chinka_czikulinka
06.05.06, 10:49
We wstępie zaznaczam, że nie usprawiedliwiam osób ściągających na maturze a
wręcz przeciwnie, uwazam, że jest to na to zbyt poważny egzamin.
Aczkolwiek nie zmienia to faktu, że niesprawiedliwością jest to, iż część
szkół poinformowała uczniów o kilku grupach na maturze z angielskigo, podczas
gdy pozostali nie mieli o tym pojęcia.
Trudno nie zauwazyć karty odpowiedzi u osoby siedzącej naprzeciw nas, i nic w
tym dziwnego, że widząc, iż sasiad (w najgorszym przypadku b.dobry z
angielskiego) ma wszystko inaczej, wiele osób zaczęło "schizować" (dodajmy do
tego jeszcze stres!).
Dlatego uczniowie powinni byli zostac o tym poinformowani tuż przed
rozpoczęciem egzaminu, dzięki czemu matura naprawde stanowiłaby dowód tego, co
umiemy, a nie tego, ze przerażeni i zestresowani w ostatniej chwili
zmienilismy odpowiedzi.
na koniec, uprzedzając wszelkie słowa krytyki dodam, że jako osoba siedząca w
pierwszej ławce, dokładnie naprzeciw jednej z pań z komisji, nie miałam
mozliwości zobaczenia wyników sąsiada. Choć niewykluczam, ze gdybym trafiła na
inne miejsce i zobaczyła, ze moje wyniki sa zupełnie inne, tez jak wielu z
tegorocznych maturzystów mocno bym sie zestresowała, tym bardziej, że bardzo
denewrowałam się przed tą matura.