Gość: pytajnik
IP: *.chello.pl
06.04.09, 21:19
Jutro drugie podejście. Przed pierwszym w ogóle się nie denerwowałam, ale się
nie udało (oblałam na łuku, który zawsze wychodził perfekcyjnie). Teraz nerwy
niestety są. :( Trzymajcie kciuki jutro po południu, bo coś czuję, że będą
niezbędne. Ale trzeba wierzyć, że dam radę - 55 godzin wyjeżdżonych za mną,
pewność na drodze w stopniu zdecydowanie wystarczającym i OGROMNA ochota na
jazdę. MUSI BYĆ DOBRZE!!!