wojciech_psv
28.06.05, 13:02
Uważam, że wyniki historii to skandal. Gdybym ten sprawdzian pisał normalnie
na lekcji to spokojnie miałbym 5. Nasz nauczyciel przez całe liceum
przygotowywał nas pod kątem tego wypracowania i pisaliśmy po 2-3 na semestr.
Moim zdaniem problem lezy gdzieś pomiedzy kluczem a egzaminatorami. Chyba
każdy zauważył jak nieprecyzyjny klucz został stworzony do wypracowania.
Można go interpretować w różne strony a w tym wypadku został zinterpretowany
na skrajną niekorzyść zdających. Moje wypracowanie rozpocząłem od roku 1918,
ponieważ chciałem ( według mnie nadal słusznie ) zobrazować przemiany
społeczeństwa pod jażmem komunizmu z dłuższej perspektywy. Chciałem ukazać
mechanizmy działań władz komunistycznych, a co za tym idzie drogę przemian
społeczeństwa. I wygląda na to, że to był mój błąd. Naprawdę nie wiem czego
egzaminatorzy spodziewali się po tej pracy - wypisów z roczników
statystycznych jak bardzo zwiększało się zużycie papieru toaletowego ? Gros
czasu w 3 klasie poświęciłem nauce historii ( a uczyłem się naprawdę dużo ),
ponieważ chce zdawać na SGH. To miał być mój czarny koń, ponieważ naprawdę
interesuje się historią, a szczególnie historią najnowaszą, która jasno łączy
się z wydarzeniami powojennymi. A wynik ( 36% ) jest taki sam jak z
rozszerzonej matematyki, którą osobiście uważam za swoją pięte achillesową.
Zresztą w całej mojej klasie o profilu bardziej humanistycznym ( dodam
jeszcze, że z jednego z najlepszych liceów po wschodniej stronie Wisły - 1
L.O. Staszica ) może jedna czy dwie osoby miały powyżej 50% z rozszerzenia.
Według mnie tym co zaważyło na tak słabych wynikach jest niewytłumaczalna zła
wola sprawdzających ( być może egzaminatorzy poczują się urażeni, ale taka
interpretacja faktów mi się narzuca ) przy zbyt mało skonkretyzowanym kluczu.
Widać to przy lustrowaniu wyników przedmiotów ścisłych czy języków ( jest
tylko jedna poprawna odpowiedź więc jasne jest czy uczeń dostaje punkt czy
nie, tym sposobem byłem wstanie z dokładnością do 5% wylicz sobie wcześniej
wyniki z angielskiego, matmy i historii podstawowej natomiast moje wyliczenia
okazały się zupełnie zawodne w przypadku historii rozszerzonej. Na koniec
powiem, że jestem istotnie rozżalony, ponieważ naprawdę dużo się historii
uczyłem i bardzo mnie ona ineresuje, tu nagle jak obuchem po głowie - 36%.
Krew mnie zalewa jak część osób, która zdawała geografię ( na SGH jest do
wybory geografia albo historia ) i średnio się do tego przykładała ma wyniki
o niebo lepsze od tych, którzy ambitnie wybrali sobie na SGH historię. Uważam
tą sytuację za skrajnie niesprawiedliwą i według mnie nie powinna pozostać
samą sobie.