Dodaj do ulubionych

Moja "przygoda" z koronawirusem

07.05.20, 21:55
Mam nadzieje, ze wsrod forumowicze tylko mnie dopadl ten wirus. Wiec podziele sie z wami, jak to jest byc jednym z tych, kogo ten wirus dopadl.
otoz, wszystko zaczelo sie mniej wiecej 4 tygodnia temu, i na poczatku nie przydalem temu zbytniej uwagi, tym bardziej, ze dzien wczesniej trafilem pod deszcz , a poniewaz wial silny i do tego zimny wiatr, to wszystkie oznaki przyziebienia okazali sie w ten sam weczor. Lekko podwyzszyla sie temperatura, i zaczelo bolec gardlo. Wiec w dniu nasteppnym poszedlem do pracy, z ktorej wrocilem ledwie zywy, z temperatura powyzej 38 stopnie. I nawet wtedy ja bylem pewien tego, ze to zwykle przeziebienie, az do chwile, gdy postanowilem zjesc kawalek swojej ulubionej czekolady, ktora niewiadomo czemu smakowala jak czysta sol. I to mnie dalo do zrozumienia, ze to nie jest zwykle przeziebienie, a tylko cos innego, wiec postanowilem sprawdzic, czy nie stracilem wech. W necie przeczytalem, ze przy zakazeniu koronowirusem traci sie wech, i ze trzeba powachac ocet, najlepiej jablkowy. Mialem taki, i mialem ocet zwykly z polskiego sklepu. otoz, ani jeden ani drugi nie mieli dla mnie zadnego zapachu. po tym juz bylem pewien, ze zalapalem sie do grona tych "wybrancow", ktore zlapali koronawirusa. Zadzwonilem do pracy, i powiedzialem, ze mam goraczke, wiec przez dwa tygodnia bede siedziec w domu (tak w UK zalatwia sie sprawa z kwarantanna). Przez pierwsze trzy dni, od dnia gdy okazali sie objawy choroby, nie czulem sie najgorzej. Ale na czwarty dzien zaczal sie horror - biegunka, brak apetytu, leb pieka od bolu. Wtedy sprobowalem dozwonic sie do sluzby zdrowia, absolutnie bez powodzenia, odpowiadal robot, ktory radzil nabrac sie cierpliwosci, i wiezryc w to, ze kiedys ze mna pogada zywy czlowiek. Po jakims czasie wlaczyl sie inny robot, ktory podal mnie strone w internecie, na ktorej jest wszystko wyjasniono. Wszedlem na ta strone, i musialem odpowiedziec na kilka pytan. na koniec otrzymalem taka odpowiedz - jesli po 7 dniach moje dolegliwosci nie ustapia, to musze zadzwonic pod humer telefonu 999, i wyzwac pogotowie. Tak i zrobilem po tym, jak minelo 7 dni. Polaczelem sie dosc szybko, bylo mnie zadano bardzo duzo pytan, i na koniec bylo poradzono pic wiecej plynow, i uzywac paracetomol, i jesli po 7 dniach (czyli kolejnych) nie bedzie lepiej, to mam znow zadzwonic, i wtedy na pewno przyjedzie do mnie pogotowie. Minelo kolejnych 7 dni, ktore w tej chwile mnie wydaja sie jakims koszmarem. Nic nie moglem zjesc, bo wszystko mialo smak soli, jedynie co moglem, to pic w olbrzymich ilosciach. Dzien i noc stracili dla mnie roznice. tak minelo kolejnych 7 dni. Wiec zadzwonilem do pogotowia, i musialem znow odpowiedziec na mnostwo pytan, a na koniec uslyszalem, ze musze jechac do szpitala. na moja uwage, ze wszedzie informuje sie, ze jesli masz oznaki zakazenia koronawirusem, to nie wolno samemu jechac do szpitala, a tylko czekac na pogotowie, ktore przyjedzie w specjalnych ubraniach ochronnych, i zabierze mnie do szpitala, odpowiedzieli, ze nie ma zadnej obawy, i moge smialo sam udasc sie do szpitala, gdzie dla pacjentow z oznakami zakazenia koronawirusem jest specjalne wejscie.
Wiec zona zawiozla mnie do szpitala, gdzie ja doznalem szoku. Bylo pusto, i wszystko bylo zorganizowano formalnie. Personal byl znudzony, i nie wykazywal zadnych obaw przed koronawirusem. Od razu mnie zmierzyli temperaturu, pozniej bardzo dlugo wyjasniali dlaczego ja przyjechalem do szpitalu, a nie siedze w domu. Gdy ja wyjasnilem, ze siedze w domu juz od dwuch tygodnie, to dopiero wtedy mnie wydali maske, i powiedzieli, ze mam ja zalozyc na twarz. pozniej skierowali mnie do sali, gdzie mnie pobrali krew, zrobili EKG i rentgen kladki piersiowej. I po tym dostalem kroplowke. Wygladalo wszystko bardzo powaznie, i tylko jedno mnie zostanowialo -dlaczego mnie jeszcze nie zbadal zaden lekarz. W koncu, po trzech godzinach, zjawil sie lekarz, ktory mnie poinformowal, ze EKG i rentgen mam w porzadku, krew rowniez w normie, i prawdopodobnie ja mam covida. na moje pytanie, a dlaczeego prawdopodobnie, on odpowiedzial - ilosc testow w szpitalu jest bardzo mala, i oni nie sa tanie, wiec testom poddaja sie tylko medycy, policja i inni tak zwani kluczowe pracownicy. Rowniez on mnie poinformowal, ze ja juz moge jechac do domu, i przez 7 dni nie chodzic do pracy, a jesli moj stan pogorszy sie - wrocic do szpitala, ale wszystko wskazuje na to, ze ja przeszedlem juz zachorowanie i to w bardzo lekkiej formie - wiec inni mnie moga zadroscic, poniewaz ja juz jestem odporny na koronawirusa, i kolejna fala zachorowan dla mnie juz nie bedzie grozna . I tak pelen optymizmu ja wrocilem do domu. i rzeczywiscie, z kazdym dniem zaczalem czuc sie lepiej.
Na dzien dzisiejszy po chorobie juz praktycznie nic nie pozostalo sie, Wrocilem do pracy i z dnia na dzien jest coraz lepiej.
Wiec podsumowujac.
COVID-19 nie jest zwykla grypa, to cos nowego,do czego moj organizm nie byl przyzwyczajony, chociaz na pewno nie jest tak grozny, jak to pokazuje sie w mediach. Wiec podtrzymuje wszystkie swoje slowa, ktore pisalem jeszcze przed tym, jak samego mnie dopadl ten wirus, ze to jakis dziwny przekret, w ktorym uczestniacza praktycznie wszystkie kraje.
Obserwuj wątek
    • eva15 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 13:47
      Igor, przedstawiłeś fatalny stan służby zdrowia w GB: lekceważenie objawów, telefoniczne odsyłanie bez badania do domu, brak testów w szpitalu...Zupełnie niesamowite, teraz mnie już nie dziwi, dlaczego w GB śmiertelność jest ponad 4 x większa niż w Niemczech. Tobie się udało, widocznie masz silny organizm, a i wirus nie był aż tak agresywny. Ale ponad 30 tys. Brytyjczyków nie miało tyle szczęścia....
      • monalisa2016 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 14:19
        Znam przypadek z Niemiec, młoda kobieta i jej ojciec w wieku powyżej 80 lat, też zostali odesłani do domu by wykurować "corone". Po dwóch tygodniach kobieta uzyskała znowu węch i smak u ojca trwało dlużej, natomiast maż i dzieci tej kobiety mimo że mieszkali pod jednym dachem nie zarazili się "coroną". Pytałam jakie są objawy corony czy różni się od grypy, odpowiedz: "nie, nie różni się wiele od Magen-Darm-Grippe /grypa żołądkowo-jelitowa"
        • eva15 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 14:55
          Pzrypuszczam, że ich jednak najpierw przebadano. Skoro objawy były lekkie a płuca nieuszkodzone, to faktycznie mogli ich wyslać do domu.

          FAZ zaczął drukować b. ciekawy wywiad z lekarzem z linii frontu walki z wirusem. Lekarz, Turek zresztą smile pracuje w Darmstadt i obsługuje na wirusa Rhein-Main-Gebiet. Bardzo ciekawa rozmowa , niedługo kolejny wywiad.
          Ten lekarz podaje następujący sposób postępowania wobec zgłaszających się z podejrzeniem wirusa:

          Wenn die Patienten über die Notaufnahme kommen und es einen Covid-Verdacht gibt, kommen sie auf unsere Isolierstation. Das ist eine Normalstation, die Patienten hier brauchen keine intensivmedizinische Betreuung. Aber sie sind auch nicht in einem Zustand, in dem sie zu Hause auf ihr Testergebnis warten könnten, sie haben deutliche Krankheitssymptome. Wir warten dann auf erste Testergebnisse aus dem Nasen- und Rachenabstrich und schauen uns die Situation in der Lunge mit einem Röntgenbild an. Eventuell überprüfen wir mit einem zweiten Test, ob der Infekt schon in die Lunge abgestiegen ist. Dann kann es nämlich sein, dass der Rachenabstrich schon wieder negativ ist, obwohl der Patient eine Infektion hat. In diesem Fall muss Sekret aus der Lunge untersucht werden. Das alles müssen wir sehr schnell machen, weil die Patienten zum Teil nicht nur diese Symptome haben, sondern noch ganz andere Probleme, zum Beispiel den Verdacht auf einen Herzinfarkt. Da fällt manchmal nur nebenbei auf, dass sie Symptome haben, die zu einer Covid-19-Erkrankung passen. Und solange Covid-19 nicht ausgeschlossen werden kann, muss der Patient isoliert werden.

          www.faz.net/aktuell/gesellschaft/gesundheit/coronavirus/covid-19-arzt-im-interview-in-den-naechsten-wochen-muessen-wir-wohl-wieder-mehr-arbeiten-16749033.html
          Czyli do czasu pełnej diagnozy pacjent pozostaje w szpitalu w izolatce, ale bez intensywnej terapii a jedynie pod obserwacją.
          • eva15 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 15:05
            eva15 napisała:


            > Czyli do czasu pełnej diagnozy pacjent pozostaje w szpitalu w izolatce, ale bez
            > intensywnej terapii a jedynie pod obserwacją.

            Ważne jest to zdanie:

            Aber sie sind auch nicht in einem Zustand, in dem sie zu Hause auf ihr Testergebnis warten könnten, sie haben deutliche Krankheitssymptome.

            Czyli: 1)- pacjenci wyraźnymi objawami choroby zostają aż do wyjaśnienia w izolatce; 2) pacjenci w dobrym stanie idą do domu i czekają w domu na wyniki testów. Twoja znajoma (i jej ojciec) należała najwyraźniej do tej drugiej grupy.
          • monalisa2016 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 18:34
            eva15 napisała:

            > Pzrypuszczam, że ich jednak najpierw przebadano. Skoro objawy były lekkie a płu
            > ca nieuszkodzone, to faktycznie mogli ich wyslać do domu.
            >

            Sorry bylam na zakupach, obecnie to zadna przyjemnosc. Juz przed niektorymi sklepami "prosze zalozyc maske"sad Najsmieszniejsze jest to ze ludzie podjezdzaja pod sklep autem i siedza za kierownica w masce, co jest zabronione. Jednemu starszemu malzenstwu zwrocilam uwage ze ryzykuja kara 60 euro, byli zdziwieni poniewaz tego nie wiedzieli, podziekowali i bylo ok. Ale widzi sie dosc dokladnie ile ludzi dalo sobie wyprac mozgi.

            Najpierw nie mogla sie nigdzie dodzwonic by zrobic sobie termin u lekarza, zadzwonila po pogotowie, postawiono jej wiele pytan na ktore musiala odpowiedziec, ta sama procedura co u Igora. Pozniej dostali termin w namiocie przed szpitalem, wzieto wymaz i do domu czekac cztery dni na wyniki. Wyniki przyszly pozytywne, goraczka minela, zglosil sie domowy lekarz kazal pozostac w domu na kwarantanie. Potem szlo z gorki, lepiej sie poczuli i corona minela. Ani maz ani dzieci sie nia nie zarazily.
      • rosjaiswiat1 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 15:12
        eva15 napisała:

        > Igor, przedstawiłeś fatalny stan służby zdrowia w GB:

        Nie wiem, czy chodzi o zly stan sluzby zdrowia w UK. Mnie wydalo sie, ze uczestnicze w jakims przedstawieniu,w ktorym kazdy ma okreslona role. Ja gralem ciezko chorego czlowieka, ludzi, ktore odbierali moje telefony, odgrywali swoja role. W szpitalu rowniez wygladalo wszystko bardzo sztucznie, i co najwazniejsze, pomimo calego absurdu sytuacji, ja wyzdrowialem bez zadnej pomocy medykow, i tak mi sie wydaje, ze sluzba zdrowia dobrze wiedziala, ze wlasnie tak i bedzie.

        .>teraz mnie już nie dziwi, dlaczego w GB śmiertelność jest ponad 4 x w
        > iększa niż w Niemczech.

        A ja mam duze watpliwosci, czy liczby ofiar koronawirusa w UK sa rzetelne. jesli oni na oko okreslaja na co choruje czlowiek, to nie moge wykluczyc tego, ze i osobe zmarle na oko sa diagnozawane jako ofiary koronawirusu. A czy rzeczywiscie tak jest, nie mam pojecia, i tak mi sie wydaje, ze nikt tego nie wie.

        > Tobie się udało, widocznie masz silny organizm, a i wir
        > us nie był aż tak agresywny. Ale ponad 30 tys. Brytyjczyków nie miało tyle szcz
        > ęścia....

        Ile z tych ponad 30 000 Brytyjczykow rzeczywiscie zmarlo na koronawirusa, nie mam pojecia. Ale mam podstawy sadzic, ze daleko nie wszystkie z nich okazali sie ofiarami tego wirusu.
        Oficjalnie w UK zostalo uznano, ze ponad 2 mln zaplanowanych operacje zostalo przeniesiono na czas nie okreslony. Wiec ile ludzi umrze nie doczekawszy operacje, mozna tylko sobie wyobrazic.I oni rowniez moga byc zaliczone do ofiar koroawiryusa, bo to przez niego ci ludzi nie doczekaja sie pomocy lekarskiej. Osobnym jest problem ludzi, ktore sa chore na raka. Oni, wraz z ogloszeniem pandemii okazali sie praktycznie pozbawione pomocy lekarskiej:
        scienceblog.cancerresearchuk.org/2020/03/19/coronavirus-and-cancer-latest-updates/
        Zwiekszyla sie ilosc smierci osob starszych, ktore spedzaja swoje ostatnie lata w domu starcow. Ci praktycznie w 100% sa w statystykach uwzglednione, jako ofiary koronawirusa.
        Wiec, Ewa, pomimo tego, ze sam na wlasnej skorze odczulem czym jest ten wirus, mam duze watpliwosci, co do rzetelnosci wszystkich oficjalnych danych. Tym bardziej, ze rzad w UK informuje, ze sytuacja z koronawirusem nie polepsza sie, i w tym samym czasie okazuja sie informacje, ze zostali zamkniete dwa tymczasowych szpitala, przygotowanych dla ratowania osob, zakazonych koronawirusem, poniewaz okazali sie nie potrzebne.
        • eva15 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 15:25
          Można długo dyskutować o manipulacji danymi, wcale nie tylko w GB ale i w innych krajach. Niestety nie mamy żadnej możliwości weryfikacji.
          Dość dobrą miarą jet tzw. średnia śmiertelność w danym miesiącu liczona na podstawie danych z ostatnich 5 lat. Okazuje się, że w przypadku Włoch występuje tzw. nadśmiertelność (czyli więcej niż ta średnia) i ta liczba pokrywa się ca z liczbą zmarłych na wirusa. Podobnie jest w Niemczech, tu DESTATIS (główny/federalny urząd statystyczny) też to cały czas liczy i podaje dane.
          • rosjaiswiat1 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 15:42
            eva15 napisała:

            > Można długo dyskutować o manipulacji danymi, wcale nie tylko w GB ale i w innyc
            > h krajach. Niestety nie mamy żadnej możliwości weryfikacji.

            otoz to, wiec mozemy opierac sie wylacznie na wlasne doswiadczenia, lub osob bliskich, ktore mieli stycznosc z ta choroba. Ja osobiscie to wszystko przeszedlem, i to mnie daje jakies podstawy wyrobic wlasne zdanie.

            > Dość dobrą miarą jet tzw. średnia śmiertelność w danym miesiącu liczona na pods
            > tawie danych z ostatnich 5 lat. Okazuje się, że w przypadku Włoch występuje tz
            > w. nadśmiertelność (czyli więcej niż ta średnia) i ta liczba pokrywa się ca z l
            > iczbą zmarłych na wirusa.

            Te dane dla mnie rowniez nie sa wiarygodne, poniewaz mnostwo ludzi nie dostali na czas pomocy lekarskiej, i zmarli nie przez to, ze ich zaatakowal wirus, a tylko przez to, ze na czas im nie byla okazana pomoc lekarska.

            >Podobnie jest w Niemczech, tu DESTATIS (główny/federa
            > lny urząd statystyczny) też to cały czas liczy i podaje dane.

            A rosyjski Rosstat podal informacje, ze od poczatku tego roku ilosc ludzi, ktore zmarli na zapalenie pluc zmniejszyla sie. Ewa, statystyka oficjalna nie jest pozbawiona czynnika politycznego, wiec do konca jej nie mozna wierzyc. Ja nie twierdze, ze nikt nie zmarl przez to, ze koronaawirus zaatakowal organizm, ja zdaje sobie sprawe z tego, ze mnostwo ludzi, ktore cierpieli na rozne choroby przewlekle byli przez ten wirus zabici, ale tak samo dzieje sie i przy epidemii zwyklej grypy. Czy wiesz, ze co rok od powiklan zwyklej grypy na calym swiecie umiera od 800 tysiecy do miliona? I ze od zapalenia pluc co roku umiera, bez zadnej pandemii, ca 600 tysiecy czlowiek?

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pa/hf/j2ro/awnkSxzhPXyUPxp95X.jpg
              • rosjaiswiat1 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 15:49
                eva15 napisała:

                > To wszystko prawda, tyle, że grypa to choroba powszechna i chorują na nią setki
                > milionów ludzi na świecie,

                A skad wiadomo, ile ludzi zachorowalo w tym roku na koronawirusa?

                a zapalenie płuc nie jest zaraźliwe.

                A tu akurat mylisz sie, zapalenie pluc bywa zarazliwe:

                lekarzebezkolejki.pl/blog/bakteryjne-zapalenie-pluc-jak-je-rozpoznac-czy-mozna-sie-zarazic/w-496
                • eva15 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 15:56
                  A to rzeczywiście nie wiedziałam. Przypadki zarażenia są chyba jedna rzadkie. Miałam w życiu kilka razy doczynienia z zapaleniem płuc w rodzinie i u znajomych, ale nikt się nie zaraził, mimo że nie przestrzegał jakiś szczególnych środków ostrożności. Mój ojciec jako lekarz miał z tym wiele kontaktu , ale nigdy pacjenci go nie zarazili.
                    • eva15 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 16:34
                      Możliwe, ja takich doświadczeń nie miałam. Ale mniejsza o mnie, bo znałam tylko kilka takich przypadków, natomiast mój ojciec miał w ciągu swej pracy jako lekarz całkiem dużo kontaktu z ludźmi z zapaleniem płuc..
                      • rosjaiswiat1 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 16:46
                        Przeciez nie kazdy lekarz, ktory pracuje z zakaznie chorymi, lapie chorobe od swoich pacjentow. Dobry lekarz wie jak samemu uchronic sie przed niebezpieczenstwem. Widac Twoj ojciec byl (jest) dobrym lekarzem, i dlatego nigdy nie zarazil sie od swoich pacjentow.
      • jabbaryt Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 09.05.20, 12:12
        w Polsce jest jeszcze gorsza służba zdrowia niż w Polsce a zachorawań mamy mniej. To kwestia organizacji życia społecznego. Fakt m gospodarczo dostaniemy mocno po d..pie.

        Igor wyrazy zazrości. ty to już masz za sobą i wiesz o tym. Ja chorowałem razem z rodziną przez trzy tygonie. Ale objawy choroby są zupełnie rózne. Więc nie wiem co mnie doadła i czy mam przeciwciała.
      • rosjaiswiat1 Ewa, masz krotka pamiec...... 08.05.20, 15:17
        eva15 napisała:

        > On napisał zupełnie neutralny post. Twoja skłonność do cenzury naprawdę zniechę
        > ca...

        Borrka zlozyl donos na nasz forum, w ktorym zadal zamkniecie forum "Rosja i swiat". Wiec zanim on bedzie mogl pisac na naszym forum, musi przeprosic nas wszystkich.Czyli w tym przypadku nie chodzi o zadna cenzure, a tylko o zwykla przyzwoitosc. jesli ta swolocz banderowska zadala zamkniecie tego forum, to po cholere wchodzi na niego i pisze neutralne posty?
        • amg10 Moje 5 groszy ... 08.05.20, 16:47
          rosjaiswiat1 napisał:

          > Borrka zlozyl donos na nasz forum, w ktorym zadal zamkniecie forum "Rosja i swiat".

          Wyglada wiec na to, ze ten glos Borrki to jedyny taki glos. Skoro tak to GW powinna to z duzym poblazaniem traktowac taki glos i nie przykladac do tego wiekszej wagi - i chyba tak sie stalo.. Kazdy z nas moze nie lubic jakiegos forum i prosic GW o jego zamkniecie - wolnosc slowa. Pojedynczy glos to jednak za malo by wyegzekwowac swoja wole.

          Forum Rosja i Swiat ciagle zyje - wiec jak na razie - Borrka swojego celu nie osiagnal. Oby tak pozostalo.

          • boavista4 Re: Jezeli w UK jest tak zle , to co dopiro 08.05.20, 17:55
            w innych krajach!

            U mnie w Paraty nikomu jeszcze nie spadl glos z glowy, ale miasto zamkelo biznesy, handle i komunikacje do miasta i z miasta. Szpital dziala , czeka sie na doktora 10 minut i za darmo, nawet dla UKowcow i Germancow.
            W Ameryce sytuacyja jest podobna jak w UK, doktory siedzom w domu, pielengniary strasza swoimi opowiadaniami szpitalnymi, a szpitale w polowie puste - normalne pacjenty nie mogom byc obdsluzone bo doktorow ni ma. Z moich amerykanskich znajomych na wirusa zmarla pani Wala Janta Polczynska w wieku 107 lat, sasiadka po operacyji serca 55 lat.

            Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie,
            a światłość wiekuista niechaj im świeci.
            Niech odpoczywają w pokoju.
            Amen.
            • rosjaiswiat1 Re: Jezeli w UK jest tak zle , to co dopiro 08.05.20, 18:38
              boavista4 napisał(a):

              > w innych krajach!

              Tak naprawde nie wiem, Bracie, czy rzeczywiscie w UK jest tak zle. jak juz pisalem do Ewy, odnioslem wrazenie, ze uczestnicze w jakims przedstawieniu,

              > U mnie w Paraty nikomu jeszcze nie spadl glos z glowy, ale miasto zamkelo bizn
              > esy, handle i komunikacje do miasta i z miasta. Szpital dziala , czeka sie na d
              > oktora 10 minut i za darmo, nawet dla UKowcow i Germancow.

              I widzisz sam, ze chociaz nic strasznego nie dzieje sie, tym nie mniej zostali wprowadzone bardzo powzne w skutkach srodki.

              > W Ameryce sytuacyja jest podobna jak w UK, doktory siedzom w domu, pielengniary
              > strasza swoimi opowiadaniami szpitalnymi, a szpitale w polowie puste - normaln
              > e pacjenty nie mogom byc obdsluzone bo doktorow ni ma.

              W Ameryce idzie bezpardonowa walka polityczna, z koronawirusem w tle.

              >Z moich amerykanskich zn
              > ajomych na wirusa zmarla pani Wala Janta Polczynska w wieku 107 lat, sasiadka
              > po operacyji serca 55 lat.
              > Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie,
              > a światłość wiekuista niechaj im świeci.
              > Niech odpoczywają w pokoju.
              > Amen.

              Amen!
    • walter622 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 17:34
      rosjaiswiat1 napisał:

      > Mam nadzieje, ze wsrod forumowicze tylko mnie dopadl ten wirus.
      > Wiec podziele sie z wami, jak to jest byc jednym z tych, kogo ten wirus dopadl.

      Szczerze cieszę się z Twojego powrotu do zdrowia.
      Przy tym kompletnie nie mogę zrozumieć opisanego przez Ciebie postępowania
      służby zdrowia.
      Przy okazji - czy mógłbyś napisać jakie lekarstwa zażywałeś (czy tylko paracetomol )?
      • rosjaiswiat1 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 17:50
        walter622 napisał:

        > Szczerze cieszę się z Twojego powrotu do zdrowia.

        Chociaz nie odzyskalem jeszcze w pelnie sil, tym nie mniej mam nadzieje, ze to juz mam za soba. Wiec dziekuje Tobie za to, ze cieszysz sie razem ze mna.

        > Przy tym kompletnie nie mogę zrozumieć opisanego przez Ciebie postępowania
        > służby zdrowia.

        Ja tez tego absolutnie nie rozumiem, wiec staram sie w jakis sposob to wytlumaczyc po swojemu.

        > Przy okazji - czy mógłbyś napisać jakie lekarstwa zażywałeś (czy tylko paracet
        > omol )?

        Zazywalem paracetomol i rutinoscorbin. Paracetomol zalecila mnie sluzba zdrowia, a rutinoscorbin "przepisalem" sobie sam. A poniewaz mialem dosc duzy zapas tego leku, to jednorazowo przyjmowalem po 5 tabletek. Czyli 5 tabletek rano, i 5 tabletek na noc.
    • mlody774 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 18:13
      Twój post przeczytałem a na resztę nie mam czasu dzisiaj. Sorry, ale jak się coś takiego mi przytrafi(muszę pisać o sobie bo nie jestem MD) to: jem dużo owoców cytrusowych. jedna kropelkę oliwy z oregano pod język kilka razy dżinnie i pije herbate z duza zawartością cynamonu. Igor ciesze się ze już po wszytkom ale mogłeś się odezwać wcześniej. Ja tam przed tobą żadnych tajemnic nie mam. Duzo zdrowia tobie życzę.
          • elka-sulzerowa Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 19:58
            Igor, jeszcze raz przelecialam przez twoje wpisy w innym watku ... teraz rozumiem twoja wypowiedz. Oh my gosh! Stay safe and sane, dude!
            Sorry, zatracilam umiejetnosc myslenia ... w jezyku polskim. 😒
            No i miej sie na bacznosci. You are not out of the woods, dude, for another few weeks!
            Zakrzepy, zapalenie zyl, zapalenie miesnia serca, DIC ...

            Ja nie chce cie straszyc! Wrecz odwrotnie, pragne bys wyszedl z tego amoku bez szwanku! Any shortness of breath ... Go to the hospital immediately!
            Promiss?

            • rosjaiswiat1 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 20:23
              elka-sulzerowa napisała:

              > Igor, jeszcze raz przelecialam przez twoje wpisy w innym watku ... teraz rozumi
              > em twoja wypowiedz.

              Nu wlasnie, prosilem tam dac mi szanse na przyszlosc smile

              Oh my gosh! Stay safe and sane, dude!

              Ha,ha. Od dawna do mnie nikt nie mowil "dude" smile

              > Sorry, zatracilam umiejetnosc myslenia ... w jezyku polskim. 😒

              Nie jest tak zle, da sie z Toba porozumiec sie bez zadnych problemow.

              > No i miej sie na bacznosci. You are not out of the woods, dude, for another few
              > weeks!
              > Zakrzepy, zapalenie zyl, zapalenie miesnia serca, DIC ...

              Profilaktycznie biore pod jezyk Validol.

              > Ja nie chce cie straszyc! Wrecz odwrotnie, pragne bys wyszedl z tego amoku bez
              > szwanku! Any shortness of breath ... Go to the hospital immediately!
              > Promiss?

              Obiecuje, ze tak wlasnie i bede pilnowac sie.
              Dzieki, Elka, za troske!
            • monalisa2016 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 21:17
              A dlaczego przy krotkim oddechu musi sie zaraz meldowac w szpitalu Elka?
              Mialam takie cos lata temu moze 10 a moze wiecej po grypie podczas ktorej stracilam chwilowo przytomnosc, nie wiem czy byla to reakcja na lekarstwo czy na chorobe.

              Smieszne ale prawdziwe, nic mi wtedy nie smakowalo poza musztarda ktorej zjadlam dwa sloiki na raz. Po latach przez przypadek dowiedzialam sie ze jest alternatywna klinika w ktorej sie leczy zapalenie pluc, choroby drog oddechowych okladami z namoczonej gorczycy, a musztarda to produkt z gorczycy.

              Pozniej wszystko sie unnormowalo i do dzis nie mialam takiej silnej grypy jak wtedy.
              • elka-sulzerowa Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 22:20
                monalisa2016 napisał(a):

                > A dlaczego przy krotkim oddechu musi sie zaraz meldowac w szpitalu Elka?
                > Mialam takie cos lata temu moze 10 a moze wiecej po grypie podczas ktorej strac
                > ilam chwilowo przytomnosc, nie wiem czy byla to reakcja na lekarstwo czy na cho
                > robe.
                >
                > Smieszne ale prawdziwe, nic mi wtedy nie smakowalo poza musztarda ktorej zjadla
                > m dwa sloiki na raz. Po latach przez przypadek dowiedzialam sie ze jest alterna
                > tywna klinika w ktorej sie leczy zapalenie pluc, choroby drog oddechowych oklad
                > ami z namoczonej gorczycy, a musztarda to produkt z gorczycy.
                >
                > Pozniej wszystko sie unnormowalo i do dzis nie mialam takiej silnej grypy jak w
                > tedy.
                >
                Zakrzepy, Lisa!
                  • elka-sulzerowa Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 22:31
                    elka-sulzerowa napisała:

                    > Ten wirus powoduje u niektorych zakrzepy, co w sumie jest dziwne, bo coronawiru
                    > sy nie sa znane z powodowania zakrzepow, w przeciwienstwie do regrowirusow.
                    > Tu sie dzieje cos dziwnego!
                    Retrwirusow mialo byc ale incorrector myslal inaczej 😜
                    • monalisa2016 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 08.05.20, 22:48
                      Retroviren nieznany temat dla mnie beda musiala sie wglebic w niego ale najlepiej jak mi osoba z medycyny wytlumaczy, mam taka w kregu bliskich znajomych.

                      Retroviren i powstawanie tumorow (rak), ups niebespiecznie wiec godny temat ktorym powinnam sie zajac.

                      de.wikipedia.org/wiki/Retroviren
                            • elka-sulzerowa Re: Obserwacje z Wloch ... 09.05.20, 02:15
                              Igor, to ciebie nie dotyczy. Nie czytaj!

                              www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMc2009191
                              From February 28 through March 21, 2020, in three hospitals in northern Italy, we examined five patients who had Guillain–Barré syndrome after the onset of coronavirus disease 2019 (Covid-19), the disease caused by severe acute respiratory syndrome coronavirus 2 (SARS-CoV-2). During that period, an estimated 1000 to 1200 patients with Covid-19 were admitted to these hospitals. Four of the patients in this series had a positive nasopharyngeal swab for SARS-CoV-2 at the onset of the neurologic syndrome, and one had a negative nasopharyngeal swab and negative bronchoalveolar lavage but subsequently had a positive serologic test for the virus.

                              Od 28 lutego do 21 marca 2020 r. W trzech szpitalach w północnych Włoszech zbadaliśmy pięciu pacjentów, którzy mieli zespół Guillain – Barré po wystąpieniu choroby koronawirusowej 2019 (Covid-19), choroby wywołanej przez ciężki zespół ostrego układu oddechowego koronawirusa 2 ( SARS-CoV-2). W tym okresie około 1 000 do 1200 pacjentów z Covid-19 zostało przyjętych do tych szpitali. Czterech pacjentów z tej serii miało dodatni wymaz z nosogardła w kierunku SARS-CoV-2 na początku zespołu neurologicznego, a jeden miał ujemny wymaz z nosogardła i ujemne płukanie oskrzelowo-pęcherzykowe, ale następnie miał pozytywny test serologiczny na obecność wirusa.
    • jabbaryt Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 09.05.20, 12:17
      w Polsce jest jeszcze gorsza służba zdrowia niż w Polsce a zachorawań mamy mniej. To kwestia organizacji życia społecznego. Fakt m gospodarczo dostaniemy mocno po d..pie.

      Igor wyrazy zazrości. ty to już masz za sobą i wiesz o tym. Ja chorowałem razem z rodziną przez trzy tygonie. Ale objawy choroby są zupełnie rózne. Więc nie wiem co mnie doadło i czy mam przeciwciała.
        • rosjaiswiat1 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 09.05.20, 20:54
          boavista4 napisał(a):

          > Prezydent Tanzani twierdzi ze wirusa znalesoiono w kozach i owocu paw-paw, Czy
          > li ze te wszystkie testy nie sa nic warte. Sadze ze czasami wirus jest bezobja
          > wiowy, a choroby maja rozne formy.

          Tak, czytalem o tym, i rowniez mam duze watpliwosci, co do skutecznosci diagnozowania tej choroby.
      • rosjaiswiat1 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 09.05.20, 20:53
        jabbaryt napisał:

        > w Polsce jest jeszcze gorsza służba zdrowia niż w Polsce a zachorawań mamy mniej.

        Domyslam sie, ze Tobie chodzilo p to, ze w Polsce sluzba zdrowia jest gorsza niz w UK.
        Otoz, to nnie jest prawda. W Polsce byc moze jest gorzej z nowoczesnym sprzetem w szpitalach, ale organizacja sluzby zdrowia jest lepsza, przede wszystkim na poziomie przychodnie. W UK to tragedia. Sami Anglicy zartuja, ze do przychodnie tu chodza zdrowe ludzi, a jesli komus cos dolega, to jedzie od razu na pogotowie w szpitalu.

        > Fakt m gospodarczo dostaniemy mocno po d..pie.

        Wielka Brytania juz notuje najgorsze wyniki gospodarcze od kilkuset lat Byc moze to skutek tego, ze tu rzadza tak zwani uslugi. UK to doskonaly przyklad postindustrialnej gospodarki. Jak tylko wszystko zamknelo sie, to od razu gospodarka wpadla w letarg.

        > Igor wyrazy zazrości. ty to już masz za sobą i wiesz o tym.

        To jedynie, co dobre mam po tej "przygodzie"

        >Ja chorowałem razem
        > z rodziną przez trzy tygonie. Ale objawy choroby są zupełnie rózne. Więc nie w
        > iem co mnie doadło i czy mam przeciwciała.


        A czy istnieje jakas szansa zrobic test na obecnosc przeciwcial?
        • boavista4 Re: anglosaska sluzba to shit 10.05.20, 01:13
          W Brazyli jezeli jestes chory idziesz na pogotowie , lekarz jest z toba w ciagu 5 minut, zrobia zdjecie twojego dokumentu, podstawowe badania trwaja pol godziny , wszystko biale i czyste, zadnych dyplomow na scianach, wszyscy bardzo uprzejmi.'W Ameryce mozesz czekac w przepelnionej poczekalni pogotowia pare godzi, potem lekarz traktuje cie jak g. i musisz placi kupe pieniedzy, jezeli nie masz ubezpieczenia to problem.
          • the-great-inuk Nowo niemiecka służba "zdrowia" to bullshit 10.05.20, 11:29
            boavista4 napisał(a):

            > W Brazyli jezeli jestes chory idziesz na pogotowie , lekarz jest z toba w ciagu
            > 5 minut, zrobia zdjecie twojego dokumentu, podstawowe badania trwaja pol godz
            > iny , wszystko biale i czyste, zadnych dyplomow na scianach, wszyscy bardzo upr
            > zejmi.'W Ameryce mozesz czekac w przepelnionej poczekalni pogotowia pare godzi,
            > potem lekarz traktuje cie jak g. i musisz placi kupe pieniedzy, jezeli nie ma
            > sz ubezpieczenia to problem.
            ============================================
            Podobnie było u Niemców...
            Ale obecnie Niemców wymienili na Młodszych Braci...
            Finalne rozwiązanie kwestii niemieckiej jest już coraz bliżej...

            Hallelujah, Hallelujah!
            Hallelujah, Hallelujah!

            Ot, co...
    • brat_kryzysa Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 11.05.20, 00:49
      Witaj w klubie, też mam koronę, ale inaczej przechodziłem, objawy, kaszel, ból gardła silny, duszności w nocy, gorączka chwilami, generalnie kac gorszy, ponoć moja grupa krwi decydowała o łagodności, upierdliwe to było, jestem po tescie
    • mlody774 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 14.05.20, 01:43
      Igor i znowuż masz racje, ze to nic takiego. Ale już w 2010 pisano jak (przygotowana) epidemia może być użyta do wprowadzenia NWO.
      republicbroadcasting.org/news/rockefeller-foundation-paper-published-in-2010-predicted-how-a-pandemic-can-be-used-as-an-excuse-to-establish-global-authoritarian-power/
      • rosjaiswiat1 Re: Moja "przygoda" z koronawirusem 14.05.20, 10:57
        mlody774 napisał:

        > Igor i znowuż masz racje, ze to nic takiego.

        Ja nie pisze, ze to nic takiego, ale uwazam, ze sprawa zostala bardzo rozdmuchana, i przy okazji tej pandemii rozne kraje zalatwiaja wlasne interesy.

        Ale już w 2010 pisano jak (przygot
        > owana) epidemia może być użyta do wprowadzenia NWO.

        Wlasnie o to i mam obawy. Chociaz bardziej mi sie wydaje, ze tu chodzi o interesy gospodarcze. Swiatowa gospodarka jest w glebokim kryzysie juz od wielu lat, i tylko cos na wzor kolejnej wojny swiatowej moze swiat z tego kryzysu wyprowadzic.
        • rosjaiswiat1 c.d. 14.05.20, 10:59
          Przypadkowo wcisnelo sie mnie "wysli".


          Nie da sie wykluczyc, ze przy okazji walki z kryzysem na pewno beda proby wprowadzic nowy porzadek na swiecie. Wiec sprawa nie jest blacha.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka