Praca domowa nr 1:Lacoste konta Pola Elizejskie

25.03.04, 13:28
Proszę zatem wszystkich wąchaczy o porównanie (po powąchaniu, a nie z
pamięci) zapachów:
klasyczne Lacoste damskie oraz "Pola Elizejskie" Guerlaina

+ specjalny bonus w postaci recenzji 1 zapachu męskiego

Czas na wykonanie zadania: tydzień.
Proszę nie wpisywać się w tym wątku bez uprzedniego odrobienia pracy domowej!
    • sorbet Re: Praca domowa nr 1:Lacoste konta Pola Elizejsk 26.03.04, 22:05
      1. Guerlain Champs Elysees

      Kwiaty, kwiaty i kwiaty:-) Nie są pudrowe i suche, ale też nie "pulsujące" czy
      odurzające. Raczej świeży i "czysty":-), trochę chłodny zapach. Nie czuję
      czarnej porzeczki:-) Za to kojarzy mi się ze skórą mytą mydłem i zimną wodą:-)

      Po kilku godzinach pachnie nadal bardzo przyjemnie, miękko i słodko (pewnie
      przez wanilię), ze świeższą, kwiatową nutą. To taki "elegancki zapach" dla
      kobiet w pastelowych bluzkach, hehe. A że to nie Saint-Honore czy Marais to już
      zupełnie inna sprawa.


      2. Lacoste pour femme
      Pomyliłem nazwę w Sephorze i pani sprzedawczyni mnie pouczyła, jak woda się
      nazywa:-) A zapach, hmm, słodki, suchy, "kurz" cukrowy. Prawie się nie rozwija
      i ani ślad natury. Teraz po 2,3 godzinach, kiedy cały puder prawie wyparował,
      zrobił się przyjemniejszy. Jest chyba pewna owocowa słodycz (truskwaka z
      wanilią?:-), a także "miękkie" tło - zazwywaj to ambra lub piżmo, ale
      powiedziałbym, "bardzo syntetyczne, miękkie tło".

      Nie mogę uwierzyć że w skład zapachu wchodzą: pieprz, bergamotka, olejek z
      ambrette seed (chyba pachnie jak piżmo), jaśmin, hibiscus, kwiat heliotropowy
      (Heliotrope flower), cedr, drzewo gaiac i piżmo. Dla mnie to duża dawka
      syntetyki :-)


      3. Gucci EdP II.
      Przy okazji "kwiatów" powąchałem Gucci II. No i mocno się rozczarowałem. Nie
      można zapachu nazwać EdP, po prostu w wodzie nie ma takiego bogactwa
      i "koncentracji". Bardzo ciekawie jednak się zaczyna, dużo świeżych,
      cytrusowych akcentów, prawie jak męska woda:-). Już myślałem, że Tom Ford
      flirtuje z seksualnością.

      Niestety nie:-) Dalej już jest banalnie, jakieś kwiaty (jaśmin?), trochę więcej
      słodyczy i pudru, znacznie mniej "żywiołowości" i zapach stawał się momentami
      wręcz "drętwy". Być może na skórze pachnie jednak ładniej.
    • coralin Re: Praca domowa nr 1:Lacoste konta Pola Elizejsk 29.03.04, 18:39
      Lacoste


      Pachnie mocno kwiatami, ale trudno powiedzieć jakimi (podobne odczucie mam przy
      Eternity, kwiaty, ale jakie?) Trudno byłoby znalezć w naturze kwiat tak
      pachnący. Może sprawia to akord skórzany
      (podobny wyczuwam krótko w Esencia de Duende) który zakłóca kwiatuszkowość?
      Jest kwiatowy, ale bardzo nowoczesny. Pasuje mi do zamszu :)

      Champs Elysees

      Pachnie mocno kwiatami, ale ja wyczuwam wyraznie mimozę , która dominuje (na
      mnie) i miód (tu w przeciwieństwie do L'Instant jest dobry, a nie sztuczny, a
      może to ta "budleja"?):) Kiedy korzystałam z próbki zawsze myślałam o tym że
      gdybym była poza miastem wszystkie pszczółki zleciałyby sie do tego kwiatowo-
      miodowego zapachu. Jest słodki i ta kwiatowa słodycz nie jest przełamana od
      początku do końca.
    • luloo1 Wrażenia 30.03.04, 08:28
      Oględnie powiem, że nie spodobał mi się żaden z zapachów. Ostre, kwiatowe,
      mdłe.Rodzina zdecydowanie ta sama.

      Lacoste
      Mocno, soczyście kwietny. Kobiecy, subtelny, do sukienki z "Cottonfieldu",
      rozwianych włosów, kojarzy mi się z kobietą trzydziestoletnią. Czułam w nim
      frezję, groszek, albo mydło lotosowe, białe kwiaty, podobne do tych w Kenzo
      d'ete: ostro-mdławe. Ale zapach ma w sobie coś mało przestrzennego, pastelowego
      z dobijającą się nutą ostrości, harmonijnego. Dla mnie jest w głowie i sercu
      wibrujący, potem leży przy skórze.Ogólnie ostro-mdły.

      Guerlain CHE
      Wąchałam go razem ze znajomym. Jemu Guerlain się nie spodobał.
      Nuta głowy i serca nie podeszła mi, dopiero w wywietrzałej bazie (jednodniowej)
      podoba mi się ten zapach. Przyznam, że używałam go około 2 lat temu. Teraz nie
      wróciłabym do niego.
      Dla mnie jest mdły. Miałam na początku problem z nazwaniem wszystkich
      składników, błądziłam, w końcu przeczytałam, że jest mimoza, kwiaty migdałowca,
      hibiscus. Podobnie jak w Lacoste, coś mnie w Polach Elizejskich drażni. Nuta
      łagodna, mdła (teraz wiem, że to migdał) przeplata się z nutą ostrą (mimoza).I
      ten dysonans powoduje niemiłe skojarzenia.

      Guerlain CHE Too much

      W porównaniu z klasycznymi Polami Elizejskimi jest maksymalnie ostry,
      nachalny.W porównaniu z Lacoste jest szorstki, nieposkładany. To jakby
      zestawienie niskich i wysokich tonów.Zdecydowany, nieczysty, mętny. Ma w sobie
      nutę z wiekowych zapachów - cytrusy jak w wodzie kolońskiej.Ale po nosie bije
      ostra nuta, którą zdefiniowałam jako liliową, ale to mimoza nieszczęsna.Przez
      ostrośc w tle przebija łagodna głębia, czysta już, ale mdława.


      Praca dodatkowa: A Men Muglera

      Jeden z najtrwalszych znanych mi zapachów. Miałabym problem ze
      zidentyfikowaniem go jako męski. Zaciekawił mnie, zachwycił. Podobny do Angel.
      Przypomniałam sobie, że zapach ten uruchamia w odbiorcy skojarzenia związane z
      dzieciństwem. Czuć w nim rzeczywiście ciepły, płynny karmel jak w krówkach
      ciągutkach. Otula, osładza. Nie mam wizji mężczyzny w tym zapachu.
      Jest salenie mocny, trwały, ma coś z szyprów charakterystycznych dla męskich
      zapachów YSL. Pierwsza nuta jest słodka, karmelowa, potem czuć w nim
      przestrzeń, mocno wibruje, w głębi łagodnieje, czuć w nim korzenie, kardamon,
      cynamon.
      • charade zadanie odrobione 30.03.04, 15:37
        Champs Elysees.

        Mówiąc szczerze, to perfumy kwiatowe absolutnie mi nie podchodzą, ale ten jest
        wyjątkiem. Subtelna kwiatowa woń, delikatna i mydlana, ale w taki jakiś
        rozkoszny sposób, że działa na mnie kojąco, jak aromaterapia. Strasznie
        podobają sie otoczeniu, co dla mnie jest dość ważne. Myślę, że sobie je kiedyś
        kupię, najchętniej wiosną lub latem.


        Lacoste Pour Femme

        Oj nie. Absolutnie nie są to perfumy dla mnie. Kiedyś je już testowałam i
        wrażenia, jakie miałam wtedy to niesamowita delikatność zapachu i jego
        ulotność - od razu zniknęły mi z nadgarstka. Teraz było zgoła inaczej. Lacoste
        ukazał dziś swoją inną twarz. Na mojej skórze był ostry, świdrujący w
        nozdrzach. Niestety, co już wcześniej recenzenci zauważyli - jest to zapach
        bardzo syntetyczny, nienaturalny. Przez tę swoją sztuczność skojarzył mi się
        dziwnie z Ultravioletem Paco Rabanne, aczkolwiek te dwa zapachy nijak nie są do
        siebie podobne. Zemdliło mnie nieco od niego, aczkolwiek zdanie mojej koleżanki
        na jego temat brzmiało "pieprzny, bardzo pieprzny !". Ja tam pieprzu nie czuję.
        I żadnego podobieństwa do Champs Elysees nie widzę, najmniejszego !

        Męskiego zapachu nie przetestowałam, bo już nie miałam miejsca na ów.

        • charade Re: zadanie odrobione 30.03.04, 15:41
          Przeczytałam recenzje Coralin i już wiem, z czym mi się kojarzy Lacoste - z
          l'instant (chyba dlatego mi się nie podoba).
    • elve Re: Praca domowa nr 1:Lacoste konta Pola Elizejsk 30.03.04, 19:52
      Lacoste:

      Zapach mdły. Niewiele więcej moge o nim powiedzieć, bo komletnie na mnie nie
      żyje, nie rozwuja się. Jest jednostajnie słodziutki, dość słaby i właśnie mdły.
      Nie jestem w stanie wyodrębnić w nim żadnych akordów.

      Champs Elysees

      Dużo, dużo kwiatów, takich jakichś niepolskich, bo nie przypominają mi ani
      zapachu łąki ani ogródka mojej cioci. Oprócz tego wyczuwam tam woń naftaliny,
      co czyni ten zapach... hmmm... oryginalnym :). Zapach dla odmiany bardzo żywy,
      zmieniający się jak pod podmuchem wiatru. Najlepiej pachnie po paru godzinach:
      jest transparentny, lekki ale wyczuwalny, nie do pomylenia z innym. Nadawałby
      się nawet na upał - ale trzeba się przemęczyć z ta naftalina na początku.
      Jest to poza tym jeden z zapachów, które pachną różnie w zalezności od tego jak
      się je zaaplikuje - strumieniem na ciało czy mgiełką. W nadmiarze robi się
      bardzo duszny.
    • sorbet Re: Praca domowa nr 1:Lacoste konta Pola Elizejsk 31.03.04, 01:47
      Dziś odrobiłem obiecany sobie od dawna męski Lacoste Red. W Sephorze schowany
      na górnej półce w najdalszym rogu i wypsiknięty do dna. Pachnie mocno, świeżo,
      słodko, "z czymś" - tj. nie do końca przyjemnie. I to coś ma być pewnie
      przynętą.

      Chyba domyślam się, dlaczego Luloo ciągle do niego wraca. Pachnie teraz trochę
      pudrowo-drzewnie. Prawie w podobny sposób, co Fendi Life Essence, lecz nie tak
      lekko, a także ma w sobie coś (świdrującego dla mnie) podobnego do Givenchy
      Incense Marine (chyba przez patczulę i piżmo). Tak tylko "gbybię".

      Zapach ma faktycznie zimne, słodkie tło i z niego wali "puder". O ile Fendi
      jest leciutki i suchy drzewny, Lascote jest "bezpośredni" (asertywny:-) i
      bardziej soczysty. Syntetyk jednak w każdym calu. Myślę, że trafi do młodych
      ludzi lubiących "metroseksualny zapach z odrobiną zakręcenia":-)
    • addinka Re: Praca domowa nr 1:Lacoste konta Pola Elizejsk 31.03.04, 12:28
      Żeby takie prace domowe były w liceum i na studiach hmmmmmmmmmm...


      Champs Elysees
      Marzyłam o nich długo. Pamiętam do dziś wiosenne przedpołudnie, kiedy to
      spryskana nimi moja młoda, atrakcyjna ciocia weszła do pokoju i zostawiła w
      pokoju piękną, wiosenną świeżość. Nie na każdym jednak pachną tak świeżo,
      niestety. Kiedy w końcu stałam się szczęśliwą posiadaczką cudnego flakonu
      Champs, byłam w nich bezkrytycznie zakochana i miały się stać moimi na zawsze
      perfumami. Jednak się tak nie stało, zemdliły mnie w pewnym momencie(może to
      wina ciąży?).
      Champs pachnie na początku świeżymi kwatami, dla mnie wyczuwalna jest nutka
      jaśminu. Oprócz świeżości kwatów jest też akord delikatnej, miękkiej słodyczy.
      Po jakimś czasie - na mojej skórze po 2-3 godzinach, zapach robi się coraz
      mniej świeży, rozwija się , ale u mnie niezbyt korzystnie. Pozostają nuty
      mydlane, mdłe. Tak mydło, mydło...Ale uważam, że jest to jeden z piękniejszych,
      nietuzinkowych zapachów o bardzo charakterystycznej nucie- potrafię go
      rozpoznać wszędzie - ten jaśmin na początku. Mimo, że na mnie nie leżą, mam do
      nich duży szacunek i nie są mi obojetne. Flakon piękny, klasyczny, jak lubię.

      Lacoste

      Pierwszy raz zetknęłam sie z tym zapachem w moim domu hihi, przyjaciółka
      przyniosła mi flakon, żeby się pochwalić nowym nabytkiem. Psiknęłam,
      powąchałam, hmmm i żadnego entuzjazmu. Mało trwały, mało charakterystyczny, nic
      mnie w nim nie zachwyciło, ani nie odrzuciło. Taki poprawny, ale nieciekawy.
      Po raz drugi psiknęłam sobie Lacoste w tę sobotę. Czytałam opinie na forum, że
      zapach ładny, ciekawy, skład też niczego sobie - pieprz, nutki korzenne,
      kwiaty. Nic z tego, zapach nadal wydaje mi się płaski, nie rozwija się. Jest
      kwiatowy, ale jakie to kwiaty? Jest tam nutka świeżości, jest też zmysłowy
      akord -może to ten pieprz i korzenie, ale ja to inaczej odbieram. Chciałam w
      nich dostrzec coś ładnego, niebanalnego, ale niestety niczym mnie nie
      zaciekawiły. Bez charakteru, ja ich chyba nie czuję. Na pewno nie rozpoznałabym
      ich na kimś. Butelka prosta, pasuje do sportowego zapachu.
      • ta Re: Praca domowa nr 1:Lacoste konta Pola Elizejsk 31.03.04, 12:51
        Odrobiona.

        Champs E.-
        Kwiaty, kwiaty, bukiet cały pięknych kwiatów, to pierwsze wrażenie.
        Mimo intensywności zapachu, nie nuży, pięknie się rozwija, trwały.
        W głębi ciepły "ciastowato", to ciepełko rozwija się po kilku godzinach i trwa
        blisko skóry - bardzo miłe. Zapach wart uwagi, kilka lat temu bardzo mi się
        podobał. Nie używałam, gdyż nie przepadam za kwiatami w takiej intensywności na
        sobie, ale na innych lubię i traktuję z szacunkiem :)

        Lacoste dla pań
        W pierwszej chwili myśl - podróba Ch.E.
        Nuty kwietne jednak szybko umykają, zapach staje się ubogi i nie rozwija się
        wcale, ale obumiera nieciekawie. Nie polecam.

        Zapach męski
        Zachęcona pochwałami Sloggiego wąchnęłam klasyczne Polo granatowe.
        Miłe, eleganckie, jak na męski zapach nieco zbyt agresywne nuty kwietne.
        Zapach raczej jednotonowy, nie pokazuje nic zaskajującego po rozwinięciu, a ja
        lubię być zaskoczona ;)
        Dla mnie unisex.
        Ocena sumaryczna: może być, ale są ciekawsze.

        Ta_
    • dori7 katastrofa! 02.04.04, 18:49
      Wiem, ze to brzmi jak najbarzdeij neidorzeczna szkolna wymowka :) ale mimo
      najszczerszych checi nei jestem w stanie odrobic pracy domowej!! Z przyczyn
      ponizszych:

      Lacoste pour femme:

      Na papierku - kwiatowe, cos jak "sensi", dosyc przyjemne, choc ciut banalne.
      tyle wyczulam na poczatku, co dalej - nie wiem, bo ufna w swoj nadgarstek
      papierek wyrzucilam. I co sie okazalo?? *syndrom Noa* - one na mnei nie pachna!
      mimo ze doslownie zlalam nimi caly nadgarstek i chodzilam z przyklejonym do
      neigo nosem!

      Champs-Elysees:

      bardzo charakterystyczne - rozpoznaje na kilometr :) slodkie, ale zupelnie
      inaczej niz np. "Classique" Gaultiera - zero drapieznosci. Czuje w nich wanilie
      i forsycje, to chyba wiosenne zboczenie :) Gdybym miala nadac im kolor, to
      bylyby na pewno pastelowe: moze brzoskwiniowe? W przeciwienstwie do Lacoste, sa
      bardzo trwale i dosc intensywne, choc jak dla mnie bardzo przyjemnie - czuc je
      wokol siebie, ale nie sa nachalne. Tez odbieram je jako zapach dla elegantki i
      w sumie nie wiem, dla jakiej "kategorii wiekowej" bylyby odpowiednie :>
Pełna wersja