Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu na

18.04.09, 10:41
prawo jazdy.
Wiem, ze mnie zaraz tu wszyscy zjedza, bo oczywiscie za oblane
egzaminy zawsze sa winni podli egzaminatorzy,zli
instruktorzy,katastrofalne ulice,inni kierowcy,wredni piesi i w
ogole totalny pech:)
No bo przeciez nie sami podchodzacy do egzaminu, ktorzy oblali po
raz 6, 7 czy 10.
Wedlug mnie gorna granica powinno byc 5 egzaminow.Jezeli ktos przy
pieciu podejsciach nie zdal, to najwidoczniej do jazdy samochodem
sie nie daje.Nic w tym przeciez zlego.Sa ludzie, ktorzy nie maja
talentu do spiewania, jezdzenia na nartach czy grania w pilke, a sa
tez osoby, ktore po prostu nijak "nie czuja" jazdy samochodem i
szczerze mowiac nie chcialbym na ulicach miast widziec takiej osoby,
ktora za 7 czy 8 podejsciem jakims cudem zdala, bo akurat tego dnia
miala wyjatkowego fuksa.
    • Gość: pytajnik Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.chello.pl 18.04.09, 12:41
      A ja się z Tobą nie zgadzam. Wybacz, ale fuksa to z reguły mają te osoby, które
      zdają za pierwszym razem (mam nadzieję, że nie uraziłam tym stwierdzeniem tych,
      którzy rzeczywiście prowadzą, jakby urodzili się za kółkiem, ale - spójrzmy
      prawdzie w oczy - takich jest relatywnie niewiele). Osoba, która zdaje egzamin
      za 7 podejściem powinna być, przynajmniej w teorii, lepiej przygotowana do
      prowadzenia auta, a to z racji tego, że wyjeździła więcej godzin (i to co
      najmniej o 10, niż osoba, która idzie na egzamin świeżo po kursie i zdaje za
      pierwszym razem). Ja zdałam za 2 razem, ale wyjeździłam dużo godzin dodatkowych
      jeszcze przed pójściem na mój pierwszy egzamin, bo zwyczajnie chciałam się
      perfekcyjnie przygotować nie tyle do zdania, ile do późniejszej samodzielnej
      jazdy po Warszawie. Za pierwszym razem miałam pecha (wbrew temu, co insynuujesz,
      czasem naprawdę trafia się na zły dzień egzaminatora lub swój, trasa potrafi
      spłatać nam figla, a i pozostali kierowcy mogą mieć znaczący wpływ na wynik
      egzaminu, itp., itd.). Wierz mi, że od pierwszego do drugiego egzaminu moje
      umiejętności się nie pogłębiły ani nie pogorszyły - po prostu miałam więcej
      szczęścia, które, oczywiście w połączeniu z dobrym przeszkoleniem i uczciwym
      podejściem do kursu, pozwoliło mi bezproblemowo przejść przez drugi egzamin. A
      gdybym zdała za szóstym razem, czy Twoim zdaniem byłabym z góry gorszym
      kierowcą, niż np. osiemnastolatek, który zdał za pierwszym? Pomyśl, jakie byłoby
      jego zachowanie za kółkiem i zastanów się, kto powoduje wypadki równie często,
      co osoby "niedouczone". Bo mnie się zdaje, że ci, co zdali właśnie za pierwszym
      razem, ergo ci, co są zbyt pewni siebie.
      • magnusg Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu 18.04.09, 13:13
        A wolalabys pojsc na operacje do lekarza, ktory zdawal swoje
        egzaminy za 1 czy 2 razem, czy do takiego, ktory potrzebowal 7 albo
        8 podejsc?
        • Gość: md Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.09, 13:37
          Co to w ogóle za porównanie?! Dobrze się czujesz?!
          Nie chciałabym kiedyś spotkać na drodze kogoś takiego, jak TY, co myśli, ze kim
          on to nie jest i jak to dobrze nie jeździ.

          Tutaj nie ma różnicy, czy ktoś zdaje za pierwszym czy piątym podejściem,
          bynajmniej nie oznacza to, ze jest gorszym kierowcą.
          Co innego dwudziesty itd, wtedy się zgadzam...
          • xadam30 Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu 18.04.09, 23:51
            > Co innego dwudziesty itd, wtedy się zgadzam...

            Czemu akurat dwudziesty,a nie piętnasty? Możesz uzasadnić, czy po prostu
            przykwasiłaś?
            • Gość: md Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.09, 13:44
              Równie dobrze może być pięćdziesiąty, czy setny...nie chciałam aż tak
              wyolbrzymiać (przynajmniej o tylu razach w Polsce nie słyszałam)
        • Gość: Anna Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 19.04.09, 12:05
          Czy idąc do lekarza wiesz, za którym razem zdał który egzamin? Czy
          za którym razem dostał się na studia? Każesz okazać dyplom czy
          indeks?
          A poza tym... Naprawdę sądzisz, że lekarz - teoretyczny prymus,
          naprawdę najlepiej wykona operację? Sorry, trochę znam to środowisko
          i wiem, że często prymusi z teorii pozostają przy teorii i zrobić
          coś równie dobrze "ręcznie" jest dla nich zbyt trudne.
          Natomiast "tacy sobie" studenci często bywają świetnymi lekarzami.
          Oczywiście, na to nie ma reguły i twierdzenie, że tak jest zawsze
          byłoby głupotą i przesadą.
          Podobnie z oceną kandydatów na prawko... Różnie z tym zdawaniem
          bywa. Wymieniasz powody niezdania tylko ze swego punku widzenia, a
          wystarczy tylko poczytać to forum, aby się dowiedzieć, że oblewający
          często winią głownie siebie i nad swoim chwilowym zaćmieniem
          ubolewają. Co nie znaczy, że i egzaminaor często bywa wredny i ma
          wpływ na wynik.
          Tak więc niech to może WYNIK egzaminu, obojętnie za którym razem,
          świadczy, czy może się wyjechać na drogę, czy nie. To za którym
          razem chyba nie jest najważniejsze. Tym bardziej, że rzeczywiście,
          zarozumialstwo i brawura często charakteryzują tych "za pierwszym".

    • Gość: df Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.09, 12:42
      magnusg napisał:

      > Wedlug mnie gorna granica powinno byc 5 egzaminow.

      To byś pozbawił prawka mnie i jeszcze sporo innych osób z tego forum, które
      jakoś potrafiły przejechać bezwypadkowo i w miarę pewnie dobrych parę tysięcy
      kilometrów. Prawo jazdy i umiejętność kierowania samochodem to żadne przywileje
      dla wybranych.
      • Gość: zlef Parę tysięcy IP: *.austin.res.rr.com 18.04.09, 14:04
        To niektórzy robią w tydzień. Nie rozśmieszaj mnie ;D
        • Gość: df Re: Parę tysięcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.09, 15:27
          Tak, kierowcy TIRów i przedstawiciele handlowi.
        • Gość: Umywalka Re: Parę tysięcy IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 19.04.09, 12:26
          Za zastępny tydzień już stoją u Piotra bram:-).
          Jazda samochodem, podobnie jak każda inna czynność manualna, ale też
          i umysłowa, będzie wykonywana lepiej i lepiej w miarę treningu.
          Ćwiczenie czyni mistrza, tak niestety jest i żaden fenomenalny zlef
          nic tu nie pomoże.
    • Gość: rewes Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.09, 15:32
      Czy chcesz aby WORD-y zbankrutowały?
      Wiedz,że wynik egzaminu daleko może odbiegać od wiedzy,
      umiejętności, potrzeb.
      zdrowia!
      • toyota08 Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu 18.04.09, 18:45
        Ale dlaczego akurat pięć podejść? Dlaczego nie trzy albo cztery?
        Jak to wyliczyłeś? Obserwowałeś ludzi którzy zdali za szóstym i
        więcej i stwierdziłeś, że żle jeżdzą i nie nadają się na kierowców?
        Jak się coś twierdzi to trzeba to podeprzeć jakimiś dowodami.
        Przedstaw je.
    • instruktor-1972 Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu 18.04.09, 19:11
      A ja stwierdzam że kandydaci na kierowców powinni przechodzić
      badania psychotechniczne i zaraz by 30% wyeliminowały bo naprawdę
      niektóre osoby się nie nadają na kierowców a idą na kurs bo
      koleżanka lub kolega idą to ja też pójdę. A wiem coś na ten temat bo
      jestem instruktorem i naprawdę niektóre osoby się do tego kompletnie
      nie nadają.

      • toyota08 Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu 18.04.09, 19:20
        Co do badań to się zgadzam, powinny być takie badania. Ale jak ktoś
        zdaje za 6 czy więcej razem oznacza, że nadal żle jeżdzi tylko
        egzaminator się nad nim zlitował i go w końcu puścił? Musiał chyba
        stwierdzić, że egzaminowany nadaje się już do samodzielnej jazdy?
        • instruktor-1972 Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu 18.04.09, 19:26
          Co do ilości zdawanych egzaminów to się nie zgadzam miałem niedawno
          dziewczynę na jazdach doszkalających która zdała egzamin za 11 razem
          i jak jeździła ze mną to brak uwag jeździła super a gdy szła na
          egzamin to jeden wielki szczepek nerwów i nerwy ją gubiły ale w
          końcu zdała i teraz śmiga swoim samochodem jak stary kierowca.
      • princessofbabylon Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu 18.04.09, 19:39

        instruktor-1972 napisał:

        > A wiem coś na ten temat bo
        > jestem instruktorem i naprawdę niektóre osoby się do tego
        kompletnie
        > nie nadają.

        Jak nie nadają? W jakim sensie? Co z nimi jest nie tak?
        • szeherezada12 Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu 18.04.09, 20:04
          Ja nieskromnie powiem, że mam "dryg" do kierownicy i to nie jest tylko moje
          zdanie, ale mojego męża, mojego taty i 3 instruktorów z którymi jeździłam.
          Zdałam egzamin za 6 razem tylko dlatego, że nie potrafię radzić sobie ze stresem
          jaki wywołuje we mnie strofowanie mnie, a niestety musze powiedzieć, że przez
          ten czas dwa razy w sumie trafiłam na egzaminatora, który był pozytywnie
          nastawiony i nie warczał na mnie przy egzaminie tj. za pierwszym podejściem
          (wtedy wiem, że ja porządnie zawaliłam i uważam, że wtedy nie byłam jeszcze
          gotowa na samodzielne jazdy) no i za ostatnim razem. Za kierownicą czuję się
          świetnie i znam swoje granice i możliwości. Natomiast jeśli chodzi o tych co
          zdają za pierwszym? Hmm, zawsze przytaczam wtedy przykład mojej znajomej, która
          po dwóch latach posiadania posiadania prawa jazdy potrafi się mnie zapytać, czy
          my mozemy tu zaparkować? My chyba jesteśmy KMP? Włos się czasami jeży na głowie
          • Gość: za 1 razem Do garów marsz! Do garów! IP: *.acn.waw.pl 19.04.09, 02:10
            MegaROTFL! Dryg do prowadzenia samochodu u jakiegoś babola, co za SZÓSTYM RAZEM zdał egzamin! Ooo, przebój kabaretowy bieżącego weekendu jak nic!
            Jasne, doskonale jeździsz, ale nie wiedzieć czemu egzaminator strofuje! Pewnie strofuje z racji tej "doskonałej" jazdy! Do garów marsz, podłogi myć, kartofle obierać a prowadzenie samochodu zostaw innym, lepszym od siebie. Autor wątku miał rację, należy ograniczyć ilość prób egzaminacyjnych ale nie tylko poprzez limit ale progresywne podnoszenie cen każdego kolejnego egzaminu oraz w dokumencie PJ powinien być wpisany ośrodek, gdzie był zdawany egzamin. To bardzo ważne, bo jak glina czy ktoś zobaczy u mieszkanki np. Warszawy miejsce zdania Łomżę czy inne tam Siedlce, to od razu będzie wiedział, co tu jest grane. Kupa glupich bab z Warszawy jeździ zdawać do Łomży, bo nie potrafią po Warszawie jeździć, są zagubione, boją się, za duży ruch. Prawko robią w Łomży czy Siedlcach ale potem to już jeżdżą po Warszawie i to jeżdżą tak, że inni mają spotkania z blacharzem. A tępić to głupie, niedouczone babolstwo za kółkiem! Nie wypuszczać Lki na miasto, póty nie nauczy się na placu płynnie jeździć. Nie dopuszczać do egzaminu, kiedy nie umie jeździć. Blokować możliwość zdawania po piątym oblaniu. I od razu lepiej będzie na ulicach! Durne babszyte, zdają po x razy, palą sprzęgła na egzaminach a jeszcze są święcie przekonane, że mają smykałkę, talent, tylko jakiś stres je zżera a egzaminator oblewa. DO GARÓW MARSZ! DO GARÓW!!!
            • lmblmb Wracaj na pole, bo widać do cywilizacji się nie na 19.04.09, 10:03
              Gość portalu: za 1 razem napisał(a):


              > Jasne, doskonale jeździsz, ale nie wiedzieć czemu egzaminator
              > strofuje! Pewnie strofuje z racji tej "doskonałej" jazdy! Do garów
              > marsz, podłogi myć,

              Wracaj na pole, bo widać do cywilizacji się nie nadajesz. Słoma ci z butów
              wystaje, gdybyś nie pochodził ze wschodu, to mógłbyś mnie nawet zdziwić swoim
              wyskokiem.

              Egzamin to egzamin, a jak to w Polsce zawsze jest, w życiu jest inaczej. Ja
              zdałem za pierwszym razem, i co z tego? W pierwszym roku spowodowałem dwie
              stłuczki, bo nie "czułem" samochodu. Tego nie uczą na egzaminie, za to walą
              sporo teorii.
            • Gość: s Re: Do garów marsz! Do garów! IP: *.chello.pl 19.04.09, 11:49
              Kupa glupich
              > bab z Warszawy jeździ zdawać do Łomży, bo nie potrafią po Warszawie jeździć, są
              > zagubione, boją się, za duży ruch. Prawko robią w Łomży czy Siedlcach ale pote
              > m to już jeżdżą po Warszawie i to jeżdżą tak, że inni mają spotkania z blacharz
              > em. A tępić to głupie, niedouczone babolstwo za kółkiem! Nie wypuszczać Lki na
              > miasto, póty nie nauczy się na placu płynnie jeździć. Nie dopuszczać do egzamin
              > u, kiedy nie umie jeździć. Blokować możliwość zdawania po piątym oblaniu. I od
              > razu lepiej będzie na ulicach! Durne babszyte, zdają po x razy, palą sprzęgła n
              > a egzaminach a jeszcze są święcie przekonane, że mają smykałkę, talent, tylko j
              > akiś stres je zżera a egzaminator oblewa. DO GARÓW MARSZ! DO GARÓW!!!

              ojej, nie masz powodzenia u plci przeciwnej, ze sie tak rzucasz? :D
              • Gość: doorothy Re: Do garów marsz! Do garów! IP: 212.191.172.* 25.04.09, 14:47
                Mam nadzieję, że nie ma powodzenia u kobiet...
            • Gość: doorothy Re do wypowiedzi tepego chłopa ze wsi IP: 212.191.172.* 25.04.09, 14:45
              No kochany, tym razem to chyba przegiąłes z lekka tępy chłopie,
              współczuję Twojej zonie, jesli takową posiadasz, biedna kobieta.
              Jeśli jeszcze zony nie masz, to współczuje tej, z którą się ożenisz.

              Czy tutaj jest ktoś, kto kasuje takie posty????????????????????????
        • Gość: p7 Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.09, 06:15
          heh, za dużo z nimi roboty..
          każdego się da, przynajmniej na tyle, żeby się nie zabił, ale nie z
          każdego da się zrobić kubicę
    • mdrive Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu 18.04.09, 20:31
      ...miałem też osobę, która się wybrała na egzamin. Oboje wiedzieliśmy, że zda go
      nie mogła. ( nie moja kursantka, z innego ośrodka ).
      Już umówiła sobie dalsze doszkalanie, tak na zapas. Wieczorem dzwoni, że
      zdała!!! ???.
      Czy ona lepsza bo za pierwszym, czy ten kto nieźle jeździ, ale za 5-tym? Nie
      wiem :( ( wiem, oczywiście ).
      Reasumując niue ten lepszy, który szybciej zda.
      • Gość: Paweł Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.09, 23:24
        Mąż ci powiedział ze masz dryg do kierownicy i tata też. zdałas za 6 razem.
        BUHAHAHAHAHA. kobiety.
    • Gość: kameleon Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.chello.pl 19.04.09, 00:31

      No dobrze, ale teoretycznie egzaminator nie wie który raz z kolei zdaje dana
      osoba. Więc każdy jest tym pierwszym! Z doświadczenia swojego i znajomych wiem,
      że za pierwszym razem zdają przerażeni podstarzali faceci, a młode kobiety,
      które czują się pewnie za kierownicą to już nie koniecznie (bo kandydat na
      kierowcę nie powinien czuć się zbyt pewnie) - nie żebym była znów taka młoda!!! :-)
      • Gość: Emilka Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.09, 08:03
        Mnie właśnie gubi pewność w prowadzeniu autka.. Jestem już po skończonym kursie
        i wykupiłam godziny doszkalające i podczas tych godzin popełniłam więcej błędów
        niż przez cały kurs..;/
      • zloty.strzal Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu 19.04.09, 08:16
        Z doświadczenia swojego i znajomych wiem,
        > że za pierwszym razem zdają przerażeni podstarzali faceci, a młode kobiety,
        > które czują się pewnie za kierownicą to już nie koniecznie (bo kandydat na
        > kierowcę nie powinien czuć się zbyt pewnie)

        Ile osób to doświadczenie obejmuje? Dwie?
    • to_bebe Korupcja i niekompetencja 19.04.09, 10:19
      Jeśli z WORD-ów zniknie panosząca się tam korupcja, a egzaminatorzy nie będą
      ściśle (jak to jest w praktyce) przydzieleni do "swoich" miast (np. codziennie
      będą egzaminować w innym mieście Polski, niekoniecznie im znanym) to dopiero
      wtedy możemy zaczynać próby dyskusji o górnej granicy podejść do egzaminu.

      Gdzie wy ludzie żyjecie? Trafiło się ślepej kurze ziarnko i gdacze ;)
      • Gość: szeherezada12 do za 1 razem IP: *.chello.pl 19.04.09, 11:10
        Takich buraków jak ty właśnie gubi pewność siebie i przeświadczenie o swojej
        niezniszczalności, Później jeździ taki, wyprzedza na 3 i stąd biorą się wypadki
        z udziałem "niedoświadczonych" kierowców, no bo jak tu się zachować kiedy taki
        burak jedzie, wyprzedza, hamuje, nie używa kierunkowskazów. Napatrzyłam się już
        na takich "szczęściarzy" co to zdają za pierwszym razem. I powiem ci, że nie
        boję się ruchu drogowego, bo przepisy znam perfekt i nieraz zaginam mojego męża,
        który ma prawko od 18 lat, nieraz zaginam mojego brata, który jest policjantem i
        zdał właśnie za pierwszym razem. Te moje 6 prób nauczyło mnie, że trzeba jeździć
        z pokorą. I tak jak pisałam na sympatycznych egzaminatorów trafiłam 2 razy.
        Wszyscy inni próbowali mnie już na siłę zagiąć przy obsłudze pojazdu różnymi
        tekstami, aaa i od razu mówię, zawsze oblewałam dopiero na mieście nigdy nie na
        placu i to najszybciej oblałam po 25 minutach jazd. 40 minut w stresie
        egzaminacyjnym to stanowczo za długo!!!
        • Gość: pytajnik Re: do za 1 razem IP: *.chello.pl 19.04.09, 12:52
          Za pierwszym razem oblałam na placu, nie zdążyłam nawet wyjechać na prostą na
          łuku. Mój egzamin trwał jakieś 10 min., przy czym ok. 2 z tych minut siedziałam
          za kółkiem. Egzaminator od początku był potwornie niemiły, nie patrzył na mnie,
          kiedy do niego mówiłam, wchodził mi w słowo, przy masce stał odwrócony tyłem,
          wyzwał mnie od idiotek i bezmózgich zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć na temat
          wlewu oleju (a zaznaczam, że byłam PERFEKCYJNIE przygotowana z pierwszego etapu
          egzaminu!!!). Jak tylko wsiadaliśmy do auta - w okamgnieniu robił się milutki
          (kamery?); wysiadka - i znów jechanie po mnie. Byłam gotowa na stres
          egzaminacyjny, ale czegoś takiego się nie spodziewałam, bo sprowadzono mnie do
          poziomu poniżej wszelkiej godności. Czy to czyni mnie gorszym kierowcą? Czy to,
          że zdałam za drugim razem czyni mnie lepszą od tych, którzy zdali za 6-tym? Po
          kursie wyjeździłam mnóstwo dodatkowych godzin, bo nie chciałam być jak ci, co to
          im się "udaje" na egzaminie. Na pierwszy egzamin poszłam na totalnym luzie,
          który jednak zniknął od razu po pierwszych słowach egzaminatora. Chciałam zdać
          za umiejętności. I co? I miałam pecha. Jestem "głupią babą", jak to raczyłeś
          nazwać, drogi kolego, a mimo to codziennie zauważam, jak ludzie łamią przepisy,
          jak nie dają kierunków przy wyprzedzaniu, jak bezsensownie parkują, jak
          niebezpiecznie jeżdżą. I szczerze wierzę w to, że szeherezada ma dryg do
          kierownicy, podobnie, jak ma go wiele innych osób, którym po prostu nie udało
          się zdać wcześniej (z różnych względów). Egzamin to przecież wypadkowa
          okoliczności, pogody, warunków logistycznych, stanu auta, czy humoru
          egzaminatora. Niestety, nie zawsze świadczy o tym, jak jeździmy i jak będziemy
          przez następne lata jeździć. A z Twoją pewnością siebie, wolałabym nie spotkać
          się światła w światła z Tobą na ulicy!!!
          • Gość: jedź poprawnie Re: do za 1 razem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.09, 22:02
            Są egzaminatorzy którzy stosują bardzo silny stres jako element
            egzaminu. Uważają że dla kursantów jazda pod stresem, kiedy będzie
            już prawko w ręku może się okazać zbawienna. Różne sytuacje zmuszają
            nas do jazdy samochodem. Być może przyjdzie nam jechać w jakimś
            stresie - tak się nie musi stać, i tak też nie musi wcale być, ale
            taka sytuacja może zaistnieć. A wtedy jak znalazł,- bo przecież
            nie można wówczas popełnić żadnego błędu.
            • Gość: Mariussz Re: do za 1 razem IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 19.04.09, 22:12
              No to jeszcze dołączyć do egzaminu trzęsienie ziemi, powódź i jakieś
              małe tsunami, bo w końcu może się zdarzyć! I koniecznie przejazd pod
              walącym się drzewem, bo silne wiatry i pioruny to u nas wcale nie
              rzadkość. I jeszcze kilka innych przekszkód też by nie zawadziło. W
              końcy WORD-y z tego żyją. Z oblewania nas! Im więcej okazji tym
              przecież lepiej!
            • Gość: doorothy Re: do za 1 razem IP: *.net.euron.pl 20.04.09, 15:19
              No super że tak powiem... Pozwól, że nie skomentuję...
        • Gość: doorothy Re: do za 1 razem IP: *.net.euron.pl 20.04.09, 15:18
          Popieram w 100%
          Dodam jeszcze, że mądrali nie mieści się w głowie, iż ktoś mógłby
          świetnie śmigać na jazdach doszkalających, ale być zjadanym po
          prostu przez stres na egzaminie. I że ten stres jest właśnie
          winowajcą. Mądrali udało sie za 1 razem zapewne.
    • Gość: doorothy Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.net.euron.pl 20.04.09, 15:13
      Wiesz co mądralo? Pocałuj się w nos. Oczywiście nie bierzesz pod
      uwagę czegoś takiego, jak stres, bo to wg Ciebie kolejna
      wymówka "ofermy", która zdaje 5 czy 6 raz? Ja nie zdałam 5 razy,
      podyskutuj ze mną proszę, zachęcam. Ja Cię nie zjem.
      • Gość: za 1 razem Re: Powinna byc gorma granica stresu IP: *.acn.waw.pl 20.04.09, 19:13
        Ale o czym tu mowa? Jak nie potrafisz pokonać stresu i to po raz chyba szósty, to znaczy, że nie jesteś w stanie przystąpić do egzaminu a co za tym idzie posiąść uprawnienia do prowadzenia pojazdu.
        Biorąc za dobrą monetę wymówki kursantów, twierdzących jakoby potrafili jeździć, ale niezależny od nich stres im zdanie egzaminu uniemożliwia, należało by w ogóle zmienić zasady wszystkich państwowych egzaminów od matury począwszy. Potem egzamin wstępny na studia, potem obrona pracy magisterskiej i ja myślę, że ewentualna rozprawa doktorska też się 'załapie'. Co z tego, że jakiś małolat oblał maturę, skoro zaraz on i jego rodzice zaręczą, jakim on jest dobrym, pilnym uczniem, ale na maturze stres go zjada i biedak zdać nie może. Oczywiście to nie jego wina, że oblał trzeci raz egzamin dojrzałości. On jest cacy uczniem, tylko ten niezależny od niego stres. Aha, oczywiście nauczycielki się uwzięły!

        Nie ma tak, Miła Pani. Albo się poważnie podchodzi do państwowego egzaminu i pokonuje się stres, albo należy dać sobie siana i nie rozsiewać głupich pogłosek, jakoby miało się 'dryg', ale zły egzaminator oblał. Wiesz dlaczego mnie nie oblał? Bo nie popełniłem ani jednego błędu. Wiesz dlaczego nie spowodowałem żadnego wypadku od zrobienia prawka? Dlatego, że normalnie umiem jeździć. Nie po mistrzowsku, nie nadzwyczajnie i bez piractwa, jak to niektóre baby tu twierdzą. Ja najzwyczajniej NAUCZYŁEM SIĘ przez 40 godzin jazd, zdałem egzamin i od tamtej pory jeżdżę, od pewnego czasu pracując właśnie jako kierowca. Gdybym zdanie za 1 razem zawdzięczał tylko fartowi, jak to jedna tu twierdziła, to pewnie już w ciągu tygodnia po odebraniu prawka zrobiłbym dzwon. Ale nie zrobiłem. Skoro wożę szefostwo w samochodzie za 150 tysięcy, no to chyba nie dali mi kluczyków na zasadzie "młody, szybko się nauczy". Wcześniej jeździłem mniejszym, tańszym i nie woziłem garniaków. Nie rozbiłem go a przejechałem chyba 55 tysięcy kilosów. I uwierz mi, odkąd prowadzę taki fajny samochodzik o długości 4,65 metra i wadze dwóch ton, to znacznie częściej mam stresujące sytuacje niż na egzaminie prawa jazdy, gdzie wystarczyło tylko ostrożnie przejechać kawałek jednej dzielnicy miasta bez naruszania przepisów. Ja Ci mówię, jakbyś tak sobie pojeździła po kraju, jako etatowy driver, tak 3 tysiące km przez tydzień, to się sama byś zdziwiła, ile większych stresów człowiek ma za kółkiem niż na elce. Pusty śmiech mnie ogarnia, jak czytam, że tylko szczęściem i zrządzeniem losu zdałem za 1 podejściem. Jasne, mam propozycję do tych zdolnych pań, potrafiących jeździć, ale nie mogących zdać: Wsadzę was w Volvo S60 i każę o piątej rano ruszać na Śląsk a po podłudniem powrót do DC i zobaczycie, kiedy będziecie mieć więcej stresów, czy na elce jakimś jarisem czy smokiem robiąc 800 km w jeden dzień. Pasuje?
        • szeherezada12 Re: Powinna byc gorma granica stresu 20.04.09, 20:04
          Drogi "za 1 razem" jak ja Ci zazdroszczę takich "stresów", w ogóle cud, miód, a
          nie życie. No i gratuluję pracy, która spełnia Twoje aspiracje zawodowe.
          Współczuję jednak, że tylko takimi osiągnięciami możesz się pochwalić jak
          egzamin na prawo jazdy za pierwszym razem, czy prowadzenie volvo s60 (o takim na
          własność to możesz tylko pomarzyć). Wiesz, ja w swoim życiu przeszłam przez
          wiele egzaminów, a matura, którą tu przytaczasz to pryszcz. Podczas żadnego
          egzaminu nikt mnie nie gnoił i nie próbował mnie przekonać, że nic nie umiem. Z
          taką patologią spotkałam się tylko na egzaminie na prawko, a możesz mi wierzyć,
          że czułam się do niego przygotowana. Dopiero kiedy sobie odpuściłam i
          powiedziałam, że mam gdzieś i, że tego plasticzku mieć nie muszę to się udało.
          Aaaa i pewnie nie chciał byś wiedzieć jak takich "zawodowych" kierowców
          określają te "garniaki" o których piszesz.
        • Gość: doorothy Re: Powinna byc gorma granica stresu IP: 212.191.172.* 20.04.09, 20:10
          Szanowny Panie - jestem magistrem ekonomii, miałam w swoim zyciu
          wiele egzaminów, w tym językowych i jakoś udało mi sie pokonac stres
          (skoro już się zaczynamy licytować). To po pierwsze. Po drugie
          Szanowny Panie nie miałam na mysli Pana, kiedy pisalam o fuksowskim
          zdaniu za 1 razem. Nalezy nauczyć się czytac ze zrozumieniem. Po
          trzecie nigdzie nie napisałam, że ktoś sie na mnie uwziął -
          przeciwnie Szanowny Panie Najmądrzejszy - chwaliłam swoich
          dotychczasowych egzaminatorów nie mając do nich żadnych uprzedzeń.
          Cóż, Panu się nie mieści w głowie, ze egzaminator może się jednak
          uwziąć-mnie to nie obchodzi, ja czytam wypowiedzi na tym forum i
          wierzę, że tak się zdarza często.
          Po kolejne-nie zamierzam zostać kierowcą i w nic mnie Pan nie
          musi "wsadzać", jak to Pan ładnie ujął. Mnie prawo jazdy potrzebne
          jest po to, żebym mogła dojechac do pracy 30 km i z niej wrócić, a
          to nie jest chyba jakiś straszny stres.

          > Ale o czym tu mowa? Jak nie potrafisz pokonać stresu i to po raz
          chyba szósty,
          > to znaczy, że nie jesteś w stanie przystąpić do egzaminu a co za
          tym idzie posi
          > ąść uprawnienia do prowadzenia pojazdu.

          Tak? To prosze sobie wyobrazić, iż wyjeżdziłam do tej pory 76 godzin
          i uważam, iż jeździc potrafię wystarczająco dobrze, aby poruszac się
          po naszych polskich drogach.


          > Biorąc za dobrą monetę wymówki kursantów, twierdzących jakoby
          potrafili jeździć
          > , ale niezależny od nich stres im zdanie egzaminu uniemożliwia,
          należało by w o
          > góle zmienić zasady wszystkich państwowych egzaminów od matury
          począwszy. Potem
          > egzamin wstępny na studia, potem obrona pracy magisterskiej i ja
          myślę, że ewe
          > ntualna rozprawa doktorska też się 'załapie'. Co z tego, że jakiś
          małolat oblał
          > maturę, skoro zaraz on i jego rodzice zaręczą, jakim on jest
          dobrym, pilnym uc
          > zniem, ale na maturze stres go zjada i biedak zdać nie może.
          Oczywiście to nie
          > jego wina, że oblał trzeci raz egzamin dojrzałości. On jest cacy
          uczniem, tylko
          > ten niezależny od niego stres. Aha, oczywiście nauczycielki się
          uwzięły!

          No cóż, egzamin maturalny, czy nawet doktorski to, sam Pan musi
          przyznac, trochę inna sprawa, niż egzamin na prawo jazdy.


          I uwierz mi, odkąd prowadzę taki fajny samochodzik o długości 4,65
          metra i wad
          > ze dwóch ton, to znacznie częściej mam stresujące sytuacje niż na
          egzaminie pra
          > wa jazdy, gdzie wystarczyło tylko ostrożnie przejechać kawałek
          jednej dzielnicy
          > miasta bez naruszania przepisów. Ja Ci mówię, jakbyś tak sobie
          pojeździła po k
          > raju, jako etatowy driver, tak 3 tysiące km przez tydzień, to się
          sama byś zdzi
          > wiła, ile większych stresów człowiek ma za kółkiem niż na elce.
          Pusty śmiech mn
          > ie ogarnia, jak czytam, że tylko szczęściem i zrządzeniem losu
          zdałem za 1 pode
          > jściem. Jasne, mam propozycję do tych zdolnych pań, potrafiących
          jeździć, ale n
          > ie mogących zdać: Wsadzę was w Volvo S60 i każę o piątej rano
          ruszać na Śląsk a
          > po podłudniem powrót do DC i zobaczycie, kiedy będziecie mieć
          więcej stresów,
          > czy na elce jakimś jarisem czy smokiem robiąc 800 km w jeden
          dzień. Pasuje?

          LITOŚCI! Nie zamierzam zostac tirówką!!!


        • Gość: naturia Re: Powinna byc gorma granica stresu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.09, 22:04
          Gościu- za 1 razem! Może potrafisz prowadzić samochód (choć nikt
          tego nie widział), ale masz poważny problem z własną seksualnością.
          To się leczy, naprawdę! Jesteś strasznie spięty i nabuzowany
          hormonami. Idź do mądrego lekarza- najlepiej kobiety, który rozwiąże
          Twój problem. Żeby wyrwać fajną babkę nie trzeba być atrakcyjnym,
          czy mieć kasę. I nie miej kompleksów, że jesteś tylko kierowcą. Jak
          będziesz fajnym, wyluzowanym gościem, to może w końcu przytrafi Ci
          się ten pierwszy raz, wierz mi. Trzymam kciuki. Pozdrawiam
          • Gość: Nero Re: Powinna byc gorma granica stresu IP: *.dip.t-dialin.net 21.04.09, 15:02
            A ty co?Ruska wrozka jestes ze szklana kula?Ucz sie lepiej do
            twojego 12 podejscia.Moze ci sie uda tym razem:)
            • Gość: doorothy Re: Powinna byc gorma granica stresu IP: 212.191.172.* 21.04.09, 15:28
              A ty? Masz jakiś problem jak kolega?
    • julus908 Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu 20.04.09, 20:57
      Jedni uczą się szybciej, drudzy wolniej, proste. Osoba która zdała egzamin za 8
      razem jeździ tak samo dobrze, jak osoba, która zdała za pierwszym i dlatego
      właśnie ZDAŁA ten egzamin. Jeśli ktoś twierdzi, że osoba, która właśnie zdała za
      8 podejściem nie nadaje się do jazdy samochodem to tym samym kwestionuje
      kompetencje egzaminatora. A skoro egzaminator jest niekompetentny, to może
      pomylił się również wtedy, kiedy zaliczył egzamin komuś kto zdawał pierwszy raz?
      Jeśli ktoś nie nadaje się do prowadzenia samochodu, to albo nie dostaje
      pozwolenia od lekarza, albo ośrodek w którym robił kurs nie podpisze mu papierów
      zezwalający na podejście do egzaminu.
      Pozostałe osoby nadają się do prowadzenia samochodu, ale potrzebują mniej lub
      więcej praktyki.
      • Gość: Magnus Nie ugodze sie IP: *.dip.t-dialin.net 25.04.09, 09:53
        "Jedni uczą się szybciej, drudzy wolniej, proste. Osoba która zdała
        egzamin za 8
        > razem jeździ tak samo dobrze, jak osoba, która zdała za pierwszym
        i dlatego
        > właśnie ZDAŁA ten egzamin."
        Problem polega na tym, ze w czasie nauki jazdy uczysz sie tylko
        ulamka tego co cie pozniej spotka na drodze.Tam bedziesz mial do
        czynienia z sytuacjami, ktorych na nauce jazdy nigdy nie
        przerabiales i jezeli ktos wtenczas 8 razy gorzej ja oceni, badz 8
        razy wolniej na nia zareaguje niz kierowca, ktory zdal za 1 czy 2
        razem,, to moze byc nieciekawie.Egzamin w koncu kiedys kazdy zda, bo
        go sie do tego poprostu wytresuje.Za 8 czy 10 razem pewnie jeszcze
        bedzie mial podobna trase niz na ktoryms z poprzednich podejsc,
        wiec w koncu mu sie uda.
        • Gość: Magnus "Nie ZGODZE sie" mialo byc:) IP: *.dip.t-dialin.net 25.04.09, 09:54
          Sorry literowka.
        • Gość: Emilka Re: Nie ugodze sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.09, 11:25
          Moim zdaniem nie ważne za którym razem zda się egzamin. Ważne jest żeby czuć się
          pewnie i mieć świadomość że poradzi się sobie bez pomocy Instruktora. Po prostu
          być przygotowanym do samodzielnej jazdy.A egzamin w pewnym stopni sprawdza tą
          umiejętność. Dla mnie udało się zdać za pierwszym razem. Dlaczego?Dlatego że
          byłam przygotowana, pewna swoich umiejętności i techniki jazdy. Skupiałam się na
          sytuacjach na drodze a nie na zdaniu prawka. Oczywiście nie ukrywam że trochę
          szczęścia też jest potrzebne. Pozdrawiam wszystkich:)))
        • julus908 Re: Nie ugodze sie 25.04.09, 14:08
          Zaraz napiszesz, że ktoś kto zdał za pierwszym razem jest dobrym kierowcą. Guzik
          prawda. I tak KAŻDY uczy się jeździć dopiero po odebraniu prawka. Jak
          przejedziesz bez wypadku, stłuczki 100 tys. km to możesz powiedzieć, że jesteś w
          miarę dobrym kierowcą. A ludzie oblewają za różne rzeczy, również za takie które
          później w normalnej jeździe nie powodują zagrożenia na drodze. Sama jak zdawałam
          widziałam, jak egzaminator obok oblała dziewczynę bo powiedziała, że światło
          przeciwmgłowe jest czerwone a nie jasnoczerwone.
          • to_bebe Re: Nie ugodze sie 25.04.09, 14:17
            I ja o tym właśnie chciałam napisać! Ale jakoś wszyscy zignorowali mój prowokacyjny post! Po prostu egzaminatorzy/ośrodek z tego żyją, że oblewają (i biorą w łapę)... A mają oni wielką przewagę, to nie prawda, że jak umiesz to zdasz. Potrzebna jeszcze dobra wola egzaminatora! Mogą cię tak wyprowadzić z równowagi, że zrobisz jakiś głupi błąd (i nie piszcie, że trzeba umieć prowadzić w stresie, bo to całkiem inny rodzaj stresu-no chyba, że zamierzasz wozić teściową :P)

