Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurczak :P

IP: 212.191.172.* 20.06.09, 14:21
Wczoraj jeszcze mądrowałam się i puszyłam, jak to ja się nie boję i
od razu z miejsca siadam i jadę :P
W czwartek odebralam prawko i najwyższy czas wsiąść za kółko, a ja
jak sobie pomyślę o tym, ze mnie mąż zaraz zwymyśla, jak już sie
było wydarzyło niedawno ;) ( ćwiczyliśmy za miastem i mi zgasło auto
na gaz mamy, tak mnie zwymyślał, że nie wiedziałam, gdzie mam się
schować ) odechciewa mi się, naprawdę :(
Wiem, że nie stchórze, ale pewnie oberwe, auto inne, większe, na
gaz :P I ukochane męża :P Chciałabym, żeby mnie dobrze słuchało i
zebym nie zapomniała w jednej chwili, jak sie jeździ ze strachu :P
    • Gość: obserwator Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: *.idc.net.pl 20.06.09, 15:01
      Strugnij zapobiegawczo męża :-)
      Mężowie tak mają. Do dziś niedoścignionym facetem jest mąż, który po stłuczce
      żony stwierdził: "To tylko samochód, naprawimy to. Dobrze, że Tobie się nic nie
      stało. Kocham Cię".
      PS:
      Zgaśnięcie silnika to nie tragedia. Nawet Twojemu mężowi się zdarza. Na
      wszelki wypadek dodawaj więcej gazu :-)
    • to_bebe Re: Wytłumaczcie mi... 20.06.09, 15:48
      Gość portalu: doorothy napisał(a):
      ( ćwiczyliśmy za miastem i mi zgasło auto
      > na gaz mamy, tak mnie zwymyślał, że nie wiedziałam, gdzie mam się
      > schować )

      Jaka jest różnica między gaśnięciem auta na gaz, benzynę czy diesla?? Że jak benzyniak zgaśnie to cacy, jak diesel toś ostatni tłumok, a jak na gaz to silnik na złom?! Nie rozumiem dlaczego Cię zwymyślał... No nie rozumiem :/
      Mój mąż też ze mną jeszcze jeździ, jak mam jechać w miasto, albo w dłuższą trasę. I jego obecność daje mi na prawdę duży komfort psychiczny, choć mi już nie chce podpowiadać (mówi, że ogląda widoki), a poza tym mi ufa, lubi ze mną jeździć :) (tak twierdzi)
      Co nie znaczy, że na początku nie było ostro ;) Ale, na litość boską, nie zwymyślał mnie jak mi auto zgasło!
    • w357 propozycja nie do odrzucenia :-) 20.06.09, 18:34
      ....powiedz "mężowi" , że albo podszkoli Ciebie w jeżdżeniu
      samochodem, albo ---->
      "cipka" na "kłódkę" (np.na dwa miesiące)aż nie będziesz umiała tego
      co .....

      :-)

      Wszystkie metody są skuteczne o ile są pożyteczne ;-)

      ps.
      KURS 30-to godzinny, to tylko "zezwolenie" na "samodzielne"
      szkolenie.....
      • nioma Re: propozycja nie do odrzucenia :-) 20.06.09, 20:25
        po raz kolejny na tym forum zapytam: po jaka cholere jezdzicie z mezami skoro to
        takie chamy?
        dlaczego nie kupicie sobie wlasnych samochodow?
        odebralam prawko i poprosilam mojego partnera o kluczyki, dal bez gadania,
        zapytalam: nie boisz sie? Samochod ma AC, jedz i baw sie dobrze. Po tygodniu
        mialam juz wlasny samochod. Stary, uzywany ale wlasny. Jak raz gdzies razem
        jechalismy i cos moj chłopina zaczal marudzic to powiedzialam, ze zaraz go
        wysadze. I sie uspokoil.
        Wiecej Drogie Panie samodzielnosci a mniej ogladania sie na facetow.
      • to_bebe Re: propozycja nie do odrzucenia :-) 20.06.09, 21:11
        Ja takich metod nie polecam...hehe, a poza tym skąd wiadomo, że to jemu będzie z tym (z abstynencją) trudniej wytrzymać niż jej? 2 miesiące? ulala...Chyba żeby to miała być taka mobilizacja: nauczę się śmigać to i wyżyję się... haha
        No wiem, że to żarty
        Ale poważnie uważam, że lepiej na początek z jakimś kierowcą niż samemu... co dwie pary oczu to nie jedna.
        Może warto poprosić męża o więcej luzu... Być może on widzi w Tobie super kobietę, a tu takie plamy dajesz w aucie... I dlatego się tak wnerwia, jak możesz być taka słaba! Jak odpuścisz, to będzie o Tobie myślał, że za kółkiem jesteś beznadziejna... a tak na prawdę wystarczy tylko parę godzin żebyś poczuła się dobrze w tym aucie. Nie zrażaj się jego wrzaskiem, za każdą następną jazdą powinien być spokojniejszy.

        Moje przypuszczenia wysnuwam na podstawie własnego doświadczenia. Na początku mój mąż był w szoku (zdałam, podobno instr. chwalił, podobno lubię jazdę) a tu tak beznadziejnie jadę :/ Ale to tylko stres, inne auto, inne drogi, wyrobiłam się i jak pisałam wyżej mąż mnie chwali :)

        Hymmm... i mówi, że jak prowadzę to to bardzo na niego działa... ;P
        • nioma Re: propozycja nie do odrzucenia :-) 20.06.09, 22:58
          Po kit drugi kierowca z boku skoro tylko stresuje i sie wydziera? Taka pomoc to
          zadna pomoc. Juz nie raz dziewczyny na forum pisaly, ze po takich jazdach z
          mezami baly sie wsiac do samochodu, bo sa takie niezdary i nic nie potrafia.
          SAMODZIELNOSC to podstawa.
          • Gość: p7 Re: propozycja nie do odrzucenia :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.09, 23:13
            po raz kolejny na tym forum zapytam: po jaka cholere jezdzicie z
            mezami skoro to takie chamy?

            po raz kolejny, czytając wątki,zastanawiam się, jak można yć z takim
            facetem?

            nioma napisała:

            > Po kit drugi kierowca z boku skoro tylko stresuje i sie wydziera?
            Taka pomoc to
            > zadna pomoc. Juz nie raz dziewczyny na forum pisaly, ze po takich
            jazdach z
            > mezami baly sie wsiac do samochodu, bo sa takie niezdary i nic nie
            potrafia.
            > SAMODZIELNOSC to podstawa.

            Nioma amen. Tacy ludzie powinni chodzić wyłącznie na piechotę.
            Zwłaszcza, jak sami nie potrafią, a innych oceniają.
            • to_bebe Re: propozycja nie do odrzucenia :-) 21.06.09, 00:12
              Ej no! Ale zachowanie w aucie nie jest odbiciem całego związku! Poza tym taka forma nauki (nie zawaham się użyć takiego określenia) wcale nie musi być destruktywna. Gdyby wrzeszczał (albo choćby ostro mówił) na mnie obcy facet pt. instruktor, to bym wysiadła i drzwiami trzasnęła. Mąż mnie mobilizował. Jestem przekonana, że dzięki tym lekcjom jeżdżę płynniej, bardziej dynamicznie, bezpieczniej.
              Inna sprawa, że mój mąż był zawsze opanowany nawet jak podnosił głos. Nie robił tego bezmyślnie. Ja bardzo skorzystałam i nadal korzystam z jego doświadczenia.

              Ale widać każdy preferuje coś innego :) Pozdrawiam i życzę powodzenia
              • Gość: p7 Re: propozycja nie do odrzucenia :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.09, 10:27
                Gdyby wrzeszczał (albo choćby ostro mówił) na mnie mój facet,
                zostałby tak samo potraktowany jak mój instruktor ;). Tzn nie tak
                samo, bo w tym 1 wypadku to on by wysiadał.

                Jak to się dzieje, że instruktor to taki ewenement wśród facetów i
                że wytrzymuje brak komentowania beznadziei naszego jeźdżenia (może
                na tej psychologii czegoś uczą...). Bo w zdecydowanej większości, w
                takich sytuacjach, z facetów wyłazi całe buractwo. Myślą, że to
                właśnie oni najlepiej jeżdżą i muszą podbić swoje niedopieszczone
                ego. Instruktor też ma ego, ale to zupełnie inaczej działa, oni
                muszą wiedzieć, że są uważani za najlepszych instruktorów, że tak
                świetnie szkolą etc.
          • aisha_25 Zgadzam się:) 21.06.09, 12:02
            Ja zrobiłam prawko w lutym, niestety nie było mi dane jeździć samochodem jako
            kierowca ale przyszedł taki moment w czerwcu że musiałam wsiąść...i co? ze
            stresem ale wsiadłam i jechałam w gradobiciu, mega ulewie i cholernym wietrze.
            Przejechałam i wróciłam cała i zdrowa:) od tego czasu kilka razy jeździłam ale
            sama, raz pojechałam z koleżanką i przyznam szczerze że wolę jeździć sama.
            Skupiam się na drodze a stres zostawiam poza autem;) za każdym razem jeździ mi
            się coraz lepiej więc zgadzam się Niomą, jeździć samemu a nie z trująca tyłek
            obok osoba która bardziej stresuje.
    • zloty.strzal Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz 20.06.09, 22:59
      > Wiem, że nie stchórze, ale pewnie oberwe, auto inne, większe, na
      > gaz :P I ukochane męża :P Chciałabym, żeby mnie dobrze słuchało i
      > zebym nie zapomniała w jednej chwili, jak sie jeździ ze strachu :P

      Ja dwa dni temu też pierwszy raz jechałam po odebraniu prawka ze swoim facetem i
      akurat u nas to on się bał. I to tak poważnie.

      Ale chyba źle nie było, bo dzisiaj już siedział spokojnie:)
    • monkamaj Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz 21.06.09, 13:14
      w moim małżeństwie tylko ja jak na razie mam prawko, samochód jeden i 50% jazd
      to jazdy rodzinne tj. ja mąż i syn i cieszę się, że mam męża, bo on pomimo, że
      prawka nie robił to często mi coś podpowie, coś zauważy, wiem, że będzie dobrym
      kierowcą jak już zapisze się na kurs, i trochę tego się boję - że będą kłótnie o
      to, kto prowadzi, chociaż na razie on się dobrze czuje jako pasazer
      • Gość: obserwator Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: *.idc.net.pl 21.06.09, 19:37
        Ale wszystkie jesteście kozaki !!!!
        A może wystarczy trochę .... pokory?
        I to z obu stron? Bo nie jesteście mistrzyniami kierownicy i same o tym wiecie.
        A nawet mistrzom zdarzają się pomyłki i to czasem bardzo tragiczne.
        Z drugiej strony, nawet najmądrzejszy mąż też wszystkiego nie wie.
        Porada się przydaje. Upomnienie też ma swoją wartość.
        Natomiast nadymanie się i pokazywanie swojej wyższości rzeczywiście bardziej
        denerwuje. Ciekawe, że najbardziej w samochodzie?
        Macie rację, takie zwracanie uwagi może tylko zdołować.
        • Gość: p7 Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.09, 20:04
          no fakt, w obliczu kumpeli która od ponad roku nie potrafi nauczyć
          się 490 jawnych ptań, a mle ozorem, to kozak jestem;) full wypas
          driverem nie jestem, ale umiem cokolwiek więcej, niż szanowna
          koleżanka;p męża nie mam i raczej nie planuję, więc trudno mi się
          wypowiedzieć, kto byłby większy kozak;)
          • Gość: obserwator Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: *.idc.net.pl 22.06.09, 08:11
            Acha, wiem.
            A jaka fajna deklaracja :-)
            • Gość: P7 Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.09, 11:36
              HEHE, ALE CO WIESZ?:) No co no, trzeba się drogowo deklarować;) I
              ideowo. I w ogóle nie dać sobie wejść na głowę, ot co;)
              • novalijka1 Re:Lepiej jezdzij sama i sie skup 22.06.09, 19:45
                Jezdzilam z moim zaraz po zdaniu prawka bo sie balam sama to tez
                pape darł.I tylko jeszcze wiekszego stresa mialam.Powiedzialam,ze
                juz jako kierowca z nim nie jade i od tej pory jezdze sama i idzie
                mi bardzo dobrze.Lepiej niz z nim.Mniej stresu i w ogole lepiej sie
                jezdzi.
              • Gość: obserwator Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: *.idc.net.pl 23.06.09, 09:24
                P7_Nie zawsze wygrywa ten ,kto nie ustępuje.
                Czasem warto ustąpić i wygrać, nie?
                Kobiety są w tym mistrzyniami.
                • Gość: p7 Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 12:33
                  Masz rację.... tylko ja jestem niereformowalnie bezkompromisowa, jak
                  mi się coś nie podoba to się nie zamknę, mimo, że doskonale
                  wiem, że nie zmienię niczego, a tylko podkopię swoją opinię dobrego
                  żołnieża. Tak samo, jak uwielbiam trzymać z outsiderami. Dlatego na
                  rynku pracy jestem spalona. Z tego się nie wyrasta. Bo jak się
                  zaczniesz na wszystko godzić to dasz nieme przyzwolenie na
                  nierówność, niesprawiedliwośc i te inne tego typu;). Eee... a my się
                  znamy, że chcesz mnie tak stonować? :D Wierz mi, że chciałabym być
                  umieć ustępować i włazić w tyłek, bo by mi się łatwiej żyło z tym.
                  Koleżance zwracam honor, ta sama koleżanka dziś mi uratowała tyłek :)
                  • Gość: obserwator Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: *.idc.net.pl 23.06.09, 12:46
                    Trochę się znamy, tak przypuszczam.
                    I to wcale nie jest tak, że albo na wszystko się zgadzasz, albo ze wszystkim
                    walczysz. To tylko nam się tak wydaje.
                    Ale... świat jest taki jakim go widzimy :-)
                    PS:
                    Żołnierz tak się chyba pisze :-)
                    • Gość: p7 Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 13:06
                      Żołnierz;) racja;)

                      Rozpędowski napisał, że żeby dobrze kochać dorą sprawę trzeba czasem
                      nienawidzić, i to jest chyba to;) To jak z facetem - wkurza Cię
                      wiele rzeczy, ale wstajesz rano, patrzysz na niego i myślisz, że
                      decydujesz się to ciągnąć mimo wszystko. Albo - wracając do tematu -
                      po 3 razy dziennie rzucasz jeżdżenie samochodem, ale potem wyciągasz
                      prawko i wsiadasz. Mimo wszystko. W sumie co samochód winny, że ktoś
                      go tak zaprojektował i co on winny infrastrukturze drogowej. I to
                      jest lepsze od miłości bezkrytycznej. Bo to decyzja, a nie ślepota.
                      • Gość: p7 Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 13:19
                        A punkt widzenia zależy też od miejsca siedzenia ;) Wiadomo, że ja
                        prędzej ze swojego krzesełka będę oceniać, niż z krzesełka, które
                        jest naprzeciwko i stamtąd moja perspektywa jest odwrócona o 180;)
                        Ja tylko mówię to, o czym inni boją się powiedzieć głośno i ja tylko
                        wiem, że nikomu nigdy nie da to do myślenia. I myślę, że
                        rzeczywistość potwierdza moje słowa. Dobra już nie zrzędzę idę coś
                        porobić;)
                  • Gość: P7 Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 12:57
                    Masz rację, Ty do mnie z przyjacielską ogolnożyciową pogawędką, a ja
                    tu wyskakuję z kolejną deklaracją i się rzucam jak wesz na
                    grzebieniu w glanach, trzeba się przystosować do wymogów życia w
                    społeczeństwie i do wymogów konwersacji i w ogóle do wymogów, bo z
                    taką filozofią można osiągnąc jedynie zaawansowany stopień wrzodów
                    żołądka na tle nerwicowym:/
                    • mdrive och 7-ko 23.06.09, 21:44
                      ...
                      Tyś najgniewniejsza z gniewnych.
                      Tylko czy na tym to wszystko polega?, chyba nie.
                      My jak te mrowisko jesteśmy, niestety.
                      Kto tego w pewnym momencie nie załapie to spada na margines ( nie społeczny
                      margines ).
                      W pewnym momencie życia trzeba to zrozumieć ( lub nie ).
                      Jak żaglówka na morzu. Żeby dobrze płynąć musi odpowiednio żagle stawiać a nie
                      zawsze na kontrę. :(. Inaczej wcześniej czy później się przewróci a nawet
                      zatonie. A czy o to chodzi???
                      • Gość: p7 Re: och 7-ko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 22:32
                        ne, w życiu chodzi wyłącznie o to, że albo się dajesz bardziej
                        rżnąć, albo mniej, no i chodzi o to, żeby mniej;)

                        nie, żeby zawsze na kontrę, trzeba zauważać też dobre strony, ale
                        jak powiedział wieszcz Eldo, czasem nie wolno odpuścić i stanąć z
                        boku, bo w życiu są sprawy dużo ważniejsze, niż spokój;)

                        w ogóle polecam:
                        malablondyneczka7.wrzuta.pl/audio/03qHIZN6R6h/eldo_-_granice
                        • mdrive Re: och 7-ko 23.06.09, 22:44
                          ...nie prawda!
                          W życiu często nas rżną, ale sztuka polega na tym, żeby o tym wiedzieć.
                          I wtedy możemy ich też rżnąć o czym oni oczywiście też będą wiedzieć.
                          Nazywamy to popularnie "prawem buszu":)
                          Kto tego nie łapie, nie odnajduje się, niestety.
                          • Gość: p7 Re: och 7-ko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 22:58
                            acha, czyli rżnąć? :D fajnie:P

                            ja mam inaczej: 10 palców na 1 stronę, 10 palców na 2 stronę, rżnę
                            tych, którzy się akurat najbardziej chcą wykazać rżnąc innych, nie
                            rżnę tych, którzy są tego warci;) Ci warci są zazwyczaj rżnięci. I
                            to jest właśnie ten jebany paradoks którego nie obczajam.
                            • Gość: p7 Re: och 7-ko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 23:00
                              ale do dupy z tym rżnięciem. przecież powinno być odwrotnie. z tym
                              rżnięciem. no:)
                              • mdrive Re: och 7-ko 23.06.09, 23:03
                                ...
                                "le do dupy z tym rżnięciem. przecież powinno być odwrotnie. z tym
                                rżnięciem. no:) "

                                Wiele rzeczy na świecie powinno być odwrotnie, ale nie jest i nie będzie.
                            • mdrive Re: och 7-ko 23.06.09, 23:01
                              ...
                              "ja mam inaczej: 10 palców na 1 stronę, 10 palców na 2 stronę, rżnę
                              tych, którzy się akurat najbardziej chcą wykazać rżnąc innych, nie
                              rżnę tych, którzy są tego warci;) Ci warci są zazwyczaj rżnięci. I
                              to jest właśnie ten jebany paradoks którego nie obczajam. "

                              piszesz, że tego nie obczajasz. A obczajasz to doskonale!
                              Bo to co napisałaś to obczajanie zagadnienia:)
                              • Gość: p7 Re: och 7-ko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 23:10
                                Tak, ale się z tym nie godzę i się nie zgodzę.
                                • mdrive Re: och 7-ko 23.06.09, 23:16
                                  ...
                                  i właśnie tu leży problem.
                                  Albo coś łykamy, czasem ze wstrętem, albo nie łykamy niczego, nigdy.
                                  A czy warto to każdy musi sam zdecydować.
                                  Czasem muszę połknąć gorzki proszek, żeby jutro lepiej się poczuć.
                                  Jak go nie łyknę, choć wiem, że nie dobry to jutro będzie gorzej.
                                  • Gość: p7 Re: och 7-ko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 23:29
                                    No i o tym mówi Eldo:
                                    malablondyneczka7.wrzuta.pl/audio/03qHIZN6R6h/eldo_-_granice
                                    :D Czyli po mojemu:P

                                    No tak, ale co jak łykasz gorzki i nic? ;D

                                    Mam mały problem: maniacką wiarę w dobroć ludzką i sprawiedliwość
                                    Boża, powiedzmy, Bożą.
                                    słowo do wszystkich depozytariuszy prawdy- przyjdzie dzień , kiedy
                                    los to właśnie z was zadrwi :D
                                    • Gość: p7 Re: och 7-ko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 23:30
                                      > słowo do wszystkich depozytariuszy prawdy- przyjdzie dzień , kiedy
                                      > los to właśnie z was zadrwi :D

                                      znaczy to nie do Ciebie tylko do depozytariuszy "prawdy" :D
                                      • Gość: p7 Re: och 7-ko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 23:33
                                        Jak ci się muzyka nie podoba, to Ci przekleję tekst, myślę, że Tobie
                                        o to chodzi właśnie:) I chyba musimy się zwijać, bo nas zaraz zjadą,
                                        że zaśmiecamy wątek...

