Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!!

IP: *.chello.pl 25.07.08, 20:11
Witam szanowne forum.

Natrafiłem na artykuł, w którym znalazłem ankietę. Pytano
internautów, czego ich uczono na nauce jazdy. Przeglądając wyniki z
przerażeniem zauważyłem, że np. czterdziści procent osób nie miało
na jazdach wyprzedzania! Przecież to jakaś paranoja!

Tutaj jest link do tej ankiety:

www.auto-swiat.pl/artykuly,artykul/Polacy_nie_potrafia_jezdzic_,Artykul-
21724/

Pytajcie się o wszystko, zanim zapiszecie się na kurs, zeby potem
nie bac się wyjechac poza miasto...

Pozdrawiam,

St
    • Gość: Mariussz Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 25.07.08, 20:20
      Nie wiem kto wypełniał tę ankietę, ale chyba nie prawdziwi kursanci.
      Chyba, że naprawdę kursanci jakichś ułomnych szkół...
      Albo też ludzie mylą popjęcia "uczono cię" i "nauczono cię", bo może
      rzeczywiście, aby wszystkiego się super nauczyć 30 godzin to za
      mało. Ale przecież doświadczenie zdobywa się całe życie?
      • sokolasty Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 25.07.08, 20:54
        No ja wyprzedzałem podczas nauki. Droga szeroka, teren niezabudowany, z
        poboczem, litościwy zawalidriga przede mną prawymi po trawie prawie, ja z
        mokrymi dłońmi, redukcja, but, i udało się. Dawno się tak nie zestresowałem.
        • aiczka Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 03.08.08, 22:04
          Mnie się też zdarzylo tylko raz - w mieście, jezdnia typu póltora pasa, stary
          polonez wlokący się z przyczepą. W praktyce nie ma okazji do ćwiczenia
          wyprzedzania, ponieważ nikt oprócz eLek nie jeździ z przepisowymi prędkościami.
          I tyle. Trzeba by się umawiać na ćwiczenia w kilka eLek czy coś.
    • mdrive Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 25.07.08, 21:03
      ...przepraszam, ale to wcale nie paranoja, wyjaśnię.
      Manewr wyprzedzania jest najniebezpieczniejszym manewrem na drodze i dlatego
      kierujący, jeśli ma mało doświadczenia lub się boi ma prawo jechać nawet do
      Grecji za traktorem i go nie wyprzedać!!! Dlatego też jest to jedyny manewr,
      którego egzaminator nie ma wam prawa nakazać.
      ( Oczywiście nie mówię o drodze jednokierunkowej z dwoma lub trzema pasami ruchu
      ) bo to łatwizna i takich wyprzedzań uczymy zawsze.
      Natomiast poza obszarem zabudowanym, gdzie prędkości są duże i zagrożenie
      wzrasta, my jako instruktorzy nie mamy obowiązku uczyć tego manewru!!!
      Umiejętność tą zdobywacie w miarę wyjeżdżonych kilometrów, tak jak pilot zdobywa
      szlify wraz z ilością wylatanych godzin.
      Nawet w karcie kursanta nie ma takiego punktu programowego jak wyprzedzanie. Ale
      ja, jak mam okazję i warunki sprzyjają to porywam się z kursantami na ten
      wyczyn, ale nie często.
      Proszę więc, zweryfikuj swoją opinię i pamiętaj, że właśnie podczas złego
      wyprzedzania ginie najwięcej osób.
      Pozdrawiam i życzę szerokiej drogi.
      • Gość: Mariussz Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 25.07.08, 21:35
        Jeśli to do mnie, to specjalnie nie muszę niczego weryfikować:-)
        Odnoszę się do całej ankiety, nie tylko tego punktu. Odnośnie
        wyprzedzania, też nie wyprzedzam, jeśli nie mam pewności. Zresztą,
        jeżdżę od niedawna i nie uważam, że muszę:-). Poza tym nie traktuję
        tego jak ujmy na honorze, że jadę wolniej, tzn. z prędkością
        dozwoloną.
        Chodzi mi o całą tę ankietę, np. "czy jeździłeś na kursie za
        miastem". Uważam, że oczywiście zależy gdzie, ale na jakiejś
        pustawej drodze? Właściwie po co? Chyba, że na pierwszej lekcji...
        Jazda w mieście jest trudniejsza i chyba lepiej w mieście trenować?
        "Czy jeździłeś po zmroku?" Ciekawe jak to niektórzy kursanci mają
        zrealizować, jeśli np. pracują i mogą jeździć tylko rano? Dla
        odmiany inni wybierają tylko jazdy wieczorne... Czy to jest takie
        najważniejsze? Szczególnie w lecie, gdy zmrok robi się dopiero ok.
        21, znaczy, że należy umawiać się z kursantami po 22.???
        Oczywiście, wiem, że w programie kursu ma być również jazda po
        zmroku, ale nie dajmy się zwariować, tego można się i potem nauczyć.
        Zresztą, sądzę, że kurs (przypominam 30 godzin!!!) trzeba traktować
        jako wstęp do nauki! To mi zresztą instruktorzy wielkrotnie
        powtarzali i chyba rozsądny człowiek zdaje sobie z tego sprawę?
        Można przecież dokupić sobie jazdy, można trenować z kimś, ogładę
        zdobywa się jeszcze dłuuggo! Owszem, są ludzie bezkrytyczni, którzy
        uważają się za mistrzów już po kilku godzinach nauki, ale chyba nie
        wszyscy?
        Dlatewgo uważam, że ta ankieta jest trochę dziwnie zinterpretowana.
        Tak jakby przepytujacy wyciągnęli z niej to, co im pasuje. Większość
        ludzi odpowiadała przecież, że uczyła się tego i tamtego, a mimo to
        autorzy kwitują całość, że Polacy nie umieją jeździć. Owszem, chyba
        normalne, że po 30 godzinach nie bardzo, ale doświadczenie zdobywa
        się całe życie, oczywiście, jeśli się jeździ, bo to jest podstawa.
        Tak jak i w innych zawodach, nikt od razu po studiach nie jest
        mistrzem, najpiewrw odbywa staż, potem jest jakimś asystentem itd.
        Nie od razu docentem... A tego chyba chcieli ludzie interpretujący
        tę ankietę, aby po 30 godzinach kursu być od razu docentem.

        Jednego mi brak, przynajmniej w moim mieście: jakiegoś kursu II
        stopnia, czyli jakiegoś wyższego wtajemniczenia, gdy już się samemu
        trochę pojeździ i zauważy, że gdzieś tam ma się jakieś braki i
        chciałoby się nad nimi popracować. U mnie takiej możliwości nie ma,
        szkoda.
        • mdrive Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 25.07.08, 21:51
          ...Panie Mariuszu, widzę bardzo zdrowe podejście do "kółka", bardzo mi się to
          podoba, a kursy IIgo stopnia są oczywiście, ale polecam je dopiero po jakichś 3
          - 5 latach :):):) ( tak zwane akademie bezpiecznej jazdy ). Trzymam kciuki za
          Pana !!!
          • Gość: Mariussz Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 25.07.08, 22:11
            Wiem, że są, ale nie w moim mieście, a wyjazd gdzieś dalej, to
            koszty, koszty, koszty...
        • Gość: leila Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: 80.50.236.* 25.07.08, 22:12
          Jazda po zmroku i poza terenem zabudowanym jest moim zdaniem bardzo ważna. Po
          zmroku zupełnie inne jest wyczucie odległości, inaczej się jedzie... jeśli ktoś
          po raz pierwszy jedzie po zmroku dopiero po zakończeniu kursu, to według mnie
          coś jest nie tak.
          Czy praca tak okropnie z tym koliduje? Wątpię. Można się umówić w sobotę, jeśli
          się w każdą nie pracuje, czy kiedykolwiek, żeby jeździć o różnych porach, mieć
          do czynienia z różnym natężeniem ruchu.

          Z kolei jazda poza terenem zabudowanym... Wiadomo, że w terenie zabudowanym
          szybciej niż 50 z kursantem pojechać nie można. I co wyjedzie taki na trasę i
          będzie się bał jechać 90?! Bo z niektórymi właśnie tak jest. Czy nie daj Boże
          110 czy 130. Taka jazda też sporo uczy. Samochód przy takich prędkościach
          zachowuje się zupełnie inaczej.

          U mnie na kursie było wszystko. Była jazda po zmroku, była jazda po trasie (nie
          było innego wyjścia, bo do miasta egzaminacyjnego miałam 30km), wyprzedzanie też
          było. Tyle, że ja miałam nieco zbyt brawurowe podejście do jazdy na kursie i
          wyprzedzałam sama, bez sugestii ze strony instruktora..
          Być może faktycznie wyprzedzanie nie jest niezbędnym elementem jazdy, ale jeśli
          kierowca, którego nie nauczono robić tego właściwie na kursie, bo np. był nieco
          zbyt "strachliwy" (chociaż moim zdaniem na strachliwych nie ma miejsca na
          drodze...), jeżdżąc z prawkiem już własnym w kieszeni, poczuje się któregoś dnia
          na tyle pewnie, że będzie chciał wyprzedzać i... mu to nie wyjdzie za dobrze (ze
          skutkiem, który różny może być), bo on właściwie tego nigdy nie umiał?
          • Gość: Mariussz Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 25.07.08, 22:31
            Owszem, najlepiej by było się tego wszystkiego na kursie nauczyć,
            czemu nie? Tylko wtedy nie 30 godzin, lecz conajmniej licencjat z
            nauki jazdy:-). Jaki to koszt? Kto za to zapłaci? Może to i dobry
            sposób, aby mniej osób miało prawko, bo jeśli przyjdzie zapłacić za
            2-3 letnią naukę, to naprawdę niewielu będzie na to stać.
            Na moim kursie też była jazda po zmroku i wiem, że jeździ się
            inaczej. I co mi z tych 2-3 godzin? Tyle, że potwierdziło się, że po
            zmroku jest dużo gorzej, co żadnym odkryciem nie było.
            W mieście również są drogi z możliwością jazdy szybszej, niż 50.
            Punkt mówiący o jeździe za miastem jest mało precyzyjny, bo za
            miastem może być i jakaś pusta droga. Co da dłuższa przejażdżka po
            niej? Stratę czasu... A przecież jeśli się boisz jeździć szyciej niż
            50, to na razie nie jeździj, zdobędziesz doświadczenie, pojedziesz
            szybciej! Tylko jakoś kierowcy w olbrzymiej większości nie
            przejawiają lęku przed szybkością...
            Sądzę, że na kursie powinno być coś pośredniego pomiędzy wstępną
            nauką wszystkich elementów jazdy, a jednak dokładniejszą nauka tego,
            co wymagane na egzaminie. Bo wybacz, ale co z tego, że będziesz
            śmigać po zmroku i nawet z prędkością 90 km/h, jeśli na egaminie
            nigdy na miasto nie wyjedziesz, bo oblejesz na łuku?
            Poczytaj choćby to forum i zobacz, ile ludzie mają kłopotów z
            łukiem, z parkowaniem itp. Nie wspomnę już o trudniościach z
            zapamiętaniem czterech zbiorników i kilku świateł... Czego więc
            uczyć przez te 30 godzin? Chyba prosta odpowiedź, jednak najpierw
            elementów pozwalających zdać ten egzamin i potem wszystkiego tak
            wstępnie, z nadzieją, że dorosły człowiek będzie zdawać sobie
            sprawę, że jeszcze mistrzem nie jest i kurs był tylko początkiem
            dalszej nauki.
            To zresztą instruktorzy mówią swym kursantom, oby tylko ci kursanci
            chcieli ich słuchać!!!
            • Gość: leila Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: 80.50.236.* 25.07.08, 23:10
              No nie wpadajmy w paranoję może... jakie 2-3 lata?

              Wyprzedzanie: kilka razy naprawdę wystarczy z uzupełnieniem jakimś słownym
              tłumaczeniem. Ile to pochłania czasu? 5 minut?

              Jazda po zmroku: może ze 2,3 godziny wystarczą, w zależności od kierowcy. Może
              Tobie faktycznie to nie było niezbędne, może na jedno dla Ciebie wyszło. Ale nie
              wszyscy są tacy jak Ty. Niektórzy potrzebują sobie w nocy pojeździć, żeby nawet
              już z tym plastikiem w kieszeni czuć się pewniej.

              > W mieście również są drogi z możliwością jazdy szybszej, niż 50.

              W moim nie było. Nie wszędzie są, a skoro nie ma to gdzieś trzeba się nauczyć,
              czyż nie?

              > Co da dłuższa przejażdżka po
              > niej? Stratę czasu...

              No, ja musiałam "tracić czas" na każdy dojazd do miasta egzaminacyjnego. Jakieś
              20-30 minut w jedną stronę za każdym razem. A mój kurs też miał tylko 30 h. A
              nie uważam tego za stratę czasu ani trochę. Gdybym uważała, zapisałabym się na
              jazdy w mieście egzaminacyjnym.

              > A przecież jeśli się boisz jeździć szyciej niż
              > 50, to na razie nie jeździj, zdobędziesz doświadczenie, pojedziesz
              > szybciej!

              Tia, na drodze z ograniczeniem prędkości do 90... wiesz, że to znaczne
              utrudnienie dla innych kierowców?
              Podobnie jazda "do Grecji" za jakimś wleczącym się pojazdem... a inne pojazdy
              wleczące się za osobnikiem, który panicznie boi się wyprzedzać też ma jechać za
              nim? czy wyprzedzać 2 pojazdy narażając się?

              > Bo wybacz, ale co z tego, że będziesz
              > śmigać po zmroku i nawet z prędkością 90 km/h, jeśli na egaminie
              > nigdy na miasto nie wyjedziesz, bo oblejesz na łuku?

              Ale egzamin ma przygotować do samodzielnego poruszania się po drodze! a nie jest
              końcem, którego finałem jest otrzymanie plastiku! To dopiero początek.
              Pewnie, że do zdania należy kursanta przygotować, ale o tym, żeby w miarę pewnie
              się czuł i był przygotowany na przynajmniej większość sytuacji jakie go na
              drodze mogą spotkać też nie można zapominać...
              Bo wypuszczony zostanie ex-kursant, który na swoim kursie nie wykonywał części
              manewrów wchodzących w skład życia codziennego kierowcy.
              • Gość: Mariussz Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 27.07.08, 22:29
                No i widzisz, potwierdziłaś to, co chcę cały czas napisać: kurs i
                egzamin to początek, dalej trzeba się nadal uczyć, zdobywać
                doświaczenie!
                Jasne, że przez 30 godzin czegoś się nauczyć można i trzeba, po to
                jest kurs. Ale jest to wstęp! Ledwie początek.
                Na moim kursie też wszystko było, ale dopiero teraz, gdy trenuję
                samodzielnie, naprawdę zdobywam doświadczenie. Nawet to, że jadę bez
                instruktora, który dawał ten wspaniały spokój i bezpieczeństwo, jest
                już szaloną różnicą.
                I o to mi chodzi. Kurs to początek, nie jest się po nim mistrzem,
                tak naprawdę nauka dopiero się zaczyna!
              • Gość: Mariussz Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 27.07.08, 22:31
                I jeszcze co do wleczących się pojadów... Dla wielu jazda z
                dozwoloną prędkością, czy nawet nieznaczne przekraczanie tej
                dozwolonej, to już wleczenie się! A to jest jazda zgodna z
                przepisami.
                Odkąd jeżdżę samodzielnie stram się jeździć tak, jak inni, nie
                tamowac ruchu. Ale wybacz, nie będę się ścigać z piratami!
              • aiczka Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 03.08.08, 22:21
                > Jazda po zmroku: może ze 2,3 godziny wystarczą, w zależności od kierowcy. Może
                > Tobie faktycznie to nie było niezbędne, może na jedno dla Ciebie wyszło.

                Ja jeździlam po zmroku podczas kursu (także egzamin mialam po zmroku ^_^), ale
                dopiero kiedy w nocy jechalam poza miastem, gdzie nie bylo oświetlenia
                zewnętrznego i trzeba bylo decydować o wlączaniu/wylączaniu światel drogowych to
                bylo nowe doświadczenie w porównaniu z jazdą po mieście w dzień/po zmroku.
                Jazdę powyżej 50 km/h "zaliczalam" w obrębie miasta, na trasie szybkiego ruchu.
          • mdrive Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 25.07.08, 22:41
            ...jazda po zmroku jest obowiązkowym punktem kursu ujętym w karcie nauczania!!!
            I porządny instruktor zawsze ją realizuje. Ja to robię zawsze!!!, umawiam się z
            kursantem od 21- ej do 23-ej i prujemy!!! :):):)
        • Gość: mg Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.08, 22:25
          Gość portalu: Mariussz napisał(a):

          > Chodzi mi o całą tę ankietę, np. "czy jeździłeś na kursie za
          > miastem". Uważam, że oczywiście zależy gdzie, ale na jakiejś
          > pustawej drodze? Właściwie po co? Chyba, że na pierwszej lekcji...
          > Jazda w mieście jest trudniejsza i chyba lepiej w mieście trenować?

          Błąd w mieście kończy się zazwyczaj pogiętymi zderzakami, błąd na trasie czarnymi worami. Choćby dlatego powinno się uczyć jeździć z wyższymi prędkościami i tego nieszczęsnego wyprzedzania, które, choć najniebezpieczniejsze to wcale nie ćwiczone. To trochę tak, jakby żołnierzom powiedzieć: "to jest granat, najniebezpieczniejsza broń jaką będziecie mieli, ale w zasadzie nie musicie nim rzucać więc dzisiaj znowu będziecie kopać okop".
          Tym bardziej, że najprostszy i najintuicyjniejszy sposób wyprzedzania jest też najniebezpieczniejszy... niektórzy nie mają szans się tego dowiedzieć.
          • Gość: Mariussz Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 25.07.08, 22:37
            Uczyć jazdy po łuku na pół sprzęgle czy jazdy po autostradzie z
            prędkością 130km/h??
            OTO JEST PYTANIE!
            • mdrive Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 25.07.08, 22:46
              ... Mariuszu, nie myl pojęć, nie potrzebne rozważania. Jazda po łuku daje nam
              świadomość czy Wy rozumiecie pojazd. Natomiast 130/h to już niebezpieczna
              prędkość, tym bardziej, że np ja uczę w Warszawie, a tu jak każdy wie nie ma
              autostrady!!!:):): i my w tych 30-tu godzinach takich rzeczy nie musimy uczyć!!!!
            • Gość: Mariussz Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 25.07.08, 22:50
              To zupełnie retoryczne pytanie, chyba nikt nie ma zamiaru na nie
              odpowiadać? Odnosi się jednak do niektórych tutaj wypowiedzi:-)
              • mdrive Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 27.07.08, 22:19
                ...ja nazwałbym to pytanie wręcz głupim ( bez obrazy ). Jeśli początkujący chce
                jechać 200 km/h to chylę czoło!!!, cóż więcej?
            • Gość: gosc Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.190.206-77.rev.gaoland.net 27.07.08, 22:01
              No wlasnie co pocznie taki kursant w Niemczech?? Jak wyczuje pojazd przy 200 kmh
              ?? :-)
              • Gość: Mariussz Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 27.07.08, 22:19
                A kto powiedział, że po zdaniu egzaminu jedzie się od razu na
                autostrade do Niemiec?????????????
                Czy lekarz kończąc studia staje od razu do najpoważniejszych
                operacji?
                • Gość: gosc Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.190.206-77.rev.gaoland.net 28.07.08, 09:25
                  Pytaniem nie jest czy sie jedzie, bo czasem po prostu trzeba, cos sie wydarzy i
                  swiezo po prawku bedziesz musial przejechac przez Niemcy... Mozna oczywiscie
                  jechac 100 za TIRem:-) To jaka bys dal granice na Niemcy? Rok, dwa lata od
                  zdobycia prawa jazdy?
          • mdrive Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 25.07.08, 22:38
            ...a właśnie!!! , mg i wytłumacz mi jak w 30 godzin nauczyć czegoś takiego???!!!
            • Gość: mg Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.08, 00:01
              Sądzę, że do nauki wyprzedzania nie potrzeba specjalnych godzin, nawet nie wlokąc się trzydziestką za traktorem mógłbyś zaoszcządzić czasu na uczenie innych rzeczy;> A jazda poza terenem zabudowanym i tak jest w programie więc i tak tam jeździsz, prawda? I zrobienie kilku wyprzedzań w czasie ostatnich godzin jazd pozwoli wyczuć o co w tym chodzi, jak auto przyspiesza, z jakich obrotów wtedy korzystać, ile potrzeba miejsca, to już jest coś. Pamiętam, jak się zdziwiłem, gdy pierwszy raz dokręciłem w L-ce do czerwonego pola, właśnie przy wyprzedzaniu innej L-ki, nie spodziewałem się, że można jechać tak szybko na dwójce i że tak szybko to punto przyspiesza.;) Jak tak patrzę, jak ludzie ten manewr robią, to myślę, że spora część nigdy nie słyszała, że górna połowa przedziału obrotów do czegoś służy...
    • maciejkaa2-3 Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 25.07.08, 23:16
      Wszystko zależy od tego gdzie kto się uczył jeździł. Ja na kursie jeździłam 130
      po autostradzie , wyprzedzałam, miałam też obowiązkowo jazdę po zmroku.
      • Gość: Student Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.chello.pl 26.07.08, 10:39
        Witam ponownie :-)

        To może nakreślę tym razem temat z nieco innej perspektywy. Sądzę,
        że autorzy ankiety wyszli z założenia, iż jeżeli ktoś dostaje prawo
        jazdy, to potwierdza ono pełne przygotowanie do jazdy samochodem po
        ulicy. Nie ma kategorii "tylko po mieście", ani "oprócz
        wyprzedzania", czy "tylko w dzień"...
        Skoro więc ktoś dostaje prawko, to ma prawo czuć się przygotowany
        do bezpiecznej jazdy, przynajmniej technicznie. I moim zdaniem ma
        prawo wierzyć, że jest gotowy, by wyjechać na ulicę. I jeżęli
        dostaje dokument potwierdzający umiejętności, które w
        wynikuniedociągnięć systemu szkolenia są niepełne, to zwyczajne
        nadużycie jego zaufania, bardzo niebezpieczne w skutkach.
        To trochę tak, jak z egzaminem np. na studia czy maturą. Człowiek
        czuje się świetnie ze swoją wiedzą, póki jej nie skonfrontuje z
        rzeczywistymi wyzwaniami. Maturzysta może zdawać jeszcze raz.
        Wyprzedzający może nie mieć tej szansy, podobnie jadący w nocy,
        który nie wie, że np. nie wolno patrzeć wprost w reflektory
        nadjeżdżających aut, bo potem przez kilkanaście sekund oko nie
        dostrzega drogi. To proste sprawy, a stawką bywa życie. I nie
        powinno być tak, że ktoś na kursie coś ma a ktoś inny nie ma.
        Jeszcze nawiążę do wypowiedzi o jeździe 50 km/h za miastem, bo ktoś
        na kursie nie jeździł szybciej. Taka jazda nie tylko pogarsza
        płynność ruchu. Gdy jadąc 90 km/h najedziemy na auto ciągnące
        się "pięćdziesiątką", to tak, jakbyśmy jadąc 40 km/h najechali na
        zaparkowany samochód. Moim zdaniem zaniechanie pokazania tych kilku
        rzeczy na kursie to potencjalne ogromne ryzyko, a największe jest
        wtedy, gdy świeżo upieczony kierowca zaczyna robić coś "na
        wyczucie", według własnej teorii i robi to źle - te błędne nawyki
        będzie powtarzał i utrwalał, bardzo trudno będzie go
        kiedyśprzekonać, że robił źle i nauczyć go bezpiecznej jazdy.
        • Gość: Teodor bezpieczna jazda i biznes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.08, 22:21
          W Polsce jak się chce zrobić biznes to najpierw do interesu
          zatrudnia się lobbystów, media i przekonuje się społeczeństwo do
          koniecznych zmian w imię bezpieczeństwa.

          Trzeba być idiotą, aby uważać,że po 30 godzinach jazdy uważać się za
          super kierowcę i posiąść wiedzę wraz z umiejętnościami, której nawet
          jeżdżący nie mają.

          Lobbowanie na rzecz rajdowych technik jazdy w podstawowym szkoleniu
          kursowym jest działaniem śmiercionośnym dla młodych ludzi.

          Dobrowolnym szkoleniem podnoszącym wiedzę i umiejętności prowadzenia
          konkretnego pojazdu po uzyskaniu prawa jazdy winny zajmować się
          bezpłatnie producenci tych machin w ramach reklamy swoich wyrobów.

          O jakie pieniądze idzie walka? - nasze kursy z cenami poniżej
          kosztów są pięciokrotnie tańsze niż w Unii.
          Ceny minimalnej za kurs podobno u nas nie da się ustalić - natomiast
          koszt obowiązkowego szkolenia dodatkowego już jest ustalony - 400zł
          za pokaz filmu instruktażowego, oglądanie rajdowca w akcji i może 15
          minutowa próba poślizgu.

          To nie instruktor jest winny temu,że nie masz wygód mercedesa w
          maluchu.
          pozdr
        • Gość: Mariussz Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: 212.182.107.* 27.07.08, 09:47
          Tylko widzisz Studencie, na kursie masz 30 godzin. Ile z nich można
          poświęcić na jazdę po zmroku? Ile na jazdę poza terenem zabudowanym?
          Ile na jazdę na placu po łuku, szczególnie, jeśli zaliczenie łuku
          jest warunkiem dalszego zdawania egzaminu?
          I dalej. Jeśli nawet pojeździsz 2-3 godziny po zmroku czy poza
          terenem zabudowanym to już umiesz??? Zaledwie spróbowałeś!
          I ankieta. Zastanawiam się, kto na nią odpowiadał. Jeśli np. na
          pytanie, czy instruktor uczył cię zwalniać przed przejściem dla
          pieszych twierdząco odpowiada tylko pewniem procent ankietowanych,
          to budzi się wątpliwość, czy ktoś sobie jaj nie robi. Nie wyobrażam
          sobie, aby nawet na najgorszym kursie instruktor nie kazał wzmóc
          uwagi na przejściu! A egzaminator? Nie oblał za to? Jest więcej
          takich pytań... Czy więc odpowiadali kierowcy? A może ktoś,kto miał
          ochotę odpowiedzieć? A może ktoś specjalnie pisał głupoty?
          Reasumując: sądzę, że na kursie, nawet jeśli jego program
          zrealizujemy w 100% wiele rzeczy zaledwie się "liźnie", trzeba się
          ich dopiero potem douczyć lub dotrenować. Samemu lub z kimś kto
          umie, choćby na dalszym doszkalaniu.
          I jednak mimo wszystko czy nie kłaść pewnego nacisku na elementy
          egzaminacyjne? Poczytajcie na forum, jakie problemy ludzie mają z
          łukiem, co znaczy, że nie panują nad autem. I z takimi jechać na
          autostradę? A jeśli nawet na chwilę, to czy już umieją na niej
          jechać? Jeśli nie umieją po łuku...
          Myślę, że rozsądny absolwent kursu doskonale zdaje sobie sprawę, że
          nie jest mistrzem i dopiero ma wstępne umiejętności, które musi
          doskonalić.
          A ta ankieta... Pachnie mi jakimś "malutkim" przekrętem....
    • Gość: lol jak nie uczą jak uczą IP: *.adsl.inetia.pl 26.07.08, 21:07
      ja na kursie miałem
    • Gość: thegreatone Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.mtvk.pl 28.07.08, 17:06
      Mariussz, jam mam do Ciebie pytanie: co się tak dowaliłes do tej
      jazdy poza terenem zabudowanym i do jazdy po zmroku. Wiadomo, że 30h
      to bardzo mało, i wszystkie elementy poruszania autem zaledwie można
      liznąć. Więc jazde poza terenem i po zmroku też należy liznąć, żeby
      wiedzieć czym to pachnie. Ja jeździłem i po zmroku i po autostardzie
      i uważam, że było to bardzo potrzebne bo wiem czego się spodziewać.
      A jechać 100km/h to wcale nie taka łatwa sprawa dla nowicjusza, więc
      to dobrze, że z instruktorem to wypróbowałem a nie sam.
      • Gość: Mariussz Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 28.07.08, 18:58
        Człowieku, a co się do mnie dowaliłeś?
        Uważam, że po zmroku jest jeździć bardzo trudno, jeździłem nawet w
        ciemościach, tam, gdzie latarnie już nie sięgały, tak mnie
        instruktor wywiózł. I co? Bardzo trudno! Tyle wiem. Ale czy umiem?
        Jak się zrobi jesień i wcześnieszy zmrok, zobaczę.
        Jeździłem też po nieodśnieżonych ulicach, bo się niespodziewanie
        zima zrobiła... Spróbowałem i cieszę się, że z instruktorem. Ale czy
        umiem? Zobaczę w zimie...
        Poza terenem zab. też jeździłem, akurat w tym nic strasznie trudnego
        nie widzę.
        Teraz gdy jeżdżę samodzielnie, jeżdżę i za miasto też, akurat to
        uważam za łatwe w stosunku np. do lewoskrętów czy wyjazdów w lewo na
        zatłoczonych ulicach miasta. Tyle.

        Jasne, że dobrze, gdy się cokolwiek wypróbuje z instruktorem! Ale to
        się tylko wypróbowało, jeszcze się tego może samodzielnie nie umieć.
        Jeszcze to trzeba dotrenować. I tylko o to mi chodzi. O to, że po
        ukończeniu kursu nie jest się misttrzem, lecz jest się zaledwie na
        początku drogi i o tym warto pamiętać.

        Natomiast jak poczytam, jakie trudności ludzie mają z jazdą po łuku,
        to.....

        • sowaa5 mnie niestety nie uczyli.. 28.07.08, 19:49
          skutki tego sa takie ze mam prawko od 5 miesiecy i nie odwazylam sie jeszcze
          wyprzedzac czegos innego niz rower czy traktor...moze kiedys sprobuje, ale
          narazie nie czuje sie na silach..

          co do predkosci to jak sie jezdzi z dozwolona predkoscia to jest sie
          zawalidroga...czy to jest normalne?:) przyklad taki; ograniczenie do 40,
          jedziesz 70 a i tak polowa osob cie wyprzedza...ludzie gdzie wam sie tak
          spieszy? do nieba?
        • mdrive Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 28.07.08, 21:47
          ... a ja jeszcze dodam pytanko. Gdzie w Warszawie instruktor ma realizować jazdę
          po autostradzie jak nawet Pigmeje wiedzą, że w okolicach Warszawy nie ma
          autostrady???
          I czy uczeń Liceum, kończąc te liceum, przykładowo w kierunku biologicznym, jest
          już biologiem. A Świadectwo dostał. Kochani, szlify zdobywa się później, my
          dajemy Wam tylko klucz, minimum podstaw!!! w tych marnych 30-tu godzinach (
          najmniej w Europie!!! ), a Wy chcecie, żebyśmy Was uczyli wyścigów, poślizgów,
          gaszenia płonących pojazdów itp. Ludzie, opanujcie się. Pojeździjcie z 5 lat i
          wtedy zapiszcie się do akademii bezpiecznej jazdy, które funkcjonują w każdym
          większym mieście.( jeśli chcecie ).
          • xxxkrzychoxxx Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 30.07.08, 00:29
            mdrive napisał:

            > ... a ja jeszcze dodam pytanko. Gdzie w Warszawie instruktor ma realizować jazd
            > ę
            > po autostradzie jak nawet Pigmeje wiedzą, że w okolicach Warszawy nie ma
            > autostrady???


            no oczywiscie ze sie nie da,tak jak i wielu innych rzeczy... autostrada
            autostrada ale a co maja powiedziec np ci ktorzy uczyli sie w mniejszych
            miastach? gdzie tak naprawde jest klika prosciutkich skrzyzowan i w kazdym
            wiekszym miescie nie beda potrafili sie zachowac jak zobacza czteropasmowki czy
            przejazdy tramwajowe itp .. to temat na oddzielna dyskusje ale to tylko jeden
            malutki przyklad ze na kursie uczy sie pod egzamin a potem trzeba sobie samemu
            radzic...


    • bromba_bez_glusia Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 29.07.08, 00:52
      A kogo ja poza rowerzysta moge na kursie w Warszawie wyprzedzic?
      Wszyscy jada 70-100 przy ograniczeniu do 50km/h, a jedynie biedne eLki turlaja
      sie przepisowo...

      Choc musze przyznac, ze na egzaminie (oblanym zreszta) trafil mi sie na drodze
      delikewnt jadacy moim pasem jakies 30km/h i chcac nie chcac musialam po raz
      pierwszy w zyciu wyprzedzac.
      • mdrive Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 29.07.08, 21:31
        ... i właśnie o to chodzi!!!
        • bromba_bez_glusia Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 30.07.08, 01:10
          Ale oblalam przez cos innego, zeby nie bylo:)
    • Gość: mati x Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! IP: *.icpnet.pl 30.07.08, 11:23
      Ja przyznaję rację mdrive
      To bardzo niebezpieczny manewr. Zresztą ile trzeba by jeździć, żeby natrafić na
      okazję do wyprzedzania? Mało kto w trasie jedzie wolniej jak 90km/h więc gdzie
      znaleźć moment na naukę wyprzedzania?
      • watashi79 Re: Na nauce jazdy nie uczą wyprzedzania? !!! 04.08.08, 11:45
        Gość portalu: mati x napisał(a):

        > Ja przyznaję rację mdrive
        > To bardzo niebezpieczny manewr.

        kiepskie podejście. owszem, jest to manewr niebezpieczny
Inne wątki na temat:
Pełna wersja