Dodaj do ulubionych

dlaczego architekci nie słuchają

17.03.06, 09:46
Dlaczego architekci nie słuchają inwestorów? Dlaczego :(
Współpracuję już z drugim projektantem.
Za pierwszym i za drugim razem szczegółowo opowiadałam o swoich marzeniach, o
rozplanowaniu pomieszczeń, ich funkcjach, usytuowaniu w stosunku do stron
świata, o zagospodarowaniu przestrzeni w domu. Co mi się podoba i czego nie
toleruję. Dodatkowo pokazywałam mnóstwo zdjęć – wnętrz i elewacji.
Ku mojemu zaskoczeniu architekci wykazywali pełne zrozumienie i odnosiłam
wrażenie, że wiedzą o co mi chodzi.
A efekt końcowy? Wprowadza mnie w depresję.
Otwierając drzwi do domu zamiast widzieć przestrzeń wchodzę na schody i
norowaty wąski i długi korytarzyk. Kuchnia okazuje się być klitką. W łazience
eksponuje się sedes. W pokoju dziennym nie ma miejsca na postawienie szafki
na książki. Ratunku!
Nie chce należeć do inwestorów, którzy budują pierwszy dom dla wroga...
A może mam zbyt duże wymagania?

A teraz możecie się nade mną pastwić drodzy architekci.
Obserwuj wątek
    • ex_katedra Re: dlaczego architekci nie słuchają 17.03.06, 12:16
      a co sie Pani, Madame, podoba ? jakieś trendy,style,nazwiska,projekty ?
      to może część od razu zrezygnuje z ubiegania się o możliwość pracy dla ....
      a część wręcz przeciwnie.....
      wymagania posiadać należy, byle sprzeczne ze soba nie były
      • szczypior74 do ex_katedra 17.03.06, 15:09
        Podoba się prostota, prostota i jeszcze raz prostota.
        Ale chyba jest zbyt trudna do osiągnięcia, bo z tego co zdążyłam zauważyć
        większość architektów (przynajmniej specjalizujących się w projektach typowych)
        kocha skrajne: modernizm, dworkowatość itd.
        Jestem laikiem i nie wypowiem się co do stylów, a tym bardziej nie podam
        nazwisk. Ale mam mnóstwo projektów, które mogą stanowić inspirację.
        Możecie zapytać: dlaczego nie pokażesz konkretnego projektu i nie poprosisz o
        jego skopiowanie.
        Zrobiłam tak. I to co otrzymałam... przerosło moje najśmielsze oczekiwania ;-)
        Projekt przypominał zaledwie w 1/4 to co było pokazane na rysunku.
        • ex_katedra Re: do ex_katedra 17.03.06, 16:14
          a chodziło o dosłowną kopię ? Madame, kopiowac nie wolno, prawa autorskie !
          za to mozna do sądu pozwać, a w dodatku nie wypada cudzego przerysowywać....
          niech Pani poda mi na pryw. maila skąd inspiracja ( tzn. te mnóstwo projektów),
          z jakiej prasy czy ksiązek, tam podaje sie autorów....albo źródło i nr
          strony....
          sensowna prostota istotnie trudna jest do osiągnięcia...ale nie niemożliwa, cos
          mi sie tu nie zgadza......
        • andrzej.sawa Re: do ex_katedra 17.03.06, 16:26
          A ja doradzając już wiem,że nie będzie to tak jak ja bym chciał,ale cieszę
          się,że jest lepiej.Ostatnio zasugerowałem zmianę pierwotnej koncepcji i co-
          kilka m2 więcej,a w ogóle taniej.Bo inwestor przecież zwykle jest zielony i,
          albo za biedny,albo za bogaty.Nie zna się na materiałach,ulega rozmaitym
          sugestiom i potem jest to co jest-pamiętacie szwedkę?
        • calo Re: do ex_katedra 17.03.06, 16:35
          szczypior74 napisała:
          > Podoba się prostota, prostota i jeszcze raz prostota.
          > Ale chyba jest zbyt trudna do osiągnięcia, bo z tego co zdążyłam zauważyć
          > większość architektów (przynajmniej specjalizujących się w projektach
          typowych)kocha skrajne: modernizm, dworkowatość itd.

          jezeli modernizm nie jest prostota, to co????

        • w_gumofilcach wydziały architektury ostoją 50 lat socjalistycz- 18.03.06, 18:57
          nej myśli architektonicznej, a przede wszystkim braku szacunku do klienta.
          Wszystkim architektronom polecam film Cezar i Kleopatra.

          Szczypior-a nie dawaj się! Masz rację. Pamiętaj, że ich inaczej uczą: "norma"
          znaczy w normalnym języku zwykle "minimum"; chcą okna salonu na siłę orientować
          na południe lub południowy zachód, bez względu jak fatalny widok wprowadzą do
          salonu; sypialnie natomiast na piękne widoki - to też jest norma.

          Zresztą na tym portalu nie ma architektów, mogą być studenci lub absolwenci
          wydziałów architektury.

          pozdr.

          w gumofilcach
    • Gość: pstryk Re: dlaczego architekci nie słuchają IP: *.acn.waw.pl 17.03.06, 16:21
      > A efekt końcowy? Wprowadza mnie w depresję.
      > Otwierając drzwi do domu zamiast widzieć przestrzeń wchodzę na schody i
      > norowaty wąski i długi korytarzyk. Kuchnia okazuje się być klitką. W łazience
      > eksponuje się sedes. W pokoju dziennym nie ma miejsca na postawienie szafki
      > na książki. Ratunku!


      Dziwne to doprawdy.
      Może działka za mała?
    • annka3 Re: dlaczego architekci nie słuchają 17.03.06, 19:26
      Jakiś czas temu czytałam wywiad z architektem, którego projekt jakieś 10 lat
      temu wygrał konkurs na wiejski dom czy raczej siedlisko we Włoszech
      (zrealizowany).Bardzo piękny, stylowy i z charakterem.
      Po tych dziesięciu latach sukcesów (były zdjęcia zrealizowanych projektów)
      powiedział między innymi słowa, których sens brzmiał: swoje natchnione wizje
      architekt powinien realizować za swoje pieniądze, a nie za pieniądze inwestora.
      Trochę pokory panowie i panie architekci.
    • rozbudowa Re: dlaczego architekci nie słuchają 18.03.06, 13:59
      Sa dwa "gatunki" architektow - dobrzy i zli.
      Niestety tak jak w kazdej profesji tych dobrych jest moze tylko ze 20%.
      Nie zalamuj sie i szukaj dalej. Ja mysle ze znalazlem kogos z kim bedzie mozna
      pracowac. U mnie architekt/ksiegowy/prawnik/sprzedawca/dodaj swoja profesje
      tutaj co nie slucha nie zarobi. Ja jako "gosc z kasa" musze byc zadowolony z
      tego co kupuje, a u architekta kupuje pomysly i doswiadczenie a nie swoja
      wrazliwosc na sztuke. Jezeli "inwestor" - bardzo fajne okreslenie - lubi dworki
      a architekt - chodzby najlepszy - probuje mu wcisnac domek modernistyczny to
      wiadomo ze sie nigdy nie dogadaja. Mimo ze ten modernizm moze byc na czasie i
      caly najpiekniejszy to i tak nie bedzie sie podobal. Architekt to nie
      nauczyciel ktory ksztaltuje/wyrabia wrazliwosc na piekno przez kilka lat.
      Architekci moga i powinni wyrabiac spoleczna wrazliwosc na piekno w
      architekturze - ale piszac w gazetach a nie na indiwidualnych projektach.

      Piort
      www.fotki.com/budowa
      journals.fotki.com/budowa/
    • proarchitektura słuchają 18.03.06, 18:07
      nie pouczać klienta, a pomagać - kiedy tego oczekuje ....
      klientów tylu, ile ludzkich osobowości....w każdym stylu czy trendzie można
      robotę skopać, coś przyzwoitego zaproponować albo perełkę stworzyć....
      zapytam tylko co zrobić, kiedy klient przychodzi z pomysłem ( a architekt
      roboty szuka jak szalony), którego realizacja projektowa jest co najmniej
      ryzykowna, powstanie na przykład dziwo jakieś z fatalną funkcją ? może zamek
      gotycki na równinie mazowieckiej ?
      za kilka lat klient się zorientuje, że działając bezkrytycznie architekt tak
      naprawdę w maliny go wpuścił....

      nie mówimy tu o temacie wyjściowym, czyli trudności w znalezieniu właściwego
      projektanta dla właściwej osoby - autorki wątku, z całym szacunkiem
      • Gość: chwilowo Re: dlaczego architekci nie słuchają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.06, 11:43
        cześć
        I znowu ręce opadają. Nie bardzo rozumiem, dlaczego większość czytających
        przyjęła słowa Szczypiora za dobrą monetę, bez wysłuchania/przeczytania opinii
        architektów o iwestorze, albo dlaczego chociażby nikt nie zapytał, co mówili
        architekci o swoich koncepcjach?? Znam ten ból: rozmowa z klientem/inwestorem,
        który wie WSZYSTKO, już wszystko przemyślał, narysował, ma tysiące zdjęć,
        koncepcji, zakupioną wymarzoną etażerkę ...
        Po czym w trakcie kolejnych rozmów i uściśleń koncepcji okazuje się, że chce na
        powierzchni 120 metrów zmieścić program użytkowy domu nad wodospadem :-/ łącząc
        przy okazji rozbuchany postmodernizm z minimalizmem. Człowiek męczy się
        godzinami, próbując te sprzeczności połączyć w jakąś całość, a potem słyszy od
        zleceniodawcy, że schody, że korytarzyk, że półka na książki nie w tym
        miejscu :-/
        A co do wywiadu z architektem: czy to przypadkiem nie byli laureaci takiego
        skromnego konkursu pt: "La Casa Piu Bella Del Mondo" ?? :)
        pozdrawiam
    • Gość: em dlaczego... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.06, 12:09
      Witam. Mam wrażenie że to pytanie w ogóle nie ma sensu. Jesteś wymagającą
      klientką więc lepiej poświęć trochę czasu na znalezienie dobrego architekta.
      Obejrzyj jego projekty, biuro, realizacje. Architekt, który specjalizuje się w
      domach typu "dworek" nie zrobi dla Ciebie dobreg nowoczesnego designu i vice
      versa. Nie ma uniwersalnych projektantów a "cokolwiek" nie zadowoli każdego.
      Pozdrawiam.
    • szczypior74 Odpowiedź zbiorcza 21.03.06, 13:31
      Dziękuję wielkie za wszystkie uwagi.
      Dopiero teraz mam czas, żeby odpowiedzieć i zrobię to w jednym poście.

      Po kolei :o)

      ex_kathedra
      > Czy chodziło o dosłowną kopię?
      Nie, nie dosłowną. Zależało mi na zmieszeniu szerokości budynku o metr. I jest
      to możliwe. Szczegóły wyślę mailem wraz z inspiracjami.


      pstryk
      >Dziwne to doprawdy.
      >Może działka za mała?

      Ogromna nie jest, ale 22 metry szerokości wystarczą do postawienia domu o
      szerokości 11-12 metrów.


      proarchitektura
      Inspirację przesłałam mailem. Sprawdź pocztę :o)


      annka3
      > (...) Architekt jest dla inwestora, a nie odwrotnie. Jego rolą jest
      doradzićPokazać plusy i minusy konkretnych rozwiązań... etc.

      Myślałam tak do momentu, gdy zobaczyłam kuchnię i łazienkę. Okazało się, że
      architekt nie znał podstawowych zasad rozmieszczenia sprzętów oraz odległości
      jakie powinny być zachowane między nimi, aby było wygodnie i funkcjonalnie.


      penar
      >Proces budowlany (w tym i projektowanie, jako pierwsza faza ) to wbrew pozorom
      >nie taka prosta sprawa ...

      Oczywiście.
      I dlatego właśnie po to idzie się do architekta, aby pomógł zaprojektować dom
      nie tylko funkcjonalny, ale i estetyczny. Wpasowujący się w otoczenie i nie
      rażący w oczy udziwnieniami.
      Moim zdaniem dobra koncepcja to połowa sukcesu. Jeśli dom jest sensownie
      rozplanowany nie ma potrzeby wprowadzania w nim zmian w trakcie budowy. A
      wiadomo, że wtedy wszelkie zmienny pociągają za sobą dodatkowe, niepotrzebne
      koszty. A nikt ich nie lubi ponosić.


      I zbiorczo do „rozbudowy”, „proarchitektury” i „chwilowo”

      >Niestety tak jak w każdej profesji tych dobrych jest moze tylko ze 20%.
      >Nie zalamuj sie i szukaj dalej. Ja mysle ze znalazlem kogos z kim bedzie mozna
      >pracowac. U mnie architekt/ksiegowy/prawnik/sprzedawca/dodaj swoja profesje
      >tutaj co nie slucha nie zarobi.


      >za kilka lat klient się zorientuje, że działając bezkrytycznie architekt tak
      naprawdę w maliny go wpuścił....


      Architekt słuchał. Bardzo dokładnie. I wydawało się, że rozumiał. Podsuwał
      pomysły, które zgodne były z moimi. Niestety oglądając efekt końcowy trudno mi
      nie odnosić wrażenia, że nasze pomysły są zupełni inne.
      Więc podsuwałam sugestie zmian. I dodatkowo pytałam – czy takie rozwiązanie
      jest dobre? czy jest zgodne z normami? czy jest estetyczne?
      Słyszałam w odpowiedzi: „tak, może tak być” lub „jeśli pani się tak podoba to
      tak zrobię. „
      Dobrze wiecie, ze to nie o to chodzi, że to ma mnie się podobać. Podobać mi się
      może tysiąc rzeczy, ale zgodnie z moim wyobrażeniem zadaniem architekta jest
      odrzucenie 995 pomysłów i wybranie pięciu pięć, które są rewelacyjne i jeszcze
      kilku bardzo dobrych. Do tego doprawienie całości kilkoma kroplami wyobraźni i
      smaku i efekt końcowy jest satysfakcjonujacy dla obu stron.
      Chyba się rozmarzyłam...

      Pozdrawiam!

          • Gość: chwilowo Re: Odpowiedź zbiorcza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.06, 17:54
            cześć
            Ja jeszcze tylko w kwestii formalnej ... mianowicie języka postu
            rozpoczynającego wątek. Jakoś tak pasuje mi do nowomowy używanej ostatnio przez
            określone koła będące u władzy.

            1. "Dlaczego architekci nie słuchają inwestorów? Dlaczego :("
            Wszyscy nie słuchają ?? Wszyscy architekci wszystkich inwestorów?? Otóż nie
            wszyscy, albowiem: "Współpracuję już z drugim projektantem. " Drugim, nie
            dwudziestym piątym. Skąd więc generalizacja ??
            2. "Za pierwszym i za drugim razem szczegółowo opowiadałam o swoich marzeniach,
            o rozplanowaniu pomieszczeń, ich funkcjach, usytuowaniu w stosunku do stron
            świata, o zagospodarowaniu przestrzeni w domu. Co mi się podoba i czego nie
            toleruję. Dodatkowo pokazywałam mnóstwo zdjęć – wnętrz i elewacji.
            Ku mojemu zaskoczeniu architekci wykazywali pełne zrozumienie i odnosiłam
            wrażenie, że wiedzą o co mi chodzi." Nie bardzo rozumiem, dlaczego pani
            inwestor była zaskoczona tym, że ktoś cokolwiek zrozumiał z jej wypowiedzi??
            Czyżby na codzień rozmowy z przedstawicielami innych zawodów kończyly się
            totalnym brakiem zrozumienia?? To chyba rodzaj komplementu dla architektów,
            chociaż mocno wątpliwego :-/
            3. "A teraz możecie się nade mną pastwić drodzy architekci." Klasyczny kompleks
            oblężonej twierdzy. Jam niewinna i skrzywdzona, a wy, zdziercy, jeszcze
            będziecie się pastwić ... :-/

            Mam wrażenie, że ktoś tu kogoś wpuszcza w maliny: kreuje się na pierwszą lepszą
            skrzywdzoną, żeby nie powiedzieć naiwną, i jeszcze do tego ma satysfakcję, bo
            część obecnych zaczyna się tłumaczyć.

            pozdrawiam
    • Gość: proarchitektura Re: dlaczego architekci nie słuchają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 08:56
      zanim do czerwoności rozgrzeję komputer, przy porannej kawie pofilozofuję
      chwilę...
      chwała tym wszystkim ARCHITEKTOM, co mają czas i ochotę przeglądać rozmaite
      projekty poddane dyskusji, doradzać,wiedzę swoją i doświadczenie rozdawać oraz
      punkt widzenia prezentować.....
      po przeczytaniu "reflesji po nadzwyczajnym zjeździe", odczytaniu nowości
      w "prawie..."-tych aktualnych i jeszcze planowanych, analizie "za co odpowiadam
      i za co można mnie pociągnąć" myślę, że pieczątka za chwilę zrobi sie bardzo
      ważna a zanim ktoś ją przystawi- dobrze cenę uzgodni, a umowa będzie długości
      małego eseju
      • Gość: autor Re: dlaczego architekci nie słuchają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 09:55
        ktos tu sie strasznie obsmiał na temat tego so powiedział
        adrzej.sawa
        ze architekt ma zaprojektowac rzecz legalna a reszta to srawa gustu

        a tak nie jest?

        a kto projektował te koszmarki w naszych miastach i wsiach?
        lekarz proktolog?
        i dobrze jest mysleć o swoim zawodzie jako o powołaniu
        głupio niektórym sie przyznac ze jest sie tylko wyrobnikiem!!!

        a co nie jest tak?

        nie kazdy architekt to artysta
        nie kazdy elektyk to prezydent
        nie kazdy samochód to mercedes

        powołując się na rachunek prawdopodobieństwa
        to w naszym społeczeństwie jest taki sam % nieudanych lekarzy ,architektów,jak
        i robotników budowlanych i parlametarzystów

        tylko jak lekarz obetnie komuś zdrowa noge to siedzi klient w domu i go nie
        widac
        a jak architekt wypoci dzieło wiekopomne to stoi i straszy przez wieki

        a poza tym to forum jaies takie niemrawe i egzaltowane

        a moze się myle?
        • Gość: penar Re: dlaczego architekci nie słuchają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 14:38
          Gość portalu: autor napisał(a):

          > ktos tu sie strasznie obsmiał na temat tego so powiedział
          > adrzej.sawa
          > ze architekt ma zaprojektowac rzecz legalna a reszta to srawa gustu

          To nieprawda ! Proszę dokładnie czytać !
          Andrzej.sawa nie napisał "zaprojektować" - napisał "narysować" !
          A to różnica , zasadnicza !!!

          ( Cytat :
          " Praktycznie biorąc architekt jest od tego,żeby narysować rzecz legalną.A
          estetyka,gust itp. to może być zupełnie inny temat.")

          Andrzej.sawa też w tym wątku napisał napisał :
          " Niestety bycie inwestorem to trudna rola. Ja od kilku lat projektuję sobie
          rozbudowę i dopiero teraz doszedłem do ostatecznego projektu i teraz tylko
          architekt mi narysuje. "

          No właśnie, przecież to oczywiste ( rzekomo ), że architekci są po to, aby
          tylko narysować zaprojektowane przez inwestora "obiekty"...
          Tylko ta "głupia pieczątka" ( tzn. tzw. uprawnienia ) ... - Każdy powinien
          przecież mieć taką !
          Polak potrafi !
          Made in Poland !
          Szkoda gadać !


          Gość portalu: autor napisał(a):
          a kto projektował te koszmarki w naszych miastach i wsiach?
          > lekarz proktolog?

          Patrz wyżej kto !
          + gotowce, + domorośli projektanci, + inż.bud., + ...itd.
          Polak przecież potrafi !
          Made in Poland .

          Szkoda gadać !

    • Gość: archikotopies z cyklu koszmary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 14:08
      dnia pewnego kolega zadzwonił, ze ma klienta na dom duży i ciekawy....że klient
      wymagający, ale za to zapłaci,odbyło sie spotkań kilka...
      1. oglądanie działki - spora, ale nie gigantyczna, zadrzewiona, co nieco do
      wycięcia- w warunkach określony był procent do zabudowy
      2. klient dużo nam opowiadał o swoich planach i przemyśleniach(nikt jeszcze nie
      czuł zagrozenia)- wycene mieliśmy podac po zapoznaniu sie z oczekiwaniami
      3. przyniósł plik kartek ze swoimi koncepcjami - datowane były np. marzec 1999,
      albo czerwiec 2000, było ich w sumie 7-tych koncepcji naszkicowanych, mniejsza
      o to jak, klient rysowac nie musi,po obejrzeniu dokładnym i porównaniu z
      notatkami ze spotkania wynikało, że ma być to hala 2-kondygnacyjna z
      obiegającymi dokoła galeriami skąd wejścia do sypialni, łazienek, etc, wieżą,
      mieszkaniem dla "służby",mieszkaniami dla dorosłych dzieci, basenem,szklarnią,
      szklanymi schodami, pom.sportowymi...podane były minimalne powierzchnie (razem
      wychodziło chyba z 800-900 m2),garaże.. byłby chyba kłopot z % zabudowy bez
      pięcia się na 3 kondygnacje,
      zobaczyliśmy też przykłady ulubionego stylu - Disneyland wiecznie żywy
      4.zalecenie było, ma wszystko przemyślane, wy mi to tylko narysujecie-
      podjęliśmy próbę negocjacji na temat sensu niektórych rozwiązań - i 1-szą
      szkicową przymiarkę, żeby zobaczyć czy da się rozmawiać no i co wyceniać
      (szczególnie konstrukcja)- opór materii był tak olbrzmi, ze i my zaczęlismy
      miec opór
      5.namówiłam kolegę, żeby podać zawyżoną wycenę, ale tak bezpieczną, że nam
      zrekompensuje ewent."miesiące pracy nad klientem w celu ewent. zmiany sposobu
      myślenia"
      6.klient na szczęście dopadł "3 młodych i ambitnych" jak nam sam powiedzial,
      mieliśmy "wolne"
      7.czasem wsiadam w samochód i jadę obejrzeć, co sie tam buduje od lat kilku- a
      końca nie widać, zapłakać się można, powstaje Disneylandowo-nowo-czesna-
      zabudowa-ni dom ni hotel, szalone dachy o wszystkich spadkach przenikaja się
      bez kontroli chyba,
      wieża jest, a jakże gdzieś zza sosen wygląda, ilość szkła daje robotę hutom....
      a mozna było cos poczciwego zrobić
      zdjęcia robie sobie na własny użytek
    • rozbudowa Re: dlaczego architekci nie słuchają 22.03.06, 20:33
      Fajne sa te wypowiedzi ktore postuluja "wywalenie" z izby za brzydkie
      projektowanie.
      Izba powinna pozbawiac praw do wykonywania zawodu architekow ktorzy nie
      projektuja wedlog norm a klijenci powinni "mozyc glodem" architektow
      ktorzy "brzydko" projektuja.

      Piotr
    • proarchitektura Re: dlaczego architekci nie słuchają 23.03.06, 11:45
      szybciutko i bardzo ogólnie....
      czego potrzebuje architektura - proporcji....szczerości...i pieniędzy ...

      przewaga projektowania indywidualnego polega na tym, że KLIENT może mówić
      "ja lubię, ja chcę, ja oczekuję, to mi sie podoba, tego nie rozumiem",
      ARCHITEKT może odpowiedzieć "ten dach musi być taki, inaczej dom straci
      proporcje,jeśli podniesiemy go o 3 pustaki, jeśli wydzielę tu korytarz- do wc
      nie wejdziemy z salonu, a nie chce pan korytarza, to może wc damy gdzie
      indziej, siłą tej elewacji jest proporcja otworów -okien i drzwi do ściany, jak
      damy inne nie będzie tak dobrze, zamówić trzeba indywidualnie, okna pokoju
      dziennego niech wychodza na ogrod a nie komórkę sąsiada",

      wszystko jest rzeczą względną...od jakiej powierzchni kuchnia nie jest klitką?
      przcież wchodzę na schody w pewnym podanym przykładzie a przeniosę schody-to
      piętro będzie wyglądac inaczej, ustawienie urządzeń sanitarnych nie stanowi
      chyba problemu....
      ma być drewno na elewacji? czy nie ? bez wiatrołapu w naszym klimacie
      niepraktycznie, naprawdę....
      lepiej byłoby wywołac dyskusję "co pięknego jest w architekturze stodółkowej?,
      szwedzkiej?, estońskiej?, czy mamy przykłady tradycyjnej architektury rodzimej,
      z której moglibysmy czepać....
      ale wyciągnijmy dla siebie cos twórczego z całej tej dyskusji....ja mam gdzie
      zaglądać, no i wiem też, że moją siłą jest pieczątka... a może mi sie uda komu
      przemycić coś dobrego i nawet się KLIENT nie zorientuje, co i dlaczego....kupię
      sobie kolejne kilka książek, gdzie kompletnie nie występują "różowe i
      seledynowe zamki",
      nie przyznam sie też, ze te meble, co teraz projektuję tak mnie "męczą", powiem
      ze ja tak zawsze lekko, łatwo i przyjemnie...
      ciao
      • rozbudowa Re: dlaczego architekci nie słuchają 23.03.06, 14:13
        investor
        bo to on ponosi materialne ryzyko ze potworka mu nikt nie kupi.
        Moze jeszcze nie teraz - gdyz rodzimmy rynek wciaz bardzo plytki - ale z czasem.
        Wszedzie powstaja dziwolagi - na mojej ulicy facet ma partetowy dom z
        trzykondygnacyjna baszta - wiadomo jednak ze jak przyjdzie sie to to sprzedac
        (a srednio ludzie sie przeprowadzaja co ok 15 lat) to trzeba bedzie sposcic z
        ceny i nowy wlasciciel albo baszte i baraczek walnie i postawi bardzo modny 500
        m2 i wiecej domek w stylu kolonialnym albo bedzie milosnikiem kiczowatych
        twierdz i dobuduje sobie druga baszte dla rownowagi. I nikomu nic do tego i to
        jest po prostu wolnosc.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka