Opowiedzcie o tym jak zdaliście

26.10.08, 22:47
Pod koniec roku będę miała swój drugi egzamin. Pierwszy oblałam na rondzie -
uważam że i tak nie najgorzej, bo tego samego dnia miałam też teorię. Niczego
innego tak nie chcę jak zdać ten egzamin. Czytałam o technikach zwalczania
stresu egzaminacyjnego. Było tam o wizualizacji pozytywnego przebiegu zdarzeń.
Więc bardzo bym chciała usłyszeć jakieś pozytywne wspomnienia. Np. jak na
egzaminie wam się udało zrobić coś, co na początku sprawiało trudność. Albo
jak byliście dumni z tego, że udało się zrobić coś naprawdę dobrze. Albo jak
egzaminator was pochwalił. Coś pozytywnego. Bo od tych narzekań na łuki już
nudno się robi.
    • Gość: ty Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście IP: *.aster.pl 27.10.08, 00:33
      W czasie trwania egzaminu praktycznego jechałem drogą z ograniczeniem szybkości do 50 km/h, ruszałem powoli z małym przyspieszeniem(instruktor w czasie kursu nie ostrzegał, że w czasie egzaminu zwracają na to tak dużą uwagę i szybko można wrócić na plac manewrowy).Egzaminator odzywa się "jakie jest tu ograniczenie prędkości" ja- 50, "więc proszę jechać 50 i ruszać dynamicznie" właśnie wtedy po raz pierwszy pojechałem tzw. "dynamicznie" i poczułem co znaczy jazda samochodem, czemu wtedy ten egzamin zdałem do końca nie wiem, może w małej części była to zasługa zachowania spokoju ponieważ w pewnym momencie egzaminator zdenerwował się (po skręcie w lewo trzymając się prawej strony trawiłem w zatoczkę autobusową ) zaczął walić swoim notatnikiem, przeklinać i grozić że zaraz przewie egzamin, mało wtedy mnie to zdenerwowało przynajmniej zewnętrznie może tylko zdziwiłem się że człowiek z wykształceniem tak reaguje, dojechaliśmy do placu manewrowego na moje pytanie o wynik powiedział że zdałem. Moim zdaniem trzeba próbować aż do skutku nawet kilkadziesiąt razy, zacisnąć zęby i przetrwać od kursanta wymaga się przestrzegania wszelkich przepisów, których w praktyce na drodze nie stosuje się, gdyby usunąć łamiących wszystkie przepisy pozostałby jeden promil dotychczasowych kierowców.
      • sarawi Opowiedzcie o tym jak zdaliście 27.10.08, 00:56
        Moj egzamin na kategorie B pamietam nieco jak przez mgle, jednak te
        kilka lat robi swoje. Pierwsze podejscie mialam w grudniu, zimny
        wieczor, ciemno i nieprzyjemnie. I wtedy nikt z nas z placu nie
        wyjechal. Za drugim razem - nie udalo sie na miescie. A za trzecim
        trafilam na sympatycznego pana, ktory zapytal "ktory raz juz pani
        zdaje?" - "trzeci" ... "to prosze uwazac, zeby nie popelnic zadnych
        bledow" - i udalo sie.
        Kategorie A zdawalam rok pozniej i tym razem pamietam doskonale -
        czerwcowy poranek, egzaminator, dwunastu chlopakow i my dwie - jak
        sie pozniej okazalo, dziewczyna, ktora spotkalam na egzaminie,
        przypadkiem zdawala ze mna rowniez za drugim razem. Dwa lata
        pozniej, "spotkalysmy" sie na forum internetowym i tak od slowa do
        slowa - okazalo sie, ze ona to ona, a ja to ja. Co wiecej - byla
        corka przyjaciolki mojego taty i jak sie pozniej okazalo nasze
        rodziny dobrze sie ze soba znaly :) jaki ten swiat maly. Jezdzilysmy
        na poczatku nawet na tych samych motocyklach - ona na czarnym, ja na
        czerwonym. A wracajac do tematu - egzaminator powital nas bardzo
        optymistycznie "a panie sobie kategorii nie pomylily?" - wtedy
        jeszcze dziewczyna na motocyklu nie byla popularnym zjawiskiem na
        egzaminie. I w konsekwencji obie z placu nie wyjechalysmy :) ale za
        drugim razem powiodlo sie bez problemu.
        Kategorie C postanowilam zrobic po kilku nastepnych latach,
        wlasciwie calkiem niedawno. Zdawalam egzamin laczony, o 7:30 rano. I
        znow uslyszalam "mile" powitanie :))) - "pani zwariowala?". Ale
        egzaminator okazal sie przesympatycznym i bardzo pozytywnie
        nastawionym do ludzi czlowiekiem. Stres przeszedl mi po pierwszych
        kilku minutach. I udalo sie.
        Jednak za kazdym razem szlam do osrodka egzaminowania jak struta,
        wiedzialam, ze potrafie, a jednak cos w srodku mnie paralizowalo.
        Zupelnie niepotrzebnie, nieraz egzamin w szkole/na studiach jest
        trudniejszy i bardziej stresujacy, niz prawo jazdy. Tak uwazam. I
        chyba nie ma na to sposobu. Moze tabletka nerwosolu? ;)
        • aniadomal Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 27.10.08, 15:30
          Bardzo interesujące :) Ale po słowach "prosze uwazac, zeby nie popelnic zadnych bledow" chyba zestresowałabym się - nawet jak dotąd byłabym spokojna.
          Też będę miała w grudniu wieczorem - ciemno, zimno. Ale przecież na drogach nic nie będzie się działo. Muszę wykorzystac szansę :)
    • kurczak1 Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 27.10.08, 14:07
      Aha, na razie nie zdałam, ale ten łuczek, który mi nędznie wychodził
      albo i nie na jazdach, na egzaminie zrobiłam popisowo.
      • aniadomal Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 27.10.08, 15:26
        No włąśnie, też mi dobrze udało się pojechać po łuku, chociaż zupełnie pogubiłam się ze słupkami i pojechałam na wyczucie, patrząc do tyłu i w lusterka. Jestem z siebie dumna :)
    • Gość: wrona Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.08, 16:13
      Ja zaliczylam trzy podejscia.

      Za pierwszym razem trzeslam sie jak osika tak, ze nawet tego nieszczesnego luku
      nie zrobilam poprawnie. Zla na siebie, chociaz nie za bardzo zaskoczona,
      zapisalam sie na drugi termin. Wzielam przed nim dodatkowe godziny z innymi
      instruktorami, zeby przynajmniej miec obiektywna ocene czy w ogole mam jakies
      szanse. Okazalo sie, ze nie jest tak zle, choc mogloby byc lepiej z parkowaniem.

      No nic, poszlam na drugi termin - tym razem luk swietnie, choc jak zjezdzalam z
      gorki trzeba bylo mocno wykrecic w lewo i podjechac do egzaminatora - ja w
      euforii, ze luk wyszedl, o malo co nie rozjechalam pana ;) skutkiem czego moze
      troche krzywo na mnie patrzyl na miescie, nie wiem. W kazdym razie miasto
      oblalam, i to z wlasnej woli, z nerwow, po 10 minutach. Hmm, znowu zla na
      siebie, choc mniej, bo przeciez plan minimum "tym razem wyjechac na miasto"
      spelniony :)

      Zapisalam sie na trzeci termin, akurat wypadla sobota, siodma rano. Wczesnie
      wstawac nie lubie, ale tym razem sie oplacilo, bo zdalam :D Jeszcze dzis mi sie
      szczerzy buzia na sama mysl. Mialam sympatyczna grupe - pogadalismy, posmialismy
      sie, pozartowalismy dyskretnie z egzaminatora; zupelnie inaczej niz poprzednio.
      Tym razem plac koncertowo, luk robilam dwa razy, drugi raz juz w zasadzie na
      odwal sie, na wyczucie, wyszlo jak nigdy :) Wyjechalam na miasto zrelaksowana,
      usmiechnieta, z nastawieniem, ze nawet jesli plan minimum (zdac) nie uda sie
      spelnic to sobie przynajmniej pojezdze, a przeciez bardzo to lubie. No i
      pojezdzilam :), zawracanie z biegiem wstecznym wyszlo, mimo ze koslawo troche,
      ale wyszlo; parkowanie rownolegle za to - bajka ;) chodze do dzis dumna jak paw;
      tylko raz wczesniej mi tak super wyszlo, a wtedy mialam obnizone lusterko prawe.
      Tym razem o tym zapomnialam, ale i tak sobie poradzilam. Krecac w to miejsce
      parkingowe tylko czekalam, kiedy rąbnę kołami o kraweznik - a tu jakie
      zdziwienie! :D

      Ogolnie refleksja po miesiacu od zdania PJ: nie bylo super, bledy popelnialam,
      ale zdalam. Teraz tylko odebrac plastik z wydzialu komunikacji i jezdzic samej.
      Juz sie nie moge doczekac :)
      • aniadomal Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 27.10.08, 22:21
        Właśnie takie historie dają nadzieję na to, że się uda :) Szczególnie z tym
        parkowaniem równoległym mnie się spodobało :) Gratuluję zdanego egzaminu i
        fajnych wspomnień!
    • Gość: ekerka Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.08, 22:03
      Pierwsze podejście zakończone sukcesem co było ogromnym zaskoczeniem
      dla wszytkich, chociaż wpajano mi że nie mam żadnych szans, ale... :)
      Było samo południe i bardzo ciepło, zmęczona przespałam się godzinkę
      na ławeczce, zostałam dopiero obudzona przez towarzyszy niedoli,
      wsiadłam do samochodu na luzie bo przecież niczego nie oczekiwałam,
      po miłym powitaniu z egzminatorem; łuk ! Ruszyłam nie zwracając uwagi
      że jeden z patyczków w pachołkach jest złamany a potrafiłam tylko na
      te patyczki jeżdzić :P Ale coż, pierwszy raz jechałam na linie i
      wyszło perfekcyjnie, wyjazd na miasto... Dobry humor mi dopisywał i
      jak patrzyłam w lusterka to aż się śmiałam sama z siebie, nie wiadomo
      czego wszystko szło bardzo dobrze, koperta moje utrapienie, została
      pochwalona przez egzaminatora, zawracanie klops - ruszyłam aż z
      piskiem opon tak szybko z tamtąd wiałam ale poprawiłam :) Było kilka
      zaskakujących sytuacji na drodze ale adrenalina sprawia, że analizuje
      się wszystko i ma się oczy dookoła głowy. Nie jestem w stanie
      powtórzyć gdzie jeździłam bo nie pamiętam, tylko momenty, jeździłam w
      sumie 60 min po mieście, po powrocie do ośrodka, usłyszałam ,, bardzo
      dobra jazda, bez błedów, dziękuje zdane! '' I uciekłam z samochodu ;D
      Muszę przyznać, że od egzaminu nie wiele minęło i nie wiele jeszcze
      umię ale jazda egzaminacyjna była jak dotąd najlepszą w moim życiu,
      ciąle robię błędy na mieście, czasem ktoś zatrąbi na mnie ale trening
      czyni mistrza :) Więc nie przejmować się tylko iść dobrze się bawić !
      Powodzenia !!!
      • aniadomal Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 27.10.08, 23:11
        Niesamowita historia :) Pewnie każdy by marzył o takim egzaminie. Chociaż może
        trochę za długo jeździłaś. A te pochwały egzaminatora - to jak balsam na serce
        :) "Bardzo dobra jazda"... Kurczę, coś takiego chciałabym usłyszeć :)
        • Gość: mi Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.10.08, 09:45
          Zdalam egzamin za pierwszym razem.
          Sa tacy co beda sie smiac, ale zwizualizowalam sobie na kilka dni przed wszystko
          co najwazniejsze;)W moim miescie egzaminatorow jest wielu, a ja w czasie kiedy
          chodzilam jeszcze na kurs codziennie wizualizowalam moment kiedy pani
          egzaminator(slynaca z tego, ze jest normalna;))podaje mi reke gratulujac zdanego
          egzaminu. I tak tez sie stalo.Wlasnie na nia trafilam.
          Poza tym w dzien egzaminu powtarzalam do znudzenia slowa-zaliczam DZISIAJ ten
          egzamin:)to naprawde dziala.

          A co do samego egzaminu, na uspokojenie pomogl troche validol, polecony przez
          aptekarke, mimo to noga trzesla sie jak glupia, rece sie pocily..egzamin byl
          stresujacy, jechalam dluuugo, nie 40min, a dwa razy dluzej, jednak stres
          podzialal jakos pozytywnie i tak sie koncentrowalam, ze nie popelnilam bledow
          ktore zdarzaly sie podczas kursu. Cala droge w aucie powtarzalam oczywiscie w
          myslach-zaliczam dzisiaj ten egzamin, jeszcze tylko chwila,jeszcze tylko
          chwila..no i udalo sie

          powodzenia:)
          • Gość: jadzia Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście IP: *.chello.pl 28.10.08, 09:56
            Wczoraj zdałam egzamin na radarowej!! Egzaminator z wyglądu średnio
            sympatyczny ale w gruncie rzeczy nie był taki zły. Wyjechałam z
            placu bez świateł (inny by już mnie oblał) a ten proszę się
            zatrzymać i sprawdzić czy przygotowała się pani do jazdy hmmmmmmmmm
            o kurczaki światła i pojechałam dalej. Jeździłam jeździłam
            parkowałam zawracałam troszkę zapchałam rondo ale wróciłam do
            ośrodka z przekonaniem że nie zdałam tu światła tu to rondo tu coś
            tam a Pan WYNIK EGZAMINU POZYTYWNY!!! AAAAAAAAAAAAAAA ale się cieszę
            • Gość: Lena Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 14:02
              Nawet nie wiecie jak bardzo chciałabym dołączyć do grona osób,które
              juz zdały.Przede mną 6 egzamin.Bardzo bym chciała go zdać,ale jak
              juz jestem w ośrodku to czuje się jakbym pierwszy raz wsiadała do
              samochodu i nic nie umiała.Mam blokade w głowie.Świetny sposób miała
              mi i jak widać udało się.Chyba też muszę sie tak nastroić i z całych
              sił wierzyć,że mi też się uda zaliczyc ten egzamin.
              • Gość: jadzia Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście IP: *.chello.pl 29.10.08, 19:31
                Ech różnie to bywa. Ja szłam straszne zestresowana i mężowi
                powtarzałam że chciałabym oblać już na placu i jechać jak
                najszybciej do domu. Tak tak jestem straszną pesymistką. A tu
                niespodzianka. ZDAŁAM!! Mimo że zdawałam w poniedziałek do tej pory
                nie mogę uwierzyć że się udało
          • aniadomal Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 14.11.08, 22:59
            "Zaliczam dzisiaj ten egzamin" - piękne słowa, tez będę je powtarzać pod koniec
            grudnia :) Świetna historia, dzięki!
    • Gość: ekerka Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.08, 20:44
      Nie ma to jak czary ;) Mam wrażenie, że moja lewa stopa ,,wyskakała"
      się w nadmiarze podczas pierwszych godzin, podczas których po
      pierwszym zgaśnieciu silnika nie byłam jej w stanie opanowac i musiał
      pomagać mi instruktor ;( Przełomowym momentem było gdy powiedział, że
      to już ostatni raz i tak też było, dlatego na egzaminie pełen spokój
      :) Gratuluje poprzedniczce ! Ja również chodziłam nakrecona parę dni
      po egzaminie, nawet dostałam pałę na następny dzień ale nie wywarło
      to na mnie żadnego wrażenia, a cooo tam :)
    • Gość: karo-lin Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście IP: *.gprs.plus.pl 29.10.08, 23:05
      Hej, ja swój egzamin zdałam dokładnie dwa dni temu to jeszcze tak na
      świeżo wiekszosc pamietam!ale jak przez mgłe...
      Miałam dwa podejscia, za pierwszym oczywiscie oblałam, bo ciele
      dotkneło lusterkiem na łuku tyczki.Wiec sie zapisałam na drugi, a tu
      niespodzianka-zdałam.A jeszcze rano w poniedziałek przed egzaminem
      chodzilam do bankomatu i juz sobie wyjełam pieniażki na nastepny,
      kolejny egzamin, bo w siebie nie wierzyłam.Ale po wyjechaniu z
      ośrodka na miasto cos tak we mnie trafiło ze ten stres paraliżujący
      mnie przemienił sie w taki dopingujacy,skoro juz potrafilam wyjechac
      z placu to dlaczego mam nie zaliczyc miasta? dlatego nie stresuj sie
      przed łukiem na placu, jak bedziesz wyjezdzac na miasto!uwierz w
      siebie bo to jest polowa sukcesu, ja w siebie nie wierzyłam ale we
      mnie wierzył moj instruktor a jak juz wyjechałam to wszystko poszło
      jak po masle, poczułam sie pewniej wyobrazałam sobie ze kolo mnie
      siedzi moj instruktor tylko sie do mnie nie odzywa, nie rozmawiamy.
      Egzamin to jest minimum 40 minut ale mi zleciało strasznie szybko,
      jezdziłam po mału, spokojnie czas działa w tym przypadku na twoja
      korzysc.Jak bedziesz brała sobie godziny doszkalajace to jezeli ci
      moge podpowiedziec to wez sobie rowniez w tym samym dniu przed
      egzaminem, ja tak zrobilam egzamin mialam o 10.15 a jezdzilam od 8-
      10 z moim instruktorem.Pozdrawiam i 3mam kciuki!;)
      • Gość: driver Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.08, 20:50
        no cóż ,GRATULUJĘ ,ale już sie na jazdach niespotkamy.,\
        • Gość: karo-lin Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście IP: *.gprs.plus.pl 01.11.08, 15:02
          no cóż, szkoda ze sie nie spotkamy na jazdach, ale spotkamy sie
          na...piwie!ja stawiam;)do zobaczenia driver
          • blue_magda19744 Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 02.11.08, 11:05
            Ja zdałam dopiero za czwartym razem...Ale było minęło...W porównaniu do
            samodzielnej jazdy , cała ta nauka jazdy i egzaminy to była tylko fajna zabawa.
      • aniadomal Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 14.11.08, 23:05
        Ja się strasznie przywiązałam do swojego instruktora. I myślenie o nim też mi
        pomaga. Po prostu w pewnych sytuacjach od razu słyszę jego słowa w głowie i
        wiem, o co tu i teraz chodzi. "Nie patrz, tylko rób zdjęcia!" "Rondo ze
        światłami - to zwykłe skrzyżowanie ze światłami, tylko przyszła babcia i na
        środku postawiła doniczkę z kwiatkiem" itd.
    • aniamamamarty Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 01.11.08, 01:12
      jeszcze nie zdaliście :) ale fajnie jak tacy ludzie jak Ty robią z
      tego Fajny Decydujący Moment a nie kare boską :)
    • Gość: Kate Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście IP: *.chello.pl 21.11.08, 15:40
      Ja zdawałam o 17 17.11.08 To był mój trzeci egzamin za pierwszym nawet nie
      wierzyłam w siebie z łukiem nie miałam nigdy problemów zawsze mi wychodził ale
      górkę oblałam. Drugi egzamin nie zdałam ponieważ zrobiłam dużo małych błędów a
      to nie zajmowałam prawego pasa a to zapomniałam wrzucać kierunku a to zgasł mi
      samochód a to zmiana pasów też nie najlepsza technicznie pomimo że jeździałam 40
      min i wróciłam na miejscu kierowcy na plac to nie zdałam i wreszcie w
      poniedziałek trzeci egzamin zdany. Stresu nie miałam raczej starałam się być
      spokojna i skoncetrowana na jeździe i na tym co za chwilę bedę robić
      Pojeździliśmy z godzinę po Bemowie i żolibożu i wiedziałam że zdam bo tak mi
      serce podpodwiadało nie zrobiłam zadnych błędów Egzaminator się nie odzywał
      tylko wydawał polecenia a ja je wykonywałam uważałam na innych ludzi innych
      kierowców jechał wtedy kiedy byłam pewna spokojnie aż do końca Myślę że zdałm
      dzieki temu że wykupiłam sobie dużó jazd i miałam super instruktora a właściwie
      trzech instruktorów. Nie bałam się żadnego z manewrów ponieważ każdy ćwiczyłam
      aż wychodził i to do skutku teraz czekam na prawko i kupuję swoje autko
      pozdrawiam i życzę spokoju bo jak masz umiejętności to tylko spokój i odrobina
      szczęcia i prawko w kieszeni
      • elizelka Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 06.12.08, 19:43
        Zdałam 13 listopada 2008, za drugim podejściem (pierwszy oblany na
        łuku). Mój drugi egzamin wyglądał dość nietypowo, tzn. miałam
        wrażenie, że pan egzaminator bardzo chciał, żebym zdała:) i
        przymykał oko na wiele rzeczy.
        Egzamin był na 6.10 rano, więc pobudka o 4.30 po dwóch godzinach snu
        (nerwy zrobiły swoje). Dotarłam półprzytomna do PORD'u, a tam
        zupełnie inna atmosfera niż na pierwszym egzaminie. Egzaminator,
        który sprawdzał obecność był bardzo życzliwy, pocieszał wszystkich
        zdających, żartował z nami, odpowiedział na moje pytania. Wtedy
        pomyślałam, że będzie dobrze:) Gdy wyczytali moje nazwisko i wyszłam
        na plac, przywitał mnie uśmiechnięty egzaminator i powiedział, że
        teraz poszukamy sobie autka:) Potem płyny- śmiał się ze mnie,że to
        nie egzamin na mechanika i mam mu oszczędzić szczegółów. Przy
        sprawdzaniu świateł nieźle się naskakałam wokół tego samochodu i to
        się chyba spodobało panu egzaminatorowi. Na moje stwierdzenie, że
        wszystkie świała działają, powiedział, że w takim razie nie ma rady-
        musimy jechać, haha. Egzaminator pozwolił mi wybrać łuk, na który
        chcę jechać, tzn. powiedział, że nie pojedziemy na ten, na którym
        oblałam poprzednio. Łuk nagle wydał mi się jakiś szeroki:), więc
        zapomniałam o wszystkich śmiesznych metodach, bo mnie olśniło, że
        wystarczy patrzeć i jechać (lepiej późno niż wcale:)). Górka bez
        problemów. Plac zaliczony- czyli plan minimum wykonany- bardzo
        chciałam wyjechać tym razem na miasto. Na pytanie egzaminatora
        dlaczego się tak cieszę, odpowiedziałam, że bardzo lubie prowadzić
        samochód i dlatego się cieszę:), a on na to: to chyba panią
        uściskam, bo tu wszyscy przychodzą jak na skazanie...:) Od tej pory
        nie było już żadnych nerwów, cały czas o czymś rozmawialiśmy, nigdy
        nie przyszło mi do głowy, że egzamin może tak wyglądać. Ale
        wyjechałam z PORD'u i pierwszy zgrzyt... Omijałam tira, było dużo
        miejsca, ale egzaminator nagle chwyta mi za kierownicę. Byłam
        przekonana, że już nie zdałam, ale jadę dalej. Póżniej jeszcze parę
        razy mi lekko przyhamował (na moje naiwne zapewnienia, że przecież
        bym zahamowała, mówił, że dobrze dobrze, "ja nie wiem na ile pani ma
        wyczucie":)). Ulica z progiem zwalniajacym, więc jadę 20 km/h do
        następnego skrzyżowania, a pan egzaminator mi mówi, że ograniczenie
        obowiązuje tylko na samym progu i że to "nowy przepis"!!! Potem
        wszystkie manewry, parkowanie równoległe w jakimś dziwnym miejscu...
        Co skrzyżowanie, to kazał mi zawracać, więc właściwie jeździliśmy w
        kółko (jak mój instruktor zobaczył tą trasę, to się za głowe
        złapał). Poza tym egzaminator mówił mi kiedy mam zmienić pas albo że
        teraz będziemy jechać prosto... Jak jechałam główną ulicą
        przepisowo, czyli 50 km/h stwierdził że "taka młoda dziewczyna, a
        jeździ jak staruszka"!!!:). No jak to? To instruktorzy walczą,
        żebyśmy jeździli 50 km/h, a pan takie rzeczy mówi???:) Powiedział,
        że mnie skrzywdzili na tym kursie, haha i na jego odpowiedzialność
        mam jechać tak jak inne samochody. Zrobiłam wielkie oczy i dodałam
        gazu... jechałam prawie 70-tką (było dla mnie jasne, że nie zdałam,
        bo przecież egzamin tak nie wygląda!). Wracamy do PORD'u i kolejne
        zaskoczenie, bo każe mi parkować tyłem. A ja przecież nie umiem bo
        to nie jest wymagane na egzaminie:) ale jakoś poszło.
        Pan egzaminator pyta mnie o opinie. No cóż, walę prosto z mostu, że
        pewnie oblałam na samym początku, dlatego tak mi podpowiadał.
        Powiedział, że przecież nie było mnie za co oblać... Potem jeszcze
        zrobił pogadankę na temat, że teraz będę pełnoprawnym kierowcą i mam
        się nie krępować:), że znajduję się w układzie dynamicznym, który
        porusza się szybciej, więc mam jeździć, tak jak inne samochody (on
        mi nic nie poradzi, że inni nie przestrzegają przepisów...). Na
        koniec najmilsze słowa: "Z wielką przyjemnością zaliczam pani ten
        egzamin pozytywnie. Szerokiej drogi, gratulacje".
        SZOK, nie uwierzyłam póki nie odebrałam plastiku:)

        Przepraszam za przydługi opis, ale sama chciałam sobie przypomnieć
        jak to było, a było chyba nietypowo. Może ktoś w wolnej chwili
        przeczyta. Życzę wszystkim zdającym powodzenia. Pozdrawiam
        • 3izabela Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 06.12.08, 20:00
          Nie uwiezycie co mi się przydarzyło. Egzamin 8 ramo na Odlewniczej:
          NIE WYCZYTANO MOJEGO NAZWISKA!!!!!!!!!!!! i co zapytałam
          egzaminatorów czy to wszyscy z 8, tak oczywiści , mówię że mnie nie
          wyczytanoto niemożliwe, a jednak. Koordynator, potem kierownik,
          jakiś inny pan potem drugi, rozmów bez końca ale tu godzina około 12
          samo południe idę do kasy opłacam 50% sumy bo jak powiedZieli nie
          stawiłam się na egzamin, dobra idę , potem kolejka do zapisów, moja
          kolej a pani mówi miło pan kierownik chciały widziec panią. IDĘ.
          Nagle był tak miły Ludzie wy nie widzie co ja przeżywałam po 5
          godzinach czekania "ISTNY HORROR" powiedział że spróbuje żebym dziś
          zdawała. UDAŁO SIĘ egzamin 12,10 czyli jakieś 5 minut na ogranięcie
          się i nagle słysze swoje nazwisko JEST. światła -oki silnik - oki,
          łuk-oki, górka - zgasł mi silnik- powtórka oki, miasto - OKI ludzie
          zaliczyłam za pierwszym podejściem. udało się coś niesamowitego ile
          obaw strachu złości na to wszystko ten cały word, ale dziękuję panu
          kierownikowi że dał mi szanse do podejścia w tym samym dniu (łaski
          nie robił) bo straszne sa trzzaki w tych głośnikach wierca tam
          jeszcze wala itp..... Ale UDAŁO SIĘ za pierwszym razem . Nie zyczę
          wam tego co ja przeszłam , ale tego żebyście mieli szczęcie i
          wierzyli w swoje umiejętności będzie dobrze - nie trafcie na takiego
          grubego wysokiego pana z brodą który mówi głośno dużo ludzi oblewa
          widziałam jak tam była chyba z 5 osób oblał nawet nie wyjachali na
          miasto. życzę powodzenia. A ja odbieram prawo tuż wigilią . Pa
        • toyota08 Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 06.12.08, 20:10
          Gratuluję i muszę powiedzieć, że fajny miałaś egzamin i fajnego
          egzaminatora.
          Miło się czyta takie opowieści z pozytywnym zakończeniem.
          Ja niestety jeszcze nie mogę napisać jak zdałam bo mimo moich już
          można powiedzieć licznych prób nie udało mi sie to narazie.
          Ale może w styczniu?
          Życzę szeroookiej drogi!
        • aniadomal Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 13.12.08, 00:08
          Przeczytałam :)
          Niesamowity egzamin, rzeczywiście. Ale dobrze, że może być właśnie tak - na
          luzie, spokojnie, z pozytywnym nastawieniem. Gratulacje. A mi już 2 tygodnie
          zostały.
          • elizelka Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 13.12.08, 15:47
            Trzymam kciuki, napewno się uda i będziesz miała fajny prezencik na
            nowy rok:)
        • jakasia1977 Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 20.12.08, 23:09
          A ja zdałam 13 grudnia, za drugim podejsciem, za pierwszym razem
          oblałam na rekawie, to był taki stres ze nie da sie opisać wiec na
          drugi egzamin łyknęłam melisę i pomogło :) miałam super ezgaminatora
          i myślę że między innymi to pomogło, jestem mega szczesliwa i
          wszystkim życze zdanych egzaminów :)
    • Gość: emisia2 Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście IP: 81.210.87.* 30.12.08, 14:31
      zdawałam niedawno, na Odlewniczej skoro świt. I zdałam, choć do tej
      pory nie mogę w to uwierzyc. Oczywiście, że sie denerwowałam, ale
      wzięłam na czas oczekiwania na egzamin ciekawą ksiazkę, aby nie
      mysleć i się nie nakrecać. troche pomogło, ale i tak , gdy
      usłyszałam swoje nazwisk... tak naprawdę ucieszyłam się, że nie
      muszę juz czekac.
      Egzaminatorem był młody meżczyzna, rzeczowy, uprzejmy i sztywny. Łuk
      ok, potem na górce ok, i wyjazd na miasto. Połowa sukcesu była już
      za mną, myslałam tylko o tym, żeby nie popełnic głupiego błędu.
      Jeździłam 50 minut, trzykrotnie przejeżdżając obok wjazdu do
      osrodka. Byłam skoncentrowana i bardzo mysląca. Ale egzamin wydawał
      mi sie czyms bardzo potrzebnym z jednej strony, ale i nienaturalnym.
      Formułki wygłaszane przez egzaminatora, dajace sie odczuc napiecie.
      Przebieg zgodny z procedurami, aż przerysowany... wszystko na
      powaznie. Az uśmiechałam się analizujac to w czasie jazdy. Byłam
      spokojna, zdystansowana. Jak sie uda to super, ale jesli nie to nie.
      Zdałam, ale nadal nie wiem jak i nie moge w to uwierzyc.
      Egzaminatora wspominam jako kompetentnego, rzeczowego i przychylnego
      człowieka.
      Życzę powodzenia
    • aniamamamarty Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 30.12.08, 15:04
      właśnie zdałam dzisiaj na Odlewniczej (tj.30.12 grupa z godziny
      10.00)!!!
      Za drugim podejściem, Egzaminator przemiły młody człowiek,
      najtrudniej było na placu ( na górce aż zaśmirdziało sprzęgło :() ,
      a jak już wyjechałam na miasto to na szczęscie poziom stresu jakoś
      spadł i poszło ...nawet zawracanie na rondzie koło basenów, co
      wydawało mi się zawsze kosmosem :)
      • elizelka Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 30.12.08, 19:08
        Gratulacje, super!!!!!!!:)
        • kokocha.19 Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 01.01.09, 14:05
          ja zdawałam w krakowskim MORD i bardzo dobrze wspominam
          egzamin.P.egzaminator sympatyczny -wywołał mnie 15 minut wcześniej
          abym się nie stresowała za długo.Było lato,upał więc było to
          naprawdę korzystne.Podczas egzaminu zupełnie nie czułam stresu.Pan
          do mnie zagadywał,ale ja skupiona na drodze byłam mało kontaktowa.
          Gdybym wtedy nie zdała i tak przystępowałabym do kolejnego bez
          żadnego "doła" bo atmosfera była przyjazna dla zdającego!!!!
          Życzę w Nowym 2009 Roku wszystkim takich właśnie egzaminatorów i jak
          najwięcej mało stresujących egzaminów nie tylko w Krakowie,ale w
          całej Polsce.
      • permanentne_7_niebo G r a t u l a c j e ! ! ! 30.12.08, 21:45
        Kierowco!!!! ;D;D Czekałam... ;)
    • aniadomal Zdałam 29.12.2008 w Poznaniu 30.12.08, 23:57
      No to zdałam!!!
      Za drugim razem, 29 grudnia o 18:00.
      Powiem tak - idealna pora do zdawania egzaminu. Mało samochodów, egzaminatorzy
      są dobrze nastawieni, już późno i Sylwester nadchodzi.
      Nie byłam zbyt pewna tego, że zdam, ale nie zastanawiałam się za bardzo, co
      będzie po egzaminie. Starałam się wizualizować wszystkie możliwe sytuację na
      egzaminie, jak zatrzymuję się na strzałce albo znaku STOP, jak jadę po łuku lub
      ruszam na wzniesieniu itd. Przed egzaminem rano miałam jazdę. Nie wychodziło
      mnie parkowanie prostopadłe. Oblałabym przy samym wyjeździe z WORD na snaku
      STOP. Ale wszystko przećwiczyliśmy z instruktorem, omówiliśmy wszystkie pytania.
      Poza tym była w naszym ośrodku telewizja TVN i z 10 minut poświęciliśmy na
      udzielenie wywiadu. Wypowiadałam się na temat pożyteczności zajęć z teorii :))
      Więc po jeździe byłam raczej zadowolona, nie za bardzo zmęczona, pewna swojej
      wiedzy i umiejętności. Poszłam na herbatkę do znajomych i od nich na egzamin.
      Nie denerwowałam się. Tylko trzęsłam się z zimna. Wiedziałam, że już nie mogę
      oblać z niewiedzy, tylko z głupoty - jak czegoś w porę nie zauważę.
      Maska i światełka w pięć minut. Przerywał mnie różnymi pytaniami o tym, czym się
      zajmuję, gdzie pracuję itd.
      Przed ruszeniem na łuku strasznie panikowałam. Myślałam, że sobie nie poradzę
      przez stres. Ale wszędzie ładnie się zmieściłam. Górka też bez problemu.
      Egzaminator chciał, żebym się nie stresowała, uśmiechnęła się. Ale starałam się
      być jak najbardziej skupiona. Traktował to tak, że jestem zestresowana, chociaż
      ja tego tak nie odbierałam. Mówił: "Chcę widzieć Annę, a na razie widzę nerwy
      Anny." Tak trochę dziwnie. Bo chyba każdy młody kierowca powinien być
      maksymalnie skupiony, bo jeszcze nie ma wyćwiczonego refleksu.
      Na zakręcie ze znakiem ustąp pierwszeństwa wyjechałam przed samochodem, który
      dość szybko pędził. I co to było? - zapytał się. Powiedziałam, że nie zmusiłam
      go do hamowania ani zmiany kierunku jazdy i zdążyłam dynamicznie ruszyć.
      Pomyślałam, że na samym końcu może mi powiedzieć, że wynik negatywny właśnie za
      to wymuszenie. Później jeszcze gdzieś z ciemności pojawiła się jakaś Pani, która
      chyba nie zdążyła wejść na przejście jak ją mijałam. "No nie było to
      rewelacyjnie..." - powiedział egzaminator. Cały czas zagadywał mnie, zadawał
      różne pytania. W pewnym momencie zapytałam się jego, jak to jest z tą pracą
      egzaminatora - czy ten nasz stres się udziela. Powiedział, że na szczęście to
      nie jest jego główna praca, ale faktycznie po kilku takich egzaminach trzeba
      sobie odreagować. Parkowanie skośne (wleciałam na dwójce), zawracanie z
      wykorzystaniem bramy, dwa razy jazda po rondzie - w lewo i zawracanie - no i w
      sumie tyle.
      Jak wróciliśmy, to mówił mi o tym, ze w ciemności inaczej się jeździ i że muszę
      sobie potrenować. Że tamten wyjazd przed samochodem traktuje jako błąd, ale
      uważa że nieźle sobie poradziłam i dynamicznie ruszyłam. Gorzej jak ktoś nie
      może podjąć decyzji. Jeszcze jakiś jeden czy dwa błędy mi zaznaczył, ale wynik
      pozytywny. Nie mogłam uwierzyć. Życzyłam mu jak najwięcej zdanych egzaminów. On
      się śmiał ze mnie, bo to wszyscy szaleją z radości pewnie jak zdają.
      Wyleciałam uśmiechnięta, wszyscy na mnie patrzyli i też się uśmiechali.
      Krzyknęłam czekającym w kolejce: "Da się!"
      No i wszystkim chcę powiedzieć - da się! Odrobina szczęścia i pełne skupienie.
      Tyle. No i niestety - bardzo dobre przygotowanie. Inaczej nie ma szans. I o to
      chodzi, żebyśmy poprawnie i świadomie jeździli.

      Życzę wszystkim powodzenia na egzaminie i Szczęśliwego Nowego Roku!!!

      I jeszcze wielkie podziękowania dla mdrive i stasia, których wypowiedzi nie raz
      pomogły mi odpowiedzieć na moje pytania.
      • elizelka Re: Zdałam 29.12.2008 w Poznaniu 31.12.08, 10:27
        ooo, jak dobrze czytać takie wiadomości:) Wielkie gratulacje:)
        Szerokiej drogi, kierowco!!!!
        • Gość: kierowca Re: Zdałam 29.12.2008 w Poznaniu IP: 195.116.227.* 31.12.08, 14:06
          ja na swoim 3 egz. powiedziałam egzaminatorowi,że to aż mój 3
          raz.Specjalnie mu to powiedziałam żeby,wiedział że nie chce zdawać
          po raz 4 i zeby wykazał jakąś wyrozumiałość.Naszczeście poszło mi
          dobrze na egzaminie,z 2 lekkimi potknięciami.1przy parkowaniu,ale
          powtórzyłam manewr,2 stanełam na drodze (strefa zamieszkania) bez
          przyczyny. Gdyby się uparł to może by i mnie oblał,ale widać było po
          nim ,że nie chce,mi robić tej przykrości.Ah jak to dobrze już od
          4mies. plastik w ręku:P
    • Gość: df Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.09, 19:23
      10 grudnia, W-wa Powstańców Śląskich, 6 podejście.

      Straszna nerwówka, którą tylko potęgowały wkurzające sygnały systemu kolejkowego
      oraz te "zapraszające" na egzamin. Po blisko 1,5 h "Wielki Brat" odezwał się i
      do mnie. Egzaminator - bardzo przyjemny człowiek - ten sam, u którego miałem
      czwarte podejście. Krótka pogawędka po drodze na placyk, opowiedziałem o swojej
      ciężkiej walce o prawko.

      Przygotowanie i płyny - szybko i bezbłędnie.
      Łuk - robiony na słupki, zaliczona pierwsza próba.
      Górka - też za pierwszym razem.

      Jedziemy na miasto - skręcam w prawo i jadę do Wrocławskiej. Parkowanie na sam
      początek. Łatwiejszego nie można było dać... Prostopadłe za jakimś polonezem,
      masa miejsca. Do tego, z miejsca parkingowego wyjeżdżała właśnie jakaś eLka -
      był czas na zrobienie głębszego oddechu. Następnie zawracanie z wykorzystaniem
      infrastruktury obok garaży na Bemowie. Masa miejsca, zero ruchu, można było to
      śmiało zrobić bez wstecznego, ale oczywiście użyłem go, by zaliczyć zadanie.
      Jadę znowu do Wrocławskiej i pojawia się pierwsza i jedyna wpadka - auto gaśnie
      mi dwukrotnie, gdy próbuję pokonać niewielkie wzniesienie przed skrzyżowaniem.
      Trzeba było jednak od razu robić z ręcznym... Na jednej z zatoczek zauważyłem
      autobus, próbujący się włączyć do ruchu. Zatrzymałem się posłusznie, kierowca
      podziękował mi światłami awaryjnymi. Zbliżamy się do ośrodka, mam świadomość że
      najprawdopodobniej zdałem. Egzaminator jednak kazał mi jeszcze raz jechać do
      Wrocławskiej. Pomyślałem, że będzie chciał mnie jeszcze raz przetestować na tej
      nieszczęsnej górce - okazało się jednak, że przejechaliśmy tylko przez parking
      tylko po to, by wyrobić wymagany czas egzaminacyjny. Jesteśmy w ośrodku,
      wyłączam silnik, oddaję kluczyki.

      - Jak się pan czuje?
      - A nie najgorzej.
      - Wynik pozytywny. Proszę się udać za dwa tygodnie...
      - Cieszy się pan?
      - Super!

      Nie było żadnego omawiania błędów. Egzaminator podał mi łapkę na pożegnanie, po
      czym opuściłem samochód i poleciałem szczęśliwy na przystanek przy Piastów Śl.
      • sylwil30-pl Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście 03.01.09, 19:58
        Pięknie!!!Gratulacje :)Fajnie sie czytało ;)
        • Gość: Asiiia Re: Opowiedzcie o tym jak zdaliście IP: 80.51.211.* 19.01.09, 09:32
          Ja mam za sobą niestety nie zaliczony egzamin 15 stycznia. Było to
          moje pierwsze podejście, WORD Bydgoszcz. Tyle się nasłuchałam o tym,
          żę tan zdanie graniczy z cudem, że egzaminatorzy są nie przyjemni
          itp. Niestety nie mogę się z tym zgodzić, chociaż mogłam mieć
          szczęście, że trafiłam na takiego fajnego pana :) Wyczytał moje
          nazwisko, podchodzę do Elki na miękkich nogach, siadam do tyłu i
          normlanie ręce mi się trzęsą. PAn egzaminator zapytał się mnie, czy
          się denerwuje, odpowiedziałam mu twierdząco, wiec powiedział, żebym
          się nie denerwowała bo moją poprzedniczkę to zgubiło. No i jeszcze
          jak wsiadałam do samochodu, powiedziałam mu (chyba troche za
          głośno:)) "Dzień dobry! to jest mój dowód!" i to z takim uśmiechem:D
          Potem na placyku pomyliły mi się płyny, pan powiedział "spokojnie" i
          poszło gładko. Przygotowałam się do jazdy - Łuk idealnie [ ja lubię
          łuk, chociaz dzien przed egzaminem oblałabym go 5 razy, co mi sie
          nigdy nie zdarzyło ] potem pomógł mi wykręcić kierownicą na górke,
          ja nie chciałam tyłem walnąć w jakiś budynek a Pan egzaminator "no
          jeszcze troszkę, proszę się teraz zatrzymać przed linią i
          przygotować się" Górki za bardzo nie lubię, ale także poszło dobrze.
          Dla mnie sukcesem jest już to, że wyjechałam na miasto i sama przed
          egzaminem powiedziałam sobie, że będę się cieszyć chociaż jak wróce
          na tylnym siedzeniu.Jedziemy jedziemy Pan egzaminator wydawał
          polecenia, aż skręcamy w prawko i w jakąś ślepą uliczkę kazał mi
          zawrócić. Uliczka zwężała się, a ja troszeczke za daleko wyjechałam.
          Uderzyłam w krawężnik 2 razy myślę sobie "to koniec!" Patrzę na
          egzaminatora a on "proszę jedziemy, na skrzyżowaniu proszę w lewo".
          Miałam zaparkować równolegle. Wyszło IDEALNIE! tak się cieszyłam!
          Potem znowu w te uliczkę i myślę sobie, "jak najbliżej prawego
          krawężnika może się uda" i UDAŁO SIĘ! jedziemy na miasto, zawracanie
          w małych uliczkach itp. Potem jadę sobie ulicą przepuszczam 2
          autobusy z kierunkowskazami. Jak jechałam wyluzowałam się totalnie,
          czas leciał i leciał :D Potem jadę sobie i jest autobus w zatoczce
          więc nie przepuszczam go bo nie miał kierunkowskazu, patrzę się w
          lusterko, a on jedzie i zaraz we mnie uderzy - wszytskie nerwy
          wróciły, ręce mi się zatrzęsły i opd razy kierunkowsraz i lewy pas
          ruchu [ całe szczęście, że nic nie jechało ] :) to były sekundy
          dosłownie. Potem miałam skręcić w lewo, więc lewy pas ruchu, mam
          wielone więc jadę naprzeciwko mnie stoi "L" też miała zielone, wiec
          zgodnie z przepisami powinnam ją pućić, ale ona stoi - myślę sobie,
          zaraz obleje, czemu ona stoi, światła się zmieniły! jadę w tym samym
          momencie "L" rusza i PAn egzaminator daje mi po hamulcach. Myślę
          sobie "to koniec" zjeżdżamy na pobocze a Pan egzaminator " i co Pani
          zdrobiła? Dlaczego?" mówie mu, że chyba światła się zmieniły, że nie
          chciałam stważać zagrożenia itp. Zaczęłam się motać, było mi przykro
          fakt, ale mogę obwiniać TYLKO siebie, bo jednak mogłam się spojrzeć
          w lewo czy tamte samochody co miały czerwone czy stoją. PAn
          egzaminator chyba był bardziej zmatwiony niż ja " Wszytskie
          samochody Pani przepuszczała, myślałem że zda Pani, taka ładna
          jazda..." Mówie mu, że trudno spróbuje następnym razem" . a pan
          eg. "Ta "L" była w niewłaściwym czasie i porze, mieliśmy już wracać
          do ośrodka, zostało Pani 12 minut jazdy". Chwalił mnie, że dałam
          radę z tym autobusem co mi wyjechał, że wszytsko było na plusie.
          Cóż, odpowiedziałam mu "mogę wynić tylko siebie, nie bez powodu na
          tamtym samochodzie była "L" ktoś się najwyrażniej uczył, a to ja źle
          się zachowałam" [ coś w tym sensie ]. Ruszyliśmy, Potem Pan zapytał
          się mnie, które podejście mówię, że pierwsze. Na prawdę nie
          spodziewałam się takiej reakcji, był hmm jakby to określić,
          zmartwiony?, że musi przerywać egzamin. AAAA i jeszcze zapytałam się
          go, Czy możemy sobie jeszcze pojeździć troche ;) niestety nie... bo
          była interwencja. Potem jakoś zeszliśmy na temat matury i powiedział
          mi, ze myślał ze ja teraz bede zdawac maturę a ja, że nie, rok temu
          i że już stara się czuje [ ze śmiechem ], a Pan egzaminator " a co
          ja mam powiedzieć? :)" Na prawdę tyle się nasłuchałam o tych
          egzaminatorach, że nie przyjemni, że tylko chcą oblać itp. Ale w
          moim przypadku to się nie sprawdziło :) Powiedziałam mu, że tak się
          bałam, wczoraj na łuku 5 błędów zrobiłam na manewrach itp a on
          patrzył na mnie z uśmiechem. Zaparkował pod WORD'em i życzył mi
          miłego dnia, ja mu również :) teraz czekam na poprawkę :D Może
          trafie znowu na tego miłego Pana? ;]
    • tiuia Zdałam za trzecim razem 19.01.09, 16:07
      Nastawiłam się, że powinno się udać. Tak dla jaj wymyśliłam sobie, że zdam akurat w bluzce w biało-zielone pasy. No i ją założyłam;D
      Pierwsze optymistyczne wydarzenie na egzaminie: zrobiłam łuk bez poprawek (dwa poprzednie razy miałam korekty), drugie optymistyczne wydarzenie: ruszyłam z ręcznego bez większych problemów, na wyczucie (nie ćwiczyłam ruszania z ręcznego przed tym egzaminem i przypomniałam sobie o tym dzień wcześniej - miałam stresa z tym związanego).
      Powtarzałam sobie, że dotychczas przecież byłam o krok od 'wygranej' - zawsze udawało mi się wyjechać z ośrodka i jeździć ponad pół godziny zanim mnie na czymś oblano.
      Pamiętałam o tym, i gdy już minęło pół godziny jazdy po mieście, i zaczęłam się rozpraszać - co egzaminator zresztą zauważył - zaczęłam się z całej siły skupiać na jeździe, patrzeć na znaki, na otoczenie... No i nie popełniłam żadnego błędu. Dotarliśmy do ośrodka i usłyszałam magiczne słowa 'Egzamin został zakończony pozytywnie'. Uff... niezapomniane uczucie:D

      Ps: Było też jedno negatywne wydarzenie: egzaminator przyczepił się do mojego tłumaczenia w jaki sposób zmierzyć poziom oleju. Nie zasiało to jednak paniki w mojej głowie. I chyba o to chodzi - nie dać się stłamsić złym myślom.
Pełna wersja