Dodaj do ulubionych

Nieuczciwa magisterka

08.03.10, 15:55
Przekomiczne. 40% studentow "rypie" magisterki a potem marudza, idioci, ze praca to jest tylko po znajomosci.

Kiedys robilem rozmowe kwalifikacyjna z misiem, ktory dopiero sie obronil. Zeby rozluznic troche atmosfere, zapytalem go o temat pracy, o to na czym sie skupial. Przy trzecim pytaniu sie wylozyl.

A teraz pewnie wyklada chemie w Tesco i narzeka ze w Polsce to praca jest tylko po znajomosci ;)
Obserwuj wątek
    • Gość: ktoś z ktosiowa Re: Nieuczciwa magisterka IP: *.chello.pl 08.03.10, 16:34
      Bzdury.
      Zamiast likwidować konieczność pisania tych odtwórczych pseudonaukowych dziełek, bierze się za ściganie tych, którzy twórczo rozwiązują problem zdobycia tych kilkudziesięciu niepotrzebnych nikomu kartek makulatury podpisanych własnym nazwiskiem.
      Znacznie lepszym pomysłem było by zamienienie obrony na przekrojowy egzamin obejmujący zagadnienia ze wszystkich lat studiów, wówczas można by mówić o jakiejś miarodajności względem wyniesionej z uczelni rzeczywistej wiedzy.
      P.S. Tak, kupiłem 'magisterkę', bo zajmowałem się rozwojem kariery i na pisanie tego reliktu postsowieckiej nauki nie miałem najzwyczajniej czasu. I nie mam wyrzutów sumienia.
    • Gość: Analityk Re: Nieuczciwa magisterka IP: *.mofnet.gov.pl 08.03.10, 17:00
      To jest wina promotorów dających banalne tematy prac. Miałem ciekawy temat pracy , która dotyczyła najnowszych technologii. Zresztą promotor został wkrótce jednym z najmłodszych profesorów. A ja mierny student napisałem ciekawą pracę z przyjemnością na 5. (Promotor wskazał gdzie szukać źródeł bo ciężko byłoby przekopać się przed epoką internetu przez dziesiątki tysięcy publikacji)
    • kretynofil Re: Nieuczciwa magisterka 08.03.10, 17:02
      @ktos z ktosiowa:

      Wybacz, ale bredzisz. Po pierwsze - nie ma to nic wspolnego z reliktami komunizmu, bo identyczne prace pisze sie wszedzie na swiecie. Po drugie - egzamin "przekrojowy" tez nie bardzo ma sens, bo praca magisterska jest wlasnie tym co pozwala na waska specjalizacje na studiach. Zreszta, na kazdej obronie zadawane sa pytania rowniez spoza zakresu pracy...

      Po trzecie - jesli musiales kupowac magisterke bo pracowales to znaczy ze zwykla ciota z Ciebie. Ja jakos nie mialem problemu zeby pogodzic jedno z drugim - i nie robilem nic odtworczego, zajalem sie tym co mnie interesowalo i czego w pracy nie mialem.

      Glupie gadanie...

      To co jest w magisterkach ciekawego to wlasnie to ze mozesz sie skupic na wybranym zagadnieniu, samemu ustalic kierunek w ktorym Twoja praca bedzie podazac, zrealizowac jakas wlasna koncepcje. To egzamin z samodzielnosci!
    • sowula1 Re: Nieuczciwa magisterka 08.03.10, 17:28
      A ja pisałem swoją rok temu, z prawa gospodarczego i gdyby ją sprawdzić to by wyszło że w 100% jest skopiowana, tyle tylko że tak nie było. Po prostu wystarczy wrzucić w google dowolne zdanie, dowolnej pracy a wyskoczy milion wyników. Na dziesiątkach stron są te same materiały i nawet nie wiadomo jakie jest prawdziwe źródło i wydaje mi się że gdyby dać do analizy jeden paragraf 100 prawnikom to 95% z nich doszło by do tych samych wniosków. I co? Kto by wtedy popełnił plagiat? Nie można przesadzać. Nam promotorka powiedziała, że i tak nić nie wymyślimy bo magisterka to czysto odtwórcza praca (przynajmniej na prawie), podobnie zresztą mówiła o pracach doktoranckich. Jak dobrze napisaliście, wszystko zweryfikuje rynek. Bo przy odrobinie szczęścia można skończyć aplikacje nie wiele umiejąc i dostać dobrą pracę ale tylko do pierwszej wpadki. A potem byby.
    • Gość: kicacz Re: Nieuczciwa magisterka IP: *.adsl.inetia.pl 08.03.10, 19:18
      To niestety prawda :/ wstyd trochę. Sporo moich znajomych nieuczciwie korzysta z materiałów po prostu je kopiując... Czasem jeśli czegoś nie ma w internecie a trzeba iść do bit.ly/6KJscR to urasta to do przeszkody nie do pokonania... Też mi się nie chce, ale uczciwość nie pozwoliłaby mi na plagiat...
    • Gość: anonymous Re: Nieuczciwa magisterka IP: *.dip.t-dialin.net 08.03.10, 19:22
      USA ktorego system akademicki oparty jest na pieniadzu
      np. koszty 5-letnich studiow na Harwardzie to okolo
      300 tys dolarow rozroznia pomiedzy magistrem sztuk MA
      lub Master of Arts i
      magistrem nauki MSc lub Master of Science. Magistra sztuk
      (rowniez z np. Matematyki) otrzymuje sie po roku
      lub dwoch studiow Magisterskich (po czterech latach bakalarskich) i wymaga on napisania pracy magisterskiej
      a jedynie zaliczenia okreslonej liczby tzw. godzin kredytowych. Rowniez prace magisterskie USA nie
      wymagaja orginalnych wynikow naukowych a jedynie ich kompilacje. Orginalnych wynikow wymaga dopiero PhD
      tzn. Doctor of Philosophy np. in Mathematics etc.
    • Gość: ktoś z ktosiowa Re: Nieuczciwa magisterka IP: *.chello.pl 08.03.10, 19:36
      Dużo przebywałem ze studentami z wielu stron świata, i czy to Rosjanin czy Hiszpan, czy Turek, każdy się dziwował na nasze opasłe tomiska pisane w celu zakończenia studiów. Jeśli istnieją podobne prace, to nie są większe objętościowo i bardziej złożone pod względem problemu badawczego i metodologi niż nasze prace semestralne. Zaprawdę powiadam Ci, mam to na względnie świeżo. To po pierwsze.
      Po drugie, i co z tego, że na każdej obronie są pytania spoza zakresu pracy? (o ile rzeczywiście na każdej są...) Ja moje pytania znałem miesiąc przed obroną. Kilka dni temu broniła się koleżanka - od roku znała 100 zagadnień które powinna przygotować aby być spokojną. Itd, itd... Wiem, że są miejsca - chlubne wyjątki - gdzie pytania są niewiadomą do ostatniego momentu, ale zapewniam, że są w mniejszości. Uczelnia nie może sobie pozwolić na to żeby student trafił na pytania na które nic nie powie, 'bo jeszcze będą musieli go utrącić', a po co komu problemy? Albo broń Boże, żeby dostał kiepską ocenę, co poleciało by po statystykach uczelni... Tak więc - teoria teorią, życie praktyką. Dopóki nie zlikwiduje się fikcji, dopóty trudno wymagać od drugiej strony kryształowej uczciwości.
      Po trzecie - harowałem w szczycie kryzysu po 60 godzin w tygodniu, budowałem w firmie moją pozycję, byłem doceniany i świetnie opłacany. Nie ma siły - drugie 60 godzin trzeba się przespać. Nie miałem zamiaru tracić pozostałych 50 godzin na wklepanie w klawiaturę słów, których nie przeczyta poza mną nigdy ani razu nawet promotor. Dlatego, uważam że byłbym ciotą, gdybym chciał udowodnić światu że mogę się zajebać na śmierć w celu osiągnięcia czegoś co nic nie znaczy. Bo mógłbym. Ale to było w moim wypadku bezcelowe. Nazywaj to jak chcesz, ale dla mnie to był outsourcing, sposób na bezbolesne poradzenie sobie z fikcją ambitnego szkolnictwa wyższego.
      Wiem że z moimi komentarzami występuję tu jako enfant terrible, czarna owca, wyrzutek i kombinator - wszystko co w tym kraju najgorsze, i nie mam zamiaru na nikogo obrażać się za potępienie mnie. Walcie jak w bęben. Ale po tym wszystkim zastanówcie się, czy zamiast kontrolować i karać, nie lepiej i prościej byłoby zlikwidować fikcję tworzącą nadużycia.
    • Gość: anonymous Re: Nieuczciwa magisterka IP: *.dip.t-dialin.net 08.03.10, 19:37
      Studenci w Polsce przy znikomym poziomie superkomperyzacji
      indeksowej tzn. uzywania sueprkomputerow celu przechowywania
      i przeszukiwania baz danych np.
      na haslo "inertial confinement of solid tritium" etc. nie moga by oskarzani o plagiatym. Postep w USA nastepuje w ciagu nastepnych sekund.
      Uczelnie USA produkuja okolo 100 milionow publikacji
      rocznie i nie mozliwe jest stwierdzenie czy dany wynik
      w tej chwili nie jest juz opublikowany bez pzeszukiwania
      superkomputerowego elektronicznych baz danych.
      Wymagane sa do tego superkomputery z bazami danych jak SCITECH etc. Kartkowanie abstraktow w papierowych
      bibliotekach nie prowadzi z reguly do rozpoznania czy
      dany wynik byl juz uzyskany z powodu wypluwanej przez
      USA ilosci informacji jednostce czasu.
    • 1410_tenrok Re: Nieuczciwa magisterka 08.03.10, 20:05
      do ktosia! Relikt postsowiecki? Smiechu warte! Wszedzie się pisze prace magisterskie. Budowałeś swoją karierę i nie miałeś czasu na pisanie? A kogo to obchodzi! To był twój problem i niczyj wiecej. Skoro stawiałeś wyżej przyjemność niż obowiązek - taki jesteś. Ale nie tłumcza sie w ten sposób, ponieważ twoje tłumaczenie jest miałkie.
      Opasłe tomy prac magisterskich? Jeżeli ktoś tak lubi, a promotor ma czas, by czytać? Cóż, można jedynie pokiwać głową.
      Pytania do egzaminu magisterskiego? W trakcie studiów, nie wiem czy o tym wiesz, zdaje sie około 40-50 egzaminów. I ten materiał ma sie zaliczony. Powtórny pytanie byłoby bez sensem. Jeżeli, więc zadaje sie studentowi lub doktorantowi pytania do egzaminu, które ma przygotować, to bazują one z reguły na materiale ze studiów. Ja miałem do magisterium podane 5 pytań, do których uczyłem sie jakiś miesiąc. Do trzech egzaminów w ramach obrony pracy doktorskiejrównież podano mi zestaw po trzy pytania. Do tch 9 pytan uczyłem sie jakieś 4 miesiące............ Mnie zależało, dlatego sie przyłożyłem. Ty miałeś wszystko w dp i dlatego skoncentrowałeś sie na tym, na czym normalny człowiek winien koncetrować sie po skonczeniu studiów. Nie rób wiec, proszę z siebie drnia i wypisuj bełkotu.
    • Gość: Gość Re: Nieuczciwa magisterka IP: *.ryb.abpl.pl 08.03.10, 20:17
      A dla mnie te wszystkie prace są pic na wodę fotomontaż- tak potrzebne jak psu łyżka... Przypomniało mi się fajne powiedzonko chyba z kabaretu: "Jak korzysta się z wielu źródeł to nazywa się to bibliografią, a jak z jednego to jest plagiat" :P Ciekawe jak sprawdzają czy to plagiat??? Skoro od kilkunastu pokoleń bazuje się na tych samych materiałach, a nowsze materiały nie wnoszą nic nowego?????
    • klej.do.tapet Re: Nieuczciwa magisterka 08.03.10, 21:46
      Kopiują bo takie mają tematy- jak wypracowania szkolne. Praca POLEGA NA SPISYWANIU w bibliotece. Nie bardzo sobie wyobrażam, co mogłabym "zapożyczyć" w swojej pracy- chyba zapomnieć kogoś zacytować w krótkim wstępie (opis terenu badań)? Reszta to półroczne pomiary i wnioski, których nikt za mnie nie wyciągnie. Kupić taką pracę też trudno- w temacie jest tylko promotor, może ze dwóch innych ludzi w Polsce. Na "marketingach i zarządzaniach" piszą setki identycznych prac, byle coś napisać.
    • Gość: M. Re: Nieuczciwa magisterka IP: *.rybnik.vectranet.pl 08.03.10, 21:49
      No tak, bo wiadomo, że napisanie 100% oryginalnej pracy, gdzie nigdzie nie jest wykorzystana cudza myśl, to sprawa banalnie prosta, nie? Zwłaszcza, że hahaha ... od 3 słów wzwyż możemy już mówić o cytowaniu, i nie daj boże pomyślimy to samo co ktoś przed nami, nie damy przypisu i plagiat gotowy! Głupie, ale prawdziwe. Trzeba by każde swoje zdanie sprawdzać 3x, żeby mieć pewność, że ktoś przed nami już nie ujął problemu w taki sam sposób. Bzdura.
    • Gość: jaSam Re: Nieuczciwa magisterka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.10, 22:38
      @Gość: klej.do.tapet

      Skończyłem "marketingi i zarządzania". Sam męczyłem się z pracą. Wybrałem temat z obszaru, o którym w Polsce napisano 1 książkę. Bibliografię do pierwszych rozdziałów sprowadzałem za pośrednictwem uczelnianej biblioteki z Niemiec i UK. Postawiłem tezę, przeprowadziłem badania ilościowe, wyciągałem wnioski. Więc nie pier.ol. Zastanów się raczej, czy bzdurne prace, to kwestia kierunku, czy raczej uczelni. Pzdr
    • Gość: M. Re: Nieuczciwa magisterka IP: *.rybnik.vectranet.pl 08.03.10, 23:20
      @klej.do.tapet wiesz, ja kiedyś miałam taką sytuację, że została opieprzona na studiach za pewną pracę o długości 10 stron. Dlaczego? "Bo przecież nie wymyśliła pani tego sama". Problem w tym, że w temacie czułam się bardzo swobodnie. I owszem, "wymyśliłam sama", bo usiadłam nad tekstem, zanalizowałam go i napisałam pracę. Ale niestety "wszystko już zostało powiedziane" i nawet jeśli sama coś wymyślę, to potem muszę szukać kto i kiedy zrobił to przede mną i umieścić to w przypisach. Trochę bez sensu, nie uważasz?
    • ludendorf Re: Nieuczciwa magisterka 08.03.10, 23:40
      @ Ktoś z ktosiowa

      Jeśli to prawda co piszesz to jesteś zwykłym oszustem który wybrał drogę na skróty i nie próbuj dorabiać do tego ideologii jakiejś. Być może tego nie wiesz ale na ostatnim roku poza obroną pracy mgr zdaje się także ten twój przekrojowy egzamin całościowy z wszystkich lat na temat specjalizacji którą się wybrało. Ja ze swoją pracą mgr męczyłem się 2 lata przez ten czas 3 razy zmieniałem miejsce pracy, wydałem kupę szmalu na kserowanie książek, spędziłem masę czasu we wszelkich możliwych bibliotekach wszystko po to żeby mieć satysfakcję z tego że niczego nie ukradłem i że mój tytuł naukowy jest coś warty. Jeśli tak bardzo wolałeś poświęcić się karierze to trzeba było nie zawracać sobie wcale głowy studiami. I potem nic dziwnego że w Polsce bida z nędzą skoro projektują u nas wirtualni inżynierowie, uczą w szkołach pseudonauczyciele, a gospodarką zajmują się "ekonomiści"
    • Gość: verity Re: Nieuczciwa magisterka IP: *.15.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 09.03.10, 00:09
      Do ktosia z ktosiowa...
      Masz rację, czas skończyć z tą fikcją. Spójrzmy prawdzie w oczy, połowę studnetów trzeba wywalić z uczelni. Zachodzę w głowę po co kształcimy połowę społeczeństwa na poziomie magisterskim, skoro na potrzeby gospodarki w zupełności wystarczy max. 25% i to na poziomie licencjatu. No powiedzmy, że 10% mgr i 15% licencjat. Reszta i tak jest zbędna, bo pracy dla osób z wykształceniem wyższym i tak nie ma tak dużo, a po drugie wreszcie skończyłoby się przepychanie miernot przez studia skoro i tak ich poziom starcza ledwo na zawodówkę
    • Gość: niuś Re: Nieuczciwa magisterka IP: 94.75.121.* 09.03.10, 00:34
      też mi osiągnięcie napisać magisterkę - jeżeli komuś TO imponuje, to należy mu jedynie współczuć.
      A wiem, co mówię, bo napisałem ze 2 własne, w tym jedną w tydzień, a że tematy były zupełnie w Polsce "nie-drążone", to o plagiacie nie mogło być mowy. I tak: ja się wymądrzałem na łącznie z 200 stronach, pokazywałem swoje oczytanie, elokwencję i oryginalne zainteresowania. Później to wszystko wylądowało gdzieś w uczelnianym archiwum i nie wniosło niczego ani w rozwój nauki ani w sumie nawet w mój osobisty rozwój (bo o tym, co mnie interesuje i tak czytam) - pisanie magisterki to było pisanie dla pisania, pisanie na marne, "do szuflady", bez jakiejkolwiek satysfakcji (chyba że dla idioty - bo kogo innego cieszy fakt, ze potrafi samodzielnie formułować zdania?!) - skończyło się na kilku drzewach wyciętych niepotrzebnie na zapisany papier, drogim drukowaniu i zadowolonych promotorach.
      Sztuka dla sztuki.
      Pointa: studia magisterskie powinny kończyć się egzaminem. Magisterka nie sprawdza poziomu wiedzy kandydata na magistra - sprawdza, czy się kandydat czymś interesuje czy nie. I czy potrafi formułować zdania - a to chyba taka umiejętność na poziomie szkoły podstawowej z klas 1-3.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka