Dylematy rodzica i ucznia

23.05.06, 13:41
Szanowni koledzy i koleżanki rodzice, a także uczniowie i studenci czytający
to forum!

Chciałbym rozpocząć dyskusję na nurtujący mnie i mojego syna od jakiegoś
czasu, temat. Mam nadzieję, że spotka się on z pozytywnym odzewem na forum i
będziemy mieli szansę podzielić się wspólnie ciekawymi opiniami.

Otóż mój syn w przyszłym roku pisze maturę no i oczywiście będzie wybierał
kierunek studiów. Nie chcemy niczego mu narzucać, ale naszym i jego problemem
(myślę że wielu uczniów i ich rodziców także) jest to, że po prostu jeszcze
NIE WIE co chce robić w przyszłości. Z każdej strony jest bombardowany
rankingami, opiniami, itd. odnośnie „popularnych” kierunków studiów / zawodów
i jak wielu jego rówieśników, próbuje się w tym wszystkim odnaleźć. My
natomiast zdajemy sobie sprawę z tego, że młody człowiek, pomimo, że
samodzielny, indywidualny i ukształtowany bardzo odpowiedzialnie względem
swojego życia, nie jest w stanie w tej chwili w sposób jednomyślny podjąć
decyzji co do tego co będzie sprawiało mu przyjemność i zadowolenie w
przyszłym życiu zawodowym. Staramy się o tym wspólnie rozmawiać, pogłębiać
naszą wiedzę na temat różnych zawodów, poszukiwać zawodowego przełożenia
pasji, które syn posiada, itd. My z żoną, oboje jesteśmy jednak pracownikami
naukowymi, lekarzami i nie wiemy wiele np. o świecie nowoczesnego biznesu,
tych wszystkich nowych specjalizacjach, itd. I wiemy, że nie zawsze jesteśmy
w stanie odpowiedzieć na jego pytania i pomóc.

Natomiast przez kilka lat mieszkaliśmy i pracowaliśmy w USA. Tam funkcjonuje
ciekawa instytucja – tzw. „counseling” zawodowy, kierowany do uczniów High
Schools (nasze szkoły średnie) i studentów. Osoby – specjaliści zajmujący się
taką tematyką prowadzą osobiste rozmowy z uczniami, warsztaty mające na celu
zapoznanie ich z rynkiem pracy zanim na niego wejdą, warsztaty dla rodziców
nt. właśnie pomocy dzieciom w takich wyborach, rozwijaniu ich pasji i
zainteresowań, czy właśnie także uświadamiające o zawodach, firmach, czy
funkcjonowaniu rynku pracy w ogóle…

U nas w Polsce czegoś takiego nie ma. Dzieciaki są pozostawione same sobie,
zakuwają na potęgę potworne ilości materiału z przedmiotów, których w ogóle
nie czują i w których nigdy nie będą się specjalizować, itd. A gdy dochodzi
do momentu gdy muszą wraz z rodzicami podejmować decyzje o dalszej drodze
rozwoju zawodowego, to pojawiają się problemy, o których istnieniu wcześniej
nie zdawali sobie w ogóle sprawy… A przecież ten moment decyduje w ogromnym
stopniu o przyszłości naszych dzieci!!! Jest jednym z najważniejszych w
życiu.

Czy wasze dzieci korzystają z jakiejś zewnętrznej pomocy w tych kwestiach?
Chodzą do psychologów? Rozmawiają z Waszymi znajomymi, specjalistami różnych
zawodów, aby czegoś się o nich dowiedzieć? Jak sobie w ogóle z tym wspólnie
radzicie? Może jacyś rodzice, którzy przez to przeszli mają dla nas dobre
rady? A może Wy - sami uczniowie i studenci powiecie kilka słów jak wygląda
to w waszym odbiorze? Jakie są wasze bolączki? Z kim chcielibyście mieć
możliwość porozmawiać o takich wyborach? Myślicie o tym co, gdzie i u kogo
będziecie robić w przyszłości? Jak się do tego zabieracie? Jak podoba Wam się
rozwiązanie amerykańskie, o którym wspominam wcześniej - czyż nie przydałoby
się tutaj?

:) Przepraszam za taki długi post, ale naprawdę liczę na pomoc i żywa
dyskusję,
Pozdrawiam
Piotr
    • Gość: Nie zgodze sie Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.06, 13:54
      Syn ma juz 18(2 LO), jest dorosly i sam powinien podjac decyzje odnosnie tego
      co chce robic w przyszlosci. Nie widze powodu dla ktorego mialaby funkcjonowac
      taka instytucja. Czy takie trudne jest stwierdzenie tego co go interesuje? Mnie
      sie wydaje to bardzo proste... Lubi przedmioty scisle to niech idzie na jakas
      dobra politechnike(jezeli lubi programowanie to najlepiej na infe, przyszlosc
      pewna). Jezeli biologie, chemie to medycyna badz farmacja... Natomiast jezeli
      jest humanista no to juz gorzej, bo tych w Polsce mamy juz za duzo, ale zawsze
      mozna isc na prawo na jakas renomowana uczelnie. To tyle naprawde wydaje mi sie
      to bardzo latwe, szczegolnie, ze juz w LO wybieral profil....
      • Gość: ? Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.06, 14:30
        To Pani syn na co sie wybiera?
      • Gość: dzidzia profile w liceum nic nie warte IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 10.06.06, 21:36
        przepraszam ze tak w na pocztaku chodzilam do klasy o profilu prawniczym (
        łacine umiem , historia wiedzia o społeczeństwie ) przez 3lata nastawiali nas
        na to ze dostaniemy sie na prawo lub tudzież na administracje. napislam mature
        z WOSu histori angielskiego, i zrozumialam ze nie chce byc w gruopie
        parudziesieciu tysiecy prawnikow poszukujacych pracy wiec wybrlam zarzadzanie i
        marketing i moje wszytko co sie ucyzlam w szkole mowiac krotko nie przydalo sie
        mam teraz mikroekonomie, informatyke, matematyke co w liceum jako ze bylismy
        wszytcy "humaniscie" nie przykladano do przedmiotow scislych zadnej uwagi lub
        bardzo nikla i co teraz siedzie 2 razy wiecej niz ludzie po klasach
        matematycznych. ale nie zaluje sama podjelam ta decyzje gdzie chce studiowac co
        robic w jakim miescie ... wiem ze jak bedzie cos nie tak czy bede chcial
        zrezygnowac to rodzice beda mnie wspierac ale uwazam ze syn powinien sam podjac
        decyzje nie mozna zmuszac do niiczego mlodego człowieka
    • Gość: nighthrill Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.elsat.net.pl 23.05.06, 14:03
      Witam , i pokrótce przedstawię swoją historię, aby pokazać, jak wielu
      zawirowaniom podlegają ludzkie losy związane z edukacją:)
      Zdałam maturę (starą) w roku 1999. Rodzice, ludzie wykształceni ( mama filolog,
      ojciec fizyk) nie narzucali mi wyboru kierunku ani miasta, do którego miałam
      pojechać na studia.
      Wybrałam zdawanie na dwa kierunki - antropologię kultury i filologię czeską.
      Nie myślałam o pieniądzach, przyszłości finansowej. Chciałam wyłącznie rozwijać
      swoje zainteresowania, więc nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby iść na
      popularną wśród koleżanek ekonomię czy prawo.
      Dostałam się na oba kierunki, wybrałam antropologię na UJ. Po trzecim roku
      podjęłam tzw. specjalne studia dziennikarskie (dwuletnie). Edukację zakończyłam
      w 2004 r.
      Obecnie pracuję jako nauczycielka angielskiego. Mam szczęście, że świetnie znam
      dwa języki obce, mogę więc pracować w szkole i żyć z tłumaczeń. Nie ma szans na
      znalezienie pracy jako antropolog ( specjalność : muzealnik), próbowałam w
      muzeach i placówkach kulturalnych całego województwa. Dziennikarstwo natomiast
      to zawód specyficzny, w którym trudno się przebić i zyskać renomę. Mimo
      doświadczenia chciano mnie przyjmować tylko na staże za grosze.
      Chleb daje mi więc coś, czego de facto nie studiowałam i nie brałam pod uwagę.
      Szkoda mi, że nie pracuję w zawodzie wyuczonym, ale nauczanie uwielbiam.
      Uczę maturzystów i częśto pytam ich o plany na przyszłość. Padają najczęściej
      nazwy kierunków takich jak w czasach mojej matury - prawo, ekonomia,
      psychologia, marketing. Mam wrażenie, że to nie zainteresownia (których
      tedzieci niestety często nie mają), a moda, wpływ rankingów i rodziców.
      Moja rada : nie wpływać na decyzję dziecka. Podsuwać informatory, rozmawiać,
      tak jak do tej pory. Niech wybierze sam, to, co go najbardziej interesuje. Kto
      wie, może zrobi błąd - ale na własną rękę.
      I tak obecnie nie można przewidzieć, z czego za pięć lat będzie żył.
      Pozdrawiam:)
    • rodzicucznia Re: Dylematy rodzica i ucznia 23.05.06, 14:12
      Dzięki za pierwsze odpowiedzi. Widzicie - już 2 opinie :)
      Temat wcale nie taki łatwy jak pokazuje przykład koleżanki... Gratuluję jednak
      wspaniałego ogarnięcia się w życiu :) Tak trzymać!
      • Gość: kotlesiówa Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.06, 14:25
        ja może powiem coś patrząc z perspektywy ucznia:czułabym się troche głupio
        gdyby ktos mi mówił jakie są moje zainteresowania,umiejętności i gdzie się
        najlepiej nadaję.wydaje mi się ,że to chyba powinien juz wiedziec każdy 18-
        letni młody człowiek....
        • Gość: JEdnak... Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.06, 15:00
          Jednak najwiekszym problemem wedlug mnie jest sytuacja w ktorej uczen naprawde
          zainteresowany danym przedmiotem, nie dostaje sie na uczelnie dlatego, ze zle
          napisal mature, ktora nie jest do konca obiektywna. Zreszta wynik 1 egzaminu ma
          decydowac o calej przyszlosci? To jest dopiero tragedia, gdy uczniowi podwinie
          sie noga na maturze( a zawsze tak moze byc, nawet u najlepszych, znam kilka
          takich przypadkow, stres robi swoje). Jeszcze odnosnie tematu, prosze napisac
          co jest mocna strona syna(albo co lubi robic) to pomoge wybrac dobry kierunek...
          • Gość: nighthrill Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.elsat.net.pl 23.05.06, 15:26
            Z tych właśnie powodów jestem zdania, że na wyższe uczelnie powinny być
            egzaminy wstępne...Sprawdzały one często zupełnie inną wiedzę, niż ta
            sprawdzana obecnie z przedmiotów podstawowych. Ja miałam np. test wiedzy o
            kulturze i test umiejętności studiowania, a na filologię rozmowę na temat
            wiedzy o wybranym kraju i języku ( oprócz tego oczywiście polski i angielski,
            pisemnie i ustnie). Dawało to szansę dostania się na wymarzone studia nawet
            osobom, które maturę zdały przeciętnie czy słabo. A teraz? Procenty,
            obliczanie, oczekiwanie, dwa miesiące bezczynności...i może się okazać, że nie
            wszyscy dostaną się tam, gdzie by chcieli, choć mogą się nadawać.
          • Gość: -:) Doradzi Pani? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.06, 17:23
            Mnie interesuja zagadnienia zwiazane z wiedza o spoleczenstwie. Co moge wybrac? Ale od razu mowie, ze nie socjologia i politologia, bo nie ma po tym pracy.
            Duzo osob doradza mi ekonomie, ale ja czuje, ze powinienem isc na administracje i juz nie wiem co wybrac:/ Moze Pani pomoze?
            • Gość: nighthrill Re: Doradzi Pani? IP: *.elsat.net.pl 23.05.06, 19:51
              Jeśli to było do mnie to odpowiadam:) Nie wiadomo, jak rynek pracy będzie
              wyglądał za pięć czy więcej lat, gdy skończysz studia, dlatego nie kierowałabym
              się tak jednoznacznymi sądami jak "Nie będzie po tym pracy". Jeśli politologia
              czy socjologia cię interesuje, to jak najbardziej próbuj. To naprawdę ciekawe
              studia. Aczkolwiek mój facet jest socjologiem i pracuje w wypożyczalni video:)
              Różnie się toczą ludzkie losy.
              Jeśli to musi być coś bardziej "trendy", to polecam stosunki międzynarodowe.
              Kierunek prestiżowy, praca zawsze się znajdzie, studia dość ciekawe, wymagające
              intelektualnie. Natomiast administracja, co wiem z opinii studiujących ją
              znajomych, jest naprawdę nudna i odtwórcza, praca po niej też nie do końca
              pewna.
              Może jestem idealistką, ale ja w wieku 18 lat nie myślałam o przyszłej pracy:)
              Rób to, co lubisz, ucz się języków, podróżuj, choćby autostopem z plecakiem.
              Studia to fajny czas, szkoda go na jakieś nudziarstwo. Obietnica pracy NIE MOŻE
              być jedynym wyznacznikiem. Nie tylko karierę kształtujesz poprzez studia -
              przede wszystkim siebie.
              • Gość: -:) Re: Doradzi Pani? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.06, 20:20
                Przegladnalem program toku studiow administracji i wydaje mi sie, ze ciekawie
                sie zapowiada. Moze az tak zle z praca po administracji nie bedzie. Zawsze
                mozna pozniej zrobic jakas podyplomowke. Jak Pani sadzi?
                • Gość: nighthrill Re: Doradzi Pani? IP: *.elsat.net.pl 23.05.06, 21:33
                  Jeśli program wydaje się ciekawy, to jak najbardziej. A na podyplomowe możńa
                  wybrać coś dotyczącego już węższej specjalizacji, lub przeciwnie-
                  zainteresowań, czyli zrobić coś tylko dla siebie.
                  Nadal jednak podtrzymuję swoją opinię, że ciekawsze są studia o
                  kulturze/człowieku/społeczeństwie, niż o przepisach i kodeksach. Ale co kto
                  lubi:)
    • Gość: marta Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.iscnet.pl 23.05.06, 17:02
      Uczę w szkole średniej i co roku dyrektor wysyła do organu prowadzącego wniosek
      o zatrudnienie w szkole pedagoga (nawet na ćwieć etatu) i co roku spotyka się z
      odmową, ponieważ nie ma na to środków. W takiej sytuacji, skoro szkolnictwa nie
      stać na pedagoga, który pomagałby rozwiązywac wiele bieżących problemów, to co
      dopiero mówić o powołaniu całej instytucji, zajmującej się takim doradztwem.
    • Gość: ako Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.06, 17:38
      ja jestem studentka medycyny. Moi rodzice mnie niestety do tego nie namawiali
      chociaz po podjeciu przeze mnie decyzji bardzo mnie wspierali. Sama uwazam ze
      nie ma nic zlego w tym ze rodzice wybieraja kierunek dla swojego dziecka. Dla
      mnie odpowiedz na pytanie co powinien studiowac Panstwa syn jest oczywista -
      medycyne. Mimo to opowiem jak ja doszlam do decyzji na jaki kierunek chce
      zdawac. Kiedy bylam mala i wszystkie kolezanki chcialy byc piosenkarkiami czy
      kims podobnym (ja nie mam oczywiscie nic przeciwko zawodom artystycznym ale
      wewnetrznie ich nie szanuje(moze to zle slowo - nie doceniam)) ja chcialam byc
      prawnikiem ,jak mama. Pamietam zreszta ze u nauczycieli wzbudzalo to niczym
      nieuzasadniona zlosc podejrzewam ze mi poprostu zazdroscili, a przeciez bylam
      tylka mala dziewczynka, prawda ze bardzo dobra uczennica, a jednak w tym wieku
      nie wiadomo kim kto zostanie. Jednak mama odradzila mi ten zawod (nie mam
      pojecia dlaczego, chyba dlatego ze jest tylu prawnikow). Tak wiec idac do
      liceum wybralam klase przyrodnicza bo bardziej lubilam te przedmioty(nie znosze
      rzeczy humanistycznych: szczegolnie wierszy i rozpamietywania przeszlosci(tak
      wiem krytykuje kolejne zawody ale w internecie moge sobie na to pozwolic, zeby
      napisac co mysle, mam nadzieje ze nikogo nie urazilam). W czsie wakacji przed
      liceum myslalam o tym kim chce zostac. Wymyslilam biotechnologie. Jednak szybko
      uznalam ze to niezbyt ciekawe ani ambitne(znowu przepraszam).I tak wymyslilam
      medycyne. za pewne wpadlabym na to wczesniej ale nie majac w otoczeniu lekarza
      po prostu mi to nie wpadlo do glowy.
      Napewno napiszecie ze nie wybralam tego co lubie, ze nalezy wybrac cos co
      sprawia przyjemnosc itp. Otoz mylicie sie. ja uwielbiam te studia. Poczucie ze
      bede robic cos co nie kazdy bezie mogl robic jest cudowne. Studia sa
      interesujace i konkretne. Zamierzam byc dobra w tym co bede robic i dlatego byc
      szczesliwa.
      Uwazam tez ze przy wyborze wazne sa takie rzeczy jak inne plany na przyszlosc.
      Np. jesli kobieta chce zalozyc rodzine i miec duzo dzieci (jestem szczesliwa
      jedynaczka) to moze myslec o zawodzie nauczycielki - dobrze platna, malo
      roboty, a i dzieckiem sie w szkole odpowiednio zajma - jednak nie jest to zawod
      dla ambitniejszych. Plec jest wazna - Panstwa syn jesli zalozy rodzine bedzie w
      tej "wygodniejszej" sytuacj i moze wybrac bardziej czasochlonny zawod.
      Podsumowywujac wg. mnie istnieje tylko jeden dobry wybor - medycyna.
      Przepraszam ze wszelkie bledy w tekscie- nigdy nie patrze co pisze
      Przepraszam ogromna ilosc osob ktora urazilam, poprostu napisalam co mysle bez
      najmniejszych oporow
      Wiem ze odpowiedzi beda nieprzyjemne ale prosilabym o nieuzywanie wulgaryzmow.
      Wiem ze inni maja inne zdanie na wiele tematów. Jako osoba tolerancyjna
      (naprawde) przyjmuje to do wiadomosci, ale nie rozumiem.
      Tak, powinny byc egzaminy wstepne.
      • Gość: deren Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: 194.117.241.* 23.05.06, 17:51
        Z twojego postu jednoznacznie wynika, ze zbyt ambicjonalnie do wszystkiego
        podchodzisz, co więcej, wydaje mi się, że o wyborze twoich studiów zadecydował
        ich prestiz i uznanie otoczenia. Pamietaj jednak, że realizowac sie mozna w
        każdym zawodzie-niewazne czy jest to nauczyciel, prawnik, piosenkarka czy
        lekarz. Jesteś po prostu kolejnym przykładem studenta medycyny, który pozjadał
        wszystkie rozumy. Odniosłem tez wrażenie, że segregujesz ludzi pod względem ich
        wykształcenia czy wykonywanego zawodu i faworyzujesz tych, którzy cieszą sie
        (wątpliwym) prestiżem społecznym. Natomiast podobnie jak ty uważam, że studia
        powinny byc konkretne(uczyć konkretnego zawodu), bo przecież nie studiuje sie
        tylko dla samego wykształcenia.
        • Gość: ako Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.06, 22:52
          mam prawo segregowac ludzi wg. jakiego kolwiek kryterium nawet koloru oczu.
          chociaz w rzeczywistosci nikomu tego nie okazuje. przychodza jednak takie
          chwile kiedy czlowiek musi wyrzucic z siebie co tak naprawde mysli.
          zawod powinien byc konkretny i dawac mozliwosc utrzymania sie w kazdej sytuacj
          np.lekarz, piekarz, rolnik itp.
      • Gość: kotlesiówa Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.06, 18:05
        "Otoz mylicie sie. ja uwielbiam te studia. Poczucie ze
        bede robic cos co nie kazdy bezie mogl robic jest cudowne"
        ten kawałek jest najlepszy...no comments
        • Gość: kz Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.roggenkamp.local / *.dip0.t-ipconnect.de 23.05.06, 18:39
          droga studentko medycyny!

          jesli biotechnologie uznajesz za malo ambitna, to...Widac, ze czesto ambicja
          nie idzie w parze z inteligencja niestety..Mam nadzieje, ze doprawdy nie bylam
          zbyt brutalna ani wulgarna i nie urazilam twego czulego ambitnego serduszka..
          • Gość: ako Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.06, 22:53
            nie, dlaczego?
        • Gość: ako Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.06, 22:53
          ?
      • Gość: p Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.06, 19:19
        Przestraszyłam się, czytając tę wypowiedź. Po pierwsze dlatego że bije z niej
        bezkrytyczna wiara w to, że wszystko co robisz, robisz dobrze, że wszystko,
        czego się dotkniesz, zamienia się w złoto. A w zawodzie, który chcesz po swoich
        studiach wykonywać takie przeświadczenie jest bardzo niebezpieczne. Żeby byc
        dobrym lekarzem (którym tak bardzo chcesz być "Zamierzam byc dobra w tym co bede
        robic i dlatego byc szczesliwa.") trzeba byc przede wszystkim pokornym. Nie
        wiem, na którym roku tych studiów jesteś ale mam nadzieję, że przed ich końcem
        jeszcze się zorientujesz, że nie jesteś Bogiem, który o wszystkim decyduje, ale
        po prostu człowiekiem, kóry ma prawo do pomyłki i potrafi się do tego przyznać.
        Druga rzecz. Nie mam pojęcia dlaczego tak bezkrytycznie oceniasz studia medyczne
        jako jedyne właściwe spośród wszystkich. Sama studiuję medycynę i oczywiście
        uważam, że dla mnie był to światny wybór. Ale to był wybór DLA MNIE. Dokonałam
        go sama, świadomie, że biorę na swoje barki ogromną pracę a potem ogromną
        odpowiedzialność za drugiego człwowieka. Nie każdy ma takie predyspozycje, nie
        każdy ma ochotę się tyle uczyc ile tutaj trzeba (chociaż to tez zależy od
        indywidualnych zdolności-jednym potrzeba mniej innym więcej czasu) a potem
        podejmować bardzo trudne decyzje za drugiego człowieka. Chyba każdy wewnętrznie
        czuje, co go na tym świecie pociąga, co go interesuje najbardziej i w tym
        kierunku powinien sie poruszać. Gdyby wszyscy nagle byli lekarzami to co by sie
        stało ze światem-jakiś absurd.
        Jeszcze na koniec kilka słów o motywacjach. Jeśli wg. Ciebie kluczem do
        szczęścia jest możlwiość robienia czegoś, co nie każdy może robić to może trzeba
        było zostać astronautą? Mniej ich na świecie niż lekarzy (czyli chyba bardziej
        prestiżowy zawód...?) I nie zrobiłabyś nikomu krzywdy.
        Pozdrawiam
      • Gość: incoming Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.06, 19:55
        I przez takich lekarzy jak ako sluzba zdrowia ma taka opinie jaka ma;/ To
        wlasnie tacy jak ona nie potrafia sie przyznac do bledu gdy np. zaszyja w
        czlowieku jakas szmate czy uspia na smierc podczas narkozy tylko uwazaja, ze
        niczemu nie zawinili i sa doskonalymi lekarzami. Chcialbym, zeby to byla
        prowokacja.
        • Gość: malwa Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.06, 20:40
          no juz spokój!studentka medycyny napisała co napisała.takie ma zdanie i koniec.
          To ja napisze o sobie.
          Jestem obecnie w 2 klasie liceum.Za rok maturka.Profil mam beznadziejny,nie
          porzyszłościowy i wogóle.Już od dawna pluję sobie w brode,że poszłam na taki
          profil.Pewnie ciekawi jesteście jaki to profilek ;-)...Otóż klasa z poszerzonym
          niemieckim i angielskim.Prócz tych 2 jezyków reszta przedmiotów jest wykładana
          po macoszemu.to bardzo smutne.Ba nawet uwazam,ze angielski mam kiepsko
          tłumaczony,już jest lepiej z niemieckim.
          I co będe zdawać?
          j.polski-poziom rozszerzony
          jęz.angielski-poziom podstawowy
          historia-rozszerzona (choć nauczyciel wmawia mi,ze nie jestem dobra z tego
          przedmiotu i że sobie nie poradzę...tra lala...a 5 ze spr dał tylko mi...)
          historia sztuki-poziom rozszerzony (przedmiot nie wykładany w liceum
          ogólnokształcacym)
          Gdzie chcę iść na studia?
          No tu już nieco gorzej z moimi planami.Na pewno będę sie starać na ASP
          konserwacje malarstwa,ale bardzo ciężko jest się tam dostać.Skad pomysł na taki
          zawód?Otóż to ...Sama tego nie wiem.Ta myśl narodziłą się jakiś rok
          temu.Uwielbiam wszelką dłubaninę i w necie znalazłam "konserwację na ASP".Był tu
          mój własny pomysł.Jednak mama bardzo mnie wspiera w podążaniu do tego
          celu(wychowuje mnie tylko mama,więc dlatego nic nie napisałam o ojcu).Dużo pracy
          mnie to kosztuje (rysowanie,malowanie,nauka historii sztuki...i tak w kółko) no
          i pochłonia znaczne finanse.
          Myślę tez o składaniu na UJ na historię,choć przypominam nie jestem w klasie z
          poszerzoną historią i wosem.Hehehe dobrze,ze mój nauczyciel od hist o tym nie wiem.
          Na pewno coś jeszcze wybiorę.Może AP w Krakowie jakiś artystyczny wydział...A
          potem znowu będę próbowac na aSP...Pozyjemy zobaczymy.
          Decyzje podejmuję sama.Profil w LO wybierałam z mamą (ja chciałam
          historyczno-geograficzny)i teraz załuję.
          Każdy jest kowalem własnego losu i uważam,ze decyzje o wyborze studiów należy
          podjąć samodzielnie.Tym bardziej,ze człowiek w wieku 19 lat wie juz w czym jest
          dobry.Jeżeli później będą pretensje to tylko mozna je mieć do siebie.
          Niech Twój syn poprzegląda sobie stronki uczelni,poczyta o danych kierunkach.A
          jak go nie oświeci to niech idzie do poradni młodzieżowej (są takie).Można tam
          za darmo zrobić testy zawodowe.Wiem,bo była u nas w klasie kobieta z tej poradni
          i zachęcała do przyjścia...W Krakowie jest na ul.Helców (albo jakaś podobna nazwa).
          pozdrawiam.
          • Gość: nighthrill Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.elsat.net.pl 23.05.06, 21:36
            Fajnie, że wybierasz studia artystyczne. Ale wyboru profilu klasy nie masz co
            żałować, dwa języki zawsze ci się przydadzą. Powodzenia:)
          • Gość: allesha Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.06, 23:46
            u mnie w szkole historia sztuki byla wykladana:) w pierwszej klasie obowiązkowo
            dla wszystkich klas, niezależnie od profilu, dla klas humanistycznych dodatkowo
            w klasie trzeciej:) gratuluje odwagi i życzę spelnienia tego marzenia:)
    • Gość: allesha Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.06, 23:50
      rownież jestem zdania, że młodzi ludzie musze podjąć absolutnie autonoomiczną
      decyzję odnoście swojej dalszej drogi życiowej, jaką bez wątpienia są studia.
      myślę zę każdy z nas jest w stanie powiedzieć sobie, co go najbardziej
      interesuje, jaki temat "czuje". ale róznego rodzaju "óśrodki porad":) także
      mają rację bytu, zwlaszcza, jesli ktoś nie może się zdecydować między dwoma
      pokrewnymi kierunkami, np. politologia i socjologia. u mnie w szkole każdy mogl
      pojsc do pani pedagog i porozmawiać sobie podnoście wyboru uczelni, rynku pracy
      itp, mogl sobie także zrobić test badający ukierunkowania. także w pobliskiej
      przychodni, gdzie jest odddzial psycholigczny, lekarze przeprowadzali takie
      testy.
      • Gość: maturzysta Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.06, 14:06
        Normalnie genialny post ten gość (znaczy ten pan) założył, ja mam właśnie
        problem z tej dziedziny otóz:
        Zdawałem matme roz szerzoną, angielski rozrzerzony, gegre rozszerzoną no i w
        sumie jestem w miarę zadowolony no i teraz nie mam pojęcia co dalej, pomóżcie
        błagam, zakładając,że się niczym nie interuję (takie założenie jest słuszne, bo
        nie umiem odpowiedzieć na pytanie czym się interesuję), pomóżcie, pisząc na
        przykład co jest przyszłościowe dzisiaj, po takiej maturce, dzięks...
        • Gość: julka Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.06, 14:19
          na pewno jak sie glebiej zastanowisz, to dojdziesz do wniosku że jednak coś Ci
          wyjątkowo lezy:) jezeli pisales matme rozszerzoną można przypuszczać, że nie
          stajesz sie agresywny w otoczeniu cyferek, jak np. ja:) może zacznij od
          wyeliminowania kierunków, na ktorych absolutnie nie chcialbyś się znalezc, a
          potem zabierz się za poszukiwanie swojej drogi:) generalnie rynek pracy mowi,
          że potrzebuje ludzi po politechnice:) a jak bedzie za 5 lat? kto to wie:)
          • Gość: maturzysta Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.06, 15:41
            No coś w tym jest, wreszcie ktoś normalny odpowiedział na mój poscik, może
            spróbuje właśnie z tym wykluczaniem kierunków, dzięki bardzo, a Ty co zdawałaś??
    • Gość: myosotis Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.06, 19:20
      Uważam że należy rozmawiać z dziećmi, proponować, ale nie narzucać jakiś
      kierunków. Piszę tak dlatego, ze u mnie w domu była taka sytuacja -moja mama
      jest lekarzem i odkąd pamiętam Tata powtarzał mi i mojej siostrze, ze któraś z
      nas pójdzie w jej ślady (Mama sie tylko pobłażliwie uśmiechała- chyba nie
      chciała, zeby jej córki sie tak męczyły )
      To "pójdzie na medycynę" kierowane było zazwyczaj w stronę mojej starszej
      siostry, gdyż ja niestety widząc krew robię się niebezpiecznie blada :).
      Zaowocowało to tym, ze siostra sie uparła -wszystko tylko nie medycyna!
      Problemem było tez to, że w sumie bnyłyśmy dobre z kazdego przedmiotu, jednak
      ona zdecydowanie w liceum zaczęła bojkotować przedmioty ścisłe. W klasie
      maturalnej wciąż nie wiedziała co chce robic i wymyśliła zdawanie na Historię,
      co nieco zburzyło spokój moich rodziców.
      Były rozmowy, krzyki siostry, ale w efekcie zgodziła sie zapisac jeszcze na
      dodoatkowe kursy angielskiego i zdawac też na anglistykę (angielskiego uczyłyśmy
      się już od 1szej klasy podstawówki). Kiedy zaczęła chodzić na ten kurs -3 razy w
      tygodniu po 3godziny (a moze więcej- już nie pamiętam) -okazało się, ze
      niezmiernie jej sie to podoba. Efektem było to że Anglistyka stała sie jej
      priorytetowym kierunkiem - na maturze zamiast historii zdawała WOS-mniej
      materiału i mogła sie lepiej przygotowywać do egzaminów wstępnych. Dostała się
      jako 13 160 przyjętych. Zalicza każdą sesję, ma stypendium z wyniki w nauce, a
      ja się tylko uśmiecham kiedy myślę jak spojrzała się na Rodziców wtedy, gdy
      padło "A moze na Anglistykę?". :)
      No cóż, a jesli chodzi o kierunki medyczne, to może dlatego, ze nikt mnie za
      bardzo nie nagabywał skierowałam swoje zainteresowania w stronę biologii i
      chemii -jak już pisałam lekarski odpadał, ale jestem obecnie zadowoloną
      studentką Farmacji.
      Trochę się rozpisałam, więc już kończę: Moim zdaniem najbardziej przyszłościowe
      sa "konkretne" kierunki. Takie po których ma sie konkretny zawód. Pozdrawiam
      • Gość: iiiii Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.06, 19:38
        ja teraz robiłam mature i sama jescze nie wiem co bym chciałą robić:/ podobała
        mi sie medycyna ale jestem nie kumata z fizyki:/ wie cmusiałąm zrezygnować:? na
        poczatku wrzesnia zdecydowałam sie na prawo ale ensiety nog ami sie powineła na
        historii i z pewnoscia sie tam nie dostane, wos nie psozedł mi źle ale pzrez
        histe nie mam szans.....a teraz codizennie przeglądam kierunki studiow i
        naprawde nie mam pojęcia co chce w zyciu robić:////
        • c00l Re: Dylematy rodzica i ucznia 24.05.06, 19:54
          Moze administracja :D
          • Gość: góra Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.06, 20:50
            dół
    • Gość: krew Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.stk-net.pl 28.05.06, 12:38
      ja tez mialam mega dylemat co wybrac.. zawsze chcialam psychologie.. i nie
      dlatego ze to modne, czy ze teraz wszysyc to studiuja. czuje ze sie do tego
      zadaje i bylo to moje wielkie zainteresowanie odkad pamietam. w rodzinie od
      zawsze mi mowili ze ze mnie bedize niezly psycholog ;) a ze ja jestem przekorna
      i nie chce robic tego co wszyscy wybralam.. filozofie :D zakochalam sie w niej
      w szkole i wiem ze to jest cos dla mnie. a jacy amdrzy ludzie sa po filzofii :D
      swaitli, z szerokimi horyzontami umysliwymi, elastyczni. w domu kasa sie nie
      rzpelewa i mam troche wyrzutow ze kokosow mzoe z tego nie bede miala jak
      rodzice tyle kasy pakuje w moja nauke.. ale w sumie kto teraz pracuje w soim
      zawoszie oprocz lekarzy i prawnikow? ;) popieram tu myslenie Pani, ktorej nika
      zapomnialam (z ten antropologii :) i namawiam do robienia czegos dla siebie a
      nie dla innych.. przyszlosc lezy tylko i wylacznie w naszych rekach a nie w
      papuerach, ktore bedizemy posaidac..
      pozdrawiam i zycze powodzenia w zyciu wszystkim maturzystom :)
      • Gość: anka Co byście wybrali? IP: *.karolin.pl 28.05.06, 14:36
        Jestem w drugiej klasie LO i nie wiem jeszcze na co iść za bardzo , tzn mam
        trzy typy :
        -psychologię
        -geografię i turystykę
        -filologię angielską (wiem ze baaardzo popularna ale inne mnie nie pociągają)

        Co jeste najlepsze? Zależy mi na tym żeby studia były 1.interesujące , 2.łatwe
        i przyjemne ;) , 3.żebym miała dużą możliwosć znalezienia pracy po studiach, 4.
        żeby ta praca była ew. dobrze płatna...

        I na co mam iść ??
        • Gość: Anka Re: Co byście wybrali? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.06, 16:00
          Niestety twoje warunki sie wzajemnie wykluczaja.
          • Gość: Teresa Re: Co byście wybrali? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.06, 18:53
            bardzo przydatny wątek. Mam dwóch synów w tym jeden rocznik 88, starszy jest
            już na drugim roku anglistyki na UW, a zaczynał w klasie mat-fiz, marzeniem
            męża /po elektronice na PW/ było, żeby studiował elektronikę wykładaną po
            angielsku na PW. Profil w liceum syn wybrał sam, dużo czasu spędzał przy
            komputerze, sam się uczył programów obłożony książkami, bardzo lubił język
            angielski, chodził na dodatkowe zajęcia od szkoły podstawowej. W drugiej klasie
            liceum zaczął mieć problemy z matematyką, w trzeciej powiedział, że studia
            politechniczne odpadają, bo nie cierpi matematyki, mąż nie był zachwycony, ale
            presji nie było. W czwartej klasie spokojnie rozmawialiśmy-co dalej.
            Wiedziałam, że syn bardzo lubi czytać, pisać i że mocną stroną jest angielski.
            Zaproponowałam anglistykę, zdał, ze studiów jest zadowolony, dorabia już sobie
            korepetycjami i chce być nauczycielem. Problem jest z drugim synem, bo naukę
            uważa za stratę czasu. Dusza artystyczna, ma sporo osiągnięć estradowych, ale
            traktuje to jako hobby. Jedyne przedmioty, które nie budzą w nim obrzydzenia to
            matematyka i chemia i te będzie zdawał na maturze, obawiam się o polski bo to
            jest dla niego kara za grzechy. Rozmawialiśmy już na temat- co dalej? On nie
            wie.Mama, wymyśl coś. Idąc taką drogą jak u starszego syna, czyli wykorzystaj w
            walce o indeks swój najmocniejszy punkt, najprawdopodobniej w grę wejdzie
            matematyka, bierzemy pod uwagę, że po pierwszym roku studiów zmieni kierunek,
            jeśli okaże się, że to nie to. Mój kierunek kształcenia wymyślił dla mnie mój
            tata, mimo, że miałam konkretne zainteresowania, nie odpowiadały one jednak
            moim rodzicom. Skutki fatalne. Dlatego nie zamierzałam dzieciom niczego
            narzucać, ale ponieważ zwracały się do mnie z tym tematem, prowadziliśmy
            wspólnie rozmowy i szukaliśmy dobrych rozwiązań. Argument zarobków, jeśli już,
            to poruszany był na końcu
            • Gość: maturzysta Re: Co byście wybrali? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.06, 22:27
              do (pani)Teresy:
              ["pani" jest w nawiasie bo tak sobie pomyślałem że może sie (pani) całkiem
              młodo czuje a słowo "pani" to tak postarza...]
              Napisała (pani) bardzo ciekawy list i gratuluje synowi filologii, to są
              przypuszczam fajne studia, a mam dośc podobny problem do (pani) drugiego syna:
              zdawałem juz maturę z matematyki i nie wiem co dalej, i w sumie to by mi się
              chemia przydała, bo jest taki ciekawy kierunek "technologia chemiczna",
              lub "inżynieria chemiczna i procesowa", tam przydają się właśnie te przedmioty
              którymi interesuje się (pani) syn, te kierunki można spotkac na politechnikach,
              są podobno przyszłościowe, pozdrawiam gorąco
      • Gość: leche Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.06, 23:45
        ale w sumie kto teraz pracuje w soim
        > zawoszie oprocz lekarzy i prawnikow? ;)


        inzynierowie ;)
    • adziunia Re: Dylematy rodzica i ucznia 28.05.06, 21:55
      Moge podac rękę "maturzyscie" :) Za rok bede zdawac mature z pol, ang , geo i
      mat pewnie wszystko rozszerzone. I tez nie wiem na co isc, bo wlasciwie niczym
      szczegolnym sie nie interesuje :P Najbardziej lubie uczyc sie jezykow, ale
      filologia to raczej nie dla mnie, nie przepadam za czytaniem ksiazek no i z
      historia tez kiepsko :( I co z tego ze mam 18 lat?? Profil klasy wybralam mat-
      geo-ang i te przedmioty zdaje na maturze, nie bede sie wychylac poza nie, bo z
      niczego innego dobra nie jestem. Chyba w koncu wybiore sie do tej poradni zeby
      zrobic testy ale szczerze mowiac nie sadze ze to mi pomoze.
      • Gość: maturzysta Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.06, 22:20
        do adziuni:
        masz i tak zdeczka lepszą sytuację bo maturke masz za rok, ja chyba w końcu
        wyląduję na politechnice albo agh ale to jest okropne jak człowiek nie wie czym
        się interesuje, a tak na prawde to decyzje juz podjął bo na maturze zdwał to co
        zdawał, pozdrowionka
        • Gość: meneva Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 11:37
          gorzej, jak człowiek wie, co go interesuje i jednocześnie zdaje sobie sprawę z
          tego, że nie moze tego studiować, bo po tym bezrobocie murowane!!! np. taka ja,
          z zamiłowania poszłabym na kulturoznastwo - filmoznastwo, cha, tylko ciekawe co
          po tym bym robiła ;) zresztą i tak już za późno, bo jezyki zdawałam podstawowe.
          • Gość: Teresa Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 12:38
            z tym murowanym bezrobociem to nigdy nie wiadomo, zawsze można dokształcić się
            podyplomowo. Moja kuzynka studiowała ogrodnictwo na SGGW, a po studiach poszła
            pracować do banku, bo akurat wtedy, kilka lat temu było duże zapotrzebowanie,
            bank sfinansował jaj studia podyplomowe, bardzo dobrze na tym wyszła, szybko
            awansowała, świetnie zarabiała. Dziś ma problem, bo banki zaczęły wchodzić w
            fuzje, chwilowo nie pracuje, ale odprawa pozwoliła Jej kupić działkę i
            wybudować dom na Mazurach. Rynek się zmienia, tak naprawdę nie wiadomo co
            będzie za parę lat. Zawaliłaś trochę sprawę z językami, bo dziś bez tego ani
            rusz, a jeśli ktoś ma konkretne zainteresowania to wydaje mi się, że
            zdecydowanie powinien iść za głosem serca
            • Gość: meneva Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 15:56
              postawiłam na biologię i chemię, chcę iść na biotechnologię, bo to również mnie
              interesuje, chociaż w tej chwili jeszcze za dużo na ten temat nie wiem, ale
              chcę się dowiedzieć :) obawiam sie, czy się dostanę... bo matura nie poszła mi
              super dobrze. Jeśli się nie uda, to zdaję na biologię albo na jakąś technologię
              chemiczną. A języków mam zamiar się uczyć nadal, po prostu nie starczyło mi
              czasu, aby zdawać je na maturze rozszerzone. Zastanawiam się również, czy nie
              złożyć na ogrodnictwo - tak rezerwowo :)

              Myślę, że często nie mamy wpływu na to, co się dzieje. Decyduje los i czasem
              właśnie tak jest najlepiej. Np. mój znajomy bardzo chciał iść na medycynę. nie
              dostał się. zupełnie PRZYPADKOWO trafił na technologię drewna - heh, zawsze się
              śmialismy z tego kierunku. teraz kończy 2 rok i jest bardzo zadowolony. praca
              po tym kierunku zawsze jest i w dodatku bardzo dobrze płatna. Chce w przyszłym
              roku zdawać na medycynę, bo jednak to marzenie w nim nie umarło ;) i pociągnąć
              dwa kierunki. jeśli ma sie dostać, to się dostanie. wiem, że da radę pociągnąć
              dwa kierunki, bo on jest bardzo inteligentny, i wszystko w locie łapie ;)
              zazdroszcze mu tego:D Pozdrawiam
      • Gość: lilka porada dla adziuni ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 12:27
        Moja kuzynka miała taką samą sytuację jak ty w zeszłym roku, długo sie
        zastanawiała i stwierdziła że pójdzie na SGH, bo tam doiera po 3cim semestrze
        sie trzeba konkretniej zdecydować. Jest bardzo zadowolona. Nie wiem skąd
        jesteś, jeżeli z Wawy to może warto o tym pomyśleć. Tyle że wtedy musiała
        jeszce niemiecki zdawać i chyba były jakies egz na uczelni. pozdrawiam
        • Gość: kalina Re: porada dla adziuni ? IP: *.kom / *.os1.kn.pl 29.05.06, 23:32
          Przez caly okres licealny bylam pewna że studiowała będę polonistykę albo
          historię. Powodem była oczywiście ogromna niechęć do przedmiotów ścisłych.
          I wielka miłość do przedmiotów humanistycznych-szczególnie do literatury.
          Po maturze a więc w okresie kiedy powinnam być już pewna swego wyboru przyszło
          ogromne zwątpienie czy to rzeczywiście dziedziny z któymi chcę związać się w
          przyszłości. I w wyniku tych przemyslen aktulanie studiuję prawo.
          To nie była decyzja specjalnie przemyslana - powiem szczerze , podejeta pod
          wplywem mysli - ciekawe czy uda mi sie dostac na te studia. Udalo. Jest dobrze.
          Nie zawsze pasjonująco, ale za to wymagajaco i stymulujaco. Takze wbrew wielu
          opiniom sa to studia bardzo rozwijajace.
          Milosc do literatury pozostala - w planie -kolejne studia, tym razem
          hobbystycznie.
    • Gość: samokrytyczna88 Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.06, 23:36
      "Już za rok matura..." - ten cytat piosenki idealnie się odnosi do mojej
      sytuacji. Za rok będę zdawać biologię, chemię i angielski na rozszerzonym
      poziomie. Cóż mnie skłoniło do takiego wyboru? Z pewnością nie nacisk rodziców.
      Profil w liceum wybrałam sama. Przyrodniczo-informatyczny. Zawsze lubiłam
      informatykę i kiedyś chciałam ją studiować, ale ponieważ nie darzę zbytnią
      sympatią matematyki, wybrałam rozszerzoną biologię. Gdy trafiłam do pierwszej
      klasy szybko zauważyłam, że biologia staje się jednym z moich ulubionych
      przedmiotów. Z chemią też nie mam większych problemów. Nadal nie wiem co będę
      studiować - wątpię czy dostanę się na medycynę, mimo, że ciężko pracuję. Może
      biotechnologia (dlatego roz. angielski - długo się uczę tego języka), może coś
      innego. Mama powtarza mi, że na pewno się na coś dostanę, ale chyba nie wierzy
      we mnie dostatecznie, wolałabym, żeby mnie bardziej wspierała... Moim marzeniem
      jest zawód lekarza, ale niestety wiem, że to marzenie jest nie do spełnienia...
      Co najwyżej mogłabym się dostać na AM Poznań, jeśli nie wprowadzą zmian, tylko
      jakoś nie chce mi się wierzyć, ze potrafię to osiągnąć.
      Apeluję to wszystkich rodziców: Wpierajcie swoje dzieci jak tylko możecie, wtedy
      one też uwierzą, że uda im się spełnić swoje marzenia. Jeśli stracą wiarę, tak
      jak ja, to nigdy nie osiągną upragnionego celu.
      • myosotis_ola Re: Dylematy rodzica i ucznia 09.06.06, 06:11
        Ja zdałam maturę w tym roku. Prawda jest taka, że w drugiej klasie LO nie byłam
        jeszcze do końca pewna jakie przedmioty będę zdawała. Zawsze myślałam (moi
        rodzice też), że będę chciała wybrać Historię i WOS. A tu jak na złość, okazało
        się że zainteresowałam się biologią ;) Na szczęście mam swój wymarzony kierunek
        studiów na UW i bardzo liczę, że się na niego dostanę. W przeciwnym wypadku,
        składam jeszcze na kilka awaryjnych, mniej obleganych kierunków (również na
        UW). Moi rodzice raczej nie starali się ingerować w moje decyzje. Przyjęli je
        do wiadomości. Mają świadomość, że nowa matura to już nie to samo co stara i że
        nie są w stanie mnie przekonać, bo nie mają do końca wiedzy o tym nowym
        systemie egzaminowania, który jest niestety straszny i niemiarodajny :/
        Co do systemu amerykańskiego, to oczywiście sprawdziłby się w przypadku osób
        niezdecydowanych i wahających się. Jednakże, proszę mi wierzyć, że mnóstwo jest
        maturzystów którzy dokładnie wiedzą co chcą studiować i co w tym celu zdawać na
        maturze. Nie myślą może do końca jeszcze o życiu zawodowym, ale na najbliższe
        6lat , mają dokładny plan :)
        Powodzenia w wyborze studiów :)
        • Gość: kasiaa Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: 217.153.162.* 09.06.06, 10:49
          Jeżeli chodzi o mnie to od wielu lat wiedziałam co chce robić. Angielski to
          było to co zawsze mnie interesowało. Anglistyka to mój wymarzony kierunek,
          jednak tak dokładnie to nie wiem co chcę robić po skończeniu studiów.
          Nauczycielem nie chę być na pewno;) W LO pojawiła się jednak druga
          pasja :zainteresowanie biologią i chemią i po 1 klasie myślałam trochę o
          medycynie, chociaż bardziej o weterynarii. Zawsze marzyłam o pracy weterynarza
          w schronisku dla zwierząt. Jednak pasja do angielskiego okazała się silniejsza,
          klasy nie zmieniłam, teraz jestem po maturze. Mam ogromną nadzieję, że uda mi
          się dostać na anglistykę, a tym samym zrealizować swoje marzenia;)
          • Gość: kaśka Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 23:40
            ech...ja nie miałam takiego problemu z wyborem kierunku...medycyna w
            Krakowie..i koniec.
            teraz jestem już po maturze i czekając na wyniki zastanawiam się nad jakimś
            innym miastem(rezerwowo)..jednak przeglądając strony innych AM czuję się jak
            Mały Książe w ogrodzie pełnym róż:)

            a moi rodzice??
            cóż, sami są lekarzami i próbowali mi wyperswadować ten kierunek(ale jakoś tak
            bez przekonania to robili), jednak widząc moje zdecydowanie uszanowali moją
            decyzję i wspierają w ciężkich chwilach.

            gdybym jednak nie wiedziała, co chcę robić w przyszłości, właśnie takiej
            postawy oczekiwałabym od najbliższych - rozmowy, wspólnego rozważania różnych
            możliwości. decyzja i tak nalezy(a przynajmniej powinna należeć)do
            zainteresowanego; to przecież jego własne życie!

            pozdrawiam gorąco wszystkich tak mądrych rodziców jak Państwo!!
      • Gość: velika Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.system.szczecin.pl 11.06.06, 08:17
        Czuję się jakbym czytała posta mojej siostry:] Jej sytuacja wygląda dokładnie
        tak jak twoja, kiedyś wszystko co związane ze szkołą było jej raczej obojętne,
        dopiero teraz w klasie biologicznej widzę że się rozwija i chyba coraz poważniej
        myśli o medycynie. pozdrawiam i życzę powodzenia za rok:]
        • Gość: Velika Re: Dylematy rodzica i ucznia IP: *.system.szczecin.pl 11.06.06, 08:19
          to było do samokrytycznej88:]
Pełna wersja