                                        Tadam:

                                        Mówią...możesz wszystko, więc głowę mam spokojną,
                                        Może Ty, ja wiem, że czegoś mi nie wolno
                                        Mówią, to się opłaca, więc skończ skrupuły
                                        ja wole wiedzieć, co warto nie zależnie od sumy, niezaleznie od
                                        dumy, reperkusji i skutków,
                                        Nawet gdy uwodzi głupców, idą za czymś tłumy,
                                        mówią, prać brudy należy w wąskim gronie, za kurtyną, ale cóź i tak
                                        masz brudne dłonie.
                                        Stoję, nic więcej i nic mniej niż człowiek, z każdą wadą i zaletą
                                        gotów konsekwencje ponieść,
                                        stanąć w obronie lub uderzyć pierwszy,milczeć lub wziąść pióro i
                                        pisać trudne wersy i nawet jeśli milcze gdy trzeba krzyczeć, nawet
                                        kiedy krzycze, gdy powinienem milczeć, sumienie da mi znać, popiół
                                        mam zawsze przy sobie i nie musisz mi pomagać sam wysypie go na
                                        głowe.

                                        To tylko krok by granice przekroczyć, spuścić wzrok nie patrzeć w
                                        oczy, przeszłość oddzielić grubą kreską, lecz może zdąże ułozyć
                                        jeszcze wszystko przed śmiercią.
                                        To tylko krok by pomyśleć i się cofnąć, zatrzymać w gardle słowo,
                                        które może kogoś dotknąć ,
                                        czasem nie wolno odpuścić i stanąć z boku, bo w życiu są sprawy duzo
                                        ważniejsze niż spokój.

                                        Nie chce decydować o tym, co uważasz za słuszne, lecz dlaczego tylko
                                        ja mam uważać,
                                        kłotnie zniszczyły wiele relacji na mej drodze, ale cóź wiem co
                                        myślę, nie na wszystko się zgodzę.
                                        Nie mam zamiaru spełniać czyjś oczekiwań , w życiu nie chodzi o to
                                        by sympatię zdobywać,więc czasem ktoś zarzuci Ci egoizm i co z tego,
                                        masz wszelkie prawo do tego by się bronić.
                                        To boli kiedyś blisko, teraz sobie obcy ludzie i trudno tak musiało
                                        być, nie mam złudzeń, nie mam pretensji, nie czuję nienawiści,
                                        wszystkiego najlepszego, obcy jest mi smak zawiści, mszczą się
                                        słabi, nawiedzeni chcą Cie zbawić, czasami duma nie pozwala spraw
                                        naprawić, cóz czasem granice ktoś przekracza, a w życiu? ..Nie ma
                                        powrotów, czas przecież nigdy nie zawraca.

                                        Tak wiele ocen wystawionych zbyt pochopnie, wiele decyzji podjętych
                                        zbyt gwałtownie, wracały do mnie, dlatego dziś biję się z sobą,
                                        jedynie, a w życiu innych stoję obok.
                                        Czasem możemy nie znać czyjejś motywacji do czynu i oddalamy się od
                                        racji, odbierając zły azymut, słowo do wszystkich depozytariuszy
                                        prawdy- przyjdzie dzień , kiedy los to właśnie z was zadrwi, jeśli
                                        nie znasz warunków fakty są Ci obce, jakbyś mieszkał na księżyciu i
                                        chciał mówic coś o Polsce, czasem kompleksy biora górę nad
                                        rozsądkiem, ale twoje porażki z sobą, to nie jest mój problem.Kiedyś
                                        za wszystko w życiu sam odpowiem, nikt mniej i nikt więcej po prostu
                                        człowiek.
                                        Gdzie jest granica, co wolno i co warto, szukam, a każdy krok jest
                                        dla mnie w życiu niespodzianką .
                          • mdrive Re: och 7-ko 23.06.09, 22:59
                            ...a czasem robimy nawet tak, że temu komuś wydaje się, że nas rżnie okrutnie!
                            Ale tylko mu się tak wydaje. :). Faktycznie jest z goła na odwrót.
                            I nie zawsze trzeba o tym krzyczeć.
                            • Gość: p7 Re: och 7-ko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 23:04
                              ... przemyślę ... nie no ale ja nie mogę rżnąć, impotencja...
                              • mdrive Re: och 7-ko 23.06.09, 23:06
                                ...
                                impotencja???
                                nie w tym wieku!
                                • Gość: p7 Re: och 7-ko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 23:14
                                  Ja wolę wstawać codziennie i móc spojrzeć w lustro i nie widzieć
                                  gówna niż być jednym z nich :D
                                  • mdrive Re: och 7-ko 23.06.09, 23:19
                                    ...
                                    a ja odwrotnie.
                                    Wstaję rano i jak się golę to patrzę w lustro szeroko otwartymi oczyma!
                                    Bo mam świadomość, że robię więcej dobrego w życiu niż złego!
                                    A złe rzeczy robimy wszyscy, zawsze!
                                    • Gość: p7 Re: och 7-ko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 23:24
                                      Tak, ale jest różnica, czy robimy to z wyrachowania, czy z
                                      bezmyślności. Chociaż bezmyślność też powinna być karana.
                                      Ale jeszcze zależy kogo rżniesz: Jak rżniesz tych, którzy rżną tych
                                      wartych, to jest ok. Jak rżniesz tych wartych to nie jest ok. I
                                      właśnie dlatego nie czaję, dlaczego ci, co rżną tych wartych są
                                      lepsi.
                                      • mdrive Re: och 7-ko 23.06.09, 23:31
                                        ...
                                        zrób krótki rachunek sumienia i samo sobie odpowiedz czy nigdy nie zrobiłaś
                                        czegoś złego specjalnie, z wyrachowania.
                                        Każdy kiedyś coś takiego zrobił lub zrobi.
                                        JESTEŚMY UŁOMNI.
                                        A prawo buszu to prawo buszu.
                                        Oczywiście, masz rację, ale co z tego?
                                        Wygra ten kto przeżyje.
                                        Ale nigdy nie mówiłem, że ten kto lepiej rżnie i oszukuje innych jest lepszy,
                                        tego nie mówiłem.
                                        • Gość: p7 Re: och 7-ko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 23:39
                                          Ale nigdy nie mówiłem, że ten kto lepiej rżnie i oszukuje innych
                                          jest lepszy, tego nie mówiłem.

                                          Ale tak jest. I o to mi idzie.

                                          Jasne, że tak - jak ktoś mnie specjalnie zranił, to ja go też nieraz
                                          potem ranię. Znasz zresztą jedną taką historię, powinieneś znać. Ale
                                          i tak się z tym gryzę. Mimo, że efekt jest. Ale nie widzę opcji, w
                                          której z premedytacją rżnę wartościowych ludzi, żeby mieć lepszą
                                          pozycję w buszu.
                                          • Gość: p7 Re: och 7-ko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 23:51
                                            Konkluzja: wracamy do punktu wyjścia:) Lecę spać:) Ale już mi lepiej
                                            ogólnie:) txh:*
                                            • Gość: p7 mdrive? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.09, 23:30
                                              A dlaczego nie może być po prostu normalnie?
                                              • mdrive Re: mdrive? 25.06.09, 21:40
                                                ...
                                                "A dlaczego nie może być po prostu normalnie? "

                                                ...bo tak nas ktoś skonstruował. I od tysiącleci nikt twego jeszcze nie zmienił.

                                                Jeśli się ktoś taki znajdzie zasłuży na miano "mega Świętego wszech czasów" :)

                                                ...utopia, marzenie ściętej głowy. :(:(:(
                                                • Gość: p7 Re: mdrive? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.09, 23:06
                                                  mdrive napisał:

                                                  > ...
                                                  > "A dlaczego nie może być po prostu normalnie? "

                                                  > ...bo tak nas ktoś skonstruował. I od tysiącleci nikt twego
                                                  jeszcze nie zmienił.
                                                  > Jeśli się ktoś taki znajdzie zasłuży na miano "mega Świętego
                                                  wszech czasów" :)
                                                  > ...utopia, marzenie ściętej głowy. :(:(:(

                                                  acha.
                                                  ku... jak mnie konstruował to chyba jakiś pijany był bo spierniczył.
                                                  i jeszcze epoki pomylił. nie ma to jak kurna kompetencja.
                                                  • mdrive Re: mdrive? 26.06.09, 20:57
                                                    ...
                                                    napisałem "kto nas konstruował" a nie mnie czy Ciebie czy Staśka czy Jaśka! Nas.
                                                  • Gość: p7 Re: mdrive? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 23:20
                                                    a ja mówię, że nie przystaję;)
                                                  • Gość: p7 Re: mdrive? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 23:26
                                                    ale to się w końcu odbija na tych rżnących, tak uważam - bo Ci
                                                    wartościowi w końcu mówią: NIE. A kiedy już wszyscy tak powiedzą to
                                                    kto zostaje? :)
                                                  • mdrive Re: mdrive? 27.06.09, 20:04
                                                    ...
                                                    "A kiedy już wszyscy tak powiedzą to "

                                                    A kiedy to nastąpi?
                                                  • Gość: p7 Re: mdrive? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.09, 21:32
                                                    mdrive napisał:

                                                    > ...
                                                    > "A kiedy już wszyscy tak powiedzą to "
                                                    >
                                                    > A kiedy to nastąpi?

                                                    za jakiś rok
                                                  • mdrive Re: mdrive? 27.06.09, 21:40
                                                    ...
                                                    :):):)
                                                    rok świetlny
    • marta3434 Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz 25.06.09, 11:22
      o kurde Dorota to Ty zdałaś w końcu ten egzamin ?? oj dawno mnie tu
      nie było , dawno :-))
      • Gość: gość Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 07:41
        Dorothy,nie jestem na bierząco,ale GRATULUJĘ zdanego
        egzaminu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
        • Gość: doorothy Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: 212.191.172.* 27.06.09, 21:05
          Dziękuję :)
      • Gość: doorothy Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: 212.191.172.* 27.06.09, 21:05
        Zdałam :) Śmigam sobie teraz, całkiem nieźle już mi idzie, raz mnie
        tylko obtrąbili :)
    • Gość: majkel dżakson Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: 212.191.172.* 26.06.09, 18:39
      tradycyjnie kobieta najczęsciej początkowo nie odróżnia gazu od
      diesla, oraz jedynki od trójki i zapomina wcisnąć sprzęgła
      dojeżdzając np do skrzyżowania.
      za to od pierwszej jazdy bez instruktora chciala by byc kozak, a jak
      maż sie zdenerwuje to od razu jest tragedia i cham
      • Gość: ..... ???????????????????????????? IP: *.elnetplus.waw.pl 26.06.09, 20:43
        ......zle o co CIEBE chodzi ? .......
      • Gość: doorothy Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: 212.191.172.* 26.06.09, 21:50
        Czyżby kolejny przeciwnik kobiet za kierownicą? Zdziwisz się, ale
        świetnie sobie radzę - jeżdżę i wszystko prawidłowo odróżniam.
        Dziwne, prawda?
        • Gość: doorothy Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz IP: 212.191.172.* 26.06.09, 21:59
          Tak na marginesie - to mój szanowny małzonek się wypowiedział -
          myślał, że "tradydyjna kobieta" jest na tyle głupia, że nie pozna
          swojego IP nad wypowiedzią "majkela dżaksona".
          • to_bebe Re: Wczoraj byłam kozak, dzisiaj jestem ... kurcz 26.06.09, 22:10
            Hehehe :D mężowie się dorwali do forum :D
            Ale ja przynajmniej z moim nie mam takich jazd. Trzymaj się doorothy, nie daj się :P
Pełna wersja