam szkoly i pracuje u kogos :)
                  Co do tego, ze nie robimy prawa jazdy na okreslony samochod....oczywiscie w pelni sie z Taoba zgadzam. Caly problem w tym, ze ja po tysiacach wyjezdzonych godzin jestem w stanie wyczuc samochod po kilku minutach i nie bede mial z nim zadnych problemow, a kursant po 30h bedzie mial ten problem. Nie ma cudow. Z mojego punktu widzenia niepotrzebne dodawanie stresu niedoswiadczonemu kierowcy. Do tego dochodzi jeszcze kilka punktow o ktorych pisalem wczesniej, a ktore rowniez przemawiaja za tym pomyslem.
                  ......no i zobacz co teraz jest.....WORD ma np: Punta...wszystkie szkoly wokol maja Punta...i jak tutaj nie powiedziec, ze robisz prawko na Punto ? ;)
Pełna wersja