Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa

01.06.09, 13:02
Witajcie po dłuuugiej nieobcnosci.
piszę tu bo wszedzie sie ze mnie wysmiewają-mąż nawet ju zzaczyna.
Zdaam na prawko 21lutego.bylm taka pewna siebie-super sie jezdzi i
wogóle-cwiczyłam jazdy,jrdziłam po osiedlu conajmniej dwa trzy razy
w tygodniu.I amen.
Pewnego dnia uswiadomiłam sobie,że jezeli uszkodze samochód to mąz
sie na mnie wkur..wi,ze on je potrzebuje na codzień do pracy,a ja
tak naprawde jezdzic nie umiem,nie umiem ocenic w lusterkach czy
moge zmienic pas czy nie-ścinam zakręty jak tir (jeżdzę mareą kombii)
czasam robie takie bardzo glupie rzeczy-wydaje mi sie ze nic nie
jedzie i na ostrym zakrecie zmieniam pas z lewego na prawy,nie umiem
hamowac- bo hamuje tuz przed a nie sukcesywnie wolno.
Maz mnie nnamawia do jazd abym cwiczyła i jezdziła ale ja sie
boje.Sama nie wsiąde.Boje sie jak licho.Czasem z zazdroscia patrze
na 65letnie kierownice jak zasuwają po mieście a ja młoda głupia
koza sie boje.Auto gasnie mi częściej niz kiedys, ostatnio
zepsułam jakiś wtryskczy cos ze auto nie miało mocy a silnik ma poj
2,4diesel wiec siłe ma.ale ja cos sknociłam i konie mu zdechly-
mechanicy już 4 razy resetowali na komputer bo wkrada sie błąd(gdzie
przez 6 lat maz nie miał takich problemów),wytarłam maty pod
siedzeniami i poduszki nie dzialają (jak? nie wiem)a ostatnio to
wycieraczki sie same włanczaja i nie idzie ich wyłączyć ,poza tym
mechanik w serwisie powiedział ze auto jest sprawne w 100% a n nie
umie wyjasnic dlaczego idy ja prowadze to komputer wariuje i zebym
sie na rower przesiadła bo jeszcze sprowadze na siebie nieszczęscie.
I tak jak tylko mąz mowi jedz do marketu 300metrów od domu-to ja mam
ścisk w zołądku i odruch wymiotny i sie boje i co mam zrobić?
Kto mi pomoze?
    • nioma Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 01.06.09, 13:17
      wiesz, jak masz takie leki i sie nie mozesz przelamac to mam dwie
      propozycje:

      1. pojdz do psychologa, zeby podpowiedzial Ci techniki relaksacyjne
      i nauczyl wiary we wlasne mozliwosci. My na forum nie przekonamy
      Cie, ze dasz rade bo Cie nie znamy. Nie ocenimy na odleglosc Twoich
      umiejetnosci. Sama lub z pomoca fachowca musisz w siebie uwierzyc.

      2. daj sobie spokoj z kierowaniem samochodu. Jak masz miec odruchy
      wymiotne i tak panikowac to po co sie stresowac? Z korzyscia dla
      twojego zdrowia bedzie nie jezdzic.

      i moze 3 propozycja: wlasne auto a nie meza?
    • Gość: df Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.09, 13:27
      <koooooop w d.....ę>


      A masz możliwość kupienia sobie samochodu np. jakiegoś Fiata Punto za parę tysięcy?
      • a.zaborowska1 Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 01.06.09, 14:10
        dla mnie to jest szok to co ty mówisz bo dla mnie jazda jest
        niesamowita przyjemnością :-))))))

        Moja rada spraw sobie samochód jakis tańszy, żebyś nie mdlała jak
        coś zarysujesz i staraj się jeździć bezpiecznie. Analizuj swój błąd
        i jeździ jeździj. A jak ci to się nie spodoba to daj sobie spokój z
        tym prawkiem nic na siłę.
    • blu_tomek Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 01.06.09, 15:04
      A ja pamiętam, że Ty całkiem fajnie umiesz jeździć:))

      ale rady innych tutaj są bardzo dobre - własny samochód. jakikolwiek, najlepiej
      jakiś średniej wielkości. I ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Sama wiesz, jakie
      podstawowe błędy popełniasz, to już połowa sukcesu. Druga połowa to ich
      wyeliminowanie.

      Pozdrawiam!
      • tools357 Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 01.06.09, 19:48
        A tam Tomku- nie wymyślaj:)
        Obecnie cierpie na urojoną depresję kierownicy-mam omamy ze coś sie
        stanie,ze rozjadę kogoś lub mnie staranują,ze bedą trąbic, ze
        wogóle nic mi nie wyjdzie.
        Mąż przekonuje mnie ,ze to auto moge zepsuć, zniszczyć a on slowa
        nie powie i że,jak sie boje tym to bede miała inne ale nie kupi mi
        wczesniej niz nie nabiore pewności siebie.Przedewszystkim ja
        poprostu z trudem moge przełamac się i zając miejsce jako
        kierowca.Jezdze tramwajem i tyle.
        Psychologa sie radziłam-powiedzial mi po 4 spotkaniach,że dopóki
        sama nie stane i nie powiem że dam rady ze wsiadam i jade a reszte
        mam w dee-to bede sie bała i bedzie sie to pogłębiac i bede sobie
        coraz gorsze filmy wkręcac.Nie mam problemu jesli jadę z kimś.Ale
        samej -to koniec.Ogólnie samo prowadzenie pojazdu jest super tylko
        trzeba sie nie bac go prowadzic:(
        • nioma Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 01.06.09, 20:39
          no to daj sobie spokoj
          jaki ma sens takie stresowanie sie? lepiej jezdzic komunikacja miejska i miec
          swiety spokoj. Moze po prostu nie jest Ci pisane bycie kierowca i tyle.
    • permanentne_7_niebo Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 01.06.09, 21:54
      Coś tam kojarzymy;)
      Spoko, mam to samo, tylko u mnie było tak: robiłam kurs, zdawałam
      egzaminy, w koncu zdałam i wtedy uświadomiłam sobie, że...
      Moją metodą na rozwiązanie problemu jest niejeżdżenie. Co prawda w
      tym tygodniu będę musiała, stąd moja wzmożona jak na ostatnie czasy
      obecność na forum, ale chyba po tym już się nigdy więcej nie dam
      sama wpakować do samochodu. Po co się stresować, jak można tego
      uniknąć? Malo to stresu w życiu?
      • permanentne_7_niebo ot/ a może ktoś się chce za mnie przejechać?... :( 01.06.09, 22:13
        jakiś świeżo upieczony?
        • eliiii Re: ot/ a może ktoś się chce za mnie przejechać?. 01.06.09, 22:19
          ja chcę!!!! już gorzej być nie może!
          właściwie to dobrze jest założyć, że jest się najgorszym kierowcą w
          mieście. jak nic się nie stanie, to będzie miłe rozczarowanie:)
      • eliiii Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 01.06.09, 22:16
        permanentne_7_niebo napisała:

        > ale chyba po tym już się nigdy więcej nie dam
        > sama wpakować do samochodu. Po co się stresować, jak można tego
        > uniknąć? Malo to stresu w życiu?

        nie załamuj mnie kobieto, błagam! nie poddajemy się!
        po tej mojej krawężnikowej wpadce, wiedziałam, że jedyne co muszę
        zrobić to wsiąść do samochodu i pojechać! chociaż chciało mi się
        ryczeć. no i pojechałam (z egzaminatorem:))
        kobitki, damy radę!
        • nioma Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 01.06.09, 22:58
          tylko nie na sile
          jesli jazda ma powodowac taki stres i bole brzucha to po cholere to robic?
    • Gość: e-go Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.189.255.138.szara.net.pl 02.06.09, 09:51
      eh, ja też tak mam... zdałam, nie jeżdżę - tylko szukam wymówek
      a to samochód za długi, a to za szeroki, a to nie zaparkuję, no i w
      ogóle mam 1000 powodów do niejeżdżenia
      a ponieważ życie mnie od tego zmusza, więc postanowiłam, że kupię
      własne autko - może to mi pomoże przełamać niechęc i mam nadzieję,
      że zacznę jeździć
      dziękujemy za rady w stylu - jak ma cię to stresowac, to lepiej nie
      jeżdzic - poradzcie "mądrale" jak się zmusić do jeżdżenia :)
      nie po to była cała ta nauka jazdy, żeby teraz nie jezdzic
      moja rada - mieć swój własny "najwałaśniejszy"samochód
      jak mi się uda i to da efekt - na pewno napiszę
      pozdr
      • tools357 Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 02.06.09, 10:11
        tylko ja juz widzę jak moj mąz leci i mi kupuje ;( az zatrzymac go
        nie mogę:(
        ale co tam- moze sobie cos uskładam i faktycznie kupie jakiegoś
        gruchola:0 bo to psychicznie lzej jak rozbije to moje .
        • nioma Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 02.06.09, 11:11
          dlaczego maz ma leciec i Ci kupowac? Sama sobie kup.
          Chyba chodzisz do pracy? Wez maly kredycik na np. fiata punto,
          zmiescisz sie w 6 tysiacach.
    • Gość: .................. Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 13:14
      Mam prawie to samo. Tzn z moim samochodem nic się nie dzieje, nic
      nie zepsłułam ale lęk jest straszny. Zdałam 18 lutego 2009,
      jeździłam sporo, az do maja, bałam się mimo wszystko. Aktualnie mam
      3 tyg przerwy, bo samochód był w warsztacie długo, bo ktoś na
      parkingu w nas walnął i zderzak uszkodzony itd. W kazdym razie
      wymylam sobie powody bylby nie jezdzic- a to ze ciezko o miejsce na
      parkingu, a to ze korek bedzie i gdzies nie zdaze, a to deszcz pada,
      a to ze niedaleko. I tak w rezultacie nie jezdze. Nie wiem co robic.
      Bez sensu sa gadki w styulu: daruj sobie. To nie o to chodzi, bo ja
      chce nabrac pewnosci siebie i uwierzyc i jezdzic, a nie sie poddac.
      Ogromny stres mialam tez przed matura - i co mialam tez jej ni
      zdawac, w mysl zasady ze nie kazdy musi miec mature? no dajcie
      spokoj.
    • Gość: a moze by tak.. a z kims nie łaska? IP: *.adsl.inetia.pl 02.06.09, 13:28
      a nie mozesz na poczatku z mezem jezdzic?? ja mam taki zamiar,
      zreszta on mnie samej nie pusci przez pol roku conajmniej.
      mimo ze wie ze umiem bo wczesniej kilka razy na "waleta" bez prawka
      z nim zasuwalam.
    • to_bebe Re: A może...? 02.06.09, 13:30
      Mówisz, że trochę jeździłaś, a potem nastąpił moralny przełom (a raczej
      załamanie). Je też coś takiego przeszłam :/ Musiałam pojechać tylko kawałek, ale
      miałam straszny dzień (normalnie byłam przeziębiona i koszmarnie się czułam).
      Jechałam passatem teściów, (beznadziejnie-a jakże) i po tym epizodzie wpadłam w
      straszny dół, że nie umiem jeździć. Od tej pory wykręcałam się jak mogłam od
      jazdy, aż w końcu musiałam pojechać (również autem teścia) i okazało się, że się
      da :)
      Trzeba złe doświadczenia zamienić na dobre (może by Ci mąż był w stanie
      dokładnie, tak łopatologicznie, wytłumaczyć obsługę waszego autka). Trzymaj się
      i nie daj się :)
      Ps. Dzisiaj jadę w Kraków. Strzeżcie się ;)
      • tools357 Re: A może...? 02.06.09, 13:45
        Więc tak- ja nie pracuję-prowadzę wraz z męzem firmę ale on sie na
        auto teraz nie zgodzi.Sama wbrew jego woli nie chce
        ryzykowac.Powiedział ze kupi jeśli zobaczy postepy....
        Mąż mi tłumaczył ale i ja sama znam obsługe auta naszego tylko w
        nim sie dzieją takie dziwne nie wyjasnione rzeczy-że sama nie wiem
        jak ja byłam wstanie uszkodzić komputer, i maty i wycieraczki-mąz
        jezdzi i jest ok-ja wsiadam i zawsze jakis problem.
        Ale nie w tym rzecz-pal licho.
        Ja bardzo bardzo chce jeżdzić tylko przemóc sie nie moge.Brałam
        instruktora do swojeo auta i jezdziłam dobrze tylko samej jakoś tak
        trudno....
        Po kolejne-mąz nie moze jezdzić ze mną-on wychodzi o 7 a wraca o
        20tej zatem czasu nie ma,a jak jest w domu to tez nie bo ma milion
        innych spraw wazniejszych,a to mu sie nie chce.
        Jedynym momentem jest jak jedziemy razem do znajomych ale to nie
        czesciej jak raz w miesiącu.
        Nie wiem dlaczego tak mam ze boje sie samej jechać-boje sie ze nie
        rusze pod gorkę i stocze sie na auta za mną, bojesie ze nie
        wyhamuje, ze auto mi zgasnie i mnie obtrabią i takie tam.
        Mialam tez sytuacje podbramkową,że musiałam jechac i koniec nie bylo
        wyjscia ale ujechalam kilometr,potem przy skręcie na warunkowej
        piesi mi wylegli na droge a potem to ci z lewej juz jechali a ja tak
        stalam i trabili i ja dalej stałam włączyłam awaryjne poczekłam aż
        ci z lewej bedą na czerwonym i ruszyłam i sie zrobiłam taka malutka
        ze od tamtej pory nie wsiadam do auta -nawet przeparkowac sie boje
        pod blokiem.
        Mąz mi dzis obiecał ,że kupi mi auto jak zobaczy ze ja efekty
        przynosze,ze próbuje ze chcę-kiedy ja chce chcieć ale chciec sie
        boje jednoczesnie.Mieszkam w Krakowie i uważam ze trudne są tutaj
        warunki dla kierowców.Tylko dla takiego bojoka-histeryka jak ja to
        kazde warunki sa złe chyba.Bede próbowała-choc prawko robiłam tylko
        dla psa aby go mieć to teraz załuje ze wogóle robiłam klopot sobie z
        tym cyrkiem.
        • nioma Re: A może...? 02.06.09, 13:51
          a nie mozesz schowac prawka do szuglady i zapomniec?
          jaki jest sens tak sie stresowac, spinac i zadreczac?
          moze sie nie nadajesz na kierowce? to nie wstyd ani nic zlego.
          moze za jakis czas cos Ci sie odblokuje? jest cieplo, slonce za
          oknem, wsiadaj na rower i ciesz sie zyciem.

          PS jesli prowadzicie firme razem to polowa zyskow jest Twoja i nie
          rozumiem jak maz moze sie zgadzac albo nie skoro masz osiemnascie
          lat skonczone.
          • Gość: avinion czemu takie konkluzje??? IP: *.adsl.inetia.pl 02.06.09, 14:16
            nie pierwszy raz tu czytam ze sie ktos nie nadaje na kierowce.
            Skad u was takie stwierdzenie? zazdroscicie czy co?
            • kierujaca Re: czemu takie konkluzje??? 02.06.09, 14:28
              Gość portalu: avinion napisał(a):

              > nie pierwszy raz tu czytam ze sie ktos nie nadaje na kierowce.
              > Skad u was takie stwierdzenie? zazdroscicie czy co?


              To jedna-dwie osoby tak pisza (plus kilku trolli). Cos sie komus udalo, poczul
              dryg, nic nie zepsul i uwaza ze jest wybrany. lepszy, zdolniejszy. Jezdzic
              powienien kazdy, bo takie czasy.
              • nioma Re: czemu takie konkluzje??? 02.06.09, 14:31
                kierujaca> nie masz racji.
                Po pierwsze nie kazdy powinien jezdzic, jezdzic powinien ten kto
                chce.
                Po drugie: nie napisalam, ze autorka watku nie nadaje sie na
                kierowce, tylko, ze MOŻE nie nadaje sie na kierowce.
                Zauwaz, ile nerwow ja to kosztuje, jak bardzo obniza wlasna
                samoocene. Czy warto dla kierowania samochodem tak sie stresowac?
                Nie lepiej odpuscic i za jakis czas wrocic do tematu jak nerwy
                opadna?
                Autorka watku byla nawet u psychologa. To tez jej nie pomoglo.
                Zastanow sie co jest wazniejsze: stan zdrowia czy kierowanie
                samochodem? Ustawiczny stres i nerwy to najgorsze co moze byc.
                Konstruktywna krytyka to nie trollowanie lub wywyzszanie sie.
            • nioma Re: czemu takie konkluzje??? 02.06.09, 14:28
              avinion> bo zdarza sie, ze sa osoby ktore do jezdzenia sie nie
              nadaja.
              Po prostu. Jesli sama mysl o kierowaniu samodzielnie samochodem
              powoduje takie nerwy u autorki watku, jesli nie pomogl psycholog ani
              zadne tlumaczenia to moze warto sie zastanowic czy to ma sens?
              Nie jest to z mojej strony zlosliwosc a jedynie rada.
              To nie wstyd nie miec prawka albo nie jezdzic samochodem, nie ma
              sensu sie tak spinac.

              A co do Twojego pytania: nie zazdroszcze, mam prawo jazdy i jezdze
              samochodem samodzielnie od pierwszego dnia po odebraniu dokumentu. I
              mam wlasny samochod, kupiony za wlasne pieniadze. Partner ma swoj.
        • kierujaca Re: A może...? 02.06.09, 14:08
          Jezus, jak to nie pracujesz, jesli prowadzisz firme z mezem??? I co to za
          teksty malej dziewczynki, ze on sie "nie zgodzi"?? No ludzie trzymajcie mnie!
          Jestes pie..., straszna! Wez sie dziewczyno w garsc, bo nie masz normalnie
          kregoslupa, jestes owinieta na mezu jak bluszczyk.
          Jedzij codziennie i nie analizuj! Najpierw po malych uliczkach, oporowo, potem
          sie wkurzysz, znudzisz, wyjedziesz dalej, potem jeszcze, to sa naturalne etapy.

          Jak dla mnie jestes dowodem na to, ze doszkalanie po niezdanych egzaminach
          dobrze robi. Za szybko zdalas, ot co.

          Najpierw zacznij od malych ulic, zeby miec bezwzgledna pewnosc ze panujesz nad
          samochodem. Ze wiesz, gdzie ma krawedzie, ile masz do krawedzi pasow itd.
          Parkowanie, oporowo do znudzenia.
          Codziennie wsiadaj za kierownice, zeby weszlo w nawyk.

          Stres minie, bylebys jezdzila systematycznie. Najpierw sie wkurzysz na siebie,
          pojedziesz dalej, potem sie ucieszysz, potem ktoregos dnia w biegu cos
          zalatwisz, uda sie i nabierzesz luzu.
          Byle nie przesadnie analizowac kazde trabienie.
          • kierujaca .......... 02.06.09, 14:25
            ..........Gdyby ktos sie dziwil, ze za ostro, to zaznaczam ze to tylko licentia
            poetica. Dziewczyna prosila o kopa, to voila;)
          • Gość: .................. Re: A może...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 14:40
            Myśle ze dobrze mowisz, Kierujaca. Trzeba jezdzic i ja tez musze sie
            przemóc. Boje sie parkowanie- nigdy mi przesadnie dobrze nie szło.
            Tzn nigdy nie rąbnęłam w nic, nie zahaczyłam- dla jasności, tylko po
            prostu nie lubie tej czynnosci. A to zawsze stane krzywo, a to boje
            sie ze sie niezmieszcze i kraze jak debil po okolicznych uliczkach
            by znalezc takie miejsce gdzie mam pewnosc...no jak debil jakis. Nie
            wiem gdzie tu pocwiczyc to parkowanie, bo nie ma nigdzie w okolicy
            mnie takiego ogolnie dostepnego parkingu gdzie moznaby np.
            wieczorkiem pocwiczyc. Ech. Ja bardzo chce jezdzic. Najblizsi mowia
            ze idzie mi ok, ze troche sie spinam i stresuje, ale ze takie uroki
            niektorych mlodych kierowcow, ale ze z czasem bedzie lepiej. Jakos
            brak mi tej pewnosci siebie. stresuje mnie ze gdy cos np. za wolno
            robie, czy jakos niezdarnie, to ze juz wszyscy kierowcy sie gapią i
            smieja. Bez sensu. Porazdzie, jak sie zmobilizowac do jazdy. Zeby
            nie miec wiecznie wymowek??? dzis na przyklad taki dzien: jestem
            przeziebiona, ale kusi mnie zeby gdzies pojechac bo juz 3 tyg nie
            jezdzilam. Ale z drugiej strony glupio tak jezdzic bez celu. W
            tygodniu w ogole mam malo okazji do jazdy, bo na uczelnie jezdze
            busem, gdyz w samym centrum zaparkowanie graniczy z cudem, a pod
            uczelnia nie ma parkingu. Konczy sie na tym, ze jezdze glownie w
            weekndy. Ale nie lubie jezdzic z narzeczonym, bo on czasami uwaza
            sie za alfe i omege, dlatego tak bardzo zalezy mi na przelamaniu sie
            i jezdzie samemu. Jutro np. mam jechac do lekarza, niby niedaleko,
            jakies 3 przystanki od domu, ale juz znowu mysle ze bedzie problem z
            parkowaniem i tak w kolko. Juz sama nie wiem jak sie mobilizowac.
            Problem polega na tym, ze nie mam takich sytuacji jak inni, ze
            gdzies "musialam pojechac" i pojechalam. Zawsze moge sie wyłgać
            komunikacja miejska. Poradzcie coś. Tylko bez takich "daruj sobie, i
            schowaj prawko do szuflady", bo nie zamierzam.
    • Gość: df Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 15:10
      Słabości są po to by z nimi walczyć, a nie im ulegać. Znasz "instrukcję obsługi"
      samochodu (chyba jakoś jeździłaś tym samochodem na nauce jazdy???), masz
      kluczyki do dyspozycji - nic tylko jechać! I nie bój się, że spowodujesz
      stłuczkę. Jeśli nawet sie zdarzy, to przecież nie jest to żadna tragedia, mąż
      chyba sam cię zachęca do jazdy, więc nawet za coś takiego musiałby wziąć na
      siebie częściową odpowiedzialność, nie można wpadać przez takie coś w poczucie
      winy :P

      Oczywiście prawdopodobieństwo kolizji jest bardzo niskie, nie ma się czego bać.

      Trzeba wszystko robić stopniowo - zacząć od łatwych, mniej ruchliwych uliczek,
      później przejść do tych bardziej uczęszczanych, a na wyprzedzaniu TIRów w nocy
      skończyć. :P
    • Gość: niedzielnykierowca Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.its.it 02.06.09, 15:11
      Cześc, mam podobny problem. Boję się jeździć, jestem typowym
      niedzielnym i/lub sobotnim kierowcą, w mojej drodze do pracy jest
      kilka dość sporych górek, w godzinach szczytu są tam korki a ja boję
      się, że się stoczę albo że autko mi zgaśnie i zatamuję ruch. Podczas
      jazd w L-ce nie miałam jakiś specjalnych problemow z ręcznym ale to
      auto, którym jeżdzę, jest troche inne. Kolejny stres to dla mnie
      wjazd do wąskiego garażu i jeszcze ze skrętu i na lekkim wzniesieniu
      a tam nie ma za bardzo miejsca żeby odbić, a auto ma większe
      gabaryty niż yaris,z ktorego parkowaniem nie miałam problemów. Jak
      już się przemogę i wyjadę to nie mogę się zrelaksować podczas jazdy,
      bo stresuje mnie myśl o wjeździe do tego garażu. Wiem ,ze musze sie
      przemóc, do tej pory jakims cudem wjeżdzam tam bezkolizyjnie ale za
      kazdym razem z duszą na ramieniu i kosztuje mnie to dużo stresu.
      Jak pozbyc sie tego stresu? Najchętniej zostawiałabym auto pod
      gołym niebem, ale trochę szkoda skoro jest ten cholerny garaz. Chyba
      naprawdę zacznę stosować jakieś techniki relaksacyjne, auto kupiłam,
      zeby jeżdzić do pracy a jezdze nim tylko w soboty i niedzielę na
      zakupy w centrum handlowym albo do znajomych i rodziny. Do pracy
      nadal tłukę sie autobusami chociaż ich nie znoszę. Moze przydałoby
      mi sie doszkolenie ale na moim aucie,bo yaris mam opanowaną. Czasem
      żałuję, ze nie kupiłam yarski bo do tego mojego auta jakos nie moge
      się przyzwyczaić, w porównaniu z toyotką oporne jakieś ale może za
      rzadko nim jezdzę i dlatego go jeszcze nie wyczuwam?
      • Gość: .................. Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 15:47
        Myśle ze dobrze mowisz, Kierujaca. Trzeba jezdzic i ja tez musze sie
        przemóc. Boje sie parkowanie- nigdy mi przesadnie dobrze nie szło.
        Tzn nigdy nie rąbnęłam w nic, nie zahaczyłam- dla jasności, tylko po
        prostu nie lubie tej czynnosci. A to zawsze stane krzywo, a to boje
        sie ze sie niezmieszcze i kraze jak debil po okolicznych uliczkach
        by znalezc takie miejsce gdzie mam pewnosc...no jak debil jakis. Nie
        wiem gdzie tu pocwiczyc to parkowanie, bo nie ma nigdzie w okolicy
        mnie takiego ogolnie dostepnego parkingu gdzie moznaby np.
        wieczorkiem pocwiczyc. Ech. Ja bardzo chce jezdzic. Najblizsi mowia
        ze idzie mi ok, ze troche sie spinam i stresuje, ale ze takie uroki
        niektorych mlodych kierowcow, ale ze z czasem bedzie lepiej. Jakos
        brak mi tej pewnosci siebie. stresuje mnie ze gdy cos np. za wolno
        robie, czy jakos niezdarnie, to ze juz wszyscy kierowcy sie gapią i
        smieja. Bez sensu. Porazdzie, jak sie zmobilizowac do jazdy. Zeby
        nie miec wiecznie wymowek??? dzis na przyklad taki dzien: jestem
        przeziebiona, ale kusi mnie zeby gdzies pojechac bo juz 3 tyg nie
        jezdzilam. Ale z drugiej strony glupio tak jezdzic bez celu. W
        tygodniu w ogole mam malo okazji do jazdy, bo na uczelnie jezdze
        busem, gdyz w samym centrum zaparkowanie graniczy z cudem, a pod
        uczelnia nie ma parkingu. Konczy sie na tym, ze jezdze glownie w
        weekndy. Ale nie lubie jezdzic z narzeczonym, bo on czasami uwaza
        sie za alfe i omege, dlatego tak bardzo zalezy mi na przelamaniu sie
        i jezdzie samemu. Jutro np. mam jechac do lekarza, niby niedaleko,
        jakies 3 przystanki od domu, ale juz znowu mysle ze bedzie problem z
        parkowaniem i tak w kolko. Juz sama nie wiem jak sie mobilizowac.
        Problem polega na tym, ze nie mam takich sytuacji jak inni, ze
        gdzies "musialam pojechac" i pojechalam. Zawsze moge sie wyłgać
        komunikacja miejska. Poradzcie coś. Tylko bez takich "daruj sobie, i
        schowaj prawko do szuflady", bo nie zamierzam.
        PoprzedniSortuj: drzewkood najstarszegood najnowszegodrzewko
        odwrotnedrzewko
        od najstarszego
        od najnowszego
        drzewko odwrotne
        Pokaż wszystkie Następny
        Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa - tools357 01.06.09,
        13:02
        Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa - nioma 01.06.09,
        13:17
        Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa - Gość: df
        01.06.09, 13:27
        Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa - a.zaborowska1
        01.06.09, 14:10
        Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa - blu_tomek
        01.06.09, 15:04
        Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa - tools357
        01.06.09, 19:48
        Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa - nioma 01.06.09,
        20:39
        Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa -
        permanentne_7_niebo 01.06.09, 21:54
        ot/ a może ktoś się chce za mnie przejechać?... :( -
        permanentne_7_niebo 01.06.09, 22:13
        Re: ot/ a może ktoś się chce za mnie przejechać?. - eliiii 01.06.09,
        22:19
        Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa - eliiii 01.06.09,
        22:16
        Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa - nioma 01.06.09,
        22:58
        Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa - Gość: e-go
        02.06.09, 09:51
        Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa - tools357
        02.06.09, 10:11
        Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa - nioma 02.06.09,
        11:11
        Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa -
        Gość: .................. 02.06.09, 13:14
        a z kims nie łaska? - Gość: a moze by tak.. 02.06.09, 13:28
        Re: A może...? - to_bebe 02.06.09, 13:30
        Re: A może...? - tools357 02.06.09, 13:45
        Re: A może...? - nioma 02.06.09, 13:51
        czemu takie konkluzje??? - Gość: avinion 02.06.09, 14:16
        Re: czemu takie konkluzje??? - kierujaca 02.06.09, 14:28
        Re: czemu takie konkluzje??? - nioma 02.06.09, 14:31
        Re: czemu takie konkluzje??? - nioma 02.06.09, 14:28
        Re: A może...? - kierujaca 02.06.09, 14:08
        .......... - kierujaca 02.06.09, 14:25
        Re: A może...? - Gość: .................. 02.06.09, 14:40
        Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa - Gość: df
        02.06.09, 15:10
        Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa - Gość:
        niedzielnykierowca 02.06.09, 15:11


        CZYTAJ OPINIE W ZNAM.TO:
        Samochód mruczy
        Benzyna Verva 98 - Verva mile mnie zaskoczyła, a różnice na tle
        konkurencji są dla mnie odczuwalne. Niby paliwo to nic
        nadzwyczajnego ale od razu samochodowi zrobiło się lepiej. Stare bmw
        zaczęło się zachowywać o wiele lepiej... Przydatne urządzenie
        Smart RadarStop 101 - Głośne komunikaty, urządzenie daje możliwość
        zwiększenia i zmniejszenia głośności. Nie trzeba specjalnie
        zaznajamiać się z instrukcją... Zadbaj o swoje bezpieczeństwo
        Latarka samochodowa Led Saver - Posiada wiele praktycznych fukcji:
        opcję światła ostrzegawczego, noże do przecinania pasów, młotki do
        zbicia szyby, silny magnes dzięki, któremu można przyczepić ją do
        karoserii pojazdu bez obawy, że spadnie...
        • kierujaca Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 02.06.09, 16:37
          > Ale z drugiej strony glupio tak jezdzic bez celu

          Ja uwazam, z moze byc bez celu. Sama dlugo jezdzilam zupelnie bez celu, az
          poznalam samochod (wyjezdzilam tak z pol baku).


          > A to zawsze stane krzywo, a to boje
          > sie ze sie niezmieszcze i kraze jak debil po okolicznych uliczkach
          > by znalezc takie miejsce gdzie mam pewnosc...no jak debil jakis. Nie
          > wiem gdzie tu pocwiczyc to parkowanie,


          No, jakbym o sobie czytala sprzed jakiegos czasu. Teraz sie nie przejmuje ze
          krzywo, to tez jest trening. Co tam krzywo, grunt ze sie da wsiasc i wysiasc.

          Ja w dodatku mam samochod bez wspomagania, wiec jest strasznie trudno. Ale co tam.

          Serio: najwazniejsze to codziennie, nawet jesli to gdzies blisko, albo ta sama
          trasa kilka dni z rzedu. Potem sie zamoistnie zachce pokonac nastepna granice,
          bo to wciaga, przeciez to jest adrenalina. Powodzenia!
          • Gość: .................. Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 16:42
            Ja też mam bez wspomagania, cięzko idzie :) ktoś kto nigdy nie
            siedział za kółkiem bez wspomagania nie ma pojęcia jak może być
            trudno :)
            Och...nie wiem. Muszę poróbować, bo nie chcę się zniechęcać, choć
            przerażają mnie korki, to że sporo ludzi trąbi gdy cokolwiek zrobi
            się wolniej itd. Może faktycznie zacznę po trochu jeździć, nawet bez
            celu, po okolicy, kazdego dnia jezdzac ciut dalej.
            • a.zaborowska1 Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 02.06.09, 17:47
              Dziewczyny a co się stanie:
              jak ktoś zacznie trąbić? Trzeba pokazac mu środkowy palec :-)
              a co się stanie jak krzywo zaparkujesz? bez przesady nikt od tego
              nie zginie.
              A co sie stanie jak nie ruszysz na górce? Zaciągasz ręczny i
              włączasz awaryjne po czym dochodzisz do siebie i ruszasz.
              Ja jeżdżę starym polonezem co prawda ze wspomaganiem ale jazda nim
              po praktycznie nowej Toyotce to jak jakaś MASAKRA :-(
              Naprawdę trzeba jeździć, jeździć na przekór wszystkiemu.
              Stykać się z każda nową sytuacją, pogodą itd...

              Ja patrzę pada deszcz i ja jadę bo muszę nauczyć się jeździc po
              śliskiej nawierzchni ... itd, itd.

              A nie powodzenie trzeba przeanalizować i uczyć się na błędach. Ja w
              swoim rzęchu już obtarłam zderzak, miałam stłuczkę (na szczęście nie
              zmojej winy) obtrąbiali mnie przez pierwsze 2 tyg. a teraz moja
              orientacja się poprawiła :-) Marzę o lepszym samochodzie i
              wykorzystuję każda chwilę (możliwą oczywiście) aby jeździć i kocham
              jazde samochodem.
              • Gość: .................. Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 17:54
                :) dobrze, że napisałaś to wszystko, to dodaje otuchy :)
                • nioma Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 02.06.09, 18:21
                  Raz pan na swiatlach zaczal za mna trabic bo za wolno ruszalam. Zatrzymalam
                  samochod i wlaczylam awaryjne. Dziad musial poczekac do nastepnej zmiany swiatel.

                  Tym, ze ktos trabi w ogole nie nalezy sie przejmowac. Trabia chamy a takich
                  nalezy miec gdzies.
                • tools357 Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 02.06.09, 18:31
                  KIERUJĄCA- WIELKIE DZIĘKI

                  Zacznę tak robić jak mówisz-w sumie to nie pomyslałam o tym ze moge
                  po ciutce coraz szersze kręgi zataczać.
                  Nie ma dnia abym nie rozmawiała z mężem na ten temat-on juz zna oją
                  spiewke na pamiec.
                  On mowi jedz po syna do szkoły-a ja
                  NIE!!!!!! BO TAM JEST RONGO GRZEGÓRZECKIE, RONGO MOGILSKIE I POTEM
                  JESZCZE NA WIELICKIEJ JEST CIĘZKO-NIE!!!!!!!
                  i WSIADAM W 50 TKĘ I ZASUWAM 45 MINUT TAM A POTEM Z POWROTEM DRUGIE
                  45MINUT GDZIE AUTEM W DWIE STRONY bylaby maksymalnie w godzinke/
                  Ale do rzeczy....bede od zaraz (dzieci wyslę do spania i schodze na
                  dół)-próbowała-moze jak już jakoś sie na tyle oswoje i uwierzę ze
                  na drodze nikt nie czycha aby mi w zderzak przydzwonic czy obtrabić.


                  Mąz narazie sie nie zgadza tzn on sie zgadza na moje auto ale zby
                  mialo to sens.
                  Ja obecnie nie robie nic poza prowadzeniem domu i wychowaniem
                  dzieci-ogólnie samochód nie jest mi wogóle do niczego potrzebny-
                  naprawdę to tylko pojedyncze sytuacje gdzie musze pojechać-ale
                  generalnie chodzi o to ,że mamy pewne zobowiazania finansowe i
                  zakup nawet taniego auta i jego utrzymanie to moze nie obciązyloby
                  nas ale napewno w jakimś stopniu przychamowało spłatę innych
                  zobowiązań.
                  To nie jest tak ze mąż kategorycznie nie chce mi auta kupić tylko
                  narazie chce sie wstrzymać własnie przez zobowiazania i
                  moje "zapędy"jako kierownica.Ale sam przyznaje ze jesli
                  faktycznie się przełamię to sprawi mi jakis czterokołowiec.Do tego
                  naprawdę mnie auto niczemu sluzylo nie bedzie-chyba dla samego
                  posiadania i jeżdzenia.
                  Nie moge sie poddac i schowac prawko-ja bardzo chce jeżdzić -brakuje
                  mi tego, zależy mi-tylko oporu i strachu przełamać nie idzie.ale
                  postaram sie i prosze o kolejne kopy:)bo to motywuje
                  • Gość: to juz przesada.. Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.t-mont.net.pl 02.06.09, 18:54
                    On mowi jedz po syna do szkoły-a ja
                    NIE!!!!!! BO TAM JEST RONGO GRZEGÓRZECKIE, RONGO MOGILSKIE I POTEM
                    JESZCZE NA WIELICKIEJ JEST CIĘZKO-NIE!!!!!!!

                    chyba zartujesz..z tego co czytam jestes z Krakowa, a trasy
                    egzMINACYJNE SA WLASNIE PO TYch WYMIENIONYCH rondach!
                    jakim cudem zdalas ten egzamin??

                    pewnie pojechalas zdawac do pipidowy..
                    • tools357 Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 02.06.09, 19:41
                      nie-zdawałam w krakowie zdałam za 2 razem po ok 50 w sumie godzinach
                      jazd.Jak jadę z kimś to nie mam problemu,niechby był to egzaminator.
                      Fakt przejechania z kimś po rondzie nie oznacza ze samej nie bede
                      sie bała.Wiem jak mam jechac ale sie boje.
                      Moja trasa egzaminacyjna nie odbywala sie na zadnym z tych rond-
                      miałam bardzo łatwa trasę.
                      Nieważne- jak jade z kimś to sie nie boje i żadne rondo mi nie
                      straszne.
                      • Gość: to juz przesada mam dobra rade! IP: *.t-mont.net.pl 02.06.09, 19:57
                        to moze mow do siebie glosno jak jedziesz sama. To czasem pomaga.
                        i wielu mlodych kierowcow tak robi, powaznie!

                        ja np uwielbiam ronda w Krakowie, jezdzialam dwa bite lata..tyle
                        trwala moja nauka jazdy, mialam przerwy, balam sie podejsc do
                        egzaminu, wolalam wydac iles stowek na jazdy dodatkowe niz na
                        kolejny niezdany egzamin.Moj instruktor mowil ze jestem uzaleniona
                        od jazd z nim ;) mial racje.
                      • to_bebe Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 02.06.09, 23:30
                        tools357 napisała:
                        > Jak jadę z kimś to nie mam problemu,niechby był to egzaminator.

                        Hahaha! Dokładnie tak samo miałam :) Mogę jeździć choćby z egzaminatorem, byle był obok mnie jakiś pilot.
                        Z egzaminatorem duuuuuuuuużo mniejszy stres niż samemu...
                    • toyota08 Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 02.06.09, 19:51
                      Ja mam prawko od 5 miesiecy i ze mną to jest tak, że jak coś mi
                      pójdzie nie tak podczas jazdy to przez pewien czas mam takie
                      nieprzyjemne uczucie i odechciewa mi się jeżdzić, ale po paru
                      godzinach jakoś mi to przechodzi i znów mam ochotę pojeżdzić.
                      Miałam np. taką przygodę przy parkowaniu na parkingu w supermarkecie
                      że zaparkowałam tak blisko samochodu obok, że nie potrafiłam
                      wyjechać, ani go jakoś wyrównać ani wycofać z powrotem.Płakać mi się
                      już chciało bo myślałam że będę musiała tam siedzieć i czekać aż
                      przyjdzie właściciel samochodu obok i mnie uwolni.
                      W końcu czerwieniąc się ze wstydu poprosiłam jakiegoś faceta czy by
                      mi nie pomógł. I po minucie byłam uwolniona.
                      Ten mój samochód jest dużo większy od toyoty więc może dlatego nie
                      umiałam wyjechać. Albo powinnam poćwiczyć te parkowanie ale gdzie.
                      A teraz pośmiejcie się trochę dziewczyny ze mnie a potem wsiadajcie
                      do samochodu i nie zważajcie na jakieś trąbienie czy inne szczegóły.
                      Przy okazji pozdrawiam pana z parkingu, może tu zagląda, i gratuluję
                      umiejętności.
                      • Gość: to juz przesada Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.t-mont.net.pl 02.06.09, 19:58
                        to zaden wstyd! wstyd to krasc. Dobrze ze umiesz poprosic niz
                        narobic dziadostwa. Ja bym tez poprosila o pomoc.
                        • toyota08 Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 02.06.09, 20:03
                          Dobrze,że trafiłam na zdolnego kierowcę :)
                          • Gość: .................. Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 20:39
                            Toyota08, Ty tu jesteś moją 'bratnią dusza' w sprawie tego lęku i
                            stresu. Jak czytam Twoje wypowiedzi, to tak jakbym czytała o sobie.
                            Właśnie dokładnie opisują to Twoje słowa- że po każdej jakieś małej
                            porażce, albo po czymś co mi się na drodze nie powiedzie, to ja, tak
                            jak Ty się zniechęcem. Tyle że aktualnie u mnie to zniechęcenie i
                            przerwa w jeździe trwa już 3 tyg-bo auto było w warsztacie i nie
                            było czym jeździć, a jak już zostało odebrane, to nie wsiadłam do
                            tej pory :/
                            Cieszę się, że jest ten wątek, i parę innych, i dobrze autorka
                            napisała, że potrzebne są kopy motywujące:)
                            Jutro zamierzam jechać. Co będzie to będzie ;)
                            Ale też mam parę takich sytuacji jak Ty Toyoto, że mogę spalić się
                            ze wstydu. jestem z Warszawy, ruch jest tu wielki, masa samochodów i
                            masa kierowców. I pewnego pięknego słonecznego dnia postanowiłam
                            pojechać do administracji załatwić jakieś sprawy (3 przystanki od
                            domu), a potem bezpośrednio stamtąd miałam jechac do centrum
                            handlowego w drugą stronę, w drugim kierunku. No i jadę do tej
                            administracji, wjeżdżam i...widże, że cholery nie ma gdzie
                            zaparkować. A ja już wjechałam w tą uliczkę, kyóra była
                            dwukierunkowa ale bardzo wąska a po obu jej stronach jeszcze
                            zaparkowane samochody. I na dodatek było to ślepa uliczka. Mogłam
                            cofać, ale był to dość długi odcinek, więc wolałam na jej końcu
                            wykręcić bo było trochę miejsca przy bramie. No i oczywiście już
                            cała spocona, trzęsę się, już widzę ze jakiś facet z wozu obok mnie
                            obserwuje... no i wykręciłam nie na 3, tylko na 10 razy ;) męczyłam
                            się długo, zgasł mi w między czasie, ale jakoś wykręciłam. Ale byłam
                            tym tak rozdygotana i spocona i zła!!! że wróciłam do domu,
                            zostawiłam samochód i pojechałam do centrum już tramwajem :(((
                            • toyota08 Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 02.06.09, 20:52
                              Ale wykręciłaś, a to najważniejsze. A w jakim stylu to myślę, że to
                              nieważne. Najważniejsze jest bezpieczeństwo a reszta to drobiazgi.
                              Wyjeżdzaj jutro, nie odkładaj na póżniej i opisz wrażenia z jazdy.

                              • Gość: .................. Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 21:08
                                Ok, mam nadzieję, że nie stchórzę znowu :/ Muszę nabrać tej pewności
                                bo wkurza mnie to coraz bardziej. Tydzien temu, gdy nasz wóz była w
                                warsztacie, musilismy z narzeczonym jechac na Mazury w waznej
                                sprawie, i jechalismy corollą, sedan. Oczywiście narezczony namawiał
                                mnie bym jechała, zwłaszcza już na dobrej drodze, szybkiego ruchu,
                                na odcinku do Płońska, ale ja nie dałam sie namówic. A warunki byly
                                naprawde sprzyjajace. Nie padalo, nieduzy ruch i dobra droga. A ja
                                nie i nie. W drodze powrotnej to samo. Oczywiscie tlumaczylam sie
                                tym, ze to samochód tescia i ze nie daruje sobie jak cos stanie sie
                                z jego samochodem i takie tam. A prawda jest taka, ze jako mlody
                                kierowca powinnam byla wykorzystac nadarzającą sie okazje...
                                No nic, jutro spróbuje.
                                • toyota08 Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 02.06.09, 21:35
                                  Tylko napewno spróbuj. Trzymam kciuki. Będzie OK.
                                  • a.zaborowska1 toyota 03.06.09, 07:33
                                    Ja z tym parkowaniem miałam tak samo. Stanął koło mnie facet na
                                    grubość lakieru i nie mogłam wyjechać :-/ ale po kilku razach sie
                                    udało UUUUf a pacan siedział w samochodzie i nawet nie odjechał
                                    tylko patrzył i pewnie przy kolacji opowiadał anegdotki o
                                    blondynkach :-) Po tym zdanieniu patrzę jak mam koła ustawione zanim
                                    zacznę wyjeżdżać.
    • Gość: .................. Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.09, 15:06
      Byłam... stres oczywiście. Musiałam pojechać do lekarza, niedaleko,
      ale pojechałam. Wracając najadłam się stresu, bo zatrzymał się na
      przystanku bus (tylko jeden pas w jedną stronę) i za nim jechał
      samochód, który zaczął go wyprzedzać na podwójnej ciągłej, a jakże,
      i ja powolutku podsuwałam się do przodu, ale ten samochód jednak
      nagle postanowił nie wyprzedzić bo na szczęscie zobaczył że z
      naprzeciwka jadą samochody i nie zdąży. On zahamował, ja też. Nic
      się nie stało, zdążyłam, ale od razu pot, stres, ja nie wiem czy to
      dopuszczalne? czy ktoś tak ma? potem oczywiście ustawiłam się na
      złym pasie i musiałam wracać do domu okrężną drogą, bo z tego pasa
      można było tylko skręcać ;) ale nic to, wróciłam. Już sama nie
      wiem... Pod dome zaprawkowałam jak zwykle krzywo, tzn nie to że
      bardzo, no ale nie jest pod linijkę (parkowanie równoległe, ale
      przodem bo było tyle miejsca że się dało). Poprawiałam, ale ten brak
      wspomagania mnie dobija- nie jest to takie łatwe gdy tak cięzko
      idzie kierownica...
      • nioma Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 03.06.09, 15:09
        laska, wez wyluzuj
        na poczatku jak parkowalam pod domem (mialam punto bez wspomagania)
        to potrafilam poprawiac milion razy, zeby bylo jak pod linijke
        ktoregos dnia zaczelam sie przygladac jak parkuja inni i
        stwierdzilam, ze nikt nie parkuje tak wzorowo jak ja i ze moge sobie
        odpuscic, nawet jak troche krzywo stane to co? najwazniejsze zgodnie
        z przepisami i zeby nie utrudniac innym.
        a jak raz stanelam za blisko latarni (po swojej stronie, a jakze) to
        sobie wyszlam drzwiami pasazera.
        poczatki sa trudne ale nie ma co sie przejmowac.
        • Gość: .................. Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.09, 15:28
          hehe, też raz tak miałam- z tą latarnią, i tez wysiadałam drzwiami
          pasażera. Staram sie wyluzować, staram, serio...
          • Gość: .................. Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.09, 21:09
            ech... męcze sie sama ze sobą, jest cięzko, pojechałam, ale widze ze
            idzie mi opornie to panowanie nad lękiem, a ty jak Toyota08,
            śmigasz???
            • toyota08 Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 03.06.09, 21:22
              Ciężko tą moją jazdę nazwać śmiganiem. Też mi idzie opornie mimo, że
              niedługo minie 5 miesięcy jak mam prawko. Chociaż staram się
              jeżdzić, ale jak jadę trasą którą znam to nie jest żle,a jak
              wyjeżdzam na nieznane tereny to zaczynam się stresować.
              Ale staram się nie poddawać bo szkoda by było odłożyć to prawko tak
              długo zdobywane.
      • a.zaborowska1 Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 04.06.09, 08:21
        No i bardzo ładnie :-)
        a dzisiaj wsiadaj i znowu jedź :-)
        zobaczysz z każdym dniem lęk będzie coraz mniejszy a umiejętności co
        rz większe. A błędów to tylko idiota nie popełnia. Nie da się
        jeździć wzorowo
        • Gość: .................. Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.09, 10:34
          ale mam pecha! wczoraj jeżdziłam, tak jak pisałam. A dziś juz sie
          nie przejade- ktos nam rozwalil lusterko boczne, od strony
          kierowcy :/ Wieczorem kolezanka do mnie zadzwonila, ze wlasnie
          przechodzila nasza uliczka (samochody stoja rownolegle, wzdluz niej)
          i nasze lusterko jest odgiete a szybka z niego lezy na ziemi.
          Pobieglam od razu - na szczescie sama obudowa i mechanizm nie jest
          uszkodzony, po prostu szybka potluczona, 'wypadnieta'. Nie wiem kto-
          może wypadla sama, ale raczj pewnie malo to prawdopodobne. Niewazne
          zreszta. Sek w tym ze znow chwila minie, zanim sie to naprawi :/ to
          drugie unieruchomienie samochodu w ciagu 3 tygodni! Ostatnio ktos w
          nas puknął, tez na parkingu, oderwal nam zerzak i wgniotl kawalek
          nadkola- na szczescie gosciu honorowy, zostawwil namiary na siebie.
          Ale naprawa, wiadomo troche trwala. I teraz znow :/ echhhh....
          • nioma Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa 04.06.09, 10:51
            szybke w lusterku wymienia sie w 5 minut
            kupujesz tylko sam wklad w sklepie, mialam tak z punto, prawe
            lusterko zbite, sama sobie wyminila
            • Gość: .................. Re: Pamiętacie mnie? nadal nie jezdze-dajcie kopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.09, 10:58
              aha, to dobrze wiedzieć. teraz nie mogę, ale udam się potem do
              sklepu.
              • hugo43 do nioma!!! 04.06.09, 11:09
                to juz punciaka nie ma?ja tam swoim wciaz pomykam!!!!!!!!!i maz nim
                tez jezdzi.i tak go kochamy,ze zatrzymamy go sobie,az padnie.teraz
                jakiejs corolli badz focusa max 5lat szukamy,bo nam sie rodzina
                powiekszyla.o rany jak ja dawno tu nie zagladalam.a 7 niebo jak
                widze zdala,gratulacje.
                • nioma Re: do nioma!!! 04.06.09, 11:32
                  ja tez gratuluje, powiekszenia Rodziny!

                  Punteczko sprzedane, teraz mam astre kombi.
                  ALe fiacika bede mile wspominac, bardzo udany samochod.
                  • a.zaborowska1 dziewczyny apropo punto 04.06.09, 12:44
                    to nie takie awaryjne jak mówią??? skoro tak miło wspominacie?

                    ja również gratuluję powiekszenia rodziny
                    • Gość: .................. Re: dziewczyny apropo punto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.09, 13:13
                      z moim nic się nie dzieje- no poza tym, że ktos w nas walnął i urwał
                      zderzak, ale to nie awaria :) jako takich awarii nie ma w kwestiach
                      technicznych.
                      • tools357 dooopa!!!!!!! 04.06.09, 14:33
                        Ja to sobie wykrakałam stłuczkę.
                        pojezdziłam przedwczoraj i wczoraj nie było zle ale stres związany
                        że jak wróce to nie bede miała gdzie parkowac był.
                        Więc wybieram sie dziś na zebranie do szkoły naszym samochodem no
                        500metrów jak nic le chce ćwiczyć w deszczu co by nie zganiac na
                        rozproszenie z powodu wycieraczek:) zatem szykuję sie już do jazdy
                        na dziś i wtem dzwoni mąż.Mial stłuczkę.Stłuczkę ale jaką!!!
                        Stoi na światłach ma czerwone a obok niego stoi citroen berlingo i
                        tak sobie stoją facet nagle cofa o ok 1,5 metra skręca i buch
                        przywalil w mężowski pojazd-no co za gapa,na swiatłach auta stały
                        (jak zeznał nie zauważył auta obok)-ja myslalam że tylko mnie może
                        sie takie co przytrafića tu widze że niekoniecznie.
                        Niemniej jednak z jazdy nici bowiem mamy auto zastępcze ale męzowi
                        nie wolno nikomu uzyczac pojazdu-więc i ja mam zakaz na oplicę i nie
                        wolno mi jej prowadzić.w sumie to chyba dobrze....
                        • Gość: .................. Re: dooopa!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.09, 14:38
                          oj wspólczuje bardzo, tak to jest- chcesz jeździć, a nie mozesz. ja
                          tez nie jezdzilam ponad 2 tyg bo walnal w nas gosc na parkingu, gdy
                          nasz samochod stal zaparkowany, urwal zderzak i uszkodzil nadkole...
                          masakra. teraz czekam na nowe lusterko, bo tez nam ktos rozwalil.
                          wspolczuje Ci. dobrze ze to nie Tobie sie przytrafilo, bo jeszcze by
                          bylo na Ciebie :)
                          • tools357 Re: dooopa!!!!!!! 05.06.09, 11:13
                            a jakże
                            pewnie ze bylo by na mnie
                            mąz byłby gotow pomyślec ze przekupiłam faceta aby wziąl wine na
                            siebie:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja