Czy chcesz zostać archiektem?

IP: 80.51.29.* 10.12.03, 23:43
Wybieram sie na wydzial Archutektury politechniki wroclawskiej. To znaczy
bardzo bym chcial sie wybierac bo dopiero zaczalem chodzic na kurs rysunku
(bez ktorego przeciez sie nie da...). Mam pare pytan. Prosze odpowiedziec mi
na nie szczerze i od serca, jak czlowiekowi prostemu. Jak wyglada na dzisiaj
sytuacja architektow w Naszej Polsce? Czy to przypadkiem nie jest tak ze
nauka nie daje wiele poza 'fantastyczna' swiadomoscia - ' jestem
architektem - mam dyplom - podskoczcie mi teraz'? I jakie trzeba miec
predyspozycje do tego zawodu? Co jezeli czlowiek zda sobie sprawe ze
testudia to absolutnie nie to co sobie wymarzyl? A moze ktos zna sytuacje
we wroclawskiej politechnice - jak tu ucza, czy czlowiek po skonczeniu tego
wydzialu ma jakies szanse na rynku czy pozostaje nauka kolejnych rocznikow
rysowania? Chcialbym to robic, ale nie wiem czy potrafie i czy to
przypadkiem nie jest czysta sztuka dla sztuki...
    • kakika Re: Czy chcesz zostać archiektem? 23.12.03, 19:09
      nie chce straszyc,
      ale zastanow sie jeszcze...moze architektura wnetrz na ASP?
      absolwentka Pwr.Wr.Wydz.Arch.
      • Gość: archol Re: Czy chcesz zostać archiektem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.03, 18:25
        stary juz ze mnie architekt- zalezy co sobie po tym obiecujesz.To zawod jednak i uslugowy i artystyczny i jako taki jest ryzykowny- jest w nim miejsce dla kilku "wielkich", troche "mniejszych", troche "rzemieslinikow" i troche "wyrobnikow" ale tez, jak jedna kolezanka ze studiow, spotkana jako asystentka w jakiejs redakcji powiedziala- "bezrobotnych kiepskich architektow juz dosyc!". Jesli zalezy ci na duzej kasie to chyba nie ten zawod ( choc znam paru co "kosza" ;-)Uprawnienia zrobic trudno, o prace nielatwo...Taka rzeczywistosc ale- czasem jak widze , ze stoi cos co wymyslilem i klient sie cieszy to zdaza mi sie myslec, ze warto. A nikt nie powiedzial, ze ma byc latwo. Nie kazdy aktor zawodowy gra Hamleta, nie kazdy wogole musi grac...
        pozdrawiam!
        • Gość: ArchiInfo Re: Czy chcesz zostać archiektem? IP: *.darnet.rybnik.pl / *.darnet.rybnik.pl 19.03.04, 23:32
          Automatyka tez jest na A i jest po niej znacznie wiecej pracy, jesli masz
          smyklake do nauk scislych i matematyki to niewarto, skonczylem architekture
          mysle ze jestem dobry, nawet pracuje w biurze w ktorym pensje jak rowniez i
          projekty maja wymiar czysto wirtualny, a obecnie studiuje informatyke by wyrwac
          zie z tego architektonicznego getta biedy i beznadzieji, mam nadzieje ze potym
          wreszcie zaczne zarabiac niewirtualne kwoty. Bo w infie tez nie jestem zly.
          A bycie biedujacym artysta zredukuje do dorywczego zajecia.


    • Gość: marta Re: Czy chcesz zostać archiektem? IP: *.magma / *.magma-net.pl 22.03.04, 19:00
      wiesz, ja mam zamiar teraz sie bronic i po 5 latach moge z reka na sercu
      powiedziec ze jestem szczesciara, bo swietnie sie bawilam, prowadzacy zazwyczaj
      sa sercem ze studentami, chociaz slyszalam tez nie takie slodziutkie opinie.
      kazdy ma swoje zdanie ja wiem ze nie zamienilabym tych studiow na inne, chociaz
      teraz powaznie mysle nad zmiana naszego kraju na bardziej przyjazny tzn SZUKAM
      PRACY!!!!!!!!!!! i nic ale uwazam ze bylo warto zarywac nocei czasami wyprowac
      sobie zyly.pozdrawiam
      • Gość: mała Re: Czy chcesz zostać archiektem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.04, 21:00
        A co z tzw. talentem - czy jest konieczny? Czy fakt, że lubię rysować i staram
        się to robić coraz lepiej + ewentualny kurs rysunku dają jakieś szanse na
        dostanie się na architekturę? I jak to jest, czy architektura na ASP (wnętrz)to
        bardziej rysunek, a na politechnice raczej nauki ścisłe?
        • Gość: barak Re: Czy chcesz zostać archiektem? IP: *.wroclaw.mm.pl 29.05.04, 02:50
          Po pól roku od ostaniegopostu, stosunek moj do studiowania architektury
          zmienial sie z wdziekiem godnym chyba tylko samej funkcji sinus. Po kilku
          odpowiedziach w tak niebanalny sposob odradzajacymi zajmowanie sie ta dziedzina
          musze powiedziec ze przezylem dosc znaczne zalamanie nastroju. Jednak jak to
          zwykle bywa, i co bystrze zauwaza w swojej piosence budka suflera, po nocy
          wstaje dzien a po zimie lato itp. Przyznam sie niedyskretnie - studiuje juz na
          Pwr i to na kierunku mocno powiazanym z nowymi technologiami, ktorego nazwa
          wywoluje na twarzach rozmowcow calkiem zabawne zaklopotanie, zdziwienie -
          wlasciwie kazdy pyta sie nastepnie - ale co ty wlasciwie bedziesz robil po tej
          fotonice, czy to ma jakis zwiazek z fotografowaniem?... Powtarzam im tylko, co
          napisane zostalo na ulotce zachecajacej do studioania na moim
          wydziale: "studenci beda przygotowani do rozwiazywnia niezdefiniowanych jeszcze
          problemow...". Przygotowuje sie wiec na rozwiazywanie tych problemow, jednak w
          miedzyczasie okazalo sie, ze slepy los znowu rzucil mnie na wydzial
          Architektury - mielismy tam laoratoraia z miernictwa elektronicznego...
          Przechadzalem sie wiec w wolnych chwilach po korytarzach tego prawie
          stuletniego budynku i nagle odzyly wspomnienia, dawne marzenia, ponowna
          fascynacja projektami w gablotach, ludzmi szkicujacymi pospiesznie na kolanie,
          ogolnym klimatem w ktorym wyczuc da sie zalotny artystyczny powiew... Teraz
          zaczynam juz rozumiec. Glupi jestem bo jeszcze zbyt mlody, glupi bo hoduje
          dalej w sobie te romantyczne, irracjonalne marzenia. Zycie to nie film, a praca
          to nie bajka. Trzeba spojrzec prawdzie w oczy. Nasz kraj nie jest w najlepszej
          formie, ludzie nie znajduja pieniedzy na ulicy a tym bardziej nie beda ich
          wydawac na architektow a jesli juz to na ta garstke najlepszych juz z
          doswiadczeniem lub zakotwiczonych starym polskim zwyczajem w tym biznesie. Na
          dzien dzisiejszy rysuje, rysuje, przegladam strony, chce sie przeniesc. Czytam
          najrozniejsze strony ale to co tu znalezlem znowu zmasakrowalo moj optymizm.
          Ale to sa glosy z samego zrodla z samego pola bitwy. I tym glosom wierze. Teraz
          nie wiem co mam zrobic. Chcialem pisac podanie do dziekana, ale stanalem w pol
          slowa. Mialem nawet plan: doszkolic sie w rysowaniu, nauczyc porzadnie html'a,
          tworznia stron we flashu, grube godzimny poswiecic na szlifowanie obslugi 3D
          studio i photoshopa ktorymi zawsze lubialem sie "zabawiac", zglebic taniki
          autocada i rozwijac sie z szeroko rozumianej dziedzinie designu z naciskiem na
          nowoczesne technologie. Niech znajdzie sie ktos kto powie mi, ze taka droga ma
          jednak sens, ze jest chociaz cien szansy na powodznenie. PYTANIE: Czy mozna
          potrakowac studia na architekturze jako swoiste wprowadzenie w swiat obrazu,
          wyczucia przestrzeni, nauki tworczego spojrznia, jako przedsionek do dzialan
          niekoniecznie zwiazanych z architektura jako taka, czy tez sa to tylko mzonki
          zarezerwowanie jedynie dla garstki wybranych, nieprzecietnych...? Jak mozna
          wybrnac, bedac juz na architekturze i majac w pamieci gorzkie lecz prawdziwe
          slowa moich przedmowcow, z tego z twarza, czy da sie przekuc te studia na
          sukces? Dziekuje
          • meg_s Re: Czy chcesz zostać architektem? 29.05.04, 09:00
            Jestem architektem od lat 30 - jak się sama gorzko śmieję - jestem "architektem
            dla ubogich" - tzn nie trafiają mi się jakoś przesadnie zasobni inwestorzy,
            mam nieustające problemy z bieżącymi płatnościami, a mimo to jeszcze raz
            powtórzyłabym tę samą drogę.
            Kocham być architektem ;-) nie dlatego, że "ten tytuł brzmi dumnie", ale uważam
            że ten zawód cały czas mnie rozwija, nie chodzi tu o samokształcenie typu
            poznawania "tryndów" i nowych materiałów budowlanych, ale o te wyzwania jakie
            niesie każdy nowy projekt - a to trzeba być psychologiem, żeby przekonać
            inwestora, który sobie coś ubzdurał, a ja WIEM (po tylu doświadczeniach) że
            efektu będzie żałował, przy każdym warsztacie, knajpce itd trzeba się "wciągać"
            w technologię działania tego czegoś, przy adaptacjach - to dopiero bywa
            łamigłówka, jak zmierzyć strażaka z istniejącymi schodami......
            Mogłabym ciągnąć ;-), ale powiem jeszcze tylko jedno -
            Marzyłam przed i podczas studiów o konserwacji zabytków, przestraszyłam się,
            bo najbliższe miejsce w PKZ-cie było bardzo daleko od domu, lata całe nie
            miałam z tym do czynienia, ale "chodziło" za mną - efekt ? w tej chwili
            "tymy ręcamy" nie tylko za darmo, ale jeszcze dokładamy swoje odbudowujemy
            z przyjaciółmi jeden zabytek ;-)))))
Pełna wersja