Lęki

03.05.09, 16:59
Chcialam sie wygadać.
Zdałam egzamin, mam plastik i samochod (nie zarejestrowany na mnie, ale to
sie moze zmieni).
Samochód jest inny, niz Yaris, nie ma wspomagania kierownicy. Opanowuje te
roznice na malych uliczkach, ale na wieksza ulice boje sie wyjechac. Wiem ze
to kwestia kilku jazd i minie. ale nie mam kogo poprosic, zeby mi
potowarzyszyl jako pilot. Mam taka nature ze jest mi to potrzebne.

Czytalam wczoraj watek "debiut na ulicy" i wszystkie panie - nawet te
najbardzoiej odwazne - pierwszy, drugi raz jechaly z kims.
Chlopaka/meza nie mam. W mojej rodzinie nikt nie ma prawa jazdy. Nie mam na
tyle bliskich znajomych, zebym mogla ich poprosic o takie towarzystwo, zaufac
im i nie czuc wstydu.
Sama boje sie ze wyjdzie jakis pieszy, ze go nie zauwaze, boje sie masy
rzeczy, o ktorych na kursie nie myslalam.
Co moge zrobic, jak sie przelamac?
Jakby to powiedziec: i chcialabym i boje sie.

Na posty w stylu "po co ci bylo prawo jazdy" odpowiem od razu, wynikla taka
koniecznosc.

Na kursie jezdzilam niezle. Nie mam juz 20 lat, moze dlatego? Mam sporo
wyobrazni, wiem, co moze sie wydarzyc, jakie sa skutki zderzenia samochodu i
czlowieka. Niedawno na sasiednim forum Bezpieczenstwo na Drodze czytalam watek
"Poracilam pieszego".
Nie potracil mnie nikt, ale tez - jak wspomnialam - nie mialam tak, jak wielu
z was, ze jedzicie z rodzicami czy mezem samochodem i macie naturalna
swiadomsoc, jak sie zachowac w samochodzie. Ja znam ruch uliczny z perspektywy
autobusu.
Pat.
    • Gość: KR Re: Lęki IP: *.chello.pl 03.05.09, 17:18
      Dojrzałe, odpowiedzialne podeście...
      Poszukaj dobrego instruktora (opinie na forach internetowych lub wśród
      znajomych) zrób sobie kilkugodzinne szkolenie ...
      Fakt troszkę to kosztuje ale jak tracić konia to i wóz! Można zrobić sobie takie
      szkolenie na samochodzie ośrodka szkolenia lub bezpośrednio umówić się z
      instruktorem na jazdę Twoim bolidem... Może nie każdy instruktor będzie chciał
      bo to jednak ryzykowne jeśli siada się do samochodu z osobą której umiejętności
      nie znamy a nie ma się pod nogą dodatkowego hamulca ale można początkowo
      "zaprezentować się" na samochodzie z ośrodka a później zaprosić instruktora do
      swojej maszyny...
      Odwagi!
    • Gość: gość Re: Lęki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.09, 17:30
      Wiesz,ja też nie mam dwudziestu lat,tylko trzydzieści parę ,zrobiłam
      prawko niecałe dwa lata temu,nie mam męża ani chłopaka i po zdaniu
      egzaminu zaczęłam jeździć sama.
      Początki mojej jazdy były na starej sierze kombi,i nie bałam
      się ,nie miałam czasu,aby się zastanawiać,czy jechać czy
      nie,czułam,że sama pojadę i będzie dobrze i tak było.Egzamin zdałam
      za drugim podejściem i chyba jeździłam całkiem nieźle i tak jest do
      dziś,choć dziś jeżdżę już dobrym autem,nie starą sierrą.Musisz
      przełamać strach,zacznij jazdy od jakichś bocznych uliczek,gdzie
      jest mniejszy ruch,pomału się oswoisz i będzie dobrze,dasz
      radę,tylko uwierz w siebie.
      • mdrive Re: Lęki 03.05.09, 20:34
        ...
        hanna-j,
        trzymam kciuki.
        Podejmij decyzję. Wynajmij instruktora i jeździj, ale bez "L" na dachu.
        • Gość: obserwator Re: Lęki IP: *.idc.net.pl 03.05.09, 21:26
          Hanna-j, trudno ocenić co umiesz, a czego się boisz.
          Najsensowniej to tak jak Ci piszą:
          1.Parę godzin na L-ce,
          2.później swoim z instruktorem,
          3.potem sama. Z tym, że jeżeli bardzo się boisz to w towarzystwie kogoś z
          rodziny. Wcale nie musi mieć prawa jazdy. Wydaje się, że Tobie bardziej jest
          potrzebne "wsparcie duchowe".
          Oczywiście sama wiesz lepiej czy wszystkie etapy są Ci potrzebne i jak długo
          potrzebujesz któregoś z nich.
          Powodzenia.
    • Gość: Paweł Re: Lęki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 09:17
      Słusznie ze sie boisz. Samochody sa niebezpieczne. Szczegolnie jesli za
      kierownica siedzi ktos taki jak ty. Przestan jezdzic zanim kogos zabijesz , to
      jest ciezar ktory zostaje do konca zycia.
      • Gość: gość Re: Lęki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 11:12
        Pawełku,a Ty jesteś ideałem,uważaj lepiej,żebyś Ty kogoś nie
        zabił,bo wydajesz się być bardzo pewnym siebie,a to bardzo źle.
        • Gość: Paweł Re: Lęki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.09, 15:19
          dobrze, bede uwazał
      • Gość: clotilde Re: Lęki IP: 151.92.176.* 04.05.09, 15:49
        Jesteś daremny facet...Niby co chcesz udowodnić swoimi postami
        dołującymi poczatkujących użytkowników dróg?! To, że jesteś
        zakompleksionym człowieczkiem, który czerpie chorą przyjemność z
        dołowania innych. Niby skąd wiesz, jak zachowuje się na drodze
        autorka postu, na jakiej podstawie twierdzisz, że stwarza zagrożenie
        nie znając jej, jesteś jakąś wróżką za 4 grosze????!!!!
      • Gość: .................. Re: Lęki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.09, 18:46
        Opanuj się Paweł, bo piszesz podobnego posta już w którymś wątku, by
        nie jeździc, nie wsiadać itd. Daj sobie spokój.
        A ty hanno-j nie załamuj sie tylko wykup ze 2 h jazdy z
        instruktorem, a potem jeździj dla towarzystwa z kimkolwiek z rodziny-
        niewazne ze nie mają prawka, bedzie ci raźniej przez sam fakt ze
        nie jestes sama, serio. Ja jezdze juz miesiace i nadal mam troche
        stres, jak trzeba to jade sama, nawet wole sama, ale na razie
        przełamuje opory przed pojechaniem sama gdzieś dalej. I nie uważam
        że nie umiem jeździc- po prostu niektórzy potrzebują wiecej czasu by
        się przełamać. Powodzenia!!!
    • Gość: romy Re: Lęki IP: *.aster.pl 04.05.09, 14:32
      > watek
      > "Poracilam pieszego".


      "Potrącenie pieszego".
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=94754472
      Oto jak punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.
      • Gość: obserwator Re: Lęki IP: *.idc.net.pl 05.05.09, 21:23
        Paweł i Romy.
        Jaki sens straszyć? W dodatku dla samego straszenia?
        Zwykle każdy myślący człowiek ma świadomość, ze swoim działaniem może
        wyrządzić komuś szkodę. Szczególnie łatwo o to jeżeli czegoś się nie umie albo
        jest się w jakiejś dziedzinie nowicjuszem
        To żadne odkrycie, żadna nowość. Dotyczy każdej dziedziny, ruchu drogowego
        nie wyłączając.
        Rozsądny człowiek stara się robić wszystko co może, aby to ryzyko
        minimalizować. Najczęściej to właśnie przez:
        1.douczenie się,
        2.ćwiczenie w łatwiejszych warunkach,
        3.ćwiczenie pod opieką innych,
        4.świadomość własnych możliwości i ograniczeń.
        W ruchu drogowym nic nowego nie wymyślono. Zwykle rozsądny człowiek ma
        poczucie zagrożenia.
        Niektórzy nie mają. I wtedy trudno do nich dotrzeć, pewnych rzeczy nie mogą
        zrozumieć. Wtedy podobno pomaga straszenie. Dla mnie to dziwne, bo jak do kogoś
        racjonalne argumenty nie trafiają to i pewnie straszenie niewiele da.
        Można straszyć. W Polsce przykładów mamy mnóstwo, w końcu statystycznie
        ginie na drogach 14 osób, rannych zostaje dziesięć razy tyle. Chyba mało który
        ze sprawców nie przeżywa tego co się stało? A ofiary?
        Ale w tym wątku nie o to chodzi, jeżeli tego nie zauważyliście.
        Pani ma świadomość tego co potrafi i ma potrzebę poprawienia tego. Interesuje ją
        tylko jak to zrobić.
        I bardzo dobrze, oby jak najwięcej osób uczestniczących w ruchu miało taką
        świadomość.
        • Gość: romy Re: Lęki IP: *.aster.pl 08.05.09, 13:49
          Gość portalu: obserwator napisał(a):

          > Paweł i Romy.
          > Jaki sens straszyć? W dodatku dla samego straszenia?


          Obserwator, wypraszam sobie.
          Pawel jest trollem, a ja jedynie sprostowalam tytul watku, o jakim mowa w pierwszym poscie. I zalinkowalam go. Kto tu straszy? Czy Ty sie czegos przestraszyles?



          > Można straszyć. W Polsce przykładów mamy mnóstwo, w końcu statystycznie
          > ginie na drogach 14 osób, rannych zostaje dziesięć razy tyle. Chyba mało który
          > ze sprawców nie przeżywa tego co się stało? A ofiary?
          > Ale w tym wątku nie o to chodzi, jeżeli tego nie zauważyliście.


          Odnioslam wrazenie, ze chodzi jednak o to, ze w szkoleniu pomija sie ten problem oraz kwestie poradzenia sobie ze swiadomoscia zagrozen. Jak jechac, bedac swiadomym czlowiekiem, nie bac sie jazdy i miec jednoczesnie wyobraznie. O takich rzeczach wspomina sie na szkoleniu teoretycznym (kiedy jednym uchem wpada, a drugim wypada), a powienien to przytomnie robic instruktor w czasie jazdy.

          Ale nie chodzi o to, o czym jest - wg mnie watek - tylko o to, ze nie zycze byc sobie stawiana na rowni z trollem!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja