Dodaj do ulubionych

Koniec pewnej przygody

IP: *.chello.pl 15.01.09, 21:10
wreszcie koniec, wreszcie koniec pewnej przygody.
A jednak szkoda, że koniec. :(
Obserwuj wątek
    • inia.frontu Relacja 17.01.09, 08:16
      Mój instruktor (2) się ze mnie śmieje, że informację o tym, że dałam
      zamieszczą sobie na stronie, to będzie trzeba zatrudnić 2 x ty_e
      instruktorów, taki będzie natłok ;D

      Moja siostra wykupiła Mamie dodatkową opcję OC ;D A mój boski szeeef
      powiedział, że jak auto będzie całe, to mogę jeździć służbówką na
      myjnię (taaa, ty_ko ja bez chłopaków się nigdzie nie ruszę...? ;p)

      Nie zdążyłam nawet wypa_ić papierosa, kiedy usłyszałam: „w wyniku
      doboru komputerowego egzaminowanego do egzaminatora...”, zdziwiłam
      się i nie bardzo byłam przekonana, że to o mnie chodzi. Pan
      Egzaminator bardzo forma_ny, nie rozmawiał ze mną podczas drogi na
      p_ac i w ogó_e nie chciał się zaprzyjaźnić:). Już jak usłyszałam
      sposób, w jaki rozpoczynał egzamin, pomyś_ałam, że będzie ostro i że
      tym razem raczej nic z tego. Sprawiał też wrażenie jednego z tych ,
      którzy jak mogą, to wo_ą kasować na p_acu. Było to ty_ko wrażenie.
      Płyny eksp_oatacyjne bez niespodzianek, światła na wyrywki. Pas
      ruchu w pierwszym podejściu: nie wjechałam do końca w stanowisko z
      przodu, więc powtarzałam manewr. Zamiast skręcić kierownicę w prawo,
      dałam w _ewo. Pomyś_ałam: po ptakach, a_e postanowiłam jakoś z tego
      wybrnąć, a jedynym sposobem na wybrnięcie było... wyczucie (tu ukłon
      w stronę mojego instruktora (2), który mnie tego uczył). Zrobiłam.
      Wzniesienie bez niespodzianek. Zawracanie na 3 i wyjazd z WORD.
      Jazda głównie po mieście 50km/h, znacznie mniejszy stopień
      eksp_oatacji strefy 30km/h, wykorzystanej do jazdy na poprzednim
      egzaminie.
      Z atrakcji d_a Radarowców: 2 x skrzyżowanie z łamanym
      pierwszeństwem, z jednej i z drugiej strony skręt w prawo,
      skrzyżowanie całkiem nieda_eko ze znakiem STOP, poza tym trasy a_bo
      mi nieznane, a_bo takie, do których przykładałam mniejszą wagę na
      szko_eniu – bez haczyków, zwykły ruch drogowy. Zie_ona strzałka,
      zawracanie na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym. Radarowa ma
      najłatwiejsze i naj_epiej mi znane trasy spośród WORD-ów w
      Warszawie. Nie chcę się zagłębiać w szczegóły infrastruktury Okęcia,
      nie znam nazw u_ic.
      Parkowałam prostopad_e po _ewej i musiałam przeciąć pas d_a
      przeciwnego kierunku ruchu, zawracałam już przy samym WORD-zie z
      wykorzystaniem infrastruktury. Zawracałam też na skrzyżowaniu.
      Skręcałam w _ewo z u_iczek jednokierunkowych.
      Pod koniec Pan Egzaminator wyrażał niewerba_nie potrzebę z_iczenia
      mi tego egzaminu, zwłaszcza przy zawracaniu, w _ekką panikę wpadłam
      parkując już w WORD-zie, jednak to, zdaje się, do egzaminu w_iczone
      nie było, bo sam mi pomógł i powiedział, co mam robić (głownym
      prob_emem było d_a mnie to, gdzie mam dokładnie wjechać). Sam koniec
      również forma_nie: „Dziękuję, egzamin za_iczony. Nie mam żadnych
      zastrzeżeń”. Wtedy zupełnie mnie zatkało, w myś_ach: „Eeee... co???
      W8... jeszcze raz...”. Kiedy zostałam na zewnątrz tępo wpatrując się
      w to w auto, to w egzaminatora spytał, czy czegoś nie zostawiłam. No
      tak oprócz L to nic. :)

      Chciałam jeszcze podziękować: Panu Egzaminatorowi Wojciechowi, Panu
      Egzaminatorowi Arkadiuszowi i Panu Egzaminatorowi _eopo_dowi.

      I po raz enty, w porządku chrono_ogicznym:: Mojemu Instruktorowi(1)
      Mojemu Instruktorowi(2) i Mojemu Instruktorowi(3). Moim zdaniem nie
      ważne jest to, czy to było 10 minut, 10 godzin, czy 10 _at. _udzi
      się nie prze_icza na godziny. Na przykład:
      - A_e nie wiem, czy ze mną wytrzymasz aż ty_e.
      - A i_e Twój instruktor z Tobą wytrzymał?
      - 70
      - No. To ja wytrzymam 80.
      Na i_e godzin to prze_iczyć?

      Zmie_i_i myś_enie o si_niku benzynowym... ;)
      • inia.frontu Re: Relacja 17.01.09, 08:18
        Mój instruktor (2) się ze mnie śmieje, że informację o tym, że dałam
        zamieszczą sobie na stronie, to będzie trzeba zatrudnić 2 x ty_e
        instruktorów, taki będzie natłok ;D

        * że zdałam, buahahahaha ;D;D;D
        Nie, nie dałam ;D Ale dam... Flachy chłopakom;)
            • permanentne_7_niebo Zapomniałaaaam!!! 18.01.09, 09:45
              Zawsze zazdrościłam kursantom, że przeszli przepuszczenie przez inny
              pojazd, a mnie to jakoś zawsze omijało.
              Wpakowaliśmy się w korek, bo 'jeden z drugim' się stuknęli,
              upakowałam się zaraz za skrzyżowaniem na skrawek wolnego pasa,
              przede mną wstrzymany ruch, daję kierunek na środkowypas, ktoś mnie
              wpuszcza. Ulokowana byłam niefortunnie i Egzaminator powiedział,
              żeby wjechać, a ja się tylko upewniłam: "mogęęęęęęęęę???" i nie
              oblałam na tym:) A wpakowałam się kisznie, niby byłam na swoim
              pasie, ale na granicy tamowania i tak już zatamowanego ruchu:)
      • eliiii Tej pani brakuje L!!!:) 17.01.09, 09:50
        A właściwie jak to z Tobą będzie? Masz czym śmigać? Czy będziesz tak
        jak ja smędzić, że nie masz czym, nie masz jak, że bez sensu, że
        tęsknisz... Ale o tym później, teraz naciesz się prawkiem ile
        wlezie, bo potem...
        Nieeeeeeee, cholera, miałam być "wspomagaczem"... pozytywna energia,
        pewność siebie!!!!! Masz jeszcze w nadmiarze? bo jadę na rezerwie;P
        • toyota08 Re: Tej pani brakuje L!!!:) 17.01.09, 09:58
          Jeżeli to do mnie było to odpowiadam że L-ki mi jak narazie nie
          brakuje. Może za jakiś czas.
          Bo miałam już naprawdę dosyć.
          Jakiś śmigacz się znajdzie.
          Przecież muszę jak najszybciej spróbować tego do czego przez rok
          dążyłam. Tej samodzielności. A jak mi to wyjdzie to nie mam pojęcia.
          Teraz dopiero się okaże czy nadaję się na kierowcę :)
          • eliiii Re: Tej pani brakuje L!!!:) 17.01.09, 10:05
            To było do Linii Frontu, ale dyskusja mile widziana:)
            Czekam z niecierpliwością na Wasze relacje z pierwszych
            samodzielnych jazd, ahhhh ile emocji:)
            Tylko w żadnym razie się nie załamywać (bo bywa różnie), jakby co
            wbijać na forum:) pozdr
            • inia.frontu Re: Tej pani brakuje L!!!:) 17.01.09, 10:45
              Dokładnie: inia monopolu na forum nie ma, a dyskusje nt/ tego, kto
              czym i jak są zawsze b. mi_e widziane;)
              Co do mnie: nasz Heeerszt pozwolił mi śmigać na myjkę, pod
              warunkiem, że Auto wróci całe.... czy_i ta opcja zasadniczo
              odpada ;D A Mama możeeee mi da dojechać do bramy, jak już będę mieć
              p_astik;) Chciałam dziś instruktora namówić, że ju priv auto umyję,
              a_e się tak jakoś miiiiga ;D Ciekawe dlaczego...
              Dobra, bo ja mam robotę (nie to, że nie mam ochoty tu siedzieć całą
              sob... maaaaaaaaam ;D), wpadnę po południu ;D

              Pozytywna energia... kobieto, ja od początku roku chodzę na
              permanentnym haju - a bierz!!! Zabieraj zabieraj ;D
                          • permanentne_7_niebo Ja się idę podleczyć 2 zabiciem psa. 17.01.09, 19:24
                            A potem, kiedy zabrakło już Esther, mówiłem to wszystkim kobietom,
                            aby przestało to coś znaczyć w moim życiu raz i na zawsze, i to
                            jedyne, co mi się w życiu udało, a próbowałem i pisać, i być
                            lotnikiem; chciałem wstąpić do Legii Cudzoziemskiej i potem chciałem
                            iść na wojnę do Wietnamu. A jeszcze potem miałem bogatą żonę; a
                            jeszcze potem inną bogatą kobietę i wszystkim im mówiłem to samo, co
                            mówiłem Esther; te same słowa i w tych samych momentach, ponieważ
                            nie było już Esther, a ja chciałem zniszczyć to wszystko, co
                            należało się jej, i tylko te kobiety o tym nie wiedziały, a kiedy
                            mówiłem im to, nie wierzyły mi i chodziły ze mną do psychiatrów, a
                            inne do nocnych lokali; a ja wciąż mówiłem im te wszystkie słowa,
                            które mówiłem Esther, a potem tłumaczyłem im to, ale nie wierzyły
                            mi; nawet najgłupsze z nich. Nie umiałem ocalić Esther, więc
                            chciałem zniszczyć to wszystko, co należało się jej; nie mogłem już
                            nigdy powiedzieć jej niczego, więc mówiłem to samo tym wszystkim
                            innym, ale nie wierzyły mi. Więc nie udało mi się nawet i to, a
                            Esther wierzyła mi zawsze.

                            Ja się idę podleczyć 2 zabiciem psa. Po harlekinach beczę.
      • mdrive do Linii 17.01.09, 19:54
        ...czy w twojej klawiaturze odpadł klawisz litery L ?????????? :):):)
        Ach już rozumiem. Jesteś już bez L !!! :)
      • Gość: :) Re: Koniec pewnej przygody IP: *.chello.pl 17.01.09, 22:12
        właśnie, że wreszcie! :)
        Wreszcie koniec katorżniczej pracy z zawsze "zbuntowanym ziarenkiem"!!!
        :):):):):):):):):):)
        Mam to z głowy :):):):), ile chęci, ile modłów, ile stresu i ile starań, tego
        nikt nie przeliczy, w żadnej ziemskiej "walucie".
        60,5 godz., 60,5 godz., 60,5 godz. oto jest miara sukcesu.
        Tak, wreszcie koniec.
        To nie znaczy, że nie chciał bym Cię kiedyś jeszcze zobaczyć :):):)!!!!
              • inia.frontu Re: Koniec pewnej przygody 18.01.09, 09:06
                Ej, no... chyba trochę przasadzasz...:) Nauczyłeś mnie nawet nie
                rozpoczynać dyskusji z cyklu: "A móóóóóóóóóóój instruuuuuuuuuktor
                powieeeeeeeeedział...".

                Kurcze, o dziwo z Moim Instruktorem(1) było na odwrót: to ja
                mod_iłam się, żeby się ty_ko nie zdenerwował -> był oazą spokoju i
                NIE DAŁO się go wyprowadzić z równowagi, ale ja ubzdurałam sobie, że
                w końcu na pewno się na mnie wkurzy i żyłam w stresie:)

                Konf_ikt tragiczny mnie dopadł i trzeba było na wszelki wypadek, na
                prostych odcinkach drogi, bronić Chłopców z P_acu Broni (1)(2),
                mojego stadka, moich robaczków i w ten deseń. Dopiero, jak
                zauważyłam, że to i tak nic nie da, to z_uzowałam i zaczęłam
                jeździć:)

                A tak poważnie... czy byłam taka koszmarna ze wzg_ędu na charakter
                (narowistość, bunt, te sprawy), czy ze wzg_ędu na ogromne trudności
                w nauczeniu mnie podstaw jazdy autem (szczegó_ny przypadek tępoty
                drogowej).

                W ogó_e to okropne usłyszeć od własnehgo instruktora: wreszcie
                koniec tej katorżniczej pracy... ;)
                • inia.frontu Re: Koniec pewnej przygody 18.01.09, 09:18
                  Tak to mi mówił, że jestem świetna, jak nie gadam i że jeżdżę
                  prawie, jak kierowca, i że mniej sprawni autkowo kursanci zdawa_i...
                  pic na wodę fotomontarz ;D;D;D;D
                  Wiecie, co mi napisał, jak zdałam? Pozwo_ę sobie zacytować: a_e
                  byłaś na prawdę trudnym "egzemp_arzem". Tak, to nie wątp_iwie jeden
                  z moich największych sukcesów zawodowych!!! TAK!!!!!

                  A ja głupia myś_ałam, że dobrze jeżdżę... ;p;p A jaka byłam w ogóle
                  dumna i b_ada ;p
                  Ale przynajmniej w jednym Moje Chłopaki się zgadzają ;D
                • Gość: :) do Linii IP: *.chello.pl 18.01.09, 20:41
                  "
                  A tak poważnie... czy byłam taka koszmarna ze wzg_ędu na charakter
                  (narowistość, bunt, te sprawy), czy ze wzg_ędu na ogromne trudności
                  w nauczeniu mnie podstaw jazdy autem (szczegó_ny przypadek tępoty
                  drogowej).

                  W ogó_e to okropne usłyszeć od własnehgo instruktora: wreszcie
                  koniec tej katorżniczej pracy... ;)"
                  Na charakter i nieokiełznany bunt.
                  Na pozostałe sprawy też, bo jak Cię przejąłem to byłaś już po wielu godzinach ze
                  swoimi robaczkami ( bez obrażania się, ale nic nie wiedziałaś o jechaniu
                  samochodem ). Z szacunku do Ciebie o "robaczkach" nie będę rozmawiał.
                  A to, że usłyszałaś, że koniec katorżniczej pracy, to cieszyć się powinnaś
                  chyba, nie??? To w moim przekonaniu nie jest okropne.
                  i już nie musisz słuchać mojego przynudzania.
                  No i trzeba prawdzie w oczy spojrzeć, tak byłaś przypadkiem "tępoty drogowej" (
                  twoje słowa ), ale już nie jesteś!!!!
                  Teraz jesteś KIEROWCĄ.
                  Jako instruktor zawsze muszę mówić prawdę!
                  • Gość: Adam do instruktora Linii IP: *.chello.pl 18.01.09, 21:36
                    Prowadzicie jakas prywatna korespondencje na publicznym forum, wiec sie wtrace.



                    > No i trzeba prawdzie w oczy spojrzeć, tak byłaś przypadkiem "tępoty drogowej"


                    Zaden profesjinalny nauczyciel nie ma prawa mowic (doroslym!) uczniom takich rzeczy. Jedzic sie moze nauczyc KAZDY i nie istnieje cos takiego jak "szczegolny przypadek tepoty".

                    Tylko psychopatom sie prawi komplementy, ze sa naj... w czyms malo pozytywnym. 'Najinteligentniejszy zabojca', to ich kreci. 'Wyjatkowo grozny'....'szczegolnie niebezpieczny' itd.

                    Mlodym dziewczynom z deficytem uwagi nie nalezy wmawiac ze sa gorsze, tylko spowodowac zwiekszona koncentracje i wzrost zaufania do siebie oraz cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc i powtarzac, powtarzac.

                    A juz to o najwiekszym osiagnieciu zawodowym, to zwyczajnie ponizej pasa.

                    Linio, gratuluje egzaminu. Zycze wiecej wiary w siebie i wewnetrznego spokoju. Przyda sie na niespokojnych drogach.
                    • Gość: :) do Adama IP: *.chello.pl 22.01.09, 21:40
                      nie Adamie!
                      Jak sam zauważyłeś, prowadzimy trochę prywatną korespondencję.
                      A to wiele zmienia. I nie znając całokształtu popełniasz błąd.

                      Oczywiście w tym:

                      Zaden profesjinalny nauczyciel nie ma prawa mowic (doroslym!) uczniom takich
                      rzeczy. Jedzic sie moze nauczyc KAZDY i nie istnieje cos takiego jak "szczegolny
                      przypadek tepoty".

                      masz 100 % racji. W trakcie szkolenia nigdy jej tego nie powiedziałem a i to, że
                      teraz to pisałem to też z przymrużeniem oka, które Ona rozumie. Ty zrozumiałeś
                      inaczej, mając rację!.
                      Ale z uwagi na "prywatną korespondencję", nie znasz całości zagadnienia.
                      Ona wie, że ja wiem i że to z przymrużeniem oka.
                      W całości przyznaję Ci rację, ale to nie tak jak wygląda.
                      Pozdrawiam i z szacunkiem.
      • inia.frontu Re: Koniec pewnej przygody 18.01.09, 09:29
        Jakbym była podstawiona, to bym pewnie musiała co jakiś czas tak na
        poważnie zmieniać nicki:) A, że robię gazecie frekwencję, to pewnie
        dlatego mnie nie blokują;) Byłam i będę, choć już parę rzeczy mnie
        ominie, tutaj nie muszę być "zawsze genialna idealna" :)
          • permanentne_7_niebo Re: Pomyślałam....................... ......... 20.01.09, 23:31
            2 lata temu chciałam mu dać Finlandię i płytkę z tą piosenką:
            www.youtube.com/watch?v=GIBp8RgSAKQ
            Mam jeszcze tę płytkę. "I kiedy będziesz o mnie myślał, czyń to
            proszę z uśmiechem. Uśmiech, Kowalski, jest najlepszą rzeczą...
            Zwłaszcza Twój".
            Będzie tylko flacha. Nigdy nie myślałam, że zamknę ten rozdział tak
            sztampowo, tak od tak. Nie z potrzeby tylko tak... fachowo.

            Ja napisałem rzecz o trudnej miłości, a Ford zrobił z tego film na
            temat, że ludzie nie mają się gdzie rżnąć, co oczywiście nie jest
            prawdą; rżnąć można się wszędzie.


            Kurde, a ja się miałam dziś "już na pewno" wyspać... ;p
            • eliiii Re: Pomyślałam....................... ........ 21.01.09, 00:16
              permanentne_7_niebo napisała:

              > Kurde, a ja się miałam dziś "już na pewno" wyspać... ;p

              Masz młody organizm, dasz radę:)
              A ja miałam się "już na pewno" uczyć... cholera, teraz muszę walnąć
              sobie kawę jakiej nie lubię- z fusami, moccccną:) po drugiej takiej
              dostaje palpitacji serca i ręcę mi się trzęsą:) ale działa, student
              zniesie wszystko:)
              • permanentne_7_niebo Re: Pomyślałam....................... ....... 21.01.09, 07:32
                > Masz młody organizm, dasz radę:)

                ;D;D;D;D
                No tak, ale założenie było: wejdę na chwilę na forum... ta... ;D

                > A ja miałam się "już na pewno" uczyć... cholera, teraz muszę
                walnąć sobie kawę jakiej nie lubię- z fusami, moccccną:) po drugiej
                takiej dostaje palpitacji serca i ręcę mi się trzęsą:) ale działa,
                student zniesie wszystko:)


                Właśnie przy takiej siedzę (ale musi być Gala) - wielki kubek z
                dużym uchem. Sypana to rytualna, bez niej rano nie kontaktuję
                dokumentnie, nie wiem, o co chodzi. I kilkanaście minut tak
                przymulam i mędzę przy tej kawie. Obowiązkowo. I fajeeek.
                Wczoraj siedząc na forum wypiłam identyczną, po czym poszłam spać ;D
                Rozpuszczalna w ciągu dnia, nierytualna:)
                A na sesję polecam lepszy od redbulla (ltańszy też). Syf straszny,
                no ale raz na jakiś czas.. O.. ja na sesji też obowiązkowo siedzę po
                nocach i czytam... tylko na drugi dzień Baczyński myli mi się ze
                Staffem ;D
      • permanentne_7_niebo Re: Koniec pewnej przygody 21.01.09, 07:40
        Wypas ;D Tekst też nie taki banalny "żałuję, że cię znałam" "kiedy
        znajdziemy się na zakręcie"... Czas się Panom bliżej przyjrzeć:) O,
        jak mi się marz, żeby ktoś coś takiego zrobił i połączym z czymś
        mocniejszym, kocham takie wykręty ;D