Dodaj do ulubionych

smieszne sytuacje w L-ce

IP: *.gprs.plus.pl 12.11.08, 15:29
W koncu gdy czowiek zda juz prawko, z biegiem czasu moze smiac sie z
kursu, ze swoich lomnosci, z samego siebie, z bedow ktore
popelnial .Ja jak sobie pryzpominam swoje pierwsze jazdy to
usmiecham sie sama do siebie, w szczeglnosci moje dwie piersze
godziny z instruktorem ktorego kompletnie nie znalam. Od razu
chcialam sie nauczyc przy zmianie biegow nie patrzec na nie, no ale
nie dokonca tak wyszlo bo ...moja reka zamiast wyladowac na biegu,
to wyladowala na jego kolanie, myslalam ze sie zapadne pod ziemie ze
wstydu..., smiac mi sie zawsze chcialo z niego jak nagle dawalam po
hamulcach a moj instruktor biedny ladowal prawie ze na szybie...
Moze wy tez mieliscie pare takich sytuacji, ktore nieraz wprawily
was w zaklopotanie albo rozbawilz was i waszych instruktorw do
rozpuku, piszcie
Obserwuj wątek
    • Gość: maricia Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.08, 15:47
      a miało się takich sytuacji co nie miara:D ja na poczatkowych jazdach miałam
      taką sytuacje: jeździmy sobie poza miastem (bo to pierwsze godziny były), a że w
      elce wiało na wszystkie strony to ja chciałam zamknać szybe po swojej stronie,
      więc naduszam ten przycisk i patrze tez na niego (przycisk). po chwili nieuwagi
      jechałam juz na lewym pasie, a mój instruktor siedzi patrzy i w głos się śmieje
      i mówi, że patrząc w lewo wcale nie musze w lewo skręcac. nic oczywiście nie
      jechało z naprzeciwka. kurcze... wcale to takie smieszne się nie wydaje jak to
      czytam. fajniej było na zywo:D
    • marta3434 Re: smieszne sytuacje w L-ce 12.11.08, 15:48
      ja kiedyś ( na początku kursu) chciałam "zabłysnąć" i opowiedziałam
      mojemu instruktorowi kawał , wydawał mi się śmieszny , ale jak
      zobaczyłam jego skwaszoną minę po tym to myślałam ,że wysiądę z
      auta :-) kawał brzmi : Pani w szkole pyta dzieci na czym śpią ich
      rodzice. Dzieci odpowiadają róznie , że na kanapie, weslace ,łóżku
      itd...do odpowidzi porywa się Jasiu i mówi :- a moim rodzice śpią na
      linie, - jak to Jasiu???- pyta Pani - skąd taki pomysł ? a Jasiu na
      to :- słyszałem jak mamusia mówi do taty - "stary , spuszczaj się
      szybciej ,bo nie zdążysz do roboty "... heh
      • mdrive Re: smieszne sytuacje w L-ce 12.11.08, 22:00
        ...jechałem sobie z Beatką. Widać znak A-30 ( żółty trójkąt z wykrzyknikiem ) a
        pod nim tabliczka "niewidomi". a Beatka, panie...ku, co tam napisane?, ja cicho
        siedzę. No co tam napisane???, frustracja. Kiedy już jesteśmy na wysokości
        znaku, Beatka stwierdza: aha, niewidomi! :):):)
    • nika.7 Re: smieszne sytuacje w L-ce 12.11.08, 16:05
      ja jeszcze nie mam prawka(czekam na egzamin), ale kurs już zakończyłam...
      kiedyś jadąc L'ka (początki za kółkiem), nie zauważyłam staruszki na przejściu,
      a mój kochany instruktor do mnie z tekstem: "czy nie uważasz, że ta babcia
      powinna przeżyć jeszcze trochę?" a ja jakby nigdy nic mówię: "w sumie to masz
      racje, ale jakoś marnie widzę to jej życie". Do końca jazdy tamtego dnia śmiał
      się ze mnie-"najgorzej" było w okolicach przejść dla pieszych. Do dziś nie wiem
      dlaczego to powiedziałam, ale od tamtego czasu mój instruktor jeśli coś źle
      robiłam mówił mi "jakoś marnie widzę"
    • Gość: smigacz Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.08, 17:50
      Mój kolega jechał L-ką, nie wyhamował przed dziurą, coś łupnęło, więc instruktor
      kazał mu się zatrzymać. Wysiadają, na jezdni leży kawał blachy który odpadł od
      malucha po tym łupnięciu (to było dawno, zdawało się wtedy na Fiatach 126p).
      Instruktor drapie się w głowę, patrzy na kumpla i rzecze: Nooo, od dzisiaj
      będziesz jeździł bez blachy.
      • permanentne_7_niebo Re: smieszne sytuacje w L-ce 13.11.08, 08:17
        Co zrobiliście idiotycznego w eLce?
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=46607109&a=46607109
        A co śmiesznego zrobili instruktorzy w eLce?
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=48853071&s_action=w_add
        Najśmieszniejsze rzeczy na jazdach:P
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=66420401
        Co głupiego zrobiliście podczas jazd? :)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=74846002

        A to moje ukochane:
        hahahahaha ale kursant :D! Xx. teraz mi opowiadał, że jechał z
        facetem - mówi mu:
        Xx: - Zbliżamy się do ronda. Proszę dołączyć do ronda i następnie
        jechać przez nie prosto.
        A więc normalny człowiek wie, że ma włączyć się do ruchu na
        rondzie i potem jechać tak jakby prosto, jakby ronda nie było :D. A
        ten jego kursant przez środek ronda przejechał po jakichś tam
        kwiatach :D. Xx. go zatrzymał i pyta się, co on robi, a ten:
        K: - No k.rwa chciałeś prosto, to masz prosto :D
      • Gość: elizelka Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: *.gdynia.mm.pl 15.11.08, 12:08
        Nie wiem czy mylenie kierunków jeszcze kogoś śmieszy, ale mieliśmy
        niezły ubaw:) Ostatnie godziny kursu, Instruktor mówi, że na
        rozwidleniu dróg skręcamy w lewo. A co robi Elizelka? Myśli
        intensywnie, gdzie to lewo jest i nagle- cyk kierunkowskaz w prawo i
        skręca w prawo. Instruktor w śmiech: Elizelka pokaż mi twoją lewą
        rękę!!! Potem już na każdym skrzyżowaniu kazał mi pokazywać rączkę
        odpowiednią, haha ( na żywo było śmiesznie).
        No i dzwonek w komórce mojego Instruktora: Będę brał Cię w
        aucie...eheee...Bezbłędne!!! (atak śmiechu gwarantowany) Pozdrawiam
        • Gość: po egzaminie:) Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: *.kolornet.pl 15.11.08, 12:30
          elizelka ja tez to mialam z myleniem kierunkow jazdy, moze raz lub dwa i
          zastanawiam sie skad to sie bierze? Ze zbyt intesywnego myslenia?:D Dostalam
          polecenie skrecic w prawo a ja dalejze w lewo (z prawym kierunkowskazem!) i
          wjechalam na jakies ciasne podworko pod blokiem, nie moglismy statad wyjechac to
          bylo dopiero:D a pozniej nas jakis mieszkaniec tego bloku opieprzyl: nie macie
          sie juz gdzie uczyc jezdzic ??
          :D
          • Gość: karo-lin Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 12:53
            Dziewczyny wiecie co myślałam że jestem jedyną której sie mylą
            kierunki, ale jednak nie...:)jak jeszcze jeździłam eLką to nie było
            dnia żeby mi sie kierunki nie pogmatawały, podziwiam Piotrka mojego
            instruktora, który dzielnie to znosił.Najgorzej było przy parkowaniu
            zamiast kierownica w lewo, to ja w prawo itd.Najgorzej było na
            egzaminie gdzie pomyliłam kierunki,wczesniej parkowałam i dalej
            mialam jechac ta sama drogą, a ja pojechałam w przeciwna stronę. I
            tak musiałam powtarzac parkowanie i juz spoko.Pod koniec egzaminu
            egzaminator pyta sie : Co chciałaby pani zmienic w swojej jeździe?
            Na to ja mu odpowiadam, chciałabym aby mi sie nie myliły kierunki:)
            A on : Niech mi pani powie dlaczego kobiety nie rozróżniaj stron???
            Ja mu na to: Iż kobiety mają dysfunkcje mózgu (zaczął sie śmiac) i
            ze to jest udowodnione naukowo.Ale ja tez mu nie byłam dłużna, bo ja
            sie go zaopytałam dlaczego mężczyźni nie odróżniają np.sukienki od
            spódnicy?;) i nie odróżniaja kolorów(np. rózu od fioletu)???
            Zatkało go troche, ale egzamin zaliczony!!!;)))
            • elizelka Re: smieszne sytuacje w L-ce 15.11.08, 13:51
              Instruktor nawet mnie zapytał wcześniej, czy nie mam problemu z
              myleniem kierunków, bo WSZYSTKIE KOBIETY to mają:) więc może tak
              podświadomie się zmartwiłam, że jak to? wszystkie kobiety mylą, a ja
              nie???:) No i masz babo placek:) Po tej pierwszej wpadce musiałam
              się już mocno pilnować, bo nagle zapomniałam, którą ręką np. piszę,
              haha (podobno dobry sposób). Ale ten problem znika, jak się
              wysiądzie z L-ki i nie jedzie się pod czyjeś dyktando. Miłego dnia
            • Gość: ana-banana Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.08, 14:46
              Dla jasnosc, to nie zadna dysfunkcja mozgu, tylko to, ze kobiety maja obie
              polkule jakos tam polaczone, juz nie pamietam dokladnie i chyba obie
              wykorzystuja mniej wiecej rownomiernie... chyba musze poszukac to gdzie o tym
              czytalam i dokladnie sprawdzic;)
              Ja zawsze zanim mialam skrecic w ktoras strone musialam pomyslec, ktora reka
              jest ktora, co polegalo na tym, ze w myslach mowilam sobie "prawa, lewa",
              nieswiadomie rozprostowujac przy tym palce w odpowiedniej dloni... fajnie bylo
              jak w ktoryms momencie moj instruktor rozszyfrowal co znacza prostujace sie na
              kierownicy palce;p Ale podczas pierwszej jazdy i jemu sie pomylilo i kazal mi
              skrecic w lewo, podczas gdy mozliwy byl skret tylko w prawo i gdy powtorzylam po
              nim "w lewo?" poprawil sie i zasmial, ze zachowal sie jak kobieta;)
                • Gość: mamona Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.08, 18:24
                  Chamstwo tez jest cecha indywidualna i niestety jestes jedna z osob, ktore je
                  przejawia. Jesli mylenie stron jest wynikiem glupoty, to ja chyba jestem jakas
                  anomalia, bo glupia na pewno nie jestem, a strony mimo to myle, jesli nie
                  zastanowie sie wczesniej ktora jest ktora. Nie obrazaj wiec ludzi, ktorych w
                  zyciu na oczy nie widzialas i z ktorymi nie zamienilas jednego slowa.
                  • 3-tylkoja Re: smieszne sytuacje w L-ce 22.04.09, 19:21
                    Ja zawsze na jazdy przychodziłam w ostatniej chwili,torebka lądowała
                    na tylnim siedzeniu,a że moja praca wiąże się z częstymi
                    telefonami,torebka zazwyczaj otwarta ,aby dotrzeć szybko do
                    aparatu,po zakończonej jeździe bez wysiadania biorę torebkę do
                    przodu,zapisuję kolejne terminy ,instruktor już wysiadł i zabierał
                    swoją kurtkę z tyłu,mówi że wypadła mi guma ,obracam się no jest i
                    do tej pory nie wierzę w to co powiedziałm <<dobrze że tylko do
                    żucia>>a potem cisza ,bałam sie wysiąść i popatrzeć na
                    instruktora.Jemu było wesoło mnie troszkę mniej.
    • Gość: bradpitt Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 19:01
      ja jak rano miałem jazdy, moj instruktor był zawsze tak zaspany, ze
      robił sobie kawe i nigdy tej kawy nie zdążał wypic, wiec raz zrobił
      sobie ta kawe, wziął kubek i wsiadł do samochodu. Jadąc po ulicy na
      pasy wyskoczył mi pies wiec dałem po hamulcach, a jego kawa znalazła
      sie nie dosc ze na nim to i jeszcze mi sie dostało tą kawą....;)
      do dziś nie zapomne jego miny-;0
    • Gość: gość Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: *.ostdsl.pl 15.11.08, 19:28
      dziwnych miałyście instruktorów;błędy,gafy nawet niebezpieczne i....?NIEZŁY
      UBAW???Bo mi się zawsze obrywało,za wszystko.Raz niechcący włączyłam
      wycieraczki,chciałam wył.ale gdzie;na końcu gdy włączyłam spryskiwacze i bliska
      płaczu:no jak???zlitował sie i wyłaczył ale zły był do końca jazd.Ale i tak go
      polubiłam i nawet nie myślałam o zmianie
      • aniamamamarty Re: smieszne sytuacje w L-ce 15.11.08, 20:15
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > dziwnych miałyście instruktorów;błędy,gafy nawet niebezpieczne
        i....?NIEZŁY
        > UBAW???Bo mi się zawsze obrywało,za wszystko.Raz niechcący
        włączyłam
        > wycieraczki,chciałam wył.ale gdzie;na końcu gdy włączyłam
        spryskiwacze i bliska
        > płaczu:no jak???zlitował sie i wyłaczył ale zły był do końca
        jazd.Ale i tak go
        > polubiłam i nawet nie myślałam o zmianie


        miałam to samo, najpierw usłyszałam :"Anka deszcz nie pada", to się
        pytam jak to wyłączyć, instruktor " Ty prowadzisz ten samochód , ja
        działam tylko w sytuacji zagrożenia życia", no to knuję, zadowolona,
        że wyłączyłam jade dalej, a tymczasem okazało się, że włączyłam
        sobie te czasowe, wśiekła pytam - no jak to się wyłącza,
        uśmiechnięty instruktor odpowiada "nie wiem", potem był spryskiwacz
        właśnie, a potem zatrzymanie na jezdni na awaryjnych, żeby
        wycieraczki wyłaczyć, no udało się wreszcie ! Popatrzyłam na niego ,
        a to on miał łzy w oczach - ze smiechu.
        Dzisiaj po raz pierwszy na mojej 39 godzinie za kółkiem wreszcie
        zaczęło padać, komentarz instruktora "no to wreszcie masz szansę
        pojechać ze świadomym użyciem wycieraczek" :))
        • Gość: Kasia Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 15.11.08, 21:07
          To jeszcze o szybkach...
          Na jednej z pierwszych lekcji mój instrukor mówi, że coś szybki
          zakurzone, trzeba przetrzeć... Ale ja nie mam pojęcia jak się włącza
          to spryskiwanie... Więc mówię: zaraz, teraz jadę... A on na to, że
          nie ma w kodeksie przepisu mówiacego, że spryskuje się tylko stojąc:-
          ). Cóż, musiał pokazać;-). A teraz spryskuję już sama i to od kilku
          miesięcy:-).
    • Gość: radek Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 22:44
      nam na kursie instruktor opowiadał o takiej klientce z ktorą jechał
      po raz pierwszy ze jak ja tir zaczął wyprzedzac inny samochód z
      naprzeciwka spanikowała, puściła kierwnice, zamkneła oczy i zaczeła
      krzyczec "nie chce tak młodo umierac"!!!on mało co sie nie posikał w
      gacie ze śmiechu no i ze strachu też...ale agentka była!
      • aniamamamarty Re: smieszne sytuacje w L-ce 15.11.08, 23:50
        Gość portalu: radek napisał(a):

        > nam na kursie instruktor opowiadał o takiej klientce z ktorą
        jechał
        > po raz pierwszy ze jak ja tir zaczął wyprzedzac inny samochód z
        > naprzeciwka spanikowała, puściła kierwnice, zamkneła oczy i
        zaczeła
        > krzyczec "nie chce tak młodo umierac"!!!on mało co sie nie posikał
        w
        > gacie ze śmiechu no i ze strachu też...ale agentka była!

        Ty nie słuchaj instruktora, ale ak złapiesz kapcia przy wyprzedzaniu
        TIRa..to kto się posika..
        • Gość: ala Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: *.gprs.plus.pl 16.11.08, 20:48
          ja to jakbym zaczeła opisywac wszystkie głupotki które mi sie
          przydażyły w trakcie kursu to by mi dnia nie starczyło.... myliłam
          stronyjak miałam skrecic w prawo to skrecałam w lewo,:) ruszałam z
          dwojki lub trojki bo zapominałam zmieniac biegów;)
          raz pomylil mi sie hamulec z gazem, i zamiast wcisnac hamulec to ja
          dawaj po gazie i na czerwonym..., na łuku kiedys w osrodku mało co
          nie przejechałam swojego instruktora, bo nagle mi wyszedł przed
          samochod...a raz tak jakos mi sie zjechało i najechałam na kraweznik
          ze złapałam kapcia....a moj biedny instruktor musiał sie meczyc i
          zmieniac opone, ale był na mnie zły chyba jeszcze przez pare dni...
          • marta3434 Re: smieszne sytuacje w L-ce 17.11.08, 15:40
            tak się zawsze jakoś składało ,że jazdy miałam wieczorami.Wtedy ruch
            był mniejszy itp. trochę mnie to martwiło ,bo stwierdziałam ,że nie
            dam sobie później rady podczas natężenia ruchu.Zaproponowałam mojemu
            instruktorowi żebyśmy choć parę godzin pojeździli w "szczycie".
            A on do mnie z rozbrajającym uśmiechem :" co ? chcesz ze mną parę
            godzin poszczytować..." heh.
            • Gość: j a K a K A Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: 195.116.227.* 19.11.08, 18:16
              śmieszne sytucje?hmmm...??Może ta na egzaminie.Śmieszna była ale dla
              mojego egzaminatora.No więc jade drogą i widze znak,nakaz jazdy w
              prawo za znakiem, więc żeby pokazać egz. że patrze na wszystkie
              znaki powiedziałam pół głosem jak nazywa się ten znak, i po jego
              ominięciu i przejechaniu tak jak on nakazywał po 2m staje i
              mówie. ,,o matko nakaz jazdy w prawo!!!!!"A instruktor no dobrze
              pojechałaś i w śmiech do bocznej szyby żebym nie zauważyła.Dalej nie
              mogę sobie wytłumaczyć dlaczego wtedy stanęłam jak dobrze przecież
              pojechałam.
              • super-dupcik Re: smieszne sytuacje w L-ce 23.11.08, 21:08
                Dawno dawno temu....

                Zacząłem jazdy w lipcu. Upały jak diabli - tak c. a. 30~35 C. Rano była burza, więc do tego wilgotność 100% - sauna. Okna w polonezie pootwierane. Dojeżdżamy do czerwonego światła lewym pasem, na prawym sznur samochodów. Pech i trema - wjechałem prawym kołem w głęboką dziurę wypełnioną wodą i ochlapałem kierowniczkę auta po prawej.
                Oczywiście miała otwarte okno (upał).
                Oczywiście kałuża była wypełniona nie wodą ale ciemną breją. Oczywiście pani miała na sobie śliczny jasny kostium.
                Wywiązała się awantura między ochlapaną a instruktorem. Popyskowali, powydzierali się na siebie, trochę wymienili uwagi o swoich rodzicach.
                Światło zmienia się na zielone, pani rusza z werwą, wpada w dziurę wypełnioną czarną breją, a mój instruktor ma piękny bury rzucik na ślicznej jasnej koszuli...

                Rechotał jeszcze tydzień później kiedy mnie widział.
    • Gość: pinkee Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: *.eastwest.com.pl 13.12.08, 13:29
      Miałam skręcić w lewo na rondzie, co mi jakoś nie bardzo wychodziło -
      ciągle zajmowałam zły pas:) Ale wreszcie udało mi się dobrze
      skręcić, zjechałam już z ronda,a instruktorka do mnie woła: Wyszedł!
      A ja panika,hamulec, patrzę na przejście przede mną, na boki -
      nikogo nie ma...Pytam, kto wyszedł? Odp: manewr:)))
    • Gość: Maka Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.09, 22:17
      ja tez tak miałam z tymi biegami, nieraz była sytuacja że przejście dla pieszych
      trzeba się rozglądnąć dookoła, i zmienić bieg nie patrząc na nie a tu ręka nagle
      na kolanie instruktora:) ale miałam fajnego instruktora który tylko się
      uśmiechał widząc moje zakłopotanie, albo jak wjechałam w potężne dziury i biedny
      aż się trzymał tak nas podrzucało, ale tez cierpliwie mówił ze nic się nie
      stało, albo jak na każdych światłach otwierałam szybę i brałam od panów Metro a
      On je posłusznie odkładał na tylne siedzenie i tylko się śmiał po co mi aż 3
      albo 4:) aj jest sentyment do L:)
    • Gość: Weteranka:) Re: smieszne sytuacje w L-ce IP: 91.194.241.* 05.05.09, 11:02
      To było na mojej pierwszej jeździe...;) instruktor spytał czy kiedykolwiek siedziałam za kierownicą,a ja pod tym względem byłam zielona,fakt sprzęgło,gaz i hamulec nie były mi obce ale byłam tak wystraszona że nie wiedziałam którą nogą wciskać hamulec.Oczywiście prawa noga na gazie a lewa na hamulcu ale jakoś jechałam:P Na początku placyk i łuk,a żeby nie straszyć ludzi na mieście mój wspaniały instruktor postanowił,że pojedziemy za miast abym mogła oswoić się z autem. Po drodze lekko zarzuciło mi tyłem w lewą stronę i zahaczyłam o pobocze...Do końca życia nie zapomnę natychmiastowej reakcji instruktora, który z uśmiechem od ucha do ucha powiedział: "No wiesz, nie skręcaj w las, bo majtki nie pokrzywy!:D" Do końca kursu nawzajem na widok jakiegokolwiek zakrętu wybuchaliśmy oboje śmiechem:) Pozdrowienia dla mego już byłego instruktorka Marcina J.:P

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka