Gość: Architektus
IP: *.eranet.pl
24.09.06, 14:14
Czy to nie jest śmieszne co się dzieje na rynku architektury w Polsc? Byle
wizyta u lekarza, prawnika, czy innego uczonego kosztuje, za podbicie
pieczątki na papierze kasuje sie wszedzie ogromne sumy, za wydanie świstka
papieru z formułą jakiejś umowy którą napisał praktykant u jakiegoś prawnika
kosztuje majątek, a to tylko kopia za która już zapłaciło 20 klientów..a co z
architektami? Odpowiadamy przed prawem za błędy, zlecenia nie spadają same z
nieba, 5 lat studiów 3 lata praktyki, np rok studiów za granicą, egzamin na
uprawnienia a tu przychodzi klient i mówi ze dlaczego konsultacje są płatne?
przecież to nie prowadzi do projektu i nie kosztowało nas dużo pracy...zaraz
mnie coś strzeli, czy to nie jest śmieszne? wiedza kosztuje i powinna
kosztować w końcu architekt to nie cieć(oby!!) z budowy który zna się tylko
na tym co mu majster do głowy włoży, wydawało mi sie (i nadal tak myślę)
architekt to zawód twórczy, kreatywny, wymagający wiedzy wszechstronnej
ipolotu, inteligencji.. Teraz do meritum sprawy- Czy was to nie denerwuje? Co
o tym myślicie?
Przykład z życia-klientka dzwoni do mnie że do zaprojektowania jest około 25
metrów pokój + przedpokój. Pyta ile za projekt, na co ja że jakieś 500-700
złotych, wydawało mi się że i tak to niewiele za projekt wnętrz, rozwiniecia
ścian, kolorystykę, projekty mebli, materiałówkę. Ona mi na to że może
spotkajmy się i ja jej poradzę jak ja to widzę i wtedy ona ewentualnie sie
zastanowi, mówie że w takim razie będzie to 100 zl za poradę opartą szkicami
(może za dużo krzyknąłem) to dostałem baty że o co mi chodzi ze to tylko
porada..znam taki termin jak porada-prawnicy na tym zarabiają...