sparowani maturzyści

11.09.05, 20:56
Jak udaje Wam się łączyć przyjemności czyli randki z obowiązkami czyli
kuciem? Pytam, bo u mnie z tym ciężko...
    • kolepka Re: sparowani maturzyści 11.09.05, 20:59
      jakos sie daje... tak sie ulozylo, ze chlopak z tej samej klasy, wiec wszystkie
      urywane godzinki spedzamy razem, mieszkamy niedaleko szkoly wiec po szkole
      jakos uda sie wygospodarowac 2h... Nie mozna zyc tylko nauka... Zreszta od
      czego sa weekandy, wspolne pasje...itd:)
      • catherine24 Re: sparowani maturzyści 11.09.05, 21:32
        To my z chłopakiem mamy chyba pecha. Różne szkoły, sąsiednie miasta (!!) a
        wspólne pasje... są ale nic w stylu "dwa razy w tygodniu chodzimy na spotkania
        Kółka Miłośników". A może tak byłoby lepiej. No ale kocham go ;-)
        • Gość: Velika Re: sparowani maturzyści IP: 80.51.235.* 12.09.05, 16:46
          Też miałam to szczęście że chłopak w tej samej klasie:] Widywaliśmy się
          codziennie (mieszkamy blisko siebie), chociaż na miesiąc przed maturą spotkania
          znacznie się ograniczyły. Posiadanie chłopaka nie przeszkodziło mi w zdaniu
          matury i dostaniu się na studia:] W dodatku idziemy na tą samą uczelnię i
          kierunek :]
          • Gość: ,. Re: sparowani maturzyści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 16:54
            znam takich a sukcesu przez to nie osiągneli
    • nektarniczka Re: sparowani maturzyści 13.09.05, 08:40
      U mnie było tak - chłopak z innej szkoły, w zasadzie zero wspólnych pasji, a
      zakochałam się pół roku przed maturą :) ale na parę tygodni przed musiały nam
      wystarczyć spotkania w weekendy i wspólne spacery, które trwały może z godzinkę
      albo dwie, ale za to codziennie. To działa, bo oboje zdaliśmy no i nadal
      jesteśmy razem. Pozdrowionka!
Pełna wersja