Gość: jola
IP: *.chello.pl
26.04.09, 22:23
Po dlugim oczekiwaniu dzis pierwszy raz siedzialam za kolkiem bez nikogo obok. Jezdze corsa. Myslalam, ze bedzie tak, ze dostane kluczyki (auto nie jest nowe, wiadomo) i rach-ciach smigne w ruchliwe miejsca. Gdzie tam!
Nawykla do sprawnej Yarski nie umiem sie przestawic na samochod ciut toporny. Nie mowie o braku wspomagania, to pikus. Chodzi mi o to, ze poprzednia wlascicielka mowila, ze nie nalezy naduzywac 1 biegu. Ze skrzynia padnie czy cos. Pierwszy bieg ma sluzyc tylko do ruszania.
Ja na jedynce jedzilam zawsze, kiedy mialam predkosc mniejsza, niz 10km/h. Parkowanie-> redukcja do jedynki -> manewr. "Jazda" w korku (ok 3-5km/h) - na jedynce. A teraz mam tej jedynki nie uzywac. Nie umiem! Samochod mi rzezi, zgasl mi dwa razy, matko jaki obciach. Bez wspomagania tez samochod tak nie chodzi, jak bysmy chcieli..
Co robic, bo strach wyjechac w ruchliwe miejsca?
Czy jak sie zatrzymuje, to mam mimo trudnosci trzymac sprzeglo i zostac na tej dwojce?? To az niemozliwe... Czy zatrzymac, i 1->2? A jesli to zatrzymanie jest symboliczne, nie do predkosci 0km/h? Tylko 3km/h, 6km/h..? I jak sie jedzie w korku na dwojce? Jak parkowac nie naduzywajac sprzegla, a jezdzac na dwojce?
Wiem, ze stare wygi tak jezdza. Ja jezdzilam inaczej, od zawsze. Czy przestawienie sie jest trudne? Czulam sie dzis, jakbym zupelnie nie panowala nad autem.
Gdyby nikt nie wiedzial, jak mam sie oduczyc i nauczyc na nowo, to i tak zachecam do wpisow nt. debiutu.
:-)