Wszyscy jesteście przeciętniakami...

05.08.05, 21:47
Nie wiem czy ktoś już zamieszczał tu link do tego artykułu? Jeśli nie, to
przeczytajcie, zwłaszcza nagłówek
newsweek.redakcja.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=13090
Sugeruje on, że wszyscy polscy maturzyści, którzy nie mają tej możliwości co
ich "lepsi" koledzy z warszawskiego liceum, są przeciętniakami. Mocno
wyolbrzymione jest też stwierdzenie "Polscy maturzyści szturmują zagraniczne
uniwersytety"-no bo co znaczy 30 osób w porównaniu z pozostałymi 317tysiącami,
które zdawały maturę, ale nie wybierają się do Cambrigde czy Oksfordu? Czy
jesteśmy gorsi, przeciętni? Na koniec mam do Was pytanie, zaczerpnięte zresztą
ze wspomnianego nagłówka do artykułu-czy dla Was Kraków i Oksford to taki sam
wybór?

Od maja bez przerwy ukazują się artykuły, a to o nowej maturze a to o
rekrutacji na studia itd. Tylko że wiele z nich to kompletne bzdury.
Proszę osoby nadwrażliwe o niebranie sobie do serca tytułu wątku ;))
pozdr
    • agul86 Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... 05.08.05, 22:06
      uuuuuuuuuuuu

      pieknie

      to wychodzi na to ze tylko ludzie z warszafki sa inteligentni
      nie podwazam ich umiejetnosci i wiedzy ale ten artykul to wielkie przegiecie!!!!
      a dlaczego nie wspomnieli o maturzystach ktorzy beda studiowali w polsce? przeciez to chyba wszystkim powinno zalezec zeby najzdolniejsi zostawali w kraju i przyczyniali sie do wzrostu PKB, a nie PNB, ktorego i tak nie potrafiy sobie obliczyc...
      • Gość: pesos Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 22:32
        bo ci ludzie są od dziecka tresowani do odnoszenia sukcesu, no i jakby miało
        być inaczej? Nie mówię, że to źle, ale dostanie się na najlepsze uczelnie w
        Wlk.Bryt. wymaga długoletniej pracy i ogromnego wysiłku i za to należy im się
        plus, ale ja jakoś sceptycznie podchodzę do informacji, że nastolatek może
        interesować się ekonomią krajów Europy Środkowowschodniej. Dwudziestolatek -
        tak, ale 15-19latek -nie. Bardziej wierzę w ideologię sukcesu wpojoną im przez
        rodziców od dziecka i najlepszych nauczycieli/korepetytorów w kraju.
        Ale w sumie prywatne liceum, studia za granicą traktowane jako "normalka",
        rejsy po Morzu Śródziemnym - to inna bajka dla większości Polaków, co dopiero
        młodych Polaków, więc co ja mogę o tym wiedzieć. Może bogaci rzeczywiście od
        urodzenia interesują się prawem i ekonomią, w końcu są "dobrze urodzeni", hehe.

        Miniatury dorosłych - tak wygląda dzisiejsza elita studentów, przyszła elita
        społeczeństwa. Ja jakoś wolę zamiast rejsu - wyprawę w góry, zamiast prywatnego
        LO - dobre, państwowe liceum, zamiast Cambridge - UJ. Zamiast potrzeby
        oszałamiającej kariery mam potrzebę normalności. To, czego zazdroszczę tej
        garstce ludzi to ułatwiony start. Ale i tak wierzę w swój sukces. Pozdrawiam.
        • Gość: studenciak Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 22:42
          święte słowa pesos:)
        • Gość: a Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... IP: *.chello.pl 05.08.05, 23:36
          Kopernik nie jest prywatnym liceum...
        • Gość: agata Oni są z publicznego liceum Kopernika W-wa!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 14:10
          > Ale w sumie prywatne liceum, ...<
        • monika_lewinsky Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... 15.08.05, 23:01
          aaaaaa i co im do tegorocznych maturzystow. sami pewnie studiowali w
          pipidowkach, a na nas by najeżdzali. poza tym warszawiacy są owszem troche
          bardziej nadziani niz reszta i maja wiecej kasy na korki, lapowki i szkoly
          prywatne, ale sa tez bardziej rozbestwieni, mniej romantyczni, bardziej
          zestresowani (od zycia wielkim miescie), czują się samotni w tlumie, pracują
          ponad sily, zatracają się i tracą. niczego im nie zazroszcze.
          chyba nie lubie tego miasta.
          hahaha
    • Gość: jazzik do szanownego pana redaktora newsweeka IP: *.espol.com.pl 05.08.05, 23:38
      Drogi panie redaktorze (nazwiska pod artykułem brak) zgadzam się z panem w całej
      rozciągłości i stwierdzam z pełną świadomością -tak jestem przeciętniakim.
      Jestem przeciętniakiem, bo nigdy nie było mnie stać na prywatną naukę języków,
      jestem przeciętniakiem, bo w wieku 20 lat kunsztem pisarskim nie przerosłem
      samego Wieszcza, nie odkryłem nowego pierwiastka i nie stworzyłem wehikułu
      czasu, jestem przeciętniakiem, bo moje przywiązanie do ojczyzny jest tak silne,
      że nie byłbym w stanie z niej wyjechać. Powiem więcej jestem prostakiem...
      przepraszam muszę kończyć bo dres sobie śliną ujeb... , a po za tym jeszcze
      nikogo z komórki dzisiaj nie opier...
    • kaja86 Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... 05.08.05, 23:52
      Moim zdaniem to bez sensu nazywac przeciętniakami wszystkich, którzy nie
      wyjeżdzają na studia za granicę. W końcu mieszkamy w Polsce i mamy tu całkiem
      dobre uniwersytety :) Spotkałam w życiu prywatnym, ale i na tym forum mase ludzi
      naprawde nieprzecietnych, którzy jednak z róznych powodów nie moga nawet marzyc
      o wyjeździe na studia za granicę. Przede wszystkim chodzi tutaj o kasę. Poza tym
      ja tez nie wierze w to zainteresowanie nastolatków ekonomia krajów Europy
      Srodkowowschodniej. Brzmi to conajmniej nieprawdziwie. Mamy po 19 lat i w tym
      wieku raczej inne rzeczy powinny nas interesować. Ja dostałam się na socjologię
      na Uniwrsytet Śląski, za parę dni jade na wakacje w góry i ciesze się życiem,
      nawet by mi do głowy nie przyszło interesowac się ta ekonomią. Nie wiem czy ze
      mną jest coś nie tak i moge byc nawet całkiem przeciętna, ale może własnie takie
      całkiem przeciętne życie jest lepsze. Na ekonomie przyjdzie jeszcze pewnie czas ;)
      • Gość: studenciak Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.05, 00:46
        Chwała wszystkim przeciętniakom!!!! Chwała tym, którzy mają anbicje by kształcić się jak najlepiej w Polsce i nie ważne na jakim uniwerku i na jakim kierunku. Nie liczy się prestiż, kasa czy jakieś zaszczyty. Liczy się by robić to co się lubi i robic to najlepiej jak się potrafi. Każdy ma inne cele i inne możliwości. Nie wszyscy moga wyjechać zagranicę, bo nie kazdy jest super zdolny (przemilcze rzeczy przyziemne jak pieniądze:)). Sukcesem dla każdego może byc co innego i jeśli osiągnie to co założył pomimo tego że jest "tylko przeciętniakiem" może być z siebie dumny:) Oni wykorzystują swoje możliwości - my też - e\jesteśmy tacy sami. Ocena redaktora jest niestety żenująca i nieobiektywna. Jestem tylko ciekaw jakie on ma wykształcenie:) Pozdrawiam wszystkich przeciętniaków:) Myślę że zbudujemy kiedyś lepszą Polskę.
      • Gość: A Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.05, 23:19
        Może jeszcze powiesz nam, że od dziecka interesowałaś się tą socjologią? :D
        • kaja86 Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... 06.08.05, 23:59
          hehe, nie, tak od III klasy LO, wczesniej przez całe gimnazjum i pól LO chciałam
          iśc na historię, ale zmieniłam zdanie. tzn nie tyle zmieniłam, co miałam dośc
          historii ;)
          • kaja86 Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... 07.08.05, 00:02
            choc na histrię też składałam, ale chyba tylko z przyzwyczajenia i chyba z
            przyzwyczajenia się dostałam ;)
    • gdabski Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... 06.08.05, 00:37
      Najpierw dzięki za poruszenie tematu. Jutro bedzie o tym także artykuł w
      Wyborczej. Dziś widziałem zajawkę i od razu trafiłem do tekstu Newsweeka.
      Co do meritum. Nicky pisze:

      > Sugeruje on, że wszyscy polscy maturzyści, którzy nie mają tej możliwości co
      > ich "lepsi" koledzy z warszawskiego liceum, są przeciętniakami

      Nie widzę takiej tezy postawionym w artykule. Jest mowa o tym, czy opisane osoby
      wrócą po studiach do Polski i dlaczego mieliby, lub nie. W tym świetle
      nastepujące słowa Agul86 uważam za przesadzone:

      > a dlaczego nie wspomnieli o maturzystach ktorzy beda studiowali w polsce?
      > przeciez to chyba wszystkim powinno zalezec zeby
      > najzdolniejsi zostawali w kraju i przyczyniali sie do wzrostu PKB, a nie PNB,
      > ktorego i tak nie potrafiy sobie obliczyc...

      Po prostu artykuł jest o tych, którzy wyjeżdżają. Powtarzam się, ale nie widzę
      żadnego umniejszania osiągnięć całej reszty, która nie ma IB i chce studiować w
      kraju. Patrząc na kolejne posty widzę, że przede wszystkim tu mamy sprzeczne
      osądy...

      Dalej pesos pisze:

      > Bardziej wierzę w ideologię sukcesu wpojoną im przez
      > rodziców od dziecka i najlepszych nauczycieli/korepetytorów w kraju.
      > Ale w sumie prywatne liceum, studia za granicą traktowane jako "normalka",

      Kopernik nie jest liceum prywatnym. Co ciekawe nie ma go nawet w pierwszej
      piętnastce rankingu warszawskiego, choć pewnie właśnie dlatego, że jego
      absolwenci wyjeżdżają. Ale przynajmniej w moich oczach trzyma się jakoś w
      cieniu. Kluczową sprawą jest tutaj Matura Międzynarodowa, która "w wielu krajach
      (w tym we wszystkich anglojęzycznych) jest przepustką na studia bez konieczności
      zdawania dodatkowych egzaminów". I nie chcąc ujmować niczego "bohaterom"
      artykułu myślę, że jeśli się już ktoś załapie do tego programu, przez niego
      przejdzie. A że daje to wstęp na uczelnie? Cóż, mnie się IB nie podoba, bo jest
      wartościowa przede wszystkim dla tego, że mało gdzie można ją uzyskać. Ale skoro
      uczelnie myślą inaczej...

      > bo ci ludzie są od dziecka tresowani do odnoszenia sukcesu, no i jakby miało
      > być inaczej?
      > (...) sceptycznie podchodzę do informacji, że nastolatek może
      > interesować się ekonomią krajów Europy Środkowowschodniej. (...)


      Też nie orzekałbym z góry o tresowaniu kogokolwiek od dziecka. Są z pewnością i
      takie przypadki. Nie twierdzę, że załapać się do programu IB można z ulicy, bo
      choć nie znam zasad rekrutacji, mogę być pewnym, że mało kto pozna język obcy na
      odpowiednim poziomie bez dodatkowej nauki, ale bez przesady. Mnie też słowa o
      zainteresowaniu ekonomią krajów Europy Środkowowschodniej brzmią dziwnie,
      podejrzewam jednak, że to jest sformułowanie dziennikarza.

      > Może bogaci rzeczywiście od urodzenia interesują się prawem i ekonomią, w
      > końcu są "dobrze urodzeni", hehe.

      Natomiast takie osądy to przegięcie. Wierzcie lub nie, ale tak się składa, że
      chodziłem dziesięć lat temu z rzeczoną osobą do jednej klasy rejonowej
      podstawówki i mimo że niewiele pamiętam mogę zapewnić, że tematu ekonomii nie
      było. A poważniej mówiąc, nie można twierdzić, że kapitał finansowy przekłada
      się wprost na kapitał umysłowy. Słowem, nie jest tak, że sukces zależy tylko od
      poniesionych nakładów.
      Nie wiem, czy piszące tu osoby, gdyby mogły, chciałyby studiować za granicą.
      Akurat na zdrowy rozum wydaje się, że ekonomię Europy Środkowowschodniej
      najlepiej poznawać w Europie Środkowowschodniej, a nie w Londynie, ale może się
      mylę. Nie da się jednak ukryć, że w wielu przypadkach ciężko byłoby nabyć w
      Polsce aktualną, fachową wiedzę z danej dziedziny. I jakkolwiek nie podoba mi
      się postawa niektórych z opisanych w artykule osób, jestem w stanie zrozumieć,
      co nimi kierowało.
      W końcu chciałbym poprosić osoby, które zupełnie niepotrzebnie poczuły się
      urażone tym artykułem, by pomyślały, że nie jest nigdzie powiedziane, że są
      gorsze i że wiele rzeczy sprawia dla osób z zewnątrz wrażenie bardziej
      skomplikowanych i trudniejszych, niż w rzeczywistości są.

      /Gdabski (TR)
      • Gość: jazzik Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... IP: *.espol.com.pl 06.08.05, 01:01
        gdabski napisał: "nie widzę takiej tezy postawionej w artykule"- i rzeczywiśccie
        tezy takiej nie ma ale jak w takim razie rozumiesz pytanie: "tylko czy
        ktokolwiek z nich będzie chciał jeszcze wracać? czy w polsce pozostaną sami
        przeciętniacy?"
        • gdabski Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... 06.08.05, 02:17
          Dla mnie nie o tym jest ten artykuł i nie to powinno być tak naprawdę
          dyskutowane, choć faktem jest, że wątek od tej kwestii się zaczął i jej przede
          wszystkim dotyczy. Powiedzmy, że widzę, co spowodowało wasze wzburzenie, ale nie
          ma sensu branie do siebie słów dziennikarza, który potrzebował chwytliwego
          zdania do wstępu i który potem słowem do tej myśli nie wrócił. Nie było jego
          zamiarem pomniejszanie osiągnięć tych, którzy zostają w Polsce, nie o nich w
          końcu był to artykuł, więc reakcja wytykająca redaktorowi pomijanie setek
          tysięcy, które zdecydowały się na studia w kraju, jest nie na miejscu.
          A poza tym, jeśli ktoś ma nie być przeciętniakiem, powinien doskonale o tym
          wiedzieć i nie przejmować się niepotrzebnie przypadkowym zdaniem. A tu kilka
          osób w niewłaściwy sposób koniecznie chciało udowodnić, że 'tamci nie są wcale
          lepsi'. Może są, może nie, o jeszcze innych byłoby to łatwiej powiedzieć, bo coś
          wiadomo, a o nich nie jest łatwo nic powiedzieć, bo mało wiadomo. Tyle.

          /Gdabski
          • Gość: j Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 06.08.05, 07:54
            a ja chcialabym studiowac za granica..w ogole uciec z tego chorego kraju gdzies
            gdzie jest cieplo i nie ma leppera..i nigdy nie wracac!!
          • Gość: j Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 06.08.05, 07:54
            tyle ze szczescia brak:(
          • Gość: jazzik Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... IP: *.espol.com.pl 06.08.05, 10:07
            po części się z tobą zgadzam, że ta eskalacja wzburzenia jest nieadekwatna do
            artykułu ale mnie osobiście chodzi o coś innego. nie zamierzałem dewaluować
            osiągnięć ludzi o których mowa w artykule, jestem rad, że potrafili znokautować
            przeciętność, której tak wiele dzisiaj (moja koleżanka z klasy dosiała się na
            harvard i cieszyłem się z tego jak dziecko). zdenerwowało mnie stanowisko
            redaktora charkteryzujące się bezmyślnym i bezkrytycznym hołdowaniem wzorcom
            zachodu, wynoszeniem na ołtarze, każdej rzeczy pochodzącej stamtąd i
            zestawianiem tego z "przeciętną" polską. dlaczego opluwamy nasz kraj(patrz np.
            post niżej)? polska samoświadomością swych obywateli stoi. doceńmy nasze wolne
            państwo, bo na przestrzeni dwóch ostatnich wieków niewielu naszych przodków je
            miało.a co do naszych "emigrantów" to życzę im powodzenia i jeżeli dzięki
            któremuś z nich polska będzie na językach świata (pomijając kwestie terroryzmu,
            przestępczości zorganizowanej, itp.) to wybuduję mu pomnik "trwalszy niźli ze
            spiżu ryty"
            • gdabski Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... 06.08.05, 14:40
              > zdenerwowało mnie stanowisko
              > redaktora charkteryzujące się bezmyślnym i bezkrytycznym hołdowaniem wzorcom
              > zachodu, wynoszeniem na ołtarze, każdej rzeczy pochodzącej stamtąd i
              > zestawianiem tego z "przeciętną" polską

              Nawet jeśli nie jest to dla mnie szczególnie widoczne, zgadzam się, czemu dałem
              wyraz pisząc o studiowaniu ekonomii Europy Środkowowschodniej w Londynie i o
              pewnych postawach, które mi się nie podobają.

              /Gdabski
      • Gość: pesos Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.05, 11:31
        > Kopernik nie jest liceum prywatnym. Co ciekawe nie ma go nawet w pierwszej
        > piętnastce rankingu warszawskiego, choć pewnie właśnie dlatego, że jego
        > absolwenci wyjeżdżają. Ale przynajmniej w moich oczach trzyma się jakoś w
        > cieniu. Kluczową sprawą jest tutaj Matura Międzynarodowa

        Dzięki za wyjaśnienie, przyznaję, nie sprawdziłam, nie jestem z Wa-wy ale tak
        mi się skojarzyło, że to prywaciak. Fakt, że jest to państwowe LO z maturą
        międzynarodową trochę zmienia postać rzeczy, ale nie zmieniam zdania co do
        dzisiejszej "elity", o której pisałam wyżej.

        > Natomiast takie osądy to przegięcie. Wierzcie lub nie, ale tak się składa, że
        > chodziłem dziesięć lat temu z rzeczoną osobą do jednej klasy rejonowej
        > podstawówki i mimo że niewiele pamiętam mogę zapewnić, że tematu ekonomii nie
        > było. A poważniej mówiąc, nie można twierdzić, że kapitał finansowy przekłada
        > się wprost na kapitał umysłowy. Słowem, nie jest tak, że sukces zależy tylko
        od
        > poniesionych nakładów.

        Wiem, że przesada, ale nie traktuj tamtego zdania zbyt poważnie. Wyjaśnię Ci
        jeszcze raz, o co mi chodziło.
        Ja też chodziłam do "dobrego" liceum i też znam ludzi, którzy od pierwszej
        klasy wiedzieli, gdzie i na co pójdą na studia i poszli. Tyle, że dla mnie
        dziwne jest to, że ktoś w wieku 14-15 lat wie, że pójdzie na prawo czy na
        medycynę. Przecież to jest niemożliwe wiedzieć w tym wieku o co chodzi w tak
        poważnych sprawach! Ja, jako przeciętniak, prawem interesuję się dość mocno
        teraz, w wieku 20 lat i trochę więcej rozumiem, ale jeszcze 2 lata temu była to
        dla mnie "nuda śmiertelna", a co dopiero w wieku 15 lat. Ale nie kwestionuję,
        że interesować się tym nie można, w końcu to indywidualna sprawa. Tyle, że
        interesowania się zmieniają.

        > A poważniej mówiąc, nie można twierdzić, że kapitał finansowy przekłada
        > się wprost na kapitał umysłowy. Słowem, nie jest tak, że sukces zależy tylko
        od
        > poniesionych nakładów.
        Owszem to co w kieszeni nie równa się temu co w głowie, ale w przypadku
        egzaminów wstępnych to wygląda nieco inaczej. Sama wiem, widziałam, znam z
        autopsji. Godzina korepetycji przygotowujących do egzaminu wstępnego na UJ
        kosztuje 200 zł. U mnie w klasie ci, którzy na UJ się dostali, na korepetycje
        chodzili wszyscy. A co dopiero matura międzynarodowa i uczelnie zagraniczne.
        Nie czepiam się tutaj osób z artykułu, stwierdzam tylko fakt.

        Wierzę w to, że można się dostać i na UJ i na Cambridge samodzielnie, niemniej
        jednak wymaga to ogromej pracy lub sporej kasy (na nauczycieli). A najlepiej
        mieć i to i to.
        • Gość: haha:) Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.05, 12:58
          niezly artykul! tylko ze....
          1. mam znajomego co zdawal mature miedzynarodowa. poszla mu swietnie! m.in. max
          z fizy<wow>... a zdecydowal sie na Polibude na Pomorzu:)
          2.kolezanka dostala sie do Anglii i tam bedzie studiowac socjologie. matura
          poszla jest dobrze (nie bardzo dobrze) - w Polsce skladala na socjologie na
          jeden uniwerek i sie nie dostala
          Zawsze sa wyjatki od reguly(wte i we wte), wiec niech autor artykuly nie
          uogolnia bo obraza innych!
          • Gość: wściekła i brudna wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.05, 13:02
        • gdabski Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... 06.08.05, 15:05
          > Wiem, że przesada, ale nie traktuj tamtego zdania zbyt poważnie. Wyjaśnię Ci
          > jeszcze raz, o co mi chodziło. (...)

          O tym konkretnym przypadku już się wypowiedziałem, i to nawet trochę
          krytycznie, co jest ryzykowne, bo nie jestem w temacie. Dalszą część cytowanego
          akapitu także nie jest w sprzeczności z moim stanowiskiem.

          > Owszem to co w kieszeni nie równa się temu co w głowie, ale w przypadku
          > egzaminów wstępnych to wygląda nieco inaczej.

          Stąd osoby z Maturą Międzynarodową są w dobrej sytuacji, bo nigdzie egzaminów
          wstępnych nie zdają, a pracując w liceum programem IB do tego egzaminu są
          dobrze przygotowane.
          "Uczniowie mają lekcje w języku angielskim (poza lekcjami z języka polskiego,
          oczywiście) i uczą się tylko sześciu przedmiotów: obowiązkowo - polskiego,
          matematyki, angielskiego oraz drugiego języka obcego i dwóch wybranych spośród:
          biologii, chemii, fizyki, historii i geografii."
          Swoją drogą szkoda, że nie napisano więcej, jak wygląda nauka w tym programie.

          /Gdabski
      • gdabski Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... 06.08.05, 14:47
        > Kluczową sprawą jest tutaj Matura Międzynarodowa, która "w wielu
        > krajach (w tym we wszystkich anglojęzycznych) jest przepustką na studia bez
        > konieczności zdawania dodatkowych egzaminów".

        Czuje się w obowiązku sprostować, że wbrew tym słowom ze strony LO Kopernika
        sprawa nie jest taka prosta.

        miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2857666.html
        TUTAJ zapowiadany artykuł z Gazety Wyborczej to nieco wyjaśnia.

        /Gdabski
      • n_nicky Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... 06.08.05, 15:02

        >
        > > Sugeruje on, że wszyscy polscy maturzyści, którzy nie mają tej możliwości
        > co
        > > ich "lepsi" koledzy z warszawskiego liceum, są przeciętniakami
        >
        > Nie widzę takiej tezy postawionym w artykule.

        Właśnie dlatego napisałam "sugeruje" ;)

        To prawda, nagłówek ma być sensacyjny-co więcej, często opiera się na taniej
        sensacji, kontrowersyjny, zachęcający czytelnika do przeczytania całego
        artykułu. Ten opiera się właśnie na taniej sensacji i, nawet jeśli nie nawiązuje
        się do niego w tekście, nie dziwię się, że wywołuje sprzeczne emocje.
        A co do reszty tego artykułu-nie mam nic przeciwko studiowaniu za granicą, wręcz
        przeciwnie-jestem za, jeśli tylko istnieje taka możliwość. Póki co tę możliwość
        w Polsce ma niewielka grupa osób, nie muszę pisać, że ta grupa, która ma
        pieniądze. Czy większość maturzystów byłoby stać na miesięczny rejs po Morzu
        Północnym i to w trakcie nauki? Wspaniale, jeśli Ci maturzyści po ukończeniu
        studiów wrócą do Polski i będą mistrzami w swoich dziedzinach, pod warunkiem, że
        będzie można wreszcie rozwijać w Polsce swoje umiejętności w takiej skali jak
        na Zachodzie.
        Niedawno w „Polityce” ukazał się wywiad z Igorem Ostrowskim(chciałam wrzucić
        link, ale przebudowują stronę i nie działa archiwum). Wspomniane zainteresowania
        którejś z osób ekonomią Europy Środkowowschodniej nie są wyolbrzymione. Oto
        kilka zdań wyrwanych z kontekstu: „Przeczytałem wiele angielskojęzycznej
        literatury z zakresu prawa, ekonomii i zarządzania środowiskiem”, „Wszystko jest
        w Panu doskonałe. Może jakaś wada?”(pyt.)-„Jestem egoistą. Jeśli staram się nie
        pokazywać, że jestem lepszy, to też z egoizmu, żeby nie zrażać do siebie ludzi”,
        „Gdybym urodził się w jakiejś małej mieścinie, nie chodził do Kopernika, nie
        miał takich rodziców, jak mam, nie zostałbym kowalem swego losu”. Itd.

        Artykuł w Newsweeku nie jest najwyższych lotów, ale redaktorzy wszelkich gazet i
        czasopism w szale tegorocznych matur i rekrutacji karmią nas różnymi tekstami,
        ambitnymi i zgodnymi z prawdą oraz sensacyjnymi bublami. Wydaje mi się, że
        czarnego charakteru temu tekstowi nadał nieszczęśliwy, nieprzemyślanynagłówek.
        Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będzie coraz więcej możliwości
        wyjazdów na studia za granicą, które będą dostępne dla każdego oraz coraz więcej
        przemyślanych artykułów w polskiej prasie;)
        • Gość: adam_nar Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... IP: 80.51.238.* 07.08.05, 15:42
          Najgorsze jest to, że wiele osób (w tym ja) nie dostało się W OGÓLE na studia
          dzienne. Wprawdzie startuje na studia zaoczne, ale dla ciekawości porozmawiałem
          z osobą, która wybiera się na studia do miejscowości Perth. Okazuje się, że tam
          brana jest pod uwagę nasza, polska, nowa matura (jest traktowana na równi z
          maturą międzynarodową). Z przeliczeń wynika, że dostalbym sie tam na studia
          dzienne bez najmniejszych problemów. A w Polsce? Startowałem tylko na UMCS, na
          nieszczęsny wydział politologii... Nie blokowałem miejsc (złożyłem na 2
          kierunki), ale sam straciłem szansę właśnie dzięki temu, że nie złozyłem
          dokumentów na 5 czy 10 kierunków.

          Ale w sumie nie o to tu chodzi czy ktoś dostał się czy nie. Sam pochodzę ze
          średniej miejscowości (Suwałki). Mimo, że uczyłem się solidnie 3 lata, zdałem
          maturę zbyt słabo, aby dostać się na studia, ale dużo powyżej średnich
          województwa. Jednak ja w porównaniu do kolegów z 'Kopernika' nie miałem żadnej
          możliwości kształcenia się systemem prowadzącym do zdania matury
          międzynarodowej. Czy w takim razie jest to moją winą, że urodziłem się akurat
          tu, a nie w stolicy, nie mam rodziców zarabiających po wiele tysięcy złotych
          miesięcznie, ani nie korzystałem z korepetycji bo w szkole radziłem sobie
          naprawde przyzwoicie?

          W ogóle najlepiej byłoby gdyby gazety skończyły już z tematem matur, rekrutacji
          itp. bo prowadzi to tylko do niepotrzebnych nerwów. Mam nadzieję, że rocznik
          1987 będzie miał duzo lepiej niż 1986.
          • gdabski Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... 07.08.05, 23:04
            > jednak ja w porównaniu do kolegów z 'Kopernika' nie miałem żadnej
            > możliwości kształcenia się systemem prowadzącym do zdania matury
            > międzynarodowej.

            Tę kwestię poruszałem powyżej i się całkowicie zgadzam.

            > Wprawdzie startuje na studia zaoczne, ale dla ciekawości porozmawiałem
            > z osobą, która wybiera się na studia do miejscowości Perth. Okazuje się, że
            > tam brana jest pod uwagę nasza, polska, nowa matura (jest traktowana na równi
            > z maturą międzynarodową).

            Tego w Australii? Może na równi z miejscową, ale że z międzynarodową - nie
            jestem przekonany.

            > Startowałem tylko na UMCS, na nieszczęsny wydział politologii...

            Zdaje się, że tam był problem z zasadami rekrutacji korzystniejszymi dla osób ze
            świadectwem dojrzałości, czy tak? Nie wypowiem się nie znając szczegółów, choć
            trzeba powiedzieć, że czytając zasady rekrutacji można było czasem taki problem
            przewidzieć.

            > ani nie korzystałem z korepetycji bo w szkole radziłem sobie
            > naprawde przyzwoicie?

            Jeżeli niepowodzenie w rekrutacji miałoby być spowodowane tylko
            niewystarczającym wynikiem matury, a powyższe deklaracje zgodne z prawdą,
            pozostaje postawić pytanie o poziom szkoły.

            > W ogóle najlepiej byłoby gdyby gazety skończyły już z tematem matur

            Pozostając w środowisku niektórzy nie pozbędą się zboczenia na punkcie
            szkolnictwa, więc lepiej, by było o czym dyskutować ;)

            /Gdabski
            • endangered_species Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... 14.08.05, 13:52
              Witam,
              swego czasu interesowałam sie zarówno studiami za granicą, jak i maturą
              międzynarodową, myślę, ze powinnam wtrącić swoje trzy grosze, co zrobię bardzo
              chętnie.

              Po pierwsze, irytuące jest to, że niektórzy z Was nie wierzą, że przeciętny
              19latek może interesować się ekonomią krajów Europy Ś-W. Nie możecie oceniać
              czyjegoś potencjału intelektualnego (zainteresowań) zależnie od jego wieku!!!!
              Program matury międzynarodowej zaklada samodzielną pracę ucznia. Ludzie z IB
              piszą prace, które można porównywać do prac licencjackich, ich zainteresowania
              są więc szerokie, nawet bardzo.

              Po drugie studia poza Polską są BARDZO wykonalne dla WSZYSTKICH maturzystow.
              Wiadomo, że na najlepsze uniwersytety nie każdy sie dostanie, ale jeżeli nowy
              maturzysta ma zacięcie ma też i szanse.
              W większości ludzie z IB idąc do liceum są przekonani, że chcą studiować za
              granicą stąd taki, a nie inny wybór. Gdyby w mojej miejscowości była taka
              państwowa szkoła (jest liceum prywatne nieopodal)pewnie wybrałabym IB, bo to po
              prostu MĄDRZEJSZY system nauczania.

              Czytuję Newsweeka od początku jego "dzialalności" i stwierdzam, że 4/5
              artykulów na temat edukacji, które pojawiają się w tym tygodniku to nie mniej
              ni wiecej, jak "pic na wodę fotomontaż". Newsweek ma zresztą tylko kilku
              dobrych dziennikarzy, a poza tym to szmatława gazeta (gorszy jest już chyba
              tylko WPROST- tam to juz w ogóle nic nie ma). Takie jest moje zdanie i mam
              zamiar sie go trzymać. Zdanie jest uzasadnione dlatego, ze w tej gazecie mało
              co sie zmienia na lepsze- a obserwuję zmiany, bo moi Rodzice czytują N.
              regularnie.

              W żadnym wypadku nie czuję się przecietniarą, dostałam sie na 5 kierunków, w
              tym na tak chołbione przez wszystkich prawo. W żadnym wypadku nie przeszkadza
              mi też to, że ktos dostał sie na 6 kierunków, czy też pisał IB- to nie moja
              sprawa, ja zajmuję sie sobą.

              To czy jesteś przecietniakiem, czy nie, zależy tylko od Ciebie więc jeżeli
              chcesz sie tak czuć to proszę bardzo. Na szczęście piszą w tym wątku mądrzy
              ludzie, którzy znają swoją wartość.

              Jeszcze nie wiem, co będą studiowała, ale w przyszlości chce założyć swoją
              firmę. Przeanalizowałam wszystkie za i przeciw i doszłam do wniosku, że żeby
              być osobą przedsiebiorczą wcale nie muszą wyjeżdzac z kraju, wystarczą mi
              studia tutaj. Szanuję wybór tych, którzy zdecydowali sie wyjechać, bo w
              studiach poza krajem widzą dla siebie większe szanse

              Pozdrawiam Wszystkch i radzę patrzec z wielkim przymrużeniem oka na artykuły z
              N.
              Miejmy nadzieję, że n_nicky dostanie sie na dziennikarstwo i pisząc dla
              konkurencyjnego (mam nadzieję) tygodnika pokaże klasę polskiego dziennikarstwa

              :-)))




          • Gość: agata Duża część tej klasy nie była z W-wy, ani nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 14:21
            była specjalnie zamożna.Zamiejscowi mieszkali w internatach.Tyle, że oni
            chcieli coś osiągnąć i starali się "wziąć sprawy w swoje ręce", a Ty nie.To
            odpowiedż na Twoje:>"Jednak ja w porównaniu do kolegów z 'Kopernika' nie miałem
            żadnej możliwości kształcenia się systemem prowadzącym do zdania matury
            międzynarodowej."< Miałeś tylko nie skorzystałeś, a teraz szukasz dla siebie
            wymówek;-)
            • Gość: C4 Re: Duża część tej klasy nie była z W-wy, ani nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 15:49
              W ostatnie wakacje spędzilem trzy tygodnie w oxfordzie i w towarzystwie 90%
              osob, które ze mna leciały do oxfordu czułem sie bardzo dziwnie.Moji rodzice nie
              sa prawnikami oraz nie maja firm wiec moze dlatego czulem sie tak dziwnie.
              Wiekszość osob to synowie i corki prawnikow czy bogatych przedsiebiorcow jednak
              nie ma sie co dziwic wyjazd na taki kurs kosztuje z 9tys zł . Wiekszosc osob nie
              przypadła mi do gustu bo co moze robic 18 latek z 25 dzieciakami z 1,2 klas
              gimnazjum czy nawet z 5 klasy szkol podstawowej. 10% z wszystkich wyjezdzajacych
              było w miare normalnych , część z nich była moze bogata ale nie pokazywali tego
              jak reszta , sami mowili ze nie wiaża przyszłości z studiami w oxfordzie bo
              wszystko rozbija sie o $$, JEdnynie kilkorgo gimnazjalistów wypowiadało sie ze
              wybiera sie na oxford czy cambridge jednak byli mlodzi i zdania ich moga sie
              zmienic. Aby studiować za granica trzeba miec albo duzo $$ albo faktycznie
              wygrac miendzynarodowa olimpiade czy miec rodzine za granica.
              Jednak czy warto:
              plusy:
              -poznasz mnustwo znajomych
              -napewno pewniejsza przyszlość malym nakladem wysiłku
              -po 5 latach zagranica twoj jezyk angielski czy niemiecki bedzie stał na bardzo
              wysokim poziomie
              minusy:
              -wywalisz duzo kasy
              -I tu chyba ostatni minus ale najważniejszy:
              Podczas mojej wizyty w angli poznalem studenta informatyki byl na drugim roku i
              musze wam powiedziec ze system kształcenia wcale nie odbiegał od naszego , mam
              znajomych na studiach informatycznych w Polsce wiec wiem co przerabiaja, i tu
              było dla mnie wielkie zaskoczenie. Ludzie którzy tam studiuja informatyke aby
              byc dobrzy w swoim zawodzie to musza byc cholernie zdolni(i uczyc na własna
              reke), bo materiał który przedstawiaja im na studiach był bardzo marny,
              widziałem ksiazki tego studenta i według mnie to sa z 3 lata do tyłu w stosunku
              do informatyki na polskim uniwerku. Nie wiem moje twierdzenie wywnioskowałem na
              jednym studencie moze nie jest to do konca prawda, no ale wkoncu gosc studiowal
              na oxfordzie.
              Pozatym kiedyś rozmawiałem z nauczycielka z jednego z krk elitarnych liceow i
              powiedziała mi tyle:"To ze liceum jest elitarne wcale nie znaczy, że ie posiada
              złych nauczycieli, którzy też czasem odstawiaja szopke i student po takim liceum
              mało wie"
              • Gość: agata Nie wiesz, a piszesz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 17:26
                >Pozatym kiedyś rozmawiałem z nauczycielka z jednego z krk elitarnych liceow i
                powiedziała mi tyle< Spotkanie z nauczycielką takiej szkoły musiało być dla
                ciebie wielkim i rzadkim przeżyciem;-)
                > minusy: -wywalisz duzo kasy<
                Czesne w Oxfordzie to trochę więcej niż 1000 funtów(7000zł)rocznie.Akademik z
                utrzymaniem - podobnie.W Szkocji czesnego nie ma wcale.Za to prawie każdy Polak
                jest z punktu widzenia brytyjskich standardów(granica 130tys.zł rocznie)jest
                biedny i z automatu dostaje 1000 funtów zapomogi socjalnej rocznie, a wybitni -
                jeszcze stypendium 3-5tys.rocznie.
                Co do poziomu - wg.światowych rankingów Oxford i Cambridge są w pierwszej
                dziesiątce światowego rankingu uczelni.W tym rankingu w pierwszej pięćsetce
                jest sporo brytyjskich uczelni,a z polskich tylko UW i UJ w czwartej setce.
                Owszem informatyka na UW(i tylko tam!) jest na światowym poziomie!!!Pewnie
                takich specjalności jeszcze parę w Polsce jest, ale niewiele...

                • Gość: C4 Re: Nie wiesz, a piszesz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 00:25
                  Droga agatkonie wiem dlaczego taki temat szczeliłaś po pierwsze to babka z tego
                  liceum ma taki domek na wypady weekendowe 4 domy odemnie wiec nie byłem bardzo
                  zafascynowany.
                  A pozatym nie wiem dlaczego topic, nie wiesz to nie pisz. Przepraszam bardzo czy
                  ja cos napisałem zle:
                  - w tych słowach:"
                  " ostatnie wakacje spędzilem trzy tygodnie w oxfordzie i w towarzystwie 90%
                  osob, które ze mna leciały do oxfordu czułem sie bardzo dziwnie.Moji rodzice nie
                  sa prawnikami oraz nie maja firm wiec moze dlatego czulem sie tak dziwnie.
                  Wiekszość osob to synowie i corki prawnikow czy bogatych przedsiebiorcow jednak
                  nie ma sie co dziwic wyjazd na taki kurs kosztuje z 9tys zł . Wiekszosc osob nie
                  przypadła mi do gustu bo co moze robic 18 latek z 25 dzieciakami z 1,2 klas
                  gimnazjum czy nawet z 5 klasy szkol podstawowej. 10% z wszystkich wyjezdzajacych
                  było w miare normalnych , część z nich była moze bogata ale nie pokazywali tego
                  jak reszta , sami mowili ze nie wiaża przyszłości z studiami w oxfordzie bo
                  wszystko rozbija sie o $$, JEdnynie kilkorgo gimnazjalistów wypowiadało sie ze
                  wybiera sie na oxford czy cambridge jednak byli mlodzi i zdania ich moga sie
                  zmienic. Aby studiować za granica trzeba miec albo duzo $$ albo faktycznie
                  wygrac miendzynarodowa olimpiade czy miec rodzine za granica.
                  Jednak czy warto:
                  plusy:
                  -poznasz mnustwo znajomych
                  -napewno pewniejsza przyszlość malym nakladem wysiłku
                  -po 5 latach zagranica twoj jezyk angielski czy niemiecki bedzie stał na bardzo
                  "
                  wydaje mi sie ze napisałem wszystko dobrze sa to moje wrazenia z pobytu w Angli
                  i opis moich współkursantów.
                  idziemy dalej:
                  "wysokim poziomie
                  minusy:
                  -wywalisz duzo kasy
                  -I tu chyba ostatni minus ale najważniejszy:
                  Podczas mojej wizyty w angli poznalem studenta informatyki byl na drugim roku i
                  musze wam powiedziec ze system kształcenia wcale nie odbiegał od naszego , mam
                  znajomych na studiach informatycznych w Polsce wiec wiem co przerabiaja, i tu
                  było dla mnie wielkie zaskoczenie. Ludzie którzy tam studiuja informatyke aby
                  byc dobrzy w swoim zawodzie to musza byc cholernie zdolni(i uczyc na własna
                  reke), bo materiał który przedstawiaja im na studiach był bardzo marny,
                  widziałem ksiazki tego studenta i według mnie to sa z 3 lata do tyłu w stosunku
                  do informatyki na polskim uniwerku. Nie wiem moje twierdzenie wywnioskowałem na
                  jednym studencie moze nie jest to do konca prawda, no ale wkoncu gosc studiowal
                  na oxfordzie. "
                  Tutaj sie chyba z wszystkim zgadzasz bo jak wiesz lub nie to moze i oxford jest
                  w pierszej 4 czy tam któryś ale jako ogolem uniwersytet. Ja tutaj jednak
                  przytoczyłem sytuacje jaka jest z informatyki nie z innych przedmiotów, nie
                  wysłnuwałem wniosków które miałem napisac ( miałem na pisac: ze skoro infa stoji
                  cieko to wcale inne przedmioty nie musza błyszczeć ale sie powstrzymałem i moze
                  temu ta czesc wypowiedzi jest troche nielogiczna), jak pewnie wiesz to 7 polaków
                  z UW zakwalifikowało sie np do pierwszej dziesiatki najlepszych programistów
                  swiata ( informatyka)w tym 2 napewno stało na podium reszty nie pamietam dokładnie.
                  no i ostatnie moje słowa:
                  "Pozatym kiedyś rozmawiałem z nauczycielka z jednego z krk elitarnych liceow i
                  powiedziała mi tyle:"To ze liceum jest elitarne wcale nie znaczy, że nie posiada
                  złych nauczycieli, którzy też czasem odstawiaja szopke i uczen po takim liceum
                  mało wie""
                  W kazdej szkole sa dobrzy i zli nauczyciele nie ma szkół w których sa sami
                  najwybitniejsi profesorowie.
                  Wiec nie wiem czemu dałas taki temat swojej wypowiedzi.
                  • Gość: agata Przeczytaj swoje posty i zobacz czy ten słowotok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 13:14
                    daje się czytać;-)
              • Gość: p@sztet Re: Duża część tej klasy nie była z W-wy, ani nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 01:12
                Co do tych studiów informatycznych. Jestem gotów uwierzyć na słowo (i tak
                pewnie jest). No właśnie, dlaczego Polscy fachowcy są tak poważani na zachodzie?
                W Polsce studia wymagają naprawdę ruszenia umysłem, bo po co komuś różniczki,
                analiza matematyczna i inne pierdoły, przecież taki student prawdopodobnie poza
                studiami nigdy nie spotka się z takimi rzeczami. Jak się okzauje jest to
                przydatne bo kształtuje kreatywność człowieka, logiczne myślenie itd. Nie
                możemy mieć wiedzy taką jak na zachodzie, bo nikt by nas nie chciał zatrudnić,
                musimy być lepsi, a jeśli nas zatrudniają to znaczy że jesteśmy lepsi.

                Może niektórzy wiedzą, inni może nie, że na "zachodzie" w firmach,
                insytuacjach, generalnie w pracy, pracownik postępuje zgodnie z procedurą czyli
                np. pani na stanowisku x zajmuje się obsługą programu word i dukowaniem czegoś
                tam i nie robi nic poza tym! Polacy właśnie tym się różnią;)
                Trochę z życia, kuzynka pracowała w Irlandii na stanowisku księgowej, poprosiła
                jednego z informatyków, aby zrobił "coś tam w exelu" bo nie ma czasu, na co on
                jej odpowiedział "że on nie jest od tego i się na tym nie zna";)ostatecznie
                zrobił , ale zajęło mu to stanowczo za dużo czasu jak na informatka;)
    • Gość: ;-) No! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 23:24
    • Gość: ;-) No tak!;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 17:19
    • Gość: p@sztet Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 00:56
      hm, ciekawy artykuł i dyskusja, szkoda, że dopiero teraz zauwżyłem. Co do tych
      studiów za granicą, ekonmii państw europejskich bla bla bla itd. Powiem jedno,
      NIWMOŻLIWE jest, aby ktoś w wieku 19 lat interesował się takimi rzeczami!!! Są
      dwa wyjścia, albo ktoś taki to geniusz (czyli jakieś 5%-10% wyjeżdżających)
      albo jest nienormalny (jedno nie wyklucza drugiego;)! Reszta to wykreowani
      przez włanych rodziców (nadzianych)dzieci, które nawet są zdolne albo nawet i
      bardzo, ale nie są nieomylne (a tak im się wydaje i rodzicom również). "Pchani"
      do przodu przez mamy/taty z pewnością mają większe szanse rozwoju, ot cały
      sukces.
      Co zaś do zainteresowań, znam niewiele osób, ktore naprawdę juz teraz wiedzą co
      chciałyby robić..., niektórzy kończą studia i pracują 10 lat i dopiero wtedy
      okazuje się, że popełnili pomyłkę, ale dla pieniędzy jak widać mona interesowac
      sie ekonomią państw bla bla w wieku 19 lat.
      Ale niech "najlepsi" wyjeżdżają, będzie więcej miejsca do popisu dla mnie, bo
      ja nie zamierzam się nigdzie ruszać;)
      • Gość: agata To mówi wszystko o tobie i twoich kolegach, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 11:27
        tylko o nich;-)
        >Powiem jedno, NIWMOŻLIWE jest, aby ktoś w wieku 19 lat interesował się takimi
        rzeczami!!!<
        • Gość: k Re: To mówi wszystko o tobie i twoich kolegach, a IP: *.acn.waw.pl 16.08.05, 15:39
          eee, tam, ja mam kase a nie wyjezdzam za granice bo tak naprawde na takim
          oksfordzie tez tylko kilka wydzialow jest dobrych a nie CALY uniwersytet.
          zreszta w ogole nie uwazam zeby byly az tak lepsze niz polskie szkoly(mimo
          lepszego sprzetu,bibliotek,noblistow itd.): studenci po polskich LO wynoszą o
          wiele wiele większą wiedzę. ja pojade pewnieze 2 razy gdzies na rok
          postudiowac, ale wole skonczyc studia w polsce, gdzie jest ok i tez jest sporo
          mozliwosci jak sie czlowiek zakreci.
    • Gość: No Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 09:53
      Tak jest!
    • Gość: :-)))))))))))))))) Tak jest!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 09:54
    • Gość: ewa Re: Wszyscy jesteście przeciętniakami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 10:55
      bzdura. jestem tegoroczną absolwentką kopernika. i cała ta dyskusja wydaje mi
      się o tyle śmieszna, że z naszej strony wygląda to wszystko zupełnie inaczej.

      po pierwsze to żaden wyczyn dostać się na studia na uczelnię zagraniczną. mówię
      to zupełnie szczerze: jeśli ktos zna język i koniecznie chce studiować za
      granica to po prostu jedzie i studiuje. ci, których stać na opłacenie czesnego
      robią to bez najmniejszego wysiłku, ci mniej zamożni łączą pracę ze studiami.
      każdy może, o ile chce.

      mówi się, że państwo chce zatrzymać nas- młodych zdolnych i ambitnych- kolejne
      nieporozumienie. uczniowie kopernika zdawali maturę międzynarodową /klasa ib/
      lub dwujęzyczną /pozostali uczniowie/. państwo narzuciło nam tego twora o
      którym niektóre uczelnie po prostu zapomniały. uczelnie zagraniczne lepiej nam
      honorują naszą maturę niż uczelnie polskie /przede wszystkim chodzi mi tu o
      uniwersytet warszawski ze swoim śmiesznym przelicznikiem, który wielu osobom
      zablokował możliwość dostania się na kierunki, gdzie wymagano język na poziomie
      rozszerzonym/.

      z kopernika zawsze wiele osób udawało się na zagraniczne uczelnie. wyjeżdżają
      ci, którzy sa na prawdę świetni i jadą na najlepsze uniwersytety świata, ci,
      którzy koniecznie chcą studiować za granicą i ci, którym łatwiej jest się
      dostać na zagraniczną, niż na polską uczelnię.

      ale przyznam, że tego typu artykuły sycą naszą próżność ;)
Pełna wersja