        • Gość: doorothy Re: Nie ugodze sie IP: 212.191.172.* 25.04.09, 16:42
          Puknij się w głowę człwoieku.
          • Gość: obserwator Re: Nie ugodze sie IP: *.idc.net.pl 25.04.09, 17:09
            Jest moda na oskarżanie wszystkich tylko nie siebie.
            Jest moda na oskarżanie tych wrednych egzaminatorów, WORD-ów.
            Co to daje? Nic. Najwyżej trochę więcej strachu przed egzaminem.
            "Mądrzy" twierdzą, ze każdy uczy się dopiero po zdaniu egzaminu.
            Większą bzdurę trudno wymyślić!!!!!!!!
            Oczywiste, że doświadczenie zdobywa się ciągle, przejechanie 100 tys. km bez
            wypadku nie daje żadnej gwarancji, że następne też będą bezwypadkowe.
            Na egzaminie pokazuje się znajomość zasad i przepisów. Ale to warto umieć.
            Co do zdawania za którymś razem? A co to ma do rzeczy? Ktoś zda za
            pierwszym, inny za dwudziestym. Czy ten pierwszy jest lepszy?
            Bardzo wątpię.
            Natomiast sensowne byłoby podejście, ze uczę się dla siebie.
            Byłoby prościej i łatwiej. Ale skoro ktoś potrzebuje wielu egzaminów, aby się
            dowiedzieć, że trzeba jeszcze coś opanować to trudno. Różni są ludzie.
    • Gość: Hejdi Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: 89.231.204.* 20.04.09, 21:21
      Uważam że mówisz głupoty... JA dzisiaj zdałam za 5 razem:), znam osoby które zdały dopiero za 7 czy 8 razem i teraz jeżdżą bez najmniejszego problemu do pracy po 40km przez większe miasta. Dzisiaj mój egzaminator powiedział że "porządnie jeżdżę", i sądzę że dlatego iż po 5 razie czuje się pewnie za kierownicą:)więc życzę powodzenia tym którzy zdają po więcej niż 5 razy. Nie załamujcie się :):):)
      • Gość: xxxxx Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.idc.net.pl 25.04.09, 21:34
        Hejdi, adresuj na który post odpisujesz :-)
      • Gość: leosia Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.unused.derbynet.waw.pl 28.04.09, 22:02
        zadzam się z powyższym, limit egzaminów to głupota i nieopłacalne
        dla Wordów, gdyby egzaminy były darmowe lub opłata za nie
        symboliczna, zdawalność byłaby większa, bo nie byłby to biznes,
        teraz w dużej mierze jest
        • magnusg Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu 29.04.09, 17:54
          Tak argumentujac nikt nie powinien zdawac, za 1 czy 2 razem.A jednak
          mnostwo ludzi zdaje.
          • Gość: leosia Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.unused.derbynet.waw.pl 29.04.09, 18:06
            dlaczego nikt? poza tym ha ha z tym "mnóstwem". Jak zdawałam to na
            dwadzieścia parę osób przechodziła jedna, a reszta repeta. Masz
            jakies dane statystyczne? Fajnie by było jakby zostały
            przeprowadzone sondaże, np. ile osób w danym WORDzie zdaje za 1-
            szym, 2-gim, etc. razem
    • Gość: tak, tak Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.chello.pl 30.04.09, 00:38
      a inni nie mają talentu do korzystania z słownika ortograficznego... w każdym
      razie chwali Ci się, że gorma granica, zamieniła się jednak na gorną :)))))))
      Cóż mam powiedzieć ??? Ile może być podejść do matury ??? z języka polskiego,
      pewnie te pięć :))
      • Gość: marzena Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.09, 20:12
        Życzę wszystkim zdającym po raz 1,2,3,4,5,6,7,8,9itd-POWODZENIA.
        Tylko Polak, może wymyślić coś tak upodlającego jak swoista selekcja zdających.
        Nawet nie chce mi się dyskutować z kimś, kto ma wyprostowane zwoje mózgowe, jak
        "zdający za 1 razem".
        • Gość: Magnus Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.dip.t-dialin.net 02.05.09, 22:10
          Kolezanko-na wiekszosci egzaminow sa takie granice.Widzialas kogos,
          kto zdawal mature 8 albo 9 raz.?Albo magisterke?Testy kwalifikacyjne
          do pracy??
          • Gość: kleo Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.unused.derbynet.waw.pl 02.05.09, 22:37
            nie ma odgórnie granic ile mozna zdawać maturę czy magisterkę, ale
            ludziom nie chce się podchodzić kilka razy, z resztą większość zdaje
            za 1-szym, ewentualnie 2-gim razem, a te egzaminy nie są płatne
            ponad 100 zł, tylko są za darmo, poza tym nie demonizuj prawa jazdy
            to nie jest egzamin na kwalifikacje zawodowe, czasami prawo jazdy
            jest potrzebne żeby codziennie zawieźć dziecko do oddalonego o 5 km
            przedszkola lub chorą, nie mogącą chodzić matkę do szpitala
      • Gość: Magnus Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.dip.t-dialin.net 02.05.09, 22:12
        No tak-literowka.Wiem, ze tobie sie nie zdarza, bo jestes mega
        cyborgiem i jeszcze nigdy literowki w tekscie nie
        zrobilas.Nieprawdaz?
        A cos na temat masz do powiedzenia?
        • Gość: obserwator Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.idc.net.pl 03.05.09, 12:23
          Egzamin jak to egzamin, rządzi się swoimi prawami.
          Uda się, że ktoś słabo jeżdżący zda go bo akurat mu się udało.
          Jest jeszcze czarna liczba tych, którzy zdali zanim jeszcze wsiedli do auta. Co
          akurat działa na "korzyść" WORD-ów, bo "zdawalność" rośnie.
          Ale takie są już konsekwencje idiotycznego stosowania wskaźników statystycznych.
          I zostaje reszta, którzy:
          1.chcą zdać egzamin,
          2.chcą samodzielnie radzić sobie za kierownicą.
          Co drudzy zwykle nie mają problemów, o ile rzetelnie się uczą. Z egzaminu też
          wyciągają wnioski i poprawiają się.
          Problem to ci którzy "chcą zdać egzamin". Nie ważne co potrafią, nie ważne
          stosowanie przepisów, oni "mają mieć" prawo jazdy.
          I robi się problem:
          1.auto nie takie,
          2.plac inny niż by chcieli,
          3.egzaminator wredny, a "ja byłam perfekcyjnie przygotowana",
          4.jazda nie była po tych drogach,
          5.ktoś mi wyjechał, nie moja wina,
          6.i mnóstwo innych powodów.
          Cechą wspólną jest, że to inni są winni, ja jestem wspaniały. Ja nie robię
          błędów, ja nie mam braków. To inni.
          No i śmieszne porównanie tego egzaminu np. do matury.
          Dlaczego śmieszne? Bo co z matury wykorzystuję na co dzień? W dodatku mogę mieć
          mnóstwo czasu, a błędy poprawić nawet po kilkunastu minutach. A tu? Działam tu w
          tym czasie jaki mam na drodze. I to sprawia problemy.

          PS: A egzamin jest tylko pewnym etapem szkolenia. Niektórzy się obrażą, ale
          tak jest. To pewien etap. Zdanie egzaminu nie gwarantuje, że zdający już zawsze
          będzie prawidłowo jeździł. I tak samo nie zdanie egzaminu nie odciska piętna
          "nie nadajesz się na kierowcę".
          Warto iść na egzamin ze świadomością tego co się umie, warto być dobrze
          przygotowanym. Ale jak nie zdamy to warto wyciągnąć wnioski, douczyć się i ....
          zdać.
          Oczywiście taniej byłoby dobrze się nauczyć. Instruktor za nasze pieniądze
          też oceni i douczy. Jak ktoś chce się jednak upewnić na egzaminie, to czemu nie?
          Jego czas, jego pieniądze.
          • mdrive Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu 03.05.09, 20:39
            ...tak, to właśnie cała prawda.
            Podpisuję się pod komentarzem obserwatora.
            • Gość: pogodna Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.chello.pl 03.05.09, 21:23
              ja też, ja też:) dobrze napisane:)
              • Gość: marzena Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 10:28
                Oczywiście zgadzam się w 100% z "obserwatorem".
                A co do porównań: do matury, czy też egzaminu na studia, przygotowujemy się
                latami, wobec czego nie potrzeba komentarza.
    • Gość: sabria Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: 85.11.107.* 11.05.09, 10:22
      Nie zadzam sie z Toba ja zdaje niestety juz 7 raz i szczeze umiem
      jezdzic dobrze bo jezdze bez prawka swoim samochodem,gdy nadchodzi
      egzamin dopada mnie stres i wszystko czego sie nauczylam miesza mi
      sie ,niektorzy zdali za 2,3 a jezdzic nie umią ,znam takie przypadki
      i to ja siedzac jako pasazer mowie im co maja robic ,wiec sadze ze
      to nie tak ze jak ktos zdaje juz za 6,7 nie znaczy to ze nie umie
      jezdzic!Jak sie słucha ludzi ktorzy zdali za 1,2 az strach wyjsc na
      droge...ostatnio w pracy mialam przypadek.Klientka wyjezdzala miedzy
      dwoma samochodami smiesznie porozstawianymi i poprosila mnie o pomoc
      bym jej pomogla mowie prosze jechac na 3 a ona a co to
      takiego<szok>Wiec masz cos jeszcze do napisania ?pozdrawiam
      wszystkich.
      • Gość: gość Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.09, 10:34
        Strach wyjść na drogę-to nie wychodź,bo Cię przejadą,a jak nie
        umiesz opanować stresu podchodząc do egzaminu,to po co dalej się
        męczysz,odpuść sobie to prawko,widocznie to nie jest dla
        Ciebie,sorki,ale to tylko moje zdanie.
      • Gość: zlef Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.onlinemartin.org 11.05.09, 10:51
        > jezdze bez prawka swoim samochodem,gdy nadchodzi
        > egzamin dopada mnie stres i wszystko czego sie nauczylam miesza mi
        > sie

        Takim jak Ty należałoby dożywotnio zakazać prowadzenia pojazdów mechanicznych. Nie potrafi zdać banalnego egzaminu państwowego, a jeździ i jeszcze na dodatek uważa się za mistrza kierownicy. Skrajna nieodpowiedzialność, żeby nie powiedzieć kretynizm. Mam nadzieję że nigdy nie zdasz.
        • Gość: latoya Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.cable.ziggo.nl 11.05.09, 11:20
          Egzamin panstwowy nie jest banalny jak wszystkim wiadomo.

          A ja uwazam, ze powinno sie robic testy na dojrzalosc emocjonalna i
          poziom agresji i eliminowac w ten sposob niezrownwazonych,
          agresywnych swirow.
    • Gość: 1m2 Re: magnusg IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.09, 11:28
      ty hu* nie pisz bzdur cioto za którym ty zdałeś za 10/15 żal mi takich ludzi
    • Gość: nieważne Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.05.09, 11:57
      Wyjątkowego fuksa to maja osoby, które zdały za pierwszym razem. To
      właśnie takie osoby mają później najwięcej punktów karnych. Nie
      mówie, że to się tyczy każdej osoby. Oczywiście czasami ktoś
      rzeczywiście dobrze jeździ i słusznie zdaje za pierwszym. Ale prawda
      jest taka, że to właśnie ci kierowcy, którzy podchodzili kilka razy
      później dobrze jeżdżą. Szczególnie 2-3 razy. Dyskutowaliśmy na ten
      temat z instruktorami, którzy mówią to samo. Bardzo często szkolą
      kogoś, kto "nie nadaje" się na kierowcę i osoba zdaje za pierwszym
      razem a oni w szoku. "Ona się przecież kiedyś zabije na tej drodze"
      i tak to komentują. Znowu inna kursantka już 5 raz nie może zdać a
      jeździ świetnie jak jednogłośnie instruktorzy podsumowują. Ale
      zawsze się coś znajdzie, w jej przypadku akurat stres na egzaminie
      jest wysoki. Za 2 i 3 razem zdają dobrzy kierowcy, ponieważ za
      pierwszym czesto się oblewa przez stres...im wiecej egzaminów tym
      mniejszy stres i łatwiej zdać. Egzaminatorzy równiez przyznali mi
      rację, że najpewniejsi są kierowców, którym wpisują "P" po którymś
      tam razie. Pozdrawiam.
      • zloty.strzal Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu 11.05.09, 12:12
        > Wyjątkowego fuksa to maja osoby, które zdały za pierwszym razem. To
        > właśnie takie osoby mają później najwięcej punktów karnych.

        I pewnie nam podrzucisz linka do jakichś badań na ten temat? Czy może pieprzysz
        od rzeczy?


        www.ubuntu.com/
        • Gość: nieważne Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.05.09, 18:33
          to mi powiedzieli różni instruktorzy. Zapewne z obserwacji
          wywnioskowali. Cały mój poprzedni post opiera się na ich wnioskach
          do których się przychylam. Dodam, że chodzi głównie o osoby w wieku
          18-19 lat bo konkretnie o nich rozmawialiśmy.
      • Gość: za 1 razem Re: Powinna byc gorma granica podejsc do egzaminu IP: *.acn.waw.pl 13.05.09, 19:41
        Bzdury wyssane z palca wypisujesz. Zdałem za 1 razem nie przez fuska ale dzięki
        UMIEJĘTNOŚCI. Zapamiętaj to sobie. Przez 3 lata intensywnego jeżdżenia nie
        spowodowałem żadnego wypadku ani stłuczki. Wręcz przeciwnie, bo to we mnie
        wjechał dziad pouczający mnie o swym czterdziestoletnim stażu kierowcy. Na
        koncie aktualnie nie mam żadnych punktów. Miałem kiedyś trzy punkty za
        fotoradar, niewielkie przekroczenie prędkości. Obecnie punktów zero. Tak więc te
        swoje mądrości z magla rodem zachowaj dla siebie albo podeprzyj jakimiś
        wiarygodnymi danymi statystycznymi. Oczekuję przedstawienia statystyki
        powodowania wypadków przez osoby zdające za pierwszym i każdym następnym razem.
        Póki ich nie przedstawisz, dyskusję uważam za maglową.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja