zalatwianie spraw podczas jazdy?

IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 26.08.09, 21:35
czesc,

czy wasi instruktorzy zalatwiaja swoje sprawy w czasie waszej lekcji? mowie o
podjechaniu do biura po dokumnety, na siku, itp.

pytam, bo moj robi to notorycznie i zaczyna mnie to wqrzac bo to czas na jazde
za ktory ja place
    • Gość: :) Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: *.chello.pl 26.08.09, 21:38
      a gdzie my mamy sikać??? jak tyle godzin pracujemy??? :):):)
      Jak siku trawa 2 minutki to nie bierz do głowy.
      Ale jak siku trwa 15 minut to wyślij instruktora do lekarza, może to prostata
      jakaś czy coś?
      • Gość: ania Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 26.08.09, 22:12
        a sikajcie sobie miedzy jazdami, ja nie mam ochoty placic za czekanie na
        instruktora ktory robi siku lub kupke... a skoro uwazacie ze te 2 minuty (siku
        ekspresowo) to nic, to przedluzcie uczniom jazde o te 2 minuty...
        moj instuktor sika ok. 10 minut!!! rachunek jest prostu, place za 60 min a mam 50,

        ania
    • Gość: Mona Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: 85.222.87.* 26.08.09, 21:39
      mój czasem kazał zatrzymać się pod sklepem, bo miał ochotę na jabłka lub coś do
      picia, raz pojechaliśmy na Bródno, bo był z kimś umówiony (ale za to mogłam
      sobie pojechać setką jadąc przez most, więc w sumie warto było;p). Poza tym
      zawsze o czasie zaczynał i kończył, więc nie narzekam.
    • Gość: Piter Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: 188.33.71.* 26.08.09, 21:43
      Tak. Na każdej jeździe. Oprócz tego ciągle rozmawia przez telefon. Jest
      właścicielem auto-szkoły i dlatego głupio mi było żądać zmiany instruktora.
      Dosłownie tragedia.
      Więc moja rada : jeżeli tylko możesz zmień instruktora. Szkoda Twojej kasy
      • Gość: kakara Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: *.acn.waw.pl 26.08.09, 22:08
        Nigdy!!!Nawet przez sekunde nie zalatwial swoich spraw! Nawet jak
        odbieral tel to rozmawial tylko chwile - "oddzwonie bo teraz mam
        jazde". Dopiero pod sam koniec moich jazd kiedy widzial, ze juz
        jezdze w miare ok pozwolil sobie na, może, dwie rozmowy trwające ze
        2 minuty i to tez tlyko z kursantami którzy dzownili zeby umówic się
        na następną jazdę czy też odwołać.
        Mona - a nie jezdziłas na kursie ekspresówką? Podobno powinno się,
        tak samo jak np. w godzinach wieczornych.
        • Gość: Mona Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: 85.222.87.* 27.08.09, 18:25
          jeździłam w zasadzie w każdych warunkach - w dzień, wieczorem, w deszczu,
          śnieżycy, po mieście także trasami o podwyższonej prędkości (trasa Łazienkowska,
          Toruńska), oraz poza miasto na Nowy Dwór Maz.Podobno są obowiązkowe 4 godz,
          zajęć poza miastem, ale ja miałam 2 - przez pozostałe 2 wolałam poćwiczyć
          manewry, bo prostą dwupasmówką to każdy głupi potrafi jechać (no chyba że się
          boi szybkości ;)) Mój instruktor też nie lubił gadek przez tel, zawsze domagał
          się, by dzwonić tuż przed pełną godz. parzystą w sprawie zapisów, a nie w
          trakcie jazdy. A jak chciał podjechać do sklepu, to przy okazji sobie zaparkowałam.
    • belcia26 Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? 27.08.09, 10:33
      Gość portalu: ania napisał(a):

      > czesc,
      >
      > czy wasi instruktorzy zalatwiaja swoje sprawy w czasie waszej
      lekcji? mowie o
      > podjechaniu do biura po dokumnety, na siku, itp.
      >
      > pytam, bo moj robi to notorycznie i zaczyna mnie to wqrzac bo to
      czas na jazde
      > za ktory ja place


      No na siku to rozumiem,ale w innych sprawach to nie.Porozmawiaj z
      tym gosciem że zalatwianie własnych spraw ci nie pasuje.
    • eliiii Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? 27.08.09, 12:14
      nie wiem czy się śmiać czy płakać... jeżdzenie do biura po dokumenty
      to nie jest prywatna sprawa instruktora! A co do potrzeb
      fizjologicznych, to już bardziej się czepić nie można. W papmersie
      służbowym mają jeździć? Jak będziesz miała 'wysiusianego'
      instruktora to będziesz bardziej zadowalona z jazdy;)
    • bimota Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? 27.08.09, 14:19
      Ile on bierze za godz. jazdy ? Stoper do reki i odlicz mu stracony czas..
      najlepiej podwojnie:)
      • Gość: gośc Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.09, 15:06
        jak ma nie odbierać telefonów ?????? bzdury piszecie, jak ma na jazdy umawiać ?
        może telefony powinien odbierać w nocy??????????albo w niedzielę podczas
        rodzinnego obiadu ????
        powinien tez być cyborgiem w pampersie , nie czuć głodu i nie mieć wcale
        gorszego dnia ani bólu zęba czy głowy.
    • Gość: p7 Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.09, 15:39
      no kurestwo... sikać w czasie pracy... powinni ich zwolnić
      dyscyplinarnie... mnie też zresztą bo ja też sikam w czasie pracy
    • Gość: p7 Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.09, 15:45
      jestem za, ale telefony od kursantów niech też odbierają TYLKO w
      godzinach pracy (o pełnych godzinach, żeby nie przeszkadzać w
      jeździe), ale będzie fajnie jak się nie będziesz mogła dobić
      • Gość: gośc Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.09, 16:14
        wkurzają cię telefony od kursantów ????? sam/sama nie dzwoń !!!!!!, może
        właśnie przeszkadzasz innemu kursantowi podczas lekcji bo zachciało Ci się na
        jazdę umówić.
        • Gość: ania Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 27.08.09, 17:18
          kochani,


          od umawiania sie na jazdy z instuktorem powinno byc biuro, a co do siku to juz
          sie wypowiedzialam, niech sikaja miedzy jazdami albo niech doliczaja dodatkowy
          czas kursantowi.

          jesli kupujecie doladowanie do telefonu i macie na karcie 60 minut rozmowy to na
          pewno zrobilibyscie wielkie halo gdzyby sie okazalo ze tych minut jest tylko 50!!!

          • eliiii Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? 27.08.09, 23:36
            > a co do siku to juz
            sie wypowiedzialam, niech sikaja miedzy jazdami albo niech doliczaja
            dodatkowy
            czas kursantowi.

            Ania, jak to sobie wyobrażasz??? jeśli jazdy trwają 60 min, to gdzie
            widzisz przerwy między jazdami? doliczyć dodatkowy czas kursantowi?
            niby jak? odbywałoby się to kosztem nastepnego kursanta i tym
            sposobem instruktor wracałby do domu po północy...
            widać, że myślisz tylko o sobie. płace, więc wymagam (mam dostać i
            już).
            Tak jak ktoś juz napisał: przesada w każdą stronę nie jest dobra.
            zwróć facetowi uwagę i nie pieprz głupot, że jazda z instruktorem to
            jak doładowanie telefonu, sorry...
          • Gość: p7 Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.09, 08:18
            > od umawiania sie na jazdy z instuktorem powinno byc biuro,

