12.06.21, 10:40
Zguba to tytuł, którego nie można jednoznacznie zaszufladkować w jednej konkretnej kategorii. Nie jest to typowy komiks, trudno również uznać pozycję za książkę z obrazkami (ze względu na dość ograniczony ilość tekstu). Można więc uznać, że pozycja stanowi sama dla siebie oddzielną kategorię popkultury, w której nie ma miejsca dla innych tytułów.

Mocna nietuzinkowość pozycji przejawia się również w grupie docelowej, do której jest ona kierowana. Teoretycznie mamy tutaj do czynienia z tytułem sklasyfikowanym jako twór dla dzieci. Prawda jest jednak o wiele bardziej złożona, a o niesamowitości tego albumu doskonale świadczy sam podtytuł: „Opowieść dla tych, którzy mają ważniejsze sprawy na głowie”. Jestem więc przekonany, że lektura tego krótkiego dzieła, naprawdę pozytywnie zaskoczy wielu dorosłych.

Treść historii została tutaj przedstawiona jako rzeczona anegdota, opowiadana przez narratora jadącego tramwajem, który snuje krótką i prostą opowieść dla zabicia czasu. Opisuje on swoją wycieczkę na plażę w celu poszukiwania kapsli do swojej kolekcji. To właśnie tam dostrzegł on tytułową „Zgubę”, której najwyraźniej nie dostrzegał nikt inny. Fascynacja znaleziskiem i chęć niesienia pomocy sprawiła, że postanowił on zabrać ją do domu i znaleźć dla niej miejsce, do którego będzie ona pasowała.
Cała historia wydaje się lekka, łatwa i przyjemna w sam raz dla młodszego odbiorcy. W dużej części tak jest, trudno jednak nie dostrzec pewnej głębi opowieści, która będzie wymuszać na czytelniku (głównie tym starszym) analizę tego, z czym właśnie miał okazję się zapoznać. Każda kolejna strona skrywa w sobie bowiem pokłady niesamowitości i pewną symbolikę, której znaczenie nie zawsze będzie tak łatwe do odkrycia.

Cała recenzja na:

popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-zguba/
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka