lwipyszczek
29.06.07, 15:20
Otrzymałam dziś wyniki z matury:
- polski R: 70%
- angielski R.: 76%
- WOS R.: 74%
- Historia R.: 70%
- biologia R.: 64%
No, wyniki nie są ani jakieś wyśmienite, ale złe też nie są. Ale o to się nie
martwię akurat, bo z własnej nieprzymuszonej woli składam na studia
niestacjonarne, bo tak chcę. Moją decyzję szanują tylko rodzice, bo reszta
rodziny: ciocie, wujki, koleżanki mamy,koleżanki taty mówią,że to zła decyzja,
ze się marnuję,że spokojnie bym się dostała na dzienne i w ogóle. Tylko, oni
nie rozumieją, ze ja tak chcę i myślę,że to jest o wiele lepsze rozwiązanie,
bo: << wybieram się na administrację>>
- załatwiłam sobie staż w Urzędzie Miejskim (zaczynam od pn), w ten sposób
oprócz tego, że będę zdobywać doświadczenie w teorii to i w praktyce. A po
odbyciu stażu już tam zostanę, więc w sumie mam już stałą pracę w zawodzie. Na
świeżo będę zdobywała wiedzę i uczyła się wszystkiego w Urzędzie. Gdy ja będę
kończyć studia, będę już miała stałą pracę, no i chyba niezłą pensję.
Wprawdzie teraz przez rok będę dostawała tylko 472zł NETTO, no ale staż tak
czy siak trzeba odbyć, a chyba lepiej teraz niż potem po studiach dziennych
być biedną 24-latką, która nie ma żadnego doświadczenia zawodowego, a na pewno
chciałaby już się usamodzielnić, mieć własne mieszkanie...
Co o tym myślicie? Naprawdę źle robię? Mam już dość komentarzy każdego kto
pyta mnie: "A na co, a gdzie?" a po mojej odpowiedzi mówi: "No co Ty? A czemu
tak?". Najpierw tłumaczyłam, ale teraz mam już dość. To moje życie i moja
przyszłość. Kiedyś okaże się czy dobrze zrobiłam. Na dzień dzisiejszy uważam,
że tak. Proszę o Wasze opinie. Czy faktycznie studia zaoczne to takie dno i
wodorosty? Czy ja się tam kompletnie NICZEGO nie nauczę? Czy każdy kto idzie
na studia zaoczne to musi być debil i oszołom? Nie można tam iść, bo SIĘ CHCE?