do instruktora

IP: *.kolornet.pl 14.08.08, 13:09
Mialam kiedys taka sytuacje: jechalam ulica dwukierunkowa (rzadko
uczeszczana), ale musialam jechac lewym pasem (pod prad) bo na prawym byly
zaparkowane samochody. Pod koniec tej uliczki, instruktor nakazal skrecic w
lewo, przejechalam podwojna ciagla (musialam, zeby zjechac na prawy pas i
skrecic w lewo) i tu mam pytanie o kierunkowskaz: migam tylko lewym, czy
najpierw prawym-zmieniam pas i zaraz potem lewym?
Moze to byc zmyla dla tych z tylu, ze jade w prawo (a nie w lewo) - i tu mam
dylemat ???
    • Gość: Kazik Re: do instruktora IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 14.08.08, 14:38
      Najpierw prawym (zmiana pasa) potem lewym (skręt w lewo). Tak ja
      uważam, choć instruktorem nie jestem.
      Wiele razy musimy tak robić, tzn. dość szybko włączać raz lewy/prawy
      a potem zaraz przeciwny kierukowskaz, np. przy skręcaniu najpierw w
      lewo, zaraz potem w prawo czy tak jak Ty pytasz, przy zmianie pasa.
      Przy większej praktyce nie wyda Ci się to dziwne, ani niemożliwe do
      wykonania.
    • Gość: Wacek Re: do instruktora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 20:38
      Kierunkowskazem zawczasu i wyraźnie pokazujesz zamiar zmiany pasa
      ruchu lub kierunku jazdy.
      Wyraźnie to znaczy tak aby nie wprowadzić innego uczestnika ruchu
      drogowego w błąd, taki ,który mógłby zagrozić bezpieczeństwu ruchu
      drogowego.
      Z tego wynika,że nie będziesz w takiej sytuacji zawsze ślepo trzymać
      się regułki - tylko dostosujesz ją do potrzeb.

      Zasadniczo na skrzyżowaniu (połączenie,rozwidlenie jezdni)
      pokazujemy zmianę kierunku jazdy i to jest ważniejsze od naturalnego
      zajmowania stosownego do kierunku jazdy pasa ruchu.

      pozdr
      • Gość: Kazik Re: do instruktora IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 14.08.08, 20:40
        Pewien jesteś? Dasz za to głowę?
        • mdrive Re: do instruktora 14.08.08, 21:23
          ...kazik, trzymaj się, masz rację, przynajmniej na egzaminie!!! Bo w życiu to
          robimy to różnie, tu rozmówca też ma rację!.
Pełna wersja