Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.09, 15:13
Witam wszystkich zmotoryzowanych i pytam o radę...Zrobiłam już
kurs,wyjeżdziłam obowiązkowe godziny i dokupiłam 4 i nadal jeżdze
fatalnie...Tzn.technicznie podobno dobrze ale z orientacją na drodze jest
kiepsko i w ogóle potrafię straszne głupoty robić na drodze.Mój instruktor
który słynie z cierpliwości teraz stale na mnie wrzeszczy i ja się nawet nie
dziwię...Mówi że nie myślę na drodze,ja się staram ale mi nie wychodzi.Nie
wiem,jestem roztrzepana na drodze.Jutro mam egzamin i coś czuję że będę zdawać
wiele wiele razy:( Bo postępów nie robię ostatnio wcale
    • getic Re: Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić? 14.05.09, 16:07
      No, jak egzamin tuż, tuż - to juz chyba niewiele da się zrobić.
      A w najbliższej przyszłości określ (ale tak do bólu konkretnie) z
      czym masz problemy i wyeliminuj je po sztuce. Same ogólniki to za
      mało. Nie myslisz na drodze? A konkretnie co to oznacza? I jak temu
      zapobiegać. Robisz głupoty na drodze? Jakiego rodzaju? W jakich
      sytuacjach? Jak się tego pozbyć?
      Większość problemów siedzi wrednie w psychice, nie w umiejętności
      prowadzenia pojazdu. Ze złym podejściem, to i tuzin razy możesz
      zdawać popełniając te same błędy.
      A w ogóle, to całkiem sporo beznadziejnych przypadków zdaje za
      drugim - trzecim razem... ;)
    • princessofbabylon Re: Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić? 14.05.09, 16:31

      Przeeestań!! Ja mam to samo, do tej pory nie mam orietnacji
      przestrzennej żadnej, to samo mi mówił instruktor cały czas, że nie
      myślę na drodze. Ja robiłam przez to tak głupie rzeczy, że ten
      człowiek stracił cierpliowść. To było dzień przed egzaminem. Ale
      zdałam. Za pierwszym razem oblałam, ale przez głupotę w sumie.
      WIesz, zajdziesz tam, wsiądziesz do tego auta i może będzie ok,
      będzie jechać tak jak umiesz i już. NIe zdasz za pierwszym to zdasz
      za następnym razem.
      • Gość: marciocha Re: Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić? IP: *.stansat.pl 17.05.09, 23:30
        hm.. jeśli sama czujesz że popełniasz często bledy, to zastanow się nawet jesli uda Ci sie zdac, czy jak wyjedziesz sama na miasto, bez pomocy instruktora to czy dasz rade.. bo niestety jak nie kazdy nadaje sie by zostac geniuszem tak nie kazdy sie nadaje sie by byc kierowca. nie pisze tego w zaden sposob zlosliwie, po prostu warto sie zastanowic zanim w przyszlosci narazisz siebie lub innych na niebezpieczenstwo (tfu, tfu, tfu). Bo samo opanowanie techniki nie wystarcza.
    • Gość: gosc Re: Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić? IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.09, 13:10
      Nie ma beznadziejnych przypadkow.Jesli znasz przepisy,radzisz sobie technicznie
      z autem a nie myslisz-to nie beznadzieja:)problem tkwi moim zdaniem w
      psychice.Pomysl z jaka motywacja szlas na kurs.Jedni ida bo musza,inni bo ktos
      im kazal,jeszcze inni bo "mi sie kiedys przyda" a jeszcze inni bo to LUBIĄ.Tak
      jest ze wszystkim,wychodzi nam to co lubimy robic.Napewno sa w zyciu rzeczy
      ktore robisz z pasja i rzeczy do ktorych musisz sie przymuszac albo robisz "na
      odwal"Tu dziala ten sam mechanizm.Sa kursanci ktorym w aucie"skrzydla rosna"(oni
      z reguly nie maja Twoich dylematow) i tacy co "bujaja sie",ale bez specjalnego
      zapalu.Sprobuj polubic jezdzenie.A jesli sie nie uda,to wloz maksimum wysilku w
      jak najdokladniejsze wykonywanie tego.Niestety wybor zostal ci taki:albo zdawac
      albo odpuscic.Zakladajac ze druga opcja nie wchodzi w rachube zeby zdac musisz
      sie mocno skupic i myslec nad tym co robisz.Na to niestety nikt nie ma wplywu
      tylko Ty sama....powodzenia;)
    • lidka2603 Re: Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić? 20.07.09, 19:20
      Tez tak miałam, zdałam egzamin dopiero za 9 razem. Poradze Ci jedno zmień
      instruktora, ja miałam kilku i powiem Ci że przy każdym nauczyłam sie nowych
      rzeczy, to pomaga:)Powodzenia
    • Gość: Mona Re: Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić? IP: 85.222.87.* 20.07.09, 20:49
      co znaczy - nie myślę na drodze? Nie zwracasz uwagi na znaki, światła, otoczenie
      drogi, pieszych? Takie nie myślenie może być też syndromem "małpy" - czyli
      jedziesz tak, jak mówi instruktor (tzn, tu skręć w lewo, tu w prawo), wyłączasz
      wtedy myślenie i wykonujesz polecenia, a gdy masz pojechać sama, gubisz się - o
      to chodzi?

      Niewykluczone, że te dodatkowe godziny to jeszcze za mało. Ja wyjeździłam
      łącznie 18 godz. dodatkowo, ale to pomogło mi zdać, wprawdzie za drugim razem,
      ale bez większych problemów.
      • kinga127 Re: Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić? 20.07.09, 21:56
        Zgadzam się z Moną:). Wyjeździłaś za mało godzin. Z tym myśleniem to i ja
        mam/miałam kłopoty, które w miarę upływu czasu znikają. Cóż z tego że niby wiem,
        że trzeba zatrzymac się na zielonej strzałce, że trzeba włączyć kierunek przy
        opuszczaniu ronda, że nie wolno wyprzedzać na pasach itd, itp. skoro to robiłam,
        a najgorsze że nie wiem dlaczego:( Zapisywałam błędy które popełniałam i
        starałam się szczególnie na nie zwracać uwagę. W każdym razie idąc na egzamin
        jeździłam coraz lepiej, ale nie na tyle żeby poczuć się pewnie, tj. wiedziałam,
        że są takie zwykłe sytuacje na drodze gdzie sobie nie poradzę i już - i miałam
        rację egzamin oblałam, ale przynajmniej wiem dlaczego. teraz uważam, że to
        dobrze, bo bez tej pewności nawet gdybym zdała - nie byłabym sama w stanie
        jeździć, po prostu bym się bała. Dlatego ćwicz, i ćwicz. Jeśli zdasz to i tak
        zapisz się na jazdy doszkalające dla bezpieczeństwa swojego i innych. Powodzenia
    • Gość: 123 Re: Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.09, 10:17
      uwiesc egzaminatora ;)
    • Gość: hmmmm Re: Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić? IP: *.adsl.inetia.pl 21.07.09, 11:29
      cztery tylko dokupilas i placzesz?
      ja wybulilam 4 tysiace PLN w sumie za kurs i za dodatkowe godziny,
      wyjezdzialm ze 130 jak nie weucej,
      po drugich 30 dopiero umialam jezdzic, a potem jezdzial aby sie
      naumiec juz do perfekcji.
      • belcia26 Re: Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić? 06.10.09, 21:47
        Mój instruktor mówi że nie ma beznadziejnych przypadków,kazdy jest
        wstanie nauczyć sie jezdzić,tylko niekiedy trzeba na to więcej czasu
        i ja do takich osób należe
    • blu_tomek Re: Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić? 07.10.09, 15:29
      spróbuj zmienić instruktora, jakiś polecony, z innym podejściem, może coś
      zaradzi. Nie słyszałem, żeby wrzeszczenie komukolwiek pomagało.
    • belcia26 Re: Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić? 07.10.09, 15:36
      Inez a co to za szkoła,że na ciebioe krzyczą,gdzie robisz ten kurs?
    • grenlandia33 Re: Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić? 07.10.09, 21:34
      Zmien instruktora i wez wiecej godzin. Po skonczeniu kursu
      podstawowego bylam przekonana, ze to nie dla mnie a instruktor mnie
      w tym upewnial. Walilam glupote za glupota, gasl mi ciagle samochod,
      nie zauwazalam znakow, zapominalam o zdjeciu nogi z gazu przy
      zmianie biegow ;)Na egzamin sie nawet nie zapisalam bo nie widzialam
      sensu.
      Teraz po kolejnych 20-stu godzinach z innym instruktorem umiem
      jezdzic 2 gdziny po miescie nie popelniajac zadnego bledu, zauwazam
      znaki itp. Tylko ten drugi instruktor nie tylko wytykal mi bledy ale
      od razu mowil dlaczego jest zle i co mam zrobic zeby bylo dobrze.
      Okazalo sie, ze potrzebuje wiecej czasu na opanowanie pewnych
      umiejetnosci i kogos kto chcial mnie nauczyc i wierzyl we mnie a nie
      tylko dolowal, ze jestem beznadziejnym przypadkiem. I teraz juz
      czekam niecierpliwie na egzamin :)
      Trzymaj sie dobrze bedzie.
      • belcia26 Re: Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić? 07.10.09, 21:42
        Wniosek z tego że nie każdy nadaje się na nauczyciela,właszcza na
        instruktora prawa jazdy
    • qwertyugazeta Re: Jestem beznadzoejnym przypadkiem...Co robić? 15.10.09, 21:09
      wyluzuj się i zmień nastawienie - rób prawo jazdy dla przyjemności a nie z
      jakiegoś innego powodu. samo przejdzie.
Pełna wersja