            żebyś czekała w kolejce po 45min? :D
    • Gość: Anna Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: 94.230.17.* 27.08.09, 17:24
      Słuchaj, na to nie jednoznacznej odpowiedzi.
      Bądź człowiekiem, tak jak człowiekim jest Twój instruktor.
      Pomyśl, co Ty robisz w pracy, czy w szkole. Czy zawsze słuchasz i
      uważasz, czy nie jesz kanapki, nie pogadasz z kumpelą itp.
      To strasznie dziecinne uważanie, że instruktor to jakaś maszyna, ma
      tylko w kółko jeździć i już. Ty w szkole tylko się uczysz i już?
      Oczywiście, gdy jazdy zamieniają się w olbrzymiej części w "jego
      sprawy", nie możesz się godzić. Ale sorry, masz pretensje o jakieś 5
      munut na siusiu?
      A nawet gdy RAZ pojedziesz z nim w jakieś miejsce, to przecież też
      jedziesz i trenujesz, nie?
      Wszysko zależy od proporcji! Chyba jesteś w stanie ocenić sytuację,
      nie? Przesada w żadną stronę nie jest dobra!

      Zresztą był już taki wątek, całkiem niedawno. Znajdź, poczytaj.
      • Gość: ania Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 27.08.09, 19:44
        sorry, ale juz pisalam ze kazdorazowe siku to dla mnie strata 10 minut. Place za
        60 a mam 50. Zastanawia mnie dlaczego instruktorowi chce sie siku wlasnie na
        mojej jezdzie... a moze instruktor robi sobie przerwe na siku u na kazdej
        jezdzie u kazdego kursanta, kto to sprawdzi?

        > A nawet gdy RAZ pojedziesz z nim w jakieś miejsce, to przecież też
        > jedziesz i trenujesz, nie?

        oczywiscie ze tak, ale nie "trenuje" kiedy czekam bezczynnie 10 minut.

        >> To strasznie dziecinne uważanie,... ma tylko w kółko jeździć i już.

        wiesz, ja mu za to place :-)
        • Gość: Anna Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: 94.230.17.* 27.08.09, 21:27
          Ok, tylko do kogo masz pretensje??? Może do mnie? Czy do innych na
          forum? Może sądzisz, że ktoś Ci tu pomoże nie znając ani Ciebie, ani
          nawet szkoły, gdzie jeździsz.
          Jeśli jesteś taka pewna, że coś jest nie tak (a przecież Ty sama o
          tym wiesz najlepiej), to zamiast się tutaj żalić i mieć pretensje
          (do mnie???) załatw sprawę raz a ostatecznie, chyba nie muszę tak
          mądrej osobie podpowiadać, jak.

          Zdania nie zmieniam: wszystko zależy od konkretnej sytuacji. A o
          niej wie tylko zainteresowany. Więc właściwie czego chcesz od
          nas???? Jeśli sama wiesz...
    • mdrive głupota co po niektórych poraża! 27.08.09, 21:23
      ... nawet na poczcie w okienku mają przerwę na siku i śniadanie. My nie. I nie
      pozwalają się odlać. A jak się sami spóźniają to ani be ani me,
      A jakie pretensję są gdy nie przyjdą bo zaspali!!! a my im tego nie honorujemy.
      Oj ludzie, 2 minuty???
      Jeśli chodzi o 10 minut na każdej lekcji ( jeśli to prawda ) to przyznaję rację,
      ale o 2 minuty???, głupota niektórych nie zna granic.
      • mdrive Re: głupota co po niektórych poraża! 27.08.09, 21:58
        ...kiedyś jeden taki zarzucił mi, że zaczęliśmy 5 minut za późno. Więc zapytałem
        czy pan się przygotował do jazdy? A on, nie bo czekam aż pan wejdzie do auta!
        :):):) i ma czelność mieć pretensję!
        A cały czas stałem obok.
        Przygotowanie się do jazdy wlicza się w czas szkolenia.
        A w sytuacji "wymagającego" kursanta gdybym chciał się odsikać ( 2 minuty )
        polecił bym mu sprawdzić olej i uzupełnić poziom płynu do spryskiwania szyb. Czy
        wtedy było by to urywanie czasu szkolenia? :):):)
        • Gość: gośc Re: głupota co po niektórych poraża! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.09, 06:25
          czepiacie się instruktorów a sami jesteście tacy the best ??????????
          czy uważacie że w ciągu 60 czy 120 minut jazdy dajecie z siebie wszystko?
          jesteście maksymalnie skoncentrowani na jeździe,przepisy macie wykute na blaszkę
          ? na pewno nie .
          • belcia26 Re: głupota co po niektórych poraża! 28.08.09, 09:29
            Czepiacie się instruktorów a sami nie jesteście wspaniali.Moi
            dotychczasowi instruktorzy,a było ich kilku mówią że w ich pracy
            najgorsze jest to jak gnają prawie całą Warszawe z kursantem po
            kursanta a ten nie raczy przyjść,ani zadzwonić z informacją że
            odwołuje jazde,że go dziś nie bedzie.Dla mnie to brak szacunku dla
            drugiej osoby.
            • Gość: p7 Re: głupota co po niektórych poraża! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.09, 10:21
              idąc tym torem myślenia:

              Pani z biura nie powinna przyjmować ludzi ani minutę wcześniej i ani
              minutę później, bo nikt jej za to nie płaci (a ilu jest kursantów
              wpadających w ostatniej chwili, nieraz to wychodzi godzina, albo i
              więcej tygodniowo) - i kursanci uważają że jest to jej psim
              obowiązkiem i że co za różnica te 5 min w tą czy w tamtą.

              Sprawy do załatwienia poza biurem powinna załatwiać w godzinach
              pracy, bo nikt jej za to nie płaci - a na biurze wywiesić kartkę, że
              przepraszamy, zamknięte do godziny takiej a takiej, a nie latać
              przed pracą bo jej zależy na ludziach, bo może ktoś przyjdzie i
              będzie potrzebował pomocy.

              Nie informować o niczym, co wykracza poza jej kompetencje (Ceny
              egzaminów? Kompetencje WORDa, sprawdź sobie. Gdzie po roku odsyłane
              są moje dokumenty? Kompetencje Wydziału Komunikacji, sprawdż sobie.
              Kiedy i jakie wejdą zmiany w egzaminach? Kompetencje Ministra
              Infrastruktury... etc etc). To samo tyczy się instruktora - tylko
              informacje zawarte w prgramie szkolenia. W sprawie pytań o ceny jazd
              odsyłać do biura, bo informowanie o cenach nie leży w kompetencjach
              instruktora i nikt mu za to nie płaci.

              Ani pani z biura, ani instruktor nie powinni odbierać auta z
              serwisu, jeśli nie ma komu, żebyście mieli czym jeździć, bo nikt im
              za to nie płaci. Żadne z nich nie powino zamawiać części do
              samochodów, ponieważ nie leży to w ich kompetencjach.

              Instruktorzy nie powinni myć i odkurzać samochodów, bo nikt im za to
              nie płaci.

              Nie powinni też rozkładać i składać słupków, bo nikt im za to nie
              płaci. Chcesz pojeździć po placu - rozłóż go sobie, a potem złóż.

              Pani z biura nie powinna dawać instruktorom zaliczek na paliwo przed
              pracą (nawet, jeśli zaraz im stanie samochód) ponieważ nikt jej za
              to nie płaci.

              Jeżdżenie do kursanta z jednego końca miasta na drugi powinno być
              płatne przez kursanta.

              I tak można jeszcze długo.......... Proponuję jednak skoncentrować
              się na nauce przepisów, aby czerpać z jazdy jak najwięcej, a nie
              jeździć na przypał, zamiast uprzykrzać ludziom życie.




              • Gość: p7 I najważniejsze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.09, 10:26
                Jak Ci nie odpowiada:

                1. Porozmawiaj z instruktorem, że to m się zmienić.
                2. Jeśli to nic nie da sprawę kierujesz do biura i prosisz o
                przydzielenie innego instruktora, lub zmieniasz ośrodek szkolenia.

                A jeśli tego nie zrobisz, to potem nie narzekaj, jaka to jesteś
                poszkodoweana, bo nie masz do tego najmniejszego prawa. Miałaś prawo
                zmienić tę sytuację, nie skorzystałaś z niego, Twój problem.
              • Gość: p7 Re: głupota co po niektórych poraża! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.09, 10:47
                zapomniałam - tylko, żeby instruktorzy nie zapomnieli widzieć w
                kursancie 10 czy 15zł leżących na fotelu
              • Gość: jett Re: głupota co po niektórych poraża! IP: 66.197.167.* 02.09.09, 15:34
                Dziecko, ile ty masz lat! Obowiązki instruktorów i innych
                pracowników, rozliczenia itp. nie interesują kursanta! On zawiera
                umowę na 30 godz. jazd po 60 min. za to płaci i to ma dostać!
                Niewykonalne? Niech ośrodek napisze w ofercie, że lekcja trwa 55
                min. lub obniży cenę kursu o nie wyjeżdżone minuty. A "pani z biura"
                wystarczy ze wystawi zaswiadczenie na czas bo i z tym czesto sobie
                nie radzi, a ze zostanie czasem dłużej... ce la vie "klient nasz
                pan"!
                • Gość: p7 Re: głupota co po niektórych poraża! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.09, 16:44
                  wniosek jest smutny - na głupotę nie ma rady ;) takim podejściem nie
                  zyskasz. ja się nie plutałam o 3 min poślizgu, dostałam za to 1,5
                  darmowych godzin, konsultacje poza jazdami, full oferta^^ nikt nie
                  lubi buraków, i buraki są traktowane tak, jak traktują^^
                  • Gość: jett Re: głupota co po niektórych poraża! IP: 66.197.167.* 02.09.09, 17:53
                    Kursant, który oczekuje zgodnej z umową długości jazdy to, wg
                    ciebie, burak i głupek. Odebrałeś te swoje 1,5 godziny - to jesteś
                    burakiem... czy nie, w końcu się pogubiłem...
                    • mdrive do jetta 02.09.09, 21:30
                      ...
                      w tamtym tygodniu jeden kursant późnił się mi 25 minut.
                      Powiedział, że musiał coś załatwić i zapytał mnie kiedy może sobie te 25 minut
                      odebrać!
                      ...dowcipas, prawda?
                      • Gość: jaaa ;D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.09, 22:38
                        Mój instruktor miał lepszą akcję. Dziewczyna nie wiedziała, gdzie
                        jest sprzęgło, gaz, hamulec, kierownica, toteż instruktor przez
                        pierwsze 2h mielił z nią obsługę auta, podstawowe czynności
                        kontrolno-obsługowe, obsługę mechanizmów sterowania pojazdem,
                        ruszanie na placu nie łapała, a więc powtarzał po ileś razy tak, aby
                        nie było potem pretensji, że czegoś nie powiedział. Jeśli uczycie
                        wiecie, że to tumaczenie jest bardziej męczące od jazdy, a już na
                        pewno, że kwalifikuje się jako praca. Po jakimś czasie dziewczyna:
                        prosze wykreślić mi te 2h - przecież nie jeździliśmy! Buahaha;D

                        Cóż, podtrzymuję zdanie większości - przegięcie w żadną stronę nie
                        jest zdrowe. Pracownicy OSK to też ludzie i jeśli podchodzicie do
                        nich jak do ludzi, oni czynią dokładnie to samo.
                • mdrive do jetta 02.09.09, 21:44
                  ...
                  "a ze zostanie czasem dłużej... ce la vie "klient nasz
                  > pan"!"
                  Nie prawda! To właśnie jest brak szacunku!
                  I nie prawdą jest, że klient nasz pan!!!!
                  Klient to nasz klient a nie pan.
                  Godziny pracy biura są takie a nie inne i klient, który przychodzi po godzinach
                  może pocałować nas w... ( klamkę ) :):):)
                  Podobnie w sklepie od 11 do 19 i tyle a później to sobie nocnych szukajcie.
                  Jett, coś Ci się pokniutniało!
                  Jak byś do mnie na jazdę przyszedł i powiedział, że jesteś moim panem, boś
                  klient to dostał byś kopa w dupę i bym Cię wygnał. Na twoje miejsce mam od
                  strzału 10-ciu! :)
                  ...
                  Takiś k...wa Pan!!!

                  Aleś mnie zdenerwował a taki zazwyczaj spokojny człowiek jestem :):):)
                  • Gość: jett Re: do jetta IP: 66.197.167.* 03.09.09, 08:28
                    C`est la vie - obyczaju nie zmienisz, kto płaci ten wymaga! A wejść
                    do zamkniętego już biura, jakoś trudno by było - nie zrozumiałeś.
                    Mój kursant gdy się spóźni i wytłumaczy spóźnienie tzw. siłą wyższą,
                    to w części ma zwrot lekcji. Przygotowanie do jazdy to pierwsza
                    lekcja, potem za każdy razem kontrola czy kursant wykonuje to
                    prawidłowo. Wykorzystywanie tego elementu szkolenia by oszczędzić
                    na benzynie i postać sobie obok samochodu, to jest dopiero
                    nieuczciwość i brak szacunku. Na naukę do ciebie nie przyjdę, prawo
                    jazdy mam od 22 lat, uprawnienia instruktora od 15.
                    • mdrive Re: do jetta 03.09.09, 22:04
                      ...
                      ja prawko mam od 30-tu! i uprawnienia podobnie do ciebie.
                      I nie truj mi o oszczędzaniu paliwa.
                      Przed każdą jazdą, przygotowanie się do niej to obowiązek a nie oszczędzanie
                      paliwa.( 2 minuty ) :)

                      ..."Mój kursant gdy się spóźni i wytłumaczy spóźnienie tzw. siłą wyższą,
                      > to w części ma zwrot lekcji."

                      To twój problem jest.
                      U nas i w większości OSK odwołanie jazd honorowane jest poprzedniego dnia.
                      W innym przypadku to problem kursanta.
                      Co to znaczy siły wyższe???, najczęściej bzdety.
                      Kursant jest osobą pełnoletnią i odpowiada za swoje decyzje. Nie może mi odwołać
                      jazd na godzinę przed bo siły wyższe. Ja w pracy jestem, auto rozdysponowane i
                      szef mi musi za to zapłacić. Jeśli on odwołuje to ponosi konsekwencje.

                      ..."Wykorzystywanie tego elementu szkolenia by oszczędzić
                      > na benzynie i postać sobie obok samochodu, to jest dopiero
                      > nieuczciwość i brak szacunku."

                      ...Zgroza!!!
                      Twoim OBOWIĄZKIEM JAKO INSTRUKTORA jest za każdym razem upewnić się, że kursant
                      przygotował się do jazdy!!!
                      I ty to nazywasz brakiem szacunku???

                      Nabierz szacunku do siebie a wtedy ten szacunek będzie promieniował na innych.
                      Jeśli pomijasz przygotowanie się do jazdy i traktujesz to jako oszczędzanie
                      paliwa to świadczy to o tym, że do siebie nie masz szacunku i o swoje na
                      przykład życie nie dbasz, przykro mi.
                      Ja po 30-ty latach jak wsiadam do auta ( jest nas kilkoro w rodzinie ) zawsze
                      się przygotuję i poprawię wszystkie elementy w/g swojej osoby, Ty nie?
                      To jak możesz to pomijać na kursie i nazywać oszczędzaniem paliwa?

                      ZGROZA!
                      • Gość: jaaaa Re: do jetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.09, 22:28
                        U nas i w większości OSK odwołanie jazd honorowane jest poprzedniego
                        dnia.
                        W innym przypadku to problem kursanta.

                        U nas siła wyższa jest honorowana. Brak szacunku - nigdy.
                        • mdrive Re: do jetta 03.09.09, 22:33
                          ...a co to jest siła wyższa?
                          Czyżbyśmy wchodzili w mistykę jakąś?

                          Jaka siła wyższa i jak ją uwiarygodnić?

                          Zadzwoni do mnie kursant i chryha, prycha, kaszle i się dusi. I odwołuje na
                          godzinę przed.
                          Czy to jest siła wyższa?

                          Do teatru wszyscy chodzimy ( chyba ):)
                          • Gość: jaaaa Re: do jetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.09, 22:39
                            różnie, najczęsciej jest to pogrzeb babci..... 5 razy w ciągu kursu:D
                      • Gość: jett Re: do jetta IP: 204.124.181.* 04.09.09, 17:23
                        Zgroza - to to, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, ale nie mam
                        ochoty ani czasu na wyjaśnianie. Ten wątek to nie case study
                        instruktorskiego sikania w czasie jazd (niepotrzebnie tak się
                        zaangażowałeś w opisywanie spraw organizacyjnych, bo jako oczywiste
                        nie wymagają wyjaśniania)lecz sprawa szersza. A co do szacunku -
                        przeczytaj swoje posty wyżej, bo nie chce mi sie cytować.
    • Gość: Jadwiga Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: *.cable.ziggo.nl 28.08.09, 21:48
      Zrezygnuj natychmiast z tego instruktora. Nic dobrego z tego nie
      wyjdzie. Ja mialam takiego instrukta niejaki pan Karcz z Krakowa.
      Nic nie uczyl, o rodzince opowiadal w przerwie pomiedzy odbieraniem
      dokumentow i wizytami w sklepach i warsztacie. Uciekaj gdzie pieprz
      rosnie. Lekcje jazdy sa za drogie na takich cyrkowcow.
    • Gość: cala naga prawda Re: zalatwianie SIE podczas jazdy? IP: *.adsl.inetia.pl 03.09.09, 10:00
      nie laska ty se chyba jaja robisz ;/
      jak ci naprawde nie pasi ze gosc leje a ty za to placisz to mu to
      POWIEDZ! POWIEDZ mu ze sobie nie zyczysz aby sikal jak ty mu
      placisz! tyle w temacie.
      • Gość: p7 Re: zalatwianie SIE podczas jazdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.09, 23:08
        nie no bez kitu... zakładają wątki na forach, a tak trudno po prostu
        powiedzieć: Nie życzę sobie, abyś załatwiał swoje elementarne
        potrzeby podczas mojej jazdy, która zgodnie z rozporządzeniem
        powinna trwać 60 min. Jeśli masz jakieś ALE sprawę kieruję do
        biura. :)
        • Gość: cala naga prawda Re: zalatwianie SIE podczas jazdy? IP: *.adsl.inetia.pl 04.09.09, 09:20
          coz, niektorzy wolą "wylać" swoje żale na forum ;/
          • zawszeinstruktor Ubaw "pa pachi" 04.09.09, 10:38
            Miałem ostatnio styczność z wyjątkowym przypadkiem. Kursant kat. A odbiera po
            zakończonym kursie dokumenty(tj. zaświadczenie itp). Pyta na koniec:
            "Co z tymi 5h?"
            Jakimi 5h? - pytam
            "Tymi, które były wyjeżdżone poza trasą egzaminacyjną."

            Fakt jest taki, że ok. 10h wyjeździł w ruchu drogowym, z czego być może ok. 5h
            poza wyznaczoną trasą egzaminacyjną. Chciał "odzyskać" te 5h...
            • Gość: p7 Re: Ubaw "pa pachi" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 10:58
              buahahaha... no tak - teorii nie uczyć bo to strata czasu, za to
              klepać trasy aż do oporu... przestaję się dzwić temu, co się dzieje
              na polskich drogach.

              To nie supermarket - to szkolenie. A szkolenie zakłada wkład
              szkolonego, to nie gotowy zapakowany towar. Czemu tak wielu z was
              przejawia postawę z cyklu: ja sobie posiedzę, a wy koło mnie
              skaczcie.
            • Gość: mikd Re: Ubaw "pa pachi" IP: *.aster.pl 04.09.09, 11:50
              ... no i..., no i..., co było dalej? Takie to interesujace, że nie
              mogę wytrzymać! Aha i dobrze,że w temacie wątku - bo przecież
              rozmawiamy o "siusiu" - hmm, niektórzy ten wątek dosłownie tak
              odebrali.
              Miałem ostatnio styczność z wyjatkowym przypadkiem. Instruktor kat.
              B wydaje mi po zakończonym kursie dokumenty. Pytam na koniec: Co z
              tymi 2h? On na to - z jakimi? "Tymi, kiedy się spóźniłeś, bo w
              biurze siedziałeś 0,5h na kawie, i kiedy utknąłeś w korku 40 min. z
              innym kursantem, i kiedy byłeś u dentysty.
              Możemy sobie poopowiadać banialuki, tylko po co? Nie macie co robić?

              • Gość: hmmmmmm Re: Ubaw "pa pachi" IP: *.adsl.inetia.pl 04.09.09, 12:20
                coz, widac myslisz podobnie jak autorka, jak placisz za godziny to
                za kilka minut spoznienia polalbys kogos kwasem solnym.
                • Gość: mikd Re: Ubaw "pa pachi" IP: *.aster.pl 04.09.09, 12:44
                  Taaak? Naprawdę właśnie tak to zrozumiałeś? A przecież tekst
                  prościutki, przesłanie czytelne, a tu takie wnioski.
                  • Gość: hmmmmmm Re: Ubaw "pa pachi" IP: *.adsl.inetia.pl 04.09.09, 13:51
                    tak, wyobraz sobie ze czytalam twoje wypociny kilka razy zanim
                    napisalm posta. ciezko zrozumiem to inaczej ;/
                    • Gość: mikd Re: Ubaw "pa pachi" IP: *.aster.pl 04.09.09, 14:04
                      Wyobrażam to sobie caaały czas. Jednak lepiej abyś przeczytała swóje
                      zanim wyślesz, bo ciężko to zrozumieć, oj ciężko.
                      • Gość: hmmmmm Re: Ubaw "pa pachi" IP: *.adsl.inetia.pl 04.09.09, 14:24
                        wlasnie, ciezko zrozumiec twoje wypociny.
                        ok nie bede dyskutowac z przesmiewca.Jest tu wiele wazniejszych
                        tematow.
    • Gość: Mona Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: *.waw.cdp.pl 04.09.09, 12:38
      mój pierwszy instruktor zwykle kończył 10 min przed czasem, ale to były moje
      początki i nie protestowałam, bo i tak wysiadałam z auta na ugiętych nogach.
      Drugi nigdy się nie spóźniał i zawsze zaczynaliśmy o czasie, a wracaliśmy 5-10
      min przed kolejnym kursantem, bo wiadomo - gość chciał rozprostować kości,
      zapalić itp - normalne przecież, instruktor to człowiek, a nie robot. Mnie
      zdarzyło się spóźnić raz o ok pół godz, bo utknęłam w korku, i raz przepadły mi
      2godz.bo zgłosiłam nieobecność tego samego dnia (bo od rana dopadła mnie jakaś
      zaraza). Szkoda mi było tych 2 godzin, tym bardziej, że to były te dodatkowo
      płatne, ale choroba zwyciężyła w tym przypadku;(

      Jasne, należy walczyć z instruktorami, którzy zamiast uczyć załatwiają swoje
      sprawy lub notorycznie obcinają godzinę jazdy o ładnych parę minut, ale
      "pałowanie się" o przysłowiowe siku to już naprawdę gruba przesada. Wyluzuj
      rajstopy;)
    • Gość: kasia Re: zalatwianie spraw podczas jazdy? IP: 192.28.65.* 21.09.09, 13:03
      moj pracuje normalnie 8h w jakiejs firmie, potem ma ejszcze 4h
      jazdy, wiec bywa, ze musze podjechac pod jakiegos mcdrive'a - no ale
      znajduje sie on w srefie wiec nigdy nie wiadomo co mzoe byc na
      egzaminie
Pełna wersja