Zmiana instruktora...

IP: *.ip.netia.com.pl 30.04.09, 15:54
Witam,
rozważam zmianę instruktora na innego.
Streszczając sytuację, instruktor podczas jazdy kilkakrotnie sugeruje, że nie
nadaję się do jazdy samochodem, nic nie tłumaczy ani nie wyjaśnia, gdy
jesteśmy na placu, on rozwiązuje papierki a ja mam robić sama łuk - efekt jest
do przewidzenia. Aż mi zazdrość, gdy widzę, jak inni instruktorzy pomagają
kursantom, trzymają kierownicę, wysiadają z samochodu i wskazują kierunek, a
mój instruktor uważa, że mam łuk opanować sama patrząc w lusterka i tylną
szybę. Moim zdaniem, jak na osobę, która nigdy nie odpalała wcześniej
samochodu, zrobiłam duży postęp i jeżdżę po Warszawie w godzinach szczytu,
oczywiście pod kontrolą. Jest dużo do opanowania, ale to dopiero początek
kursu, a ciągła krytyka nie jest dla mnie motywująca.Poza tym sama nigdy nie
opanuję tego łuku, pewnie będę w tym samym miejscu co teraz po wyjeżdżeniu 30
godzin...
Nie wiem co mam robić, rozwala mnie ta sytuacja. Myślę poważnie o zmianie
instruktora, bo z tym mój kurs nie ma sensu.
Czy ktoś z Was zmieniał instruktora? Czy trzeba coś tłumaczyć w ośrodku? Czuję
się trochę niezręcznie, bo zawsze umiałam porozumieć się z ludźmi i nie byłam
w takiej sytuacji.
Pozdrawiam!
    • sarawi Zmiana instruktora 30.04.09, 15:56
      Ten temat byl juz walkowany STO razy. Wystarczy poszukac.
    • Gość: Anna Re: Zmiana instruktora... IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 30.04.09, 21:28
      Zmieniaj i się nie zastanawiaj. Szkoda czasu, nerwów i pieniędzy.
      Przyznam, że nie zmieniałam instruktora sama, ale wtedy gdy robiłam
      kurs w "moim" ośrodku było tak, że część godzin jeździło się na
      jednym aucie z jednym istruktorem, a część na innym z innym. Po
      prostu były dwa auta egzaminacyjne i ośrodek się do tego dostosował.
      Jeździłam więc najpierw z jednym panem, potem z innym. I wierz mi,
      była różnica! Choć na żadego z nich się nie skażę, uczyli inaczej i
      czego innego. I chyba raczej dzięki temu drugiemu dziś swobodnie
      jeżdżę po ulicach. Ten pierwszy zaś był dobry na początek.
      Więc jeśli Ci źle, zmieniaj!!
      Powodzenia!
    • zloty.strzal Re: Zmiana instruktora... 30.04.09, 23:48
      Nie tłumaczysz się, przynajmniej nie powinnaś.
    • Gość: Kursantka Re: Zmiana instruktora... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 00:27
      nie wiem na co czekasz ... ale zrob to jak najszybciej!
    • Gość: ksenia23* Re: Zmiana instruktora... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 10:13
      Temat był wałkowany sto razy, ale pozwole sobie odpowiedzieć. Nie popełniaj mojego błędu i zmień instruktora. Mój mnie denerwował, zero porozumienia. Wszystkiego mnie uczył na "metode", a później miał pretensję, że nie pamietam ile mam skęcić kieronicą jak widze w szybie to czy tamto. Skutkiem było oblanie dwóch egzaminów na łuku, co jest normalne. Odpuściłam sobie to prawko na rok bo przecież skoro nawet łuku nie umiem zrobić i instruktor mi powiedział, że sie nie nadaje na kierowcę to miał przecież rację.
      Dziś majać swoją wiedze zmieniłabym instruktora po pierwszej jeździe! Nawet bym się nie zastanawiała. Wszystkich manewrów nauczył mnie mój mąź. Wykupiłam 4 godziny w innej szkole jazdy i nadrobiłam braki i zdałam bez problemów. Od wczoraj jeżdże sama i sobie radze, nie jest źle chociaż stres ogromny.
      • Gość: KR Re: Zmiana instruktora... IP: *.chello.pl 01.05.09, 11:39
        Zastanawiam się często dlaczego "kursanci" tak bardzo obawiają się zmienić
        instruktora czy OSK? Płacisz za kurs jak za każdy inny towar i usługę. I tak jak
        w przypadku każdej nabywanej rzeczy chcemy by była możliwie najwyższej
        jakości... tak w przypadku kursu i instruktora również oczekujemy żeby był na
        odpowiednim poziomie, gwarantował wysoki poziom, profesjonalne podeście,
        poświęcał odpowiednią ilość czasu (odpowiednio każdej osobie) i wysiłku...
        Kurs kosztuje 1200-1500zł kat. B i wydanie tych pieniędzy jakoś "nie boli" ale
        jak przychodzą zdający na egzamin to rozpaczają ze kolejne 112zł wydane bez
        powodzenia!
        A tym czasem wręczając arkusz z oceną negatywną na placu odnosi się tylko
        wrażenie że znowu "napędza" się instruktorowi klienta i kolejne setki złotych...
        no bo jak usprawiedliwić brak opanowania zadań obowiązkowych na placu
        manewrowym, jeśli nie lekceważącym podejściem OSK do kursantów? Przez 30 godzin
        instruktor nie podniósł "maski" i nie przeszkolił w zakresie pierwszego zadania?
        Nie nauczył jak poruszać się po "łuku" czy ruszać na wzniesieniu?
        Dlaczego w tej branży reguły rynkowe wydają się nie funkcjonować? Gdzie
        eliminacja słabych OSK i słabych instruktorów?
        Ogromna rzesza ludzi nie nadających się do tego zawodu skutecznie psuje opinię
        pozostałych zasługujących na miano INSTRUKTORA!
        Powstają nowe ośrodki, nowi ludzie trafiają do zawodu... gro z nich rekrutuje
        się z kursów dotowanych z funduszy unijnych... przypadkowi ludzie, bez
        przygotowania, predyspozycji a przede wszystkim chęci i zaangażowania w proces
        nauczania! Jak mam w RUP propozycję kursu obsługi wózka widłowego, ochroniarza
        marketu czi instruktora to wybierają kurs instruktorski bo myślą że to lekki
        chleb i wycieczki po mieście z miłymi panienkami!
        Zmieniać szkoły, zmieniać instruktorów!
        Reklamujesz buty za 200zł kiedy odklei się podeszwa - wymień instruktora na
        takiego który poświeci Ci czas za Twoje 1200zł!
        Nie oczekuj że inny będzie czynił cuda i nauczy w dwie godziny wszystkiego - ale
        poszukaj takiego który będzie poświęcał Ci czas, uczył, tłumaczył a nie siedział
        z kolegami w budce, rozwiązywał krzyżówki, czy załatwiał sprawy w urzędach czy
        robił zakupy!
        Idziesz do ośrodka.
        Prosisz (stanowczo) o wydanie wtórnika karty przeprowadzonych zajęć, orzeczenia
        lekarskiego.
        Prosisz (równie stanowczo) o zwrot pieniędzy za pozostające do wykorzystania jazdy.
        Kontrolę nad OSK i instruktorami sprawuje starosta więc jeśli się opierają
        możesz się zwrócić z prośbą o pomoc do starostwa.
        Pozdrawiam

        • Gość: ksenia23* Re: Zmiana instruktora... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.09, 13:19
          "Mądry Polak po szkodzie". Ja z własnego doświadczenia powiem, że jeśli kursant i instruktor nie mogą złapać wspólnego języka to szkoda czasu na taką "naukę".
          Ja po zdanym egzaminie usłyszałam od egzaminatora, że jeżdze bardzo dobrze, jestem opanowana i uważa, że bede dobrym kierowcą tylko musze uwierzyć w siebie i zaufać swojej wiedzy. I jak to się ma do opini instruktora, który uważał, że sie na kierowcę nie nadaję?

        • Gość: gosc Re: Zmiana instruktora... IP: *.adsl.inetia.pl 01.05.09, 15:03
          Masz Swieta Racje.Jesli instruktor i kursant nie potrafia sie dogadac to
          zle.Przede wszystkim dla kursanta.Zawsze powtarzam"slubu nie bierzemy".Szkole
          zawsze mozna zmienic.Od dobrych instruktorow odchodza tylko trudne przypadki.Z
          reguly te ktore nie widza winy w sobie.Wtedy szukaja szczescia po calym
          miescie:)przy zlych instruktorach kursanci tkwia z reguly caly kurs,placa kase,a
          pozniej biadola.Tez czasem zastanawiam sie jak to jest, ze slabe szkoly jakos
          prosperuja.Bardzo czesto przez wiele lat.Dlaczego na nie wolny rynek i
          konkurencja nie dzialaja...moze wlasnie przez kursantow.Gdyby smielej odchodzili
          trzeba byloby dbac o poziom szkolenia.
        • Gość: Anna Re: Zmiana instruktora... IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 01.05.09, 20:40
          Szanowny KR! Jak napisałam wyżej, jestem jak najbardziej za
          zmienianiem, jeśli ma to uzasadnienie!
          Ale z tym co Ty piszesz nie całkiem mogę sie zgodzić! Otóż to, że
          nie zdaje się egzaminu nie zawsze jest winą akurat instruktora!
          Bywa, że instruktor jest OK, uczy itd. a przyczyna oblania był stres
          egzaminowanego, głupi błąd, którego potem sami sobie nie możemy
          wybaczyć i wytłumaczyć, brak szczęścia, brak zaangażowania kursanta
          w naukę, a także wredny egzaminator.
          Nie zwalaj więc wszystkiego na szkoły i instruktorów, bo to po
          prostu zwykła nieprawda i niesprawiedliwość!
          • Gość: KR Re: Zmiana instruktora... IP: *.chello.pl 01.05.09, 22:16
            Anna... nie obwiniam instruktorów którzy uczą. Obwiniam tych, o których pisze
            sybilla. Napisałem o tej, niestety przeważającej większości, która wyrządza
            krzywdę zdającym, biorąc kasę za kurs ale nie wywiązujących się z obowiązku jaki
            na nich ciąży! Przygotowania do egzaminu i przede wszystkim przygotowania do
            samodzielnej i bezpiecznej jazdy. Przeczytaj co napisałem raz jeszcze i sądzę że
            się ze mna zgodzisz... Wiem że nerwy i zbieg okoliczności mogą spowodować błąd
            kończący się wynikiem negatywnym (rozumiem to ale to się widzi, to czynniki
            pozaludzkie) ale pisałem o ludziach skrajnie nieprzygotowanych nie tylko do
            egzaminu ale i samodzielnej jazdy. Szlag człowieka trafia jak widzi bezradność
            zdającego który np.pierwszy raz zagląda pod maskę i nie wie co powiedzieć, a
            jednocześnie za chwilę widzisz jak instruktor klepiąc go po ramieniu mówi z
            uśmiechem "nie martw się, trafiłeś na wyjątkowego s...na! ale weźmiesz jeszcze z
            5 godzin i może się uda następnym razem" - ma rację bo "wyjątkowy s...yn"
            zapytał o to o co musi na egzaminie zgodnie z instrukcją egzaminowania zapytać.
            Kończąc; dobry instruktor jest na wagę nie tylko zdanego egzaminu...
            • Gość: instruktorka Re: Zmiana instruktora... IP: *.centertel.pl 12.05.09, 09:47
              Popieram. Są instruktorzy, którzy mają w nosie kursantów i
              pragną "odjeździć" swoje, wziąść kasę a i tak kiedyś się nauczy.
              Znam to z własnego doświadczenia. Tylko, że to kiedyś może trwać
              wieki. Patarajstwa wśród instruktorów na rynku nie brakuje - kiedyś
              naiwnie się łudziłam - że oni wyginą, ale wciąż ich przybywa.
              Co do zmiany instruktora to bardzo jestem za. Ale to nie zawsze
              znaczy, że instruktor się nie nadaje. Mam taki przykład u siebie, że
              dziewczyna nie mogła dogadać się z instruktorem bo nie mogli znaleźć
              wspólnego języka, choć wiem, że on uczy super. Zmieniła instruktora
              po 8 godz. jazdy. Z drugim dogadała się super i zdała za pierwszym
              razem. Ale mam też kursantów, którzy świetnie się dogadują z tym
              pierwszym. Poprostu myślę, że jest to kwestia charakterów - może
              głupi przykład - ale małżeństwa też się rozpadają bo się
              nie "dobrali" i nie mogą się dogadać. A ile przy tym kołomyji... Już
              ktoś tu wspominał, że z instruktorem ślubu się nie bierze, więc
              jeśli szkoła nie wyraża zgody na zmianę instruktora to powinno się
              zmienić szkołę. Tylko jak zapisujecie się na kurs to czytajcie
              umowy, bo nie wszystkie ośrodki chcą zwrócić kasę jeśli taką umowę
              podpiszecie.
              • Gość: ja Re: Zmiana instruktora... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.09, 10:51
                czasami taka jest polityka osk, do nas z dość dużego osk przeszedł
                instruktor i na dzień dobry zapytał szefa, jaki jest ustalony
                procent zdawalności... mózg mi stanął na coś takiego, w ogóle bym
                nie wpadła na to, że można zadać takie pytanie
    • Gość: sybilla Dziękuję :)) IP: *.centertel.pl 03.05.09, 13:25
      Przeczytałam Wasze posty i bardzo za nie dziękuję, bo jakoś ciężko było mi się
      zdystansować od tej sytuacji. Podjęłam decyzję o zmianie instruktora, bo nie ma
      żadnego sensu dalej tego ciągnąć. Ale to fakt, że jest jakiś wewnętrzny opór,
      żeby to zrobić i lęk, że znowu trafię na kogoś kiepskiego... A tak w ogóle to
      jeździłam w sobotę z moim chłopakiem, bo chciałam, żeby zobaczył jak sobie radzę
      i po kilku próbach zaczęłam robić łuk i to większym samochodem niż yariska.
      Pozdrawiam!
      • Gość: ksenia23* Re: Dziękuję :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 11:15
        Schowaj ten opór i lęk do kieszeni. Ja się nauczyłam robić łuk na prywatnym aucie, dłuższym i szerszym. Na egzaminie zrobienie tego manewru tym malutkim auteczkiem było banalne. Pozdro i trzymaj się.
        • Gość: e-go Re: Dziękuję :)) IP: *.189.255.138.szara.net.pl 12.05.09, 11:11
          trochę zjadłam treść w trakcie pisania
          po 3 próbach z instruktorami - jeden był podobno dobry, ale nie dla
          mnie i nie w swoim momencie życia
          drugi - zbytnio zadufany w sobie i pewny - ale tylko swoich
          umiejętności, przechwałki raczej nie służą nauce
          trzeci - przypadkowo 2 godziny z nim na aucie jak egzaminacyjne (bo
          jeździłam na kursie inny) był zupełnie nienadający się do niczego w
          moim odczuciu - gbur, nic nie mówił, nic nie uczył - odwalał godziny
          mozna by powiedzieć, że ze mną coś nie tak - no tak, "stara baba" po
          30, wiecznie w roli pasażera, chcąca wszystko najpierw brać "na
          rozum" ... takie też czasami chcą nauczyć się jeździć
          się rozpisałam
          zmieniaj tego instruktora, bo będziesz żałować tak jak ja starconych
          godzin :)
      • Gość: e-go Re: Dziękuję :)) IP: *.189.255.138.szara.net.pl 12.05.09, 11:04
        a najlepiej popytaj znajomych - na pewno ktoś ostatnio się szkolił -
        zdawał itp., jak nie znajomi, to forumy :)
        polecony instruktor jest mniejszą zagadką i jest większa szansa na
        dogadanie i nauczenie dod egzaminu :)
        ja po 3 próbach jazdy i ponad 30 godzinach jazd niezbyt dobrze
        wykorzystanych, popytałam wśród znajomych - każdy z nich polecał mi
        instruktora z innych powodów - wybrałam sobie takiego, który wydawał
        mi się najlepszy i okazał się naprawdę dobry :)
        polecam Go teraz wszystkim, którzy przygotowują się do egzaminu :)
        pozdrawiam
        i dużo odwagi życzę
    • Gość: jaaaa Re: Zmiana instruktora... IP: *.cable.ziggo.nl 03.05.09, 13:34
      Ja "wojowalam"z instruktorem, dotrwalam jednak do konca kursu. Po
      tym wydarzeniu musialam odpoczac i dopiero jakis czas po ukonczeniu
      kursu znalazlam bardzo dobrego instruktora , ktory nauczyl mnie
      wszystkiego i zdalam.
      Nie wiem jak jest ze zmiana instruktora, ale warto spytac. Z opisu
      wynika , ze instruktor to konowal. Zmieniaj.
    • Gość: smutna i zła Re: Zmiana instruktora... IP: *.merinet.pl 10.05.09, 15:19
      Jeżeli jest tak jak piszesz to zmień instruktora, bo ja też tak
      zrobiłam.Postanowiłam przygotować się tak do egzaminu,żeby tym razem
      zdać.pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • Gość: sylwia Re: Zmiana instruktora... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.09, 14:50
        ja też niedawno zmieniłam instruktora i jestem bardzo zadowolona żałuje tylko,
        że nie zrobiłam tego wcześniej. Pozdrawiam
        • Gość: obserwator Re: Zmiana instruktora... IP: *.idc.net.pl 15.05.09, 20:34
          Oczywiście, że zmieniać.
          Poprzednicy już to wyjaśnili, dlaczego. Jeżeli nie ma kontaktu miedzy szkolącym
          się , a instruktorem to szkoda czasu i pieniędzy.
          Z tym, że podejść realnie również do siebie. Czego się chcę nauczyć, co
          powinnam umieć itd.
          Natomiast to co się dzieje na egzaminach potwierdza, że statystycznie
          szkolenie jest na kiepskim poziomie. W końcu "zdawalność" około 30 % mówi za
          siebie. Oczywiście można twierdzić, ze wszystkiemu winien jest stres. Bardzo
          wygodne tłumaczenie, zwłaszcza kiepskich instruktorów. Tacy też zazwyczaj
          starają się tworzyć niestworzone historie na temat egzaminu, żeby stres potęgować.
          A tu zostaje uczyć się, uczyć się i jeszcze raz uczyć.
          Wymagać od siebie i wymagać od instruktora.
          Jak potrzeba to oczywiście zmienić instruktora. To ja będę jeździła, to ja daję
          swoje pieniądze. To ja wymagam.
          PS:
          Odnośnie szkolenia:
          Trochę niezrozumiałe, że mimo znacznie łatwiejszego niż parę lat temu placu
          tak dużo osób nie potrafi go przejechać.
          A problemy z nauczeniem czterech płynów i dziesięciu świateł to rzeczywiście
          pooooooooooważne problemy.
          Oczywiście są instruktorzy rzetelnie szkolący. I oni takich problemów nie
          mają. Po prostu uczą. Warto takiego poszukać. To nie tylko na egzaminie, ale
          całe życie będziemy pamiętać dobrą naukę.
        • Gość: kursowa25 Re: Zmiana instruktora... IP: *.echostar.pl 21.05.09, 21:04
          Jestem po 8 godzinach kursu. Balam sie robic prawko i jest to dla mnie
          stresujace. Moj instruktor wydaje sie byc uczciwy, zawsze jest na czas, tlumaczy
          mi jak mam zrobic dana rzecz. Ale jak tylko cos mi nie wychodzi np. ruszanie na
          miescie to mowi wnerwiony jakie mam "ciezkie nogi", "znowu ci sie nie udalo".
          Jak mu powiedziałam żebyśmy poćwiczyli dynamiczne ruszanie na placyku to
          stwierdzil, żebym sobie z kimś z domu potrenowala. A i jeszcze zwraca sie do
          mnie w 3 osobie- "żle pojechala", "co robi?". Ani razu mnie nie pochwalil i
          zwrocil sie po imieniu. Czy to normalne? Slyszalam o nim pochlebne opinie. Może
          ja jestem przewrazliwona? Chcialabym sie nie stresowac na jazdach bo wiem ze
          tragicznie ze mna nie jest, ale jak mnie ciagle opierd... za kazda rzecz to mam
          dosć...Co myslicie? Wiem ze uczy niezle i zwraca uwage na bledy, ale chyba mozna
          robic to w bardziej cywilizowany sposob?
    • Gość: Paweł Re: Zmiana instruktora... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.09, 10:17
      Facet nie urodził sie wczoraj. Na swojej robocie sie pewnie zna. Skoro ci
      sugeruje ze sie nie nadajesz do jazdy samochodem to moze warto go posluchac i
      odpuscic, zanim zrobisz komus krzywde.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja